KILKA MYŚLI ŚWIĘTEGO GRZEGORZA Z NAZJANZU

Znalezione obrazy dla zapytania Saint Gregory of Nazianzus

 

Kilka myśli św. Grzegorza z Nazjanzu

Potrzeba przypominać sobie o Bogu częściej niż oddychamy.

Nic nie zaszczyca Boga bardziej niż Miłosierdzie, bo to jest tak do Niego podobne.

Przywykłem ze wszystkich rzeczy wyciągać pożytek duchowy.

Kto cię ustanowił królem i panem wszystkich rzeczy, jakie są na ziemi? Któż, żebym już nie wyliczał szczegółowo, obdarował cię tak hojnie tym wszystkim, czym człowiek góruje nad innymi żywymi stworzeniami? Nie jestże to Bóg, który przede wszystkim i za wszystko żąda od ciebie miłosierdzia? Czy więc nie będziemy się musieli wstydzić, że za to, co już otrzymaliśmy i czego się jeszcze spodziewamy, nie byliśmy zdolni nawet do tego jednego, by odwzajemnić się miłosierdziem? Jeżeli On, choć jest Bogiem i Panem, nie wstydzi się nazywać naszym Ojcem, to czyż my wyprzemy się tych, z którymi łączy nas wspólne pokrewieństwo?

Nie szanuje czystości człowiek, który okazuje wprawdzie wytrwałość wobec zewnętrznych namiętności, ale nadyma się i pyszni tym, że potrafi panować nad cielesnymi pragnieniami.

Nie szanuje czystości ten, kto usiłuje zachować swe ciało czystym od rozkoszy seksualnej, ale nad innymi rozkoszami nie panuje.

Jedni tęsknią za potomstwem, inni cierpią z powodu dzieci.

Nie bądź cudzym strumyczkiem i nie staraj się spodobać więcej innym kobietom niż swojej żonie.

Wspólnie miej z mężem radości wszystkie i wszystkie przykrości, wspólne też troski, to bowiem powiększa domu zamożność.

Zarówno mężczyźnie, jak i niewieście zawdzięczamy urodzenie; jeden dług należy się od dzieci obojgu rodzicom.

Dla Niego urodzeni, dla Niego słusznie też stad wędrujemy.

Zapomnienie i milczenie są przywilejem zmarłych.

To, co dajemy ze smutną duszą i z przymusu, nie jest miłe i nie ma w tym nic sympatycznego.

Język zły nawet niewinnym już nieraz szkodę wyrządził.

Nie pragnie szanować czystości ten, kto się chełpi bogactwem.

Nie szanuje czystości ten, kto ponad miarę kocha samego siebie i zważa tylko na to co mu przynosi korzyść, a nie dba o bliźnich.

Wyobrażenie jest wstępem do uczynku; nie należy tworzyć w duszy obrazów zasługujących na potępienie.

Faryzeuszem można być nie tylko z pochodzenia, ale także z usposobienia.

Miej o sobie mniemanie dobre, lecz w pychę nie wpadaj!

Wstydu strata – wielkiego zła rodzicielką się staje.

Nie daj do siebie dostępu złu, ani słowem, ani czynem, ani sposobem, ani myślą.

Ani Ewa nie okazała się słabsza, ani Adam silniejszy.

Podziel się z innymi:

KILKA MYŚLI ŚWIĘTEGO BAZYLEGO WIELKIEGO

Podobny obraz

Kilka myśli św. Bazylego Wielkiego

Znam wielu, którzy poszczą, modlą się i pokazują całe miłosierdzie, które nic nie kosztuje, ale później nie dadzą grosza temu, który jęczy w biedzie. A zatem czemu służą pozostałe cnoty? Królestwo Boże nie wie, co z nimi zrobić.

Ludzie, o cnotę starajcie się, bo ona nawet z rozbitkiem utrzymuje się na fali.

Oprócz cnoty wszystko, co się posiada, można wcześniej lub później utracić na rzecz kogoś innego; ona sama tylko nie da się wydrzeć posiadaczowi, lecz pozostaje jego trwałą własnością za życia i po śmierci.

Wszyscy ludzie bez zastrzeżeń uważają wstrzemięźliwość za godną pochwały, sprawiedliwość za godną polecenia, odwagę za godną podziwu, a roztropność za godną pozazdroszczenia. Cnoty te bowiem w wyższym jeszcze stopniu należą do natury duszy niż zdrowie do natury ciała.

To Chrystus doprowadził nas do poznania Ciebie, prawdziwego Boga i prawdziwego Ojca.

Śpiew jest głosem Kościoła, niezbędną częścią jego uroczystości, czyni piękną nawet pustynię.

Maryja jest Kryjówką, w której zgromadzili się bez żadnego wyjątku wszyscy chorzy, biedni, porzuceni : Bóg dla nich uczynił to Schronisko.

Skuteczna modlitwa to taka, który tworzy w duszy jasne pojęcie  Boga.

Nic nie jest wyższe ponad posłuszeństwo Bogu.

Dzieci nie możemy nauczyć miłości. Trzeba im ją przekazać.

Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny; ludzie zaś mówią wiele o miłosierdziu a zapominają o sprawiedliwości.

… ten kto stara się osiągnąć doskonałość we wszystkich rodzajach cnoty, winien wpatrywać się w żywoty świętych (…) i naśladując ich dobre uczynki czynić podobnie.

Zrywając różę staramy się unikać kolców; unikajmy więc także przy czytaniu utworów literackich tego, co w nich szkodliwe, a przyjmujmy jedynie to co pożyteczne.

Czym mianowicie u jadowitych zwierząt jest jad, tym u podnieconych staje się gniew.

Gniew jest jakimś krótkotrwałym szaleństwem.

Przez gniew języki stają się nieokiełznane, a usta niestrzeżone i ręce niepowściągliwe; zuchwalstwa, obelgi, złorzeczenia, ciosy i niezliczone inne rzeczy są potomstwem gniewu i gwałtowności.

Pilnie musimy czuwać, by zło pod osłoną pięknych słów nie wkradło się do naszej duszy, niby trucizna z miodem połykana.

Chleb, który macie w nadmiarze, jest chlebem zgłodniałych; szata wisząca w waszej szafie jest ubraniem dla tych, którzy są nadzy; obuwie, którego wy nie nosicie, jest obuwiem ubogich; pieniądze, które wy trzymacie w ukryciu, są pieniędzmi ubogich; uczynki miłości, których wy nie wykonujecie, są także niesprawiedliwością, którą wy wyrządzacie.

Jak woda gasi ogień, tak wino gasi rozum. Fale morskie pochłaniają okręty, a wino gubi ludzi.

Uszy nasze nie mają zakrycia, aby wszystko słuchały; oczom Bóg dał powieki, a język zamknął wargami i zębami, aby z ust jak najmniej się wymykał.

Wielkie nieszczęście i wielka pomyślność są to dwie pokusy życia ludzkiego.

Nie szkodź sobie samemu, chcąc błyszczeć u ludzi.

Tym bardziej się pysznili, im gorzej byli zbrukani.

Śpiew jest odpoczynkiem dla duszy i początkiem pokoju. Uspokaja tumult i wzburzone myśli; uśmierza gniew. Przygotowuje ludzi do miłości, łączy odstępców, godzi wrogów.

Od słuchania o tym co złe, przechodzi się łatwo do pełnienia zła.

Ileż to razy ludzie marnują chwilę obecną, a dopiero poniewczasie żałują jej, kiedy już minęła bezpowrotnie.

Skoro w odżywaniu ciała unikamy pokarmów, jakie nam szkodzą, byłoby rzeczą nierozumną, gdybyśmy także w naukach, stanowiących pokarm duszy naszej, nie przestrzegali odpowiedniego doboru, lecz niby rwący potok górski porywali i pochłaniali wszystko, cokolwiek spotkamy po drodze.

Gdyby każdy posiadał tyle, ile mu potrzeba na zaspokojenie potrzeb, i gdyby rzeczy zbyteczne oddał ubogim, zniknęłoby bogactwo i nędza. Czy nie wyszedłeś nagi z łona swej matki? Czy nie powrócisz nagi do ziemi?

Kto Bogu służy jako dziecko, a nie jak niewolnik, ten boi się, by Go nawet w drobnych rzeczach nie obrazić.

Miłość „jako cnota” która dla bogatych powinna być najłatwiejszą, jest dla nich najtrudniejsza.

Dla każdego z nas łatwiej jest wtrącać się w cudze sprawy, niż rozważać własne.

 

Podziel się z innymi:

MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS – 25 GRUDNIA – 25 STYCZNIA

MIESIĄC DZIECIĄTKA JEZUS

  

Nabożeństwo ku tajemnicom Boskiego Dziecięctwa Pana naszego Jezusa Chrystusa zawsze było drogie duszom gorliwym.

Rozumiał to Kościół, rozpowszechniając od XVII wieku nabożeństwo do Dzieciątka Jezus poprzez, poświęcenia 25-go dnia każdego miesiącaoraz miesiąca całego każdego roku, od 25 grudnia do 25 stycznia, szczególnej czci Dzieciątka Jezus.

PRAKTYKI

Miesiąc Jezusowy rozpoczyna się 25 grudnia, a kończy się 25 stycznia. Celem tego miesiąca Jezusowego jest poznanie doskonalsze i miłość czulsza do Dzieciątka Jezus, pobudzająca nas do naśladowania Jego cnót.

Aby otrzymać tę łaskę, zaleca się następujące praktyki:

1. Codziennie się ćwiczyć w przeżywaniu wszystkich napotykanych utrapień w połączeniu z Jezusem. Wzbudzać tę intencję od rana przy przebudzeniu i wznawiać ją w ciągu dnia.

2. Starać się modlić z silniejszą wiarą i zachowywać silniejsze skupienie w miejscu świętym. Uważać kościół jako nowe Betlejem, a cyborium jako nowy żłóbek, gdzie istotnie przebywa ten sam Jezus, który przyjmował hołdy pasterzy i królów.

3. Ćwiczyć się głównie podczas tego miesiąca, w słuchaniu z większą wiernością i gotowością rozkazów osób, którym Bóg powierzył władzę nad nami.

Posłuszeństwo było cnotą ulubioną Dzieciątka Jezus. Jedyna to cnota, o której wzmiankuje Ewangelia, stanowi ona cechę najwydatniejszą jego pokory, naukę najbardziej wzruszającą i pociągającą Jego miłości, jako też przykład najwymowniejszy i najbardziej zdolny dopomóc nam w przełamaniu pychy naszej woli.

Aby naśladować to Boskie posłuszeństwo, nie zaniedbywać składania Dzieciątku Jezus, co dzień ofiar, zwalczając nasze niedobre usposobienia, zły humor i miłość własną.

4. Ożywiać w sobie szacunek i miłość ku skromności, anielskiej cnocie, która stanowi wdzięk lat dziecinnych, ozdobę młodocianego wieku i największą rozkosz Serca Jezusowego, przypatrując się przecudnej skromności Dzieciątka Jezus, owiniętego w pieluszki dziewiczymi rękami Maryi, przeczystej swej Matki.

5. Pobudzać się do naśladowania: pokory Dzieciątka Jezus wśród ubóstwa stajenki i słabości Dziecięctwa; Jego zamiłowania do pracy, wśród przykrych i niskich posług, oddawanych w warsztacie św. Józefa; Jego gorliwości o chwałę Ojca, w czasie jego pobytu w świątyni pomiędzy doktorami.

(źródło: www.karmelitanki.pl)

Podziel się z innymi:

MIRIAM – KWIAT ZIEMI ŚWIĘTEJ

Kwiat z Ziemi Świętej
Giacomo Beltritti

List pasterski mons. Giacomo Beltritti’ego, patriarchy jerozolimskiego, zapowiadający beatyfikację siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Autor przedstawia w nim sylwetkę duchową przyszłej błogosławionej, jej życie, charyzmaty i cnoty.

* * *

Jerozolima, 15 sierpnia 1983 roku

Rzadko w życiu jakiegoś świętego odnajdziemy jednocześnie tyle charyzmatów, co w życiu s. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Ta analfabetka, która w swojej wielkiej pokorze nazywała się „małe nic”, została wybrana przez Boga, aby objawić Jego mądrość i Jego wszechmoc. W życiu Mariam Baouardy już od dzieciństwa miały miejsce szczególne działania Boże. Z biegiem lat coraz bardziej się one uwidaczniały. W zakonie życie s. Marii było jednym splotem faktów nadzwyczajnych i charyzmatów. Przypomnijmy te najważniejsze.

 

Stygmaty

Kiedy s. Maria miała dwadzieścia lat i była postulantką w zgromadzeniu św. Józefa, pewnego wieczora w sierpniu 1856 roku, modląc się przed Najświętszym Sakramentem, w ekstazie zobaczyła Chrystusa, którego bok, ręce, stopy i głowa oblane były krwią. Usłyszała, jak żalił się ze swoją Matką, klęczącą u Jego stóp: „O jak bardzo mój Ojciec jest obrażany!” Słysząc, jak Maryja wstawia się za grzesznikami, s. Maria w porywie miłości rzuciła się do stóp Zbawiciela i powiedziała: „Mój Zbawicielu, daj mi, proszę, wszystkie te cierpienia, ale przebacz grzesznikom”.

Po wyjściu z ekstazy s. Maria odczuła w prawym boku dojmujący ból i spostrzegła tam głęboką ranę, z której wypływała krew. Siedem miesięcy później stygmaty pojawiły się także na rękach i stopach, a krwawa korona zdawała się wieńczyć jej czoło. Odtąd przez całe życie s. Maria nosiła znaki męki Chrystusa i uczestniczyła serdecznie w Jego cierpieniach dla zbawienia grzeszników.

 

Zranienie serca

Jest to zjawisko wyjątkowo rzadkie w życiu świętych i zwyczajnie jest udziałem stygmatyków, którzy uczestniczą w cierpieniach męki Chrystusa. Polega ono na fizycznej ranie serca, której towarzyszy upływ krwi i silne bóle. Cierpienia te są łagodzone przez wielkie pociechy duchowe. Czytamy, że św. Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu, doznała takiego zranienia. Przywilej ten był również udziałem jej córki duchowej, s. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Gdy bezpośrednio po śmierci, zgodnie z jej wyraźnym pragnieniem, wyjęto serce s. Marii, aby wysłać je do umiłowanego przez nią klasztoru w Pau, zauważono na nim szeroką ranę, jakby ślad uderzenia grotem.

 

Ekstazy

Występują one często w życiu świętych i polegają na tym, że dusza poruszona gwałtownym oświeceniem Bożym, traci kontrolę nad zewnętrznymi zmysłami i zostaje całkowicie pochłonięta przez Boga. Mariam Baouardy przez całe życie była ekstatyczką. Już jako dziecko ulegała krótkim ekstazom w domu, w ogrodzie, w kościele. Występowały one również później, gdy pracowała jako służąca w Bejrucie i Marsylii. Po wstąpieniu do Karmelu ekstazy stały się u niej zjawiskiem zwyczajnym, s. Maria wpadała w ekstazę w kaplicy, podczas rekreacji, w dormitorium. Po powrocie z Mangalore ekstazy stały się czymś codziennym. Trwały one krócej lub dłużej. Podczas ekstazy s. Maria mówiła niekiedy to, co usłyszała od Chrystusa. Po zakończonej ekstazie siostra wracała do normalnych zajęć, jakby nic nie zaszło.

 

Objawienia

Udziałem s. Marii były również objawienia niebieskie. Najczęściej ukazywał się jej Chrystus, Matka Boża i św. Józef. Niekiedy objawiali się jej także aniołowie i umiłowani święci, jak: św. Teresa od Jezusa, św. Jan od Krzyża, św. Małgorzata Maria Alacoque. Szczególnie jej bliski św. Eliasz objawił się jej w Karmelu w Pau 20 lipca 1867 roku.

 

Proroctwa

Urodzona w krainie proroków, s. Maria otrzymała od Boga także dar proroctwa. Jej proroctwa czy też przepowiednie dotyczyły wydarzeń z jej życia, jak np. data śmierci. Niekiedy dotyczyły sióstr, osób świeckich, różnych zgromadzeń zakonnych. Przepowiedziała m. in. datę śmierci Piusa IX oraz imię jego następcy Leona XIII; przepowiedziała także wojnę francusko-pruską w 1870 roku i wojnę bałkańską z 1876 roku.

W życiu s. Marii wystąpiły również inne dary nadzwyczajne, jak bilokacja, lewitacja, a zwłaszcza odczytywanie tajemnic serca. Świadkowie mówią, że czytała w sercu „jak z książki” i ta jej wiedza pomogła wielu rozpoznać stan własnego sumienia lub uwolnić się z udręk skrupułów.

 

Cnoty teologiczne

Wiara. Urodzona w środowisku głęboko religijnym, s. Maria wzrastała w umiłowaniu wiary chrześcijańskiej i przywiązaniu do Kościoła. Udowodniła to mając trzynaście lat, wybierając raczej śmierć niż porzucenie wiary chrześcijańskiej . Po tym heroicznym wyznaniu wiary zachowała nie tylko żywe wspomnienie i wolę oddania także życia za prawdę, z niego zrodziło się stałe pragnienie męczeństwa. Z przywiązania do wiary pochodził jej głęboki szacunek i miłość dla tych, którzy w Kościele reprezentują Jezusa, to jest dla papieża, biskupów i kapłanów.

Nadzieja. Maria od dziecka wiedziała, że człowiek został stworzony przez Boga, jego najwyższe dobro, i nie może pozwolić pochłonąć się przez rzeczy, które go odciągają od ostatecznego celu. Jej biografowie opowiadają, że jako dziecko otrzymała w podarunku dwa ptaszki. Pragnąc je wykąpać, utopiła je. Kiedy je grzebała w ogrodzie wuja, usłyszała głos wewnętrzny: „I tak wszystko przemija: jeśli mi oddasz twoje serce, na zawsze zostanę z tobą!” Ten głos towarzyszył jej przez całe życie i rozbudzał w niej coraz większe pragnienie doskonałości, aby oddać chwałę Bogu i osiągnąć szczęście wieczne.

Miłość. Miłość Boga skłania przede wszystkim do unikania grzechu. „Dzisiaj rano, podczas mszy św. – mówiła s. Maria 26 listopada 1875 roku – ofiarowałam się Jezusowi czynić i cierpieć, co Mu się podoba. Prosiłam tylko o jedną łaskę: abym Go nigdy nie obrażała”.

Drugim krokiem w kierunku miłości doskonałej jest czynić wszystko z miłości ku Bogu. S. Maria tak o tym mówiła: „Tak, pragnę cała należeć do Boga i chciałabym to postanowienie napisać krwią mojego serca, chciałabym też udowodnić to niebu i ziemi, i wszystkim stworzeniom”.

Przez całe życie s. Maria praktykowała z wielką delikatnością miłość braterską, starając się o dobro materialne i duchowe bliźnich. Oto przejmujący cytat: „Kiedy widzisz dziurę w ubraniu swego brata, nie rozdzieraj jej bardziej, ale oderwij łatę ze swego ubrania, aby załatać dziurę w ubraniu brata”. „Zamiast rozrywać rany i zalewać je octem, staraj się je osłodzić i pomóc, aby się zabliźniły przy pomocy olejku miłości”.

 

Duch Światy i Maryja

Nabożeństwo do Ducha Świętego. Dawna mistrzyni nowicjatu s. Marii tak się wyraziła w 1874 roku: „S. Maria ma niezwykłe nabożeństwo do Ducha Świętego. Kiedy o Nim mówi, czyni to z takim zapałem, że widać go na twarzy”. Nie wystarczyło jej prywatne nabożeństwo do Ducha Świętego, pragnęła do niego zachęcić również kapłanów, zakonników i świeckich: „Ludzie świeccy i osoby zakonne szukają nowych nabożeństw, a zapominają o nabożeństwie do Ducha Świętego”. „Nikt mający nabożeństwo do Ducha Świętego nie umrze w błędzie”. „Każdy kapłan, który zachęca do tego nabożeństwa, otrzyma specjalną łaskę w głoszeniu go”. „Jezus mi powiedział, że każdy kapłan powinien raz w miesiącu celebrować mszę św. o Duchu Świętym. Wszyscy, którzy w niej uczestniczą, otrzymają specjalną łaskę i światło”.

Nabożeństwo maryjne. Mariam urodziła się w środowisku, gdzie nabożeństwo do Matki Chrystusa było bardzo żywe. Przez całe życie miała wielkie nabożeństwo do Maryi, zwłaszcza po cudzie w Aleksandrii, kiedy to infirmerka z nieba, w niebieskiej szacie, objawiła się jej i przywróciła ją do życia. Nabożeństwo maryjne s. Marii było dziecięce, proste i żarliwe. Ciągle powtarzała imię Maryi i słowa ku Jej czci, lubiła mówić o Matce Bożej nie tylko siostrom, ale także świeckim.

Karmel w Ziemi Świętej,
Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2001.

Podziel się z innymi:

LEKARSTWA NA DUCHOWE CHOROBY

21 grudnia 2015 roku Ojciec Święty Franciszek podczas spotkania z pracownikami Kurii Rzymskiej w nawiązaniu do przedstawionych rok temu chorób duchowych, jakie mogą zagrażać członkom Kościoła przedstawił środki zaradcze czyli duchowe antybiotyki. Zachęcam do lektury i osobistej refleksji nad słowami Papieża i stosowanie duchowych szczepionek i lekarstw ilekroć będzie to wskazane. Poniżej pełny tekst papieski wraz z końcową modlitwą.

**************************************************************************************

Drodzy bracia i siostry,

Przepraszam, że nie będę mówił stojąc, ale od kilku dni odczuwam przeziębienie i nie czuję się zbyt mocno. Za pozwoleniem będę mówił siedząc.

Cieszę się, że mogę skierować do was najserdeczniejsze życzenia świętego Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku, którymi obejmuję również wszystkich współpracowników, przedstawicieli papieskich, a zwłaszcza tych, którzy w minionym roku z powodu wieku zakończyli swą służbę. Wspominamy również osoby, które Bóg wezwał do siebie. Was wszystkich i waszych najbliższych obejmuję myślą i wdzięcznością.

Podczas mojego pierwszego spotkania z wami w 2013 roku podkreśliłem dwa ważne i nierozdzielne aspekty pracy kurialnej:profesjonalizm i służbę, wskazując jako model do naśladowania postać św. Józefa. W ubiegłym roku, natomiast, aby przygotować się do sakramentu pojednania, wzięliśmy pod uwagę niektóre pokusy, choroby – „katalog chorób kurialnych”; dziś raczej powinienem powiedzieć o „antybiotykach kurialnych” – które mogą zagrażać każdemu chrześcijaninowi, kurii, wspólnocie, zgromadzeniu, parafii i ruchowi kościelnemu. Choroby, które wymagają zapobiegania, czujności, troski i niestety, w niektórych przypadkach, bolesnych i długotrwałych interwencji.

Niektóre z tych chorób pojawiły się w ciągu tego roku, powodując niemało bólu w całym ciele i raniąc wiele dusz, wywołując również zgorszenie.

Obowiązkiem wydaje się stwierdzenie, że było to – i zawsze będzie – przedmiotem uczciwej refleksji i zdecydowanych rozporządzeń. Reforma będzie kontynuowana z determinacją, jasnością i stanowczością, bo Ecclesia semper reformanda.

Niemniej, choroby a nawet skandale nie będą mogły zakryć skuteczności służby, jaką Kuria Rzymska z wysiłkiem, odpowie­dzialnością, zaangażowaniem i oddaniem pełni dla Papieża i dla całego Kościoła, i to jest prawdziwym pocieszeniem. Uczył św. Ignacy, że “właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocie­szenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby postępować naprzód w czynieniu dobrze[1].

Wielką niesprawiedliwością byłoby nie wyrażenie szczerej wdzięczno­ści i niezbędnej zachęty wszystkim osobom porządnym i uczciwym, które tu pracują z oddaniem, pobożnością, wiernością i profesjona­lizmem, ofiarując Kościołowi i Następcy Piotra wsparcie swoją solidar­nością i posłuszeństwem, jak też swymi szczodrymi modlitwami.

Co więcej, opór, trudy i upadki osób i sprawujących urzędy, stanowią także lekcje i okazje do wzrostu, nigdy zaś do zniechęcenia. Są sposobnością do „powrotu do tego, co istotne”, który oznacza konieczność oceny, jaką mamy świadomość samych siebie, Boga, bliźniego, sensus Ecclesiae sensus fidei.

O tym “powracaniu do tego, co istotne” chciałbym mówić do was, u początku pielgrzymki Roku Świętego Miłosierdzia, którą Kościół otwarł kilka dni temu, a która stanowi dla niego i dla nas wszystkich mocny impuls do wdzięczności, do nawrócenia, do odnowy, do pokuty i do pojednania.

Boże Narodzenie jest w istocie świętem nieskończonego Miłosierdzia Bożego. Mówi św. Augustyn z Hippony: „Czy mogło być większe miłosierdzie dla nas nieszczęsnych, od tego, które sprawiło, że Stwórca nieba zstąpił z nieba i Stwórca ziemi przybrał śmiertelne ciało? To samo miłosierdzie sprawiło, że Pan świata przybrał postać sługi, do tego stopnia, że będąc chlebem cierpiał głód, będąc pełnym nasyceniem cierpiał pragnienie, będąc mocą stał się słaby, będąc zbawieniem został zraniony, będąc życiem mógł umrzeć. A wszystko to dla zaspokojenia naszego głodu, dla ulżenia nam w skwarze, dla wzmocnienia naszej słabości, wymazania naszej nieprawości i rozpalenia naszej miłości[2].

Tak więc, w kontekście tego Roku Miłosierdzia i przygotowania do bliskiego już Bożego Narodzenia, chciałbym zaprezentować wam praktyczną pomoc do owocnego przeżycia tego czasu łaski. Chodzi o otwarty „katalog niezbędnych cnót” każdego, kto pełni posługę w Kurii i tych, którzy chcą uczynić płodną swoją konsekrację lub służbę Kościołowi.

Zachęcam Szefów Dykasterii i Przełożonych do jego pogłębienia, ubogacenia i uzupełnienia. Jest to spis, który wynika właśnie z analizy akrostychicznej słowa „misericordia” (Miłosierdzie) – ojciec Ricci, w Chinach, to robił, tak by było ono naszym przewodnikiem i latarnią:

1. Missionarietà i pastoralità (misyjność i wymiar duszpasterski): misyjność sprawia i ukazuje Kurię jako płodną i owocną; jest dowodem skuteczności, sprawności i autentyczności naszego działania. Wiara jest darem, ale o wielkości naszej wiary świadczy również to, na ile jesteśmy zdolni ją przekazywać[3]. Każdy ochrzczony jest misjonarzem Dobrej Nowiny przede wszystkim przez swoje życie, swą pracę i radosne, pełne przekonania świadectwo. Zdrowy wymiar duszpasterski jest cnotą niezbędną przede wszystkim dla każdego kapłana. Jest to codzienne usiłowanie naśladowania Dobrego Pasterza, który opiekuje się swoimi owcami i oddaje swoje życie, aby ratować życie innych. Jest to miara naszej działalności kurialnej i kapłańskiej. Bez tych dwóch skrzydeł nigdy nie będziemy mogli wzlecieć, ani nawet osiągnąć błogosławieństwa „wiernego sługi” (Mt 25,14-30).

2. Idoneità i sagacità (zdolność i bystrość): zdolność domaga się osobistego wysiłku dla osiągnięcia koniecznych kwalifikacji niezbędnych do jak najlepszego wypełniania swoich zadań i aktywności, ze znajomością rzeczy i intuicją. Sprzeciwia się ona rekomendacjom i łapówkom. Bystrość jest gotowością umysłu do rozumienia i stawienia czoła różnym sytuacjom z mądrością i kreatywnością. Zdolność i bystrość stanowią również ludzką odpowiedź na Bożą łaskę, gdy każdy z nas postępuje według znanego powiedzenia: „robić wszystko tak, jakby Bóg nie istniał, a potem zostawić wszystko Bogu, tak jakbym ja nie istniał”. Jest to postępowanie ucznia, który zwraca się do Pana każdego dnia ze słowami tej pięknej Modlitwy Powszechnej przypisywanej papieżowi Klemensowi XI: „Kieruj mną w swojej mądrości, otocz swą sprawiedliwością…, pocieszaj dobrocią, chroń swoją potęgąOfiaruję Ci moje myśli, Panie, aby mnie prowadziły do Ciebie; moje słowa, aby mówiły jedynie o Tobie; moje uczynki, aby zgodne były z Twoją wolą, i całe postępowanie moje, aby było życiem wyłącznie dla Ciebie”[4].

3. Spiritualità i umanità (duchowość i człowieczeństwo): duchowość jest kręgosłupem każdej posługi w Kościele i w życiu chrześcijańskim. Ona karmi całe nasze działanie, podtrzymuje je i chroni przed ludzką kruchością i przed powszednimi pokusami. Człowieczeństwo jest wcieleniem prawdziwości naszej wiary. Kto rezygnuje ze swego człowieczeństwa, rezygnuje ze wszystkiego. Człowieczeństwo odróżnia nas od maszyn, od robotów, które nie czują i nie wzruszają się. Kiedy okazuje się, że trudno nam poważnie płakać albo śmiać się namiętnie – to dwie oznaki – wówczas zaczął się proces naszego upadku i przekształcania z „ludzi” w coś innego. Człowieczeństwo to umiejętność okazywania wszystkim czułości i bliskości i życzliwości (por. Flp 4,5). Duchowość i człowie­czeństwo, choć są cechami wrodzonymi, są równocześnie możliwościami, które trzeba co raz pełniej realizować, nieustannie zdobywać i codziennie okazywać.

4. Esemplarità i fedeltà (przykładne postępowanie i wierność): błogosławiony Paweł VI – w ’63 – przypomniał Kurii „jej powołanie do dawania przykładu”[5]. Przykładne postępowanie, by uniknąć skandali, które ranią dusze i zagrażają wiarygodności naszego świadectwa. Wierność naszej konsekracji, naszemu powołaniu, zawsze pamiętając o słowach Chrystusa: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10) i „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie!” (Mt 18,6-7).

5. Razionalità i amabilità (racjonalność i uprzejmość): racjonalność jest potrzebna, aby unikać przesadnych uniesień emocjonal­nych, a uprzejmość, by unikać nadmiaru biurokracji, programo­wania i planowania. Są to przymioty niezbędne dla równowagi osobowości: „Nieprzyjaciel – cytuję ponownie św. Ignacego, przepraszam – bardzo bada, czy dusza jest grubego czy delikatnego sumienia. A jeśli jest subtelna, stara się ją jeszcze bardziej wysubtelnić aż do przesady, żeby ją łatwiej zaniepokoić i zamieszać[6]. Każda przesada jest oznaką jakiegoś zaburzenia równowagi, zarówno przesada w racjonalności, jak i przesada w uprzejmości.

6. Innocuità e determinazione (nieszkodliwość i determinacja): nieszkodliwość czyni nas ostrożnymi w sądzeniu, zdolnymi do powstrzymania się od działań pochopnych i impulsywnych. Jest to zdolność do wydobycia tego, co najlepsze z nas, z innych i z danych sytuacji, działając z troską i zrozumieniem. Jest to czynienie innym tego, co chcielibyśmy, aby nam czyniono (por. Mt 7,12 iŁk 6,31). Determinacja to działanie ze zdecydowaną wolą, z jasną wizją i posłuszeństwem wobec Boga i najwyższego prawa, jakim jest salus animarum (por. KPK kan. 1725).

7. Carità i verità (miłość i prawda): są to dwie nierozłączne cnoty życia chrześcijańskiego: „czynienie prawdy w miłości i życie miłością w prawdzie” (por. Ef 4,15)[7]. Do tego stopnia, że ​​Miłość bez prawdy staje się ideologią destrukcyjnego uszczęśliwiania, a prawda bez miłości staje się ślepym jurydyzmem.

8. Onestà i maturità (uczciwość i dojrzałość): uczciwość to prawość, konsekwencja i działanie z całkowitą szczerością wobec siebie i Boga. Człowiek uczciwy działa poprawnie nie tylko pod okiem nadzorcy lub przełożonego; człowiek uczciwy nie obawia się bycia zaskoczonym, ponieważ nigdy nie zwodzi tego, kto mu ufa. Człowiek uczciwy nigdy nie rządzi się, jak „zły sługa” (Mt 24,48-51), ludźmi lub rzeczami, które zostały jemu powierzone do zarządzania. Uczciwość to podstawa, na której opierają się wszystkie inne cechy. Dojrzałość to dążenie do osiągnięcia harmonii między naszymi zdolnościami fizycznymi, psychicznymi i duchowymi. Jest ona celem i rezultatem procesu rozwoju, który nigdy się nie kończy i nie zależy od naszego wieku.

9. Rispettosità i umiltà (szacunek i pokora): okazywanie szacunku jest cechą dusz szlachetnych i delikatnych; osób starających się zawsze okazywać autentyczny respekt dla innych, dla swej roli, dla przełożonych i podwładnych, spraw, akt, tajemnicy i poufności; ludzi, którzy potrafią uważnie słuchać i uprzejmie mówić. Pokora jest natomiast cnotą świętych i ludzi pełnych Boga, którzy tym bardziej wzrastają w znaczeniu, im bardziej wzrasta w nich świadomość, że są niczym i że nic nie mogą uczynić bez Bożej łaski (por.J 15,8).

10.   Doviziosità – mam słabość do neologizmów – i attenzione (bogactwo duchowe i czujność): im bardziej ufamy Bogu i Jego Opatrzności, tym bardziej będziemy bogaci duchowo i tym bardziej otwarci na dawanie, wiedząc, że im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Bezużyteczne jest bowiem otwieranie wszystkich drzwi świętych we wszystkich bazylikach świata, jeśli drzwi naszego serca są zamknięte na miłość, jeśli nasze ręce są zamknięte na dawanie, jeśli nasze domy są zamknięte na gościnność, jeśli nasze kościoły są zamknięte na przyjęcie ludzi. Czujność jest troską o szczegóły i dawanie tego, co w nas najlepsze, nie zmniejszając wyczulenia na nasze wady i słabości. Święty Wincenty a Paulo modlił się: „Panie, daj, bym natychmiast dostrzegł, kto stoi u mego boku, kto smuci się bezradny, kto cierpi i to ukrywa, kto wbrew swej woli jest samotny”.

11. Impavidità i prontezza (nieustraszoność i ochotność): bycie nieustraszonym oznacza nie uleganie zastraszeniu w obliczu trudności, jak Daniel w jaskini lwów, jak Dawid przed Goliatem. Oznacza działanie z odwagą i determinacją, bez letniości, „jako dobry żołnierz” (2Tm 2,3-4). Oznacza umie­jętność uczynienia pierwszego kroku bez ociągania się, jak Abraham i jak Maryja. Natomiast ochotność jest umiejętnością działania wolnego i żwawego, bez przywiązywania się do rzeczy materialnych, doczesnych. Psalm mówi: „do bogactw, choćby rosły, serc nie przywiązujcie” (Ps 61,11). Ochotność oznacza bycie zawsze w drodze, nigdy się zbytnio nie obciążając gromadzeniem rzeczy niepotrzebnych, nie zamykając się w swoich własnych projektach i nie pozwalając, by rządziła nami ambicja.

12. W końcu affidabilità i sobrietà (niezawodność i wstrze­mięźliwość): niezawodnym jest ten, kto potrafi wywiązywać się z obowiązków poważnie i rzetelnie, kiedy jest obserwowany, a zwłaszcza, gdy jest sam. To ten, kto promieniuje wokół siebie poczuciem spokoju, bo nigdy nie zawodzi udzielonego mu zaufania. Wstrzemięźliwość – ostatnia cnota w tym katalogu, jednak nie pod względem ważności – jest zdolnością do wyrzeczenia się tego, co zbyteczne i przeciwstawienia się panującej logice konsumpcji. Wstrzemięźliwość jest roztropnością, prostotą, tym co podstawowe, równowagą i umiarkowaniem. Wstrzemięźli­wość jest spojrzeniem na świat oczami Boga oraz spojrzeniem ubogich i z perspektywy ubogich. Wstrzemięźliwość jest stylem życia[8], który wskazuje prymat drugiego jako zasadę porządku­jącą, i wyraża egzystencję jako troskę i służbę dla innych. Człowiek wstrzemięźliwy jest osobą konsekwentną i zasadniczą we wszystkim, bo potrafi zmniejszyć, odzyskiwać, użyć ponownie, naprawić i żyć z poczuciem umiaru.

Drodzy bracia,

Miłosierdzie nie jest przelotnym uczuciem, ale jest syntezą Radosnej Nowiny jako wybór tych, którzy chcą mieć uczucia „Serca Jezusa”[9], osób, które poważnie chcą naśladować Pana, wzywającego nas: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Mt5,48; Łk 6,36). Mówi ojciec Ermes Ronchi: „Miłosierdzie jest zgorszeniem dla sprawiedliwości, szaleństwem dla inteligencji, pocieszeniem dla nas dłużników. Dług życia, dług bycia kochanym spłacamy jedynie miłosierdziem”.

Niech zatem miłosierdzie kieruje naszymi krokami, inspiruje nasze reformy, oświeca nasze decyzje. Niech będzie ono filarem naszej pracy. Niech ono nas poucza, kiedy powinniśmy iść naprzód i kiedy winniśmy zrobić krok wstecz. Niech ono pozwala nam odczytać małość naszych działań w wielkim planie zbawienia Boga oraz we wspaniałości i tajemniczości Jego dzieła.

Abyśmy to mogli zrozumieć, pozwólmy się oczarować piękną modlitwą powszechnie przypisywaną bł. Oscarowi Arnulfo Romero, a którą po raz pierwszy wygłosił Kard. John Dearden:

Pomagaj nam zawsze zrobić krok wstecz i spojrzeć z dystansu.
Królestwo jest nie tylko niedostępne dla naszych wysiłków, jest także poza naszymi wizjami.
W naszym życiu udaje się nam dokonać jedynie niewielkiej części tego wspaniałego przedsięwzięcia, które jest dziełem Boga.
Nic z tego, co czynimy, nie jest pełne.
To jakby powiedzieć, że Królestwo jest bardziej przed nami samymi.
Żadne stwierdzenie nie mówi wszystkiego, co można powiedzieć.
Żadna modlitwa nie wyraża w pełni wiary.
Żadne credo nie pociąga za sobą doskonałości.
Żadna wizytacja duszpasterska nie przynosi ze sobą
wszystkich rozwiązań.
Żaden program nie realizuje w pełni misji Kościoła.
Żaden cel lub kres nie osiąga pełni.
O to chodzi:
Sadzimy nasiona, które ​​pewnego dnia wzrosną.
Podlewamy nasiona już posadzone, wiedząc, że inni będą ich strzegli.
Kładziemy fundamenty czegoś, co się rozwinie.
Kładziemy zaczyn, który pomnoży nasze możliwości.
Nie możemy zrobić wszystkiego,
ale rozpoczęcie dzieła daje poczucie wyzwolenia.
Daj nam moc, by czegoś dokonać i uczynić to dobrze.
Może być niepełne, ale jest to początek, krok pielgrzymki.
Szansa, aby przejawiła się łaska Boga
i dokonała reszty.
Może się zdarzyć, że nigdy nie zobaczymy jego spełnienia,
ale jest to różnica między mistrzem a robotnikiem.
Jesteśmy robotnikami, a nie mistrzami,
sługami, nie mesjaszami.
Jesteśmy prorokami przyszłości, która nie jest nasza.

Z tymi myślami i z tymi uczuciami, życzę wam dobrego i świętego Bożego Narodzenia, i proszę was, abyście się za mnie modlili. Dziękuję.

 


[1]Ćwiczenia duchowne, 315.

[2] Cfr. Serm. 207, 1 PL 38, 1042.

[3] “Charakter misyjny [Kościoła] nie jest tylko kwestią obszarów geograficznych, lecz odnosi się do ludów, kultur i osób właśnie dlatego, że «granice» wiary nie przebiegają tylko przez terytoria i tradycje ludzkie, ale też i przez serce każdego człowieka. Sobór Watykański ii w sposób szczególny podkreślił, że obowiązek misyjny, obowiązek poszerzania granic wiary jest znamienny dla każdego ochrzczonego i dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej”: Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2013, n. 2.

[4] Mszał rzymski.

[5]Papież Paweł VI, Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 21 września 1963, AAS 55 (1963), 793-800.

[6] Ćwiczenia duchowne, 349.

[7] „Miłość w prawdzie, której Jezus Chrystus dał świadectwo swoim życiem ziemskim, a zwłaszcza swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości… To siła, która pochodzi od Boga — odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdy (Benedykt XVI, Enc. Caritas in veritate, 29 czerwca 2009, n. 1: AAS 101 (2009), 641), dlatego potrzeba „łączenia miłości z prawdą nie tylko we wskazanym przez św. Pawła kierunku, «veritas in caritate» (Ef 4, 15), ale również w odwrotnym i komplementarnym kierunku — «caritas in veritate». Prawdy trzeba szukać, znajdować ją i wyrażać w «ekonomii» miłości, a miłość z kolei musi być pojmowana, uwierzytelniana i wprowadzana w życie w świetle prawdy” (tamże, n.2).

[8] Styl życia nacechowany wstrzemięźliwością przywraca człowiekowi „postawę bezinteresowną, szlachetną, wrażliwą na wartości estetyczne, która się rodzi z zachwytu dla istnienia i dla piękna, oraz pozwala odczytywać w rzeczach widzialnych przesłanie niewidzialnego Boga, który je stworzył” (Centesimus Annus, 37); por. AA.VV., Nuovi stili di vita nel tempo della globalizzazione, Fond. Apostolicam Actuositatem, Roma 2002.

[9] Św. Jan Paweł II, Anioł Pański, 9 lipca 1989: “Wezwanie «Serce Jezusa» przywodzi na myśl człowieczeństwo Chrystusa i podkreśla bogactwo uczuć: współczucie chorym, umiłowanie ubogich, miłosierdzie wobec grzeszników, czułą miłość do dzieci, odwagę w demaskowaniu hipokryzji, pychy i przemocy, łagodność wobec przeciwników, gorliwość w szerzeniu chwały Ojca i radość z Jego tajemniczych i opatrznościowych planów łaski. (…) Przypomina o smutku Chrystusa po zdradzie Judasza, o udręce samotności, o niepokoju w obliczu śmierci i o synowskim zdaniu się na wolę Ojca. Wezwanie to mówi przede wszystkim o miłości, która wytryska nieustannie z Jego duszy: nieskończonej miłości do Ojca i bezgranicznej miłości do człowieka”.

 

 https://w2.vatican.va/content/francesco/pl/speeches/2015/december/documents/papa-francesco_20151221_curia-romana.html

 
 
Podziel się z innymi:

W DRODZE KU PEŁNI

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, Ty wziąłeś do niebieskiej chwały ciało i duszę Niepokalanej Dziewicy Maryi, Matki Twojego Syna, spraw abyśmy nieustannie troszczyli się o dobra duchowe  i wysłużyli sobie udział w Jej chwale. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie pierwsze Ap 11,19; 12,1.3-6.10

Czytanie z Księgi Apokalipsy św. Jana Apostoła. Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.

Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty, ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi, pożreć jej Dziecko.

I porodziła Syna – mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”.

Psalm Ps 45,7.10-12.14-15

Refren: Stoi Królowa po Twojej prawicy.

Tron Twój, Boże, trwa na wieki,

berłem sprawiedliwym berło Twego królestwa.

Córki królewskie wychodzą na spotkanie z Tobą,

królowa w złocie z Ofiru stoi po Twojej prawicy.

Refren: Stoi Królowa po Twojej prawicy.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,

zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.

Król pragnie twego piękna,

on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Refren: Stoi Królowa po Twojej prawicy.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,

odziana w złotogłów.

W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,

za nią prowadzą do ciebie dziewice, jej druhny.

Refren: Stoi Królowa po Twojej prawicy.

Czytanie drugie 1 Kor 15,20-26

Czytanie z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Bracia: Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc.

Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.

Ewangelia Łk 1,39-56

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie. Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Wtedy Maryja rzekła:

„Wielbi dusza moja Pana

i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.

Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą

wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,

święte jest imię Jego.

A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie

nad tymi, którzy się Go boją.

Okazał moc swego ramienia,

rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.

Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.

Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.

Ujął się za swoim sługą, Izraelem,

pomny na swe miłosierdzie.

Jak obiecał naszym ojcom,

Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.

 

 

Kilka lat temu napisałam krótką refleksję, jest publikowana na stronach www.opoka.org.pl  poniżej ten tekst, nieco poszerzony.

Określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja, zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały Niebieskiej.

Tyle formuła dogmatu ogłoszonego przez Kościół Katolicki 1 listopada 1950 r.

W kilku krótkich, rzeczowych słowach zawarta została cała wiara odnosząca się do Maryi.

Rozważając tajemnicę Wniebowzięcia Matki Bożej, być może uda się wielu z nas przyjrzeć oczyma wiary Jej ziemskiemu życiu.

Być może z tej refleksji i nauki Magisterium Kościoła wyciągniemy dla siebie samych wnioski i wskazówki do nadania naszemu życiu odpowiedniego kierunku i przeżywania go w sposób pełniejszy, zgodny z naszym chrześcijańskim powołaniem.

Maryja zachęca nas do kroczenia przez życie z twarzą zwróconą ku niebu.

Wzywa nas nieustannie, by już tutaj żyć życiem nieba i oswajać się z tym światem, który jest zarazem tak bliski i tak daleki od nas.

Tak bliski, gdyż jest w nas, tak daleki, ponieważ o nim ciągle zapominamy i tak słabo rozumiemy.

W Maryi, dzięki Jej całkowitemu otwarciu na Boga i Jego łaskę, najpełniej rozwinęły się wiara, nadzieja, miłość.

Wpatrując się w ikonę Wniebowzięcia, warto jest zadać sobie pytanie jakie miejsce te właśnie cnoty wiary, nadziei, miłości zajmują miejsce w moim własnym życiu, tu i teraz, w całym bogactwie doświadczanych przeżyć i wydarzeń. Jakie miejsce zajmują w moim osobistym stosunku do siebie samego, do mojego ciała i duszy, do otaczających mnie ludzi, do Kościoła i do Boga.

Na ile staramy się, aby dary Ducha Świętego jakie otrzymaliśmy i otrzymujemy owocowały w codziennym życiu.

Nieraz kilkakrotnie w ciągu dnia odmawiając Modlitwę Pańską, mówimy „bądź wola Twoja”.

Maryja poszukująca i wypełniająca wolę Boga, stała się żywym Fiat, przyjmującym w wierze i miłości to wszystko, co Bóg przygotował dla tej pokornej Służebnicy.

W naszym przypadku, najczęściej ta modlitwa zaczyna się i kończy na słowach. Trudno jest nam zawierzyć siebie i swoją doczesność Stwórcy i Zbawicielowi.

Jeśli nawet, pod natchnieniem Ducha Świętego, przychodzi nam na myśl, aby jednak spróbować, zaryzykować i zacząć wypełniać wolę Boga, to obawiamy się osądu ludzkiego, śmieszności, wyobcowania i potencjalnych trudności. Zaproszenie do podjęcia wysiłku wiary, a w ślad za nim dojścia do ostatecznego zwycięstwa odrzucamy lub odsuwamy na później, oczekując na jakiś bliżej nieokreślony lepszy czas.

Nasza wiara nie karmi się, lub czyni to w niewielkim stopniu, słuchaniem i rozważaniem Słowa Bożego.

Wciąż grozi nam, że w przeżywanej wierze bardziej szukamy siebie samych, niż Boga.

Dlatego tak trudno jest nam Go poznawać, wypełniać Jego oczekiwania, pokładać w Nim nadzieję i kochać tą miłością do jakiej jesteśmy wezwani.

Jakże inaczej w świetle tych trzech głównych cnót rozbrzmiewają słowa błogosławieństw Chrystusa skierowane do każdego z nas.

Taka ikoną życia pełnią błogosławieństw jest Maryja.

W wyznaniu wiary, które powtarzamy niemal równie często, jak Modlitwę Pańską, oznajmiamy, iż u końca czasów oczekujemy naszego zmartwychwstania w ciele. Ponownie —życie wskazuje jak niewiele z tego, co wyznajemy słowami, przenika nasze życie, ma wpływ na poglądy i sposób życia.

Tajemnica Wniebowzięcia przypomina o szczególnej godności naszego ciała.

Św. Paweł Apostoł dramatycznie napominał — Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? (…) Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?

W otaczającym nas świecie, który kształtowany jest tak, jakby Boga nie było, ludzkie ciało jest z jednej strony poniżane i pogardzane przez pornografię, pijaństwo, narkomanię, eutanazję; z drugiej zaś strony czyni się z ludzkiego ciała nowego bożka, któremu poświęca się cały wolny czas, dostępne środki finansowe.

Od kondycji, w jakiej znajduje się nasze ciało uzależniamy odniesienie sukcesu, powodzenie, akceptację, własne dobre samopoczucie. Z pogardą, dezaprobatą, a w najlepszym razie niechęcią patrzymy na naszych bliźnich, którzy nie spełniają wymagań współczesnego kanonu piękna, na starszych oraz schorowanych.

Doprawdy trudno w nas się w takich momentach doszukać rzeczywistej miłości bliźniego.

Każdy z nas kilka razy w swoim własnym życiu ma możliwość uczestniczenia w ziemskim pożegnaniu bliskich, przyjaciół czy znajomych. Te trudne i bolesne momenty pożegnań, są dla nas kolejnym wskaźnikiem, na ile przeżywamy sercem i życiem naszą wiarę, na ile żyjemy nadzieją na obiecane przez Chrystusa życie wieczne, na ile przenika rzeczywista miłość do tych, którzy już cieszą się chwałą nieba, a na ile egoistyczna miłość własnej straty.

Jeśli przyrównamy nasze życie do życia Maryi, do życia tych wszystkich, którzy starali się Ją naśladować okaże się, jak wiele jest w nas sprzeczności, niezgody, zapominania o naszym ostatecznym powołaniu, kiedy dostąpimy ostatecznego dopełnienia w Bogu.

Mówimy, że Maryja jest naszą przewodniczką w wierze, wzorem nadziei, Matką pięknej Miłości.

Słowami oddajemy Bogu chwałę, za piękno i jasność stworzenia, jakim jest Maryja.

Tajemnica Jej życia w Bogu i dla Boga jest wciąż tematem wielu prac teologicznych i artykułów.

Zastanawiam się jednak, jak wszystkie te mądre słowa, zachęty, praktyki pobożne wszczepiać w codzienne doświadczenie wiary.

W dzisiejszej Ewangelii św. Elżbieta wypowiada trzy błogosławieństwa.

Pierwsze : błogosławiona jesteś między niewiastami (najwyższa forma błogosławieństwa, w hebrajskim nie ma stopniowania przymiotników, używa się do tego celu rzeczowników)

Drugie: błogosławiony jest owoc Twojego łona.

Trzecie: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

Bóg przemawia nie tylko do szczególnie wybranych. Bóg przemawia do każdego z nas, swych dzieci. Przemawia poprzez wydarzenia, poprzez ludzi i ich słowa, poprzez Słowo Boże. Naszym zadaniem jest nauczyć się przy Jego łasce rozpoznawać to co On mówi. Potrzeba nam do tego ciszy i skupienia, oraz codziennej refleksji w sercu.

Potrzeba jeszcze na wzór Wniebowziętej uwierzyć Słowu Boga. Jego obietnicy, Jego Dobrej Nowinie. Nowinie, że choćby dziś wszystko układało się nie po naszej myśli i nie według naszych oczekiwań, to wszystko zakończy się dobrze. Mówią o tym dzisiejsze czytania.

Niepokalana od początku wierzyła Bożym obietnicom i ich wypełnieniu. Jej życie ukoronowało Wniebowzięcie. A my, jak się ma nasza wiara w Boże Obietnice? Jak się ma nasza wiara w Boży Sukces? Patrząc na smutne, przygnębione, zaniepokojone twarze współsióstr i współbraci dochodzę do wniosku, że chyba nie bardzo Panu Bogu dowierzamy.

Jak pamiętać na co dzień, że Chrystus umarł za wszystkich, że to co ofiarował swojej Matce, ofiarował również swoim braciom i siostrom, którymi jesteśmy.

Myślę, że jeśli doświadczenia dorocznych sierpniowych pielgrzymek, uroczystości i świąt maryjnych, rekolekcji wakacyjnych mają przynieść liczniejsze owoce, dostrzegalne przez innych w naszym zwykłym życiu, to potrzeba co dzień, a nie tylko od święta pytać się siebie, na ile udaje mi się żyć cnotami: wiary, otwarcia na Słowo Boże, zawierzenia Bogu, milczenia, pokory, dobroci, czystości, współcierpienia, jedności, pokoju, radości.

Bez podejmowania takiej stałej refleksji i wysiłku kontemplowania postaci Maryi, bez codziennego pokonywania mieszkającego w nas starego człowieka, poprzez coraz silniejsze przylgnięcie do Boga, kolejny sierpień zastanie nas z pytaniem jakie znaczenie i konsekwencje dla mojego życia ma uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Błogosławionego dnia z Najświętszą Maryją Panną Wniebowziętą.

Podziel się z innymi: