KILKA SŁÓW

Dość długo się nie pojawiałam na blogu, choć Wasze wiadomości starałam się w miarę możliwości i czasu odczytywać i omadlać wszystkie prośby.

Powód nieobecności – okazuje się, że od dwóch lat zawierzając jak zawsze Panu kolejną dolegliwość, funkcjonuję z dwoma rozwarstwiającym się tętniakami na tętnicy biodrowej i udowej. Ból, który nie pozwala leżeć, siedzieć, stać, chodzić, o wchodzeniu czy schodzeniu po schodach nie wspomnę. Ból nie reagujący na bardzo silne leki, po których to lekach nadciśnienie wzrosło, a niewydolne serce zrobiło się jeszcze bardziej niewydolne, na tyle, że czasem oddychanie jest dużym wysiłkiem. W najbliższym czasie trzeba będzie poddać się operacji, chociaż najpierw muszę unormować ciśnienie i wzmocnić serce.

To, że te tętniaki jak do tej pory wytrzymały uważam, za ewidentny cud Boży. Pan podtrzymywał mnie na czas koniecznej pracy (bilans i jego badanie, roczne sprawozdania do Ministerstwa i kilku innych ważnych spraw). Jeszcze tylko dokończenie spraw z nowym blogiem i kilka spraw w pracy, o ile Pan pozwoli to wszystko wykonać.

Nowy blog będzie i adres, gdy zostanie postanowiona ostateczna wersja, zostanie podana do wiadomości zarówno w menu bloga na górze, jak i osobnej notce. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni, a więc do Wielkiego Postu wszystko zostanie podomykane. 

W związku z powyższym proszę, abyście się nie martwili, że wszystko zniknie i zginie. 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę błogosławionego Dnia Pańskiego. 

Podziel się z innymi:

Ostatnie tygodnie

Kochani,

Od kilku lat w pracy październik i listopad (a przede mną jeszcze grudzień, styczeń i luty, potem już trochę lżej, chyba że pojawi się nowy specjalny projekt :-)) są bardzo mocno zapracowane, jak to na uczelni wyższej. Z tego powodu notek było niewiele, a 2 osoby, które w listopadzie dołączyły do Różańcowych Róż wciąż czekają na opublikowanie swoich imion.

Zdrowie zwyczajnie popsute :-). Pomimo lekarstw, zastrzyków, regularnych wizyt u lekarza, badań wciąż silne bóle dają o sobie znać. Zaczynam się już przyzwyczajać, że godzina – pół godziny bez bólu, jest wielkim darem z Wysoka. Oczywiście znoszę wszystko z uśmiechem i radośnie ( w sercu) o ile i ono akurat nie zaboli, widać jeszcze nie czas na wyzdrowienie. Cierpliwie poczekam …. O takim drobiazgu jak przeziębienie, które trwa już ponad miesiąc nawet nie wspomnę. 

Komputer ledwo ledwo działa. Mam nadzieję po Nowym Roku na zakup nowego sprzętu, wtedy będzie znacznie lżej.

Duchowo wyglądam już Adwentu …….

 

 

Podziel się z innymi:

SZANOWNE ZDROWIE

Coś jest w powiedzeniu, że aby chorować to trzeba być zdrowym 🙂 (a do tego silnym i cierpliwym). Ostatnio niewiele pisałam, bo pomijając wszystko inne moje oczy przestały działać jak należy i nie wynikało to tylko ze zwykłego przemęczenia wzroku czy wieku. Potrzeba było trochę wolnego czasu, żeby w podręczniku dla kardiologów przeczytać zalecenie, że od momentu podawania chorym (szczególnie po zawałach) leków należy jednocześnie zadbać o ich oczy, gdyż leki te wywołują zespół suchego oka i wszystkie jego daleko idące konsekwencje do utraty wzroku włącznie. Zawał przeszłam ponad 7 lat temu i przez ten czas moje oczy wycierpiały swoje. Przyjmowanie odpowiednich kropli, maści itp przynosiło chwilową (kilkudniową lub tygodniową) ulgę, ale generalnie było coraz gorzej. „Sił w oczach” starczało jedynie na pracę, ale już nie na pisanie swoich refleksji na blogu czy korespondencję mailową.  Teraz czekam na kolejną wizytę u okulisty i mam nadzieję, że  może będzie trochę lepiej. O innych skutkach ubocznych jakie leki ratujące życie po zawale wywołały w moim organizmie, może jeszcze kiedyś napiszę, ale to nie blog dla medyków :-), więc nie będę zanudzać. Pozostała diagnostyka serca, trzustki i kolejnego pheo (?) co się rozwinął pomiędzy łukiem aorty a kręgosłupem w toku. Do ataków bólu można się przyzwyczaić, tylko potem coraz dłużej dochodzę do siebie. 🙂 Upały, których wszyscy doświadczyliśmy, chyba że ktoś był na Wyspach Brytyjskich czy w Skandynawii to nie odczuł, trochę spowolniły moje tempo działania, ale idzie ochłodzenie, więc jest nadzieja, że będę miała siłę dotrzeć na wszystkie badania i wizyty u specjalistów.

W tym wszystkim Pan nieustannie wspiera i doświadczam Jego pomocy, opieki i umocnienia.  Z serca dziękuję wszystkim za dotychczasowe modlitwy i pokornie proszę o dalszą modlitewną pamięć.    

Podziel się z innymi:

Chwilowa niedyspozycja

Moje nerki, bez wcześniejszych uzgodnień postanowiły iść na urlop, wprowadzając tym nieco zamieszania i na chwilę wyłączając mnie z w miarę „normalnego działania”. Za kilka dni, mam nadzieję będzie już zupełnie dobrze, bo dziś jest już lepiej niż przez ostatnie dni.

Podziel się z innymi:

O zdrowiu słów kilka

Ponownie coś nowego się popsuło w moim organizmie. Trwa diagnostyka, żeby można zacząć leczyć kolejną, tym razem mocno dokuczającą uciążliwość. Mam niemal ciągłe bardzo silne zawroty głowy i wzrok też jakby mocno osłabł. Poruszanie się i chodzenie mocno utrudnione, stanie ledwo ledwo, siedzenie nie najlepiej. Widzenie nieostro, jak za mgłą. Lekarka twierdzi, że w każdej chwili grozi mi udar. Trochę mnie przestraszyła, ale wszystkie troski złożyłam na Pana. Pozostałe utrapienia w niezmiennej normie. Pan nad nimi i nad moim wychodzeniem z domu i powrotami mocno czuwa. Tylko blog trochę kuleje, za co was serdecznie przepraszam. Postaram się dać z siebie więcej.

Podziel się z innymi:

OSTATNIE DNI

Dziękuję wszystkim za modlitwę i cierpliwość. Przez kilka dni byłam w szpitalu na Banacha, na kardiologii inwazyjnej. Stenty sprawdzone, działają w miarę sprawnie i na razie nie ma konieczności, aby coś dodatkowego (poza lekami) w tej materii robić. Ponieważ jednak, tak podczas pobytu w szpitalu jak i po wyjściu z niego serce nadal daje znać o sobie bólami jak przy wieńcówce (choć nie powinno) to dziś jeszcze na chwilę tam wróciłam, żeby dodatkowo skonsultować się z lekarzem prowadzącym, w sprawie tych dość niepokojących objawów w moim zdrowiu. Lekarz potwierdził, moje przypuszczenia, że być może powodem jest wznowiony stary znajomy pheo. W związku z tym, zamiast szykować się do operacji trzeba będzie poprzez inne konsultacje i badania najpierw stwierdzić co się dzieje. Z góry przepraszam, za ewentualne luki w pisaniu. Wszystko zależeć będzie od tego czy niepokojące objawy serca choć trochę ustąpią, czy dalej będą mnie podmęczać…

Z całego serca dziękuję za Wasza życzliwą pamięć przed Panem i nadal o nią proszę (oczywiście na końcu za wszystkimi innymi ważniejszymi na teraz intencjami).

 

Podziel się z innymi:

Dobra wiadomość

Chciałam wszystkim serdecznie podziękować za modlitwy w intencji mojego zdrowia. Mam nadzieję, że wraz ze mną ucieszycie się wiadomością, że guz w kości prawego ramienia (czasem ciężko było i jest pisać :-), jest niezłośliwy i ma być tylko pod kontrolą lekarską. Tak zdiagnozował profesor  z jednej z klinik onkologicznych na warszawskim Ursynowie.  

Pozostałe utrapienia zdrowotne, w pierwszej kolejności serce odnośnie dalszego leczenia operacyjnego czekają na koniec stycznia. Przyznam jednak, że najbardziej martwiłam się o rękę. Jeszcze raz z całego serca Bóg zapłać wszystkim za wsparcie.

Podziel się z innymi:

W ostatnich dniach

Dziękuję Annie za uzupełnienie 8 dnia nowenny ku czci Najświętszego Sakramentu.

Zbyt duże natężenie kłopotów i trudności uruchomiło troszkę mocniej problemy ze zdrowiem  – czego skutek widać w braku notek. Przepraszam i pozdrawiam wszystkich serdecznie.  

Podziel się z innymi: