EMMANUEL – WIELKIE ANTYFONY ADWENTU – 23 grudnia

23 XII

O Emmanuel, Rex et legifer noster, exspectatio gentium et Salvator earum: veni ad salvandum nos, Domine Deus noster.

O Emmanuelu, nasz Królu i Prawodawco, oczekiwany Zbawicielu narodów, przyjdź, aby nas zbawić, nasz Panie i Boże.

https://www.youtube.com/watch?v=FWGM9bJR2Cs

 

Ostatnia z antyfon zaczyna się imieniem Mesjasza, zapowiedzianym przez Izajasza (7, 14), a potwierdzonym przez ewangelistę (Mt 1, 22-23). Jest On królem i prawodawcą, jak prorokuje Izajasz (33, 22): Dominus iudex noster, Dominus legifer noster, Dominus rex noster, ipse salvabit nos, Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem, On sam nas zbawi – w antyfonie mamy niemal dosłowne powtórzenie słów proroka. Pan nas zbawi, dlatego nazwany jest Zbawcą. Nazwany jest oczekiwaniem wszystkich narodów – tak Go zapowiadał już praojciec Jakub (Rdz 49, 10): berło będzie przy Judzie, dopóki nie przyjdzie Ten, który ma być posłany, a który będzie oczekiwaniem narodów (exspectatio gentium w Wulgacie).
Wreszcie, ostatnie słowa tej antyfony przypominają nam o Apokalipsie: tam Chrystus jest nazwany Panem, Bogiem naszym (4, 11) – autor Apokalipsy w ten sposób „odpowiedział” na roszczenia cezara Domicjana, który tak właśnie kazał się tytułować. Dominus et Deus noster – Kyrios kai ho Theos hemon – tytuł Chrystusa jako Syna Ojca, równego Mu, z Niego zrodzonego przed wszystkimi wiekami.

 

 

Podziel się z innymi:

EMMANUEL – BÓG Z NAMI

IV Niedziela Adwentu, Rok A

 

Brewiarz IV Tydzień Adwentu, IV Tydzień Psałterza

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, przez zwiastowanie anielskie poznaliśmy wcielenie Chrystusa, Twojego Syna,  prosimy Cię, wlej w nasze serca swoją łaskę, abyśmy przez Jego mękę i krzyż zostali doprowadzeni do chwały zmartwychwstania. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie pierwsze Iz 7,10-14

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”.

Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel”.

Psalm Ps 24, 1-6

Czytanie drugie Rz 1, 1-7

Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich Proroków w Pismach świętych. Jest to Ewangelia o Jego Synu, pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym, o Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Przez Niego otrzymaliśmy łaskę i urząd apostolski, aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze.

Wśród nich jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa. Do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie: łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia Mt 1,18-24

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

Stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami””.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

 

 

Emmanuel, Bóg z nami, Bóg który zbawia nas od naszych grzechów. Przychodzi i pozostaje w poszukiwaniu grzeszników, aby ich wybawić. Ale współcześni grzesznicy, na wzór Adama ukrywają się.

Bóg pyta Ciebie, mnie, nas:  ”Adamie, Ewo, …… gdzie jesteś?”

Nie ma ich tam, gdzie powinni być.

Nie ma ich tam, gdzie jest pełnia realizacji ich misji, ich powołania.

To jest właśnie grzech.

Nam współcześni nie czują potrzeby, uznawania własnej grzeszności. Od dialogu z Bogiem, wolą własny monolog.

Aby zyskać wolność uwalniamy się od Boga. 

Czym jest ten największy grzech człowieka – to brak miłości.

Jaka jest kara, którą Bóg zsyła po wielu, wielu napomnieniach i wezwaniach  – niezdolność do miłości, egoizm, piekło jakie tworzymy sobie już tu sami na ziemi.

Powołani do życia przez Boga z miłości, mamy swoim życiem odpowiedzieć na tę Miłość naszą miłością.

Ale z naszych słowników wykreśliliśmy pojęcie grzechu.

Niepotrzebna jest też nam spowiedź, no bo przecież nikogo nie zabiłem, nie okradłem, a więc nie ma sensu chodzić do konfesjonału.

Miłość do jakiej jesteśmy powołani i o jakiej mamy świadczyć, zamieniliśmy na pożądanie, zauroczenie, chwilową przyjemność.

I w naszej ciemności wydaje się nam, że kochamy, i że wszystko jest w porządku.

W tej ciemności, za dziwnymi przysłonami gotowi jesteśmy dotykać naszych grzechów i słabości, bez wstydu, bez zarumienia się.

A jeśli Kościół wzywa do spowiedzi, to kiedyś zdążę, za rok, za dwa……..

Mam swoją godność i nie będę opowiadać o sobie kapłanowi. Psychoanalitykowi – tak, w programie telewizyjnym – też chętnie wystąpię, tam nie stracę godności.

Ale w konfesjonale ksiądz oklasków bić nie będzie, nie będzie pocieszać i tłumaczyć całego mojego życia genami, sytuacją domową, sytuacją zawodową, społeczną.

Otrzymałam/otrzymałem rozgrzeszenie poza Kościołem, więc po co mam iść do spowiedzi w konfesjonale?

Nasze pojęcie godności i Boże pojęcie godności dziecka Bożego.

Pierwsze – chwiejne, potrzebujące wciąż uznania, potwierdzenia, jest coraz bardziej wymagające i walczące o siebie.

Boże pojęcie godności – tak bardzo jestem umiłowana, że Bóg dał mi swojego Syna, że nazywa mnie swoim ukochanym dzieckiem, choć zna mnie i moje słabości. Ale nieustannie przywraca mi i utrzymuje we mnie godność swojego dziecka, swoją mocą i swoją Miłością, a nie moimi zasługami. Potwierdza ją, w sakramencie pojednania, w Eucharystii. Osoba odczuwająca swoją godność dziecka Bożego, ani innych nie poniża, ani nie oskarża, ani nie domaga uznania się swoich racji. Jeśli nie może doprosić się o sprawiedliwość w ocenie swojej osoby zwyczajnie milknie na swój i innych temat, aby swoimi słowami nie powiększać ani swoich grzechów, ani grzechów tych, których chce pouczyć. Bóg pragnie, abym odkryła swoje powołanie, misję, abym odnalazła swoją tożsamość, abym stała się w pełni człowiekiem.

Tego nie zapewni mi najlepszy psychoanalityk, żaden program telewizyjny, żadne nowoczesne technologie i idee rodem z New Age.

Odrzucenie komunii i daru bycia z Bogiem, jest odmową tworzenia siebie, odrzuceniem osobistego powołania.

Za dwa dni pójdziemy na Pasterkę, powitać i przyjąć Emmanuela. Przez Adwent zapraszał nas na tę chwilę, przygotowywał na swoje przyjście, zachęcał do wyciszenia, do oczekiwania, do refleksji.

A ja, a Ty?

Czy w ferworze przedświątecznych zakupów, sprzątania, gotowania, pieczenia, gdzieś nie zagubił się Przychodzący?

Czy poza świątecznie rozświetlonymi witrynami sklepów dojrzeliśmy gwiazdę zwiastującą ważne wydarzenie?

Czy święta będą pod znakiem prezentów, obfitego stołu, czy przede wszystkim pod znakiem Niemowlęcia Jezus, które jest z nami, aby wybawić nas od braku miłości?

Czy w te święta, Bóg narodzi się  w sercu, czy może znów trafi na zamknięte drzwi i odpowiedź – nie teraz, nie jestem gotowa/gotowy, aby się z Tobą spotkać.

Lekceważenie wołania, jest czymś poważniejszym niż pogwałcenie reguły.

Żeby przyjąć przebaczenie trzeba uznać, że go potrzebujemy, trzeba uznać, własną grzeszność.

Bóg nie usprawiedliwia i nie tłumaczy grzechu, ale go nam wybacza. Godność, wolność i wielkość człowieka polega na tym, że potrafi on przyznać się do winy, do błędu.

A to znaczy, że nie jest automatem, tak jak niektórzy woleliby, aby nim był.

 

Błogosławionych dni oczekiwania na Emanuela.

 

 

Podziel się z innymi: