C + M + B 2018

C+M+B 2018

Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się dziś kadzidło i kredę.

Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego.

Piszemy na drzwiach litery C+M+B, które mają oznaczać

imiona Mędrców: Casper (Kacper),  Melchior i Baltazar

lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania:

Christus + Mansionem + Benedicat 

– (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi

lub
Christus + Multorum + Benefactor
– Chrystus wielu (osobom) dobroczyńcą 

Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.

Uroczystość Objawienia Pańskiego czyli  Epifania  od początku związania była  z trzema wydarzeniami:

z pokłonem mędrców – co oddano wyrazem + Cogito + – poznaję 

weselem w Kanie Galilejskiej – + Matrimonium +

i chrztem – po łacinie + Baptesimus +,

Do pierwszych liter tych wydarzeń Ewangelicznych nawiązują imiona trzech mędrców, które pojawiają się dopiero w średniowieczu.

„+” to nie zwyczajny „plus”, ale znak krzyża 

Zwyczaj pisania kredą znaków na drzwiach jest bardzo stary – pochodzi jeszcze ze starotestamentowej Księgi Wyjścia. Tam mowa jest o przejściu przez Egipt Anioła Śmierci, który zabijał pierworodnych, omijając domy oznaczone krwią baranka. Stąd wziął się wśród Żydów zwyczaj znakowania wejść do swoich namiotów, co miało być symbolem tego, że Jahwe jest wśród nich. Zwyczaj ten zaadaptowany został także i przez chrześcijan.

Kadzidłem wykadzamy swoje mieszkania.

Zwyczaj okadzania ołtarzy spotykamy u wielu narodów starożytnych, także wśród Żydów (Wj 30, 1. 7-9; Łk 1).

W Biblii jest mowa o kadzidle i mirze 22 razy.

Mirra była to żywica drzewa Commiphore.

Kadzidło – to żywica z różnych drzew z domieszką aromatów wszystkich ziół.

Kadzidło jest też symbolem naszych modlitw (Ps 141,2).

Podziel się z innymi:

SZKAPLERZ KARMELITAŃSKI

RODZINA SZKAPLERZNA

SZKAPLERZ KARMELITAŃSKI

 

 

GENEZA SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

Maryjna tradycja Karmelu
Na przełomie XII i XIII wieku na zboczach góry Karmel w Palestynie powstała wspólnota pustelników, którzy na znak szczególnej więzi z Matką Bożą nazwali siebie  Braćmi Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.

Na górze Karmel

Pustelnicy z góry Karmel prowadzili życie wypełnione modlitwą i umartwieniem. Ich duchowym ojcem stał się prorok Eliasz, który niegdyś w tym miejscu wyprosił u Boga deszcz dla Izraela, gnębionego za grzechy trzyletnią posuchą (por. 1 Krl 18). Do nich właśnie przyłączył się – przybyły w te strony z krzyżowcami – Bertold z Kalabrii, który wraz z 10 towarzyszami utworzył wspólnotę pierwszych Braci Karmelitów, a papież Honoriusz III zatwierdził ich Regułę w 1226r..

Razem z Maryją

Pustelnicy odznaczali się od samego początku swego istnienia szczególną czcią  Najświętszej Maryi Panny. Dla Niej poświęcili pierwsza kaplicę na górze Karmel i od Maryi zachowującej w swym sercu i rozważającej Słowo Boże (por. Łk 2, 19,51), wzięli wzór i model dla swego życia „oddanego dniem i nocą – zgodnie z zaleceniami Reguły – rozważaniu Prawa Pańskiego i czuwaniu na modlitwach” . W Maryi widzieli swą Patronkę, Matkę i Siostrę .  Pustelnicy z góry Karmel, a po nich ich następcy, patrzyli na Jezusa oczyma Maryi, która wzrastała na ziemi, tak im bliskiej, bo w Nazarecie położonym niedaleko od Karmelu.

W ogniu prześladowań

Losy klasztorów łacińskich w Ziemi Świętej, były uzależnione od istnienia Królestwa Jerozolimskiego. W roku 1239 upłynął dziesięcioletni rozejm, zawarty przez cesarza Fryderyka II z sułtanem egipskim, na mocy którego krzyżowcy odzyskiwali część utraconych terytoriów, w których między innymi znajdowały się miasta: Jerozolima, Nazaret i Betlejem . Pobyt eremitów na Górze Karmel, gdzie mogli oddawać się bez reszty modlitwie i okazywaniu kultu swojej Matce i Królowej, stawał się w pierwszej połowie XIII w. coraz bardziej niebezpieczny. W rękach Saracenów znalazła się Jerozolima, a wojska saraceńskie zaczęły posuwać się coraz bardziej na północ.
W takiej sytuacji eremici emigrowali początkowo na Cypr, a następnie do Europy .

Objawienie szkaplerzne
Wobec nowej sytuacji na ziemiach Europejskich generał zakonu w ufnej modlitwie zwraca się do Maryi z błaganiem o pomoc. Otrzymuje znak wybawienia – szkaplerz,który odtąd będzie przypominał o Jej miłości i bliskości.

W nowej sytuacji

W Europie pojawili się nieznani tu dotąd zakonnicy – Bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.  Chociaż wracali do krajów ojczystych, byli jednak traktowani jak obcy. Ich reguła nie była przystosowana dostatecznie do nowych warunków życia . Nowi przybysze z Góry Karmel nie spotkali się więc w Europie z godnym przyjęciem, lecz natrafili na wiele trudności, które w ostateczności mogły doprowadzić do kasaty zakonu.

Nadzieja w Maryi

Św. Szymon Stock (1164-1265), wielki czciciel Maryi, generał Zakonu, w pierwszej połowie XIII w. starał się wszelkimi dostępnymi środkami ocalić Zakon, ale jego starania pozostawały bez skutku. W tej beznadziejnej wprost sytuacji, nie mając znikąd pomocy, zwrócił się on do Matki Bożej z prośba o ratunek.  Modlił się słowami hymnu Flos Carmeli: Kwiecie Karmelu, śliczna Winnico, tylko Ty jesteś, Splendorze Nieba Wieczną Dziewicą!. O Matko cicha, piękna jak zorza dla Karmelitów daj przywileje, O Gwiazdo Morza!.

Dar od Matki

Jego prośba została wysłuchana. w nocy z 15 na 16 lipca 1251 Maryja wskazała  mu na szkaplerz, część habitu zakonnego, czyniąc z niego  znaki swej opieki. Następnie obiecała wyprosić wszystkim wiernie noszącym szkaplerz łaskę zbawienia mówiąc: „Umiłowany synu! Przyjmij Szkaplerz Twojego Zakonu. Przywilej dla ciebie i Karmelitów. Kto w nim umrze, to jest w Szkaplerzu, nie zazna ognia wiecznego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Maryja poleciła Szymonowi udać się do papieża Innocentego IV, celem załatwienia spraw dotyczących stabilizacji Zakonu w Europie . Widzialnym znakiem opieki Matki Bożej stał się list papieski z 1252 roku polecający biskupom Zakon karmelitański.

Rozwój kultu
Stolica Apostolska zaliczyła Szkaplerz do sakramentaliów. Potwierdziła przywileje Szkaplerza i prawdziwość obietnic Maryi.  Nabożeństwo szkaplerzne rozprzestrzeniło się po całym chrześcijańskim świecie, stając się symbolem Maryjnego charakteru zakonu karmelitańskiego.

Przywilej sobotni

W XIV wieku na polecenie Matki Bożej, pap. Jan XXII dodał do pierwszego przywileju i obietnicy Maryi wielki przywilej sobotni ( 3 III 1322 r.). Matka Boża ukazała się jemu i w widzeniu rzekła: „.Ja ich Matka łaski, zejdę w sobotę po ich śmierci i jak ich spotkam w czyśćcu, uwolnię ich i zabiorę na Świętą Górę żywota wiecznego”. Liczni papieże potwierdzali wielokrotnie prawdziwość obietnicy Maryi pod warunkiem wypełnienia z naszej strony koniecznych zobowiązań. Uczynił to między innymi pap. Klemens VII (1528 i 1530), Paweł III (1534), św. Pius V (1566), Grzegorz XIII (1577), Paweł V (1613), Klemens X (1637)Pius X (1910), Benedykt XV (1917), Pius XI (1922) i Pius XII (1950).

Odziani szkaplerzem

Począwszy od przełomu XIII i XIV w. nabożeństwo szkaplerzne rozwinęło się szeroko na całym świecie. Obok zakonników Szkaplerz zapragnęli nosić także ludzie świeccy. Przy klasztorach karmelitańskich zaczęły powstawać bractwa szkaplerzne oraz liczne koła tercjarskie. Szkaplerz zdobił pierś nie tylko prostego ludu, ale i szlachty, hetmanów, królów, biskupów i papieży . Pierwsze sprawdzone dane historyczne mówiące o przynależności ludzi świeckich do bractw szkaplerznych pochodzą z XIV wieku. W tym czasie powstawały pierwsze konfraternie we Florencji, Bolonii, Wenecji i innych miastach Włoch. Kolejni papieże: Klemens VII (1523-1534) i Grzegorz XIII (1572-1585) przyczyniali się do rozpowszechnienia nabożeństwa szkaplerznego przez nadanie mu wielu odpustów. Kościół zatwierdzając nabożeństwo szkaplerzne i zalecając je, przywiązał do niego odpusty, a tym samym zatwierdził i pozwolił na wiarę w niebiańskie pochodzenie szkaplerza, jednocześnie też potwierdził jego treść jako zgodną z depozytem Objawienia Bożego. Po podziale Zakonu karmelitańskiego pod koniec XVI wieku, obie gałęzie karmelitańskie w sposób jednakowy przyczyniają się do powstawania bractw szkaplerznych.

W Polsce

W naszym kraju nabożeństwo szkaplerzne pojawiło się i zaczęło rozwijać w XIV wieku. Bractwa szkaplerzne, trzeci zakon karmelitański, sodalicje karmelitańskie itp., stały się zjawiskiem powszechnym . Obok karmelitów trzewiczkowych działali karmelici bosi, szerząc od 1605 r. kult Matki Bożej Szkaplerznej. W ślad za tworzącymi się ośrodkami duchowości karmelitańskiej postępował rozwój bractw. Do silnego ich rozprzestrzenienia się na terenie całej Polski przyczyniła się w dużym stopniu konstytucja papieża Klemensa VIII (1592-1605) „Quaecumque”, z dnia 7 grudnia 1604 r. pozwalająca erygować bractwa szkaplerzne przy kościołach parafialnych . Poza karmelitami kult szkaplerza świętego szerzyli franciszkanie, norbertanie, cystersi, benedyktyni, jezuici, kapucyni, paulini, oraz żeńskie zgromadzenia zakonne .

Dużą rolę w tworzeniu bractw szkaplerznych ma w ówczesnych czasach duchowieństwo diecezjalne; liczne konfraternie powstawały przy kościołach diecezji warszawskiej i krakowskiej. Również wiele dokumentów z XVII i XVIII w. zawiera wzmianki na temat kazań poświęconych szkaplerzowi, a wygłoszonych w kościołach parafialnych. Duże znaczenie miało również to, że „podobnie jak współcześni władcy europejscy, także polscy królowie nosili szkaplerze. Według tradycyjnych przekazów członkami bractwa byli: królowa Jadwiga i król Władysław Jagiełło” . W księgach bractw krakowskich zachowały się wpisy Władysława IV i Jana III Sobieskiego. Szkaplerz nosili również: król Jan Kazimierz oraz Michał Korybut Wiśniowiecki.

W czasach najnowszych

Do rozwoju i pogłębienia nabożeństwa szkaplerznego w ogromnej mierze przyczynił się również papież Pius XII. Z okazji 700-lecia szkaplerza karmelitańskiego (1251-1951), dnia 11 lutego 1950 roku, wystosował on list apostolski, słusznie nazwany ,,Magna charta” nabożeństwa szkaplerznego. Stwierdził w nim: „Z pewnością nikomu nie jest tajnym, jak wiele przyczynia się miłość ku Najświętszej Maryi Pannie do ożywienia katolickiej wiary i poprawy obyczajów, szczególnie dzięki tym formom nabożeństwa, które zdają się posiadać wyższą ponad inne moc oświecania umysłów niebieską nauką i zapalania dusz do doskonalenia chrześcijańskiego życia. Najpierw należy do nich zaliczyć nabożeństwo szkaplerza karmelitańskiego, które przez swoją prostotę, stosując się do pojęcia każdego człowieka, rozpowszechniło się bardzo szeroko wśród wiernych chrześcijan, przynosząc zbawienne owoce. (…) Nie chodzi tu, bowiem o rzecz małej wagi, lecz o zdobycie wiecznego zbawienia według obietnicy podanej przez Najświętszą Maryję Pannę. Chodzi tu o najdonioślejszą sprawę dla każdego i o właściwe jej przeprowadzenie. Bez wątpienia szkaplerz jest niejako miniaturową szatą maryjną(habitem), znakiem i gwarancją opieki Bożej Rodzicielki”  .

Rok Jubileuszowy 750-lecia Szkaplerza Świętego, który przeżywany był w całym Kościele, stał się wielką manifestacją kultu Matki Bożej Szkaplerznej i nabożeństwa szkaplerznego. Ogólnopolskie obchody tego jubileuszu odbyły się 21 lipca 2001 roku w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej, gromadząc pod przewodnictwem ks. kard. Franciszka Macharskiego, 14 biskupów, ponad stu kapłanów, liczne osoby konsekrowane i wielu wiernych świeckich. Spotkanie to stało się dobrą okazją do przeprowadzenia wśród Ludu Bożego katechezy szkaplerznej w duchu posoborowej teologii sakramentaliów i wytycznych Urzędu Nauczycielskiego . W Liście Ojca świętego Jana Pawła II na Rok Maryjny Karmelitański 2001 zatytułowanym „Szkaplerz znakiem przymierza z Maryją” do Ojców Generałów Zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, papież wyraził swoją wdzięczność za ustanowienie roku 2001 w Zakonie Karmelitańskim jako Roku Maryjnego, ukazując rolę Matki Bożej w ekonomii zbawienia. Ojciec Święty wezwał wszystkich do kontemplacji doświadczeń wiary i miłości Najświętszej Maryi Panny. Jednocześnie też za Piusem XII stwierdził, iż „głębokie życie maryjne, które wyraża się w ufnej modlitwie, w pełnym zachwytu uwielbieniu i pilnym naśladowaniu, prowadzi do zrozumienia, że najbardziej autentyczną formą nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, wyrażającej się w skromnym znaku szkaplerza, jest poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu” . Wypowiadając się na temat oddawania czci Matce Bożej Szkaplerznej Ojciec Święty przypomniał, że „nabożeństwo do Niej nie może ograniczyć się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinno stanowić habit, czyli nadanie stałego kierunku chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystępowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy” 

 

WYGLĄD I SYMBOLIKA SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

 

Czego symbolem jest szata?

Mówią, że nie szata zdobi człowieka. Posiada ona jednak głęboką wymowę. W Starym Testamencie płaszcz był symbolem Bożych dobrodziejstw, opieki Opatrzności, oraz mocy udzielonej wybranemu człowiekowi.

Symbolika szaty

Po grzechu pierworodnym prarodziców dostrzegamy, jak Bóg pierwszy troszczy się o ich los: Sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich (Rdz 3, 27). W dowód szczególnej ojcowskiej miłości patriarcha Jakub sporządza dla swego syna Józefa szatę z długimi rękawami i przyodziewa go. Jonatan obdarowuje Dawida swym płaszczem, co symbolizowało jego wielką przyjaźń (1 Sm 18, 4). Gdy prorok Eliasz odchodzi do nieba, pozostawia swój płaszcz Elizeuszowi, przekazując mu w ten sposób moc Bożą i swego ducha (2 Krl 2, 14).

Przyodzianie nową szatą wyraża oczyszczenie z grzechów. Oto kapłan Jozue stoi przed Bogiem w brudnej szacie, która symbolizuje jego grzech, a znajdujący się obok szatan oskarża go. Anioł zdejmuje z Jozuego szatę jego winy i przyodziewa go szatą wspaniałą” (Za 3, 1-4), wskazującą na odzyskanie czystości serca.

W starożytnym Rzymie istniał pewien wymowny zwyczaj mówiący, że przyodzianie szatą oznacza przyjęcie nowego stanu. Gdy cesarz brał w posiadanie jakiś budynek czy też chciał wyrazić swoją troskę o niego, zawieszał na jego zewnętrznej ścianie swoje szaty. Odtąd budynek nabywał pewnych praw, ciesząc się szczególną protekcją cesarza i jego dworu.

Św. Paweł w Liście do Efezjan (6, 13-17) opisuje dokładnie duchową szatę-zbroję, którą musi przywdziać na siebie prawdziwy żołnierz Chrystusa, jeśli chce ostać się w walce i nie ulec przeciwnikowi. To od niej zależy los duchowych zmagań. Przedstawia też wielokrotnie życie w Chrystusie jako przyoblekanie się w Niego (Rz 13, 14; Ga 3, 27). (Źródło: J. Zieliński OCD, W znaku Szkaplerza, Kraków 200, s. 34-35)

Jak wygląda szkaplerz noszony przez zakonników?

Słowo szkaplerz pochodzi od łacińskiego scapulae, czyli ramiona i o oznacza szatę kształtem przypominającą ornat rzymski, złożoną z dwóch sięgających do stóp płatów sukna z wycięciem na głowę, z  których jeden opada na piersi, a drugi na plecy. W tradycji monastycznej stał się częścią habitu, służącą początkowo jako ochrona habitu (tak jak fartuch) w czasie pracy, a potem wyrażającą więź z Maryją. 

Jaki szkaplerz mogą nosić osoby świeckie?

Szkaplerz przystosowany do użytku wiernych świeckich złożony jest z dwóch prostokątnych wycinków brązowego sukna wełnianego połączonych dwoma tasiemkami. Wymiary płatków mogą być dowolne. Jest on niejako zminimalizowanym habitem. Zwykle na obu płatkach jest umieszczony wizerunek lub symbol Pana Jezusa, i Matki Bożej Szkaplerznej.

Czy szkaplerz można zastąpić medalikiem?

Medalik szkaplerzny został wprowadzany jako forma zamienna szkaplerza płóciennego w 1910 r.. Prośbę o to skierowali górnicy, których szkaplerz płócienny szybko się brudził i niszczył. Wierni noszący medalik uczestniczą we wszystkich przywilejach duchowych wynikających z noszenia tradycyjnego szkaplerza. Należy jednak zauważyć, że medalik nie wyraża w pełni bogatej symboliki szkaplerza mini-habitu. Jedna strona medalika winna przedstawiać wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a drugi Serca Pana Jezusa. Przyjęcie do rodziny szkaplerznej może nastąpić jedynie szkaplerzem płóciennym.

Co wyraża Szkaplerz Karmelitański?

Szkaplerz jest w swojej istocie habitem. Przypomina o duchowym związku z rodziną karmelitańską i Osobą, od której tę szatę otrzymaliśmy. Jest pamiątką i widzialnym znakiem jej opieki. Jest wreszcie znakiem wyrażającym pragnienie upodobnienia się do Niej w czystości, wierności, miłości i posłuszeństwie.

Jaka jest jego symbolika?

Część szkaplerza opadająca na plecy podpowiada nam, że trudy, doświadczenia i krzyże znosić winniśmy pod opieką Maryi z poddaniem się woli Bożej, tak jak Ona to czyniła, a część spoczywająca na piersiach przypomina, że nasze serce winno bić dla Boga i bliźnich, z miłości odrywając się od przywiązań doczesnych i wiązać się za pośrednictwem Maryi z dobrami wiecznymi.

 

ZNACZENIE DUCHOWE SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

Zainteresowanie  Karmelitów osobą Maryi nie ma charakteru jedynie teoretycznych rozważań, ale jest od zawsze związane z ich życiem. Obrali ją sobie za Panią serca, Matkę, a przede wszystkim za Siostrę do której pragnęli się upodobnić przez czyste, niepodzielnie, Bogu oddane serce. Szkaplerz jest zewnętrznym wyrazem tej więzi z Maryją.

Znak macierzyńskiej miłości

Maryja stała się naszą matką już pod krzyżem. Przyjęcie szkaplerza wyraża świadome „wzięcie Maryi do siebie”, przyjęcie Jej macierzyńskiej miłości i otwarcie się na wszelkie łaski, jakie nam Bóg przez Jej pośrednictwo pragnie udzielać.

Szkaplerz, zwany często „szatą Maryi”, jest znakiem przejścia od nieuświadomionego związku z Maryją będącego owocem Jej współodkupieńczej roli w dziele zbawienia, do świadomej i zażyłej z Nią relacji. Jezus pozwala nam brać udział w swych uczuciach do Matki, czego dał wyraz w czasie agonii na krzyżu. „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja’. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.” (J 19, 26-27) Maryja zaś już wcześniej, podczas zwiastowania, wyraziła swoją zgodę i całym sercem przyjęła powołanie Ją do roli duchowej Matki: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.” (Łk 1, 38)  Dlatego słusznie jesteśmy nazwani, w sensie duchowym, Jej córkami i synami. Ona zaś, ze swej strony, jest Matką dla wszystkich.

Przyjmując szkaplerz, zostajemy odziani przez Maryję Jej szatą. Rozpoczyna się wówczas dla nas zupełnie nowy etap wewnętrznego życia. Najpierw dlatego, że decydujemy się „wziąć Ją do siebie” , co jest wielkim pragnieniem Jezusa i wyrazem Jego wyjątkowo subtelnej miłości do każdego z nas. Po wtóre Maryja, jako Matka, jest Matką świętości. Skoro jest obecna i uczestniczy razem z Jezusem w stwarzaniu wszystkich i poszczególnych łask, to tym samym przyczynia się do powstawania i wzrostu życia duchowego. Efektem natychmiastowym tego początkowego aktu świadomego oddania się Maryi poprzez szkaplerz, jest przygotowanie nas na działanie łaski! Sprowadza Ona do dusz strumień łaski uświęcającej i sprawuje nad nimi opiekę przy pomocy łask aktualnych, jakich tylko one potrzebują’ w różnych okolicznościach życia. Trzeba pamiętać, że życie duchowe i doskonałość są pod dobroczynnym wpływem Maryi, tak że nikt bez Niej nie może zostać świętym. To dzięki Jej wstawiennictwu Bóg powołuje świętych, formuje ich i w końcu wieńczy nagrodą.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 8-9.

 

Znak upodobnienia się do Maryi

Przyjmując szkaplerz nie tylko powierzamy się opiece Maryi, ale również wyrażamy pragnienie naśladowania jej życia. Zewnętrzne upodobnienie się do Maryi przez Jej szatę domaga się także realnego podobieństwa. Podstawę do naśladowania Maryi stanowi Jej głębokie zjdnoczenie z Jezusem i wielka rola w dziele zbawienia.

Nabożeństwo szkaplerzne, jak i cała pobożność maryjna Kościoła, wiedzie do coraz głębszej jedności z Chrystusem. Szkaplerz musi prowadzić do Chrystusa, gdyż w przeciwnym razie traci sens jako znak chrześcijańskiej wiary. Myliłby się ten, kto by sądził, że na akcie powierzenia się Maryi nabożeństwo się kończy. Nie można myśleć o jedności z Maryją nie mając na uwadze Jej naśladowania, ani też myśleć o Jej naśladowaniu nie mając na uwadze jednoczenia się z Nią. Obie te rzeczywistości wzajemnie się przenikają i jedna wypływa z drugiej. Podstawę do naśladowania Maryi stanowi Jej głębokie upodobnienie się do Jezusa oraz bardzo ścisła łączność jaka zachodzi między Matką i Synem. „Nie ma drogi pewniejszej ani łatwiejszej nad drogę Maryi, którą ludzie mogą dojść aż do Chrystusa i otrzymać za pośrednictwem Jezusa Chrystusa to doskonałe usynowienie, które czyni świętym i bez zmazy w spojrzeniu Boga… Nikt na świecie nie poznał tak do głębi Jezusa, jak Ona; nikt nie jest lepszym nauczycielem i lepszym przewodnikiem w poznawaniu Chrystusa. W konsekwencji… nikt nie łączy ludzi z Jezusem bardziej skutecznie od Dziewicy.” (Pius X, enc. AdDiem illum, nr 224-228).

Właściwie pojęte nabożeństwo szkaplerzne, jako dzieło naśladowania Maryi, pozwala odtworzyć w duszy przykład i naukę Jezusa, a więc prowadzi do chrześcijańskiej dojrzałości, mającej swoje korzenie w sakramencie chrztu świętego, kiedy to staliśmy się dziećmi Boga. Z kart Ewangelii Maryja nieprzerwanie woła do wszystkich pokoleń i każdego poszczególnego człowieka: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie.”  ( J 2, 5) Naśladowanie Maryi poprzez znak szkaplerza nie uwalnia nas od krzyży i doświadczeń. Przeciwnie, włącza nas w szczególny sposób w cierpienie Jej Syna. Jednakże wszelkie cierpienia i konieczne kryzysy oczyszczenia oraz wzrastania duchowego przechodzimy łatwiej, spokojniej i szybciej. Właśnie dlatego, że zjednoczenie z Maryją polega przede wszystkim na poważnym potraktowaniu przykazań i wymogów Ewangelii: dobrowolnego zaparcia się siebie i ogołocenia, jest Ona szkołą pokory, a więc świętości, gdyż te dwa terminy są współzależne.

Czego zatem uczy nas Oblubienica Pańska, prowadząc do   chrześcijańskiej    dojrzałości   poprzez   nabożeństwo szkaplerzne? Uczy jak otworzyć się na Boga i Jego wolę odkrywaną przed nami w wydarzeniach codziennego życia; jak słuchać słowa Bożego skierowanego do nas w Biblii, wierzyć w nie i praktykować w codziennym życiu; jak modlić się nieustannie i odkrywać przez to Bożą obecność we wszystkim, co wokół nas się dzieje; jak otworzyć się na ludzi i ich potrzeby.

Szkaplerz wymaga od nas prowadzenia życia prawdziwie chrześcijańskiego, zgodnego z nauczaniem Ewangelii; praktykowania sakramentów świętych; wyrażania na zewnątrz naszego nabożeństwa do błogosławionej Dziewicy poprzez pokutę, modlitwę i miłość miłosierną względem bliźnich, zgodnie ze stanem życia danej osoby.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 9-11

 

Znak troski do dobro wszystkich ludzi

Upodobnienie do Maryi prowadzi nas do wrażliwości na potrzeby innych ludzi. Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących.

Praktykujący nabożeństwo szkaplerzne nie powinni zamykać się w świecie swoich osobistych spraw, ale – tak jak Maryja – powinni wychodzić do innych ludzi w ich potrzebach. Mają bowiem naśladować Jej zatroskanie o krewną Elżbietę i nowożeńców z Kany Galilejskiej. Ten piękny aspekt nabożeństwa szkaplerznego oddaje zwięźle następujący fragment modlitwy na zakończenie dziewięciodniowej nowenny do Matki Bożej Szkaplerznej: „Pani i Królowo nasza! Jak niegdyś przez dar szkaplerza świętego ocaliłaś swój umiłowany zakon karmelitański od rozbicia i upadku, a nam wszystkim dałaś znak szczególnej opieki, tak dzisiaj stań na drogach ludzkości odchodzącej od Boga, jako znak pojednania i ratunku dla świata. Bądź ocaleniem dla całej ziemi, Kościoła i narodu naszego. Odnów znaki i powtórz cuda! Otrzyj łzy cierpiącym, ochraniaj niewinność dzieci, broń wiary świętej w sercach młodzieży; rodzinom naszym uproś pokój, miłość wzajemną i ducha ofiary!” (B. Tarka, Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej, Kraków 1996)

Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących. „Uczy ich bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu.”(Por. Mdr 8,7) Pomoc Maryi nie ogranicza się wyłącznie do matczynego uczucia miłości względem nas, ale zawsze jest konkretna i skuteczna. Ci, którzy się Jej oddają, powinni więc zająć odpowiednią postawę, aby współpracować z Matką Zbawiciela w tym dziele. Dopiero wówczas będą Jej prawdziwymi duchowymi córkami i synami, gdy przyjmą wszystkie konsekwencje, jakie nakłada na nich ten stan, tak w życiu prywatnym, jak i publicznym; gdy przeciwstawiając się razem z Nią złu, będą dążyć do ustanowienia Ją królową poszczególnych ludzi, królową rodzin i królową różnych zawodów.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 11-12

 

Znak wiary w życie wieczne

Szkaplerz wyraża nadzieję na zbawienie wieczne. Maryja – pierwszy owoc odkupienia przychodzi nam z pomocą w walce wrogiem naszego zbawienia  – Złym Duchem.

Wskazując na zakonny szkaplerz Maryja powiedziała do św. Szymona Stock’a: „Ktokolwiek umrze odziany tym szkaplerzem, nie zazna ognia piekielnego”. W bardzo krótkim czasie zakon karmelitański uświadomił sobie, że brązowy szkaplerz jest największym błogosławieństwem jakie otrzymał on od Maryi, a przez niego wszyscy ludzie. Do znaku szkaplerza, jako swej szaty, dołączyła Ona bowiem obietnicę wiecznego zbawienia, a więc dar nieskończenie większy od jakichkolwiek innych ziemskich przywilejów, których mogłaby udzielić. Stąd praktykujący nabożeństwo szkaplerzne modlą się do Niej słowami następującej modlitwy: „O Matko, Ucieczko Chrześcijan, Ty zapewniłaś, że gdy nosić będziemy Twój szkaplerz, uchronisz nas od ran śmiertelnych. Strzeż naszego ciała i naszej duszy. O Matko Miłosierdzia, Ty dałaś nam również nadzieję, że szybko przejdziemy przez ogień czyśćca do Królestwa Twojego Syna. Bądź naszym umocnieniem. Dopomóż, aby nasza nadzieja nie okazała się daremna, ale byśmy zawsze wierni Twojemu Synowi i Tobie, mogli zaraz po śmierci cieszyć się towarzystwem Jezusa i świętych.” Wiara ta wypływa z nauczania Kościoła, który w słowach Boga do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej; ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15), widzi zapowiedź szczególnej roli Maryi w walce z przeciwnikiem naszego zbawienia. Maryja jest jedynym stworzeniem, w którym moc szatana została całkowicie zgnębiona, i która uniknęła ciałem i duszą jego panowania. To Ona prowadzi walkę, to Ona jest „straszna jak wojsko ustawione w bitwie”, to Ona miażdży głowę węża, który Jej się boi najbardziej, gdyż Jej rękom Bóg powierzył własną szpadę i ponieważ nikt nie walczy mężniej od matki, gdy w grę wchodzi życie jej dzieci.

Nie należy więc się dziwić, gdy Kościół naucza, że oddanie się Maryi, praktykowane świadomie i w całej pełni, jest ważnym znakiem przeznaczenia do chwały zbawionych.

„Tymczasem zaś Matka Jezusowa, jak w niebie doznaje już chwały co do ciała i duszy będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku, tak tu na ziemi, póki nie nadejdzie dzień Pański, przyświeca ludowi Bożemu pielgrzymującemu jako znak pewnej nadziei i pociechy” (Sobór Watykański II, konst.Lumen Gentium, 68; por. też: Katechizm Kościoła Katolickiego, 966 i 968.)

W świetle powyższych wyjaśnień należy również odczytywać kwestię związanego z nabożeństwem szkaplerznym tak zwanego „przywileju sobotniego”, który w XIV w. Najświętsza Maryja Panna przekazała papieżowi Janowi XXII. Polecając mu w opiekę „swój zakon”, powiedziała: „Ja, ich Matka, w pierwszą sobotę po ich śmierci, wyzwolę ich z czyśćca i powiodę na górę żywota wiecznego”. 
Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 12-14.

 

Znak więzi z Karmelem

Osoba przyjmująca szkaplerz zostaje duchowo złączona z zakonem karmelitańskim i ma udział w Jego duchowych dobrach.

Nabożeństwo szkaplerzne nie jest sztucznym wytworem, który pojawił się w życiu zakonu karmelitańskiego na pewnym etapie jego historii. Wyrosło ona na gruncie bardzo ścisłej relacji między Maryją a „Jej zakonem”. Stoją za tą relacją konkretne historyczne i duchowe wydarzenia, w których uczestniczył cały Karmel lub jego poszczególni członkowie. Karmel więc, jako zakon maryjny, ma do zaoferowania wszystkim wiernym ogromne duchowe bogactwo. Już w czasach średniowiecza szkaplerz stał się częścią pastoralnej działalności karmelitów, którzy przez tworzenie różnego rodzaju bractw, przekazywali wiernym niektóre wartości duchowości karmelitańskiej: zaufanie w macierzyńską troskę Maryi, modlitwa liturgiczna i prywatna, dzieła miłosierdzia, wsłuchiwanie się w Słowo Boże, ascetyzm i wewnętrzne nawrócenie.

Osoba, która przyjmuje szkaplerz i postanawia szczerze praktykować nabożeństwo z nim związane, zostaje w sposób duchowy złączona z zakonem karmelitańskim i ma udział – za życia i po śmierci – w jego duchowych dobrach, których przysparzają karmelici i karmelitanki, a więc: we Mszach świętych, Komuniach świętych, umartwieniach, modlitwach, postach.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 14-15.

 

PRZYWILEJE SZKAPLERZNE

Jakie łaski są związane z nabożeństwem szkaplerznym?

Uznając szkaplerz znakiem Maryi Kościół święty, związał go z dwoma łaskami, tak zwanymi przywilejami szkaplerznymi: pierwsza – szkaplerz gwarantuje szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny w trudnych sytuacjach i niebezpieczeństwach doczesnego życia; druga – w znaku szkaplerza Maryja obiecała szczęśliwą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia.

Na czym polega więź noszącego szkaplerz z Zakonem Karmelitańskim?

Przyjęcie szkaplerza włącza nas do rodziny zakonu karmelitańskiego. Jest to łaska dodatkowa dla praktykujących nabożeństwo; dzięki niej mają udział we wszystkich dobrach duchowych zakonu, to znaczy w odpustach, zasługach jego świętych i błogosławionych, Mszach świętych, modlitwach, umartwieniach, postach, itp..*

Co to jest przywilej sobotni?

Z końcem XV w. do powyższych łask dołączono tzw. przywilej sobotni, wyrażający wiarę, że Matka Jezusa szybko, bo już w pierwszą sobotę po śmierci, uwalnia z czyśćca tych, którzy za życia praktykowali nabożeństwo szkaplerzne. Pius XII w liście z 1950 r. do przełożonych generalnych obydwu gałęzi zakonu karmelitańskiego wyraził się o wspomnianym przywileju w następujących słowach: „Nie omieszka zapewne Najczulsza Matka sprawić, aby Jej dzieci oczyszczające się z win w czyśćcu, jak najszybciej za Jej przyczyną u Boga dostały się do niebieskiej ojczyzny, według podania owego, zwanego przywilejem sobotnim”.* Warunkiem uzyskania tego przywileju jest zachowywanie czystości według stanu.

Co jest fundamentem przywilejów szkaplerznych?

Maryję nazywamy Matką Kościoła, nie tylko tego triumfującego w niebie i walczącego na ziemi, ale również tego oczyszczającego się w czyśćcu. Skoro przychodzi do nas i wspiera wieloma łaskami w drodze do wieczności, z pewnością troszczy się również o swe dzieci wypłacające się Bożej sprawiedliwości w ogniu czyśćca, im również udzielając wielkich łask.*

Czy noszący szkaplerz mogą w pewne dni uzyskać odpust zupełny?

Noszący szkaplerz św. i należący do bractwa szkaplerznego mają możność uzyskania odpustu zupełnego dla siebie lub dla zmarłych w dzień wpisania do bractwa szkaplerznego i niektóre święta zakonu karmelitańskiego.

 

Noszący szkaplerz mogą uzyskać odpust zupełny w następujące dni.

– w dzień wpisania do bractwa szkaplerznego,

–  16 maja, wspomnienie św. Szymona Stocka

– 16 lipca, uroczystość NMP z Góry Karmel (MB Szkaplerznej)

– 20 lipca, święto św. Eliasza, proroka

– 1 października, swięto św. Teresy od Dzieciątka Jezus 

– 15 października, uroczystość św. Teresy od Jezusa

– 14 listopada, święto Wszystkich Świętych zakonu karmelitańskiego

– 14 grudnia, uroczystość św. Jana od Krzyża

 Oprócz odpustu zupełnego jest także możliwość zyskania odpustu cząstkowego. Powyższą sprawę odpustów wyjaśnijmy od razu, aby do niej już potem nie wracać, gdyż często jeszcze jest wiele nieporo­zumień wśród wiernych noszących szkaplerz karmelitański.

Odpust cząstkowy może uzyskać każdy noszący szkaplerz, jeśli nosi go pobożnie, czyli z wiarą. Chodzi tutaj o stan ducha, wysiłek i gorliwość, z jaką nosi się szkaplerz, i która jest miarą odpustu. Pomocą w tym może być ucałowanie szkaplerza czy pobożny akt strzelisty. Kościół przydziela ze swego skarbca tyle darowania kary doczesnej (za grzechy już odpuszczone), ile ów, zyskujący odpust, sam iei otrzymuje dzięki swei gorliwości. Jeśli szkaplerz został po­święcony przez papieża lub biskupa, wtedy w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła osoba nosząca go może zyskać również odpust zupeł­ny no odmówieniu zatwierdzonego wyznania wiary.

Przy okazji wyjaśnijmy także warunki zyskania odpustu zupeł­nego. Do uzyskania odpustu zupełnego wymagane są warunki:

– przynajmniej ogólna intencja zyskania odpustu,

– spowiedź sakramentalna.

– Komunia eucharystyczna.

– modlitwa w intencjach Ojca św. (np. „Ojcze nasz” „Zdrowaś Ma­ryjo”).

– wykluczenie wszelkiego przywiązania do grzechu, nawet pow­szedniego.

W uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel (16 lipca) odpust zupełny mogą otrzymać wszyscy wierni, którzy nawiedzą pobożnie kościół karmelitański i oprócz wypełnienia powyższych warunków zwykłych odmówią ponadto „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”. Odpust ten można zyskać już od południa poprzedzającego uroczystość.

W. Tochmański, Szkaplerz karmelitański we współczesnym Kościele, w: Karmel, 2/1988, s. 24-25

Czy łaski przywiązane do szkaplerza gwarantują nam życie wieczne?

Zbyt magiczne i powierzchowne traktowanie tradycji przywileju sobotniego i łask związanych ze szkaplerzem doprowadziło w historii do wypaczenia tego, co jest istotą nabożeństwa: naśladować w życiu Maryję jak najdoskonalej, a przez to uzyskać od Niej obiecane łaski. Zbyt wiele uwagi przywiązuje się często do łask, zapominając o życiowej postawie, od której zależą. *

Czy oby na pewno to wszystko prawda?

W połowie XVII w. niektórzy autorzy rozpoczęli poddawać w wątpliwość prawdziwość objawień Szymona Stocka i ich treść jakoby zbawienie wieczne byłozależne jedynie od zewnętrznej praktyki – noszenia Szkaplerza, bez uwzględnienia praktyki cnót i dobrego życia. Nie wykluczone, że wątpliwości te mają swoje podłoże w błędnym tłumaczeniu Szkaplerza, akcentującym konieczność noszenia tej szaty, bez zwrócenia uwagi na towarzyszącą tej praktyce wewnętrzną postawę oddania i naśladowania Maryi. W istocie bowiem noszenie Szkaplerza bez dobrej woli unikania grzechu, szukania woli Bożej i życia w Duchu Świętym na wzór Maryi nie daje żadnych praw do korzys­tania z obietnic zbawienia. Wartość Szkaplerza karmelitańskiego nie zależy od prawdziwości objawień. Jest to pobożność wyrosła na silnej tradycji, której autentyczność i zgodność z katolicką wiarą nie ulega wątpliwości. Dlatego również dzisiaj możemy przyjąć pobożność szkaplerzną, jako wyraz pewnej doktryny Kościoła.

* J. Zieliński, „W znaku szkaplerza”, Kraków 2000

 

OBOWIĄZKI NOSZĄCYCH SZKAPLERZ

Łaska udzielona nam przez Boga, domaga się podjęcia współpracy z nią. Bóg może nas stworzyć bez naszej pomocy, ale nie może nas zbawić bez naszej współpracy. Podobnie i Maryja przychodząc z łaską i chcąc złożyć ją w sercu człowieka nie może tego uczynić bez współpracy z jego strony.

Naśladować Maryję

Nabożeństwo szkaplerzne ma swoje serce, a jest nim naśladowanie Matki Jezusa. Nie intencje, nie słowa, nie zapewnienia i deklaracje, ale życiowa postawa człowieka decydują o autentycznym przeżywaniu nabożeństwa.

Napominając swoich uczniów Jezus tłumaczył im, że nie ci, którzy wołają: „Panie, Panie!”, ale ci, którzy pełnią wolę Ojca, posiądą zbawienie (por. Łk 13, 25-29). Będą więc tacy, którzy wspomną: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś” (13, 26). Pan im jednak odpowie: „Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się nieprawości” (13, 27).

W naszych relacjach względem Maryi również mogą pojawić się sytuacje, kiedy to wypowiadamy Jej imię, przywołujemy Ją, gdy jest nam potrzebna, mówiąc, że bardzo Ją kochamy. Bywa jednak, że gdy przyjrzymy się uważniej życiu, to z trudem dostrzegamy, aby nasza codzienność odbijała choćby w części sposób, w jaki Ona przeżywała swój ziemski czas.

Naśladowanie Maryi w znaku szkaplerza to przede wszystkim Jej dar. Wyraża nim zaproszenie do coraz doskonalszego zawierzenia się Jej matczynemu sercu. Naśladowanie rozpoczyna się od zawierzenia siebie, bo przecież o własnych siłach nic dobrego nie możemy uczynić. Podążanie do Boga jedynie własnymi siłami daje niewielkie owoce. Zawierzenie natomiast otwiera przed nami możliwość szybszego i skuteczniejszego podążania drogami duchowego rozwoju. W znaku szkaplerza Maryja jako matka przynosi niepojętą dla nas łaskę i pomaga dzięki niej osiągnąć wiele duchowych dóbr, wśród których największą jest Jej obietnica zachowania od wiecznego potępienia. Nie sam fakt noszenia szkaplerza, ale upodobnienie się do Matki Jezusa w sposobie postępowania daje człowiekowi wewnętrzną pewność szczęśliwego przejścia przez próg wieczności. Patrzenie na szkaplerz jako na magiczny znak, dzięki któremu automatycznie zapewniamy sobie zbawienie, nie ma nic wspólnego z prawdziwym nabożeństwem, lecz jest wyrazem szkodliwego zabobonu.

Szkaplerz, znak chrześcijańskiej wiary i znak Maryi, nie jest chroniącym nas magicznym talizmanem. Nie jest automatycznym gwarantem naszego zbawienia czy też wymówką, aby nie podejmować wymogów życia chrześcijańskiego, „bo Maryja wszystko za mnie zrobi”. Nabożeństwo szkaplerzne, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy.

Naszą odpowiedzią na dar szkaplerza jest dobra wola i wysiłek, by przyjąć do swego serca osobę Maryi, a przez wierne naśladowanie Jej uzyskać łaskę, którą przynosi. Szkaplerz nie rozwiąże od razu i w magiczny sposób życiowych problemów. Wiedzie do tego inna droga. W znaku szkaplerza Matka Boża przychodzi do konkretnego człowieka z darem wiedzy o nim samym, by pomagać mu – poprzez coraz głębsze poznawanie siebie – w wyzwalaniu się od różnych zranień i kompleksów. Uwalniając z nich czyni go wewnętrznie wolnym, a przez to coraz bliższym woli Ojca i tajemnicy dziecięctwa Bożego.

Sumując trzeba powiedzieć, że współpraca z Maryją w znaku szkaplerza wyraża się określoną postawą. Częstszym niż zwykle myśleniem o Niej i modlitewną rozmową z Nią. Nie można mówić, że kocha się kogoś, gdy pamięta się o nim sporadycznie, a znaki pamięci pojawiają się tylko w związku z jakimś interesem czy potrzebą. Dalej, jest regularnym i z dobrej woli podejmowanym zawierzaniem się Maryi. Ponadto trudem naśladowania Jej w codzienności osobistego, rodzinnego i zawodowego życia. Naśladowaniu towarzyszyć musi wielka cierpliwość. Maryja zna słabość ludzkiej natury, dlatego oczekuje przede wszystkim na dobrą intencję i podejmowany codziennie trud. Jak dobra matka wie, że wyniki z czasem będą coraz doskonalsze.

Nosić nieustannie Jej znak

Noszenie szkaplerza wyraża na pierwszym miejscu przynależność do Niej w rodzinie Karmelu i życie na co dzień wartościami bliskimi Jej Niepokalanemu Sercu: pokorą, czystością według stanu, zawierzeniem Bożej opatrzności, a także Bożej woli ukazującej się w przeróżnych okolicznościach codziennego bytowania.

Szkaplerz noszony na szyi to jakby mój osobisty podpis wyrażający zgodę na przyjęcie Matki Jezusa do domu mego serca, do mego życia. Jako taki jest świadectwem wobec innych, że moja duchowość ma ten szczególny maryjny rys. Szkaplerz jest również świadectwem wobec szatana, który małpując rzeczy Boże wymaga od swoich czcicieli przeróżnych symboli czy znaków przynależności do jego królestwa. Dostrzegając szkaplerz na szyi jakiegoś człowieka wie, że wytaczając mu walkę, osaczając pokusą, staje wobec potęgi Tej, która miażdży go swoją pokorą. Jest to dla nas niezmiernie ważny atut, gdy chodzi o duchową walkę z przeciwnikiem naszego zbawienia.

Ułomnej i skłonnej do zapominania naturze ludzkiej szkaplerz przypomina o raz dokonanym zawierzeniu. „Odkrywając” go co jakiś czas na sobie łatwiej nabywamy nawyku częstego myślenia o Maryi i zwracania się do Niej.

Świadomość posiadania szkaplerza na szyi, szczególnie w natarczywej pokusie, w chwilach trudnych i związanych z ważnymi decyzjami, pomaga odczuć Jej obecność, rodząc w sercu większą stałość i odwagę do stawiania czoła przeciwnościom. Gdy Leonowi XI przy wyborze na papieża usługujący zakładał nową szatę i chciał zdjąć jego szkaplerz, ten powiedział: „Relinque apud me Mariam, ne me derelinquat Maria– Pozostaw przy mnie Maryję, aby mnie Maryja nie opuściła”.

Troszczyć się o dobro wszystkich ludzi

Praktykujący nabożeństwo szkaplerzne nie powinni zamykać się w świecie swoich osobistych spraw, lecz – tak jak Maryja – mają starać się dostrzegać innych ludzi i ich problemy. więcej

Noszący szkaplerz winni naśladować Jej zatroskanie o krewną Elżbietę (Łk 1, 38-40) i o nowożeńców z Kany Galilejskiej (J 2, 3?5). Razem z noszącym szkaplerz Maryja ociera łzy cierpiącym, ochrania niewinność dzieci, broni wiary świętej w sercach młodzieży, rodzinom naszym uprasza pokój, miłość wzajemną i ducha ofiary.

Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących. Jej pomoc nie ogranicza się wyłącznie do matczynego uczucia miłości względem nas, ale zawsze jest konkretna i skuteczna. Ci, którzy się Jej oddają, powinni więc zająć podobną postawę. Dopiero wówczas będą Jej prawdziwymi duchowymi córkami i synami, gdy przyjmą wszystkie konsekwencje, jakie nakłada na nich ten stan tak w życiu prywatnym, jak i publicznym; gdy przeciwstawiając się razem z Nią złu, będą dążyć do ustanowienia Ją królową poszczególnych ludzi, królową rodzin i królową różnych zawodów.

Przyjąć szkaplerz z rąk kapłana

Poświęcić i nałożyć szkaplerz może każdy kapłan karmelitański lub jakikolwiek kapłan diecezjalny i zakonny, byleby uczynił to zgodnie z ustanowioną przez Kościół święty formułą.

Przyjęcie szkaplerza może mieć miejsce tylko raz. Pierwszy szkaplerz musi być wykonany z sukna. Potem może zostać zastąpiony medalikiem szkaplerznym. Po zniszczeniu pierwszego szkaplerza można nabyć kolejny i nałożyć go sobie samemu. Podobnie czyni się w przypadku zaprzestania noszenia o ile jego przyczyną nie była wzgarda (wtedy należałoby przyjąć szkaplerz ponownie)

Odmawiać naznaczoną modlitwę

Po zakończeniu obrzędu przyjęcia szkaplerza kapłan poleca codzienne odmawianie którejś z maryjnych modlitw. Najczęściej jest to antyfona Pod Twoją obronę, modlitwa Zdrowaś Maryjo lub kilkakrotnie powtarzany akt strzelisty Matko Boża Szkaplerzna, módl się za nami!

 

WYJAŚNIENIA PRAKTYCZNE

Szkaplerz płócienny, czy medalik?

Szkaplerz sukienny i medalik szkaplerzny mają taką samą wartość duchową. Chociaż przyjęcie powinno dokonać się przy pomocy szkaplerza sukiennego (dwa płatki brązowego sukna połączone dwiema tasiemkami), można go później, według osobistego uznania, zastąpić medalikiem szkaplerznym. Czynimy to już sami. Zarówno tradycyjny szkaplerz jak i medalik szkaplerzny (na jego noszenie zezwolił Pius X w 1910 r.) powinny mieć z jednej strony wizerunek Najświętszego Serca Jezusa, a z drugiej strony wizerunek Matki Bożej ze szkaplerzem w dłoni.

Czy przyjęcie szkaplerza oznacza przynależność do Bractwa Szkaplerznego?

Przyjmujący szkaplerz mogą zdecydować się na instytucjonalną przynależność do Karmelu poprzez zapisanie się do bractwa szkaplerznego (istnieją przy klasztorach karmelitańskich i w niektórych parafiach), bądź na przynależność do szeroko pojętej rodziny szkaplerza świętego, która nie wymaga zrzeszania się.

Co zrobić, gdy szkaplerz ulegnie zniszczeniu?

Przyjęcia do szkaplerza dokonuje się tylko jeden raz. Gdy zniszczy się nam sukienny szkaplerz albo zgubimy medalik, nabywamy nowy i nakładamy go sobie prywatnie. Nie jest wymagane poświęcenie nowego szkaplerza. Gdybyśmy jednak tego chcieli, może uczynić to każdy kapłan.

Czy może przyjać szkaplerz osoba nieobecna?

Nie przyjmuje się do bractwa lub rodziny szkaplerza świętego osób nieobecnych. Wyjątek stanowią osoby ciężko chore, żołnierze lub więźniowie. Można przesłać im poświęcony szkaplerz, by założyli go sobie i podjęli praktykę nabożeństwa. Gdy ustaną przeszkody powinni przyjąć go na nowo z ręki kapłana.

Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?

Zniszczony sukienny szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinniśmy wyrzucać go do śmieci, gdyż byłoby to świadectwem braku czci dla samego znaku, jak i dla Tej, od której go otrzymaliśmy.

Co zrobić gdy zaniedba się noszenie szkaplerza?

Jeśli ktoś przyjąwszy szkaplerz, nie nosił go dłuższy czas czy to z zapomnienia, czy z niedbalstwa, czy też z powodu zagubienia go, nie musi na nowo przyjmować go z rąk kapłana. Wystarczy, gdy sam sobie go ponownie założy, żałując za zaniedbania i podejmując wymogi nabożeństwa. Gdyby ktoś odrzucił szkaplerz z pogardy, a zrozumiawszy, że źle uczynił, chciał powrócić do praktyki nabożeństwa, powinien ponownie otrzymać szkaplerz od kapłana.

Czy szkaplerz mogą przyjmować małe dzieci?

Stolica Święta nie widzi przeszkód, aby szkaplerzem odziewać również małe dzieci. Zaleca się jednak, aby były już w takim wieku, by mogły zrozumieć podstawowe prawdy wiary. Wiedząc, kim jest Maryja, owocniej będą mogły przyjąć dar Jej macierzyńskiej miłości.

Czy można szkaplerz przechowywać w innym miejscu?

Szkaplerz najlepiej nosić na szyi. Najczęściej wierni skrywają go dyskretnie pod ubiorem. Nie czyni zadość obowiązkom nabożeństwa ten, kto przyjąwszy szkaplerz wiesza go np. w mieszkaniu na ścianie. Wielkość łask obiecanych przez Maryję domaga się od nas noszenia szkaplerza w sposób godny.

 

PYTANIA

1. Jakie są warunki przyjęcia szkaplerza?

Istnieje jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia.

2. Jak przygotować się do przyjęcia szkaplerza?

Przygotowanie powinno wyrazić się odbyciem sakramentalnej spowiedzi, aby w czasie przyjmowania szkaplerza znajdować się w stanie łaski uświęcającej. Umożliwi to Maryi skuteczniejsze oddziaływanie i pomoc oddanemu Jej człowiekowi.

3. Czy do przyjęcia szkaplerza koniczna jest spowiedź?

Jeżeli spowiedź jest możliwa i nie ma żadnej przeszkody, by ją odbyć, powinna poprzedzić przyjęcie szkaplerza. Istnieją jednak sytuacje, w których spowiedź nie jest możliwa: np. związek niesakramentalny, którego stanu nie da się obecnie uregulować z powodu istniejącej przeszkody kanonicznej. W takich okolicznościach można przyjąć szkaplerz wyrażając pragnienie, by Maryja w tym znaku pomogła wytrwać w dobrym i – gdy ustanie przeszkoda – uregulować życie sakramentalne.

4. Czy szkaplerz trzeba przyjąć osobiście?

Tak, szkaplerz trzeba przyjąć osobiście. Domaga się tego powaga samego znaku jak i charakter relacji z Maryją, która pragnie nawiązać z każdym z nas indywidualną, intymną i niepowtarzalną relację.

5. Czy osoba świecka może ważnie przyjąć do szkaplerza?

Osoba świecka nie może ważnie przyjąć innej osoby do szkaplerza.

6. Kto może mnie przyjąć do szkaplerza?

Do szkaplerza może ważnie przyjąć każdy kapłan zakonny lub diecezjalny oraz diakon, posługując się zatwierdzonym przez Stolicę Świętą obrzędem.

7. Czy mogę nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej?

Można nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to oficjalne przyjęcie do szkaplerza. Gdy ustanie przeszkoda choroby, osoba powinna udać się do kapłana z prośbą o nałożenie szkaplerza. Jeśli z powodu starości nie może tego uczynić, trzeba poprosić kapłana do domu, aby takiego nałożenia dokonał.

8. Gdzie mogę znaleźć obrzęd nałożenia szkalperza?

Tekst obrzędu można znaleźć na stronie internetowej www.karmel.pl. Znajduje się on również w Nowennie Szkaplerznej, którą można zamówić w karmelitańskim Wydawnictwie, pisząc na adres: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, ul. Z. Glogera 5, 31-222 Kraków.

9. Skąd wziąć szkaplerz?

Szkaplerz można nabyć w każdym klasztorze karmelitów bosych i karmelitanek bosych udając się tam osobiście lub pisząc na adres któregoś z tych klasztorów.

10. Co to jest księga szkaplerzna?

Księga Szkaplerzna to dokument zawierający wykaz osób, które przyjęły szkaplerz.

11. Czy muszę wpisać się do księgi szkaplerznej?

Księga Szkaplerzna to dokument świadczący o ludzkiej wierze w pośrednictwo Maryi. Wszyscy przyjmujący szkaplerz zachęcani są do pozostawienia w niej swych podstawowych danych: imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. Wpis do Księgi Szkaplerznej nie jest jednak warunkiem przyjęcia szkaplerza i jeśli ktoś nie chce, nie musi takiego wpisu dokonywać.

12. Jak wpisać się do księgi szkaplerznej?

Jeśli osoba przyjmuje szkaplerz w innym miejscu niż klasztor karmelitański, który posiada Księgę Szkaplerzną, a chce do takiej Księgi być wpisana, wystarczy, że prześle informację o fakcie przyjęcia szkaplerza na adres: Karmelici Bosi, Czerna 79, 32-065 Krzeszowice. Informacja powinny obejmować dane: a) miejsce i datę przyjęcia szkaplerza; b) imię, nazwisko i wiek osoby, która przyjęła szkaplerz; c) imię i nazwisko kapłana, który szkaplerz nakładał.

13. Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?

Jeśli osoba nosiła szkaplerz sukienny, który uległ zniszczeniu i chce założyć nowy, stary szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinno się go wyrzucać do śmieci ze względu na szacunek dla Maryi, od której ten znak otrzymaliśmy.

14. Czy ponownego nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan?

Osoba, która zmienia stary szkaplerz na nowy czyni to sama. Nie potrzeba prosić o to kapłana. W sytuacji, gdy szkaplerz został odrzucony z pogardy, ponowne nałożenie go, po dobyciu spowiedzi, powinno dokonać się rękami kapłana.

15. Czy potrzebny jest obrzęd nałożenia szkaplerza?

Forma noszonego szkaplerza (z sukna czy medalik) jest osobistym wyborem konkretnego człowieka. Natomiast uczestnictwo w łaskach z nim związanych wymaga przyjęcia według obrzędu zatwierdzonego przez Stolicę Świętą. Oczywiście każdy może sobie założyć medalik szkaplerzny na szyję i z pewnością Maryja będzie mu w życiu towarzyszyć. Jednak uczestnictwo w łaskich związanych z szkaplerzem karmelitańskim wymaga pełnej formy przyjęcia tego znaku.

16. Kiedy mogę przyjąć szkaplerz?

Szkaplerz można przyjąć w dowolnym, wybranym przez siebie dniu. Szczególnej jednak wymowy nabiera jego przyjęcie w jakieś święto maryjne. Wówczas związek z Maryją staje się jeszcze bardziej wyraźny.

17. Czy przyjęcie szkaplerza można co jakiś czas odnawiać?

Raz dokonanego obrzędu przyjęcia szkaplerza z rąk kapłana nie trzeba powtarzać. Istnieje natomiast piękny zwyczaj ponawiania swego oddania się Maryi każdego roku, w rocznicę przyjęcia szkaplerza. Zwyczaj ten nie ma określonej formy. Najczęściej wyraża go nawiedzenie kościoła, podziękowanie Maryi za łaskę przyjęcia Jej znaku oraz ponowienie w sercu aktu zawierzenia się Jej.

Opracował: Jerzy Zieliński OCD

źródło: 
http://szkaplerz.pl/

Podziel się z innymi:

C + M + B 2017

C+M+B 2017

Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się dziś kadzidło i kredę.

Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego.

Piszemy na drzwiach litery C+M+B, które mają oznaczać

imiona Mędrców: Casper (Kacper),  Melchior i Baltazar

lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania:

Christus + Mansionem + Benedicat 

– (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi

lub
Christus + Multorum + Benefactor
– Chrystus wielu (osobom) dobroczyńcą 

Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.

Uroczystość Objawienia Pańskiego czyli  Epifania  od początku związania była  z trzema wydarzeniami:

z pokłonem mędrców – co oddano wyrazem + Cogito + – poznaję 

weselem w Kanie Galilejskiej – + Matrimonium +

i chrztem – po łacinie + Baptesimus +,

Do pierwszych liter tych wydarzeń Ewangelicznych nawiązują imiona trzech mędrców, które pojawiają się dopiero w średniowieczu.

„+” to nie zwyczajny „plus”, ale znak krzyża 

Zwyczaj pisania kredą znaków na drzwiach jest bardzo stary – pochodzi jeszcze ze starotestamentowej Księgi Wyjścia. Tam mowa jest o przejściu przez Egipt Anioła Śmierci, który zabijał pierworodnych, omijając domy oznaczone krwią baranka. Stąd wziął się wśród Żydów zwyczaj znakowania wejść do swoich namiotów, co miało być symbolem tego, że Jahwe jest wśród nich. Zwyczaj ten zaadaptowany został także i przez chrześcijan.

Kadzidłem wykadzamy swoje mieszkania.

Zwyczaj okadzania ołtarzy spotykamy u wielu narodów starożytnych, także wśród Żydów (Wj 30, 1. 7-9; Łk 1).

W Biblii jest mowa o kadzidle i mirze 22 razy.

Mirra była to żywica drzewa Commiphore.

Kadzidło – to żywica z różnych drzew z domieszką aromatów wszystkich ziół.

Kadzidło jest też symbolem naszych modlitw (Ps 141,2).

Podziel się z innymi:

MODLITWA RÓŻAŃCOWA

RóżaniecRóżaniec jest jedną z najbardziej popularnych modlitw na świecie.

Znany jest – jeśli idzie o formę – od bardzo dawna w religiach Dalekiego Wschodu, w prawosławiu i oczywiście w katolicyzmie. Zwyczaj odmawiania różańców sięga czasów przed narodzeniem Chrystusa. W 1849 r. odkryto wśród ruin starożytnej Niniwy w ręku niewiasty coś w rodzaju różańca. Posążek pochodził z VIII, a może nawet IX w. przed Chrystusem. „Różańce” stosowali powszechnie w Indiach wyznawcy Wisznu i Siwy, także wyznawcy Buddy, lamowie w Tybecie, a nawet mahometanie w Syrii i północnej Afryce.
Różaniec miał też różne formy. W Chinach np. były nim sznury z węzłami (tzw. sznury mnemotechniczne). Podobną formę miały sznury bramińskie. Najstarsza wzmianka o nich pochodzi z II w. po Chrystusie (księga Athararedd). Różaniec indyjskich siwaitów (czcicieli Siwy) miał formę sznurków z nanizanymi perełkami owocu aksza i składał się z 32, 64, 84 lub 108 paciorków. Podobne różańce mieli i mają dotąd mnisi buddyjscy. Różańce te ułatwiały modlitwę, zwłaszcza gdy pewne formuły stale się powtarzały. Czytamy o pierwszych pustelnikach, że wyznaczali sobie do codziennego odmawiania po 100 i więcej Ojcze nasz czy innych pacierzy.
Sozomenos i Palladiusz (w. V) podają, że pierwsi chrześcijanie dla łatwiejszego zapamiętania ilości wyznaczonych sobie pacierzy liczyli je na palcach, potem posługiwali się kamykami. Tak czynił św. Paweł Pustelnik, który na 300 kamykach liczył 300 Ojcze nasz. Metodę udoskonalono, posługując się sznurkami z węzłami lub sznurkami z nanizanymi na nich pętelkami czy kawałkami drewna. Taki różaniec miał posiadać św. Pachomiusz (+ 346) i św. Benedykt z Nursji (+ 547). W grobie św. Gertrudy z Nivelles (+ 658) znaleziono sznurek z nawleczonymi kulkami. Byłby to więc najstarszy chrześcijański znaleziony różaniec. Najdawniejszy z zachowanych różańców pochodzi jednak dopiero z XIII w. Znaleziono jego rzeźbę na nagrobku Gerarda, rycerza zakonu templariuszy (+ 1273). Sznur przedstawia 158 nanizanych na nim paciorków. Około roku 1500 pojawiają się różańce, na które składają się paciorki ułożone w dziesiątki.

Modlitwą najwcześniej i najpowszechniej odmawianą była Modlitwa Pańska. Kiedy powstały zakony, reguła zobowiązywała kapłanów do codziennego odmawiania 150 psalmów. Braci zakonnych natomiast zobowiązywano do odmawiania 150 Ojcze nasz. Dlatego tak ułożone modlitwy nazywano Psałterzem braci. Tak było u benedyktynów jeszcze w XI, u templariuszy – w XII, a nawet w XIII wieku.
Od XII w. rozpowszechnił się w Kościele zwyczaj odmawiania Pozdrowienia Anielskiego. Wprowadzono je najpierw w formie antyfony do oficjum o Najświętszej Maryi Pannie w wieku XI, w tym samym czasie w modlitwie Anioł Pański, wreszcie jako odrębną modlitwę, powtarzaną wiele razy. Składała się ona początkowo jedynie ze słów anioła Gabriela: „Zdrowaś, Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami” (Łk 1, 28). Potem zaczęto dodawać słowa, wypowiedziane do Maryi przez św. Elżbietę: „I błogosławiony owoc żywota Twojego” (Łk 1, 42). Tak było aż do wieku XII. Potem zaczęto dodawać słowa następne: „…Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen”. Od XV w. ta forma przyjęła się już powszechnie w Kościele na Zachodzie. Zatwierdził ją św. Pius V w 1566 r., a w 1568 r. wprowadził ją do brewiarza.
Ze średniowiecza pochodzi zwyczaj częstego powtarzania Pozdrowienia Anielskiego. Pustelnik Aybert z Hennegau (+ 1140) miał zwyczaj codziennie odmawiać je 150 razy. Za każdym razem przyklękał, a na końcu padał na twarz.

Różaniec w postaci wielokrotnego odmawiania Pozdrowienia Anielskiego upowszechniał św. Dominik Guzman, założyciel Zakonu Kaznodziejskiego (dominikanów), dlatego nazywa się go ojcem różańca do Najświętszej Maryi Panny.
Nie jest to jednak ścisłe. Różaniec bowiem w obecnej formie ustalił się dopiero w XV w. dzięki innemu dominikaninowi, bł. Alanusowi a la Roche (van den Clip), który żył w latach 1428-1475. On ustalił nazwę „Psałterz Maryi”, jak też i liczbę 150 Zdrowaś, które podzielił na dekady (dziesiątki), każda przeplatana Modlitwą Pańską. On też założył pierwsze bractwo różańcowe w Douai w 1470 r. W 1464 r. ukazała mu się Maryja. Poleciła mu propagować w swym imieniu różaniec i zakładać bractwa różańcowe. Przekazała mu również 15 obietnic dla tych, którzy będą odmawiać różaniec:

  1. Ktokolwiek będzie mi służył przez odmawianie różańca świętego, otrzyma wyjątkowe łaski.
  2. Obiecuję moją specjalną obronę i największe łaski wszystkim tym, którzy będą odmawiać różaniec.
  3. Różaniec stanie się bronią przeciw piekłu, zniszczy, pomniejszy grzechy, zwycięży heretyków.
  4. Spowoduje on, że cnoty i dobre dzieła zakwitną; otrzyma on od Boga obfite przebaczenie dla dusz; odciągnie serca ludu od umiłowania świata i jego marności; podniesie je do pożądania rzeczy wiecznych.
  5. Dusza, która poleci mi się przez odmawianie różańca, nie zginie.
  6. Ktokolwiek będzie odmawiał różaniec i odda się rozmyślaniu nad jego świętymi tajemnicami, nigdy nie będzie pokonany przez niepowodzenia. Bóg nie będzie karał w swojej sprawiedliwości, nie zginie śmiercią niespodziewaną, jeżeli będzie sprawiedliwym, wytrwałym w łasce Bożej i będzie godnym życia wiecznego.
  7. Ktokolwiek będzie miał prawdziwe nabożeństwo do różańca – nie umrze bez sakramentów Kościoła.
  8. Wierni w odmawianiu różańca będą mieli w życiu i przy śmierci światło Boże i pełnię Jego łaski.
  9. Uwolnię z czyśćca tych, którzy mieli nabożeństwo do różańca świętego.
  10. Wierne dzieci różańca zasłużą na wysoki stopień chwały w niebie.
  11. Otrzymacie wszystko, o co prosicie przez odmawianie różańca.
  12. Wszystkich, którzy rozpowszechniają różaniec, będę wspomagała w ich potrzebach.
  13. Otrzymałam od mojego Boskiego Syna obietnicę, że wszyscy obrońcy różańca będą mieli za wstawienników cały Dwór Niebieski w czasie życia i w godzinę śmierci.
  14. Wszyscy, którzy odmawiają różaniec, są moimi synami i braćmi mojego Jedynego Syna Jezusa Chrystusa.
  15. Nabożeństwo do mojego różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do nieba.

RóżaniecNiemniej żarliwie nową formę modlitwy wprowadzali dominikanie: Michał Francois, a przede wszystkim Jakub Spranger (w. XV). Dzięki nim, jak też dzięki poparciu wielu zakonów i hierarchów, modlitwa różańcowa stała się własnością całego Kościoła łacińskiego w wieku XVI, a bractwa różańcowe spotykamy we wszystkich krajach, gdzie tylko dominikanie mieli swoje placówki.
Z wolna zaczęto także wprowadzać do różańca tajemnice ku rozważaniu życia Chrystusa Pana i Maryi. W XVI w. ustalono ostatecznie 15 tajemnic i podzielono je na 5 radosnych, 5 bolesnych i 5 chwalebnych. Bulle papieskie, począwszy od papieża Sykstusa IV (+ 1484), wspominają o różańcu złożonym jedynie z 15 Ojcze nasz i 150 Zdrowaś. Dopiero bulla św. Piusa V z 17 marca 1569 r. po raz pierwszy zwraca uwagę, że rozważanie tajemnic z życia Pana Jezusa jest warunkiem koniecznym dla utrzymania odpustów. Ten zwyczaj utrwalił się szczególnie po zwycięstwie w bitwie pod Lepanto 7 października 1571 r., po której Pius V wprowadził święto Matki Bożej Różańcowej.

Obok różańca „dominikańskiego” zaczęły pojawiać się przeróżne koronki. Szczególną sławę zdobyły sobie koronki zakonu serwitów i franciszkanów ku czci 7 Boleści i 7 Radości Najświętszej Maryi Panny. Bardzo je propagowali bernardyni, a w Polsce bł. Władysław z Gielniowa (1440-1505).

Modlitwę różańcową popularyzowali liczni święci. Św. Stanisław Kostka (+ 1568) prosił, by przy śmierci dano mu do rąk różaniec, bo to najmilsza pamiątka od niebieskiej Matki. Św. Teresa z Avila (+ 1582) jako siedmioletnia dziewczynka z bratem wyszukiwała w ogrodzie ustronie, gdzie odmawiała z nim różaniec. Św. Karol Boromeusz (+ 1584) był jednym z najżarliwszych propagatorów bractw różańcowych. Św. Filip Nereusz (+ 1595) nawet w nocy nie rozstawał się ze swoim różańcem. Św. Franciszek Salezy (+ 1622) i św. Joanna de Chantal (+ 1541) ślubem zobowiązali się do codziennego odmawiania różańca. Św. Józef Kalasanty (+ 1648), św. Jan de la Salle (+ 1719) i św. Jan Bosko (+ 1888) wprowadzili codzienne odmawianie cząstki różańca świętego nie tylko w swoich rodzinach zakonnych, ale także wśród wychowanków. Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort nosił przy sobie stale u pasa duży różaniec, podobnie św. Alfons Liguori (+ 1787).
Najwięcej do rozpowszechnienia modlitwy różańcowej w Kościele przyczynili się jednak papieże. Wśród nich pierwsze miejsce ma papież Klemens VIII (+ 1605), który wydał 19 bulli zachęcających wiernych do odmawiania tej modlitwy, oraz papież Leon XIII. W latach 1883-1898 wydał on aż 12 urzędowych pism dotyczących różańca świętego. Można je nazwać encyklopedią różańcową. Łącznie w całym swoim pontyfikacie zostawił on 22 oficjalne dokumenty dotyczące różańca. On też wprowadził nabożeństwa różańcowe w październiku. Pius XI i Pius XII codziennie ze swoimi domownikami odmawiali różaniec. Pius XI wydał osobny dokument O Różańcu Najświętszej Maryi Panny (z 29 września 1937 r.). Papieże Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II niejeden raz w swoich publicznych przemówieniach zachęcali wiernych do ukochania tej modlitwy.

Jan Paweł II i różaniec

W 2002 r. Jan Paweł II listem Rosarium Virginis Mariae dołączył do różańca także czwartą część – tajemnice światła (chrzest Chrystusa, pierwszy cud w Kanie Galilejskiej, głoszenie Królestwa i wzywanie do nawrócenia, przemienienie na górze Tabor oraz ustanowienie Eucharystii). Ogłosił także czas od października 2002 do października 2003 Rokiem Różańca Świętego i wezwał wszystkich wierzących do częstszej i bardziej gorliwej modlitwy różańcowej.

Do odmawiania różańca kilkakrotnie wzywała także Matka Boża w czasie swych objawień, m.in. w Lourdes (1858), w La Salette, w Fatimie (1917), w Beauraing (1932) i w Banneux (1933).

Różaniec nie może zastąpić Mszy świętej czy uczestnictwa w innych celebracjach liturgicznych; nie stanowi konkurencji ani dla Liturgii Godzin, ani dla koronki do Miłosierdzia Bożego, ani dla innych form kultu. Jest natomiast wspaniałym i potężnym sposobem przeżywania naszej wiary w żywej łączności z Maryją, wraz z którą wędrujemy po drogach tajemnic naszego odkupienia. Zachęcamy do wytrwałej modlitwy różańcowej, szczególnie w październiku – powierzajmy Matce Bożej Ojca Świętego i wszystkie bliskie jego sercu sprawy.

Za odmówienie w całości (i bez przerwy) przynajmniej jednej części różańca (pięciu dziesiątek) w kościele, kaplicy publicznej, w rodzinie, wspólnocie zakonnej czy pobożnym stowarzyszeniu, połączone z rozmyślaniem nad rozważanymi tajemnicami można uzyskać odpust zupełny (odmówienie poza tymi miejscami lub wspólnotami – odpust cząstkowy). 

HISTORIA ŻYWEGO RÓŻAŃCA

Od połowy XIX wieku najbardziej popularną różańcową wspólnotę modlitewną stanowi Stowarzyszenie Żywego Różańca, założone przez Paulinę Jaricot (1799-1862) w Lyonie w roku 1826. „Najważniejszą… rzeczą i najtrudniejszą jest uczynić różaniec modlitwą wszystkich” – napisała wtedy. Każdy człowiek może znaleźć w ciągu dnia kilka minut, aby odmówić dziesiątek różańca, czyli jedną tajemnicę. Paulina Jaricot zaczęła organizować piętnastoosobowe grupy, nazwane później „żywymi różami”. Każda z osób tworzących piętnastkę zobowiązywała się do odmawiania jednej tajemnicy, czyli wszyscy razem odmawiają codziennie cały różaniec. Wszystkich członków róży dotyczy taka sama zasługa jakby odmówili cały różaniec. Nieodmówienie tajemnicy nie oznacza grzechu, a utratę zasługi. Celem Stowarzyszenia Żywego Różańca jest według Założycielki wspieranie modlitwą, ofiarą duchową i materialną działań misyjnych Kościoła. Dziełu Pauliny Jaricot udzieliło poparcia wielu biskupów oraz ojciec generał Zakonu Kaznodziejskiego, który przyłączył Stowarzyszenie Żywego Różańca do wielkiej historycznej dominikańskiej Rodziny Różańcowej, obejmującej Bractwa Różańcowe i Różaniec Wieczysty. Wkrótce papież Grzegorz XVI wydał breve aprobujące stowarzyszenie. Żywy Różaniec w krótkim czasie rozprzestrzenił się w całej Francji, a następnie na świecie. Po pięciu latach, w roku 1831, Paulina Jaricot napisała:

„Liczba odmawiających dziesiątek różańca rośnie z niewiarygodną szybkością we Włoszech, Szwajcarii, Belgii, Anglii i wielu regionach Ameryki. (…) Wszędzie, gdzie tworzą się piętnastki, można zauważyć nie notowane wcześniej umacnianie się dobra”. Kilka lat później dodała: „Stopniowo stajemy się zjednoczeni w modlitwie ze wszystkimi ludźmi świata”.

Papież Leon XIII w breve z 13 czerwca 1881 roku napisał m.in.

„Paulinie Jaricot … zawdzięczamy szczęśliwy pomysł rozdzielenia wśród piętnastu osób piętnastu dziesiątków Różańca. W ten sposób … cudownie rozpowszechniła i uczyniła nieustanną modlitwę do Matki Bożej”.

Założycielka Żywego Różańca, Paulina Jaricot pragnęła, aby modlitwa różańcowa wsparła zainicjowane przez nią kilka lat wcześniej Dzieło Rozkrzewiania Wiary, które w stulecie powstania, 3 maja 1922 roku, papież Pius XI uczynił Papieskim i polecił wprowadzić w całym Kościele. Misyjne korzenie Żywego Różańca na nowo odkrył w latach pięćdziesiątych XX wieku dyrektor Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary w USA, abp. Sheen.

Rozpoczynając 25. rok swojego pontyfikatu, Jan Paweł II w liście apostolskim zatytułowanym „Różaniec Dziewicy Maryi” ogłosił Rok Różańca (okres od października 2002 do października 2003 roku). Ojciec Święty wprowadził nową część różańca, tajemnice światła, uwzględniające lata publicznej działalności Pana Jezusa, „aby różaniec w pełniejszy sposób można było nazwać streszczeniem Ewangelii”. Odtąd cały różaniec liczy 20 tajemnic, czyli żywe róże składają się z 20 osób.

W Roku Różańca Jan Paweł II podziękował członkom Żywego Różańca na całym świecie za to, że modląc się w papieskich intencjach misyjnych wspierają dzieło ewangelizacji na wszystkich kontynentach, a tym samym i jego posługę.

Członkowie Żywego Różańca mogą dostąpić odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami, osiem razy w roku, mianowicie:

  • w dniu przyjęcia do Żywego Różańca,
  • Narodzenia Pana Jezusa (25 XII),
  • Ofiarowania Pańskiego (2 II),
  • Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie (25 III),
  • Zmartwychwstania Pańskiego (zgodnie z kalendarzem liturgicznym),
  • Wniebowzięcia Matki Bożej (15 VIII),
  • w święto Królowej Różańca świętego (7 X),
  • oraz Niepokalanego Poczęcia Maryi (8 XII).
Podziel się z innymi:

NABOŻEŃSTWO MAJOWE

Maj – dla wielu najpiękniejszy miesiąc roku – to w Kościele okres szczególnej czci Matki Bożej. W Polsce żywa jest tradycja gromadzenia się wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i figurach przydrożnych na nabożeństwach majowych, nazywanych „majówkami”. Jeszcze dziś przejeżdżając w majowy wieczór przez polskie wsie można usłyszeć pieśni maryjne. Zwyczaj ten trwa dopiero od połowy XIX wieku.
Rodowód tych nabożeństw jest jednak znacznie wcześniejszy niż się powszechnie uważa. Gromadzenie się i śpiewanie pieśni na cześć Matki Bożej było znane na Wschodzie już w V wieku. W Kościele zachodnim w I tysiącleciu maj jako miesiąc Maryi święcono raczej sporadycznie. Dopiero na przełomie XIII i XIV w. powstała myśl, aby ten miesiąc poświęcić Maryi. Pierwszym, który rzucił tę myśl, był król hiszpański Alfons X (+ 1284). Władca ów zapraszał do udziału w nabożeństwach majowych, sam często brał w nich udział i swoim poddanym zalecał gromadzenie się w porze wieczornej na modlitwy wokół figur Matki Bożej.Dominikanin bł. Henryk Suzo (+ 1366), uczeń Jana Eckharta i przyjaciel Jana Taulera, znanych mistyków średniowiecza, wyznaje, że jako pacholę zbierał w maju kwiaty i niósł je do stóp Matki Bożej. Lubił z kwiatów pleść wieńce i kłaść je na głowę figur Bożej Rodzicielki. Matka Boża nagrodziła go za to wizją chwały, jaką odbiera od Aniołów. W roku 1549 ukazała się w Niemczech książeczka pod tytułem: Maj duchowy, gdzie po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi. W żywocie św. Filipa Nereusza (+ 1595) czytamy, że gromadził on dziatwę przy figurach i obrazach Matki Bożej, śpiewał z nimi pieśni, zbierał kwiaty i zachęcał do składania ku Jej czci oprócz kwiatów – także duchowych ofiar i wyrzeczeń. Nowicjusze dominikańscy we Fiesole (w latach 1677-1709) w maju gromadzili się przed wizerunkiem Najświętszej Maryi i czcili ją muzyką, śpiewem i składaniem duchowychwyrzeczeń.
Jednakże za autora właściwych nabożeństw majowych historycznie uważa się jezuitę, o. Ansolani (1713). On to w kaplicy królewskiej w Neapolu codziennie w maju urządzał koncert pieśni ku czci Bożej Matki, który kończył się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.
Za największego apostoła nabożeństw majowych uważa się jezuitę, o. Muzzarelli. W roku 1787 wydał on broszurkę, w której propagował nabożeństwo majowe. Co więcej, rozesłał ją do wszystkich biskupów Italii. Sam w Rzymie zaprowadził to nabożeństwo w słynnym kościele zakonu Il Gesu mimo, że zakon wtedy formalnie już nie istniał, zniesiony przez papieża Klemensa XIV w roku 1773. Odprawiał on również nabożeństwo majowe w Paryżu, gdzie towarzyszył papieżowi Piusowi VII w podróży na koronację Napoleona Bonaparte. Pius VII nabożeństwo majowe obdarzył odpustami.
Dalsze odpusty do nabożeństwa majowego – na które składa się Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, nauka kapłana oraz błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem – przypisał w 1859 roku papież bł. Pius IX.
 
W Polsce pierwsze nabożeństwo majowe wprowadzili jezuici w Tarnopolu (1838), misjonarze w Warszawie w kościele Św. Krzyża w roku (1852), ksiądz Golian w Krakowie (w 1856) i we Włocławku biskup Marszewski (1859). W tym samym czasie cześć Królowej maja szerzył w Galicji poezją jezuita o. Karol Antoniewicz (+ 1852). Ks. Wincenty Buczyński (jezuita) wydał we Lwowie pierwszą książeczkę o nabożeństwach majowych (1839). W dziesięć lat potem podobną broszurę wydał we Wrocławiu w roku 1850 ks. Aleksander Jełowicki, zmartwychwstaniec.
 
W połowie XIX wieku nabożeństwo majowe przyjęło się we wszystkich prawie krajach.  

Centralną częścią nabożeństwa majowego jest Litania Loretańska, jeden ze wspaniałych hymnów na cześć Maryi, w którym wysławiane są Jej wielkie cnoty i przywileje, jakimi obdarzył Ją Bóg. To piękny zbiór komplementów dla Maryi. Nie ma pewności, kiedy powstałaLitania Loretańska. Prawdopodobnie jakaś jej wersja znana była już w XII wieku we Francji. Pewne jest to, że zatwierdził ją oficjalnie papież Sykstus V w 1578 r. Nazwę „Loretańska” otrzymała od miejscowości Loretto we Włoszech, gdzie była szczególnie propagowana i odmawiana prawdopodobnie od 1531 r. Przypuszcza się, że część tytułów Maryi pochodzi z wpisów w księgach sanktuarium Domku Loretańskiego.
Tekst litanii miał przedłożyć do zatwierdzenia papieżowi Grzegorzowi XIII archidiakon Guido Candiotti. 11 czerwca 1587 r. Sykstus V obdarzył „Litanię Loretańską” dwustu dniami odpustu. Kolejne odpusty przypisali do niej Pius VII i Pius XI. W 1631 r. Święta Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian; te, które następowały, posiadały aprobatę Kościoła. Kiedyś w litanii było więcej tytułów, m.in.: Mistrzyni pokory, Matko Miłosierdzia czy Bramo odkupienia. Później pojawiały się inne wezwania (inwokacje): Królowo Różańca Świętego (1675), Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta (1846), Matko Dobrej Rady (1903), Królowo pokoju (1917), Królowo Wniebowzięta (1950), Matko Kościoła (1980), Królowo Rodzin (1995).
W litanii wymieniane są kolejne tytuły Maryi: jest ich w sumie 49, a w Polsce 50. Po zatwierdzeniu liturgicznej uroczystości NMP Królowej Polski, obchodzonej 3 maja, do Litanii dołączono 12 października 1923 r. wezwanie „Królowo Polskiej Korony”, przekształcone po drugiej wojnie światowej na „Królowo Polski”.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że starsza od Litanii loretańskiej jest litania do dziś odmawiana w Zakonie Kaznodziejskim. Pochodzi ona z XII wieku (jest zatem starsza niż zakon dominikański, niewykluczone że jest ona zaginionym pierwowzorem Litanii Loretańskiej). Jej pełny tytuł brzmi: „Litania dominikańska do odmawiania we wszelkich utrapieniach”. W Polsce jest znana w kilku tłumaczeniach (m.in. poetki Anny Kamieńskiej). W Zakonie odmawia się ją w szczególnych momentach. Jak podaje stara tradycja – kardynałowie i prałaci zwykli byli mówić: „Strzeżcie się litanii braci kaznodziejów, gdyż czynią rzeczy dziwne”. Przysłowiem stało się powiedzenie: Litaniis Ordinis Praedicatorum libera nos, Domine (Od litanii Zakonu Kaznodziejskiego wybaw nas, Panie).
W maju jednak, także dominikanie w czasie nabożeństw majowych modlą się tekstem Litanii Loretańskiej.

 
Wzorem dla obu litanii był Akatyst ku czci Bogurodzicy, piękny hymn maryjny Kościoła Wschodniego, który przetrwał do naszych czasów (śpiewany także przez katolików).
Podziel się z innymi:

C + M + B 2016

C+M+B 2016

Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się dziś kadzidło i kredę.

Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego.

Piszemy na drzwiach litery C+M+B, które mają oznaczać

imiona Mędrców: Casper (Kacper),  Melchior i Baltazar

lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania:

Christus + Mansionem + Benedicat 

– (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi

lub
Christus + Multorum + Benefactor
– Chrystus wielu (osobom) dobroczyńcą 

Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.

Uroczystość Objawienia Pańskiego czyli  Epifania  od początku związania była  z trzema wydarzeniami:

z pokłonem mędrców – co oddano wyrazem + Cogito + – poznaję 

weselem w Kanie Galilejskiej – + Matrimonium +

i chrztem – po łacinie + Baptesimus +,

Do pierwszych liter tych wydarzeń Ewangelicznych nawiązują imiona trzech mędrców, które pojawiają się dopiero w średniowieczu.

„+” to nie zwyczajny „plus”, ale znak krzyża 

Zwyczaj pisania kredą znaków na drzwiach jest bardzo stary – pochodzi jeszcze ze starotestamentowej Księgi Wyjścia. Tam mowa jest o przejściu przez Egipt Anioła Śmierci, który zabijał pierworodnych, omijając domy oznaczone krwią baranka. Stąd wziął się wśród Żydów zwyczaj znakowania wejść do swoich namiotów, co miało być symbolem tego, że Jahwe jest wśród nich. Zwyczaj ten zaadaptowany został także i przez chrześcijan.

Kadzidłem wykadzamy swoje mieszkania.

Zwyczaj okadzania ołtarzy spotykamy u wielu narodów starożytnych, także wśród Żydów (Wj 30, 1. 7-9; Łk 1).

W Biblii jest mowa o kadzidle i mirze 22 razy.

Mirra była to żywica drzewa Commiphore.

Kadzidło – to żywica z różnych drzew z domieszką aromatów wszystkich ziół.

Kadzidło jest też symbolem naszych modlitw (Ps 141,2).

Podziel się z innymi:

49. ŚWIATOWY DZIEŃ POKOJU

 

Światowy Dzień Pokoju

Światowy Dzień Pokoju ustanowił bł. Paweł VI listem z dnia 8 grudnia 1967 r., skierowanym do wszystkich ludzi dobrej woli, nie tylko katolików. Papież zaproponował, aby na całym świecie początek nowego roku kalendarzowego uczczono jako Dzień Pokoju: „Pragnęlibyśmy, by na początku rachuby kalendarzowej, która mierzy i opisuje wędrówkę życia ludzkiego w czasie, obchody te powtarzały się co roku jako życzenie i obietnica, że pokój ze swą słuszną i dobroczynną równowagą będzie panował nad rozwojem nadchodzących dziejów”. Chociaż inicjatywę papieską poparło wielu polityków, działaczy społecznych, intelektualistów, nie mówiąc o hierarchii i wiernych Kościoła katolickiego, to jednak nie udało się nadać jej charakteru ponadreligjnego i pozostała ona przede wszystkim działaniem wewnątrzkatolickim.

Nie była to zresztą pierwsza inicjatywa pokojowa Kościoła katolickiego i papieży w dziejach. Można wspomnieć m.in. ustanowienie w 1095 r. przez Urbana II (1088-99) tzw. Pokoju Bożego, mającego na celu powstrzymanie ówczesnych władców i rycerstwa, choćby na kilka dni czy tygodni, od nieustannego wojowania. Papież zażądał wówczas, aby nie walczyć w niektóre okresy roku kościelnego (w czasie Adwentu, Wielkiego Postu i w Okresie Wielkanocnym) oraz w niektóre dni tygodnia (od środy do poniedziałku). Z bliższej nam przeszłości należy przypomnieć działania papieży św. Piusa X (1903-1914) i Benedykta XV (1914-1922), aby nie dopuścić do wybuchu I wojny światowej w 1914 r., a gdy już do tego doszło – apele o jak najszybsze jej zakończenie i o ulżenie doli ofiar.
Doniosłym wydarzeniem było ogłoszenie przez bł. Jana XXIII w dniu 11 kwietnia 1963 r. encykliki Pacem in terris (Pokój na ziemi) – był to pierwszy oficjalny dokument papieski, skierowany do wszystkich ludzi dobrej woli, niezależnie od ich światopoglądu.

Światowy Dzień Pokoju ma co roku swój temat, który wybiera papież. Ojciec Święty kieruje też z tej okazji specjalne orędzie na tematy związane z zagadnieniem pokoju. Poniżej podajemy wykaz tematów wszystkich dotychczasowych Światowych Dni Pokoju:

 •  w 1968 r. – Dzień Pokoju
 •  w 1969 r. – Obrona praw człowieka drogą ku pokojowi
 •  w 1970 r. – Pojednanie wychowuje do pokoju 
 •  w 1971 r. – Każdy człowiek jest moim bratem 
 •  w 1972 r. – Jeżeli pragniesz pokoju, pracuj dla sprawiedliwości 
 •  w 1973 r. – Pokój jest możliwy 
 •  w 1974 r. – Pokój zależy także od ciebie 
 •  w 1975 r. – Pojednanie drogą do pokoju 
 •  w 1976 r. – Prawdziwa broń pokoju 
 •  w 1977 r. – Jeżeli pragniesz pokoju, broń życia
 •  w 1978 r. – Nie – przemocy, tak – pokojowi 
 •  w 1979 r. – Osiągniemy pokój, wychowując do pokoju 
 •  w 1980 r. – Prawda siłą pokoju
 •  w 1981 r. – Chcesz służyć sprawie pokoju – szanuj wolność 
 •  w 1982 r. – Pokój – dar Boga powierzony ludziom 
 •  w 1983 r. – Dialog na rzecz pokoju – wyzwaniem dla naszych czasów
 •  w 1984 r. – Pokój rodzi się z serca nowego 
 •  w 1985 r. – Pokój i młodzi idą razem 
 •  w 1986 r. – Pokój jest wartością, która nie zna podziałów
 •  w 1987 r. – Rozwój i solidarność: dwie drogi wiodące do pokoju 
 •  w 1988 r. – Wolność religijna warunkiem pokojowego współżycia 
 •  w 1989 r. – Poszanowanie mniejszości warunkiem pokoju 
 •  w 1990 r. – Pokój z Bogiem Stwórcą, pokój z całym stworzeniem 
 •  w 1991 r. – Poszanowanie sumienia każdego człowieka warunkiem pokoju 
 •  w 1992 r. – Wierzący zjednoczeni w budowaniu pokoju 
 •  w 1993 r. – Jeśli pragniesz pokoju, wyjdź naprzeciw ubogim 
 •  w 1994 r. – Rodzina źródłem pokoju dla ludzkości 
 •  w 1995 r. – Kobieta wychowawczynią do życia w pokoju 
 •  w 1996 r. – Zapewnijmy dzieciom przyszłość w pokoju 
 •  w 1997 r. – Przebacz, a zaznasz pokoju 
 •  w 1998 r. – Dziełem sprawiedliwości będzie pokój 
 •  w 1999 r. – Poszanowanie praw człowieka warunkiem prawdziwego pokoju 
 •  w 2000 r. – Na ziemi pokój ludziom, których Bóg miłuje!
 •  w 2001 r. – Dialog między kulturami drogą do cywilizacji miłości i pokoju
 •  w 2002 r. – Nie ma pokoju bez sprawiedliwości
 •  w 2003 r. – Encyklika Pacem in terris: nieustanne zobowiązanie
 •  w 2004 r. – Zawsze aktualne zadanie: wychowywać do pokoju
 •  w 2005 r. – Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj
 •  w 2006 r. – Pokój w prawdzie
 •  w 2007 r. – Osoba ludzka sercem pokoju
 •  w 2008 r. – Rodzina wspólnotą pokoju
 •  w 2009 r. – Zwalczanie ubóstwa drogą do pokoju
 •  w 2010 r. – Jeśli chcesz krzewić pokój, strzeż dzieła stworzenia
 •  w 2011 r. – Wolność religijna drogą do pokoju
 •  w 2012 r. – Wychowanie młodzieży do sprawiedliwości i pokoju
 •  w 2013 r. – Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój
 •  w 2014 r. – Braterstwo podstawą i drogą do pokoju
 •  w 2015 r. – Wspólnie przeciw niewolnictwu
 •  w 2016 r. – Przezwycięż obojętność i zyskaj pokój

 

Podziel się z innymi:

KONIEC I POCZĄTEK ROKU, CZYLI KIEDY? TRADYCJE I HISTORIA

O niczym chyba nie napisano tak wiele nieprawdziwych informacji, jak o tradycjach sylwestrowych. Jeśli gdzieś przeczytamy, że zabawy sylwestrowe mają tysiącletnią tradycję, nie wierzmy. Z końcem roku nic wspólnego nie ma ani św. Sylwester, ani Sylwester II, który był papieżem w roku tysięcznym. Jak zatem było naprawdę?

Naprawdę huczne zabawy sylwestrowe organizuje się dopiero od końca XIX wieku. Noworoczne tradycje mają więc wyjątkowo krótką historię.

Od Syriusza do Juliusza

Oczywiście ludzkość od najdawniejszych czasów świętowała początek nowego roku.

Kalendarz oparty na roku słonecznym, czyli okresie, w którym Ziemia obiega Słońce, znano już w starożytnej Mezopotamii i Egipcie.

Za początek roku starożytni Egipcjanie uznawali 21 września, gdy na niebie pojawiała się czczona przez nich gwiazda Syriusz.

W innych kulturach za początek roku uznawano zwykle wiosenne zrównanie dnia z nocą, gdy natura budzi się do życia. 

W starożytnym Rzymie pierwszy miesiąc roku poświęcony był bogowi Marsowi i rozpoczynał się 1 marca. Miesiące miały na przemian 30 i 31 dni. Pewne zamieszanie wprowadził cesarz Oktawian August. Nazwał swym imieniem szósty miesiąc następujący po miesiącu poświęconemu Juliuszowi Cezarowi (pierwotne, wywodzące się z łaciny nazwy miesięcy pozostały w językach romańskich i germańskich). Nie chciał być gorszy, więc wydłużył „swój” miesiąc do 31 dni. Odbiło się to na długości ostatniego miesiąca – lutego, który do tej pory i tak miał 30 dni tylko w lata przestępne. Teraz pozostało w nim 28-29 dni.

Z datą 1 stycznia wiązało się natomiast w starożytnym Rzymie od II w p.n.e. jedno ważne wydarzenie – wówczas obejmowali władzę konsulowie, najważniejsi urzędnicy republiki.

I chociaż generalnie czas liczono od roku założenia Rzymu, to urzędowe dokumenty datowano zwykle kadencjami poszczególnych konsulów (np. „w trzecim roku konsulatu Caiusa Juliusa”).

1 stycznia jako początek kadencji miał więc spore znaczenie praktyczne.

Co kraj to obyczaj

W świecie chrześcijańskim wielkie znaczenie miało wyznaczenie daty Narodzenia Jezusa na 25 grudnia. Datę taką przyjęto oficjalnie na soborze w Nicei w roku 325.

W niektórych miejscach zaczęto traktować ten dzień jako początek roku.

Wielu teologów twierdziło jednak, że początek roku należy przesunąć na chwilę Zwiastowania, o dziewięć miesięcy wcześniejszą, czyli na 25 marca. Tak np. sugerował Dionizy Mały, mnich, który w VI wieku obliczał dokładną datę narodzin Chrystusa.

Rozpowszechniło się także – również uzasadnione religijnie – liczenie Nowego Roku od Wielkanocy (mimo że była świętem ruchomym).

W średniowieczu panował więc pod tym względem duży bałagan.

W państwie Karola Wielkiego (784-814) jako początek roku przyjmowano dzień Bożego Narodzenia, a w tym samym czasie w Anglii – Wielkanoc.

Potem, wraz z feudalnym podziałem Europy na mniejsze państewka – zamieszanie rosło.

We Francji np. rok zaczynał się w :

Beauvais 25 grudnia,

w Reims 25 marca,

a w Paryżu w Niedzielę Wielkanocną.

Nie wdając się w szczegóły powiedzmy, że najczęściej za początek roku uznawano Boże Narodzenie (regiony zachodnie i południowe), Zwiastowanie (Normandia, Poitou, część środkowej i wschodniej Francji), Wielkanoc (Flandria, Artois, domena królewska).

Podobna mozaika panowała w państwach włoskich i niemieckich.

W Anglii do roku 1066 rozpoczynano rok na Wielkanoc, a następnie, od 1155 – w dniu 25 marca.

W Polsce i w Hiszpanii świętowano Nowy Rok w Boże Narodzenie.

Data kompromisowa

Największe chyba zamieszanie panowało we Francji. Tam też najwcześniej wprowadzono obecny zwyczaj rozpoczynania roku 1 stycznia.

Król Francji, Karol IX (brat naszego Henryka Walezego) wydał w tej sprawie edykt w 1563 r.

Wybrał datę kompromisową, która nie faworyzowała żadnej z dzielnic państwa.

Pomysł dość opornie przyjmował się w Europie. Rosja obchodzi Nowy Rok 1 stycznia od 1700 roku, a Anglia dopiero od 1752.

Wszędzie zresztą traktowano tę datę jako administracyjną, ale jej nie świętowano.

Dopiero na przełomie XIX i XX wieku narodził się zwyczaj urządzania zabaw sylwestrowych.

Najpierw w dużych miastach, wśród bogatych ludzi, potem, w XX wieku, stopniowo również w uboższych warstwach społeczeństwa.

Na początku XX wieku pojawiły się sylwestrowe zwyczaje lokalne. Np. w Hiszpanii o północy z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono. Obyczaj ten pojawił się w roku 1909 i stał się tak popularny, że stosują się do niego prawie wszyscy.

Duńczycy z kolei wdrapują się na krzesło i w chwili wybicia godziny 12 zeskakują z niego, by „skacząco” wejść w nowy rok.

Mimo unifikacji współczesnego świata na innych kontynentach wciąż obchodzi się Nowy Rok w odmiennych terminach.

Np. Chińczycy nie rezygnują ze swego kalendarza księżycowego i świętują między 21 stycznia a 19 lutego, zależnie od roku.

(źródło: www.wiara.pl)

Podziel się z innymi:

DLACZEGO NIE MA I NIE BĘDZIE JEZUITEK

Towarzystwo Jezusowe jako jedyny zakon nie posiada swojej żeńskiej gałęzi. Jak do tego doszło i dlaczego utworzenie gałęzi zeńskiej jest niemożliwe opisuje poniższy artykuł.

 

NIEUDANA PRÓBA ZAŁOŻENIA ŻEŃSKIEJ GAŁĘZI TOWARZYSTWA JEZUSOWEGO (1545—1546)

Myśl o założeniu żeńskiej gałęzi Towarzystwa Jezusowego nie wyszła od św. Ignacego. Zrodzona w głowie kobiety i poparta autorytetem papieskim została mu po prostu narzucona. Zobaczmy, jaka była „prehistoria”, geneza, przebieg i epilog tej nieudanej, niecały rok trwającej próby.  Główną osobą tego dramatu była pani Izabela Roser. Wywodziła się z Ferrerów, zacnej szlachty katalońskiej. Nie znamy daty jej urodzenia,  nie wiemy też, kiedy poślubiła w Barcelonie bogatego Juana Rosera. Małżeństwo to pozostało bezdzietne; mąż Izabeli na kilka lat przed śmiercią utracił wzrok.

Jak doszło do spotkania Ignacego z Roserami? Po opuszczeniu Manresy przebywał Ignacy od 17 lutego do połowy marca 1523 roku w Barcelonie, czekając na okazję podróży morzem najpierw do Włoch, a potem do upragnionej Ziemi Świętej. Gdy pewnego dnia Izabela wraz z mężem słuchała kazania w kościele św. Yusta i Pastora, ujrzała siedzącego na stopniach ołtarza nieznanego jej dotąd żebraka. Po 20 latach opowiadała w Rzymie o. Ribadeneirze o tym spotkaniu i o wrażeniu, jakie wywarła na niej skupiona i uduchowiona twarz Ignacego. Po nabożeństwie zaprosiła go do swego domu, gdzie w zamian za gościnę otrzymała naukę duchowną.
Spotkanie to było dla Ignacego i dla Towarzystwa opatrznościowe. Gdyby nie Izabela, Ignacy już w roku 1523 byłby się rozstał z tym światem. Miał on bowiem początkowo zamiar uzyskać miejsce na małej brygantynie;  pani Roser poradziła mu życzliwie przenieść się na większy statek odpływający w tym samym czasie do Włoch. Ignacy dał się przekonać i to ocaliło mu życie, bo brygantyna zaraz po wypłynięciu z portu zatonęła z całą załogą.

Po powrocie z Ziemi Świętej Ignacy znalazł się znów w Barcelonie. I tym razem zajęła się nim Izabela, umożliwiając mu naukę łaciny u bakałarza Hieronima Ardevola w ciągu prawie dwu lat (1524—1526). Okres ten jeszcze bardziej pogłębił wzajemną przyjaźń Ignacego i jego dobrodziejki.

Gdy po perypetiach w Alkali i Salamance Ignacy przeniósł się na studia do Paryża (1528), Izabela nie zapomniała o nim. Zbierała dlań pieniądze wśród zamożnych pań barcelońskich i posyłała mu je do Paryża. Tak więc obok jałmużn, jakie sam Ignacy zbierał w czasie wakacji w Niderlandach i w Anglii, finansowa pomoc Izabeli ułatwiła mu studia paryskie . Oprócz pieniędzy słała Izabela do swego podopiecznego także i listy. Skarżyła się w nich na różne kłopoty, choroby, długi a nawet i na plotki rozpuszczane po mieście na jej temat. Jej listy pisane do Ignacego w tym okresie nie dochowały się, ale łatwo domyślamy się ich treści z odpowiedzi Ignacego. Jego list do Izabeli z dnia 10.11.1532 r. jest bardzo znamienny. Wyraża on w nim swoją wdzięczność i stara się ją podnieść na duchu. Pociechą dla udręczonej mają być prawdy i zasady zawarte w Ćwiczeniach Duchownych. W radach Ignacego odnajdujemy treść Fundamentu, głównie zasadę obojętności, przewodnie myśli kontemplacji o Królestwie Chrystusowym, o Dwóch sztandarach i o trzecim stopniu pokory. Do pogodnego znoszenia krzywdzących plotek ma jej pomóc opowiedziany w liście przykład św. Maryny, dziewicy, która w męskim przebraniu wstąpiła do klasztoru Franciszkanów i została tam niesłusznie posądzona o ciężkie wykroczenia przeciw czystości. Posądzenie i karę publiczną znosiła pokornie, a kiedy po jej śmierci przekonano się, że domniemany braciszek był kobietą, otoczoną ją czcią i podziwem dla jej wielkiej pokory.

Kiedy w roku 1535 Ignacy po krótkim pobycie w rodzinnych stronach udawał się znów z Walencji do Włoch, Izabela nie poskąpiła mu swej pomocy. Wiemy też, że posyłała mu do Bolonii pieniądze i książki. Zajęty najpierw studiami teologicznymi w Wenecji, a potem pracą apostolską i rodzącym się powoli planem założenia Towarzystwa Ignacy nie znajdował czasu na korespondencję. Izabela była zaniepokojona jego milczeniem, ale na szczęście dnia 19.12.1538 r. wysłał do niej list z Rzymu. Donosił jej o prześladowaniach, jakie spotkały jego i towarzyszy ze strony augustianina Augustyna Mainardi i ze strony jego możnych wielbicieli. Dalej opowiedział jej o pracach apostolskich swych przyjaciół, o wykładach Favra i Layneza w rzymskim uniwersytecie Sapientia, wreszcie o szczęśliwym zakończeniu prześladowania i procesu, jaki wytoczył swym oszczercom. Wspomniał też o kilku chętnych, którzy chcieli przyłączyć się do grupy jego towarzyszy, a którym na razie dał odpowiedź odmowną,  bo sam jeszcze nie wiedział, co począć i co go czeka. W zakończeniu listu prosił Izabelę o cierpliwość i obiecywał przesyłać wiadomości jako swej współpracowniczce w dziele pomnażania czci Bożej.

  Tymczasem w Barcelonie u Roserów działo się źle. Mąż Izabeli coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Ona sama też cierpiała na różne dolegliwości. Listy od Ignacego nie nadchodziły. Na szczęście dnia 19.10.1539 r. przybył do Barcelony młody Antoni Araoz, powinowaty Ignacego, i opowiedział Izabeli wiele o Ignacym. Od niego dowiedziała się, że Paweł III dnia 3 września tegoż roku zatwierdził ustnie Towarzystwo Jezusowe.

Juan Roser zmarł 8. 11. 1541 r. Izabela była teraz wolna, mogła sama decydować o swym losie. Najpierw zamierzała wstąpić do panien benedyktynek w klasztorze św. Klary, gdzie przebywała siostra Teresa Rejadell, córka duchowna Ignacego i przyjaciółka Izabeli. Niski poziom życia zakonnego w tym klasztorze zraził panią Roser, która w tym czasie razem z archidiakonem Jakubem Cazadorem, późniejszym biskupem Barcelony, przyjacielem Ignacego, oraz z panią Izabelą de Josa zajęła się sprawą reformy klasztorów żeńskich w Barcelonie i w całej Katalonii. O planach tych powiadomiono i Ignacego. Araoz, który zdążył już wrócić do Rzymu, by otrzymać święcenia kapłańskie (25.12.1541) i złożyć profesję zakonną (19.02.1542), wyjechał z końcem lutego 1542 r. znów do Hiszpanii i przywiózł Izabeli list od Ignacego z dnia 1.02.1542 . Ignacy polecał Araoza jej opiece i omawiał sprawę reformy klasztorów w Barcelonie. W tej samej sprawie pisał też do Cazadora i do magistra Wawrzyńca Garcia, który podczas prześladowania w r. 1538 był przeciwnikiem Ignacego, ale rychło stał się jednym z jego przyjaciół.

Entuzjastyczne opowiadania Araoza o powstaniu i pracach Towarzystwa Jezusowego i o wyborze Ignacego na pierwszego generała zakonu miały ten nieoczekiwany skutek, że Izabela postanowiła udać się do Rzymu, by oddać się całkowicie pod kierownictwo Ignacego i współpracować z nim dla większej chwały Bożej. W marcu tegoż roku (1542) zawitał do Barcelony błog. Piotr Favre. On też rozmawiał z Izabelą i poznał jej plany. W liście do Ignacego z dnia 22 marca donosił, że Izabela zbiera pieniądze na przebudowę kościoła Matki Boskiej della Strada i że wraz z wdową Izabelą de Josa noszą się z zamiarem udania się do Rzymu. „Ale nie wiem, dodaje od siebie roztropny Piotr Favre, co z tego wyniknie…”. Było to stanowisko bardziej umiarkowane niż Araoza, któremu imponował podziw, jakim go otaczały damy barcelońskie.

Od lipca do października 1542 r. Izabela przebywała w swej posiadłości wiejskiej pod Barceloną. Otrzymała tam dwa listy od Ignacego (19.6 i 19. 8), który doradzał jej wstąpienie do klasztoru hieronimitek w Barcelonie. Ale i tam, zdaniem Izabeli, panowało rozluźnienie… Jej uśmiechał się pobyt w Rzymie i dążenie do doskonałości pod kierunkiem i posłuszeństwem Ignacego. On zaś obawiał się złudzeń i kazał jej roztropnie zbadać, jaki duch nią kieruje i jaka jest naprawdę wola Boża. Nadto lękał się, by inne niewiasty barcelońskie nie poszły w ślady Izabeli.

W liście do Araoza z dnia 12. 6.1542 r. podał Ignacy pewne wskazówki na wypadek, gdyby pani Roser uparła się jechać do Rzymu. Niech unika rozgłosu, a jako motyw podróży niech poda pragnienie odwiedzenia miejsc świętych w Wiecznym Mieście. Innymi słowy wyjazd z Barcelony ma być pobożną pielgrzymką, a nie realizacją planu poddania się pod posłuszeństwo Towarzystwa.

Niestety, ostrożne rady Ignacego były już spóźnione. Izabela zapisawszy swój majątek siostrzeńcowi, Franciszkowi Ferrerowi, była gotowa do podróży wraz z panią Izabelą de Josa. Doniosła sama Ignacemu o tej swej gotowości w liście z dnia 1.10.1542 „. Pisała, że przebywa jeszcze na wsi zajęta winobraniem, ale rychło sprzeda wszystkie ruchomości, majątek odstąpi rodzinie, a sama do Wielkiego Postu zamieszka w klasztorze św. Klary. Potem uda się do Rzymu. Pani Izabela de Josa chce też z nią jechać. Dość retorycznie zapytuje Ignacego o radę… Decyzja wyjazdu zapadła wcześniej i niezależnie od woli Ignacego.

Sytuacja Ignacego była zaiste trudna. Wobec Izabeli czuł się związany wielkim długiem wdzięczności; teraz zaś, kiedy ona okazała się bez mała matką dla Araoza i dla bratanka Ignacego, Millana de Loyola (przed rokiem gościła go u siebie), nie mógł jej odpowiedzieć bezwzględnym: Nie! Izabela zaś, szczerze życzliwa Ignacemu i jezuitom, robiła jednak to, na co sama miała ochotę.

Pierwszy jej wyskok, który musiał napełnić Ignacego niepokojem, nie kazał na siebie długo czekać. Ignacy odwołał w tym czasie Araoza do Rzymu, pozbawiając damy barcelońskie jego błyskotliwej wymowy. Co gorsza, polecił mu, by podróż odbywał wraz z o. Jakubem de Eguia, a żadną miarą w towarzystwie pani Roser, gdyby w tym samym czasie chciała jechać. Ta decyzja Ignacego bardzo nie przypadła do smaku Izabeli. Uważała, że odwołując Araoza wyrządza wielką szkodę duchowną Barcelonie, że umniejsza chwałę Bożą. Dlatego za wszelką cenę chciała udaremnić wykonanie tego rozkazu. Słała listy do Ignacego, groziła interwencją wpływowych osób u samego papieża w celu zatrzymania Araoza w Barcelonie; nadto szukała poparcia u wicekrólowej Katalonii, żony św. Franciszka Borgiasza, u księżnej de Cardona, a nawet u samego cesarza Karola V. W liście do Ignacego użyła nawet tak mocnych słów: Oby Ci Bóg przebaczył, Ojcze, to, co czynisz!… W postscriptum powiadomiła go, że z końcem 1543 r. wyjedzie do Rzymu, bo chce go ujrzeć przed śmiercią. I jeszcze raz skrytykowała go za odwołanie Araoza.

Jedno jest pewne, co zresztą w r. 1547 sama Izabela uroczyście przed sądem potwierdziła, a mianowicie że jej wyjazd do Włoch był aktem jej własnej woli, że nikt jej do tego nie zachęcał, że uczyniła to ze czci dla osoby Ignacego, który jej wcale do Rzymu nie wzywał.

W kwietniu 1543 r. pożeglowała pani Roser w towarzystwie Izabeli de Josa i swej pokojówki, poczciwej Franciszki Cruillas, do Włoch. Kiedy wszystkie trzy zjawiły się w domu Towarzystwa przy kościele Matki Boskiej della Strada, Ignacy osłupiał. Oto sama Izabela opowiadała po latach w klasztorze franciszkanek w Barcelonie wrażenie, jakie jej przyjazd wywarł na Ignacym. Gdy ją ujrzał, był w najwyższym stopniu zaskoczony. Chwycił się za głowę i zawołał: Niech mię Bóg ma w swojej opiece! Pani Roser, to pani tutaj! Kto panią tu sprowadził? A ona mu odpowiedziała: Bóg i ty, ojcze…. .

Ignacy ulokował te trzy kobiety w wynajętym prywatnym domu i dał im do posługi brata Stefana de Eguia, rodzonego brata o. Jakuba de Eguia. Ten szlachetnie urodzony starzec musiał troszczyć się o panią Roser bez przerwy; w tej służbie wytrwał on dwa lata, obsługując ją, towarzysząc jej do kościoła, zamiatając jej mieszkanie, trzymając jej strzemię, gdy chciała wyjechać konno….

Ignacy martwił się pobytem pani Roser w Rzymie, nie wiedząc co z nią i z jej towarzyszkami począć; Araoz zaś, powróciwszy do Barcelony,  był zachwycony obrotem sprawy i donosił Izabeli, że panie tamtejsze,  a głównie zakonnice w klasztorze św. Klary, zazdroszczą jej niezmiernie.. .
Ignacy tymczasem szukał gorączkowo jakiegoś pożytecznego zajęcia dla tych trzech kobiet. Dnia 16. 2.1543 r. Paweł III zatwierdził założoną przez Ignacego Compagnia della Grazia mającą się opiekować Domem św. Marty dla upadłych kobiet. W styczniu następnego roku zakład ten uruchomiono a kierownictwo powierzył Ignacy Izabeli Roser. Opiekunkami zakładu były takie damy jak Małgorzata Austriacka, naturalna córka Karola V, i Vittoria Colonna, obie córki duchowne Ignacego. Izabela, przyzwyczajona w Barcelonie do obcowania z wybitnymi osobistościami, nie czuła się skrępowana wobec wielkich dam w Rzymie. Obowiązki swe spełniała gorliwie. Gdy w 1545 r. Maciej de San Cassiano, zarządca poczty papieskiej, utracił konkubinę, która schroniła się u św. Marty, i z tego powodu zapłonął nienawiścią do Ignacego, grożąc zburzeniem zakładu, Izabela zwróciła się o pomoc do Małgorzaty Austriackiej, ówczesnej księżnej Camerino. W liście z dnia 27. 3. 1545 opisała skandaliczne wybryki Macieja i jego zuchwałe pogróżki; prosiła Małgorzatę, by wstawiła się, u papieża i wyjednała interwencję policji dla ochrony domu św. Marty przed atakami furiata. Ignacy wytoczył proces Maciejowi i wygrał go, a gdy poczmistrz przyszedł do upamiętania, zwłaszcza po narodzinach pierwszego syna z prawowitej małżonki, doszło do zgody, a nawet do przyjaźni.

W tym czasie, kiedy Izabela Roser była przełożoną zakładu św. Marty,  przyłączyła się do niej pewna dama rzymska, Lukrecja de Bradine. Natomiast pani Izabela de Jose wycofała się taktownie z tej przygody, zdając sobie zapewne sprawę, jak bardzo jest ona nie na rękę Ignacemu. Izabela de Jose była bogatą damą barcelońską, jedną z dobrodziejek Ignacego podczas jego studiów. Syn jej był ożeniony z córką biskupa Barcelony, don Juana de Cardona, a przez niego Izabela była w kontakcie z najwybitniejszymi rodzinami miasta. W 1539 r. zostawszy wdową oddawała się dewocji jako przełożona Bractwa Krwi Przenajświętszej, które w jej domu odbywało swe zebrania. W tymże roku poznał ją Araoz i z zachwytem wyrażał się o niej w liście do Ignacego. Była to osoba naprawdę wybitna. Znała doskonale łacinę i była biegła w filozofii scholastycznej; miała nawet w Rzymie publicznie wygłosić odczyt czy prelekcję o filozofii Duns Scota w obecności kardynałów. Po wycofaniu się z planów pani Roser pozostała w Rzymie do roku 1545, potem powróciła prawdopodobnie do Hiszpanii; zmarła w 1570 r. Dodajmy, że jej list łaciński do Ignacego z Barcelony (6.11.1542) o zamiarze podróży do Rzymu razem z panią Roser był pewnego rodzaju sensacją dla jezuitów i wzmianka o nim znalazła się w liście do całego Towarzystwa.

Izabela Roser i jej towarzyszki od samego przyjazdu do Rzymu miały niezłomny zamiar wstąpić do Towarzystwa Jezusowego i żyć pod jego posłuszeństwem jako żeńska gałąź Jezuitów. Zamiar ten budził poważne zastrzeżenia u Ignacego. Zwlekał on z decyzją przez dwa lata, a znów ta zwłoka nie podobała się ruchliwej i energicznej pani Roser. Nie mogąc doczekać się upragnionej chwili złożenia na ręce Ignacego ślubów zakonnych, zabrała się sama do dzieła. Zwróciła się bezpośrednio do Pawła III z prośbą, aby nakazał Ignacemu przyjąć ją i jej towarzyszki do zakonu Towarzystwa. Było to krótko przed Bożym Narodzeniem 1545 r. Papież przychylił się życzliwie do tej prośby i skierował do Ignacego odpowiednie pismo. Związany autorytetem papieża musiał Ignacy spełnić życzenie Izabeli. Był jednak z tego bardzo niezadowolony, czemu dał wyraz w liście do Szymona Rodrigueza w dniu 21 grudnia tegoż roku. A Izabela, mając za sobą powagę Ojca Świętego, szybkimi krokami zmierzała do celu. W wigilię Bożego Narodzenia zapisała resztę swego mienia Towarzystwu na ręce o. Michała Torresa. Jednakże już następnego dnia Ignacy zrezygnował urzędowo z tego zapisu i zwrócił mienie Izabeli do jej własnej dyspozycji. Nie było to niezgodne z jej ślubem ubóstwa, bo jak świadczy sama formuła ślubów i wyraźne orzeczenie Ignacego, ślub ten był złożony warunkowo według formuły ułożonej roztropnie przez samego Ignacego.

W Boże Narodzenie 1545 r. Izabela Roser, Lukrecja Bradine i Franciszka Cruillas uklękły przed Ignacym w kościele Matki Boskiej della Strada i złożyły na jego ręce profesję zakonną. Tekst ślubów był następujący: Ja, niżej podpisana Ysabel Roser wdowa, przyrzekam i składam uroczyste śluby Bogu wszechmogącemu, Panu naszemu, w obecności Najświętszej Dziewicy Maryi, mojej Pani, chwalebnego św. Hieronima i całego dworu niebieskiego, tudzież wszystkich, którzy tu są obecni, i tobie, Wielebny Ojcze Magistrze Ignacy, generałowi Towarzystwa Jezusa Pana naszego,  jako zastępcy Boga wieczyste ubóstwo według tych określeń, które mi Wasza Wielebność poleci, czystość i posłuszeństwo stosownie do tej formy życia, którą mi Wasza Wielebność nakaże. — Dokonało się to w Rzymie w kościele Najświętszej Maryi della Strada, w dniu Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa 1545 roku. Ja Ysabel Roser wdowa.

Ambitny plan Izabeli Roser doczekał się realizacji! Formalnie i urzędowo zaistniała żeńska gałąź Towarzystwa Jezusowego. Zdawać się mogło, że powróciły czasy św. Hieronima i jego córek duchownych. Wiadomość o tym, co się stało w Rzymie, wywołała w Barcelonie żywe poruszenie świętej zazdrości wśród tamtejszych matron i zakonnic. Niestety! Gałąź żeńska — ten podarek złożony Ignacemu na gwiazdkę – wnet zaczął wydawać cierpkie owoce. Rychło też Ignacy zapragnął się go pozbyć.

Już z początkiem 1546 r. zaczęły się spełniać obawy Ignacego. Trzy nowe siostry Towarzystwa Jezusowego stawały się coraz trudniejsze do zniesienia. Hieronim Nadal, który jesienią 1545 r. wstąpił do Towarzystwa, gorszył się natręctwem Izabeli Roser. Po latach napisał w Scholiach do Konstytucji następującą uwagę: Gdy Ignacy na rozkaz Pawła III przyjął pod swoje posłuszeństwo trzy niewiasty, trzymały one nas wszystkich, którzy byliśmy wtedy w Rzymie, w ciągłym napięciu…. Inny świadek naoczny, Benedykt Palmio, opowiada w swej autobiografii, jak Izabela narzucała się Ignacemu jako pielęgniarka w jego chorobach, jak biegała doń ze swymi skrupułami i niepokojami duszy.

Stała się rzecz jeszcze gorsza. Izabela sprowadziła z Barcelony do Rzymu dwóch swoich siostrzeńców, Ferrerów, i to z tą myślą, żeby jednemu z nich, Franciszkowi, wyszukać odpowiednią żonę… Oni zaś przybyli do Rzymu pełni oburzenia na jezuitów, którym ich ciotka miała zapisać ponoć cały majątek. Do zaostrzenia sytuacji przyczynił się samowolnie o. Ponce Cogordan, który podyktował młodocianemu Benedyktowi Palmio list obraźliwy do Izabeli, co wprawiło ją w szalony gniew i tylko z trudnością udało się Ignacemu jakoś ją ułagodzić. Cogordan i Palmio oberwali tegą pokutę.

Ignacy miał już tego wszystkiego powyżej uszu. Od początku prawie 1546 roku nosił się z zamiarem zlikwidowania tego „nowotworu” narzuconego mu egzaltacją kobiety. Czekał jednak do kwietnia, a kiedy sytuacja wcale się nie poprawiała, udał się osobiście do Pawła III i przedłożył mu wszystkie swe trudności i kłopoty. Papież przyznał mu rację i udzielił ustnej zgody na zwolnienie tych trzech niewiast ze ślubów. Ignacy, skrępowany względami wdzięczności wobec swej dobrodziejki, jeszcze wstrzymywał się od ostatecznej decyzji. Zdaje się, że Izabela sama czuła się trochę niepewnie w Rzymie, bo w maju pisała do biskupa Cazadora, że może wnet powróci do Barcelony, oczywista jako siostra zakonu Jezuitów.

Latem Ignacy doprowadzony do ostateczności przedłożył całą rzecz kardynałowi Ardinghelli, a ten poprosił papieża w Orvieto o zbadanie sprawy i o decydujące rozstrzygnięcie. Wtedy Paweł III zgodził się na rozwiązanie żeńskiej gałęzi Towarzystwa. Dnia 30 września Ignacy zwołał posiedzenie w domu zaprzyjaźnionej z jezuitami rzymskimi pani Eleonory de Osorio, żony posła cesarskiego Juana de Vega. Było to posiedzenie nader burzliwe. Izabela pod wpływem siostrzeńca Franciszka Ferrera zażądała od Ignacego zwrotu wszystkich sum i darów ofiarowanych przez nią jezuitom i samemu Ignacemu. Żądania swe poparła długą listą podarków z podaniem wartości każdego z nich. Defilują tam prześcieradła, sienniki,  obrusy, paramenty kościelne itp. Suma totalna wynosiła 465 skudów w złocie!

Ignacy ze swej strony wystawił też listę wydatków na utrzymanie Izabeli i jej towarzyszek i okazało się, że nie jezuici jej, ale ona jezuitom była dłużna. Posiedzenie przeciągało się w sposób uciążliwy dla wszystkich. Izabela uderzyła w płacz, ale Ignacy nie dał się zachwiać w powziętej decyzji. Wtedy pani Roser chwyciła się pobożnego przekupstwa: gotowa była ofiarować 200 skudów na dom św. Marty, byleby Ignacy pozwolił jej zostać w Towarzystwie. Ale i ten wybieg nie zdał się na nic. Następnego dnia Ignacy ułożył dokument, na mocy którego zrzekał się kierownictwa względem Izabeli i jej towarzyszek i oddawał je do dyspozycji papieża. Tegoż samego dnia o. Nadal wręczył ten dokument Izabeli. Nie obeszło się bez trudności. Musiał jej czterokrotnie uroczyście i przy świadkach odczytywać to pismo.

Izabela oburzona i rozdrażniona postanowiła dalej prowadzić wojnę z Ignacym. Opuściła dom św. Marty, zamieszkała u swego rodaka z Katalonii, niejakiego Juana Boscha. Tam przez cztery miesiące razem z Franciszkiem Ferrerem knuła nowe zakusy przeciw Ignacemu. Dnia 3.11.1546 r. Paweł III wystosował pismo do Izabeli i jej towarzyszek zamieniając ich ślub posłuszeństwa wobec Towarzystwa na ślub względem biskupa ordynariusza, z tym jednak, że wszystkie trzy do końca życia pozostają uczestniczkami łask i przywilejów Towarzystwa Jezusowego.

Lukrecja de Bradino poddała się natychmiast i wstąpiła do klasztoru w Rzymie, a potem w Neapolu. Nie było też trudności z cichą Franciszką Cruillas. Powróciła do Barcelony i pracowała tam w szpitalu św. Krzyża. Jedynie Izabela Roser nie chciała dać za wygraną. Szukała z płaczem pomocy u kardynała Carpi i u papieskiego wikariusza generalnego w Rzymie, Filipa Archinto. W mieście krążyły plotki i wielu oburzało się na Ignacego i na jezuitów. Ostatecznie Izabela i jej siostrzeńcy skierowali sprawę przed sąd duchowny. Franciszek Ferrer nie cofał się przed zuchwałymi zarzutami: Ci jezuici to źli ludzie. Ignacy chciał ukraść mojej ciotce cały majątek. To obłudnik i rabuś!… .

Ignacy, jak było do przewidzenia, wygrał ten proces. Dnia 12 lutego 1547 r. Izabela Roser podpisała następującą deklarację:
Ja Izabela Roser, wdowa z Barcelony, oświadczam, że kapłanom Towarzystwa Jezusowego w Rzymie nie darowałam żadnych pieniędzy ani żadnego innego mienia na żadne ich żądanie ani pod wpływem natarczywych próśb. Jeślim co dała, to z czystej miłości ku Bogu i dobrowolnie. Oszczerstwa zaś krążące wśród ludu, jakobym coś uczyniła lub powiedziała, co jest niezgodne z tym, com tu wyżej oświadczyła, są nieprawdziwe. Ja wdowa Roser potwierdzam to własnoręcznym podpisem. 

Tak skończyła się ta smutna wojna między Ignacym a jego dobrodziejką.

Ignacy umiał być mądrym po szkodzie. W maju 1547 r. wystosował do Pawła III prośbę, aby Towarzystwo było na zawsze wolne od opieki duchownej nad kobietami żyjącymi wspólnie i chcącymi żyć pod posłuszeństwem ojców tegoż Towarzystwa. Dnia 20 maja papież przychylił się do tej prośby. Tym samym Towarzystwo Jezusowe zostało na zawsze zakonem bez siostrzanej gałęzi.

Jaki był epilog tej przykrej historii? Izabela pozostała w Rzymie jeszcze przez kilka miesięcy, co pozwoliło jej przyjść do równowagi ducha. Przycichły też i plotki w Rzymie i w Barcelonie. Czas — najlepszy lekarz… Kiedy nadeszła pora odjazdu do Hiszpanii, Izabela odbyła przed Ignacym w kościele Matki B. della Strada długą spowiedź, po czym rozstali się w zgodzie, pozostając nadal w prawdziwej przyjaźni. Ignacy w liście do Juana Boąueta, radcy królewskiego w Barcelonie, tak pisał w maju (1547) o bliskim już wyjeździe Izabeli: Pani Roser wyjedzie stąd wkrótce, a jak odjedzie, Bóg tylko wie… Chciałbym i życzyłbym sobie, żeby to było inaczej… Niestety, nieprzyjaciel naszej ludzkiej natury posiał tu swoje złośliwości i kłamstwa.

Izabela zaraz po przyjeździe do Barcelony napisała do Ignacego dnia 10 grudnia 1547 r. długi i serdeczny list, prosząc go ze skruchą o przebaczenie wszystkich przykrości, na jakie go swym postępowaniem naraziła. Przyznając się do winy i oskarżając się o brak umartwienia liczy na miłosierdzie Boże i na przebaczenie ze strony Ignacego. Donosi mu, że zamieszkała na razie w sierocińcu i że poświęca się opiece nad opuszczonymi dziećmi. Prosi pokornie o pamięć w modlitwach, pozdrawia wszystkich ojców w Rzymie i całując ręce Ignacego błaga Boga o łaskę życia i śmierci w miłości i w służbie Bożej. „Waszej Wielebności niegodna i nieużyteczna służebnica — wdowa I. Roser.”

Ignacy radził Izabeli wstąpić do klasztoru franciszkanek w Barcelonie pod wezwaniem Santa Maria de Hierusalem. Był to jeden z nielicznych klasztorów żeńskich w tym mieście, w którym kwitła reguła zakonna,. Było to w pewnej mierze zasługą i Ignacego, który w latach 1524—1526, w czasie swego pobytu w Barcelonie, wpływał dodatnio na siostry tego klasztoru. Izabela zastosowała się do rady Ignacego. W święto Trzech Króli 1550 r. otrzymała tam welon zakonny. Dnia 5 lutego tegoż roku napisała do Ignacego list, w którym doniosła mu, że jest bardzo zadowolona z życia w klasztorze; dochody swe obróciła na różne pobożne cele, nie zapomniawszy o swej dawnej pokojówce, Franciszce Cruillas. Prosiła o modlitwy i — jeśli to tylko możliwe — o list od Ignacego. Ignacy odpisał jej, ale list ten nie zachował się do naszych czasów. Ostatni list Izabeli do Ignacego jest z dnia 20. 4. 1554 r. Stara i złamana chorobą nie może już chodzić o własnych siłach do chóru na wspólne modły, lecz siostry noszą ją tam na krześle. Raduje się czytając listy nadchodzące z Indyj o pracach Towarzystwa Jezusowego wśród pogan; szerzy praktykę częstej Komunii św. i to z dobrym skutkiem, bo na 50 sióstr w klasztorze już połowa przystępuje za jej przykładem co niedziela do Stołu Pańskiego za zgodą i aprobatią przełożonej. Wiadomość ta musiała bardzo ucieszyć Ignacego.
Na końcu Izabela wyznaje, że starość i chorobę znosi cierpliwie jako pokutę za swe grzechy. Poleca się modlitwom Ignacego i ojców, a szczególnie pozdrawia ojców Layneza, Salmerona i Mionę. Izabela Roser, zaznawszy spokoju pod koniec życia, dobiła szczęśliwie do portu w grudniu tegoż roku 1554. Ignacy otrzymawszy wieść o jej pobożnej śmierci, pisał dnia 28 stycznia 1555 r. do Antoniego Araoza: Dowiedzieliśmy się o śmierci matki Roser i oddaliśmy jej naszą posługę miłości. Niech odpoczywa w pokoju!

Art. pochodzi z: Ignacy Loyola, Pisma Wybrane, Tom I, Kraków 1969, ss.467-479. Pod redakcją Mieczysława Bednarza SJ

Podziel się z innymi:

SZKAPLERZ KARMELITAŃSKI

RODZINA SZKAPLERZNA

SZKAPLERZ KARMELITAŃSKI

 

 

GENEZA SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

Maryjna tradycja Karmelu
Na przełomie XII i XIII wieku na zboczach góry Karmel w Palestynie powstała wspólnota pustelników, którzy na znak szczególnej więzi z Matką Bożą nazwali siebie  Braćmi Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.

Na górze Karmel

Pustelnicy z góry Karmel prowadzili życie wypełnione modlitwą i umartwieniem. Ich duchowym ojcem stał się prorok Eliasz, który niegdyś w tym miejscu wyprosił u Boga deszcz dla Izraela, gnębionego za grzechy trzyletnią posuchą (por. 1 Krl 18). Do nich właśnie przyłączył się – przybyły w te strony z krzyżowcami – Bertold z Kalabrii, który wraz z 10 towarzyszami utworzył wspólnotę pierwszych Braci Karmelitów, a papież Honoriusz III zatwierdził ich Regułę w 1226r..

Razem z Maryją

Pustelnicy odznaczali się od samego początku swego istnienia szczególną czcią  Najświętszej Maryi Panny. Dla Niej poświęcili pierwsza kaplicę na górze Karmel i od Maryi zachowującej w swym sercu i rozważającej Słowo Boże (por. Łk 2, 19,51), wzięli wzór i model dla swego życia „oddanego dniem i nocą – zgodnie z zaleceniami Reguły – rozważaniu Prawa Pańskiego i czuwaniu na modlitwach” . W Maryi widzieli swą Patronkę, Matkę i Siostrę .  Pustelnicy z góry Karmel, a po nich ich następcy, patrzyli na Jezusa oczyma Maryi, która wzrastała na ziemi, tak im bliskiej, bo w Nazarecie położonym niedaleko od Karmelu.

W ogniu prześladowań

Losy klasztorów łacińskich w Ziemi Świętej, były uzależnione od istnienia Królestwa Jerozolimskiego. W roku 1239 upłynął dziesięcioletni rozejm, zawarty przez cesarza Fryderyka II z sułtanem egipskim, na mocy którego krzyżowcy odzyskiwali część utraconych terytoriów, w których między innymi znajdowały się miasta: Jerozolima, Nazaret i Betlejem . Pobyt eremitów na Górze Karmel, gdzie mogli oddawać się bez reszty modlitwie i okazywaniu kultu swojej Matce i Królowej, stawał się w pierwszej połowie XIII w. coraz bardziej niebezpieczny. W rękach Saracenów znalazła się Jerozolima, a wojska saraceńskie zaczęły posuwać się coraz bardziej na północ.
W takiej sytuacji eremici emigrowali początkowo na Cypr, a następnie do Europy .

Objawienie szkaplerzne
Wobec nowej sytuacji na ziemiach Europejskich generał zakonu w ufnej modlitwie zwraca się do Maryi z błaganiem o pomoc. Otrzymuje znak wybawienia – szkaplerz,który odtąd będzie przypominał o Jej miłości i bliskości.

W nowej sytuacji

W Europie pojawili się nieznani tu dotąd zakonnicy – Bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.  Chociaż wracali do krajów ojczystych, byli jednak traktowani jak obcy. Ich reguła nie była przystosowana dostatecznie do nowych warunków życia . Nowi przybysze z Góry Karmel nie spotkali się więc w Europie z godnym przyjęciem, lecz natrafili na wiele trudności, które w ostateczności mogły doprowadzić do kasaty zakonu.

Nadzieja w Maryi

Św. Szymon Stock (1164-1265), wielki czciciel Maryi, generał Zakonu, w pierwszej połowie XIII w. starał się wszelkimi dostępnymi środkami ocalić Zakon, ale jego starania pozostawały bez skutku. W tej beznadziejnej wprost sytuacji, nie mając znikąd pomocy, zwrócił się on do Matki Bożej z prośba o ratunek.  Modlił się słowami hymnu Flos Carmeli: Kwiecie Karmelu, śliczna Winnico, tylko Ty jesteś, Splendorze Nieba Wieczną Dziewicą!. O Matko cicha, piękna jak zorza dla Karmelitów daj przywileje, O Gwiazdo Morza!.

Dar od Matki

Jego prośba została wysłuchana. w nocy z 15 na 16 lipca 1251 Maryja wskazała  mu na szkaplerz, część habitu zakonnego, czyniąc z niego  znaki swej opieki. Następnie obiecała wyprosić wszystkim wiernie noszącym szkaplerz łaskę zbawienia mówiąc: „Umiłowany synu! Przyjmij Szkaplerz Twojego Zakonu. Przywilej dla ciebie i Karmelitów. Kto w nim umrze, to jest w Szkaplerzu, nie zazna ognia wiecznego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Maryja poleciła Szymonowi udać się do papieża Innocentego IV, celem załatwienia spraw dotyczących stabilizacji Zakonu w Europie . Widzialnym znakiem opieki Matki Bożej stał się list papieski z 1252 roku polecający biskupom Zakon karmelitański.

Rozwój kultu
Stolica Apostolska zaliczyła Szkaplerz do sakramentaliów. Potwierdziła przywileje Szkaplerza i prawdziwość obietnic Maryi.  Nabożeństwo szkaplerzne rozprzestrzeniło się po całym chrześcijańskim świecie, stając się symbolem Maryjnego charakteru zakonu karmelitańskiego.

Przywilej sobotni

W XIV wieku na polecenie Matki Bożej, pap. Jan XXII dodał do pierwszego przywileju i obietnicy Maryi wielki przywilej sobotni ( 3 III 1322 r.). Matka Boża ukazała się jemu i w widzeniu rzekła: „.Ja ich Matka łaski, zejdę w sobotę po ich śmierci i jak ich spotkam w czyśćcu, uwolnię ich i zabiorę na Świętą Górę żywota wiecznego”. Liczni papieże potwierdzali wielokrotnie prawdziwość obietnicy Maryi pod warunkiem wypełnienia z naszej strony koniecznych zobowiązań. Uczynił to między innymi pap. Klemens VII (1528 i 1530), Paweł III (1534), św. Pius V (1566), Grzegorz XIII (1577), Paweł V (1613), Klemens X (1637)Pius X (1910), Benedykt XV (1917), Pius XI (1922) i Pius XII (1950).

Odziani szkaplerzem

Począwszy od przełomu XIII i XIV w. nabożeństwo szkaplerzne rozwinęło się szeroko na całym świecie. Obok zakonników Szkaplerz zapragnęli nosić także ludzie świeccy. Przy klasztorach karmelitańskich zaczęły powstawać bractwa szkaplerzne oraz liczne koła tercjarskie. Szkaplerz zdobił pierś nie tylko prostego ludu, ale i szlachty, hetmanów, królów, biskupów i papieży . Pierwsze sprawdzone dane historyczne mówiące o przynależności ludzi świeckich do bractw szkaplerznych pochodzą z XIV wieku. W tym czasie powstawały pierwsze konfraternie we Florencji, Bolonii, Wenecji i innych miastach Włoch. Kolejni papieże: Klemens VII (1523-1534) i Grzegorz XIII (1572-1585) przyczyniali się do rozpowszechnienia nabożeństwa szkaplerznego przez nadanie mu wielu odpustów. Kościół zatwierdzając nabożeństwo szkaplerzne i zalecając je, przywiązał do niego odpusty, a tym samym zatwierdził i pozwolił na wiarę w niebiańskie pochodzenie szkaplerza, jednocześnie też potwierdził jego treść jako zgodną z depozytem Objawienia Bożego. Po podziale Zakonu karmelitańskiego pod koniec XVI wieku, obie gałęzie karmelitańskie w sposób jednakowy przyczyniają się do powstawania bractw szkaplerznych.

W Polsce

W naszym kraju nabożeństwo szkaplerzne pojawiło się i zaczęło rozwijać w XIV wieku. Bractwa szkaplerzne, trzeci zakon karmelitański, sodalicje karmelitańskie itp., stały się zjawiskiem powszechnym . Obok karmelitów trzewiczkowych działali karmelici bosi, szerząc od 1605 r. kult Matki Bożej Szkaplerznej. W ślad za tworzącymi się ośrodkami duchowości karmelitańskiej postępował rozwój bractw. Do silnego ich rozprzestrzenienia się na terenie całej Polski przyczyniła się w dużym stopniu konstytucja papieża Klemensa VIII (1592-1605) „Quaecumque”, z dnia 7 grudnia 1604 r. pozwalająca erygować bractwa szkaplerzne przy kościołach parafialnych . Poza karmelitami kult szkaplerza świętego szerzyli franciszkanie, norbertanie, cystersi, benedyktyni, jezuici, kapucyni, paulini, oraz żeńskie zgromadzenia zakonne .

Dużą rolę w tworzeniu bractw szkaplerznych ma w ówczesnych czasach duchowieństwo diecezjalne; liczne konfraternie powstawały przy kościołach diecezji warszawskiej i krakowskiej. Również wiele dokumentów z XVII i XVIII w. zawiera wzmianki na temat kazań poświęconych szkaplerzowi, a wygłoszonych w kościołach parafialnych. Duże znaczenie miało również to, że „podobnie jak współcześni władcy europejscy, także polscy królowie nosili szkaplerze. Według tradycyjnych przekazów członkami bractwa byli: królowa Jadwiga i król Władysław Jagiełło” . W księgach bractw krakowskich zachowały się wpisy Władysława IV i Jana III Sobieskiego. Szkaplerz nosili również: król Jan Kazimierz oraz Michał Korybut Wiśniowiecki.

W czasach najnowszych

Do rozwoju i pogłębienia nabożeństwa szkaplerznego w ogromnej mierze przyczynił się również papież Pius XII. Z okazji 700-lecia szkaplerza karmelitańskiego (1251-1951), dnia 11 lutego 1950 roku, wystosował on list apostolski, słusznie nazwany ,,Magna charta” nabożeństwa szkaplerznego. Stwierdził w nim: „Z pewnością nikomu nie jest tajnym, jak wiele przyczynia się miłość ku Najświętszej Maryi Pannie do ożywienia katolickiej wiary i poprawy obyczajów, szczególnie dzięki tym formom nabożeństwa, które zdają się posiadać wyższą ponad inne moc oświecania umysłów niebieską nauką i zapalania dusz do doskonalenia chrześcijańskiego życia. Najpierw należy do nich zaliczyć nabożeństwo szkaplerza karmelitańskiego, które przez swoją prostotę, stosując się do pojęcia każdego człowieka, rozpowszechniło się bardzo szeroko wśród wiernych chrześcijan, przynosząc zbawienne owoce. (…) Nie chodzi tu, bowiem o rzecz małej wagi, lecz o zdobycie wiecznego zbawienia według obietnicy podanej przez Najświętszą Maryję Pannę. Chodzi tu o najdonioślejszą sprawę dla każdego i o właściwe jej przeprowadzenie. Bez wątpienia szkaplerz jest niejako miniaturową szatą maryjną(habitem), znakiem i gwarancją opieki Bożej Rodzicielki”  .

Rok Jubileuszowy 750-lecia Szkaplerza Świętego, który przeżywany był w całym Kościele, stał się wielką manifestacją kultu Matki Bożej Szkaplerznej i nabożeństwa szkaplerznego. Ogólnopolskie obchody tego jubileuszu odbyły się 21 lipca 2001 roku w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej, gromadząc pod przewodnictwem ks. kard. Franciszka Macharskiego, 14 biskupów, ponad stu kapłanów, liczne osoby konsekrowane i wielu wiernych świeckich. Spotkanie to stało się dobrą okazją do przeprowadzenia wśród Ludu Bożego katechezy szkaplerznej w duchu posoborowej teologii sakramentaliów i wytycznych Urzędu Nauczycielskiego . W Liście Ojca świętego Jana Pawła II na Rok Maryjny Karmelitański 2001 zatytułowanym „Szkaplerz znakiem przymierza z Maryją” do Ojców Generałów Zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, papież wyraził swoją wdzięczność za ustanowienie roku 2001 w Zakonie Karmelitańskim jako Roku Maryjnego, ukazując rolę Matki Bożej w ekonomii zbawienia. Ojciec Święty wezwał wszystkich do kontemplacji doświadczeń wiary i miłości Najświętszej Maryi Panny. Jednocześnie też za Piusem XII stwierdził, iż „głębokie życie maryjne, które wyraża się w ufnej modlitwie, w pełnym zachwytu uwielbieniu i pilnym naśladowaniu, prowadzi do zrozumienia, że najbardziej autentyczną formą nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, wyrażającej się w skromnym znaku szkaplerza, jest poświęcenie się Jej Niepokalanemu Sercu” . Wypowiadając się na temat oddawania czci Matce Bożej Szkaplerznej Ojciec Święty przypomniał, że „nabożeństwo do Niej nie może ograniczyć się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinno stanowić habit, czyli nadanie stałego kierunku chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystępowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy” 

 

WYGLĄD I SYMBOLIKA SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

 

Czego symbolem jest szata?

Mówią, że nie szata zdobi człowieka. Posiada ona jednak głęboką wymowę. W Starym Testamencie płaszcz był symbolem Bożych dobrodziejstw, opieki Opatrzności, oraz mocy udzielonej wybranemu człowiekowi.

Symbolika szaty

Po grzechu pierworodnym prarodziców dostrzegamy, jak Bóg pierwszy troszczy się o ich los: Sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich (Rdz 3, 27). W dowód szczególnej ojcowskiej miłości patriarcha Jakub sporządza dla swego syna Józefa szatę z długimi rękawami i przyodziewa go. Jonatan obdarowuje Dawida swym płaszczem, co symbolizowało jego wielką przyjaźń (1 Sm 18, 4). Gdy prorok Eliasz odchodzi do nieba, pozostawia swój płaszcz Elizeuszowi, przekazując mu w ten sposób moc Bożą i swego ducha (2 Krl 2, 14).

Przyodzianie nową szatą wyraża oczyszczenie z grzechów. Oto kapłan Jozue stoi przed Bogiem w brudnej szacie, która symbolizuje jego grzech, a znajdujący się obok szatan oskarża go. Anioł zdejmuje z Jozuego szatę jego winy i przyodziewa go szatą wspaniałą” (Za 3, 1-4), wskazującą na odzyskanie czystości serca.

W starożytnym Rzymie istniał pewien wymowny zwyczaj mówiący, że przyodzianie szatą oznacza przyjęcie nowego stanu. Gdy cesarz brał w posiadanie jakiś budynek czy też chciał wyrazić swoją troskę o niego, zawieszał na jego zewnętrznej ścianie swoje szaty. Odtąd budynek nabywał pewnych praw, ciesząc się szczególną protekcją cesarza i jego dworu.

Św. Paweł w Liście do Efezjan (6, 13-17) opisuje dokładnie duchową szatę-zbroję, którą musi przywdziać na siebie prawdziwy żołnierz Chrystusa, jeśli chce ostać się w walce i nie ulec przeciwnikowi. To od niej zależy los duchowych zmagań. Przedstawia też wielokrotnie życie w Chrystusie jako przyoblekanie się w Niego (Rz 13, 14; Ga 3, 27). (Źródło: J. Zieliński OCD, W znaku Szkaplerza, Kraków 200, s. 34-35)

Jak wygląda szkaplerz noszony przez zakonników?

Słowo szkaplerz pochodzi od łacińskiego scapulae, czyli ramiona i o oznacza szatę kształtem przypominającą ornat rzymski, złożoną z dwóch sięgających do stóp płatów sukna z wycięciem na głowę, z  których jeden opada na piersi, a drugi na plecy. W tradycji monastycznej stał się częścią habitu, służącą początkowo jako ochrona habitu (tak jak fartuch) w czasie pracy, a potem wyrażającą więź z Maryją. 

Jaki szkaplerz mogą nosić osoby świeckie?

Szkaplerz przystosowany do użytku wiernych świeckich złożony jest z dwóch prostokątnych wycinków brązowego sukna wełnianego połączonych dwoma tasiemkami. Wymiary płatków mogą być dowolne. Jest on niejako zminimalizowanym habitem. Zwykle na obu płatkach jest umieszczony wizerunek lub symbol Pana Jezusa, i Matki Bożej Szkaplerznej.

Czy szkaplerz można zastąpić medalikiem?

Medalik szkaplerzny został wprowadzany jako forma zamienna szkaplerza płóciennego w 1910 r.. Prośbę o to skierowali górnicy, których szkaplerz płócienny szybko się brudził i niszczył. Wierni noszący medalik uczestniczą we wszystkich przywilejach duchowych wynikających z noszenia tradycyjnego szkaplerza. Należy jednak zauważyć, że medalik nie wyraża w pełni bogatej symboliki szkaplerza mini-habitu. Jedna strona medalika winna przedstawiać wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a drugi Serca Pana Jezusa. Przyjęcie do rodziny szkaplerznej może nastąpić jedynie szkaplerzem płóciennym.

Co wyraża Szkaplerz Karmelitański?

Szkaplerz jest w swojej istocie habitem. Przypomina o duchowym związku z rodziną karmelitańską i Osobą, od której tę szatę otrzymaliśmy. Jest pamiątką i widzialnym znakiem jej opieki. Jest wreszcie znakiem wyrażającym pragnienie upodobnienia się do Niej w czystości, wierności, miłości i posłuszeństwie.

Jaka jest jego symbolika?

Część szkaplerza opadająca na plecy podpowiada nam, że trudy, doświadczenia i krzyże znosić winniśmy pod opieką Maryi z poddaniem się woli Bożej, tak jak Ona to czyniła, a część spoczywająca na piersiach przypomina, że nasze serce winno bić dla Boga i bliźnich, z miłości odrywając się od przywiązań doczesnych i wiązać się za pośrednictwem Maryi z dobrami wiecznymi.

 

ZNACZENIE DUCHOWE SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO

Zainteresowanie  Karmelitów osobą Maryi nie ma charakteru jedynie teoretycznych rozważań, ale jest od zawsze związane z ich życiem. Obrali ją sobie za Panią serca, Matkę, a przede wszystkim za Siostrę do której pragnęli się upodobnić przez czyste, niepodzielnie, Bogu oddane serce. Szkaplerz jest zewnętrznym wyrazem tej więzi z Maryją.

Znak macierzyńskiej miłości

Maryja stała się naszą matką już pod krzyżem. Przyjęcie szkaplerza wyraża świadome „wzięcie Maryi do siebie”, przyjęcie Jej macierzyńskiej miłości i otwarcie się na wszelkie łaski, jakie nam Bóg przez Jej pośrednictwo pragnie udzielać.

Szkaplerz, zwany często „szatą Maryi”, jest znakiem przejścia od nieuświadomionego związku z Maryją będącego owocem Jej współodkupieńczej roli w dziele zbawienia, do świadomej i zażyłej z Nią relacji. Jezus pozwala nam brać udział w swych uczuciach do Matki, czego dał wyraz w czasie agonii na krzyżu. „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja’. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.” (J 19, 26-27) Maryja zaś już wcześniej, podczas zwiastowania, wyraziła swoją zgodę i całym sercem przyjęła powołanie Ją do roli duchowej Matki: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.” (Łk 1, 38)  Dlatego słusznie jesteśmy nazwani, w sensie duchowym, Jej córkami i synami. Ona zaś, ze swej strony, jest Matką dla wszystkich.

Przyjmując szkaplerz, zostajemy odziani przez Maryję Jej szatą. Rozpoczyna się wówczas dla nas zupełnie nowy etap wewnętrznego życia. Najpierw dlatego, że decydujemy się „wziąć Ją do siebie” , co jest wielkim pragnieniem Jezusa i wyrazem Jego wyjątkowo subtelnej miłości do każdego z nas. Po wtóre Maryja, jako Matka, jest Matką świętości. Skoro jest obecna i uczestniczy razem z Jezusem w stwarzaniu wszystkich i poszczególnych łask, to tym samym przyczynia się do powstawania i wzrostu życia duchowego. Efektem natychmiastowym tego początkowego aktu świadomego oddania się Maryi poprzez szkaplerz, jest przygotowanie nas na działanie łaski! Sprowadza Ona do dusz strumień łaski uświęcającej i sprawuje nad nimi opiekę przy pomocy łask aktualnych, jakich tylko one potrzebują’ w różnych okolicznościach życia. Trzeba pamiętać, że życie duchowe i doskonałość są pod dobroczynnym wpływem Maryi, tak że nikt bez Niej nie może zostać świętym. To dzięki Jej wstawiennictwu Bóg powołuje świętych, formuje ich i w końcu wieńczy nagrodą.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 8-9.

 

Znak upodobnienia się do Maryi

Przyjmując szkaplerz nie tylko powierzamy się opiece Maryi, ale również wyrażamy pragnienie naśladowania jej życia. Zewnętrzne upodobnienie się do Maryi przez Jej szatę domaga się także realnego podobieństwa. Podstawę do naśladowania Maryi stanowi Jej głębokie zjdnoczenie z Jezusem i wielka rola w dziele zbawienia.

Nabożeństwo szkaplerzne, jak i cała pobożność maryjna Kościoła, wiedzie do coraz głębszej jedności z Chrystusem. Szkaplerz musi prowadzić do Chrystusa, gdyż w przeciwnym razie traci sens jako znak chrześcijańskiej wiary. Myliłby się ten, kto by sądził, że na akcie powierzenia się Maryi nabożeństwo się kończy. Nie można myśleć o jedności z Maryją nie mając na uwadze Jej naśladowania, ani też myśleć o Jej naśladowaniu nie mając na uwadze jednoczenia się z Nią. Obie te rzeczywistości wzajemnie się przenikają i jedna wypływa z drugiej. Podstawę do naśladowania Maryi stanowi Jej głębokie upodobnienie się do Jezusa oraz bardzo ścisła łączność jaka zachodzi między Matką i Synem. „Nie ma drogi pewniejszej ani łatwiejszej nad drogę Maryi, którą ludzie mogą dojść aż do Chrystusa i otrzymać za pośrednictwem Jezusa Chrystusa to doskonałe usynowienie, które czyni świętym i bez zmazy w spojrzeniu Boga… Nikt na świecie nie poznał tak do głębi Jezusa, jak Ona; nikt nie jest lepszym nauczycielem i lepszym przewodnikiem w poznawaniu Chrystusa. W konsekwencji… nikt nie łączy ludzi z Jezusem bardziej skutecznie od Dziewicy.” (Pius X, enc. AdDiem illum, nr 224-228).

Właściwie pojęte nabożeństwo szkaplerzne, jako dzieło naśladowania Maryi, pozwala odtworzyć w duszy przykład i naukę Jezusa, a więc prowadzi do chrześcijańskiej dojrzałości, mającej swoje korzenie w sakramencie chrztu świętego, kiedy to staliśmy się dziećmi Boga. Z kart Ewangelii Maryja nieprzerwanie woła do wszystkich pokoleń i każdego poszczególnego człowieka: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie.”  ( J 2, 5) Naśladowanie Maryi poprzez znak szkaplerza nie uwalnia nas od krzyży i doświadczeń. Przeciwnie, włącza nas w szczególny sposób w cierpienie Jej Syna. Jednakże wszelkie cierpienia i konieczne kryzysy oczyszczenia oraz wzrastania duchowego przechodzimy łatwiej, spokojniej i szybciej. Właśnie dlatego, że zjednoczenie z Maryją polega przede wszystkim na poważnym potraktowaniu przykazań i wymogów Ewangelii: dobrowolnego zaparcia się siebie i ogołocenia, jest Ona szkołą pokory, a więc świętości, gdyż te dwa terminy są współzależne.

Czego zatem uczy nas Oblubienica Pańska, prowadząc do   chrześcijańskiej    dojrzałości   poprzez   nabożeństwo szkaplerzne? Uczy jak otworzyć się na Boga i Jego wolę odkrywaną przed nami w wydarzeniach codziennego życia; jak słuchać słowa Bożego skierowanego do nas w Biblii, wierzyć w nie i praktykować w codziennym życiu; jak modlić się nieustannie i odkrywać przez to Bożą obecność we wszystkim, co wokół nas się dzieje; jak otworzyć się na ludzi i ich potrzeby.

Szkaplerz wymaga od nas prowadzenia życia prawdziwie chrześcijańskiego, zgodnego z nauczaniem Ewangelii; praktykowania sakramentów świętych; wyrażania na zewnątrz naszego nabożeństwa do błogosławionej Dziewicy poprzez pokutę, modlitwę i miłość miłosierną względem bliźnich, zgodnie ze stanem życia danej osoby.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 9-11

 

Znak troski do dobro wszystkich ludzi

Upodobnienie do Maryi prowadzi nas do wrażliwości na potrzeby innych ludzi. Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących.

Praktykujący nabożeństwo szkaplerzne nie powinni zamykać się w świecie swoich osobistych spraw, ale – tak jak Maryja – powinni wychodzić do innych ludzi w ich potrzebach. Mają bowiem naśladować Jej zatroskanie o krewną Elżbietę i nowożeńców z Kany Galilejskiej. Ten piękny aspekt nabożeństwa szkaplerznego oddaje zwięźle następujący fragment modlitwy na zakończenie dziewięciodniowej nowenny do Matki Bożej Szkaplerznej: „Pani i Królowo nasza! Jak niegdyś przez dar szkaplerza świętego ocaliłaś swój umiłowany zakon karmelitański od rozbicia i upadku, a nam wszystkim dałaś znak szczególnej opieki, tak dzisiaj stań na drogach ludzkości odchodzącej od Boga, jako znak pojednania i ratunku dla świata. Bądź ocaleniem dla całej ziemi, Kościoła i narodu naszego. Odnów znaki i powtórz cuda! Otrzyj łzy cierpiącym, ochraniaj niewinność dzieci, broń wiary świętej w sercach młodzieży; rodzinom naszym uproś pokój, miłość wzajemną i ducha ofiary!” (B. Tarka, Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej, Kraków 1996)

Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących. „Uczy ich bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu.”(Por. Mdr 8,7) Pomoc Maryi nie ogranicza się wyłącznie do matczynego uczucia miłości względem nas, ale zawsze jest konkretna i skuteczna. Ci, którzy się Jej oddają, powinni więc zająć odpowiednią postawę, aby współpracować z Matką Zbawiciela w tym dziele. Dopiero wówczas będą Jej prawdziwymi duchowymi córkami i synami, gdy przyjmą wszystkie konsekwencje, jakie nakłada na nich ten stan, tak w życiu prywatnym, jak i publicznym; gdy przeciwstawiając się razem z Nią złu, będą dążyć do ustanowienia Ją królową poszczególnych ludzi, królową rodzin i królową różnych zawodów.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 11-12

 

Znak wiary w życie wieczne

Szkaplerz wyraża nadzieję na zbawienie wieczne. Maryja – pierwszy owoc odkupienia przychodzi nam z pomocą w walce wrogiem naszego zbawienia  – Złym Duchem.

Wskazując na zakonny szkaplerz Maryja powiedziała do św. Szymona Stock’a: „Ktokolwiek umrze odziany tym szkaplerzem, nie zazna ognia piekielnego”. W bardzo krótkim czasie zakon karmelitański uświadomił sobie, że brązowy szkaplerz jest największym błogosławieństwem jakie otrzymał on od Maryi, a przez niego wszyscy ludzie. Do znaku szkaplerza, jako swej szaty, dołączyła Ona bowiem obietnicę wiecznego zbawienia, a więc dar nieskończenie większy od jakichkolwiek innych ziemskich przywilejów, których mogłaby udzielić. Stąd praktykujący nabożeństwo szkaplerzne modlą się do Niej słowami następującej modlitwy: „O Matko, Ucieczko Chrześcijan, Ty zapewniłaś, że gdy nosić będziemy Twój szkaplerz, uchronisz nas od ran śmiertelnych. Strzeż naszego ciała i naszej duszy. O Matko Miłosierdzia, Ty dałaś nam również nadzieję, że szybko przejdziemy przez ogień czyśćca do Królestwa Twojego Syna. Bądź naszym umocnieniem. Dopomóż, aby nasza nadzieja nie okazała się daremna, ale byśmy zawsze wierni Twojemu Synowi i Tobie, mogli zaraz po śmierci cieszyć się towarzystwem Jezusa i świętych.” Wiara ta wypływa z nauczania Kościoła, który w słowach Boga do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej; ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15), widzi zapowiedź szczególnej roli Maryi w walce z przeciwnikiem naszego zbawienia. Maryja jest jedynym stworzeniem, w którym moc szatana została całkowicie zgnębiona, i która uniknęła ciałem i duszą jego panowania. To Ona prowadzi walkę, to Ona jest „straszna jak wojsko ustawione w bitwie”, to Ona miażdży głowę węża, który Jej się boi najbardziej, gdyż Jej rękom Bóg powierzył własną szpadę i ponieważ nikt nie walczy mężniej od matki, gdy w grę wchodzi życie jej dzieci.

Nie należy więc się dziwić, gdy Kościół naucza, że oddanie się Maryi, praktykowane świadomie i w całej pełni, jest ważnym znakiem przeznaczenia do chwały zbawionych.

„Tymczasem zaś Matka Jezusowa, jak w niebie doznaje już chwały co do ciała i duszy będąc obrazem i początkiem Kościoła mającego osiągnąć pełnię w przyszłym wieku, tak tu na ziemi, póki nie nadejdzie dzień Pański, przyświeca ludowi Bożemu pielgrzymującemu jako znak pewnej nadziei i pociechy” (Sobór Watykański II, konst.Lumen Gentium, 68; por. też: Katechizm Kościoła Katolickiego, 966 i 968.)

W świetle powyższych wyjaśnień należy również odczytywać kwestię związanego z nabożeństwem szkaplerznym tak zwanego „przywileju sobotniego”, który w XIV w. Najświętsza Maryja Panna przekazała papieżowi Janowi XXII. Polecając mu w opiekę „swój zakon”, powiedziała: „Ja, ich Matka, w pierwszą sobotę po ich śmierci, wyzwolę ich z czyśćca i powiodę na górę żywota wiecznego”. 
Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 12-14.

 

Znak więzi z Karmelem

Osoba przyjmująca szkaplerz zostaje duchowo złączona z zakonem karmelitańskim i ma udział w Jego duchowych dobrach.

Nabożeństwo szkaplerzne nie jest sztucznym wytworem, który pojawił się w życiu zakonu karmelitańskiego na pewnym etapie jego historii. Wyrosło ona na gruncie bardzo ścisłej relacji między Maryją a „Jej zakonem”. Stoją za tą relacją konkretne historyczne i duchowe wydarzenia, w których uczestniczył cały Karmel lub jego poszczególni członkowie. Karmel więc, jako zakon maryjny, ma do zaoferowania wszystkim wiernym ogromne duchowe bogactwo. Już w czasach średniowiecza szkaplerz stał się częścią pastoralnej działalności karmelitów, którzy przez tworzenie różnego rodzaju bractw, przekazywali wiernym niektóre wartości duchowości karmelitańskiej: zaufanie w macierzyńską troskę Maryi, modlitwa liturgiczna i prywatna, dzieła miłosierdzia, wsłuchiwanie się w Słowo Boże, ascetyzm i wewnętrzne nawrócenie.

Osoba, która przyjmuje szkaplerz i postanawia szczerze praktykować nabożeństwo z nim związane, zostaje w sposób duchowy złączona z zakonem karmelitańskim i ma udział – za życia i po śmierci – w jego duchowych dobrach, których przysparzają karmelici i karmelitanki, a więc: we Mszach świętych, Komuniach świętych, umartwieniach, modlitwach, postach.

Źródło: J. Zieliński, Szkaplerz Karmelitański drogą do jedności z Jezusem przez Maryję, Kraków 1998, s. 14-15.

 

PRZYWILEJE SZKAPLERZNE

Jakie łaski są związane z nabożeństwem szkaplerznym?

Uznając szkaplerz znakiem Maryi Kościół święty, związał go z dwoma łaskami, tak zwanymi przywilejami szkaplerznymi: pierwsza – szkaplerz gwarantuje szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny w trudnych sytuacjach i niebezpieczeństwach doczesnego życia; druga – w znaku szkaplerza Maryja obiecała szczęśliwą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia.

Na czym polega więź noszącego szkaplerz z Zakonem Karmelitańskim?

Przyjęcie szkaplerza włącza nas do rodziny zakonu karmelitańskiego. Jest to łaska dodatkowa dla praktykujących nabożeństwo; dzięki niej mają udział we wszystkich dobrach duchowych zakonu, to znaczy w odpustach, zasługach jego świętych i błogosławionych, Mszach świętych, modlitwach, umartwieniach, postach, itp..*

Co to jest przywilej sobotni?

Z końcem XV w. do powyższych łask dołączono tzw. przywilej sobotni, wyrażający wiarę, że Matka Jezusa szybko, bo już w pierwszą sobotę po śmierci, uwalnia z czyśćca tych, którzy za życia praktykowali nabożeństwo szkaplerzne. Pius XII w liście z 1950 r. do przełożonych generalnych obydwu gałęzi zakonu karmelitańskiego wyraził się o wspomnianym przywileju w następujących słowach: „Nie omieszka zapewne Najczulsza Matka sprawić, aby Jej dzieci oczyszczające się z win w czyśćcu, jak najszybciej za Jej przyczyną u Boga dostały się do niebieskiej ojczyzny, według podania owego, zwanego przywilejem sobotnim”.* Warunkiem uzyskania tego przywileju jest zachowywanie czystości według stanu.

Co jest fundamentem przywilejów szkaplerznych?

Maryję nazywamy Matką Kościoła, nie tylko tego triumfującego w niebie i walczącego na ziemi, ale również tego oczyszczającego się w czyśćcu. Skoro przychodzi do nas i wspiera wieloma łaskami w drodze do wieczności, z pewnością troszczy się również o swe dzieci wypłacające się Bożej sprawiedliwości w ogniu czyśćca, im również udzielając wielkich łask.*

Czy noszący szkaplerz mogą w pewne dni uzyskać odpust zupełny?

Noszący szkaplerz św. i należący do bractwa szkaplerznego mają możność uzyskania odpustu zupełnego dla siebie lub dla zmarłych w dzień wpisania do bractwa szkaplerznego i niektóre święta zakonu karmelitańskiego.

 

Noszący szkaplerz mogą uzyskać odpust zupełny w następujące dni.

– w dzień wpisania do bractwa szkaplerznego,

–  16 maja, wspomnienie św. Szymona Stocka

– 16 lipca, uroczystość NMP z Góry Karmel (MB Szkaplerznej)

– 20 lipca, święto św. Eliasza, proroka

– 1 października, swięto św. Teresy od Dzieciątka Jezus 

– 15 października, uroczystość św. Teresy od Jezusa

– 14 listopada, święto Wszystkich Świętych zakonu karmelitańskiego

– 14 grudnia, uroczystość św. Jana od Krzyża

 Oprócz odpustu zupełnego jest także możliwość zyskania odpustu cząstkowego. Powyższą sprawę odpustów wyjaśnijmy od razu, aby do niej już potem nie wracać, gdyż często jeszcze jest wiele nieporo­zumień wśród wiernych noszących szkaplerz karmelitański.

Odpust cząstkowy może uzyskać każdy noszący szkaplerz, jeśli nosi go pobożnie, czyli z wiarą. Chodzi tutaj o stan ducha, wysiłek i gorliwość, z jaką nosi się szkaplerz, i która jest miarą odpustu. Pomocą w tym może być ucałowanie szkaplerza czy pobożny akt strzelisty. Kościół przydziela ze swego skarbca tyle darowania kary doczesnej (za grzechy już odpuszczone), ile ów, zyskujący odpust, sam iei otrzymuje dzięki swei gorliwości. Jeśli szkaplerz został po­święcony przez papieża lub biskupa, wtedy w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła osoba nosząca go może zyskać również odpust zupeł­ny no odmówieniu zatwierdzonego wyznania wiary.

Przy okazji wyjaśnijmy także warunki zyskania odpustu zupeł­nego. Do uzyskania odpustu zupełnego wymagane są warunki:

– przynajmniej ogólna intencja zyskania odpustu,

– spowiedź sakramentalna.

– Komunia eucharystyczna.

– modlitwa w intencjach Ojca św. (np. „Ojcze nasz” „Zdrowaś Ma­ryjo”).

– wykluczenie wszelkiego przywiązania do grzechu, nawet pow­szedniego.

W uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel (16 lipca) odpust zupełny mogą otrzymać wszyscy wierni, którzy nawiedzą pobożnie kościół karmelitański i oprócz wypełnienia powyższych warunków zwykłych odmówią ponadto „Ojcze nasz” i „Wierzę w Boga”. Odpust ten można zyskać już od południa poprzedzającego uroczystość.

W. Tochmański, Szkaplerz karmelitański we współczesnym Kościele, w: Karmel, 2/1988, s. 24-25

Czy łaski przywiązane do szkaplerza gwarantują nam życie wieczne?

Zbyt magiczne i powierzchowne traktowanie tradycji przywileju sobotniego i łask związanych ze szkaplerzem doprowadziło w historii do wypaczenia tego, co jest istotą nabożeństwa: naśladować w życiu Maryję jak najdoskonalej, a przez to uzyskać od Niej obiecane łaski. Zbyt wiele uwagi przywiązuje się często do łask, zapominając o życiowej postawie, od której zależą. *

Czy oby na pewno to wszystko prawda?

W połowie XVII w. niektórzy autorzy rozpoczęli poddawać w wątpliwość prawdziwość objawień Szymona Stocka i ich treść jakoby zbawienie wieczne byłozależne jedynie od zewnętrznej praktyki – noszenia Szkaplerza, bez uwzględnienia praktyki cnót i dobrego życia. Nie wykluczone, że wątpliwości te mają swoje podłoże w błędnym tłumaczeniu Szkaplerza, akcentującym konieczność noszenia tej szaty, bez zwrócenia uwagi na towarzyszącą tej praktyce wewnętrzną postawę oddania i naśladowania Maryi. W istocie bowiem noszenie Szkaplerza bez dobrej woli unikania grzechu, szukania woli Bożej i życia w Duchu Świętym na wzór Maryi nie daje żadnych praw do korzys­tania z obietnic zbawienia. Wartość Szkaplerza karmelitańskiego nie zależy od prawdziwości objawień. Jest to pobożność wyrosła na silnej tradycji, której autentyczność i zgodność z katolicką wiarą nie ulega wątpliwości. Dlatego również dzisiaj możemy przyjąć pobożność szkaplerzną, jako wyraz pewnej doktryny Kościoła.

* J. Zieliński, „W znaku szkaplerza”, Kraków 2000

 

OBOWIĄZKI NOSZĄCYCH SZKAPLERZ

Łaska udzielona nam przez Boga, domaga się podjęcia współpracy z nią. Bóg może nas stworzyć bez naszej pomocy, ale nie może nas zbawić bez naszej współpracy. Podobnie i Maryja przychodząc z łaską i chcąc złożyć ją w sercu człowieka nie może tego uczynić bez współpracy z jego strony.

Naśladować Maryję

Nabożeństwo szkaplerzne ma swoje serce, a jest nim naśladowanie Matki Jezusa. Nie intencje, nie słowa, nie zapewnienia i deklaracje, ale życiowa postawa człowieka decydują o autentycznym przeżywaniu nabożeństwa.

Napominając swoich uczniów Jezus tłumaczył im, że nie ci, którzy wołają: „Panie, Panie!”, ale ci, którzy pełnią wolę Ojca, posiądą zbawienie (por. Łk 13, 25-29). Będą więc tacy, którzy wspomną: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś” (13, 26). Pan im jednak odpowie: „Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się nieprawości” (13, 27).

W naszych relacjach względem Maryi również mogą pojawić się sytuacje, kiedy to wypowiadamy Jej imię, przywołujemy Ją, gdy jest nam potrzebna, mówiąc, że bardzo Ją kochamy. Bywa jednak, że gdy przyjrzymy się uważniej życiu, to z trudem dostrzegamy, aby nasza codzienność odbijała choćby w części sposób, w jaki Ona przeżywała swój ziemski czas.

Naśladowanie Maryi w znaku szkaplerza to przede wszystkim Jej dar. Wyraża nim zaproszenie do coraz doskonalszego zawierzenia się Jej matczynemu sercu. Naśladowanie rozpoczyna się od zawierzenia siebie, bo przecież o własnych siłach nic dobrego nie możemy uczynić. Podążanie do Boga jedynie własnymi siłami daje niewielkie owoce. Zawierzenie natomiast otwiera przed nami możliwość szybszego i skuteczniejszego podążania drogami duchowego rozwoju. W znaku szkaplerza Maryja jako matka przynosi niepojętą dla nas łaskę i pomaga dzięki niej osiągnąć wiele duchowych dóbr, wśród których największą jest Jej obietnica zachowania od wiecznego potępienia. Nie sam fakt noszenia szkaplerza, ale upodobnienie się do Matki Jezusa w sposobie postępowania daje człowiekowi wewnętrzną pewność szczęśliwego przejścia przez próg wieczności. Patrzenie na szkaplerz jako na magiczny znak, dzięki któremu automatycznie zapewniamy sobie zbawienie, nie ma nic wspólnego z prawdziwym nabożeństwem, lecz jest wyrazem szkodliwego zabobonu.

Szkaplerz, znak chrześcijańskiej wiary i znak Maryi, nie jest chroniącym nas magicznym talizmanem. Nie jest automatycznym gwarantem naszego zbawienia czy też wymówką, aby nie podejmować wymogów życia chrześcijańskiego, „bo Maryja wszystko za mnie zrobi”. Nabożeństwo szkaplerzne, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy.

Naszą odpowiedzią na dar szkaplerza jest dobra wola i wysiłek, by przyjąć do swego serca osobę Maryi, a przez wierne naśladowanie Jej uzyskać łaskę, którą przynosi. Szkaplerz nie rozwiąże od razu i w magiczny sposób życiowych problemów. Wiedzie do tego inna droga. W znaku szkaplerza Matka Boża przychodzi do konkretnego człowieka z darem wiedzy o nim samym, by pomagać mu – poprzez coraz głębsze poznawanie siebie – w wyzwalaniu się od różnych zranień i kompleksów. Uwalniając z nich czyni go wewnętrznie wolnym, a przez to coraz bliższym woli Ojca i tajemnicy dziecięctwa Bożego.

Sumując trzeba powiedzieć, że współpraca z Maryją w znaku szkaplerza wyraża się określoną postawą. Częstszym niż zwykle myśleniem o Niej i modlitewną rozmową z Nią. Nie można mówić, że kocha się kogoś, gdy pamięta się o nim sporadycznie, a znaki pamięci pojawiają się tylko w związku z jakimś interesem czy potrzebą. Dalej, jest regularnym i z dobrej woli podejmowanym zawierzaniem się Maryi. Ponadto trudem naśladowania Jej w codzienności osobistego, rodzinnego i zawodowego życia. Naśladowaniu towarzyszyć musi wielka cierpliwość. Maryja zna słabość ludzkiej natury, dlatego oczekuje przede wszystkim na dobrą intencję i podejmowany codziennie trud. Jak dobra matka wie, że wyniki z czasem będą coraz doskonalsze.

Nosić nieustannie Jej znak

Noszenie szkaplerza wyraża na pierwszym miejscu przynależność do Niej w rodzinie Karmelu i życie na co dzień wartościami bliskimi Jej Niepokalanemu Sercu: pokorą, czystością według stanu, zawierzeniem Bożej opatrzności, a także Bożej woli ukazującej się w przeróżnych okolicznościach codziennego bytowania.

Szkaplerz noszony na szyi to jakby mój osobisty podpis wyrażający zgodę na przyjęcie Matki Jezusa do domu mego serca, do mego życia. Jako taki jest świadectwem wobec innych, że moja duchowość ma ten szczególny maryjny rys. Szkaplerz jest również świadectwem wobec szatana, który małpując rzeczy Boże wymaga od swoich czcicieli przeróżnych symboli czy znaków przynależności do jego królestwa. Dostrzegając szkaplerz na szyi jakiegoś człowieka wie, że wytaczając mu walkę, osaczając pokusą, staje wobec potęgi Tej, która miażdży go swoją pokorą. Jest to dla nas niezmiernie ważny atut, gdy chodzi o duchową walkę z przeciwnikiem naszego zbawienia.

Ułomnej i skłonnej do zapominania naturze ludzkiej szkaplerz przypomina o raz dokonanym zawierzeniu. „Odkrywając” go co jakiś czas na sobie łatwiej nabywamy nawyku częstego myślenia o Maryi i zwracania się do Niej.

Świadomość posiadania szkaplerza na szyi, szczególnie w natarczywej pokusie, w chwilach trudnych i związanych z ważnymi decyzjami, pomaga odczuć Jej obecność, rodząc w sercu większą stałość i odwagę do stawiania czoła przeciwnościom. Gdy Leonowi XI przy wyborze na papieża usługujący zakładał nową szatę i chciał zdjąć jego szkaplerz, ten powiedział: „Relinque apud me Mariam, ne me derelinquat Maria– Pozostaw przy mnie Maryję, aby mnie Maryja nie opuściła”.

Troszczyć się o dobro wszystkich ludzi

Praktykujący nabożeństwo szkaplerzne nie powinni zamykać się w świecie swoich osobistych spraw, lecz – tak jak Maryja – mają starać się dostrzegać innych ludzi i ich problemy. więcej

Noszący szkaplerz winni naśladować Jej zatroskanie o krewną Elżbietę (Łk 1, 38-40) i o nowożeńców z Kany Galilejskiej (J 2, 3?5). Razem z noszącym szkaplerz Maryja ociera łzy cierpiącym, ochrania niewinność dzieci, broni wiary świętej w sercach młodzieży, rodzinom naszym uprasza pokój, miłość wzajemną i ducha ofiary.

Odziani szkaplerzem stanowią jakby oczy, ręce i nogi Maryi, dzięki którym może Ona dotrzeć do wszystkich potrzebujących. Jej pomoc nie ogranicza się wyłącznie do matczynego uczucia miłości względem nas, ale zawsze jest konkretna i skuteczna. Ci, którzy się Jej oddają, powinni więc zająć podobną postawę. Dopiero wówczas będą Jej prawdziwymi duchowymi córkami i synami, gdy przyjmą wszystkie konsekwencje, jakie nakłada na nich ten stan tak w życiu prywatnym, jak i publicznym; gdy przeciwstawiając się razem z Nią złu, będą dążyć do ustanowienia Ją królową poszczególnych ludzi, królową rodzin i królową różnych zawodów.

Przyjąć szkaplerz z rąk kapłana

Poświęcić i nałożyć szkaplerz może każdy kapłan karmelitański lub jakikolwiek kapłan diecezjalny i zakonny, byleby uczynił to zgodnie z ustanowioną przez Kościół święty formułą.

Przyjęcie szkaplerza może mieć miejsce tylko raz. Pierwszy szkaplerz musi być wykonany z sukna. Potem może zostać zastąpiony medalikiem szkaplerznym. Po zniszczeniu pierwszego szkaplerza można nabyć kolejny i nałożyć go sobie samemu. Podobnie czyni się w przypadku zaprzestania noszenia o ile jego przyczyną nie była wzgarda (wtedy należałoby przyjąć szkaplerz ponownie)

Odmawiać naznaczoną modlitwę

Po zakończeniu obrzędu przyjęcia szkaplerza kapłan poleca codzienne odmawianie którejś z maryjnych modlitw. Najczęściej jest to antyfona Pod Twoją obronę, modlitwa Zdrowaś Maryjo lub kilkakrotnie powtarzany akt strzelisty Matko Boża Szkaplerzna, módl się za nami!

 

WYJAŚNIENIA PRAKTYCZNE

Szkaplerz płócienny, czy medalik?

Szkaplerz sukienny i medalik szkaplerzny mają taką samą wartość duchową. Chociaż przyjęcie powinno dokonać się przy pomocy szkaplerza sukiennego (dwa płatki brązowego sukna połączone dwiema tasiemkami), można go później, według osobistego uznania, zastąpić medalikiem szkaplerznym. Czynimy to już sami. Zarówno tradycyjny szkaplerz jak i medalik szkaplerzny (na jego noszenie zezwolił Pius X w 1910 r.) powinny mieć z jednej strony wizerunek Najświętszego Serca Jezusa, a z drugiej strony wizerunek Matki Bożej ze szkaplerzem w dłoni.

Czy przyjęcie szkaplerza oznacza przynależność do Bractwa Szkaplerznego?

Przyjmujący szkaplerz mogą zdecydować się na instytucjonalną przynależność do Karmelu poprzez zapisanie się do bractwa szkaplerznego (istnieją przy klasztorach karmelitańskich i w niektórych parafiach), bądź na przynależność do szeroko pojętej rodziny szkaplerza świętego, która nie wymaga zrzeszania się.

Co zrobić, gdy szkaplerz ulegnie zniszczeniu?

Przyjęcia do szkaplerza dokonuje się tylko jeden raz. Gdy zniszczy się nam sukienny szkaplerz albo zgubimy medalik, nabywamy nowy i nakładamy go sobie prywatnie. Nie jest wymagane poświęcenie nowego szkaplerza. Gdybyśmy jednak tego chcieli, może uczynić to każdy kapłan.

Czy może przyjać szkaplerz osoba nieobecna?

Nie przyjmuje się do bractwa lub rodziny szkaplerza świętego osób nieobecnych. Wyjątek stanowią osoby ciężko chore, żołnierze lub więźniowie. Można przesłać im poświęcony szkaplerz, by założyli go sobie i podjęli praktykę nabożeństwa. Gdy ustaną przeszkody powinni przyjąć go na nowo z ręki kapłana.

Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?

Zniszczony sukienny szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinniśmy wyrzucać go do śmieci, gdyż byłoby to świadectwem braku czci dla samego znaku, jak i dla Tej, od której go otrzymaliśmy.

Co zrobić gdy zaniedba się noszenie szkaplerza?

Jeśli ktoś przyjąwszy szkaplerz, nie nosił go dłuższy czas czy to z zapomnienia, czy z niedbalstwa, czy też z powodu zagubienia go, nie musi na nowo przyjmować go z rąk kapłana. Wystarczy, gdy sam sobie go ponownie założy, żałując za zaniedbania i podejmując wymogi nabożeństwa. Gdyby ktoś odrzucił szkaplerz z pogardy, a zrozumiawszy, że źle uczynił, chciał powrócić do praktyki nabożeństwa, powinien ponownie otrzymać szkaplerz od kapłana.

Czy szkaplerz mogą przyjmować małe dzieci?

Stolica Święta nie widzi przeszkód, aby szkaplerzem odziewać również małe dzieci. Zaleca się jednak, aby były już w takim wieku, by mogły zrozumieć podstawowe prawdy wiary. Wiedząc, kim jest Maryja, owocniej będą mogły przyjąć dar Jej macierzyńskiej miłości.

Czy można szkaplerz przechowywać w innym miejscu?

Szkaplerz najlepiej nosić na szyi. Najczęściej wierni skrywają go dyskretnie pod ubiorem. Nie czyni zadość obowiązkom nabożeństwa ten, kto przyjąwszy szkaplerz wiesza go np. w mieszkaniu na ścianie. Wielkość łask obiecanych przez Maryję domaga się od nas noszenia szkaplerza w sposób godny.

 

PYTANIA

1. Jakie są warunki przyjęcia szkaplerza?

Istnieje jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia.

2. Jak przygotować się do przyjęcia szkaplerza?

Przygotowanie powinno wyrazić się odbyciem sakramentalnej spowiedzi, aby w czasie przyjmowania szkaplerza znajdować się w stanie łaski uświęcającej. Umożliwi to Maryi skuteczniejsze oddziaływanie i pomoc oddanemu Jej człowiekowi.

3. Czy do przyjęcia szkaplerza koniczna jest spowiedź?

Jeżeli spowiedź jest możliwa i nie ma żadnej przeszkody, by ją odbyć, powinna poprzedzić przyjęcie szkaplerza. Istnieją jednak sytuacje, w których spowiedź nie jest możliwa: np. związek niesakramentalny, którego stanu nie da się obecnie uregulować z powodu istniejącej przeszkody kanonicznej. W takich okolicznościach można przyjąć szkaplerz wyrażając pragnienie, by Maryja w tym znaku pomogła wytrwać w dobrym i – gdy ustanie przeszkoda – uregulować życie sakramentalne.

4. Czy szkaplerz trzeba przyjąć osobiście?

Tak, szkaplerz trzeba przyjąć osobiście. Domaga się tego powaga samego znaku jak i charakter relacji z Maryją, która pragnie nawiązać z każdym z nas indywidualną, intymną i niepowtarzalną relację.

5. Czy osoba świecka może ważnie przyjąć do szkaplerza?

Osoba świecka nie może ważnie przyjąć innej osoby do szkaplerza.

6. Kto może mnie przyjąć do szkaplerza?

Do szkaplerza może ważnie przyjąć każdy kapłan zakonny lub diecezjalny oraz diakon, posługując się zatwierdzonym przez Stolicę Świętą obrzędem.

7. Czy mogę nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej?

Można nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to oficjalne przyjęcie do szkaplerza. Gdy ustanie przeszkoda choroby, osoba powinna udać się do kapłana z prośbą o nałożenie szkaplerza. Jeśli z powodu starości nie może tego uczynić, trzeba poprosić kapłana do domu, aby takiego nałożenia dokonał.

8. Gdzie mogę znaleźć obrzęd nałożenia szkalperza?

Tekst obrzędu można znaleźć na stronie internetowej www.karmel.pl. Znajduje się on również w Nowennie Szkaplerznej, którą można zamówić w karmelitańskim Wydawnictwie, pisząc na adres: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, ul. Z. Glogera 5, 31-222 Kraków.

9. Skąd wziąć szkaplerz?

Szkaplerz można nabyć w każdym klasztorze karmelitów bosych i karmelitanek bosych udając się tam osobiście lub pisząc na adres któregoś z tych klasztorów.

10. Co to jest księga szkaplerzna?

Księga Szkaplerzna to dokument zawierający wykaz osób, które przyjęły szkaplerz.

11. Czy muszę wpisać się do księgi szkaplerznej?

Księga Szkaplerzna to dokument świadczący o ludzkiej wierze w pośrednictwo Maryi. Wszyscy przyjmujący szkaplerz zachęcani są do pozostawienia w niej swych podstawowych danych: imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. Wpis do Księgi Szkaplerznej nie jest jednak warunkiem przyjęcia szkaplerza i jeśli ktoś nie chce, nie musi takiego wpisu dokonywać.

12. Jak wpisać się do księgi szkaplerznej?

Jeśli osoba przyjmuje szkaplerz w innym miejscu niż klasztor karmelitański, który posiada Księgę Szkaplerzną, a chce do takiej Księgi być wpisana, wystarczy, że prześle informację o fakcie przyjęcia szkaplerza na adres: Karmelici Bosi, Czerna 79, 32-065 Krzeszowice. Informacja powinny obejmować dane: a) miejsce i datę przyjęcia szkaplerza; b) imię, nazwisko i wiek osoby, która przyjęła szkaplerz; c) imię i nazwisko kapłana, który szkaplerz nakładał.

13. Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?

Jeśli osoba nosiła szkaplerz sukienny, który uległ zniszczeniu i chce założyć nowy, stary szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinno się go wyrzucać do śmieci ze względu na szacunek dla Maryi, od której ten znak otrzymaliśmy.

14. Czy ponownego nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan?

Osoba, która zmienia stary szkaplerz na nowy czyni to sama. Nie potrzeba prosić o to kapłana. W sytuacji, gdy szkaplerz został odrzucony z pogardy, ponowne nałożenie go, po dobyciu spowiedzi, powinno dokonać się rękami kapłana.

15. Czy potrzebny jest obrzęd nałożenia szkaplerza?

Forma noszonego szkaplerza (z sukna czy medalik) jest osobistym wyborem konkretnego człowieka. Natomiast uczestnictwo w łaskach z nim związanych wymaga przyjęcia według obrzędu zatwierdzonego przez Stolicę Świętą. Oczywiście każdy może sobie założyć medalik szkaplerzny na szyję i z pewnością Maryja będzie mu w życiu towarzyszyć. Jednak uczestnictwo w łaskich związanych z szkaplerzem karmelitańskim wymaga pełnej formy przyjęcia tego znaku.

16. Kiedy mogę przyjąć szkaplerz?

Szkaplerz można przyjąć w dowolnym, wybranym przez siebie dniu. Szczególnej jednak wymowy nabiera jego przyjęcie w jakieś święto maryjne. Wówczas związek z Maryją staje się jeszcze bardziej wyraźny.

17. Czy przyjęcie szkaplerza można co jakiś czas odnawiać?

Raz dokonanego obrzędu przyjęcia szkaplerza z rąk kapłana nie trzeba powtarzać. Istnieje natomiast piękny zwyczaj ponawiania swego oddania się Maryi każdego roku, w rocznicę przyjęcia szkaplerza. Zwyczaj ten nie ma określonej formy. Najczęściej wyraża go nawiedzenie kościoła, podziękowanie Maryi za łaskę przyjęcia Jej znaku oraz ponowienie w sercu aktu zawierzenia się Jej.

Opracował: Jerzy Zieliński OCD

źródło: 
http://szkaplerz.pl/

Podziel się z innymi: