MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS – 25 GRUDNIA – 25 STYCZNIA

MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS

  

Nabożeństwo ku tajemnicom Boskiego Dziecięctwa Pana naszego Jezusa Chrystusa zawsze było drogie duszom gorliwym.

Rozumiał to Kościół, rozpowszechniając od XVII wieku nabożeństwo do Dzieciątka Jezus poprzez, poświęcenia 25-go dnia każdego miesiącaoraz miesiąca całego każdego roku, od 25 grudnia do 25 stycznia, szczególnej czci Dzieciątka Jezus.

PRAKTYKI

Miesiąc Jezusowy rozpoczyna się 25 grudnia, a kończy się 25 stycznia. Celem tego miesiąca Jezusowego jest poznanie doskonalsze i miłość czulsza do Dzieciątka Jezus, pobudzająca nas do naśladowania Jego cnót.

Aby otrzymać tę łaskę, zaleca się następujące praktyki:

1. Codziennie się ćwiczyć w przeżywaniu wszystkich napotykanych utrapień w połączeniu z Jezusem. Wzbudzać tę intencję od rana przy przebudzeniu i wznawiać ją w ciągu dnia.

2. Starać się modlić z silniejszą wiarą i zachowywać silniejsze skupienie w miejscu świętym. Uważać kościół jako nowe Betlejem, a cyborium jako nowy żłóbek, gdzie istotnie przebywa ten sam Jezus, który przyjmował hołdy pasterzy i królów.

3. Ćwiczyć się głównie podczas tego miesiąca, w słuchaniu z większą wiernością i gotowością rozkazów osób, którym Bóg powierzył władzę nad nami.

Posłuszeństwo było cnotą ulubioną Dzieciątka Jezus. Jedyna to cnota, o której wzmiankuje Ewangelia, stanowi ona cechę najwydatniejszą jego pokory, naukę najbardziej wzruszającą i pociągającą Jego miłości, jako też przykład najwymowniejszy i najbardziej zdolny dopomóc nam w przełamaniu pychy naszej woli.

Aby naśladować to Boskie posłuszeństwo, nie zaniedbywać składania Dzieciątku Jezus, co dzień ofiar, zwalczając nasze niedobre usposobienia, zły humor i miłość własną.

4. Ożywiać w sobie szacunek i miłość ku skromności, anielskiej cnocie, która stanowi wdzięk lat dziecinnych, ozdobę młodocianego wieku i największą rozkosz Serca Jezusowego, przypatrując się przecudnej skromności Dzieciątka Jezus, owiniętego w pieluszki dziewiczymi rękami Maryi, przeczystej swej Matki.

5. Pobudzać się do naśladowania: pokory Dzieciątka Jezus wśród ubóstwa stajenki i słabości Dziecięctwa; Jego zamiłowania do pracy, wśród przykrych i niskich posług, oddawanych w warsztacie św. Józefa; Jego gorliwości o chwałę Ojca, w czasie jego pobytu w świątyni pomiędzy doktorami.

(źródło: www.karmelitanki.pl)

Podziel się z innymi:

MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS – 25 GRUDNIA – 25 STYCZNIA

MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS

  

Nabożeństwo ku tajemnicom Boskiego Dziecięctwa Pana naszego Jezusa Chrystusa zawsze było drogie duszom gorliwym.

Rozumiał to Kościół, rozpowszechniając od XVII wieku nabożeństwo do Dzieciątka Jezus poprzez, poświęcenia 25-go dnia każdego miesiąca,oraz miesiąca całego każdego roku, od 25 grudnia do 25 stycznia, szczególnej czci Dzieciątka Jezus.

PRAKTYKI

Miesiąc Jezusowy rozpoczyna się 25 grudnia, a kończy się 25 stycznia. Celem tego miesiąca Jezusowego jest poznanie doskonalsze i miłość czulsza do Dzieciątka Jezus, pobudzająca nas do naśladowania Jego cnót.

Aby otrzymać tę łaskę, zaleca się następujące praktyki:

1. Codziennie się ćwiczyć w przeżywaniu wszystkich napotykanych utrapień w połączeniu z Jezusem. Wzbudzać tę intencję od rana przy przebudzeniu i wznawiać ją w ciągu dnia.

 

2. Starać się modlić z silniejszą wiarą i zachowywać silniejsze skupienie w miejscu świętym. Uważać kościół jako nowe Betlejem, a cyborium jako nowy żłóbek, gdzie istotnie przebywa ten sam Jezus, który przyjmował hołdy pasterzy i królów.

 

3. Ćwiczyć się głównie podczas tego miesiąca, w słuchaniu z większą wiernością i gotowością rozkazów osób, którym Bóg powierzył władzę nad nami.

Posłuszeństwo było cnotą ulubioną Dzieciątka Jezus. Jedyna to cnota, o której wzmiankuje Ewangelia, stanowi ona cechę najwydatniejszą jego pokory, naukę najbardziej wzruszającą i pociągającą Jego miłości, jako też przykład najwymowniejszy i najbardziej zdolny dopomóc nam w przełamaniu pychy naszej woli.

Aby naśladować to Boskie posłuszeństwo, nie zaniedbywać składania Dzieciątku Jezus, co dzień ofiar, zwalczając nasze niedobre usposobienia, zły humor i miłość własną.

 

4. Ożywiać w sobie szacunek i miłość ku skromności, anielskiej cnocie, która stanowi wdzięk lat dziecinnych, ozdobę młodocianego wieku i największą rozkosz Serca Jezusowego, przypatrując się przecudnej skromności Dzieciątka Jezus, owiniętego w pieluszki dziewiczymi rękami Maryi, przeczystej swej Matki.

 

5. Pobudzać się do naśladowania: pokory Dzieciątka Jezus wśród ubóstwa stajenki i słabości Dziecięctwa; Jego zamiłowania do pracy, wśród przykrych i niskich posług, oddawanych w warsztacie św. Józefa; Jego gorliwości o chwałę Ojca, w czasie jego pobytu w świątyni pomiędzy doktorami.

(źródło: www.karmelitanki.pl)

Podziel się z innymi:

MIŁOSIERNY KRÓL

WIELKI TYDZIEŃ

NIEDZIELA PALMOWA CZYLI MĘKI PAŃSKIEJ, ROK B

 

Brewiarz : Wielki Tydzień, II tydzień psałterza

  

 

PROCESJA

Kapłan pozdrawia wiernych jak zwykle; następnie zwraca się do nich z krótką zachętą do czynnego i świadomego udziału w liturgii dnia. Może to uczynić tymi lub podobnymi słowami:

Drodzy bracia i siostry, przez 40 dni przygotowaliśmy nasze serca przez modlitwę, pokutę i uczynki chrześcijańskiej miłości. W dniu dzisiejszym gromadzimy się, aby z całym Kościołem rozpocząć obchód misterium paschalnego. Dzisiaj Chrystus wjechał do Jerozolimy, aby tam umrzeć i zmartwychwstać. Wspominając to zbawcze wydarzenie, z głęboką wiarą i pobożnością pójdźmy za Panem, abyśmy uczestnicząc w tajemnicy Jego krzyża, dostąpili udziału w zmartwychwstaniu i życiu.

 

Modlitwa i pokropienie palm i gałązek

Wszechmogący Boże, z palmami w rękach czcimy dzisiaj zwycięstwo Chrystusa, pomnóż naszą wiarę i wysłuchaj nasze prośby, abyśmy zjednoczeni z Chrystusem przynosili Tobie owoce dobrych uczynków. Który żyje i króluje na wieki wieków.  Amen.

 

Ewangelia Mk 11, 1-10

Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, Jezus posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: „Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie oślę uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: „Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem””.

Poszli i znaleźli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: „Co to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?” Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im. Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki zielone ścięte na polach.
A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: „Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach”. 

 

Procesja z palmami

  

 

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, aby dać ludziom przykład pokory do naśladowania, sprawiłeś, że nasz Zbawiciel przyjął ciało i poniósł śmierć na krzyżu; daj nam pojąć naukę płynącą z Jego męki i zasłużyć na udział w Jego zmartwychwstaniu. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

MĘKA PAŃSKA

 

Pierwsze czytanie Iz 50, 4-7

 

Czytanie z Księgi proroka Izajasza. Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.

 

Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem.

Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.

 

Psalm Ps 22, 8-9. 17-20. 23-24

 

Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą

 

wykrzywiają wargi i potrząsają głowami:

 

„Zaufał Panu, niech go Pan wyzwoli,

 

niech go ocali, jeśli go miłuje”.

 

Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

Sfora psów mnie opadła,

 

otoczyła mnie zgraja złoczyńców.

 

Przebodli moje ręce i nogi,

 

policzyć mogę wszystkie moje kości.

 

Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

Dzielą między siebie moje szaty

 

i los rzucają o moją suknię.

 

Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka:

 

pomocy moja, spiesz mi na ratunek.

 

Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

Będę głosił swym braciom Twoje imię

 

i będę Cię chwalił w zgromadzeniu wiernych:

 

„Chwalcie Pana, wy, którzy się Go boicie,

 

niech się Go lęka całe potomstwo Izraela”.

 

Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

 

Drugie czytanie Flp 2, 6-11

 

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Filipian. Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym, co zewnętrzne, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

 

Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

 

E. słowa Ewangelisty
+ słowa Chrystusa
I. słowa innych pojedynczych osób
T. słowa kilku osób lub tłumu 

Męka

naszego Pana Jezusa Chrystusa wg świętego Marka 

Mk 14, 1  –  15,47

 

Spisek przeciw Jezusowi 

E. Dwa dni przed Paschą i Świętem Przaśników arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępnie ująć i zabić. Lecz mówili:
T. Tylko nie w czasie święta, by nie było wzburzenia między ludem. 

 

Namaszczenie w Betanii 
E. A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Stłukła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzali się mówiąc między sobą:
T. Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim.
E. I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł:
+ Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła. 

 

Zdrada Judasza 

 

E. Wtedy Judasz Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać. 

 

Przygotowanie Paschy 
E. W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie:
T. Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?
E. I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem:
+ Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas.
E. Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę. 

 

Zapowiedź zdrady 
E. Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł:
+ Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną.
E. Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim:
I. Czyżbym ja?
E. On im rzekł:
+ Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. 

 

Ustanowienie Eucharystii 
E. A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dał im mówiąc:
+ Bierzcie, to jest Ciało moje.
E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich:
+ To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym. 

 

Przepowiednia zaparcia się Piotra 
E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. Wtedy Jezus im rzekł:
+ Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.
E. Na to rzekł Mu Piotr:
I. Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja.
E. Odpowiedział mu Jezus:
+ Zaprawdę powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz.
E. Lecz on tym bardziej zapewniał:
I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie.
E. I wszyscy tak samo mówili. 

 

Modlitwa i trwoga konania 
E. A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów:
+ Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił.
E. Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć i odczuwać trwogę. I rzekł do nich:
+ Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie.
E. I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby, jeśli to możliwe, ominęła Go ta godzina. I mówił:
+ Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty.
E. Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra:
+ Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.
E. Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich:
+ Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć. Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca. 

 

Pojmanie Jezusa 
E. I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak:
I. Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie ostrożnie.
E. Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł:
I. Rabbi!
E. I pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go. A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho. A Jezus rzekł do nich:
+ Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić.
E. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i bez odzienia uciekł od nich. 

 

Jezus przed Wysoką Radą 
E. A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim z daleka aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu:
T. Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony.
E. Lecz i w tym ich świadectwo nie było zgodne. Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa:
I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie?
E. Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie:
I. Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Błogosławionego?
E. Jezus odpowiedział:
+ Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi.
E. Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł:
I. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje?
E. Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili:
T. Prorokuj.
E. Także słudzy bili Go pięściami po twarzy. 

 

Zaparcie się Piotra

E. Kiedy Piotr był na dole na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się, przypatrzyła mu się i rzekła:
I. I tyś był z Nazarejczykiem Jezusem.
E. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc:
I. Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz.
E. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, widząc go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali:
I. To jest jeden z nich.
E. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra:
I. Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem.
E. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać:
I. Nie znam tego człowieka, o którym mówicie.
E. I w tej chwili kogut powtórnie zapiał. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem. 

 

Jezus przed Piłatem 

E. Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go:
I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?
E. Odpowiedział mu:
+ Tak, Ja nim jestem.
E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał:
I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają.
E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił. 

 

Jezus odrzucony przez swój naród 
E. Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział:
I. Jeśli chcecie, uwolnię wam króla żydowskiego?
E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał:
I. Cóż więc mam uczynić z Tym, którego nazywacie królem żydowskim?
E. Odpowiedzieli mu krzykiem:
T. Ukrzyżuj Go!
E. Piłat odparł:
I. Co więc złego uczynił?
E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
T. Ukrzyżuj Go!
E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. 

 

Król wyśmiany 

E. Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu go na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać:
T. Witaj, królu żydowski!
E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i, przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. 

 

Droga krzyżowa

E. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracał z pola i właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy Miejsce Czaszki. 

 

Ukrzyżowanie

E. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony. 

 

Wyszydzenie na krzyżu

E. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami mówiąc:
T. Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i ocal samego siebie.
E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili:
T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli.
E. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani. 

 

Śmierć Jezusa

E. A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
+ Eloi, Eloi, lema sabachthani.
E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to mówili:
T. Patrz, woła Eliasza.
E. Ktoś podbiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc:
I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża.
E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha. 

 

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie

Po śmierci Jezusa 
E. A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł:
I. Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym.
E. Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy. 

 

Pogrzeb Jezusa 
E. Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.

 

 

Dziś zamiast gałązek i tunik ścielonych przed wjeżdżającym do Jerozolimy Królem powinniśmy położyć nas samych i nasze życie.

Wraz z innymi zawołamy „Hossanna”. Serca zabiją nam mocniej. Później wysłuchamy czytań i opisu Męki Pańskiej. Po raz kolejny w naszym życiu. Jak będziemy słuchać? Czy będziemy łowić każde słowo? Czy w Jezusie rozpoznamy Króla? Króla, który przeżywa trwogę konania, Króla nad którym świat odprawi swój sąd, Króla wyśmianego i wydrwionego, Króla umęczonego biczowaniem i niesieniem Krzyża, Króla opuszczonego i wzgardzonego…

Ten sam Król, Pan życia. Król podczas wjazdu do Jerozolimy i Król gdy Piłat woła „Ecce Homo”. Gdzie będziesz przez najbliższe dni? Czy Twoje serce będzie towarzyszyć Mu w kolejnych dniach i godzinach, spotkaniach i wydarzeniach? Wytrwasz? Opowiesz się za Tym, którego świat odrzuca? Czy nie uśniesz znużony nadmiarem wrażeń?    

Choć historycznie Męka naszego Pana miała miejsce blisko 2000 lat temu, to wciąż nadal grzech krzyżuje Go w naszych sercach. A On, nasz Miłosierny Król, za każdym razem, zwraca się do Ojca, aby nam wybaczył. Czy przyjmiemy wybaczenie i zbawienie, jakie każdemu z nas On nieustannie ofiarowuje? 

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Tygodnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA JOANNA Z BALNEO

Święta Joanna z Balneo

ŚWIĘTA JOANNA Z BALNEO, DZIEWICA

Joanna z Balneo (znana także jako Joanna z Bagno lub Joanna di Romagna) żyła w XI w. Wraz z towarzyszką wstąpiła do kamedulskiego klasztoru św. Łucji w Balneo we Włoszech. Martyrologium Rzymskie wskazuje na wspaniały przykład posłuszeństwa i pokory, jaki po sobie pozostawiła. Kiedy zmarła w opinii świętości 16 stycznia 1105 r., rozbrzmiały klasztorne dzwony. Pius VII potwierdził jej kult 15 kwietnia 1823 r. jednocześnie z jej współsiostrą Agnieszką z Bagno di Romagna (wspominaną 29 stycznia).

(źródło: św. Joanna z Balneo)

Podziel się z innymi:

LEKARSTWO NA ZMĘCZENIE

XIV Niedziela Zwykła, Rok A

 

Brewiarz: XIV tydzień zwykły, II tydzień psałterza

 

Kolekta:

Boże, Ty przez uniżenie się Twojego Syna podźwignąłeś upadłą ludzkość, udziel swoim wiernym duchowej radości i spraw, aby oswobodzeni z niewoli grzechu osiągnęli wieczne szczęście. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie pierwsze Za 9,9-10

Czytanie z Księgi proroka Zachariasza. To mówi Pan: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. On zniszczy rydwany w Efraimie i konie w Jeruzalem, łuk wojenny strzaska w kawałki, pokój ludom obwieści. Jego władztwo sięgać będzie od morza do morza, od brzegów Rzeki aż po krańce ziemi”.

Psalm Ps 145,1-2.8-11.13-14

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,

i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił

i na wieki wysławiał Twoje imię.

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Pan jest łagodny i miłosierny,

nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.

Pan jest dobry dla wszystkich,

a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła

i niech Cię błogosławią Twoi święci.

Niech mówią o chwale Twojego królestwa

i niech głoszą Twoją potęgę.

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach

i we wszystkich dziełach swoich święty.

Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,

i podnosi wszystkich zgnębionych.

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Czytanie drugie Rz 8,9.11-13

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian. Bracia: Wy nie żyjecie według ciała, lecz według ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała, będziecie żyli.

 

Ewangelia Mt 11,25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

 

Bóg ma upodobanie w prostocie.

W prostocie Niepokalanej, w prostocie dziecka.

Prostota jest otwarta na Tajemnicę.

Wierzy autorytetowi, który tę tajemnicę objawia i tłumaczy – Bogu, rodzicom, nauczycielom.

Prostota to mądrość zaufania mądrzejszemu od siebie.

Prostota jest pokorna, przyjmuje swoje ograniczenia, nie domaga się dowodów, które ewentualnie mogłaby zaakceptować o ile zgadzałyby się z jej modelem myślenia.

Mędrcy tego świata, mają gotowe recepty na wiele pytań.

Gdy szukają odpowiedzi stawiają pewne, z góry narzucone przez siebie ograniczenia. Choć szukają jak twierdzą obiektywnej prawdy, są de facto na nią zamknięci.

Są też pokorni naukowcy, którzy w poszukiwaniach odpowiedzi nie zamykają się na Tajemnicę, gotowi są uznać swoją ograniczoność, choćby szczycili się wieloma prestiżowymi nagrodami naukowymi.

Niepokorni odrzucają  ograniczenia ludzkiego poznania.

Ponieważ nie są w stanie otworzyć się na Bożą Tajemnicę, po prostu odrzucają istnienie Boga, tworząc nieraz superzawiłe teorie aby próbować wytłumaczyć sprawy proste.

Boże Światło, światło Ducha Świętego poucza, wspiera, dopomaga w odkrywaniu i opisywaniu naszego świata i rządzących nim praw. Boga i Jego działanie dane jest poznać tym, komu Jezus zechce objawić, zgodnie z wolą Ojca Niebieskiego.

Jesteśmy zmęczeni i znużeni.

Obciąża nas ciężar przebytej drogi, wypadków na tej drodze, złudzeń, niezrozumienia, niepowodzeń, osób, otoczenia, fałszu, niesprawiedliwości, nieufności.

Nie mamy już siły i energii.

Dalsza droga już nas nie interesuje. Nie spodziewamy się na niej niczego dobrego.

Jedyne za czym się rozglądamy to za kawałkiem „janowca”, pod którym moglibyśmy odpocząć i jak Eliasz zapaść w sen modląc się o rychłą śmierć.

Oceniamy przebytą drogę jako stratę czasu i wysiłków, które niewiele dały, mamy zwyczajnie dość walki o dobro, o szczerość, o uczciwość, o jak najlepsze wypełnianie obowiązków.

Krzak janowca – krzak rezygnacji, zwątpienia, łatwości, obojętności. (1 Krl 19, 3-8).

Pan reaguje na zmęczenie Eliasza, na jego prośbę, na jego stwierdzenie, że w tym zmęczeniu jest sam, wokól jest pustka.

Interwencja Boża.

Jest znakiem Jego troski o człowieka.

Człowiek otrzymuje dzban z wodą i podpłomyk.

Pokarm na długą drogę.

W chwili zmęczenia, gdy nie masz już na nic sił, masz się posilić i nie uciekać w sen, ale ruszać w drogę.

Próby ponownego zaśnięcia są przerywane poszturchiwaniem. „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”.

Bóg uwalnia nas od zmęczenia wskazując na jego przyczynę.

Mówi nam, iż jesteśmy zmęczeni nie tym co zrobiliśmy, ale zmęczeni tym czego nie zrobiliśmy.

Zmęczenie płynie z przyszłości, którą odrzucamy, której nie chcemy przyjąć.

Jesteśmy zmęczeni tym, czym nie chcemy być.

Jesteśmy zmęczeni, bo nie mamy odwagi podążać dalej, bo nie podejmujemy drogi.

Jeśli jesteś zmęczony przyjdź do mnie mówi Pan.

A ja ciebie pokrzepię.

W jaki sposób?

Weź moje jarzmo na siebie….

Choć jesteś tak zmęczony, to weź to jarzmo, dodatkowy ciężar. Nie zabiera nam dotychczasowych ciężarów, a dokłada nowy, choć słodki i lekki to jednak ciężar.

I ruszaj w drogę.

Pan jest Chlebem który daje życie.

Pan jest Drogą.

Spożywając Go, posilamy się na naszą drogę.

Droga staje się lekarstwem na zmęczenie.

Bóg nie da ci spać, nie da ci spokojnie tak jak chciałbyś odpocząć pod swoim krzaczkiem …

Idź.

Im dłuższa i trudniejsza droga, tym masz więcej czasu na pozostawienie swojego zmęczenia za sobą………

Posłuchać Boga, spełnić Jego wolę cichym i pokornym sercem.

W drodze znajdziesz ukojenie.

 

Błogosławionej drogi ze Zmartwychwstałym Panem.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY BERNARDYN REALINO

Święty Bernardyn Realino

ŚWIĘTY BERNARDYN REALINO, PREZBITER

2 lipca

Bernardyn urodził się w Carpi koło Ferrary 1 grudnia 1530 r. Po studiach podstawowych udał się na medycynę do Modeny i do Bolonii. Potem rozpoczął naukę prawa, zdobywając doktorat z prawa rzymskiego i cywilnego (1556). Dzięki protekcji kardynała Krzysztofa Madruzzo, Bernardyn został burmistrzem Felizzano, a potem Cassine. Był równocześnie osobistym doradcą namiestnika Neapolu.
W Neapolu zetknął się z jezuitami. Pewnej nocy zjawiła mu się Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku i poleciła mu, by wstąpił do tej rodziny zakonnej. Złożył więc prośbę o przyjęcie na ręce bezpośredniego następcy św. Ignacego Loyoli, Jakuba Layneza, i w 1564 r. został przyjęty. Miał wtedy 34 lata. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1567. Musiał wyróżniać się niezwykłą świętością, skoro przełożeni powierzyli mu urząd mistrza nowicjatu i ojca duchownego młodych adeptów zakonu. Wolny czas Bernardyn poświęcał pracy kaznodziejskiej i rychło zasłynął na tym polu. W roku 1571 św. Franciszek Borgiasz, następca Layneza, pozwolił Bernardynowi złożyć śluby uroczyste, do których dopuszcza się tylko wypróbowanych ojców zakonu.
W roku 1574 przełożeni wysłali Bernardyna do miasta Lecce, położonego na południowym cyplu Apulii, dla otwarcia tam nowej placówki. Pozostał już tam do końca życia, przez 42 lata, w charakterze rektora, kaznodziei i spowiednika. Jako pierwszy rektor jezuickiej placówki w Lecce, Bernardyn zdobył sobie serca mieszkańców niezwykłą gorliwością kapłańską na ambonie i w konfesjonale, ofiarną posługą najuboższym i osobistą ascezą życia. Jego penitentami byli dosłownie wszyscy: od miejscowego biskupa i duchowieństwa po ostatniego rybaka. To dawało mu możność moralnego oddziaływania nie tylko na miasto, ale i na całą okolicę. Szedł wszędzie, gdzie tylko zaistniała potrzeba materialna i duchowa. Zasłużył tym sobie na przydomek „ojca miasta”.
Bernardyn wyróżniał się pokorą. Mimo że znał medycynę i miał podwójny doktorat, mimo zajmowanych stanowisk, prosił generała Towarzystwa Jezusowego o przyjęcie go nie na kapłana, ale na zwykłego brata. Kapłaństwo przyjął jedynie z posłuszeństwa. Nawiedzały go tłumy interesantów w swoich potrzebach. Umiał zawsze zachować spokój i opanowanie nawet wobec natrętów. Miał dar pozyskiwania sobie ludzi. Bóg obdarzył go także darem wysokiej kontemplacji, ekstaz i proroctwa. Kilka razy cieszył się obecnością Najświętszej Maryi Panny, a pod koniec życia miał szczęście otrzymać na swe ręce samego Chrystusa z rąk Matki Bożej, podobnie jak pół wieku wcześniej św. Stanisław Kostka.
Pod koniec życia Bernardyn bardzo cierpiał. Trzy lata przed śmiercią utracił wzrok. Zmarł 2 lipca 1616 r. Do chwały błogosławionych wyniósł go papież Leon XIII w 1895 roku, a do chwały świętych papież Pius XII w 1947 roku. Jego relikwie można oglądać w Lecce, w kościele jezuitów. Święty leży w kryształowej trumnie, usytuowanej po lewej stronie od głównego ołtarza. Św. Bernardyn jest patronem miast Lecce i Carpi.

W ikonografii przedstawiany jest z Dziecięciem Jezus na rękach, które miał otrzymać od Matki Bożej podczas jednej ze swoich ekstaz.

Podziel się z innymi:

W KOLEJCE Z GRZESZNIKAMI

 

File:Baptism-of-Christ-xx-Francesco-Alban.JPG

NIEDZIELA ŚWIĘTO CHRZTU PAŃSKIEGO, rok A

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, po chrzcie w Jordanie uroczyście ogłosiłeś, że Chrystus, na którego zstąpił Duch Święty, jest Twoim umiłowanym Synem, spraw, aby Twoje przybrane dzieci, odrodzone z wody i Ducha Świętego, zawsze żyły w Twojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie pierwsze Iz 42,1-4.6-7

To mówi Pan: „Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On z mocą ogłosi Prawo, nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności”.

Psalm Ps 29,1-4.9-10

Czytanie drugie Dz 10,34-38

Gdy Piotr przybył do Cezarei, do domu Korneliusza, przemówił: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego że Bóg był z Nim”.

Ewangelia Mt 3,13-17

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” Jezus mu odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

 

 

 

Mesjasz. 

Głoszony przez Jana Chrzciciela, groźny, potężny, wydający sąd nad światem i ludźmi.

I Ten, który dziś pokornie prosi  „Pozwól teraz, bo tak godzi się wypełnić, wszystko, co sprawiedliwe”,  nie podnoszący głosu, przynoszący zbawienie, opowiadający się za grzesznym i słabym człowiekiem.

Zanim przyjdzie czas sądu poprzedza go czas miłosierdzia i pokuty, czas nawrócenia, czas tych, którzy nawrócenia i zbawienia pragną.

Pan, Jezus Chrystus, Bóg, nierozpoznany, stoi w kolejce z grzesznikami. Czy ktoś z nas mógłby wyobrazić sobie, tamtą kolejkę w naszym dziś, kolejkę do konfesjonału?

Od początku publicznej misji, aż do jej zakończenia na Krzyżu, On jest solidarny z człowiekiem.

Łatwo jest zobaczyć zło wokół siebie, w innych osobach.

Osądzamy innych  i jesteśmy jakoś z siebie zadowoleni, uspokojeni.

Problem w tym, że nie chcemy zobaczyć tego co się kryje wewnątrz naszego serca.

Możemy stanąć wśród tych, którzy tylko się przyglądali Janowi i wskazywali grzeszników, lub w kolejce z owymi grzesznikami, jako niezadowoleni z siebie, uznający potrzebę własnego, osobistego nawrócenia.

Wtedy, w tej kolejce z innymi grzesznikami mamy szansę spotkać Jezusa.

Kiedyś usłyszymy od Niego „Biada tym, którzy jesteście syci” (Łk 6,25) – biada zadowolonym, z tego co zrobili, ze swoich zasług, z tego co osiągnęli.

Błogosławieni zaś niezadowoleni z siebie, którzy stawiają sobie a nie innym wyrzuty, krytykujący siebie, przyznający się do błędów, do tego że spowodowali różnego rodzaju problemy w świecie, w Kościele, w społeczeństwie, w swoim własnym życiu.

Pan nie staje po stronie tych,  którzy mówią „patrzcie to jest okropne”, „patrzcie to jest złe”.

On staje po stronie tych, którzy mówią „Nie mogę już dłużej być taki, muszę się zmienić”.

Chrystus Jezus wziął na siebie wszystkie nasze słabości, aby nas uleczyć.

Nie może jednak nikogo uleczyć z choroby zadufanej pewności siebie we własnej samoocenie.

Nie może zająć się przypadkiem „beznadziejnym” – samozadowolenia z siebie.

Nie potrafi poruszyć tych, którzy nie widzą i nie chcą zobaczyć w sobie żadnej, najmniejszej nawet winy.

Nie może uleczyć tych, którzy swoje winy widzą w krzywym zwierciadle nadwrażliwości i fałszywej pokory i za nic nie chcą sięgnąć po właściwe lustro.

Oni z całym wewnętrznym zaangażowaniem odrzucają nieustannie możliwość skorzystania z czasu miłosierdzia.

Choć czasem nazywają siebie wielkimi grzesznikami, to nie chcą stanąć w tej samej co grzesznicy kolejce.

Przypomnij sobie dziś dzień i miejsce Twojego szczególnego spotkania z Panem Jezusem, z Ojcem Niebieskim, z Duchem Świętym. Dzień kiedy nad Tobą „otwarło się niebo”, dzień kiedy odczułeś/odczułaś całym/całą sobą, że w Chrystusie Jezusie jesteś umiłowanym dzieckiem Boga, jedynym w swoim rodzaju. Wracaj do tego dnia i miejsca pamięcią, gdy przed tobą będą się piętrzyć kłopoty i trudności, tak jak do tego miejsca nad Jordanem, gdzie chrzcił Jan wrócił przed ruszeniem w ostatnią podróż do Jerozolimy, na Kalwarię, Pan Jezus (por. Mt. 19,1). Pamiętaj kim jesteś w oczach Ojca Niebieskiego, pamiętaj o swojej tożsamości.   

 

 

Błogosławionego Dnia Chrztu Pańskiego.

 

 

Podziel się z innymi:

USPRAWIEDLIWIENIE

ROK WIARY

XXX NIEDZIELA  ZWYKŁA C

Brewiarz XXX Tydzień Okresu Zwykłego, II Tydzień psałterza

 

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, pomnóż w nas wiarę, nadzieję i miłość  i daj nam ukochać Twoje przykazania, abyśmy mogli otrzymać obiecane zbawienie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Pierwsze czytanie Syr 35, 12-14. 16-18

Psalm Ps 34, 2-3. 17-19. 23

Drugie czytanie 2 Tm 4, 6-9. 16-18

Ewangelia Łk 18, 9-14

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duszy modlił: «Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam».

Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika».

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Dwa cytaty.

Psalm36,3 ”Bo zaślepiony sam sobie schlebia i nie widzi swojej winy, by ją mógł znienawidzieć”.

2 Kor 10,18 ”Nie ten bowiem jest wypróbowany, kto się sam przechwala, lecz ten kogo Pan uznaje”.

Wszyscy potrzebujemy usprawiedliwienia.

Różnie jednak o to usprawiedliwienie zabiegamy i u różnych osób go szukamy.

Niektórzy usprawiedliwiają się sami, w swoich myślach, słowach, w sercu.

Ich zachowanie w ich ocenie jest zawsze odpowiednie.

Jeśli cierpią to dlatego, że inni ich nie docenili, źle ocenili, nie zrozumieli.

Nie potrzebują patrzeć na siebie z zewnątrz. Oni wiedzą lepiej.

Nawet Panu Bogu przedstawiają gotową diagnozę tego co ich otacza, innych osób i szukają u Niego jedynie potwierdzenia swoich słów, myśli, osądu.

Sądzą i oceniają siebie i innych po pozorach, zewnętrznych zachowaniach.

Dobrze wypełniony rytuał jest dla nich powodem do chwały i samousprawiedliwienia.

Ich lustrem, w którym z zadowoleniem się przeglądają, są inne osoby.

Nigdy nie porównują się do lepszych od siebie. Zawsze do tych, którzy w ich oczach stoją niżej.

Znają ich wady i o nich gotowi są godzinami przed Bogiem rozprawiać. O kapłanach, o sąsiadkach, o znajomych, o przyjaciołach, o rodzinie.

„Panie Boże pochwal mnie, bo tak cudownie coś wykonałem, gdzieś byłem, coś powiedziałem. Widzisz jak się dla Ciebie staram, widzisz jak Ciebie kocham… Nie to co oni…”

Składają dary i całopalenia, a ich serce pozostaje nieporuszone.

Inni proszą o usprawiedliwienie Boga i nie wiedzą czy je otrzymają.

Z góry przyznają rację w Bogu.

Nie szukają usprawiedliwień w sobie, nie szukają wybielenia w tym, że kto inny może być gorszy od nich.

Nie znajdują w sobie nic czym mogliby się przed Bogiem pochwalić.

Żadnych zasług. Znają siebie zbyt dobrze.

Nie porównują się do innych, ani do tych lepszych, ani do gorszych od siebie.

Nie zajmują się cudzymi wadami i słabościami. Nie szukają w sobie białych miejsc, a przedstawiają Bogu wszystkie plamy, choćby te najmniejsze, innych.

Cierpliwie ufają i czekają na Miłosierdzie i usprawiedliwienie…

Nie składają darów ani całopaleń.

Skruszone na pył serce czeka na Bożą wodę i Boże dłonie, które ulepią z tego prochu ich nowe serce…

Chętnie widzimy siebie w obrazie celnika.

W teorii i w wyobraźni gotowi jesteśmy jak on się uniżać.

Na modlitwie, w kościele, przyjmujemy jego zewnętrzną postawę.

Gdy jednak w realnym życiu Pan Bóg dopuszcza na nas, dla próby i pokazania nam prawdy o nas samych prawdziwe upokorzenie, to jak się zachowujemy?

Ile  z celnika w nas wtedy zostaje?

Jakże często właśnie wtedy w naszych sercach i myślach głowę podnosi faryzeusz.

Na jego ustach nie pojawią się słowa psalmisty „Dobrze Panie, żeś mnie upokorzył…, dobrze” (Ps 118, 71).

Przeciwnie wylewa się z niego żal i gniew, zaskoczenie i oskarżanie…

Te dwie osoby faryzeusz i celnik, żyją obok siebie w naszych sercach.

Raz zwycięża postawa faryzeusza, innym razem celnika. Wszystko zależy od tego na jakim etapie  przemiany, kruszenia i nawracania naszego serca jesteśmy.

Czego w nas dotykają kolejne dni i wydarzenia?

Czego poprzez różne wydarzenia, okoliczności chce Pan każdego z nas nauczyć?

Na co zwrócić nam uwagę?

 

Błogosławionego Dnia Pańskiego.

Podziel się z innymi:

FUNDAMENT ŻYCIA

ROK WIARY

XII Tydzień Okresu Zwykłego

Kolekta

Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia, albowiem nigdy nie odmawiasz opieki  tym, których utwierdzasz w swojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Rdz 16, 1-12.15-16

Psalm Ps 106, 1-5

Ewangelia Mt 7, 21-29

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?» Wtedy im oświadczę: «Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości».
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry, i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.

 

Co dzień poznawać, wsłuchiwać się, przyjmować Słowa Pana i wypełniać Je w swoim życiu, we wszystkich jego okolicznościach. Przynajmniej nieustannie starać się to czynić, pokonując własną buntowniczą czy przelękłą naturę.
Szukać Boga, poznawać Go, mieć Go przed oczami i  naśladować Go, a nie tylko pięknie o Nim mówić czy pouczać. 
Bardziej dbać o Jego sprawy, niż o swoje własne. Nie oszukiwać i nie łudzić samego siebie, że można być uczniem Jezusa, bez wypełniania w życiu codziennym Jego oczekiwań i przykazań.

Jakie słowa Pana przychodzą mi dziś szczególnie na myśl w związku z dzisiejszą Ewangelią … ?

„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień…” (J 8,7) – kamieniem mogą być również nasze słowa wypowiedziane, napisane w emocjach, plotki, obmowa, wszelkie złe mówienie o bliźnich…

„Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23,34) …. poczucie niesprawiedliwości, krzywdy… czystym sercem modlić się o wybaczenie dla tych, którzy w taki czy inny sposób, mniej lub mocniej nas zranili. 

„Niech weźmie krzyż swój i mnie naśladuje” (Łk 9,23) ….

Jakie słowa wypowiedział Pan od Ostatniej Wieczerzy do swojej śmierci na Krzyżu…. ?

Wzruszamy się podczas nabożeństw, medytacji, ale niech tylko ktoś nas zrani, źle nas potraktuje wtedy padają różne słowa, oceny, zmienia się nasze zachowanie, postawa …

Pokora – fundament naszego chrześcijańskiego życia. Pokora na wzór Jezusa Chrystusa, pokora na wzór Niepokalanej Maryi Panny, pokora na wzór tak wielu świętych, którzy pojęli czym jest pokorne budowanie swojego życia na Bogu i Jego Słowie.

To na niej, na pokorze opierają się inne cnoty wiara, nadzieja, miłość.

Można mieć wielką wiarę, która zachwieje się gdy zabraknie nam pokory i nie będziemy potrafili uniżyć się pod Ręką Boga i wypełniać Jego wolę, choć nie będziemy może mieli na to po ludzku wcale ochoty.

Można szczycić się swoją miłością do Boga i bliźniego, ale w sytuacji próby, gdy zabraknie nam pokory, okaże się że kochamy tylko wtedy, gdy inni nas kochają, dbają o nas,  a przynajmniej nie utrudniają nam życia.

Można mieć nadzieję, która bez pokornego oczekiwania na wypełnienie obietnic Boga, zaczyna domagać się naszego aktywnego samowolnego działania. Jakie rodzi to skutki (aż do dzisiejszego dnia)  pokazuje dzisiejsze pierwsze czytanie.

Budując na Skale, na Chrystusie nie musimy się niczego lękać ani obawiać. Pomimo ataków zła, nie zginiemy. W Jezusie i z Jezusem możemy naprawdę wszystko. To On podtrzyma naszą wiarę, nie pozwoli zgasnąć miłości, nie da zginąć nadziei.  
Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi: