STOPNIE MĘKI PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA

STOPNIE MĘKI PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA

1. Jezu najsłodszy, smutnie modlący się do Ojca w ogrodzie, gdzie podczas tej agonii wypłynął z Ciebie krwawy pot: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

2. Jezu najsłodszy, pocałunkiem zdrajcy wydany w ręce bezbożnych, niczym złoczyńca pojmany i chłostany, przez uczniów opuszczony: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

3. Jezu najsłodszy, przez niegodziwą radę żydowską ogłoszony winnym śmierci, jak przestępca zawiedziony do Piłata, wyśmiany i wzgardzony przez podłego Heroda: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

4. Jezu najsłodszy, ogołocony z szat, przywiązany do słupa i okrutnie ubiczowany: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

5. Jezu najsłodszy, cierniem ukoronowany, spoliczkowany, rózgą wysmagany, w purpurę odziany, wielokroć wyśmiany i wyszydzony: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

6. Jezu najsłodszy, uznany za gorszego niż łotr Barabasz, przez Żydów odrzucony, niesprawiedliwie na śmierć krzyżową skazany: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

7. Jezu najsłodszy, obarczony drzewem krzyża, na miejsce kary, niczym owca na rzeź, zawiedziony: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

8. Jezu najsłodszy, pomiędzy łotrami umieszczony, przeklinany i wyśmiany, żółcią i octem pojony, w straszliwych cierpieniach od godziny szóstej aż do dziewiątej na drzewie umierający: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

9. Jezu najsłodszy, na krzyżu umarły, przed obliczem swej świętej Matki włócznią przebity, przez coś wydał z boku krew i wodę: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

10. Jezu najsłodszy, z krzyża zdjęty i łzami najboleściwszej Matki obmyty: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

11. Jezu najsłodszy, całunem okryty, pięcioma ranami oznaczony, maściami nasmarowany i w grobie złożony: zmiłuj się nad nami.

Zmiłuj się nad nami, Panie, zmiłuj się nad nami.

 

V. Prawdziwie ten nosił nasze choroby.

R. I boleści nasze On wziął na siebie.

Módlmy się:

Boże, który dla naszego zbawienia zechciałeś się urodzić i zostać obrzezanym, przez Żydów odrzuconym, przez zdrajcę Judasza pocałunkiem wydanym, sznurami związanym, jak niewinny baranek na ofiarę wiedzionym i niezgodnie z prawem przed obliczami Annasza, Kajfasza, Piłata i Heroda ofiarowanym; od fałszywych świadków oskarżonym, ubiczowanym i spoliczkowanym, znieważonym, oplutym, cierniem ukoronowanym, rózgą wysmaganym, szat pozbawionym, gwoździami do krzyża przybitym i na nim zawieszonym, pomiędzy łotrów umieszczonym, żółcią i octem pojonym oraz włócznią przebitym. Ty, Panie, przez te najświętsze kary, które ja niegodny czczę, i przez najświętsze Krzyż i Śmierć Twoje wyzwól mnie od kar piekła i racz doprowadzić tam, gdzieś zawiódł łotra z Tobą ukrzyżowanego. Który z Ojcem i Duchem Świętym, żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

(Nabożeństwo św. Alfonsa Liguoriego, używane przez  Bractwo Świętego Krzyża i gorzkiej Męki Pana Jezusa – z języka łacińskiego przełożył PFJL)

 
Podziel się z innymi:

TAJEMNICA SZCZĘŚCIA – NABOŻEŃSTWO PIĘTNASTU MODLITW ŚWIĘTEJ BRYGIDY

Katedra świętego Pawła za Murami w Rzymie, gdzie przed Cudownym Krucyfiksem modliła się święta Brygida.

   

 

TAJEMNICA SZCZĘŚCIA

NABOŻEŃSTWO PIĘTNASTU MODLITW ŚWIĘTEJ BRYGIDY

Obietnice

       Od dłuższego czasu Brygida pragnęła wiedzieć, ile ciosów Chrystus Pan otrzymał podczas swej Męki. Pewnego dnia Zbawiciel objawił się jej i rzekł:

       „Moje Ciało otrzymało 5480 ciosów. Jeżeli chcesz je uczcić pobożną praktyką, zmów 15 Ojcze nasz i 15 Zdrowaś Maryjo z modlitwami, których cię nauczyłem podczas całego roku. W ten sposób w ciągu roku uczcisz każdą moją Ranę”.

       Potem w formie obietnicy dodał, że ktokolwiek zmówi te modlitwy podczas roku:

 

  1. Uwolni 15 dusz ze swej rodziny z czyśćca,
  2. 15 sprawiedliwych spośród krewnych zostanie potwierdzonych i zachowanych w łasce.
  3. 15 grzeszników spośród krewnych zostanie nawróconych.
  4. Osoba, która zmówi te modlitwy, osiągnie pewien stopień doskonałości.
  5. Już na 15 dni przed śmiercią będzie przeżywała szczery żal za wszystkie popełnione grzechy ze świadomością ich ciężkości.
  6. Na 15 dni przed śmiercią dam jej Moje Najświętsze Ciało, ażeby przez Nie została uwolniona od głodu wiecznego oraz dam jej Moją Drogocenną Krew do picia, by na wieki nie doznała dokuczliwego pragnienia.
  7. Położę przed nią Mój zwycięski Krzyż jako pomoc i obronę przeciw zasadzkom nieprzyjaciół.
  8. Przed jej śmiercią przyjdę do niej z Moją najdroższą i ukochaną Matką.
  9. Przyjmę z dobrocią jej duszę i zaprowadzę do wiecznej radości.
  10. Zaprowadziwszy ją tam, dam jej kosztować z przedziwnej studni Mojej Boskości, czego nie uczynię tym, którzy nie odmawiali tych czy podobnych modlitw.
  11. Trzeba wiedzieć, że choćby kto żył przez 30 lat w grzechu, lecz potem skruszonym sercem odmawiałby pobożnie te modlitwy albo przynajmniej powziął postanowienie ich odmawiania, Pan mu odpuści jego grzechy.
  12. Obroni go przed zgubnymi pokusami
  13. Zachowa mu pięć zmysłów.
  14. Uchroni przed nagłą śmiercią.
  15. Uwolni jego duszę od kar wiecznych.
  16. Człowiek ten otrzyma wszystko, o co poprosi Pana Boga i Najświętszą Pannę
  17. Jeśliby ktoś żył zawsze według woli Boga i musiałby umrzeć przedwcześnie, życie jego zostanie przedłużone.
  18. Ktokolwiek zmówi te modlitwy, uzyska za każdym razem odpust cząstkowy.
  19. Człowiek ten otrzyma zapewnienie, że cieszyć się będzie szczęściem chórów anielskich.
  20. Każdy, kto by innych nauczył tych modlitw, nie będzie nigdy pozbawiony radości i zasługi, ale one trwać będą wiecznie.
  21. Tam, gdzie odmawia się te modlitwy, Bóg jest obecny swoją łaską.

LINK DO NABOŻEŃSTWA :                                                                                               http://bog-w-moim-balaganie.blog.onet.pl/2015/07/23/tajemnica-szczescia-nabozenstwo-pietnastu-modlitw-swietej-brygidy-2/

Okazuje się (notatki w książeczce), że sama odprawiłam to nabożeństwo czterokrotnie… Choć nieraz (szczególnie za pierwszym razem w pierwszym roku) przysypiałam i budząc się w środku nocy przy zapalonym świetle kontynuowałam dalej modlitwę, modląc się bardziej przez rozum i nadzieję jak najszybszego spełnienia Obietnic Pana Jezusa, to w kolejnych latach, stopniowo zaczęłam odczuwać – smak tych modlitw, głęboką refleksję nad tym co Pan dla mnie uczynił i co jeszcze uczyni. Ostatni raz, kiedy odprawiałam to nabożeństwo to było dziękczynienie ……. za wszystkie bardzo trudne doświadczenia jakich mi  wtedy hojnie udzielił. Wewnętrznie czuję, że zbliża się czas podjęcia tego nabożeństwa po raz kolejny. Na pewno nie będę się ociągać.

Wszystkich zaś, którzy są w trakcie jego odprawiania, czy zamierzają je odprawić pragnę zapewnić, że warto pokonywać swoje ograniczenia, zniechęcenia i wytrwać w modlitwie, która przemienia …. przede wszystkim nas. Niech św. Brygida wyprasza wam wszystkim spełnienie Obietnic Pana Jezusa.  

 

 

Podziel się z innymi:

WIELKI PIĄTEK

Wielki Piątek - Jezus Ukrzyżowany
Wielki Piątek jest dniem smutku i żałoby. Przyszedł na ziemię Syn Boży, „leczył wszystkie choroby i słabości” synów ludzkich; tłumy zdumiewały się, widząc, że „niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą”; w Niedzielę Palmową rzesze na Jego widok wołały pełne entuzjazmu „hosanna”, aby zaledwie w kilka dni potem ochrypłymi głosami wołać: „Na krzyż z Nim!”, „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Każda śmierć jest tragedią, cóż dopiero śmierć Syna Bożego, zamordowanego przez tych, dla których zbawienia tak wiele uczynił. Zbrodnia była tak straszliwą i jedyną, że nawet martwa przyroda została nią wstrząśnięta: „Słońce się zaćmiło”, zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać, groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarło, powstało.
Wielki Piątek to jednak dzień także wielkiej radości i zwycięstwa. Dokonało się przecież od tysięcy lat zapowiadane zbawienie rodzaju ludzkiego; wielkie pojednanie Boga z rodzajem ludzkim, nieba z ziemią; dzień powszechnego przebaczenia. Tego dnia Bóg darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny… To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.
Na tajemnicę Wielkiego Piątku należy patrzeć poprzez brzask poranka Wielkiej Nocy. Te dwa dni stanowią całość, są świadectwem najwymowniejszym, że to nie zło jest wieczne – ale dobro; śmierć jest ostatecznie zwyciężona przez życie, fałsz – przez prawdę, noc – przez dzień.   

Aresztowanie Pana Jezusa według relacji świadków naocznych dokonało się ok. godziny 12 w nocy. Oprawcy, złożeni ze służby świątynnej, a także z oddziału żołnierzy rzymskich, zawiedli Chrystusa do pałacu Annasza i Kajfasza, aby tam nad Nim odbyć sąd. Droga z Getsemani do miasta wiodła wyboistymi ścieżkami. Przechodzono przez potok Cedron lub raczej przez pomost nad nim wystawiony, gdyż była to pora wiosny – a więc okres, w którym wszystkie potoki Palestyny wzbierały. Trzeba się było wspinać w górę wąskimi uliczkami do centrum Jerozolimy. Droga była więc dość trudna.
W owym roku Annasz nie był najwyższym kapłanem. Funkcję tę sprawował jego zięć, Kajfasz. Jednak, jak świadczy Józef Flawiusz, Annasz cieszył się wśród starszyzny żydowskiej wielką powagą, albowiem drogą przekupstwa zdołał przez 20 lat sprawować funkcję arcykapłana, potem zaś osadzić na stolicy kolejno swoich synów, wreszcie swego zięcia, Kajfasza. Zanim zbudzono członków Najwyższej Rady Żydowskiej (Sanhedryn), Pana Jezusa przyprowadzono przed Annasza. To tam Chrystus otrzymał policzek od sługi arcykapłana. Sąd, jaki odbył się przed Kajfaszem i Sanhedrynem, był nieformalny. Chodziło jedynie o nasycenie oczu radością, że wreszcie śmiertelny wróg znalazł się w ręku Sanhedrynu oraz o ustalenie szczegółów postępowania z Chrystusem. Był przepis, że wystarczyło zeznanie dwóch świadków, aby wydać wyrok na skazańca. W pośpiechu umówieni świadkowie nie zdołali jednak w szczegółach uzgodnić swojego oskarżenia. Dlatego zaistniała pomiędzy ich zeznaniami różnica. Kajfasz uciekł się więc do wybiegu, aby wymusić na samym oskarżonym, by dał wystarczający powód do oskarżenia. Zadał więc Panu Jezusowi pytanie: „Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Kiedy zaś Pan Jezus dał odpowiedź potwierdzającą, wtedy arcykapłan zawołał pełen oburzenia: „Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” Oni odpowiedzieli: „Winien jest śmierci”.
Po odbytej naradzie Sanhedrynu jego członkowie rozeszli się. Pana Jezusa oddano na pastwę sług świątyni i straży. Dla przypodobania się swoim panom, na ich oczach znęcali się nad Chrystusem, bijąc Go i policzkując, plując na Niego na znak pogardy. Potem odprowadzono Pana Jezusa do więzienia – piwnicy, gdzie w dalszym ciągu znęcano się nad Nim.
Około godziny szóstej rano odbyło się drugie posiedzenie Sanhedrynu. Chodziło o zatwierdzenie wyroku, jaki Najwyższa Rada wydała na Chrystusa w nocy. Wszelkie wyroki nocne były bowiem na mocy prawa żydowskiego nieważne. Ustalono również, jak zachować się przed Piłatem i jak go zmusić do zatwierdzenia wyroku śmierci. Wyroki śmierci, wydane przez Sanhedryn, Rzymianie, okupujący wówczas Ziemię Świętą, zastrzegli sobie do zatwierdzenia.
Kiedy w pałacu Annasza i Kajfasza odbywał się sąd nad Panem Jezusem, w tym samym czasie Piotr potrójnie się zaparł na podwórzu arcykapłańskim swojego Mistrza, potwierdzając to przysięgą. Powstała potem piękna legenda, że Piotr na każde nocne pianie koguta zrywał się i zalewał obficie łzami skruchy.
W tym także czasie Judasz po skazaniu Pana Jezusa na śmierć oddał kapłanom otrzymane srebrniki i powiesił się. Okazało się bowiem, że się przeliczył. Był przekonany, że Chrystus wymknie się z rąk swoich oprawców, jak to czynił wiele razy dotąd. Kiedy spostrzegł jednak, że Pan Jezus pozwolił obchodzić się ze sobą, jakby był zupełnie wobec swoich wrogów bezwolny; kiedy ponadto dowiedział się o skazującym wyroku – wpadł w rozpacz, oddał kapłanom srebrniki i powiesił się. Św. Piotr w Dziejach Apostolskich poda nam bliższe szczegóły: „spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności”.
W owym czasie Palestyna była podzielona na trzy okręgi, którymi rządzili władcy: nad Idumeą i Samarią sprawował rządy w imieniu cesarza Tyberiusza, jego namiestnik, Piłat Poncki, Galileą i Dekapolem rządził Herod Antypas, syn Heroda Wielkiego; na skrawku najdalej na północ wysuniętym Ziemi Świętej miał władzę Herod Filip, również syn Heroda Wielkiego. Piłat rządził przez 10 lat (23-33). Nienawidził on Żydów i nie jeden raz dał im to odczuć. Urzędował stale w Cezarei Palestyńskiej, a tylko na święta żydowskie i okazyjnie przybywał do Jerozolimy. Zamieszkiwał wówczas w zamku-twierdzy Antonia, tuż przy świątyni, gdzie mieścił się silny garnizon rzymski, dla pilnowania porządku i dla zapobieżenia buntom. O Piłacie pisze wiele historyk żydowski, żyjący w czasach apostolskich, Józef Flawiusz. Piłat był sceptykiem, jak świadczą jego własne słowa, wypowiedziane do Pana Jezusa: „Cóż to jest prawda?” Jednak do osoby Chrystusa odnosił się bez uprzedzeń, owszem, czynił wszystko, co mógł, aby Go ocalić z rąk Żydów. Jednak okazał się na tyle niezręczny, że nie tylko nie uwolnił Pana Jezusa, ale przyczynił Mu jeszcze więcej cierpień przez swoje niezdecydowanie. Przyczyną zaś był lęk, by go nie oskarżono przed cesarzem, że sprzyja buntownikom. Tak więc dla ratowania własnej skóry, wydał Żydom Pana Jezusa, chociaż wiedział, że arcykapłani wydali Go przez zawiść, i chociaż publicznie jeszcze przy podpisywaniu wyroku śmierci wołał: „Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego”.
Zanim Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, przedtem usiłował Go wymienić na mordercę, Barabasza. Był to dla Pana Jezusa moment moralnie bardzo upokarzający: zrównanie Go ze zbrodniarzem, mordercą. Jeszcze haniebniejsze daje ten epizod świadectwo Sanhedrynowi, że wybrał Barabasza, a na pytanie Piłata: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” – oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim”.
Nie mniej niefortunnym okazał się wybieg Piłata, aby odesłać Pana Jezusa do Heroda pod pozorem, że Chrystus jako Galilejczyk podlega pod jurysdykcję Heroda. Herod bowiem był na tyle przebiegły, że nie chciał na swoje sumienie brać krwi Pana Jezusa. Dosyć wyrzutów sumienia kosztowała go śmierć Jana Chrzciciela. Aby jednak wywrzeć zemstę na Panu Jezusie za to, że nie chciał z nim mówić, kazał Go przyoblec w białą płachtę głupca i szaleńca.
Również z winy Piłata Jezus był biczowany i koronowany cierniem. Do mąk fizycznych dołączył w ten sposób poniewierkę moralną, oddając Chrystusa na pastwę rozbestwionych żołdaków rzymskich. Przepisy żydowskie zezwalały jedynie na 39 uderzeń. Prawo rzymskie dawało swobodę bicia aż do zmęczenia ofiary.
Odległość na Golgotę mogła wynosić ok. jednego kilometra drogi. Była jednak dla Pana Jezusa niezmiernie uciążliwa, gdyż Chrystus był całkowicie wyczerpany: konaniem w Ogrójcu i dotąd poniesionymi mękami. Nie dziw przeto, że upadł pod krzyżem i że musiano szukać kogoś, kto by Go zastąpił, by w drodze nie padł oprawcom i zbirom, chciwym Jego największej hańby – śmierci na krzyżu. Śmierć krzyżowa była bowiem uważana za najhaniebniejszą. Była też najbardziej wyrafinowaną. Nie naruszała bowiem żadnej części ciała, a jednak skazany męczył się całe godziny i dusił się. Ciało oblane potem i krwią okrywała chmara much i moskitów, tnąc je niemiłosiernie. Nad skazańcem krążyły kruki i sępy, czekając na żer. Boleści Chrystusa pomnażały rany przybitych rąk i nóg.
Ukrzyżowanie Pana Jezusa miało miejsce około południa, agonia trwała ok. trzy godziny (12-15). Około godziny 17 odbył się pogrzeb. Żydzi byliby radzi, aby ciało Pana Jezusa zostało zasypane kupą gruzów, by nie było po Nim śladu. Jednak uczniowie Pana Jezusa uprzedzili zamierzenia wrogów, przerażonych wypadkami, jakie działy się bezpośrednio przy śmierci Pana Jezusa, wymogli na Piłacie zwrot ciała i złożyli je w grobie, który opodal przygotował dla siebie Józef z Arymatei. Podejrzewając, że chodzi w tym wypadku o akcję ze strony uczniów, aby rozgłaszać fakt zapowiedzianego przez Pana Jezusa Jego zmartwychwstania, Żydzi wystarali się w swojej zapobiegliwości, że Piłat nakazał przy grobie postawić straż, a sam grób opieczętować, by się nikt nie ważył go otworzyć.   

Już w IV wieku pokazywano pałac Kajfasza w pobliżu Wieczernika. Wystawiono tam wówczas bazylikę „Zaparcia się Piotra”. Pozostały z niej mozaikowe posadzki i część kolumn, resztki absydy i bramy. W odległości ok. 250 m od tego miejsca pokazują ślady kościoła z kaplicą podziemną, gdzie inne podanie umiejscawia pałac Kajfasza.
Twierdza Heroda, przylegająca do świątyni jerozolimskiej – Antonia – to pałac urządzony z przepychem. Tam zapewne Piłat odbywał sąd nad Chrystusem. Dzisiaj nie ma po niej ani śladu. W roku 1930 pod klasztorem Panien Syjońskich odkryto plac, wyłożony grubymi płytami. Być może tu właśnie sądzono Chrystusa, gdyż na płytach kamiennych odkryto rysunki zabaw żołnierskich. Wśród nich zwraca uwagę jedna szczególnie: „zabawa w króla”, żywo przypominająca okrutną scenę koronowania cierniem Chrystusa. Schody (Scala santa), po których Pan Jezus miał wstępować do pretorium Piłata, według podania mają znajdować się przy bazylice Zbawiciela w Rzymie. Jest ich 28, idzie się po nich na klęczkach.
Na miejscu, gdzie według tradycji miejscowej Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, wznosi się obecnie skromna bazylika Litostrotos. Na miejscu zaś przypuszczalnym biczowania wystawiono (1929 rok) „Kaplicę Biczowania”.
Obecna Droga Krzyżowa w Jerozolimie nie jest autentyczna. Miasto, w ciągu prawie dwóch tysięcy lat wiele razy burzone, podnosiło się o co najmniej kilka metrów w górę. Rzymianie po wybuchu powstania żydowskiego nie zostawili „kamienia na kamieniu”. Obecna Droga Krzyżowa jest więc jedynie przypuszczalną. Łączy ona dwa miejsca: Litostrotos (dawny zamek Antonia) i kościół Bożego Grobu. Uliczki są tak wąskie, że nie sposób było wystawiać kościołów. Dlatego na tej drodze wystawiono w ciągu lat aż do ostatnich czasów (po roku 1945) kapliczki mniej czy więcej okazałe, czasem tylko kolumny lub krzyże w zależności od przestrzeni. Począwszy od dziesiątej, stacje stanowią część Bazyliki Grobu Pańskiego. Jest wśród nich również stacja polska, wystawiona przez Polaków. Na pierwszy jednak plan wybija się łuk, łączący dwie kamienice, który otrzymał nazwę Ecce homo, jakoby tu właśnie Piłat wymówił te słowa do tłumu wskazując na Chrystusa. 
Od wieku XV rozpowszechnili nabożeństwo Drogi Krzyżowej bernardyni, których św. Bernardyn uczynił stróżami miejsc świętych w Ziemi Świętej. Oni to zaczęli w kościołach swoich zakładać stacje Drogi Krzyżowej. Dzisiaj to nabożeństwo jest powszechną własnością całego Kościoła łacińskiego.
Według nakazu Talmudu skazanego na śmierć prowadzono za dnia, aby go wszyscy mogli zobaczyć. Przed skazańcem szedł herold, który ogłaszał winę skazanego. Obok skazanego szło dwóch ludzi, którzy namawiali złoczyńcę, by się przyznał do winy i aby swoją śmierć ofiarował jako zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie. Przy wykonaniu wyroku śmierci był zawsze obecny członek z Sanhedrynu, by stwierdzić pewność śmierci.
Ceremoniał rzymski był odmienny. Na czele szedł oficer. Skazaniec niósł napis na szyi, obwieszczający powód skazania. Egzekucji dokonywał oddział żołnierzy.
Golgota istnieje dotąd w północno-zachodniej części Jerozolimy u stóp wzgórza Gareb. Wszyscy Ewangeliści nazywają ją Kalwarią, co oznacza miejsce „trupiej głowy”, gdyż pagórek jest nagi. Golgota to aramejska nazwa tej góry. Dzisiaj Golgota znajduje się wewnątrz bazyliki Grobu Pańskiego. Prowadzi na nią 18 schodów. Sanktuarium kalwaryjskie jest na wysokości od poziomu bazyliki 5 metrów i liczy 11 na 9 metrów powierzchni. Jest podzielone na dwie kaplice: grecką i łacińską. Kaplica grecka według podania znajduje się w miejscu, gdzie stał krzyż Pana Jezusa. Jest tam ołtarz, a w nim otwór otoczony pozłacaną blachą tam, gdzie miał właśnie stać krzyż Pana Jezusa. Z boków ołtarza w czarnym marmurze są dwa otwory na miejscu, gdzie miały stać krzyże łotrów. Kaplica łacińska ma być na miejscu, gdzie Pana Jezusa przybijano do krzyża. Tę scenę przedstawia obraz z mozaiką, umieszczony na ścianie nad ołtarzem. Na filarze, który oddziela obie kaplice, jest mały ołtarz poświęcony Matce Bożej Bolesnej. U stóp schodów wiodących na Golgotę znajduje się mała kapliczka Adama. Według bowiem legendy Noe miał właśnie tu przenieść kości Adama, tak że krew Pana Jezusa spływała na czaszkę pierwszego człowieka. W legendzie tej zawiera się głęboka myśl teologiczna.
Grób Chrystusa Pana znajdował się ok. 25 metrów od Kalwarii. Wejście do Grobu znajduje się w prezbiterium bazyliki, który niknie pod ikonami, wotami, złoceniami, lampami srebrnymi i świecami. Grobowa grota tworzy osobną kaplicę za prezbiterium, do której wchodzą kapłani w szatach liturgicznych. We wnętrzu płonie wiele świec.
W roku 135 cesarz Hadrian po stłumieniu buntu Bar Kochby na miejscu dawnej Jerozolimy wystawił kolonię rzymską pod nazwą Aelia Capitolina. Rynek znajdował się na Golgocie. Tam, gdzie tradycja czciła miejsce Grobu Chrystusa, cesarz kazał wystawić świątynię i posąg bogini Wenery. W roku 325 za zezwoleniem Konstantyna Wielkiego św. Makary, biskup Jerozolimy, zburzył zabytki pogańskie, plac oczyścił, a św. Helena wystawiła na jego miejscu bazylikę Bożego Grobu. Znani są nawet architekci, których przysłał sam cesarz: Zenobiusz i Eustaza. Poświęcenia bazyliki dokonano dnia 14 września 335 roku. Bazylika ta jednak była kilka razy niszczona i odbudowywana. Obecna w głównym zarysie pochodzi z czasów krzyżowców, którzy wkroczyli do Jerozolimy 15 lipca 1099 roku. W roku 1187 Saladyn zdobył na Krzyżowcach bazylikę, a klucze od niej oddał dwom swoim dostojnikom: Jude i Nussebe. Potomkowie tych dwóch rodzin po dzień dzisiejszy sprawują „pieczę” nad bazyliką, za każdym wejściem żądając okupu. Oni otwierają i zamykają bazylikę. Bazylika posiadała wiele cennych grobowców kilkunastu królów jerozolimskich i znakomitych rycerzy. Wiele z nich zniszczyły wojny i klęski. Resztę usunęli prawosławni w roku 1808 z niechęci dla łacinników. Bazylika liczy 125 kroków długości i 70 kroków szerokości. Ma kształt łacińskiego krzyża. U wejścia do bazyliki leży „kamień namaszczenia”, czyli domniemane miejsce, gdzie przed złożeniem do grobu umieszczono ciało Pana Jezusa i je namaszczono. Nad miejscem tym wiszą lampy. Dokoła bazyliki są klasztory: łaciński, prawosławny (grecki) i etiopski. Kaplicę Grobu poprzedza kaplica „Anielska” – na pamiątkę tego, że tu właśnie mieli znajdować się aniołowie i stąd przemawiać do niewiast. Groby znaczniejszych Żydów faktycznie składały się z dwóch części: z komory pierwszej i drugiej, gdzie na płycie kamiennej składano ciało, owinięte w całun. Wejście do Grobu Pańskiego jest bardzo wąskie. Połowę drugiej groty zajmuje ława kamienna, na której miało spoczywać ciało Pana Jezusa.   

Bardzo dawna tradycja głosi, że św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała odnaleźć drzewo św. Krzyża ok. 326 roku. W roku 614 pogański król perski, Chozroes, uczynił najazd na Ziemię Świętą, złupił ją, kościoły wyburzył, chrześcijan z patriarchą Zachariaszem na czele uprowadził do niewoli i z tej okazji zagrabił także relikwię Krzyża świętego, oprawioną w złoto i drogie kamienie. Po zwycięstwie, odniesionym nad Persami przez cesarza Herakliusza, relikwia w triumfie powróciła do Jerozolimy. Obecnie drzewo Krzyża świętego zostało podzielone na tysiące bardzo drobnych cząstek. Największa z nich znajduje się w Brukseli w kościele św. Goduli. Nieco mniejszą część posiada bazylika św. Piotra w Rzymie (nosili ją kiedyś cesarzowie wschodni na piersiach). Spora relikwia znajduje się w skarbcu katedry Paryża Notre Dame, darowana przez Annę GonzagęTa zaś otrzymała ją od naszego króla, Jana Kazimierza. Spora relikwia znajduje się również w kościele dawnego opactwa benedyktyńskiego na Łysej Górze, którą klasztorowi podarował św. Emeryk w 1023 roku. Badania cząstek Krzyża św.: w Pizie, we Florencji, w Paryżu i w Rzymie wykazały tożsamość. Drzewo Krzyża św. jest z gatunku drzew iglastych, jakich jest wiele w Ziemi Świętej.
W Turynie przechowywany jest całun – prześcieradło, w które było owinięte ciało Pana Jezusa w grobie. Ewangelie piszą o nim wyraźnie. O relikwii Całunu piszą również: św. Braulion (w. VII) i św. Jan Damasceński (w. VIII). Miała go według ich relacji zabrać do Konstantynopola cesarzowa Pulcheria (+ 453). Krzyżowcy po zajęciu Konstantynopola (1204) zagrabili relikwię i wywieźli ją do Francji. Była w posiadaniu rodziny de Toncy, której przedstawiciele byli wiceregentami Cesarstwa Łacińskiego w Konstantynopolu, a potem drogą małżeństwa przeszła na rodzinę Gotfryda de Charney. W 1355 roku Gotfryd wystawił ku czci całunu kolegiatę w Lirey w diecezji Troyes. W roku 1452 otrzymała go w darze żona Ludwika I, księcia Sabaudii. Umieszczono go w Chamnery. Od roku 1578 całun znajduje się w Turynie, w katedrze, w kaplicy królów piemonckich.
Całun jest obiektem wszechstronnych badań naukowych. Jest tkany na sposób i techniką znaną w czasach Chrystusa. Jest to pas płótna, liczący 1,10 m szerokości i 4,36 m długości. Znajdują się na nim dwa rodzaje znaków: jedne zarysowują kontur ciała, inne pochodzą z wysięku cieczy tego ciała. Zarys ciała pozwala określić wielkość człowieka, który był owinięty w owo płótno, oraz niektóre cechy charakterystyczne jego postaci; natomiast krwawe plamy wskazują miejsca ran. W jaki sposób mogły na Całunie powstać dwa rodzaje plam? Zdaniem chemików, którzy przeprowadzili szereg skrupulatnych badań, płótno turyńskie zawierało aloes i olejki. Rozpuścił je silny pot ludzki, wydzielony przy silnej gorączce. Dzięki temu pozostały ślady człowieka. Wysięk krwi natomiast pozostawił ślady ciemniejsze. Byłaby to więc fotografia, naturalne odbicie człowieka umęczonego. Sztuczne stworzenie takiego odbicia jest nie do przyjęcia. Ślady ran są wyjątkowo zgodne z opisem Ewangelii. Gdyby to był całun Chrystusa, Pan Jezus miałby 1,78 m wzrostu. Stosunek głowy do korpusu byłby w proporcji wprost idealnej (1 do 7,5). Osoba z całunu zdradza rysy orientalne: podłużny nos, pełna oprawa oczu, czoło wysokie, wąsy, wydatna broda, ostro zarysowane usta, długie włosy, spadające na ramiona. Całość zdradza człowieka dobrze zbudowanego i pięknego.
Całun turyński zdradza męki, jakie poniosła ofiara: są wyraźne i liczne ślady biczowania. Na Całunie widać ślady 92 uderzeń. Jest ślad cierniowej korony. Był to rodzaj kolczastego czepca. Doliczono się ok. 70 ran z cierni. Chodzi w tym wypadku zapewne o głóg palestyński, który ma bardzo twarde kolce, 6-7 cm długie. Na prawym ramieniu jest ślad rany od krzyża, twarz jest opuchnięta od bicia, nos strzaskany, na rękach i nogach krwawe ślady od gwoździ (Pan Jezus był przybity do krzyża trzema gwoździami). Co najwięcej jednak zaintrygowało znawców, że ślady przebicia są w nadgarstkach, a nie w samych dłoniach i stopach, jak się to zwykło przedstawiać, a co musiało by prowadzić do rozdarcia rąk i oderwania w bólu nóg od krzyża.
Oprócz całunu turyńskiego są jeszcze inne (kilkanaście): w Cadonin, w Besoncón, Cambrey, Lierre, Compiegne, w Salamance, w Xendrepush, Lizbonie, w Oropie, Neapolu itp. Wszystkie wspomniane całuny są malowane na płótnach o wiele późniejszych od turyńskiego. W latach 1973 i 1974 miały miejsce dwa pokazy telewizyjne: dla Włoch, a potem poprzez Telstar dla obu Ameryk. Jednak ich autentyczność nie jest brana poważnie w rachubę.
Tabliczka, którą Piłat umieścić kazał nad krzyżem Chrystusa, a którą Pan Jezus musiał nieść jako skazaniec zawieszoną u szyi, znajduje się w Rzymie w bazylice Świętego Krzyża. Miała być odnaleziona wraz z Krzyżem świętym. Zachowana jest tylko jej część z niektórymi słowami napisu, umieszczonego w czterech językach.
Na całym świecie zachowały się 33 gwoździe z drzewa krzyża, m.in. w Trewirze w katedrze oraz w „koronie lombardzkiej”, która właśnie miała również nazwę „korony żelaznej”. Była to korona królów lombardzkich, którą koronowali się cesarze zachodnio-chrześcijańscy, począwszy od Karola Wielkiego (+ 804). Rzym posiada dwa gwoździe: w bazylice Świętego Krzyża i w kościele św. Praksedy.
Korona cierniowa znajduje się w paryskiej katedrze Notre Dame w skarbcu królewskim. Jest to obręcz z prętu trzciny, do której są doczepione ciernie. Korona ma postać czapki. Miał ją przywieźć z Ziemi Świętej św. Ludwik (+ 1274). Posiadaniem ciernia z korony cierniowej Chrystusa szczycą się: Paryż, Trewir, Piza, Rzym (bazylika św. Piotra), a w Polsce: Warszawa (bazylika Serca Jezusowego na Pradze) i Boćki (woj. podlaskie).
Tunika Pana Jezusa przechowywana jest w Trewirze w katedrze. Inna znajduje się we Francji w pobliżu Paryża. Nie były one nigdy poddawane badaniom naukowym.
Podziel się z innymi:

WIELKI PIĄTEK

Wielki Piątek - Jezus Ukrzyżowany
Wielki Piątek jest dniem smutku i żałoby. Przyszedł na ziemię Syn Boży, „leczył wszystkie choroby i słabości” synów ludzkich; tłumy zdumiewały się, widząc, że „niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą”; w Niedzielę Palmową rzesze na Jego widok wołały pełne entuzjazmu „hosanna”, aby zaledwie w kilka dni potem ochrypłymi głosami wołać: „Na krzyż z Nim!”, „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Każda śmierć jest tragedią, cóż dopiero śmierć Syna Bożego, zamordowanego przez tych, dla których zbawienia tak wiele uczynił. Zbrodnia była tak straszliwą i jedyną, że nawet martwa przyroda została nią wstrząśnięta: „Słońce się zaćmiło”, zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać, groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarło, powstało.
Wielki Piątek to jednak dzień także wielkiej radości i zwycięstwa. Dokonało się przecież od tysięcy lat zapowiadane zbawienie rodzaju ludzkiego; wielkie pojednanie Boga z rodzajem ludzkim, nieba z ziemią; dzień powszechnego przebaczenia. Tego dnia Bóg darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny… To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.
Na tajemnicę Wielkiego Piątku należy patrzeć poprzez brzask poranka Wielkiej Nocy. Te dwa dni stanowią całość, są świadectwem najwymowniejszym, że to nie zło jest wieczne – ale dobro; śmierć jest ostatecznie zwyciężona przez życie, fałsz – przez prawdę, noc – przez dzień.  

Aresztowanie Pana Jezusa według relacji świadków naocznych dokonało się ok. godziny 12 w nocy. Oprawcy, złożeni ze służby świątynnej, a także z oddziału żołnierzy rzymskich, zawiedli Chrystusa do pałacu Annasza i Kajfasza, aby tam nad Nim odbyć sąd. Droga z Getsemani do miasta wiodła wyboistymi ścieżkami.Przechodzono przez potok Cedron lub raczej przez pomost nad nim wystawiony, gdyż była to pora wiosny – a więc okres, w którym wszystkie potoki Palestyny wzbierały. Trzeba się było wspinać w górę wąskimi uliczkami do centrum Jerozolimy. Droga była więc dość trudna.
W owym roku Annasz nie był najwyższym kapłanem. Funkcję tę sprawował jego zięć, Kajfasz. Jednak, jak świadczy Józef Flawiusz, Annasz cieszył się wśród starszyzny żydowskiej wielką powagą, albowiem drogą przekupstwa zdołał przez 20 lat sprawować funkcję arcykapłana, potem zaś osadzić na stolicy kolejno swoich synów, wreszcie swego zięcia, Kajfasza. Zanim zbudzono członków Najwyższej Rady Żydowskiej (Sanhedryn), Pana Jezusa przyprowadzono przed Annasza. To tam Chrystus otrzymał policzek od sługi arcykapłana. Sąd, jaki odbył się przed Kajfaszem i Sanhedrynem, był nieformalny. Chodziło jedynie o nasycenie oczu radością, że wreszcie śmiertelny wróg znalazł się w ręku Sanhedrynu oraz o ustalenie szczegółów postępowania z Chrystusem. Był przepis, że wystarczyło zeznanie dwóch świadków, aby wydać wyrok na skazańca. W pośpiechu umówieni świadkowie nie zdołali jednak w szczegółach uzgodnić swojego oskarżenia. Dlatego zaistniała pomiędzy ich zeznaniami różnica. Kajfasz uciekł się więc do wybiegu, aby wymusić na samym oskarżonym, by dał wystarczający powód do oskarżenia. Zadał więc Panu Jezusowi pytanie: „Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Kiedy zaś Pan Jezus dał odpowiedź potwierdzającą, wtedy arcykapłan zawołał pełen oburzenia: „Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” Oni odpowiedzieli: „Winien jest śmierci”.
Po odbytej naradzie Sanhedrynu jego członkowie rozeszli się. Pana Jezusa oddano na pastwę sług świątyni i straży. Dla przypodobania się swoim panom, na ich oczach znęcali się nad Chrystusem, bijąc Go i policzkując, plując na Niego na znak pogardy. Potem odprowadzono Pana Jezusa do więzienia – piwnicy, gdzie w dalszym ciągu znęcano się nad Nim.
Około godziny szóstej rano odbyło się drugie posiedzenie Sanhedrynu. Chodziło o zatwierdzenie wyroku, jaki Najwyższa Rada wydała na Chrystusa w nocy. Wszelkie wyroki nocne były bowiem na mocy prawa żydowskiego nieważne.Ustalono również, jak zachować się przed Piłatem i jak go zmusić do zatwierdzenia wyroku śmierci. Wyroki śmierci, wydane przez Sanhedryn, Rzymianie, okupujący wówczas Ziemię Świętą, zastrzegli sobie do zatwierdzenia.
Kiedy w pałacu Annasza i Kajfasza odbywał się sąd nad Panem Jezusem, w tym samym czasie Piotr potrójnie się zaparł na podwórzu arcykapłańskim swojego Mistrza, potwierdzając to przysięgą. Powstała potem piękna legenda, że Piotr na każde nocne pianie koguta zrywał się i zalewał obficie łzami skruchy.
W tym także czasie Judasz po skazaniu Pana Jezusa na śmierć oddał kapłanom otrzymane srebrniki i powiesił się. Okazało się bowiem, że się przeliczył. Był przekonany, że Chrystus wymknie się z rąk swoich oprawców, jak to czynił wiele razy dotąd. Kiedy spostrzegł jednak, że Pan Jezus pozwolił obchodzić się ze sobą, jakby był zupełnie wobec swoich wrogów bezwolny; kiedy ponadto dowiedział się o skazującym wyroku – wpadł w rozpacz, oddał kapłanom srebrniki i powiesił się. Św. Piotr w Dziejach Apostolskich poda nam bliższe szczegóły: „spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności”.
W owym czasie Palestyna była podzielona na trzy okręgi, którymi rządzili władcy: nad Idumeą i Samarią sprawował rządy w imieniu cesarza Tyberiusza, jego namiestnik, Piłat Poncki, Galileą i Dekapolem rządził Herod Antypas, syn Heroda Wielkiego; na skrawku najdalej na północ wysuniętym Ziemi Świętej miał władzę Herod Filip, również syn Heroda Wielkiego. Piłat rządził przez 10 lat (23-33). Nienawidził on Żydów i nie jeden raz dał im to odczuć. Urzędował stale w Cezarei Palestyńskiej, a tylko na święta żydowskie i okazyjnie przybywał do Jerozolimy. Zamieszkiwał wówczas w zamku-twierdzy Antonia, tuż przy świątyni, gdzie mieścił się silny garnizon rzymski, dla pilnowania porządku i dla zapobieżenia buntom. O Piłacie pisze wiele historyk żydowski, żyjący w czasach apostolskich, Józef Flawiusz. Piłat był sceptykiem, jak świadczą jego własne słowa, wypowiedziane do Pana Jezusa: „Cóż to jest prawda?” Jednak do osoby Chrystusa odnosił się bez uprzedzeń, owszem, czynił wszystko, co mógł, aby Go ocalić z rąk Żydów. Jednak okazał się na tyle niezręczny, że nie tylko nie uwolnił Pana Jezusa, ale przyczynił Mu jeszcze więcej cierpień przez swoje niezdecydowanie. Przyczyną zaś był lęk, by go nie oskarżono przed cesarzem, że sprzyja buntownikom. Tak więc dla ratowania własnej skóry, wydał Żydom Pana Jezusa, chociaż wiedział, że arcykapłani wydali Go przez zawiść, i chociaż publicznie jeszcze przy podpisywaniu wyroku śmierci wołał: „Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego”.
Zanim Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, przedtem usiłował Go wymienić na mordercę, Barabasza. Był to dla Pana Jezusa moment moralnie bardzo upokarzający: zrównanie Go ze zbrodniarzem, mordercą. Jeszcze haniebniejsze daje ten epizod świadectwo Sanhedrynowi, że wybrał Barabasza, a na pytanie Piłata: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” – oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim”.
Nie mniej niefortunnym okazał się wybieg Piłata, aby odesłać Pana Jezusa do Heroda pod pozorem, że Chrystus jako Galilejczyk podlega pod jurysdykcję Heroda. Herod bowiem był na tyle przebiegły, że nie chciał na swoje sumienie brać krwi Pana Jezusa. Dosyć wyrzutów sumienia kosztowała go śmierć Jana Chrzciciela. Aby jednak wywrzeć zemstę na Panu Jezusie za to, że nie chciał z nim mówić, kazał Go przyoblec w białą płachtę głupca i szaleńca.
Również z winy Piłata Jezus był biczowany i koronowany cierniem. Do mąk fizycznych dołączył w ten sposób poniewierkę moralną, oddając Chrystusa na pastwę rozbestwionych żołdaków rzymskich. Przepisy żydowskie zezwalały jedynie na 39 uderzeń. Prawo rzymskie dawało swobodę bicia aż do zmęczenia ofiary.
Odległość na Golgotę mogła wynosić ok. jednego kilometra drogi. Była jednak dla Pana Jezusa niezmiernie uciążliwa, gdyż Chrystus był całkowicie wyczerpany: konaniem w Ogrójcu i dotąd poniesionymi mękami. Nie dziw przeto, że upadł pod krzyżem i że musiano szukać kogoś, kto by Go zastąpił, by w drodze nie padł oprawcom i zbirom, chciwym Jego największej hańby – śmierci na krzyżu. Śmierć krzyżowa była bowiem uważana za najhaniebniejszą. Była też najbardziej wyrafinowaną. Nie naruszała bowiem żadnej części ciała, a jednak skazany męczył się całe godziny i dusił się. Ciało oblane potem i krwią okrywała chmara much i moskitów, tnąc je niemiłosiernie. Nad skazańcem krążyły kruki i sępy, czekając na żer. Boleści Chrystusa pomnażały rany przybitych rąk i nóg.
Ukrzyżowanie Pana Jezusa miało miejsce około południa, agonia trwała ok. trzy godziny (12-15). Około godziny 17 odbył się pogrzeb. Żydzi byliby radzi, aby ciało Pana Jezusa zostało zasypane kupą gruzów, by nie było po Nim śladu.Jednak uczniowie Pana Jezusa uprzedzili zamierzenia wrogów, przerażonych wypadkami, jakie działy się bezpośrednio przy śmierci Pana Jezusa, wymogli na Piłacie zwrot ciała i złożyli je w grobie, który opodal przygotował dla siebie Józef z Arymatei. Podejrzewając, że chodzi w tym wypadku o akcję ze strony uczniów, aby rozgłaszać fakt zapowiedzianego przez Pana Jezusa Jego zmartwychwstania, Żydzi wystarali się w swojej zapobiegliwości, że Piłat nakazał przy grobie postawić straż, a sam grób opieczętować, by się nikt nie ważył go otworzyć.  

Już w IV wieku pokazywano pałac Kajfasza w pobliżu Wieczernika. Wystawiono tam wówczas bazylikę „Zaparcia się Piotra”. Pozostały z niej mozaikowe posadzki i część kolumn, resztki absydy i bramy. W odległości ok. 250 m od tego miejsca pokazują ślady kościoła z kaplicą podziemną, gdzie inne podanie umiejscawia pałac Kajfasza.
Twierdza Heroda, przylegająca do świątyni jerozolimskiej – Antonia – to pałac urządzony z przepychem. Tam zapewne Piłat odbywał sąd nad Chrystusem. Dzisiaj nie ma po niej ani śladu. W roku 1930 pod klasztorem Panien Syjońskich odkryto plac, wyłożony grubymi płytami. Być może tu właśnie był sądzono Chrystusa, gdyż na płytach kamiennych odkryto rysunki zabaw żołnierskich. Wśród nich zwraca uwagę jedna szczególnie: „zabawa w króla”, żywo przypominająca okrutną scenę koronowania cierniem Chrystusa. Schody (Scala santa), po których Pan Jezus miał wstępować do pretorium Piłata, według podania mają znajdować się przy bazylice Zbawiciela w Rzymie. Jest ich 28, idzie się po nich na klęczkach.
Na miejscu, gdzie według tradycji miejscowej Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, wznosi się obecnie skromna bazylika Litostrotos. Na miejscu zaś przypuszczalnym biczowania wystawiono (1929 rok) „Kaplicę Biczowania”.
Obecna Droga Krzyżowa w Jerozolimie nie jest autentyczna. Miasto, w ciągu prawie dwóch tysięcy lat wiele razy burzone, podnosiło się o co najmniej kilka metrów w górę. Rzymianie po wybuchu powstania żydowskiego nie zostawili „kamienia na kamieniu”. Obecna Droga Krzyżowa jest więc jedynie przypuszczalną. Łączy ona dwa miejsca: Litostrotos (dawny zamek Antonia) i kościół Bożego Grobu. Uliczki są tak wąskie, że nie sposób było wystawiać kościołów. Dlatego na tej drodze wystawiono w ciągu lat aż do ostatnich czasów (po roku 1945) kapliczki mniej czy więcej okazałe, czasem tylko kolumny lub krzyże w zależności od przestrzeni. Począwszy od dziesiątej, stacje stanowią część Bazyliki Grobu Pańskiego. Jest wśród nich również stacja polska, wystawiona przez Polaków. Na pierwszy jednak plan wybija się łuk, łączący dwie kamienice, który otrzymał nazwę Ecce homo, jakoby tu właśnie Piłat wymówił te słowa do tłumu wskazując na Chrystusa. Od wieku XV rozpowszechnili nabożeństwo Drogi Krzyżowej bernardyni, których św. Bernardyn uczynił stróżami miejsc świętych w Ziemi Świętej. Oni to zaczęli w kościołach swoich zakładać stacje Drogi Krzyżowej. Dzisiaj to nabożeństwo jest powszechną własnością całego Kościoła łacińskiego.
Według nakazu Talmudu skazanego na śmierć prowadzono za dnia, aby go wszyscy mogli zobaczyć. Przed skazańcem szedł herold, który ogłaszał winę skazanego. Obok skazanego szło dwóch ludzi, którzy namawiali złoczyńcę, by się przyznał do winy i aby swoją śmierć ofiarował jako zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie. Przy wykonaniu wyroku śmierci był zawsze obecny członek z Sanhedrynu, by stwierdzić pewność śmierci.
Ceremoniał rzymski był odmienny. Na czele szedł oficer. Skazaniec niósł napis na szyi, obwieszczający powód skazania. Egzekucji dokonywał oddział żołnierzy.
Golgota istnieje dotąd w północno-zachodniej części Jerozolimy u stóp wzgórza Gareb. Wszyscy Ewangeliści nazywają ją Kalwarią, co oznacza miejsce „trupiej głowy”, gdyż pagórek jest nagi. Golgota to aramejska nazwa tej góry. Dzisiaj Golgota znajduje się wewnątrz bazyliki Grobu Pańskiego. Prowadzi na nią 18 schodów. Sanktuarium kalwaryjskie jest na wysokości od poziomu bazyliki 5 metrów i liczy 11 na 9 metrów powierzchni. Jest podzielone na dwie kaplice: grecką i łacińską. Kaplica grecka według podania znajduje się w miejscu, gdzie stał krzyż Pana Jezusa. Jest tam ołtarz, a w nim otwór otoczony pozłacaną blachą tam, gdzie miał właśnie stać krzyż Pana Jezusa. Z boków ołtarza w czarnym marmurze są dwa otwory na miejscu, gdzie miały stać krzyże łotrów. Kaplica łacińska ma być na miejscu, gdzie Pana Jezusa przybijano do krzyża. Tę scenę przedstawia obraz z mozaiką, umieszczony na ścianie nad ołtarzem. Na filarze, który oddziela obie kaplice, jest mały ołtarz poświęcony Matce Bożej Bolesnej. U stóp schodów wiodących na Golgotę znajduje się mała kapliczka Adama. Według bowiem legendy Noe miał właśnie tu przenieść kości Adama, tak że krew Pana Jezusa spływała na czaszkę pierwszego człowieka. W legendzie tej zawiera się głęboka myśl teologiczna.
Grób Chrystusa Pana znajdował się ok. 25 metrów od Kalwarii. Wejście go Grobu znajduje się w prezbiterium bazyliki, który niknie pod ikonami, wotami, złoceniami, lampami srebrnymi i świecami. Grobowa grota tworzy osobną kaplicę za prezbiterium, do której wchodzą kapłani w szatach liturgicznych. We wnętrzu płonie wiele świec.
W roku 135 cesarz Hadrian po stłumieniu buntu Bar Kochby na miejscu dawnej Jerozolimy wystawił kolonię rzymską pod nazwą Aelia Capitolina. Rynek znajdował się na Golgocie. Tam, gdzie tradycja czciła miejsce Grobu Chrystusa, cesarz kazał wystawić świątynię i posąg bogini Wenery. W roku 325 za zezwoleniem Konstantyna Wielkiego św. Makary, biskup Jerozolimy, zburzył zabytki pogańskie, plac oczyścił, a św. Helena wystawiła na jego miejscu bazylikę Bożego Grobu. Znani są nawet architekci, których przysłał sam cesarz: Zenobiusz i Eustaza. Poświęcenia bazyliki dokonano dnia 14 września 335 roku. Bazylika ta jednak była kilka razy niszczona i odbudowywana. Obecna w głównym zarysie pochodzi z czasów krzyżowców, którzy wkroczyli do Jerozolimy 15 lipca 1099 roku. W roku 1187 Saladyn zdobył na Krzyżowcach bazylikę, a klucze od niej oddał dwom swoim dostojnikom: Jude i Nussebe. Potomkowie tych dwóch rodzin po dzień dzisiejszy sprawują „pieczę” nad bazyliką, za każdym wejściem żądając okupu.Oni otwierają i zamykają bazylikę. Bazylika posiadała wiele cennych grobowców kilkunastu królów jerozolimskich i znakomitych rycerzy. Wiele z nich zniszczyły wojny i klęski. Resztę usunęli prawosławni w roku 1808 z niechęci dla łacinników. Bazylika liczy 125 kroków długości i 70 kroków szerokości. Ma kształt łacińskiego krzyża. U wejścia do bazyliki leży „kamień namaszczenia”, czyli domniemane miejsce, gdzie przed złożeniem do grobu umieszczono ciało Pana Jezusa i je namaszczono. Nad miejscem tym wiszą lampy. Dokoła bazyliki są klasztory: łaciński, prawosławny (grecki) i etiopski. Kaplicę Grobu poprzedza kaplica „Anielska” – na pamiątkę tego, że tu właśnie mieli znajdować się aniołowie i stąd przemawiać do niewiast. Groby znaczniejszych Żydów faktycznie składały się z dwóch części: z komory pierwszej i drugiej, gdzie na płycie kamiennej składano ciało, owinięte w całun. Wejście do Grobu Pańskiego jest bardzo wąskie. Połowę drugiej groty zajmuje ława kamienna, na której miało spoczywać ciało Pana Jezusa.  

Bardzo dawna tradycja głosi, że św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała odnaleźć drzewo św. Krzyża ok. 326 roku. W roku 614 pogański król perski, Chozroes, uczynił najazd na Ziemię Świętą, złupił ją, kościoły wyburzył, chrześcijan z patriarchą Zachariaszem na czele uprowadził do niewoli i z tej okazji zagrabił także relikwię Krzyża świętego, oprawioną w złoto i drogie kamienie. Po zwycięstwie, odniesionym nad Persami przez cesarza Herakliusza, relikwia w triumfie powróciła do Jerozolimy. Obecnie drzewo Krzyża świętego zostało podzielone na tysiące bardzo drobnych cząstek. Największa z nich znajduje się w Brukseli w kościele św. Goduli. Nieco mniejszą część posiada bazylika św. Piotra w Rzymie (nosili ją kiedyś cesarzowie wschodni na piersiach). Spora relikwia znajduje się w skarbcu katedry Paryża Notre Dame, darowana przez Annę GonzagęTa zaś otrzymała ją od naszego króla, Jana Kazimierza. Spora relikwia znajduje się również w kościele dawnego opactwa benedyktyńskiego na Łysej Górze, którą klasztorowi podarował św. Emeryk w 1023 roku. Badania cząstek Krzyża św.: w Pizie, we Florencji, w Paryżu i w Rzymie wykazały tożsamość. Drzewo Krzyża św. jest z gatunku drzew iglastych, jakich jest wiele w Ziemi Świętej.
W Turynie przechowywany jest całun – prześcieradło, w które było owinięte ciało Pana Jezusa w grobie. Ewangelie piszą o nim wyraźnie. O relikwii Całunu piszą również: św. Braulion (w. VII) i św. Jan Damasceński (w. VIII). Miała go według ich relacji zabrać do Konstantynopola cesarzowa Pulcheria (+ 453). Krzyżowcy po zajęciu Konstantynopola (1204) zagrabili relikwię i wywieźli ją do Francji. Była w posiadaniu rodziny de Toncy, której przedstawiciele byli wiceregentami Cesarstwa Łacińskiego w Konstantynopolu, a potem drogą małżeństwa przeszła na rodzinę Gotfryda de Charney. W 1355 roku Gotfryd wystawił ku czci całunu kolegiatę w Lirey w diecezji Troyes. W roku 1452 otrzymała go w darze żona Ludwika I, księcia Sabaudii. Umieszczono go w Chamnery. Od roku 1578 całun znajduje się w Turynie, w katedrze, w kaplicy królów piemonckich.
Całun jest obiektem wszechstronnych badań naukowych. Jest tkany na sposób i techniką znaną w czasach Chrystusa. Jest to pas płótna, liczący 1,10 m szerokości i 4,36 m długości. Znajdują się na nim dwa rodzaje znaków: jedne zarysowują kontur ciała, inne pochodzą z wysięku cieczy tego ciała. Zarys ciała pozwala określić wielkość człowieka, który był owinięty w owo płótno, oraz niektóre cechy charakterystyczne jego postaci; natomiast krwawe plamy wskazują miejsca ran. W jaki sposób mogły na Całunie powstać dwa rodzaje plam? Zdaniem chemików, którzy przeprowadzili szereg skrupulatnych badań, płótno turyńskie zawierało aloes i olejki. Rozpuścił je silny pot ludzki, wydzielony przy silnej gorączce. Dzięki temu pozostały ślady człowieka. Wysięk krwi natomiast pozostawił ślady ciemniejsze. Byłaby to więc fotografia, naturalne odbicie człowieka umęczonego. Sztuczne stworzenie takiego odbicia jest nie do przyjęcia. Ślady ran są wyjątkowo zgodne z opisem Ewangelii. Gdyby to był całun Chrystusa, Pan Jezus miałby 1,78 m wzrostu. Stosunek głowy do korpusu byłby w proporcji wprost idealnej (1 do 7,5). Osoba z całunu zdradza rysy orientalne: podłużny nos, pełna oprawa oczu, czoło wysokie, wąsy, wydatna broda, ostro zarysowane usta, długie włosy, spadające na ramiona. Całość zdradza człowieka dobrze zbudowanego i pięknego.
Całun turyński zdradza męki, jakie poniosła ofiara: są wyraźne i liczne ślady biczowania. Na Całunie widać ślady 92 uderzeń. Jest ślad cierniowej korony. Był to rodzaj kolczastego czepca. Doliczono się ok. 70 ran z cierni. Chodzi w tym wypadku zapewne o głóg palestyński, który ma bardzo twarde kolce, 6-7 cm długie. Na prawym ramieniu jest ślad rany od krzyża, twarz jest opuchnięta od bicia, nos strzaskany, na rękach i nogach krwawe ślady od gwoździ (Pan Jezus był przybity do krzyża trzema gwoździami). Co najwięcej jednak zaintrygowało znawców, że ślady przebicia są w nadgarstkach, a nie w samych dłoniach i stopach, jak się to zwykło przedstawiać, a co musiało by prowadzić do rozdarcia rąk i oderwania w bólu nóg od krzyża.
Oprócz całunu turyńskiego są jeszcze inne (kilkanaście): w Cadonin, w Besoncón, Cambrey, Lierre, Compiegne, w Salamance, w Xendrepush, Lizbonie, w Oropie, Neapolu itp. Wszystkie wspomniane całuny są malowane na płótnach o wiele późniejszych od turyńskiego. W latach 1973 i 1974 miały miejsce dwa pokazy telewizyjne: dla Włoch, a potem poprzez Telstar dla obu Ameryk. Jednak ich autentyczność nie jest brana poważnie w rachubę.
Tabliczka, którą Piłat umieścić kazał nad krzyżem Chrystusa, a którą Pan Jezus musiał nieść jako skazaniec zawieszoną u szyi, znajduje się w Rzymie w bazylice Świętego Krzyża. Miała być odnaleziona wraz z Krzyżem świętym. Zachowana jest tylko jej część z niektórymi słowami napisu, umieszczonego w czterech językach.
Na całym świecie zachowały się 33 gwoździe z drzewa krzyża, m.in. w Trewirze w katedrze oraz w „koronie lombardzkiej”, która właśnie miała również nazwę „korony żelaznej”. Była to korona królów lombardzkich, którą koronowali się cesarze zachodnio-chrześcijańscy, począwszy od Karola Wielkiego (+ 804). Rzym posiada dwa gwoździe: w bazylice Świętego Krzyża i w kościele św. Praksedy.
Korona cierniowa znajduje się w paryskiej katedrze Notre Dame w skarbcu królewskim. Jest to obręcz z prętu trzciny, do której są doczepione ciernie. Korona ma postać czapki. Miał ją przywieźć z Ziemi Świętej św. Ludwik (+ 1274). Posiadaniem ciernia z korony cierniowej Chrystusa szczycą się: Paryż, Trewir, Piza, Rzym (bazylika św. Piotra), a w Polsce: Warszawa (bazylika Serca Jezusowego na Pradze) i Boćki (woj. podlaskie).
Tunika Pana Jezusa przechowywana jest w Trewirze w katedrze. Inna znajduje się we Francji w pobliżu Paryża. Nie były one nigdy poddawane badaniom naukowym.
Podziel się z innymi:

ZEGAR MĘKI PAŃSKIEJ

ZEGAR MĘKI PAŃSKIEJ

Skarga Najświętszego Serca Pana Jezusa

(do św. Małgorzaty Marii)

„Boleśniej odczuwam niewdzięczność niż wszystko co wycierpiałem w czasie Męki. Gdyby ludzie odpłacali mi miłością, wszystko co uczyniłem dla nich małym by mi się wydawało i byłbym gotów jeszcze więcej cierpieć, gdyby to było możliwe. Ale na wszystkie moje starania, aby uczynić im dobrze, odpowiadają tylko oziębłością i odtrącają Mnie”

 

Zbliżmy się do Jezusa i usiłujmy Go pocieszyć, a będzie to skuteczny sposób spłacenia naszych długów wobec Jego sprawiedliwości. Uwielbiajmy Ojca Przedwiecznego ustawicznym ofiarowywaniem Mu Jego Boskiego Syna,wzbogacimy duszę nieskończonymi zasługami i wyprosimy łaskę i miłosierdzie dla grzeszników.

 

GODZINY MĘKI PAŃSKIEJ

19 – UMYWANIE NÓG

20 – OSTATNIA WIECZERZA

21 – MOWA POŻEGNALNA

22 – MODLITWA W OGRÓJCU

23 – KRWAWY POT

24 – POCAŁUNEK JUDASZA

  1  – PRZED TRYBUNAŁEM ANNASZA

  2 – ZAPARCIE SIĘ PIOTRA

  3 – CIEMNICA

  4 – CIEMNICA

  5 – CIEMNICA

  6 – PRZESŁUCHANIE U PIŁATA

  7 – PAN JEZUS U HERODA

  8 – BICZOWANIE

  9 – CIERNIEM KORONOWANIE

10 – PORÓWNANIE Z BARABASZEM

11 – PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ

12 – PAN JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

13 – DOBRY ŁOTR

14 – PAN JEZUS DAJE NAM SWOJĄ MATKĘ

15 – PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

16 – RANA SERCA (przebicie boku)

17 – PAN JEZUS W RAMIONACH MARYI

18 – PAN JEZUS W GROBIE

 

OFIAROWANIE GODZINY

Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci wszystkie zadośćuczynienia Pana Jezusa tej godziny tak pełnej zasług, w której wspominam Jego …………. ( wymienić tajemnicę męki wyznaczoną na tę godzinę).

Jednoczę się z wszystkimi intencjami Jego Najświętszego serca i pragnę, aby wszystkie sprawy moje były kierowane przez Niego i z Nim na większą Jego chwałę.

O Maryjo, Matko moja, najdoskonalej miłująca Jezusa Ukrzyżowanego, naucz mnie jednoczyć się z Nim w tej godzinie.

 

Osoby, którym trudno pamiętać o wszystkich godzinach, mogą np.: wieczorem ofiarować wszystkie godziny nocne, rano wszystkie godziny dnia. W ten sposób cały dzień będzie uświęcony zjednoczeniem z drogocennymi zasługami Chrystusa Pana. Ważną rzeczą jest utrwalić sobie w pamięci wszystkie godziny, tak, aby w każdej wolnej chwili dusza przenosiła się do stóp Pana Jezusa w tabernakulum , wspominała Jego cierpienia poniesione z miłości do nas w czasie tej godziny, wyrażając Mu swoją wdzięczność krótkimi słowami i wzywała Jego pomocy. Jak wiele pociechy można przynieść zbolałemu Sercu Zbawiciela.

 

(źródło: Modlitewnik – Przez Serce, z Sercem i w Sercu Jezusa; ss. wizytki). 

Podziel się z innymi:

WIELKI PIĄTEK

Wielki Piątek - Jezus Ukrzyżowany
Wielki Piątek jest dniem smutku i żałoby. Przyszedł na ziemię Syn Boży, „leczył wszystkie choroby i słabości” synów ludzkich; tłumy zdumiewały się, widząc, że „niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą”; w Niedzielę Palmową rzesze na Jego widok wołały pełne entuzjazmu „hosanna”, aby zaledwie w kilka dni potem ochrypłymi głosami wołać: „Na krzyż z Nim!”, „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Każda śmierć jest tragedią, cóż dopiero śmierć Syna Bożego, zamordowanego przez tych, dla których zbawienia tak wiele uczynił. Zbrodnia była tak straszliwą i jedyną, że nawet martwa przyroda została nią wstrząśnięta: „Słońce się zaćmiło”, zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać, groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarło, powstało.
Wielki Piątek to jednak dzień także wielkiej radości i zwycięstwa. Dokonało się przecież od tysięcy lat zapowiadane zbawienie rodzaju ludzkiego; wielkie pojednanie Boga z rodzajem ludzkim, nieba z ziemią; dzień powszechnego przebaczenia. Tego dnia Bóg darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny… To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża.
Na tajemnicę Wielkiego Piątku należy patrzeć poprzez brzask poranka Wielkiej Nocy. Te dwa dni stanowią całość, są świadectwem najwymowniejszym, że to nie zło jest wieczne – ale dobro; śmierć jest ostatecznie zwyciężona przez życie, fałsz – przez prawdę, noc – przez dzień. 

Aresztowanie Pana Jezusa według relacji świadków naocznych dokonało się ok. godziny 12 w nocy. Oprawcy, złożeni ze służby świątynnej, a także z oddziału żołnierzy rzymskich, zawiedli Chrystusa do pałacu Annasza i Kajfasza, aby tam nad Nim odbyć sąd. Droga z Getsemani do miasta wiodła wyboistymi ścieżkami. Przechodzono przez potok Cedron lub raczej przez pomost nad nim wystawiony, gdyż była to pora wiosny – a więc okres, w którym wszystkie potoki Palestyny wzbierały. Trzeba się było wspinać w górę wąskimi uliczkami do centrum Jerozolimy. Droga była więc dość trudna.
W owym roku Annasz nie był najwyższym kapłanem. Funkcję tę sprawował jego zięć, Kajfasz. Jednak, jak świadczy Józef Flawiusz, Annasz cieszył się wśród starszyzny żydowskiej wielką powagą, albowiem drogą przekupstwa zdołał przez 20 lat sprawować funkcję arcykapłana, potem zaś osadzić na stolicy kolejno swoich synów, wreszcie swego zięcia, Kajfasza. Zanim zbudzono członków Najwyższej Rady Żydowskiej (Sanhedryn), Pana Jezusa przyprowadzono przed Annasza. To tam Chrystus otrzymał policzek od sługi arcykapłana. Sąd, jaki odbył się przed Kajfaszem i Sanhedrynem, był nieformalny. Chodziło jedynie o nasycenie oczu radością, że wreszcie śmiertelny wróg znalazł się w ręku Sanhedrynu oraz o ustalenie szczegółów postępowania z Chrystusem. Był przepis, że wystarczyło zeznanie dwóch świadków, aby wydać wyrok na skazańca. W pośpiechu umówieni świadkowie nie zdołali jednak w szczegółach uzgodnić swojego oskarżenia. Dlatego zaistniała pomiędzy ich zeznaniami różnica. Kajfasz uciekł się więc do wybiegu, aby wymusić na samym oskarżonym, by dał wystarczający powód do oskarżenia. Zadał więc Panu Jezusowi pytanie: „Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Kiedy zaś Pan Jezus dał odpowiedź potwierdzającą, wtedy arcykapłan zawołał pełen oburzenia: „Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” Oni odpowiedzieli: „Winien jest śmierci”.
Po odbytej naradzie Sanhedrynu jego członkowie rozeszli się. Pana Jezusa oddano na pastwę sług świątyni i straży. Dla przypodobania się swoim panom, na ich oczach znęcali się nad Chrystusem, bijąc Go i policzkując, plując na Niego na znak pogardy. Potem odprowadzono Pana Jezusa do więzienia – piwnicy, gdzie w dalszym ciągu znęcano się nad Nim.
Około godziny szóstej rano odbyło się drugie posiedzenie Sanhedrynu. Chodziło o zatwierdzenie wyroku, jaki Najwyższa Rada wydała na Chrystusa w nocy. Wszelkie wyroki nocne były bowiem na mocy prawa żydowskiego nieważne. Ustalono również, jak zachować się przed Piłatem i jak go zmusić do zatwierdzenia wyroku śmierci. Wyroki śmierci, wydane przez Sanhedryn, Rzymianie, okupujący wówczas Ziemię Świętą, zastrzegli sobie do zatwierdzenia.
Kiedy w pałacu Annasza i Kajfasza odbywał się sąd nad Panem Jezusem, w tym samym czasie Piotr potrójnie się zaparł na podwórzu arcykapłańskim swojego Mistrza, potwierdzając to przysięgą. Powstała potem piękna legenda, że Piotr na każde nocne pianie koguta zrywał się i zalewał obficie łzami skruchy.
W tym także czasie Judasz po skazaniu Pana Jezusa na śmierć oddał kapłanom otrzymane srebrniki i powiesił się. Okazało się bowiem, że się przeliczył. Był przekonany, że Chrystus wymknie się z rąk swoich oprawców, jak to czynił wiele razy dotąd. Kiedy spostrzegł jednak, że Pan Jezus pozwolił obchodzić się ze sobą, jakby był zupełnie wobec swoich wrogów bezwolny; kiedy ponadto dowiedział się o skazującym wyroku – wpadł w rozpacz, oddał kapłanom srebrniki i powiesił się. Św. Piotr w Dziejach Apostolskich poda nam bliższe szczegóły: „spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności”.
W owym czasie Palestyna była podzielona na trzy okręgi, którymi rządzili władcy: nad Idumeą i Samarią sprawował rządy w imieniu cesarza Tyberiusza, jego namiestnik, Piłat Poncki, Galileą i Dekapolem rządził Herod Antypas, syn Heroda Wielkiego; na skrawku najdalej na północ wysuniętym Ziemi Świętej miał władzę Herod Filip, również syn Heroda Wielkiego. Piłat rządził przez 10 lat (23-33). Nienawidził on Żydów i nie jeden raz dał im to odczuć. Urzędował stale w Cezarei Palestyńskiej, a tylko na święta żydowskie i okazyjnie przybywał do Jerozolimy. Zamieszkiwał wówczas w zamku-twierdzy Antonia, tuż przy świątyni, gdzie mieścił się silny garnizon rzymski, dla pilnowania porządku i dla zapobieżenia buntom. O Piłacie pisze wiele historyk żydowski, żyjący w czasach apostolskich, Józef Flawiusz. Piłat był sceptykiem, jak świadczą jego własne słowa, wypowiedziane do Pana Jezusa: „Cóż to jest prawda?” Jednak do osoby Chrystusa odnosił się bez uprzedzeń, owszem, czynił wszystko, co mógł, aby Go ocalić z rąk Żydów. Jednak okazał się na tyle niezręczny, że nie tylko nie uwolnił Pana Jezusa, ale przyczynił Mu jeszcze więcej cierpień przez swoje niezdecydowanie. Przyczyną zaś był lęk, by go nie oskarżono przed cesarzem, że sprzyja buntownikom. Tak więc dla ratowania własnej skóry, wydał Żydom Pana Jezusa, chociaż wiedział, że arcykapłani wydali Go przez zawiść, i chociaż publicznie jeszcze przy podpisywaniu wyroku śmierci wołał: „Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego”.
Zanim Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, przedtem usiłował Go wymienić na mordercę, Barabasza. Był to dla Pana Jezusa moment moralnie bardzo upokarzający: zrównanie Go ze zbrodniarzem, mordercą. Jeszcze haniebniejsze daje ten epizod świadectwo Sanhedrynowi, że wybrał Barabasza, a na pytanie Piłata: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” – oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim”.
Nie mniej niefortunnym okazał się wybieg Piłata, aby odesłać Pana Jezusa do Heroda pod pozorem, że Chrystus jako Galilejczyk podlega pod jurysdykcję Heroda. Herod bowiem był na tyle przebiegły, że nie chciał na swoje sumienie brać krwi Pana Jezusa. Dosyć wyrzutów sumienia kosztowała go śmierć Jana Chrzciciela. Aby jednak wywrzeć zemstę na Panu Jezusie za to, że nie chciał z nim mówić, kazał Go przyoblec w białą płachtę głupca i szaleńca.
Również z winy Piłata Jezus był biczowany i koronowany cierniem. Do mąk fizycznych dołączył w ten sposób poniewierkę moralną, oddając Chrystusa na pastwę rozbestwionych żołdaków rzymskich. Przepisy żydowskie zezwalały jedynie na 39 uderzeń. Prawo rzymskie dawało swobodę bicia aż do zmęczenia ofiary.
Odległość na Golgotę mogła wynosić ok. jednego kilometra drogi. Była jednak dla Pana Jezusa niezmiernie uciążliwa, gdyż Chrystus był całkowicie wyczerpany: konaniem w Ogrójcu i dotąd poniesionymi mękami. Nie dziw przeto, że upadł pod krzyżem i że musiano szukać kogoś, kto by Go zastąpił, by w drodze nie padł oprawcom i zbirom, chciwym Jego największej hańby – śmierci na krzyżu. Śmierć krzyżowa była bowiem uważana za najhaniebniejszą. Była też najbardziej wyrafinowaną. Nie naruszała bowiem żadnej części ciała, a jednak skazany męczył się całe godziny i dusił się. Ciało oblane potem i krwią okrywała chmara much i moskitów, tnąc je niemiłosiernie. Nad skazańcem krążyły kruki i sępy, czekając na żer. Boleści Chrystusa pomnażały rany przybitych rąk i nóg.
Ukrzyżowanie Pana Jezusa miało miejsce około południa, agonia trwała ok. trzy godziny (12-15). Około godziny 17 odbył się pogrzeb. Żydzi byliby radzi, aby ciało Pana Jezusa zostało zasypane kupą gruzów, by nie było po Nim śladu. Jednak uczniowie Pana Jezusa uprzedzili zamierzenia wrogów, przerażonych wypadkami, jakie działy się bezpośrednio przy śmierci Pana Jezusa, wymogli na Piłacie zwrot ciała i złożyli je w grobie, który opodal przygotował dla siebie Józef z Arymatei. Podejrzewając, że chodzi w tym wypadku o akcję ze strony uczniów, aby rozgłaszać fakt zapowiedzianego przez Pana Jezusa Jego zmartwychwstania, Żydzi wystarali się w swojej zapobiegliwości, że Piłat nakazał przy grobie postawić straż, a sam grób opieczętować, by się nikt nie ważył go otworzyć. 

Już w IV wieku pokazywano pałac Kajfasza w pobliżu Wieczernika. Wystawiono tam wówczas bazylikę „Zaparcia się Piotra”. Pozostały z niej mozaikowe posadzki i część kolumn, resztki absydy i bramy. W odległości ok. 250 m od tego miejsca pokazują ślady kościoła z kaplicą podziemną, gdzie inne podanie umiejscawia pałac Kajfasza.
Twierdza Heroda, przylegająca do świątyni jerozolimskiej – Antonia – to pałac urządzony z przepychem. Tam zapewne Piłat odbywał sąd nad Chrystusem. Dzisiaj nie ma po niej ani śladu. W roku 1930 pod klasztorem Panien Syjońskich odkryto plac, wyłożony grubymi płytami. Być może tu właśnie był sądzono Chrystusa, gdyż na płytach kamiennych odkryto rysunki zabaw żołnierskich. Wśród nich zwraca uwagę jedna szczególnie: „zabawa w króla”, żywo przypominająca okrutną scenę koronowania cierniem Chrystusa. Schody (Scala santa), po których Pan Jezus miał wstępować do pretorium Piłata, według podania mają znajdować się przy bazylice Zbawiciela w Rzymie. Jest ich 28, idzie się po nich na klęczkach.
Na miejscu, gdzie według tradycji miejscowej Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, wznosi się obecnie skromna bazylika Litostrotos. Na miejscu zaś przypuszczalnym biczowania wystawiono (1929 rok) „Kaplicę Biczowania”.
Obecna Droga Krzyżowa w Jerozolimie nie jest autentyczna. Miasto, w ciągu prawie dwóch tysięcy lat wiele razy burzone, podnosiło się o co najmniej kilka metrów w górę. Rzymianie po wybuchu powstania żydowskiego nie zostawili „kamienia na kamieniu”. Obecna Droga Krzyżowa jest więc jedynie przypuszczalną. Łączy ona dwa miejsca: Litostrotos (dawny zamek Antonia) i kościół Bożego Grobu. Uliczki są tak wąskie, że nie sposób było wystawiać kościołów. Dlatego na tej drodze wystawiono w ciągu lat aż do ostatnich czasów (po roku 1945) kapliczki mniej czy więcej okazałe, czasem tylko kolumny lub krzyże w zależności od przestrzeni. Począwszy od dziesiątej, stacje stanowią część Bazyliki Grobu Pańskiego. Jest wśród nich również stacja polska, wystawiona przez Polaków. Na pierwszy jednak plan wybija się łuk, łączący dwie kamienice, który otrzymał nazwę Ecce homo, jakoby tu właśnie Piłat wymówił te słowa do tłumu wskazując na Chrystusa. Od wieku XV rozpowszechnili nabożeństwo Drogi Krzyżowej bernardyni, których św. Bernardyn uczynił stróżami miejsc świętych w Ziemi Świętej. Oni to zaczęli w kościołach swoich zakładać stacje Drogi Krzyżowej. Dzisiaj to nabożeństwo jest powszechną własnością całego Kościoła łacińskiego.
Według nakazu Talmudu skazanego na śmierć prowadzono za dnia, aby go wszyscy mogli zobaczyć. Przed skazańcem szedł herold, który ogłaszał winę skazanego. Obok skazanego szło dwóch ludzi, którzy namawiali złoczyńcę, by się przyznał do winy i aby swoją śmierć ofiarował jako zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie. Przy wykonaniu wyroku śmierci był zawsze obecny członek z Sanhedrynu, by stwierdzić pewność śmierci.
Ceremoniał rzymski był odmienny. Na czele szedł oficer. Skazaniec niósł napis na szyi, obwieszczający powód skazania. Egzekucji dokonywał oddział żołnierzy.
Golgota istnieje dotąd w północno-zachodniej części Jerozolimy u stóp wzgórza Gareb. Wszyscy Ewangeliści nazywają ją Kalwarią, co oznacza miejsce „trupiej głowy”, gdyż pagórek jest nagi. Golgota to aramejska nazwa tej góry. Dzisiaj Golgota znajduje się wewnątrz bazyliki Grobu Pańskiego. Prowadzi na nią 18 schodów. Sanktuarium kalwaryjskie jest na wysokości od poziomu bazyliki 5 metrów i liczy 11 na 9 metrów powierzchni. Jest podzielone na dwie kaplice: grecką i łacińską. Kaplica grecka według podania znajduje się w miejscu, gdzie stał krzyż Pana Jezusa. Jest tam ołtarz, a w nim otwór otoczony pozłacaną blachą tam, gdzie miał właśnie stać krzyż Pana Jezusa. Z boków ołtarza w czarnym marmurze są dwa otwory na miejscu, gdzie miały stać krzyże łotrów. Kaplica łacińska ma być na miejscu, gdzie Pana Jezusa przybijano do krzyża. Tę scenę przedstawia obraz z mozaiką, umieszczony na ścianie nad ołtarzem. Na filarze, który oddziela obie kaplice, jest mały ołtarz poświęcony Matce Bożej Bolesnej. U stóp schodów wiodących na Golgotę znajduje się mała kapliczka Adama. Według bowiem legendy Noe miał właśnie tu przenieść kości Adama, tak że krew Pana Jezusa spływała na czaszkę pierwszego człowieka. W legendzie tej zawiera się głęboka myśl teologiczna.
Grób Chrystusa Pana znajdował się ok. 25 metrów od Kalwarii. Wejście go Grobu znajduje się w prezbiterium bazyliki, który niknie pod ikonami, wotami, złoceniami, lampami srebrnymi i świecami. Grobowa grota tworzy osobną kaplicę za prezbiterium, do której wchodzą kapłani w szatach liturgicznych. We wnętrzu płonie wiele świec.
W roku 135 cesarz Hadrian po stłumieniu buntu Bar Kochby na miejscu dawnej Jerozolimy wystawił kolonię rzymską pod nazwą Aelia Capitolina. Rynek znajdował się na Golgocie. Tam, gdzie tradycja czciła miejsce Grobu Chrystusa, cesarz kazał wystawić świątynię i posąg bogini Wenery. W roku 325 za zezwoleniem Konstantyna Wielkiego św. Makary, biskup Jerozolimy, zburzył zabytki pogańskie, plac oczyścił, a św. Helena wystawiła na jego miejscu bazylikę Bożego Grobu. Znani są nawet architekci, których przysłał sam cesarz: Zenobiusz i Eustaza. Poświęcenia bazyliki dokonano dnia 14 września 335 roku. Bazylika ta jednak była kilka razy niszczona i odbudowywana. Obecna w głównym zarysie pochodzi z czasów krzyżowców, którzy wkroczyli do Jerozolimy 15 lipca 1099 roku. W roku 1187 Saladyn zdobył na Krzyżowcach bazylikę, a klucze od niej oddał dwom swoim dostojnikom: Jude i Nussebe. Potomkowie tych dwóch rodzin po dzień dzisiejszy sprawują „pieczę” nad bazyliką, za każdym wejściem żądając okupu. Oni otwierają i zamykają bazylikę. Bazylika posiadała wiele cennych grobowców kilkunastu królów jerozolimskich i znakomitych rycerzy. Wiele z nich zniszczyły wojny i klęski. Resztę usunęli prawosławni w roku 1808 z niechęci dla łacinników. Bazylika liczy 125 kroków długości i 70 kroków szerokości. Ma kształt łacińskiego krzyża. U wejścia do bazyliki leży „kamień namaszczenia”, czyli domniemane miejsce, gdzie przed złożeniem do grobu umieszczono ciało Pana Jezusa i je namaszczono. Nad miejscem tym wiszą lampy. Dokoła bazyliki są klasztory: łaciński, prawosławny (grecki) i etiopski. Kaplicę Grobu poprzedza kaplica „Anielska” – na pamiątkę tego, że tu właśnie mieli znajdować się aniołowie i stąd przemawiać do niewiast. Groby znaczniejszych Żydów faktycznie składały się z dwóch części: z komory pierwszej i drugiej, gdzie na płycie kamiennej składano ciało, owinięte w całun. Wejście do Grobu Pańskiego jest bardzo wąskie. Połowę drugiej groty zajmuje ława kamienna, na której miało spoczywać ciało Pana Jezusa. 

Bardzo dawna tradycja głosi, że św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała odnaleźć drzewo św. Krzyża ok. 326 roku. W roku 614 pogański król perski, Chozroes, uczynił najazd na Ziemię Świętą, złupił ją, kościoły wyburzył, chrześcijan z patriarchą Zachariaszem na czele uprowadził do niewoli i z tej okazji zagrabił także relikwię Krzyża świętego, oprawioną w złoto i drogie kamienie. Po zwycięstwie, odniesionym nad Persami przez cesarza Herakliusza, relikwia w triumfie powróciła do Jerozolimy. Obecnie drzewo Krzyża świętego zostało podzielone na tysiące bardzo drobnych cząstek. Największa z nich znajduje się w Brukseli w kościele św. Goduli. Nieco mniejszą część posiada bazylika św. Piotra w Rzymie (nosili ją kiedyś cesarzowie wschodni na piersiach). Spora relikwia znajduje się w skarbcu katedry Paryża Notre Dame, darowana przez Annę Gonzagę. Ta zaś otrzymała ją od naszego króla, Jana Kazimierza. Spora relikwia znajduje się również w kościele dawnego opactwa benedyktyńskiego na Łysej Górze, którą klasztorowi podarował św. Emeryk w 1023 roku. Badania cząstek Krzyża św.: w Pizie, we Florencji, w Paryżu i w Rzymie wykazały tożsamość. Drzewo Krzyża św. jest z gatunku drzew iglastych, jakich jest wiele w Ziemi Świętej.
W Turynie przechowywany jest całun – prześcieradło, w które było owinięte ciało Pana Jezusa w grobie. Ewangelie piszą o nim wyraźnie. O relikwii Całunu piszą również: św. Braulion (w. VII) i św. Jan Damasceński (w. VIII). Miała go według ich relacji zabrać do Konstantynopola cesarzowa Pulcheria (+ 453). Krzyżowcy po zajęciu Konstantynopola (1204) zagrabili relikwię i wywieźli ją do Francji. Była w posiadaniu rodziny de Toncy, której przedstawiciele byli wiceregentami Cesarstwa Łacińskiego w Konstantynopolu, a potem drogą małżeństwa przeszła na rodzinę Gotfryda de Charney. W 1355 roku Gotfryd wystawił ku czci całunu kolegiatę w Lirey w diecezji Troyes. W roku 1452 otrzymała go w darze żona Ludwika I, księcia Sabaudii. Umieszczono go w Chamnery. Od roku 1578 całun znajduje się w Turynie, w katedrze, w kaplicy królów piemonckich.
Całun jest obiektem wszechstronnych badań naukowych. Jest tkany na sposób i techniką znaną w czasach Chrystusa. Jest to pas płótna, liczący 1,10 m szerokości i 4,36 m długości. Znajdują się na nim dwa rodzaje znaków: jedne zarysowują kontur ciała, inne pochodzą z wysięku cieczy tego ciała. Zarys ciała pozwala określić wielkość człowieka, który był owinięty w owo płótno, oraz niektóre cechy charakterystyczne jego postaci; natomiast krwawe plamy wskazują miejsca ran. W jaki sposób mogły na Całunie powstać dwa rodzaje plam? Zdaniem chemików, którzy przeprowadzili szereg skrupulatnych badań, płótno turyńskie zawierało aloes i olejki. Rozpuścił je silny pot ludzki, wydzielony przy silnej gorączce. Dzięki temu pozostały ślady człowieka. Wysięk krwi natomiast pozostawił ślady ciemniejsze. Byłaby to więc fotografia, naturalne odbicie człowieka umęczonego. Sztuczne stworzenie takiego odbicia jest nie do przyjęcia. Ślady ran są wyjątkowo zgodne z opisem Ewangelii. Gdyby to był całun Chrystusa, Pan Jezus miałby 1,78 m wzrostu. Stosunek głowy do korpusu byłby w proporcji wprost idealnej (1 do 7,5). Osoba z całunu zdradza rysy orientalne: podłużny nos, pełna oprawa oczu, czoło wysokie, wąsy, wydatna broda, ostro zarysowane usta, długie włosy, spadające na ramiona. Całość zdradza człowieka dobrze zbudowanego i pięknego.
Całun turyński zdradza męki, jakie poniosła ofiara: są wyraźne i liczne ślady biczowania. Na Całunie widać ślady 92 uderzeń. Jest ślad cierniowej korony. Był to rodzaj kolczastego czepca. Doliczono się ok. 70 ran z cierni. Chodzi w tym wypadku zapewne o głóg palestyński, który ma bardzo twarde kolce, 6-7 cm długie. Na prawym ramieniu jest ślad rany od krzyża, twarz jest opuchnięta od bicia, nos strzaskany, na rękach i nogach krwawe ślady od gwoździ (Pan Jezus był przybity do krzyża trzema gwoździami). Co najwięcej jednak zaintrygowało znawców, że ślady przebicia są w nadgarstkach, a nie w samych dłoniach i stopach, jak się to zwykło przedstawiać, a co musiało by prowadzić do rozdarcia rąk i oderwania w bólu nóg od krzyża.
Oprócz całunu turyńskiego są jeszcze inne (kilkanaście): w Cadonin, w Besoncón, Cambrey, Lierre, Compiegne, w Salamance, w Xendrepush, Lizbonie, w Oropie, Neapolu itp. Wszystkie wspomniane całuny są malowane na płótnach o wiele późniejszych od turyńskiego. W latach 1973 i 1974 miały miejsce dwa pokazy telewizyjne: dla Włoch, a potem poprzez Telstar dla obu Ameryk. Jednak ich autentyczność nie jest brana poważnie w rachubę.
Tabliczka, którą Piłat umieścić kazał nad krzyżem Chrystusa, a którą Pan Jezus musiał nieść jako skazaniec zawieszoną u szyi, znajduje się w Rzymie w bazylice Świętego Krzyża. Miała być odnaleziona wraz z Krzyżem świętym. Zachowana jest tylko jej część z niektórymi słowami napisu, umieszczonego w czterech językach.
Na całym świecie zachowały się 33 gwoździe z drzewa krzyża, m.in. w Trewirze w katedrze oraz w „koronie lombardzkiej”, która właśnie miała również nazwę „korony żelaznej”. Była to korona królów lombardzkich, którą koronowali się cesarze zachodnio-chrześcijańscy, począwszy od Karola Wielkiego (+ 804). Rzym posiada dwa gwoździe: w bazylice Świętego Krzyża i w kościele św. Praksedy.
Korona cierniowa znajduje się w paryskiej katedrze Notre Dame w skarbcu królewskim. Jest to obręcz z prętu trzciny, do której są doczepione ciernie. Korona ma postać czapki. Miał ją przywieźć z Ziemi Świętej św. Ludwik (+ 1274). Posiadaniem ciernia z korony cierniowej Chrystusa szczycą się: Paryż, Trewir, Piza, Rzym (bazylika św. Piotra), a w Polsce: Warszawa (bazylika Serca Jezusowego na Pradze) i Boćki (woj. podlaskie).
Tunika Pana Jezusa przechowywana jest w Trewirze w katedrze. Inna znajduje się we Francji w pobliżu Paryża. Nie były one nigdy poddawane badaniom naukowym.
Podziel się z innymi:

WIELKI PIĄTEK

Wielki Piątek - Jezus Ukrzyżowany
Wielki Piątek jest dniem smutku i żałoby. Przyszedł na ziemię Syn Boży, „leczył wszystkie choroby i słabości” synów ludzkich; tłumy zdumiewały się, widząc, że „niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą”; w Niedzielę Palmową rzesze na Jego widok wołały pełne entuzjazmu „hosanna”, aby zaledwie w kilka dni potem ochrypłymi głosami wołać: „Na krzyż z Nim!”, „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Każda śmierć jest tragedią, cóż dopiero śmierć Syna Bożego, zamordowanego przez tych, dla których zbawienia tak wiele uczynił. Zbrodnia była tak straszliwą i jedyną, że nawet martwa przyroda została nią wstrząśnięta: „Słońce się zaćmiło”, zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać, groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarło, powstało.
Wielki Piątek to jednak dzień także wielkiej radości i zwycięstwa. Dokonało się przecież od tysięcy lat zapowiadane zbawienie rodzaju ludzkiego; wielkie pojednanie Boga z rodzajem ludzkim, nieba z ziemią; dzień powszechnego przebaczenia. Tego dnia Bóg darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny… To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Na tajemnicę Wielkiego Piątku należy patrzeć poprzez brzask poranka Wielkiej Nocy. Te dwa dni stanowią całość, są świadectwem najwymowniejszym, że to nie zło jest wieczne – ale dobro; śmierć jest ostatecznie zwyciężona przez życie, fałsz – przez prawdę, noc – przez dzień.

Aresztowanie Pana Jezusa według relacji świadków naocznych dokonało się ok. godziny 12 w nocy. Oprawcy, złożeni ze służby świątynnej, a także z oddziału żołnierzy rzymskich, zawiedli Chrystusa do pałacu Annasza i Kajfasza, aby tam nad Nim odbyć sąd. Droga z Getsemani do miasta wiodła wyboistymi ścieżkami. Przechodzono przez potok Cedron lub raczej przez pomost nad nim wystawiony, gdyż była to pora wiosny – a więc okres, w którym wszystkie potoki Palestyny wzbierały. Trzeba się było wspinać w górę wąskimi uliczkami do centrum Jerozolimy. Droga była więc dość trudna.
W owym roku Annasz nie był najwyższym kapłanem. Funkcję tę sprawował jego zięć, Kajfasz. Jednak, jak świadczy Józef Flawiusz, Annasz cieszył się wśród starszyzny żydowskiej wielką powagą, albowiem drogą przekupstwa zdołał przez 20 lat sprawować funkcję arcykapłana, potem zaś osadzić na stolicy kolejno swoich synów, wreszcie swego zięcia, Kajfasza. Zanim zbudzono członków Najwyższej Rady Żydowskiej (Sanhedryn), Pana Jezusa przyprowadzono przed Annasza. To tam Chrystus otrzymał policzek od sługi arcykapłana. Sąd, jaki odbył się przed Kajfaszem i Sanhedrynem, był nieformalny. Chodziło jedynie o nasycenie oczu radością, że wreszcie śmiertelny wróg znalazł się w ręku Sanhedrynu oraz o ustalenie szczegółów postępowania z Chrystusem. Był przepis, że wystarczyło zeznanie dwóch świadków, aby wydać wyrok na skazańca. W pośpiechu umówieni świadkowie nie zdołali jednak w szczegółach uzgodnić swojego oskarżenia. Dlatego zaistniała pomiędzy ich zeznaniami różnica. Kajfasz uciekł się więc do wybiegu, aby wymusić na samym oskarżonym, by dał wystarczający powód do oskarżenia. Zadał więc Panu Jezusowi pytanie: „Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?”. Kiedy zaś Pan Jezus dał odpowiedź potwierdzającą, wtedy arcykapłan zawołał pełen oburzenia: „Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” Oni odpowiedzieli: „Winien jest śmierci”.
Po odbytej naradzie Sanhedrynu jego członkowie rozeszli się. Pana Jezusa oddano na pastwę sług świątyni i straży. Dla przypodobania się swoim panom, na ich oczach znęcali się nad Chrystusem, bijąc Go i policzkując, plując na Niego na znak pogardy. Potem odprowadzono Pana Jezusa do więzienia – piwnicy, gdzie w dalszym ciągu znęcano się nad Nim.
Około godziny szóstej rano odbyło się drugie posiedzenie Sanhedrynu. Chodziło o zatwierdzenie wyroku, jaki Najwyższa Rada wydała na Chrystusa w nocy. Wszelkie wyroki nocne były bowiem na mocy prawa żydowskiego nieważne. Ustalono również, jak zachować się przed Piłatem i jak go zmusić do zatwierdzenia wyroku śmierci. Wyroki śmierci, wydane przez Sanhedryn, Rzymianie, okupujący wówczas Ziemię Świętą, zastrzegli sobie do zatwierdzenia.
Kiedy w pałacu Annasza i Kajfasza odbywał się sąd nad Panem Jezusem, w tym samym czasie Piotr potrójnie się zaparł na podwórzu arcykapłańskim swojego Mistrza, potwierdzając to przysięgą. Powstała potem piękna legenda, że Piotr na każde nocne pianie koguta zrywał się i zalewał obficie łzami skruchy.
W tym także czasie Judasz po skazaniu Pana Jezusa na śmierć oddał kapłanom otrzymane srebrniki i powiesił się. Okazało się bowiem, że się przeliczył. Był przekonany, że Chrystus wymknie się z rąk swoich oprawców, jak to czynił wiele razy dotąd. Kiedy spostrzegł jednak, że Pan Jezus pozwolił obchodzić się ze sobą, jakby był zupełnie wobec swoich wrogów bezwolny; kiedy ponadto dowiedział się o skazującym wyroku – wpadł w rozpacz, oddał kapłanom srebrniki i powiesił się. Św. Piotr w Dziejach Apostolskich poda nam bliższe szczegóły: „spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności”.
W owym czasie Palestyna była podzielona na trzy okręgi, którymi rządzili władcy: nad Idumeą i Samarią sprawował rządy w imieniu cesarza Tyberiusza, jego namiestnik, Piłat Poncki, Galileą i Dekapolem rządził Herod Antypas, syn Heroda Wielkiego; na skrawku najdalej na północ wysuniętym Ziemi Świętej miał władzę Herod Filip, również syn Heroda Wielkiego. Piłat rządził przez 10 lat (23-33). Nienawidził on Żydów i nie jeden raz dał im to odczuć. Urzędował stale w Cezarei Palestyńskiej, a tylko na święta żydowskie i okazyjnie przybywał do Jerozolimy. Zamieszkiwał wówczas w zamku-twierdzy Antonia, tuż przy świątyni, gdzie mieścił się silny garnizon rzymski, dla pilnowania porządku i dla zapobieżenia buntom. O Piłacie pisze wiele historyk żydowski, żyjący w czasach apostolskich, Józef Flawiusz. Piłat był sceptykiem, jak świadczą jego własne słowa, wypowiedziane do Pana Jezusa: „Cóż to jest prawda?” Jednak do osoby Chrystusa odnosił się bez uprzedzeń, owszem, czynił wszystko, co mógł, aby Go ocalić z rąk Żydów. Jednak okazał się na tyle niezręczny, że nie tylko nie uwolnił Pana Jezusa, ale przyczynił Mu jeszcze więcej cierpień przez swoje niezdecydowanie. Przyczyną zaś był lęk, by go nie oskarżono przed cesarzem, że sprzyja buntownikom. Tak więc dla ratowania własnej skóry, wydał Żydom Pana Jezusa, chociaż wiedział, że arcykapłani wydali Go przez zawiść, i chociaż publicznie jeszcze przy podpisywaniu wyroku śmierci wołał: „Nie jestem winien krwi tego Sprawiedliwego”.
Zanim Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, przedtem usiłował Go wymienić na mordercę, Barabasza. Był to dla Pana Jezusa moment moralnie bardzo upokarzający: zrównanie Go ze zbrodniarzem, mordercą. Jeszcze haniebniejsze daje ten epizod świadectwo Sanhedrynowi, że wybrał Barabasza, a na pytanie Piłata: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” – oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim”.
Nie mniej niefortunnym okazał się wybieg Piłata, aby odesłać Pana Jezusa do Heroda pod pozorem, że Chrystus jako Galilejczyk podlega pod jurysdykcję Heroda. Herod bowiem był na tyle przebiegły, że nie chciał na swoje sumienie brać krwi Pana Jezusa. Dosyć wyrzutów sumienia kosztowała go śmierć Jana Chrzciciela. Aby jednak wywrzeć zemstę na Panu Jezusie za to, że nie chciał z nim mówić, kazał Go przyoblec w białą płachtę głupca i szaleńca.
Również z winy Piłata Jezus był biczowany i koronowany cierniem. Do mąk fizycznych dołączył w ten sposób poniewierkę moralną, oddając Chrystusa na pastwę rozbestwionych żołdaków rzymskich. Przepisy żydowskie zezwalały jedynie na 39 uderzeń. Prawo rzymskie dawało swobodę bicia aż do zmęczenia ofiary.
Odległość na Golgotę mogła wynosić ok. jednego kilometra drogi. Była jednak dla Pana Jezusa niezmiernie uciążliwa, gdyż Chrystus był całkowicie wyczerpany: konaniem w Ogrójcu i dotąd poniesionymi mękami. Nie dziw przeto, że upadł pod krzyżem i że musiano szukać kogoś, kto by Go zastąpił, by w drodze nie padł oprawcom i zbirom, chciwym Jego największej hańby – śmierci na krzyżu. Śmierć krzyżowa była bowiem uważana za najhaniebniejszą. Była też najbardziej wyrafinowaną. Nie naruszała bowiem żadnej części ciała, a jednak skazany męczył się całe godziny i dusił się. Ciało oblane potem i krwią okrywała chmara much i moskitów, tnąc je niemiłosiernie. Nad skazańcem krążyły kruki i sępy, czekając na żer. Boleści Chrystusa pomnażały rany przybitych rąk i nóg.
Ukrzyżowanie Pana Jezusa miało miejsce około południa, agonia trwała ok. trzy godziny (12-15). Około godziny 17 odbył się pogrzeb. Żydzi byliby radzi, aby ciało Pana Jezusa zostało zasypane kupą gruzów, by nie było po Nim śladu. Jednak uczniowie Pana Jezusa uprzedzili zamierzenia wrogów, przerażonych wypadkami, jakie działy się bezpośrednio przy śmierci Pana Jezusa, wymogli na Piłacie zwrot ciała i złożyli je w grobie, który opodal przygotował dla siebie Józef z Arymatei. Podejrzewając, że chodzi w tym wypadku o akcję ze strony uczniów, aby rozgłaszać fakt zapowiedzianego przez Pana Jezusa Jego zmartwychwstania, Żydzi wystarali się w swojej zapobiegliwości, że Piłat nakazał przy grobie postawić straż, a sam grób opieczętować, by się nikt nie ważył go otworzyć.

Już w IV wieku pokazywano pałac Kajfasza w pobliżu Wieczernika. Wystawiono tam wówczas bazylikę „Zaparcia się Piotra”. Pozostały z niej mozaikowe posadzki i część kolumn, resztki absydy i bramy. W odległości ok. 250 m od tego miejsca pokazują ślady kościoła z kaplicą podziemną, gdzie inne podanie umiejscawia pałac Kajfasza.
Twierdza Heroda, przylegająca do świątyni jerozolimskiej – Antonia – to pałac urządzony z przepychem. Tam zapewne Piłat odbywał sąd nad Chrystusem. Dzisiaj nie ma po niej ani śladu. W roku 1930 pod klasztorem Panien Syjońskich odkryto plac, wyłożony grubymi płytami. Być może tu właśnie był sądzono Chrystusa, gdyż na płytach kamiennych odkryto rysunki zabaw żołnierskich. Wśród nich zwraca uwagę jedna szczególnie: „zabawa w króla”, żywo przypominająca okrutną scenę koronowania cierniem Chrystusa. Schody (Scala santa), po których Pan Jezus miał wstępować do pretorium Piłata, według podania mają znajdować się przy bazylice Zbawiciela w Rzymie. Jest ich 28, idzie się po nich na klęczkach.
Na miejscu, gdzie według tradycji miejscowej Piłat skazał Pana Jezusa na śmierć krzyżową, wznosi się obecnie skromna bazylika Litostrotos. Na miejscu zaś przypuszczalnym biczowania wystawiono (1929 rok) „Kaplicę Biczowania”.
Obecna Droga Krzyżowa w Jerozolimie nie jest autentyczna. Miasto, w ciągu prawie dwóch tysięcy lat wiele razy burzone, podnosiło się o co najmniej kilka metrów w górę. Rzymianie po wybuchu powstania żydowskiego nie zostawili „kamienia na kamieniu”. Obecna Droga Krzyżowa jest więc jedynie przypuszczalną. Łączy ona dwa miejsca: Litostrotos (dawny zamek Antonia) i kościół Bożego Grobu. Uliczki są tak wąskie, że nie sposób było wystawiać kościołów. Dlatego na tej drodze wystawiono w ciągu lat aż do ostatnich czasów (po roku 1945) kapliczki mniej czy więcej okazałe, czasem tylko kolumny lub krzyże w zależności od przestrzeni. Począwszy od dziesiątej, stacje stanowią część Bazyliki Grobu Pańskiego. Jest wśród nich również stacja polska, wystawiona przez Polaków. Na pierwszy jednak plan wybija się łuk, łączący dwie kamienice, który otrzymał nazwę Ecce homo, jakoby tu właśnie Piłat wymówił te słowa do tłumu wskazując na Chrystusa. Od wieku XV rozpowszechnili nabożeństwo Drogi Krzyżowej bernardyni, których św. Bernardyn uczynił stróżami miejsc świętych w Ziemi Świętej. Oni to zaczęli w kościołach swoich zakładać stacje Drogi Krzyżowej. Dzisiaj to nabożeństwo jest powszechną własnością całego Kościoła łacińskiego.
Według nakazu Talmudu skazanego na śmierć prowadzono za dnia, aby go wszyscy mogli zobaczyć. Przed skazańcem szedł herold, który ogłaszał winę skazanego. Obok skazanego szło dwóch ludzi, którzy namawiali złoczyńcę, by się przyznał do winy i aby swoją śmierć ofiarował jako zadośćuczynienie za popełnione zbrodnie. Przy wykonaniu wyroku śmierci był zawsze obecny członek z Sanhedrynu, by stwierdzić pewność śmierci. Ceremoniał rzymski był odmienny. Na czele szedł oficer. Skazaniec niósł napis na szyi, obwieszczający powód skazania. Egzekucji dokonywał oddział żołnierzy.
Golgota istnieje dotąd w północno-zachodniej części Jerozolimy u stóp wzgórza Gareb. Wszyscy Ewangeliści nazywają ją Kalwarią, co oznacza miejsce „trupiej głowy”, gdyż pagórek jest nagi. Golgota to aramejska nazwa tej góry. Dzisiaj Golgota znajduje się wewnątrz bazyliki Grobu Pańskiego. Prowadzi na nią 18 schodów. Sanktuarium kalwaryjskie jest na wysokości od poziomu bazyliki 5 metrów i liczy 11 na 9 metrów powierzchni. Jest podzielone na dwie kaplice: grecką i łacińską. Kaplica grecka według podania znajduje się w miejscu, gdzie stał krzyż Pana Jezusa. Jest tam ołtarz, a w nim otwór otoczony pozłacaną blachą tam, gdzie miał właśnie stać krzyż Pana Jezusa. Z boków ołtarza w czarnym marmurze są dwa otwory na miejscu, gdzie miały stać krzyże łotrów. Kaplica łacinska ma być na miejscu, gdzie Pana Jezusa przybijano do krzyża. Tę scenę przedstawia obraz z mozaiką, umieszczony na ścianie nad ołtarzem. Na filarze, który oddziela obie kaplice, jest mały ołtarz poświęcony Matce Bożej Bolesnej. U stóp schodów wiodących na Golgotę znajduje się mała kapliczka Adama. Według bowiem legendy Noe miał właśnie tu przenieść kości Adama, tak że krew Pana Jezusa spływała na czaszkę pierwszego człowieka. W legendzie tej zawiera się głęboka myśl teologiczna.
Grób Chrystusa Pana znajdował się ok. 25 metrów od Kalwarii. Wejście go Grobu znajduje się w prezbiterium bazyliki, który niknie pod ikonami, wotami, złoceniami, lampami srebrnymi i świecami. Grobowa grota tworzy osobną kaplicę za prezbiterium, do której wchodzą kapłani w szatach liturgicznych. We wnętrzu płonie wiele świec.
W roku 135 cesarz Hadrian po stłumieniu buntu Bar Kochby na miejscu dawnej Jerozolimy wystawił kolonię rzymską pod nazwą Aelia Capitolina. Rynek znajdował się na Golgocie. Tam, gdzie tradycja czciła miejsce Grobu Chrystusa, cesarz kazał wystawić świątynię i posąg bogini Wenery. W roku 325 za zezwoleniem Konstantyna Wielkiego św. Makary, biskup Jerozolimy, zburzył zabytki pogańskie, plac oczyścił, a św. Helena wystawiła na jego miejscu bazylikę Bożego Grobu. Znani są nawet architekci, których przysłał sam cesarz: Zenobiusz i Eustaza. Poświęcenia bazyliki dokonano dnia 14 września 335 roku. Bazylika ta jednak była kilka razy niszczona i odbudowywana. Obecna w głównym zarysie pochodzi z czasów krzyżowców, którzy wkroczyli do Jerozolimy 15 lipca 1099 roku. W roku 1187 Saladyn zdobył na Krzyżowcach bazylikę, a klucze od niej oddał dwom swoim dostojnikom: Jude i Nussebe. Potomkowie tych dwóch rodzin po dzień dzisiejszy sprawują „pieczę” nad bazyliką, za każdym wejściem żądając okupu. Oni otwierają i zamykają bazylikę. Bazylika posiadała wiele cennych grobowców kilkunastu królów jerozolimskich i znakomitych rycerzy. Wiele z nich zniszczyły wojny i klęski. Resztę usunęli prawosławni w roku 1808 z niechęci dla łacinników. Bazylika liczy 125 kroków długości i 70 kroków szerokości. Ma kształt łacińskiego krzyża. U wejścia do bazyliki leży „kamień namaszczenia”, czyli domniemane miejsce, gdzie przed złożeniem do grobu umieszczono ciało Pana Jezusa i je namaszczono. Nad miejscem tym wiszą lampy. Dokoła bazyliki są klasztory: łaciński, prawosławny (grecki) i etiopski. Kaplicę Grobu poprzedza kaplica „Anielska” – na pamiątkę tego, że tu właśnie mieli znajdować się aniołowie i stąd przemawiać do niewiast. Groby znaczniejszych Żydów faktycznie składały się z dwóch części: z komory pierwszej i drugiej, gdzie na płycie kamiennej składano ciało, owinięte w całun. Wejście do Grobu Pańskiego jest bardzo wąskie. Połowę drugiej groty zajmuje ława kamienna, na której miało spoczywać ciało Pana Jezusa.

Bardzo dawna tradycja głosi, że św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała odnaleźć drzewo św. Krzyża ok. 326 roku. W roku 614 pogański król perski, Chozroes, uczynił najazd na Ziemię Świętą, złupił ją, kościoły wyburzył, chrześcijan z patriarchą Zachariaszem na czele uprowadził do niewoli i z tej okazji zagrabił także relikwię Krzyża świętego, oprawioną w złoto i drogie kamienie. Po zwycięstwie, odniesionym nad Persami przez cesarza Herakliusza, relikwia w triumfie powróciła do Jerozolimy. Obecnie drzewo Krzyża świętego zostało podzielone na tysiące bardzo drobnych cząstek. Największa z nich znajduje się w Brukseli w kościele św. Goduli. Nieco mniejszą część posiada bazylika św. Piotra w Rzymie (nosili ją kiedyś cesarzowie wschodni na piersiach). Spora relikwia znajduje się w skarbcu katedry Paryża Notre Dame, darowana przez Annę Gonzagę. Ta zaś otrzymała ją od naszego króla, Jana Kazimierza. Spora relikwia znajduje się również w kościele dawnego opactwa benedyktyńskiego na Łysej Górze, którą klasztorowi podarował św. Emeryk w 1023 roku. Badania cząstek Krzyża św.: w Pizie, we Florencji, w Paryżu i w Rzymie wykazały tożsamość. Drzewo Krzyża św. jest z gatunku drzew iglastych, jakich jest wiele w Ziemi Świętej.
W Turynie przechowywany jest całun – prześcieradło, w które było owinięte ciało Pana Jezusa w grobie. Ewangelie piszą o nim wyraźnie. O relikwii Całunu piszą również: św. Braulion (w. VII) i św. Jan Damasceński (w. VIII). Miała go według ich relacji zabrać do Konstantynopola cesarzowa Pulcheria (+ 453). Krzyżowcy po zajęciu Konstantynopola (1204) zagrabili relikwię i wywieźli ją do Francji. Była w posiadaniu rodziny de Toncy, której przedstawiciele byli wiceregentami Cesarstwa Łacińskiego w Konstantynopolu, a potem drogą małżeństwa przeszła na rodzinę Gotfryda de Charney. W 1355 roku Gotfryd wystawił ku czci całunu kolegiatę w Lirey w diecezji Troyes. W roku 1452 otrzymała go w darze żona Ludwika I, księcia Sabaudii. Umieszczono go w Chamnery. Od roku 1578 całun znajduje się w Turynie, w katedrze, w kaplicy królów piemonckich.
Całun jest obiektem wszechstronnych badań naukowych. Jest tkany na sposób i techniką znaną w czasach Chrystusa. Jest to pas płótna, liczący 1,10 m szerokości i 4,36 m długości. Znajdują się na nim dwa rodzaje znaków: jedne zarysowują kontur ciała, inne pochodzą z wysięku cieczy tego ciała. Zarys ciała pozwala określić wielkość człowieka, który był owinięty w owo płótno, oraz niektóre cechy charakterystyczne jego postaci; natomiast krwawe plamy wskazują miejsca ran. W jaki sposób mogły na Całunie powstać dwa rodzaje plam? Zdaniem chemików, którzy przeprowadzili szereg skrupulatnych badań, płótno turyńskie zawierało aloes i olejki. Rozpuścił je silny pot ludzki, wydzielony przy silnej gorączce. Dzięki temu pozostały ślady człowieka. Wysięk krwi natomiast pozostawił ślady ciemniejsze. Byłaby to więc fotografia, naturalne odbicie człowieka umęczonego. Sztuczne stworzenie takiego odbicia jest nie do przyjęcia. Ślady ran są wyjątkowo zgodne z opisem Ewangelii. Gdyby to był całun Chrystusa, Pan Jezus miałby 1,78 m wzrostu. Stosunek głowy do korpusu byłby w proporcji wprost idealnej (1 do 7,5). Osoba z całunu zdradza rysy orientalne: podłużny nos, pełna oprawa oczu, czoło wysokie, wąsy, wydatna broda, ostro zarysowane usta, długie włosy, spadające na ramiona. Całość zdradza człowieka dobrze zbudowanego i pięknego.
Całun turyński zdradza męki, jakie poniosła ofiara: są wyraźne i liczne ślady biczowania. Na Całunie widać ślady 92 uderzeń. Jest ślad cierniowej korony. Był to rodzaj kolczastego czepca. Doliczono się ok. 70 ran z cierni. Chodzi w tym wypadku zapewne o głóg palestyński, który ma bardzo twarde kolce, 6-7 cm długie. Na prawym ramieniu jest ślad rany od krzyża, twarz jest opuchnięta od bicia, nos strzaskany, na rękach i nogach krwawe ślady od gwoździ (Pan Jezus był przybity do krzyża trzema gwoździami). Co najwięcej jednak zaintrygowało znawców, że ślady przebicia są w nadgarstkach, a nie w samych dłoniach i stopach, jak się to zwykło przedstawiać, a co musiało by prowadzić do rozdarcia rąk i oderwania w bólu nóg od krzyża.
Oprócz całunu turyńskiego są jeszcze inne (kilkanaście): w Cadonin, w Besoncón, Cambrey, Lierre, Compiegne, w Salamance, w Xendrepush, Lizbonie, w Oropie, Neapolu itp. Wszystkie wspomniane całuny są malowane na płótnach o wiele późniejszych od turyńskiego. W latach 1973 i 1974 miały miejsce dwa pokazy telewizyjne: dla Włoch, a potem poprzez Telstar dla obu Ameryk. Jednak ich autentyczność nie jest brana poważnie w rachubę.
Tabliczka, którą Piłat umieścić kazał nad krzyżem Chrystusa, a którą Pan Jezus musiał nieść jako skazaniec zawieszoną u szyi, znajduje się w Rzymie w bazylice Świętego Krzyża. Miała być odnaleziona wraz z Krzyżem świętym. Zachowana jest tylko jej część z niektórymi słowami napisu, umieszczonego w czterech językach.
Na całym świecie zachowały się 33 gwoździe z drzewa krzyża, m.in. w Trewirze w katedrze oraz w „koronie lombardzkiej”, która właśnie miała również nazwę „korony żelaznej”. Była to korona królów lombardzkich, którą koronowali się cesarze zachodnio-chrześcijańscy, począwszy od Karola Wielkiego (+ 804). Rzym posiada dwa gwoździe: w bazylice Świętego Krzyża i w kościele św. Praksedy.
Korona cierniowa znajduje się w paryskiej katedrze Notre Dame w skarbcu królewskim. Jest to obręcz z prętu trzciny, do której są doczepione ciernie. Korona ma postać czapki. Miał ją przywieźć z Ziemi Świętej św. Ludwik (+ 1274). Posiadaniem ciernia z korony cierniowej Chrystusa szczycą się: Paryż, Trewir, Piza, Rzym (bazylika św. Piotra), a w Polsce: Warszawa (bazylika Serca Jezusowego na Pradze) i Boćki (woj. podlaskie).
Tunika Pana Jezusa przechowywana jest w Trewirze w katedrze. Inna znajduje się we Francji w pobliżu Paryża. Nie były one nigdy poddawane badaniom naukowym.
Podziel się z innymi:

DZIŚ HOSANNA, ZA KILKA DNI SKAZANIE

WIELKI TYDZIEŃ

NIEDZIELA PALMOWA

CZYLI

MĘKI PAŃSKIEJ

 

Brewiarz – Wielki Tydzień, II Tydzień Psałterza

 

 

 

 

PROCESJA

Kapłan pozdrawia wiernych jak zwykle; następnie zwraca się do nich z krótką zachętą do czynnego i świadomego udziału w liturgii dnia. Może to uczynić tymi lub podobnymi słowami:

Drodzy bracia i siostry, przez 40 dni przygotowaliśmy nasze serca przez modlitwę, pokutę i uczynki chrześcijańskiej miłości. W dniu dzisiejszym gromadzimy się, aby z całym Kościołem rozpocząć obchód misterium paschalnego. Dzisiaj Chrystus wjechał do Jerozolimy, aby tam umrzeć i zmartwychwstać. Wspominając to zbawcze wydarzenie, z głęboką wiarą i pobożnością pójdźmy za Panem, abyśmy uczestnicząc w tajemnicy Jego krzyża, dostąpili udziału w zmartwychwstaniu i życiu.

 

Modlitwa i pokropienie palm i gałązek

Wszechmogący Boże, z palmami w rękach czcimy dzisiaj zwycięstwo Chrystusa, pomnóż naszą wiarę i wysłuchaj nasze prośby, abyśmy zjednoczeni z Chrystusem przynosili Tobie owoce dobrych uczynków. Który żyje i króluje na wieki wieków.  Amen.

 

Ewangelia Mt 21, 1-11

Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał swoich uczniów i rzekł im: „Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie. A gdyby wam kto co mówił, powiecie: „Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści”. Stało się to, żeby się spełniło słowo proroka: „Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy”.

Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: „Hosanna Synowi Dawida. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Hosanna na wysokościach”.
Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: „Kto to jest?” A tłumy odpowiadały: „To jest prorok Jezus z Nazaretu w Galilei”. 

 

Procesja z palmami

  

 

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, aby dać ludziom przykład pokory do naśladowania, sprawiłeś, że nasz Zbawiciel przyjął ciało i poniósł śmierć na krzyżu; daj nam pojąć naukę płynącą z Jego męki i zasłużyć na udział w Jego zmartwychwstaniu. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

 

MĘKA PAŃSKA

Pierwsze czytanie Iz 50, 4-7

Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam

 

Psalm Ps 22, 8-9.17-20.23-24

 

 
Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą *
wykrzywiają wargi i potrząsają głowami:
„Zaufał Panu, niech go Pan wyzwoli, *
niech go ocali, jeśli go miłuje”.
Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?
Sfora psów mnie opadła, *
otoczyła mnie zgraja złoczyńców.
Przebodli moje ręce i nogi, *
policzyć mogę wszystkie moje kości.
Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?
Dzielą między siebie moje szaty *
i los rzucają o moją suknię.
Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka: *
pomocy moja, spiesz mi na ratunek.
Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?
Będę głosił swym braciom Twoje imię *
I będę Cię chwalił w zgromadzeniu wiernych:
„Chwalcie Pana, wy, którzy się Go boicie, *
niech się Go lęka całe potomstwo Izraela”.
Refren: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

 

Drugie czytanie Flp 2, 6-11

Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym, co zewnętrzne, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

Opis Męki Pańskiej czyta się bez świec, nie używa się także kadzidła. Czytający, którym jest diakon lub kapłan, nie pozdrawia ludu i nie czyni znaku krzyża na księdze. Mękę Pańską mogą także czytać lektorzy, jednak słowa Chrystusa wykonuje, jeśli to możliwe, kapłan. Tylko diakoni przed śpiewem Męki Pańskiej proszą kapłana o błogosławieństwo, jak zwykle przed Ewangelią.
Dla wygody wykonujących Mękę Pańską partie poszczególnych osób oznaczono:

 

E. słowa Ewangelisty
+ słowa Chrystusa
I. słowa innych pojedynczych osób
T. słowa kilku osób lub tłumu

 

 

EWANGELIA MT 26,14  – 27,66

 

 

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według św. Mateusza

 

Zdrada Judasza 

E. Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i powiedział:
I. Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam.
E. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. 
Przygotowanie Paschy 

E. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go:
T. Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?
E. On odrzekł:
+ Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.
E. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus i przygotowali Paschę. 
Wyjawienie zdrajcy 

E. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł:
+ Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi.
E. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego:
I. Chyba nie ja, Panie?
E. On zaś odpowiedział:
+ Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.
E. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, powiedział:
I. Czy nie ja, Rabbi?
E. Odpowiedział mu:
+ Tak, to ty jesteś. 
Ustanowienie Eucharystii 

E. A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go i dał uczniom mówiąc:
+ Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.
E. Następnie wziął kielichy i odmówiwszy dziękczynienie dał im, mówiąc:
+ Pijcie z niego wszyscy: bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego.
E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli na Górę Oliwną. 
Przepowiednia zaparcia się Piotra 

E. Wówczas Jezus rzekł do nich:
+ Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.
E. Piotr Mu odpowiedział:
I. Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię.
E. Jezus mu rzekł:
+ Zaprawdę powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.
E. Na to Piotr:
I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie zaprę się Ciebie.
E. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie. 
Modlitwa i trwoga konania 

E. Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów:
+ Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił.
E. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich:
+ Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną.
E. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami:
+ Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.
E. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra:
+ Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.
E. Powtórnie odszedł i tak się modlił:
+ Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja.
E. Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich:
+ Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy; oto się zbliża mój zdrajca. 
Pojmanie Jezusa 

E. Gdy On jeszcze mówił, oto przyszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak:
I. Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie.
E. Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc:
I. Witaj, Rabbi.
E. I pocałował Go. A Jezus rzekł do niego:
+ Przyjacielu, po coś przyszedł?
E. Wtedy rzucili się na Jezusa i pochwycili Go. A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana, odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego:
+ Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi?
E. W owej chwili Jezus rzekł do tłumów:
+ Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się wypełniły Pisma proroków.
E. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. 
Jezus przed Wysoką Radą

E. Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali:
T. On powiedział: Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować.
E. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego:
I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?
E. Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego:
I. Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym?
E. Jezus mu odpowiedział:
+ Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich.
E. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł:
I. Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?
E. Oni odpowiedzieli:
T. Winien jest śmierci.
E. Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili:
T. Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył? 
Piotr zapiera się Jezusa 

E. Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła:
I. I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem.
E. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł:
I. Nie wiem, co mówisz.
E. A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli:
I. Ten był z Jezusem Nazarejczykiem.
E. I znowu zaprzeczył pod przysięgą:
I. Nie znam tego Człowieka.
E. Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra:
I. Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza.
E. Wtedy począł się zaklinać i przysięgać:
I. Nie znam tego Człowieka.
E. I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. 
Wydanie Jezusa Piłatowi 

E. A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata. 
Koniec zdrajcy 

E. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł:
I. Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną.
E. Lecz oni odparli:
I. Co nas to obchodzi? To twoja sprawa.
E. Rzuciwszy srebrniki do przybytku, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli:
T. Nie wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew.
E. Po odbyciu narady kupili za nie pole garncarza na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za Pole Garncarza, jak mi Pan rozkazał. 
Jezus przed Piłatem 

E. Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:
I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?
E. Jezus odpowiedział:
+ Tak, Ja nim jestem.
E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:
I. Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie?
E. On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił. 
Jezus odrzucony przez swój naród 

E. A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat:
I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?
E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:
I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.
E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:
I. Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?
E. Odpowiedzieli:
T. Barabasza!
E. Rzekł do nich Piłat:
I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?
E. Zawołali wszyscy:
T. Na krzyż z Nim!
E. Namiestnik odpowiedział:
I. Cóż właściwie złego uczynił?
E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
T. Na krzyż z Nim!
E. Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc:
I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.
E. A cały lud zawołał:
T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.
E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. 
Król wyśmiany 

E. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękli przed Nim i szydzili z Niego mówiąc:
T. Witaj, królu żydowski!
E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie. 
Droga krzyżowa 

E. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. 
Wyszydzenie na krzyżu 

E. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:
T. Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, ocal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża.
E. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:
T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.
E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani. 
Śmierć Jezusa 

E. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
+ Eli, Eli, lema sabachthani?
E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:
T. On Eliasza woła.
E. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:
T. Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić.
E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. 
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie 

Po śmierci Jezusa 

E. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:
T. Prawdziwie, ten był Synem Bożym.
E. Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. 
Złożenie w grobie 

E. Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejście do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Nazajutrz, to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili:
T. Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze.
E. Rzekł im Piłat:
I. Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie.
E. Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż.

 

 

Hosanna Synowi Bożemu!

Kiedy zdecyduję się zamiast palmy w ręku i płaszcza rzuconego pod kopytka osiołka, położyć przed moim Królem i Panem moje życie, siebie?

To ode mnie zależy, czy rzeczywiście, pokornie i prawdziwie chcę Mu swoim życiem służyć, tak jak On tego chce.

Co odpowiadam na słowa „Pan ich potrzebuje”?

Czy bez słowa sprzeciwu oddaję Mu moje talenty, charakter, zdolności, zadania?

A może własnie wtedy dyskutuję, wzbraniam się, wymawiam, odwlekam w nieskończoność moje „tak”?

Być może mówię Panu wtedy, że powinien inaczej do całej sprawy podejść i próbuję Go po swojemu pouczać o tym jak powinno być, aby mnie ostatecznie przekonać…

 

A może kiedy już wiele Mu oddałam, myślę sobie po cichu, że te wiwaty i okrzyki są dla mnie …?

 

Gdyby dziś Kośćiół nie odczytywał nam Męki Pańskiej, dla tych którzy tylko w niedzielę przychodzą po pokarm Słowa Bożego, nie byłoby okazji wysłuchania najstarszych fragmentów Ewangelii.

 

Zanim Ewangelie zostały spisane, przepowiadanie ustne zaczynało się od Męki i Zmartwychwstania Pana.

 

To moje zdrady, niewierności, grzechy, szukanie siebie sprawiają, że tajemnica Męki trwa w słabych, opuszczonych, zdradzonych…

 

Włączę wyobraźnię i zobaczę sama jakie spustoszenie czyni grzech.

 

Krzyż.

Jesli wydaje mi się, że cierpię, ze upadam pod swoim krzyżem, to powinnam pamiętać, że z drugiej strony krzyża jest On.

On pierwszy bierze wszystko na siebie, ja tylko idę  za Nim.

Mogę przyłączyć się i pomóc Panu nieść mój – Jego krzyż.

Mogę też przy pierwszej próbie odejść i zostawić Go samego z moim – Jego krzyżem.

 

Błogosławionego świętego czasu Dni Wielkiego Tygodnia

Podziel się z innymi:

ECCE HOMO – NASZ PAN I KRÓL

ECCE HOMO

św. Albert Chmielowski

 

ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE MĘKI I ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

WIELKI PIĄTEK MĘKI PAŃSKIEJ

 

 

Liturgia Słowa

Modlitwa:

Pomnij, Boże, na swoje miłosierdzie, otaczaj nieustanną opieką i uświęcaj lud swój, dla którego Twój Syn, Jezus Chrystus, ustanowił paschalne misterium przelewając Krew swoją. Który żyje i króluje na wieki wieków. W. Amen.

 

 

Czytanie pierwsze Iz 52,13-53-12

Oto się powiedzie mojemu słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na jego widok, tak nieludzko został oszpecony jego wygląd i postać jego była niepodobna do ludzi, tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.

Któż uwierzy temu, cośmy słyszeli? Na kim się ramię Pana objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a myśmy go uznali za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie. 
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas obrócił się ku własnej drodze; a Pan zwalił na niego winy nas wszystkich. Dręczono go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich. 
Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje jego losem? Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób mu wyznaczono między bezbożnymi i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w jego ustach kłamstwo nie postało. 
Spodobało się Panu zmiażdżyć go cierpieniem. Jeśli wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pana spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości on sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę mu tłumy i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A on poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami.

Psalm Ps 31,2.6.12-13.15-17.25

Refren: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego.

 

Panie, do Ciebie się uciekam; niech nigdy nie doznam zawodu, *
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej!
W ręce Twoje powierzam ducha mego: *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Refren: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego.

 

Stałem się znakiem hańby dla wszystkich mych wrogów, *
dla sąsiadów przedmiotem odrazy,
postrachem dla moich znajomych; *
ucieka, kto mnie ujrzy na drodze.
Refren: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego.

 

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Refren: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego.

 

Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą: *
wybaw mnie w swym miłosierdziu.
Bądźcie dzielni i mężnego serca, *
wszyscy, którzy ufacie Panu.
Refren: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego.

Czytanie drugie Hbr 4,14-16;5,7-9

Mając arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę w stosownej chwili.

Chrystus bowiem z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

 


E. słowa Ewangelisty
+ słowa Chrystusa
I. słowa innych pojedynczych osób
T. słowa kilku osób lub tłumu 

 

MĘKA NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA według św. Jana (J 18,1-19,42)

 

 

 

Zdrada Judasza

E. Po wieczerzy Jezus wyszedł z uczniami swoimi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich:
+ Kogo szukacie?
E. Odpowiedzieli Mu:
T. Jezusa z Nazaretu.
E. Rzekł do nich Jezus:
+ Ja jestem.
E. Również i Judasz, który Go zdradził, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: Ja jestem, cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał:
+ Kogo szukacie?
E. Oni zaś powiedzieli:
T. Jezusa z Nazaretu.
E. Jezus odrzekł:
+ Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść.
E. Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś. Wówczas Szymon Piotr mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra:
+ Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec? 
Przed Annaszem. Zaparcie się Piotra 

E. Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród. A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec arcykapłana, podczas gdy Piotr zatrzymał się przed bramą na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. A służąca odźwierna rzekła do Piotra:
I. Czy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka?
E. On odpowiedział:
I. Nie jestem.
E. A ponieważ było zimno, strażnicy i słudzy rozpaliwszy ognisko stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się. Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział:
+ Ja przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałem.
E. Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc:
I. Tak odpowiadasz arcykapłanowi?
E. Odrzekł mu Jezus:
+ Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?
E. Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza. A Szymon Piotr stał i grzał się. Powiedzieli wówczas do niego:
T. Czy i ty nie jesteś jednym z Jego uczniów?
E. On zaprzeczył mówiąc:
I. Nie jestem.
E. Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł:
I. Czyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie?
E. Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał. 
Przed Piłatem 

E. Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożywać Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł:
I. Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?
E. W odpowiedzi rzekli do niego:
T. Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie.
E. Piłat więc rzekł do nich:
I. Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa.
E. Odpowiedzieli mu Żydzi:
T. Nam nie wolno nikogo zabić.
E. Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć. 
Przesłuchanie 

E. Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego:
I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?
E. Jezus odpowiedział:
+ Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?
E. Piłat odparł:
I. Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?
E. Odpowiedział Jezus:
+ Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.
E. Piłat zatem powiedział do Niego:
I. A więc jesteś królem?
E. Odpowiedział Jezus:
+ Tak, jestem królem, Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
E. Rzekł do Niego Piłat:
I. Cóż to jest prawda?
E. To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich:
I. Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jest zaś u was zwyczaj, że na Paschę uwalniam wam jednego więźnia. Czy zatem chcecie, abym wam uwolnił króla żydowskiego?
E. Oni zaś powtórnie zawołali:
T. Nie Tego, lecz Barabasza!
E. A Barabasz był zbrodniarzem. 
„Oto człowiek” 

E. Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili:
T. Witaj, królu żydowski!
E. I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich:
I. Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy.
E. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich:
I. Oto człowiek.
E. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali:
T. Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!
E. Rzekł do nich Piłat:
I. Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy.
E. Odpowiedzieli mu Żydzi:
T. My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym.
E. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa:
I. Skąd Ty jesteś?
E. Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego:
I. Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?
E. Jezus odpowiedział:
+ Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał Tobie.
E. Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali:
T. Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi. 
Wyrok 

E. Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów:
I. Oto król wasz!
E. A oni krzyczeli:
T. Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!
E. Piłat rzekł do nich:
I. Czyż króla waszego mam ukrzyżować?
E. Odpowiedzieli arcykapłani:
T. Poza Cezarem nie mamy króla.
E. Wtedy wydał im Jezusa, aby Go ukrzyżowano. 
Ukrzyżowanie 

E. Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, król żydowski. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata:
T. Nie pisz: Król żydowski, ale że On powiedział: Jestem królem żydowskim.
E. Odparł Piłat:
I. Com napisał, napisałem.
E. Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą:
T. Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć.
E. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie moje szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. 
Ostatnie słowa 

E. A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki:
+ Niewiasto, oto syn twój.
E. Następnie rzekł do ucznia:
+ Oto matka twoja.
E. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. 
Śmierć Jezusa 

E. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł:
+ Pragnę.
E. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł:
+ Wykonało się!
E. I skłoniwszy głowę wyzionął ducha. 
Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie 

Przebicie serca 

E. Był to dzień Przygotowania; aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz kiedy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kości Jego nie będą łamane. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebodli. 
Złożenie do grobu 

E. Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc ze względu na żydowski dzień Przygotowania złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. 

Oto słowo Pańskie. 

Dziś będziemy patrzeć, adorować i kontemplować Tego, którego przebodliśmy….

Rankiem trwał jeszcze proces….

Niedługo potem rozpoczęło się biczowanie…….

Cierniem ukoronowanie…..

Wybraliśmy Barabasza, a Tego, który nas do szaleństwa umiłował wydaliśmy na śmierć……., śmierć krzyżową

Obraz Ecce Homo.

Tak bardzo znamienne ułożenie szaty na kształt ubiczowanego Serca.

Właśnie ten obraz miał przed swoimi oczyma w czasie swojej Paschy nasz Papież bł.Jan Paweł II.

Via Dolorosa…..Bolesna Matka, Cerenejczyk, Weronika, kobiety, tłum, setnik…

Wywyższenie ………

Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił? (Ps 22)

……….

Ojcze, przebacz im (Łk 23,24)

…………

Dzisiaj ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43)

…………

Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego (Łk, 23,46)

…………

Oto Matka twoja! (J 19,27)

…………

Pragnę (J 19,28)

………..

Wykonało się! (J 19,30)

…………

Konanie….

Tron Łaski czeka na każdego, oby nie zabrakło nam odwagi aby się do Niego przybliżyć……

Wraz z Niepokalaną, przy Jej Bolesnym Sercu wytrwajmy do końca….

Przebicie Najświętszego Serca………

Narodziny Kościoła………..

Poczekajmy jeszcze na Józefa z Arymatei i Nikodema i zobaczmy gdzie zostanie złożone Ciało Pana……

Odchodzimy do swoich domów, bijąc się w piersi.

Ilu z nas właśnie dziś pamiętało aby zabrać ze sobą do siebie Maryję…?

Wraz z Nią, z naszą Matką, będziemy przeżywać dzisiejszy wieczór, jutrzejsze godziny….

Od Niej uczyć się będziemy wiary Wielkiej Soboty.

Podziel się z innymi: