JEZUITOM W IMIĘ JEZUSA

(fot. PSJ)

3 stycznia Jezuici obchodzą święto tytularne (patronalne) swojego Zakonu, Towarzystwa Jezusowego. Nazwę tę odradzano świętemu Ignacemu, on jednak z wielkim przekonaniem argumentował, że Towarzystwo Jezusowe powstało z woli Naszego Pana, dlatego powinno nosić Jego Imię. Ignacy podczas swoich długich rozmyślań i kontemplacji, pokochał To Imię, w którym wszyscy zostaliśmy zbawieni.

 

Imię Jezusa przypomina nam o realności tajemnicy Wcielenia, o Bogu, Który naprawdę wszedł w historię ludzkości. Przyjął też kulturę określonego narodu i wszystko, co w niej było wartościowe z Tradycji Przymierza, przyjął dla Siebie i nasycił nieskończoną Miłością Boga. Wiedział, że owa Tradycja złożona jest nie tylko z Bożych interwencji i odpowiedzi Izraela, lecz również z jego zdrad, niewierności i ponownych powrotów w duchu pokutnym.
 
Święty Ignacy posiadał wielkie nabożeństwo do Imienia Jezus. Znał teologiczne znaczenie tego Imienia: Bóg zbawia. Wyraża ono całe bogactwo łaski Bożego działania. Bóg jest hojny, On nas uprzedza i zaskakuje swoimi darami. Nasz założyciel znał też opowieść o męczenniku, św. Ignacym Antiocheńskim. Wielowiekowa tradycja przekazała nam, że po śmierci Ignacego Antiocheńskiego, na jego sercu odkryto wyryte Imię Pana. Zachwycony tą opowieścią Inigo (takie było imię Ignacego otrzymane na chrzcie świętym) postanowił zmienić własne imię na Ignacy.
 
Święty Ignacy miał też ogromne wyczucie duchowego znaczenia każdego słowa Pisma Świętego i modlitw ułożonych przez świętych. W napisanych przez siebie Ćwiczeniach duchowych zachęca, by smakować pojedyncze, natchnione Bożym Duchem słowa. W każdym z nich ukryta jest Boża łaska i moc przemiany.
 
Idąc za jego przykładem, odkryjmy dzisiaj, jak słodkie jest Imię Jezus, jak nas wewnętrznie oczyszcza, wzbudza nadzieję i pociesza na progu Nowego Roku 2016.
Wyobraźmy sobie jak Maryja, Boża Rodzicielka, woła – tak zwyczajnie, jak każda matka – Jezusa po imieniu.
Starajmy się usłyszeć, jak św. Józef zwraca się do Jezusa po Imieniu i mocno przytula do siebie Syna.
 
W dniu, w którym czcimy Imię Jedynego Zbawiciela wszystkich ludzi, podziękujmy, że tylko w Nim jest ratunek we wszystkich sytuacjach naszego życia. Bo nie dano pod niebem innego Imienia, w którym ludzie mogli być zbawieni.
 
Módlmy się też dzisiaj za Towarzystwo Jezusowe, by skupione na Imieniu Pana, potrafiło zawsze Mu służyć hojnie i wielkodusznie, w Kościele Katolickim, naszej Matce. Oby tej miłości do Jezusa współcześni jezuici umieli się uczyć każdego dnia.
 
Dziś cichą modlitwą otaczam wszystkich ojców i braci jezuitów tu w kraju i za granicą i przez Serce Niepokalanej Dziewicy Maryi dziękuję Panu Jezusowi za nich wszystkich i każdego z osobna. Szczególniej zaś dziękuję za tych, których dane mi było poznać i spotykać się na wspólnych drogach.
 
W uroczystość imienia Jezus
życzę wszystkim ojcom i braciom jezuitom
i Ojcu Świętemu Franciszkowi
w Nowym 2016 roku
dalszego owocnego wypełniania jezuickiej misji
w dziełach, do których ich Pan powołał.
Z darem modlitwy.  
Podziel się z innymi:

JEDYNY JEZUITA PŁCI ŻEŃSKIEJ — INFANTKA HISZPAŃSKA JUANA

JEDYNY JEZUITA PŁCI ŻEŃSKIEJ — INFANTKA HISZPAŃSKA JUANA

Jako przyczynek do historii o nieudanej próbie założenia żeńskiej gałęzi Towarzystwa Jezusowego warto podać krótką informację o jedynej kobiecie, której św. Ignacy nie odmówił ślubów zakonnych i przynależności przez osiemnaście lat do Towarzystwa.

Wieść o przyjęciu Izabeli Roser i jej dwóch towarzyszek do Towarzystwa Jezusowego dotarła rychło do Hiszpanii i wzbudziła istną lalę „powołań” żeńskich do zakonu Jezuitów. Dostojne damy z Barcelony, Gandii, Ewory i Walencji, popierane w swych zamiarach przez niezbyt roztropnych ojców Araoza i Oviedo, słały do Ignacego listy z prośbami o przyjęcie ich pod posłuszeństwo Towarzystwa. Należały do ich grona osobistości naprawdę wybitne: Pani Eleonora Mascarenhas, wychowawczyni dzieci cesarza Karola V, dobra znajoma św. Ignacego; Juana de Mendosa, szwagierka św. Franciszka Borgiasza; księżniczka Juana de Cardona i inne. Także i zakonnice, np. s. Teresa Rejadell i s. Jeronima Oluja z towarzyszkami, benedyktynki z barcelońskiego klasztoru św. Klary, usilnie błagały Ignacego o przyjęcie ich pod kierownictwo i posłuszeństwo Towarzystwa, widząc w tym jedyny skuteczny środek reformy ich klasztoru. Ignacy, pouczony przykrym doświadczeniem, był nieustępliwy i wszystkie te prośby i nalegania kwitował odpowiedzią odmowną. Wiemy, że w 1547 r. uzyskał od Stolicy Świętej zwolnienie od opieki nad kobietami żyjącymi wspólnie i chcącymi oddać się pod posłuszeństwo Towarzystwa. Od raz powziętej i przez papieża Pawła III zatwierdzonej decyzji nie mógł i nie chciał odstępować.

Ale na ogół nie ma reguł bez wyjątków. Ignacy też musiał w jednym jedynym wypadku uczynić wyjątek. Działały tu względy, które wolno nazwać vis maior i którym nie można było się przeciwstawić. Na półtora roku przed swą śmiercią zgodził się Ignacy na przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego infantki hiszpańskiej, księżniczki Juany, córki Karola V. Wyjątek ten otoczono największą tajemnicą, by uniknąć plotek, żalów i pretensji innych pań, którym dano odpowiedź

Juana urodziła się w roku 1535. Była dzieckiem niezwykle uzdolnionym i rychło zdobyła świetne wykształcenie humanistyczne. Mając lat siedemnaście poślubiła w 1552 r. chorowitego, młodszego o rok od siebie królewicza portugalskiego Jana Emmanuela, syna Jana III i Katarzyny, siostry Karola V, czyli syna swej ciotki. W małżeństwie tym żyła Juana zaledwie dwa lata, bo już w styczniu 1554 r. zmarł jej młodociany małżonek. Niedługo po jego śmierci urodził się syn pogrobowiec, Sebastian, ostatni z portugalskiej dynastii Avizów.

Pobyt na dworze lizbońskim musiał być dla Juany po śmierci męża niemiły, bo zdawszy wychowanie dziecka królowej Katarzynie, babce Sebastiana, wróciła na dwór ojca do Hiszpanii. Karol V wysoko cenił rozum i talent polityczny swej córki. Podczas pobytu syna Filipa (późniejszego Filipa II) w Anglii mianował Juanę regentką Hiszpanii.

Juana od dawna znała jezuitów, a teraz była pod szczególnym wpływem i urokiem św. Franciszka Borgiasza, przyjaciela rodziny cesarskiej, ongiś wicekróla Katalonii, obecnie zaś komisarza zakonu Towarzystwa Jezusowego w Hiszpanii. Młoda wdowa, zrażona do świata, trochę też pewnie egzaltowana, poprosiła przez wstawiennictwo Borgiasza o przyjęcie do Towarzystwa. Sprawa ta była otoczona tajemnicą i księżniczka występowała pod fikcyjnym nazwiskiem Mateusza Sancheza. Było to w roku 1554.

Ignacy wobec takiej prośby znalazł się w nielada kłopocie. Co innego pani Roser, a co innego córka cesarska! Czy wypadało, czy można było odmówić infantce? Po naradzie z poważnymi ojcami — z Nadałem, Olave, Polanco, Gonsalvesem da Camara i Krzysztofem Madridem — opracował memoriał w dniu 26.10.1554 r., na mocy którego zgodzono się na przyjęcie „Mateusza Sancheza” do Towarzystwa jako scholastyka. Miał on, a raczej ona — Juana — złożyć śluby wieczyste ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, ale Towarzystwo było wolne i mogło dla słusznych racji zerwać więzy zakonnej łączności z cesarskim jezuitą w spódnicy… .

Listem z dnia 3.1.1555 r. Ignacy zawiadomił Juanę o swej zgodzie w sposób zresztą tak dyskretny, że niewtajemniczony nie domyśliłby się o kogo chodzi; równocześnie upoważnił Franciszka Borgiasza do przeprowadzenia całej sprawy w największej tajemnicy. Ponieważ już wcześniej infantka złożyła ślub wstąpienia do franciszkanek, więc wystarano się u Stolicy Świętej o zamianę tego ślubu na ślub wstąpienia do jezuitów (listopad 1554). W ciągu roku 1555 Juana złożyła śluby scholastyków Towarzystwa. Jak bardzo zachowano całą tę sprawę w tajemnicy, najlepiej świadczy fakt, że nie wiemy dokładnie, kiedy się to stało. Przez osiemnaście lat, od 1555 do 1573, Juana wytrwała wiernie w swych ślubach, co zresztą nie przyszło jej łatwo. W roku 1555 miała dopiero 20 lat! Była młoda, piękna, wszechstronnie wykształcona i uzdolniona. Stanowiła wymarzoną partię dla planów matrymonialnych dynastii Habsburgów {…tu felix Austria, nube!). Juana umiała jednak oprzeć się wszystkim pokusom i propozycjom małżeństwa. Oddawszy Towarzystwu Jezusowemu w Hiszpanii niemałe przysługi, sprawiwszy mu także trochę i kłopotów, zmarła dnia 7. 9.1573 r. mając lat zaledwie 38, na pięć lat przed tragiczną śmiercią swego jedynaka Sebastiana, króla Portugalii, który w 1578 r. zginął w bitwie z Maurami w Afryce pod Alcazar Quivir. W całej historii zakonu Jezuitów Juana była jedynym prawdziwym jezuitą płci żeńskiej.

Art. pochodzi z: Ignacy Loyola, Pisma Wybrane, Tom I, Kraków 1969, ss.467-479. Pod redakcją Mieczysława Bednarza SJ

Podziel się z innymi:

DLACZEGO NIE MA I NIE BĘDZIE JEZUITEK

Towarzystwo Jezusowe jako jedyny zakon nie posiada swojej żeńskiej gałęzi. Jak do tego doszło i dlaczego utworzenie gałęzi zeńskiej jest niemożliwe opisuje poniższy artykuł.

 

NIEUDANA PRÓBA ZAŁOŻENIA ŻEŃSKIEJ GAŁĘZI TOWARZYSTWA JEZUSOWEGO (1545—1546)

Myśl o założeniu żeńskiej gałęzi Towarzystwa Jezusowego nie wyszła od św. Ignacego. Zrodzona w głowie kobiety i poparta autorytetem papieskim została mu po prostu narzucona. Zobaczmy, jaka była „prehistoria”, geneza, przebieg i epilog tej nieudanej, niecały rok trwającej próby.  Główną osobą tego dramatu była pani Izabela Roser. Wywodziła się z Ferrerów, zacnej szlachty katalońskiej. Nie znamy daty jej urodzenia,  nie wiemy też, kiedy poślubiła w Barcelonie bogatego Juana Rosera. Małżeństwo to pozostało bezdzietne; mąż Izabeli na kilka lat przed śmiercią utracił wzrok.

Jak doszło do spotkania Ignacego z Roserami? Po opuszczeniu Manresy przebywał Ignacy od 17 lutego do połowy marca 1523 roku w Barcelonie, czekając na okazję podróży morzem najpierw do Włoch, a potem do upragnionej Ziemi Świętej. Gdy pewnego dnia Izabela wraz z mężem słuchała kazania w kościele św. Yusta i Pastora, ujrzała siedzącego na stopniach ołtarza nieznanego jej dotąd żebraka. Po 20 latach opowiadała w Rzymie o. Ribadeneirze o tym spotkaniu i o wrażeniu, jakie wywarła na niej skupiona i uduchowiona twarz Ignacego. Po nabożeństwie zaprosiła go do swego domu, gdzie w zamian za gościnę otrzymała naukę duchowną.
Spotkanie to było dla Ignacego i dla Towarzystwa opatrznościowe. Gdyby nie Izabela, Ignacy już w roku 1523 byłby się rozstał z tym światem. Miał on bowiem początkowo zamiar uzyskać miejsce na małej brygantynie;  pani Roser poradziła mu życzliwie przenieść się na większy statek odpływający w tym samym czasie do Włoch. Ignacy dał się przekonać i to ocaliło mu życie, bo brygantyna zaraz po wypłynięciu z portu zatonęła z całą załogą.

Po powrocie z Ziemi Świętej Ignacy znalazł się znów w Barcelonie. I tym razem zajęła się nim Izabela, umożliwiając mu naukę łaciny u bakałarza Hieronima Ardevola w ciągu prawie dwu lat (1524—1526). Okres ten jeszcze bardziej pogłębił wzajemną przyjaźń Ignacego i jego dobrodziejki.

Gdy po perypetiach w Alkali i Salamance Ignacy przeniósł się na studia do Paryża (1528), Izabela nie zapomniała o nim. Zbierała dlań pieniądze wśród zamożnych pań barcelońskich i posyłała mu je do Paryża. Tak więc obok jałmużn, jakie sam Ignacy zbierał w czasie wakacji w Niderlandach i w Anglii, finansowa pomoc Izabeli ułatwiła mu studia paryskie . Oprócz pieniędzy słała Izabela do swego podopiecznego także i listy. Skarżyła się w nich na różne kłopoty, choroby, długi a nawet i na plotki rozpuszczane po mieście na jej temat. Jej listy pisane do Ignacego w tym okresie nie dochowały się, ale łatwo domyślamy się ich treści z odpowiedzi Ignacego. Jego list do Izabeli z dnia 10.11.1532 r. jest bardzo znamienny. Wyraża on w nim swoją wdzięczność i stara się ją podnieść na duchu. Pociechą dla udręczonej mają być prawdy i zasady zawarte w Ćwiczeniach Duchownych. W radach Ignacego odnajdujemy treść Fundamentu, głównie zasadę obojętności, przewodnie myśli kontemplacji o Królestwie Chrystusowym, o Dwóch sztandarach i o trzecim stopniu pokory. Do pogodnego znoszenia krzywdzących plotek ma jej pomóc opowiedziany w liście przykład św. Maryny, dziewicy, która w męskim przebraniu wstąpiła do klasztoru Franciszkanów i została tam niesłusznie posądzona o ciężkie wykroczenia przeciw czystości. Posądzenie i karę publiczną znosiła pokornie, a kiedy po jej śmierci przekonano się, że domniemany braciszek był kobietą, otoczoną ją czcią i podziwem dla jej wielkiej pokory.

Kiedy w roku 1535 Ignacy po krótkim pobycie w rodzinnych stronach udawał się znów z Walencji do Włoch, Izabela nie poskąpiła mu swej pomocy. Wiemy też, że posyłała mu do Bolonii pieniądze i książki. Zajęty najpierw studiami teologicznymi w Wenecji, a potem pracą apostolską i rodzącym się powoli planem założenia Towarzystwa Ignacy nie znajdował czasu na korespondencję. Izabela była zaniepokojona jego milczeniem, ale na szczęście dnia 19.12.1538 r. wysłał do niej list z Rzymu. Donosił jej o prześladowaniach, jakie spotkały jego i towarzyszy ze strony augustianina Augustyna Mainardi i ze strony jego możnych wielbicieli. Dalej opowiedział jej o pracach apostolskich swych przyjaciół, o wykładach Favra i Layneza w rzymskim uniwersytecie Sapientia, wreszcie o szczęśliwym zakończeniu prześladowania i procesu, jaki wytoczył swym oszczercom. Wspomniał też o kilku chętnych, którzy chcieli przyłączyć się do grupy jego towarzyszy, a którym na razie dał odpowiedź odmowną,  bo sam jeszcze nie wiedział, co począć i co go czeka. W zakończeniu listu prosił Izabelę o cierpliwość i obiecywał przesyłać wiadomości jako swej współpracowniczce w dziele pomnażania czci Bożej.

  Tymczasem w Barcelonie u Roserów działo się źle. Mąż Izabeli coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Ona sama też cierpiała na różne dolegliwości. Listy od Ignacego nie nadchodziły. Na szczęście dnia 19.10.1539 r. przybył do Barcelony młody Antoni Araoz, powinowaty Ignacego, i opowiedział Izabeli wiele o Ignacym. Od niego dowiedziała się, że Paweł III dnia 3 września tegoż roku zatwierdził ustnie Towarzystwo Jezusowe.

Juan Roser zmarł 8. 11. 1541 r. Izabela była teraz wolna, mogła sama decydować o swym losie. Najpierw zamierzała wstąpić do panien benedyktynek w klasztorze św. Klary, gdzie przebywała siostra Teresa Rejadell, córka duchowna Ignacego i przyjaciółka Izabeli. Niski poziom życia zakonnego w tym klasztorze zraził panią Roser, która w tym czasie razem z archidiakonem Jakubem Cazadorem, późniejszym biskupem Barcelony, przyjacielem Ignacego, oraz z panią Izabelą de Josa zajęła się sprawą reformy klasztorów żeńskich w Barcelonie i w całej Katalonii. O planach tych powiadomiono i Ignacego. Araoz, który zdążył już wrócić do Rzymu, by otrzymać święcenia kapłańskie (25.12.1541) i złożyć profesję zakonną (19.02.1542), wyjechał z końcem lutego 1542 r. znów do Hiszpanii i przywiózł Izabeli list od Ignacego z dnia 1.02.1542 . Ignacy polecał Araoza jej opiece i omawiał sprawę reformy klasztorów w Barcelonie. W tej samej sprawie pisał też do Cazadora i do magistra Wawrzyńca Garcia, który podczas prześladowania w r. 1538 był przeciwnikiem Ignacego, ale rychło stał się jednym z jego przyjaciół.

Entuzjastyczne opowiadania Araoza o powstaniu i pracach Towarzystwa Jezusowego i o wyborze Ignacego na pierwszego generała zakonu miały ten nieoczekiwany skutek, że Izabela postanowiła udać się do Rzymu, by oddać się całkowicie pod kierownictwo Ignacego i współpracować z nim dla większej chwały Bożej. W marcu tegoż roku (1542) zawitał do Barcelony błog. Piotr Favre. On też rozmawiał z Izabelą i poznał jej plany. W liście do Ignacego z dnia 22 marca donosił, że Izabela zbiera pieniądze na przebudowę kościoła Matki Boskiej della Strada i że wraz z wdową Izabelą de Josa noszą się z zamiarem udania się do Rzymu. „Ale nie wiem, dodaje od siebie roztropny Piotr Favre, co z tego wyniknie…”. Było to stanowisko bardziej umiarkowane niż Araoza, któremu imponował podziw, jakim go otaczały damy barcelońskie.

Od lipca do października 1542 r. Izabela przebywała w swej posiadłości wiejskiej pod Barceloną. Otrzymała tam dwa listy od Ignacego (19.6 i 19. 8), który doradzał jej wstąpienie do klasztoru hieronimitek w Barcelonie. Ale i tam, zdaniem Izabeli, panowało rozluźnienie… Jej uśmiechał się pobyt w Rzymie i dążenie do doskonałości pod kierunkiem i posłuszeństwem Ignacego. On zaś obawiał się złudzeń i kazał jej roztropnie zbadać, jaki duch nią kieruje i jaka jest naprawdę wola Boża. Nadto lękał się, by inne niewiasty barcelońskie nie poszły w ślady Izabeli.

W liście do Araoza z dnia 12. 6.1542 r. podał Ignacy pewne wskazówki na wypadek, gdyby pani Roser uparła się jechać do Rzymu. Niech unika rozgłosu, a jako motyw podróży niech poda pragnienie odwiedzenia miejsc świętych w Wiecznym Mieście. Innymi słowy wyjazd z Barcelony ma być pobożną pielgrzymką, a nie realizacją planu poddania się pod posłuszeństwo Towarzystwa.

Niestety, ostrożne rady Ignacego były już spóźnione. Izabela zapisawszy swój majątek siostrzeńcowi, Franciszkowi Ferrerowi, była gotowa do podróży wraz z panią Izabelą de Josa. Doniosła sama Ignacemu o tej swej gotowości w liście z dnia 1.10.1542 „. Pisała, że przebywa jeszcze na wsi zajęta winobraniem, ale rychło sprzeda wszystkie ruchomości, majątek odstąpi rodzinie, a sama do Wielkiego Postu zamieszka w klasztorze św. Klary. Potem uda się do Rzymu. Pani Izabela de Josa chce też z nią jechać. Dość retorycznie zapytuje Ignacego o radę… Decyzja wyjazdu zapadła wcześniej i niezależnie od woli Ignacego.

Sytuacja Ignacego była zaiste trudna. Wobec Izabeli czuł się związany wielkim długiem wdzięczności; teraz zaś, kiedy ona okazała się bez mała matką dla Araoza i dla bratanka Ignacego, Millana de Loyola (przed rokiem gościła go u siebie), nie mógł jej odpowiedzieć bezwzględnym: Nie! Izabela zaś, szczerze życzliwa Ignacemu i jezuitom, robiła jednak to, na co sama miała ochotę.

Pierwszy jej wyskok, który musiał napełnić Ignacego niepokojem, nie kazał na siebie długo czekać. Ignacy odwołał w tym czasie Araoza do Rzymu, pozbawiając damy barcelońskie jego błyskotliwej wymowy. Co gorsza, polecił mu, by podróż odbywał wraz z o. Jakubem de Eguia, a żadną miarą w towarzystwie pani Roser, gdyby w tym samym czasie chciała jechać. Ta decyzja Ignacego bardzo nie przypadła do smaku Izabeli. Uważała, że odwołując Araoza wyrządza wielką szkodę duchowną Barcelonie, że umniejsza chwałę Bożą. Dlatego za wszelką cenę chciała udaremnić wykonanie tego rozkazu. Słała listy do Ignacego, groziła interwencją wpływowych osób u samego papieża w celu zatrzymania Araoza w Barcelonie; nadto szukała poparcia u wicekrólowej Katalonii, żony św. Franciszka Borgiasza, u księżnej de Cardona, a nawet u samego cesarza Karola V. W liście do Ignacego użyła nawet tak mocnych słów: Oby Ci Bóg przebaczył, Ojcze, to, co czynisz!… W postscriptum powiadomiła go, że z końcem 1543 r. wyjedzie do Rzymu, bo chce go ujrzeć przed śmiercią. I jeszcze raz skrytykowała go za odwołanie Araoza.

Jedno jest pewne, co zresztą w r. 1547 sama Izabela uroczyście przed sądem potwierdziła, a mianowicie że jej wyjazd do Włoch był aktem jej własnej woli, że nikt jej do tego nie zachęcał, że uczyniła to ze czci dla osoby Ignacego, który jej wcale do Rzymu nie wzywał.

W kwietniu 1543 r. pożeglowała pani Roser w towarzystwie Izabeli de Josa i swej pokojówki, poczciwej Franciszki Cruillas, do Włoch. Kiedy wszystkie trzy zjawiły się w domu Towarzystwa przy kościele Matki Boskiej della Strada, Ignacy osłupiał. Oto sama Izabela opowiadała po latach w klasztorze franciszkanek w Barcelonie wrażenie, jakie jej przyjazd wywarł na Ignacym. Gdy ją ujrzał, był w najwyższym stopniu zaskoczony. Chwycił się za głowę i zawołał: Niech mię Bóg ma w swojej opiece! Pani Roser, to pani tutaj! Kto panią tu sprowadził? A ona mu odpowiedziała: Bóg i ty, ojcze…. .

Ignacy ulokował te trzy kobiety w wynajętym prywatnym domu i dał im do posługi brata Stefana de Eguia, rodzonego brata o. Jakuba de Eguia. Ten szlachetnie urodzony starzec musiał troszczyć się o panią Roser bez przerwy; w tej służbie wytrwał on dwa lata, obsługując ją, towarzysząc jej do kościoła, zamiatając jej mieszkanie, trzymając jej strzemię, gdy chciała wyjechać konno….

Ignacy martwił się pobytem pani Roser w Rzymie, nie wiedząc co z nią i z jej towarzyszkami począć; Araoz zaś, powróciwszy do Barcelony,  był zachwycony obrotem sprawy i donosił Izabeli, że panie tamtejsze,  a głównie zakonnice w klasztorze św. Klary, zazdroszczą jej niezmiernie.. .
Ignacy tymczasem szukał gorączkowo jakiegoś pożytecznego zajęcia dla tych trzech kobiet. Dnia 16. 2.1543 r. Paweł III zatwierdził założoną przez Ignacego Compagnia della Grazia mającą się opiekować Domem św. Marty dla upadłych kobiet. W styczniu następnego roku zakład ten uruchomiono a kierownictwo powierzył Ignacy Izabeli Roser. Opiekunkami zakładu były takie damy jak Małgorzata Austriacka, naturalna córka Karola V, i Vittoria Colonna, obie córki duchowne Ignacego. Izabela, przyzwyczajona w Barcelonie do obcowania z wybitnymi osobistościami, nie czuła się skrępowana wobec wielkich dam w Rzymie. Obowiązki swe spełniała gorliwie. Gdy w 1545 r. Maciej de San Cassiano, zarządca poczty papieskiej, utracił konkubinę, która schroniła się u św. Marty, i z tego powodu zapłonął nienawiścią do Ignacego, grożąc zburzeniem zakładu, Izabela zwróciła się o pomoc do Małgorzaty Austriackiej, ówczesnej księżnej Camerino. W liście z dnia 27. 3. 1545 opisała skandaliczne wybryki Macieja i jego zuchwałe pogróżki; prosiła Małgorzatę, by wstawiła się, u papieża i wyjednała interwencję policji dla ochrony domu św. Marty przed atakami furiata. Ignacy wytoczył proces Maciejowi i wygrał go, a gdy poczmistrz przyszedł do upamiętania, zwłaszcza po narodzinach pierwszego syna z prawowitej małżonki, doszło do zgody, a nawet do przyjaźni.

W tym czasie, kiedy Izabela Roser była przełożoną zakładu św. Marty,  przyłączyła się do niej pewna dama rzymska, Lukrecja de Bradine. Natomiast pani Izabela de Jose wycofała się taktownie z tej przygody, zdając sobie zapewne sprawę, jak bardzo jest ona nie na rękę Ignacemu. Izabela de Jose była bogatą damą barcelońską, jedną z dobrodziejek Ignacego podczas jego studiów. Syn jej był ożeniony z córką biskupa Barcelony, don Juana de Cardona, a przez niego Izabela była w kontakcie z najwybitniejszymi rodzinami miasta. W 1539 r. zostawszy wdową oddawała się dewocji jako przełożona Bractwa Krwi Przenajświętszej, które w jej domu odbywało swe zebrania. W tymże roku poznał ją Araoz i z zachwytem wyrażał się o niej w liście do Ignacego. Była to osoba naprawdę wybitna. Znała doskonale łacinę i była biegła w filozofii scholastycznej; miała nawet w Rzymie publicznie wygłosić odczyt czy prelekcję o filozofii Duns Scota w obecności kardynałów. Po wycofaniu się z planów pani Roser pozostała w Rzymie do roku 1545, potem powróciła prawdopodobnie do Hiszpanii; zmarła w 1570 r. Dodajmy, że jej list łaciński do Ignacego z Barcelony (6.11.1542) o zamiarze podróży do Rzymu razem z panią Roser był pewnego rodzaju sensacją dla jezuitów i wzmianka o nim znalazła się w liście do całego Towarzystwa.

Izabela Roser i jej towarzyszki od samego przyjazdu do Rzymu miały niezłomny zamiar wstąpić do Towarzystwa Jezusowego i żyć pod jego posłuszeństwem jako żeńska gałąź Jezuitów. Zamiar ten budził poważne zastrzeżenia u Ignacego. Zwlekał on z decyzją przez dwa lata, a znów ta zwłoka nie podobała się ruchliwej i energicznej pani Roser. Nie mogąc doczekać się upragnionej chwili złożenia na ręce Ignacego ślubów zakonnych, zabrała się sama do dzieła. Zwróciła się bezpośrednio do Pawła III z prośbą, aby nakazał Ignacemu przyjąć ją i jej towarzyszki do zakonu Towarzystwa. Było to krótko przed Bożym Narodzeniem 1545 r. Papież przychylił się życzliwie do tej prośby i skierował do Ignacego odpowiednie pismo. Związany autorytetem papieża musiał Ignacy spełnić życzenie Izabeli. Był jednak z tego bardzo niezadowolony, czemu dał wyraz w liście do Szymona Rodrigueza w dniu 21 grudnia tegoż roku. A Izabela, mając za sobą powagę Ojca Świętego, szybkimi krokami zmierzała do celu. W wigilię Bożego Narodzenia zapisała resztę swego mienia Towarzystwu na ręce o. Michała Torresa. Jednakże już następnego dnia Ignacy zrezygnował urzędowo z tego zapisu i zwrócił mienie Izabeli do jej własnej dyspozycji. Nie było to niezgodne z jej ślubem ubóstwa, bo jak świadczy sama formuła ślubów i wyraźne orzeczenie Ignacego, ślub ten był złożony warunkowo według formuły ułożonej roztropnie przez samego Ignacego.

W Boże Narodzenie 1545 r. Izabela Roser, Lukrecja Bradine i Franciszka Cruillas uklękły przed Ignacym w kościele Matki Boskiej della Strada i złożyły na jego ręce profesję zakonną. Tekst ślubów był następujący: Ja, niżej podpisana Ysabel Roser wdowa, przyrzekam i składam uroczyste śluby Bogu wszechmogącemu, Panu naszemu, w obecności Najświętszej Dziewicy Maryi, mojej Pani, chwalebnego św. Hieronima i całego dworu niebieskiego, tudzież wszystkich, którzy tu są obecni, i tobie, Wielebny Ojcze Magistrze Ignacy, generałowi Towarzystwa Jezusa Pana naszego,  jako zastępcy Boga wieczyste ubóstwo według tych określeń, które mi Wasza Wielebność poleci, czystość i posłuszeństwo stosownie do tej formy życia, którą mi Wasza Wielebność nakaże. — Dokonało się to w Rzymie w kościele Najświętszej Maryi della Strada, w dniu Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa 1545 roku. Ja Ysabel Roser wdowa.

Ambitny plan Izabeli Roser doczekał się realizacji! Formalnie i urzędowo zaistniała żeńska gałąź Towarzystwa Jezusowego. Zdawać się mogło, że powróciły czasy św. Hieronima i jego córek duchownych. Wiadomość o tym, co się stało w Rzymie, wywołała w Barcelonie żywe poruszenie świętej zazdrości wśród tamtejszych matron i zakonnic. Niestety! Gałąź żeńska — ten podarek złożony Ignacemu na gwiazdkę – wnet zaczął wydawać cierpkie owoce. Rychło też Ignacy zapragnął się go pozbyć.

Już z początkiem 1546 r. zaczęły się spełniać obawy Ignacego. Trzy nowe siostry Towarzystwa Jezusowego stawały się coraz trudniejsze do zniesienia. Hieronim Nadal, który jesienią 1545 r. wstąpił do Towarzystwa, gorszył się natręctwem Izabeli Roser. Po latach napisał w Scholiach do Konstytucji następującą uwagę: Gdy Ignacy na rozkaz Pawła III przyjął pod swoje posłuszeństwo trzy niewiasty, trzymały one nas wszystkich, którzy byliśmy wtedy w Rzymie, w ciągłym napięciu…. Inny świadek naoczny, Benedykt Palmio, opowiada w swej autobiografii, jak Izabela narzucała się Ignacemu jako pielęgniarka w jego chorobach, jak biegała doń ze swymi skrupułami i niepokojami duszy.

Stała się rzecz jeszcze gorsza. Izabela sprowadziła z Barcelony do Rzymu dwóch swoich siostrzeńców, Ferrerów, i to z tą myślą, żeby jednemu z nich, Franciszkowi, wyszukać odpowiednią żonę… Oni zaś przybyli do Rzymu pełni oburzenia na jezuitów, którym ich ciotka miała zapisać ponoć cały majątek. Do zaostrzenia sytuacji przyczynił się samowolnie o. Ponce Cogordan, który podyktował młodocianemu Benedyktowi Palmio list obraźliwy do Izabeli, co wprawiło ją w szalony gniew i tylko z trudnością udało się Ignacemu jakoś ją ułagodzić. Cogordan i Palmio oberwali tegą pokutę.

Ignacy miał już tego wszystkiego powyżej uszu. Od początku prawie 1546 roku nosił się z zamiarem zlikwidowania tego „nowotworu” narzuconego mu egzaltacją kobiety. Czekał jednak do kwietnia, a kiedy sytuacja wcale się nie poprawiała, udał się osobiście do Pawła III i przedłożył mu wszystkie swe trudności i kłopoty. Papież przyznał mu rację i udzielił ustnej zgody na zwolnienie tych trzech niewiast ze ślubów. Ignacy, skrępowany względami wdzięczności wobec swej dobrodziejki, jeszcze wstrzymywał się od ostatecznej decyzji. Zdaje się, że Izabela sama czuła się trochę niepewnie w Rzymie, bo w maju pisała do biskupa Cazadora, że może wnet powróci do Barcelony, oczywista jako siostra zakonu Jezuitów.

Latem Ignacy doprowadzony do ostateczności przedłożył całą rzecz kardynałowi Ardinghelli, a ten poprosił papieża w Orvieto o zbadanie sprawy i o decydujące rozstrzygnięcie. Wtedy Paweł III zgodził się na rozwiązanie żeńskiej gałęzi Towarzystwa. Dnia 30 września Ignacy zwołał posiedzenie w domu zaprzyjaźnionej z jezuitami rzymskimi pani Eleonory de Osorio, żony posła cesarskiego Juana de Vega. Było to posiedzenie nader burzliwe. Izabela pod wpływem siostrzeńca Franciszka Ferrera zażądała od Ignacego zwrotu wszystkich sum i darów ofiarowanych przez nią jezuitom i samemu Ignacemu. Żądania swe poparła długą listą podarków z podaniem wartości każdego z nich. Defilują tam prześcieradła, sienniki,  obrusy, paramenty kościelne itp. Suma totalna wynosiła 465 skudów w złocie!

Ignacy ze swej strony wystawił też listę wydatków na utrzymanie Izabeli i jej towarzyszek i okazało się, że nie jezuici jej, ale ona jezuitom była dłużna. Posiedzenie przeciągało się w sposób uciążliwy dla wszystkich. Izabela uderzyła w płacz, ale Ignacy nie dał się zachwiać w powziętej decyzji. Wtedy pani Roser chwyciła się pobożnego przekupstwa: gotowa była ofiarować 200 skudów na dom św. Marty, byleby Ignacy pozwolił jej zostać w Towarzystwie. Ale i ten wybieg nie zdał się na nic. Następnego dnia Ignacy ułożył dokument, na mocy którego zrzekał się kierownictwa względem Izabeli i jej towarzyszek i oddawał je do dyspozycji papieża. Tegoż samego dnia o. Nadal wręczył ten dokument Izabeli. Nie obeszło się bez trudności. Musiał jej czterokrotnie uroczyście i przy świadkach odczytywać to pismo.

Izabela oburzona i rozdrażniona postanowiła dalej prowadzić wojnę z Ignacym. Opuściła dom św. Marty, zamieszkała u swego rodaka z Katalonii, niejakiego Juana Boscha. Tam przez cztery miesiące razem z Franciszkiem Ferrerem knuła nowe zakusy przeciw Ignacemu. Dnia 3.11.1546 r. Paweł III wystosował pismo do Izabeli i jej towarzyszek zamieniając ich ślub posłuszeństwa wobec Towarzystwa na ślub względem biskupa ordynariusza, z tym jednak, że wszystkie trzy do końca życia pozostają uczestniczkami łask i przywilejów Towarzystwa Jezusowego.

Lukrecja de Bradino poddała się natychmiast i wstąpiła do klasztoru w Rzymie, a potem w Neapolu. Nie było też trudności z cichą Franciszką Cruillas. Powróciła do Barcelony i pracowała tam w szpitalu św. Krzyża. Jedynie Izabela Roser nie chciała dać za wygraną. Szukała z płaczem pomocy u kardynała Carpi i u papieskiego wikariusza generalnego w Rzymie, Filipa Archinto. W mieście krążyły plotki i wielu oburzało się na Ignacego i na jezuitów. Ostatecznie Izabela i jej siostrzeńcy skierowali sprawę przed sąd duchowny. Franciszek Ferrer nie cofał się przed zuchwałymi zarzutami: Ci jezuici to źli ludzie. Ignacy chciał ukraść mojej ciotce cały majątek. To obłudnik i rabuś!… .

Ignacy, jak było do przewidzenia, wygrał ten proces. Dnia 12 lutego 1547 r. Izabela Roser podpisała następującą deklarację:
Ja Izabela Roser, wdowa z Barcelony, oświadczam, że kapłanom Towarzystwa Jezusowego w Rzymie nie darowałam żadnych pieniędzy ani żadnego innego mienia na żadne ich żądanie ani pod wpływem natarczywych próśb. Jeślim co dała, to z czystej miłości ku Bogu i dobrowolnie. Oszczerstwa zaś krążące wśród ludu, jakobym coś uczyniła lub powiedziała, co jest niezgodne z tym, com tu wyżej oświadczyła, są nieprawdziwe. Ja wdowa Roser potwierdzam to własnoręcznym podpisem. 

Tak skończyła się ta smutna wojna między Ignacym a jego dobrodziejką.

Ignacy umiał być mądrym po szkodzie. W maju 1547 r. wystosował do Pawła III prośbę, aby Towarzystwo było na zawsze wolne od opieki duchownej nad kobietami żyjącymi wspólnie i chcącymi żyć pod posłuszeństwem ojców tegoż Towarzystwa. Dnia 20 maja papież przychylił się do tej prośby. Tym samym Towarzystwo Jezusowe zostało na zawsze zakonem bez siostrzanej gałęzi.

Jaki był epilog tej przykrej historii? Izabela pozostała w Rzymie jeszcze przez kilka miesięcy, co pozwoliło jej przyjść do równowagi ducha. Przycichły też i plotki w Rzymie i w Barcelonie. Czas — najlepszy lekarz… Kiedy nadeszła pora odjazdu do Hiszpanii, Izabela odbyła przed Ignacym w kościele Matki B. della Strada długą spowiedź, po czym rozstali się w zgodzie, pozostając nadal w prawdziwej przyjaźni. Ignacy w liście do Juana Boąueta, radcy królewskiego w Barcelonie, tak pisał w maju (1547) o bliskim już wyjeździe Izabeli: Pani Roser wyjedzie stąd wkrótce, a jak odjedzie, Bóg tylko wie… Chciałbym i życzyłbym sobie, żeby to było inaczej… Niestety, nieprzyjaciel naszej ludzkiej natury posiał tu swoje złośliwości i kłamstwa.

Izabela zaraz po przyjeździe do Barcelony napisała do Ignacego dnia 10 grudnia 1547 r. długi i serdeczny list, prosząc go ze skruchą o przebaczenie wszystkich przykrości, na jakie go swym postępowaniem naraziła. Przyznając się do winy i oskarżając się o brak umartwienia liczy na miłosierdzie Boże i na przebaczenie ze strony Ignacego. Donosi mu, że zamieszkała na razie w sierocińcu i że poświęca się opiece nad opuszczonymi dziećmi. Prosi pokornie o pamięć w modlitwach, pozdrawia wszystkich ojców w Rzymie i całując ręce Ignacego błaga Boga o łaskę życia i śmierci w miłości i w służbie Bożej. „Waszej Wielebności niegodna i nieużyteczna służebnica — wdowa I. Roser.”

Ignacy radził Izabeli wstąpić do klasztoru franciszkanek w Barcelonie pod wezwaniem Santa Maria de Hierusalem. Był to jeden z nielicznych klasztorów żeńskich w tym mieście, w którym kwitła reguła zakonna,. Było to w pewnej mierze zasługą i Ignacego, który w latach 1524—1526, w czasie swego pobytu w Barcelonie, wpływał dodatnio na siostry tego klasztoru. Izabela zastosowała się do rady Ignacego. W święto Trzech Króli 1550 r. otrzymała tam welon zakonny. Dnia 5 lutego tegoż roku napisała do Ignacego list, w którym doniosła mu, że jest bardzo zadowolona z życia w klasztorze; dochody swe obróciła na różne pobożne cele, nie zapomniawszy o swej dawnej pokojówce, Franciszce Cruillas. Prosiła o modlitwy i — jeśli to tylko możliwe — o list od Ignacego. Ignacy odpisał jej, ale list ten nie zachował się do naszych czasów. Ostatni list Izabeli do Ignacego jest z dnia 20. 4. 1554 r. Stara i złamana chorobą nie może już chodzić o własnych siłach do chóru na wspólne modły, lecz siostry noszą ją tam na krześle. Raduje się czytając listy nadchodzące z Indyj o pracach Towarzystwa Jezusowego wśród pogan; szerzy praktykę częstej Komunii św. i to z dobrym skutkiem, bo na 50 sióstr w klasztorze już połowa przystępuje za jej przykładem co niedziela do Stołu Pańskiego za zgodą i aprobatią przełożonej. Wiadomość ta musiała bardzo ucieszyć Ignacego.
Na końcu Izabela wyznaje, że starość i chorobę znosi cierpliwie jako pokutę za swe grzechy. Poleca się modlitwom Ignacego i ojców, a szczególnie pozdrawia ojców Layneza, Salmerona i Mionę. Izabela Roser, zaznawszy spokoju pod koniec życia, dobiła szczęśliwie do portu w grudniu tegoż roku 1554. Ignacy otrzymawszy wieść o jej pobożnej śmierci, pisał dnia 28 stycznia 1555 r. do Antoniego Araoza: Dowiedzieliśmy się o śmierci matki Roser i oddaliśmy jej naszą posługę miłości. Niech odpoczywa w pokoju!

Art. pochodzi z: Ignacy Loyola, Pisma Wybrane, Tom I, Kraków 1969, ss.467-479. Pod redakcją Mieczysława Bednarza SJ

Podziel się z innymi:

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O UBÓSTWIE

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O UBÓSTWIE

 

Jest ubóstwo z przypadku, jak ubóstwo żebraków; jest też ubóstwo dobrowolne, owoc cnoty, które pozostawia wszystko dla miłości Chrystusa, i to jest ubóstwo doskonałe i upragnione; ale ubóstwo ducha i pokornego serca, dla którego człowiek uważa się za nic, jest ubóstwem błogosławionym, pełnym słodyczy.

(św. Albert Wielki)

 

 

Ubogi w duchu Bożym jest ten, który jest ubogi w swym sercu, a nie w swej kieszeni.

(św. Augustyn).

 

Ubóstwo powinno być nie tylko dokuczliwe, ale krzyżujące. (św. Bernardetta Soubirous).

 

Osoba uboga ma wszystko u Boga.

(bł. Honorat Koźmiński)

 

Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? (Jk 2,5)

(św. Jakub)

 

Nie masz ducha ubóstwa, jeśli mogąc wybierać w taki sposób, by nikt tego nie zauważył, nie wybierasz dla siebie części najgorszej.

Prawdziwe ubóstwo nie polega na tym, że się nic nie ma, ale na dobrowolnej rezygnacji z posiadania rzeczy. Oto dlaczego są ubodzy, którzy w rzeczywistości są bogaci i wice versa.

(św. Josemaria Escriva)

 

Naturą ubóstwa jest nie być przywiązanym do rzeczy.

Nie przywiązuj się zanadto nawet do rzeczy koniecznie potrzebnych.

(św. Maksymilian Maria Kolbe)

 

Bóg ubogaca duszę, która ogałaca się ze wszystkiego.

(św. Ojciec Pio)

 

… prawdziwe ubóstwo dla samego Boga podjęte, takie ma  w sobie dostojeństwo, iż niczyjej łaski nie potrzebuje, dba tylko o łaskę Boga.

(św. Teresa z Avilii)

 

Gdy ubóstwo dokucza, radujcie się i śpiewajcie chwałę Panu, bo duch wasz mężnieje, hartuje się i staje się zdolniejszy do wszelkich ofiar i do wielkiej świętości.

(św. Urszula Ledóchowska).

Podziel się z innymi:

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O POSŁUSZEŃSTWIE

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O POSŁUSZEŃSTWIE

 

Nic nie jest tak dobre dla duszy jak posłuszeństwo.

(św. Augustyn)

 

Największą ofiarę czyni posłuszny, gdy własną wolę cudzej woli poddaje.

(św. Bonawentura).

 

Posłuszeństwo jest najkrótszą drogą, aby dotrzeć do nieba.

(św. Filip Nereusz).

 

Posłuszeństwo jest kompendium doskonałości całego życia.

(św. Jan Bosko).

 

Jeśli pragniecie bardziej kochać Boga, pokochajcie bardziej posłuszeństwo.

(bł. Jan XXIII)

 

Bądź posłuszny w milczeniu. Powściągnij ten jęzor.

Być posłusznym zawsze i wszędzie, to jakby przyjąć na siebie męczeństwo, które czyni z ciebie męczennika bez śmierci.

Jeśli posłuszeństwo cię denerwuje, oznacza że jesteś pyszałkiem.

Należy być posłusznym ustami, sercem i umysłem. Należy być posłusznym nie człowiekowi lecz Bogu.

Posłuszeństwo jest pokorą woli, która poddaje się cudzej woli z miłości do Boga.

(św. Josemaria Escriva)

 

Cała nasza wiara zasadza się na posłuszeństwie, przez posłuszeństwo okazujecie że jesteście wierni.

Gdzie odczuwamy zapach cnoty posłuszeństwa? W modlitwie.

Im bardziej dusza postępuje w świetle wiary, tym bardziej wzrasta cnota posłuszeństwa.

Posłuszeństwo Chrystusa wynagrodziło nasze nieposłuszeństwo, i wy macie udział w łasce Jego posłuszeństwa.

(św. Katarzyna ze Sieny).

 

Opuściłem wielu przyjaciół ze względu na posłuszeństwo Bogu, który chciał mnie mieć gdzie indziej.

W Maryi mamy wzór najdoskonalszego posłuszeństwa wobec prawa Bożego.

(św. Leopold Mandic)

 

Gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma cnoty. Gdzie nie ma cnoty, tam nie ma dobra, nie ma miłości, a gdzie nie ma miłości, nie idzie się do nieba.

(św. Ojciec Pio)

 

Sto razy jest lepsze posłuszeństwo, aniżeli ofiara.

(bł. Rupert Mayer).

 

Akt posłuszeństwa dokonany z miłości ku Bogu, więcej znaczy niż najsurowsze pokuty podejmowane z własnej woli.

Nauczmy się milczeć, a wtedy łatwiej nam będzie nauczyć się tego co trudniejsze – dobrze, święcie mówić.

(św. Urszula Ledóchowska)

 

Człowiek znajduje w posłuszeństwie unicestwienie miłości własnej i prawdziwą wolność dziecka Bożego.

Musi być coś wielkiego u boskiego w cnocie posłuszeństwa, skoro nasz Pan tak ją ukochał od urodzenia aż do śmierci, skoro wszystkich czynów swojego życia dokonał w posłuszeństwie.

(św. Wincenty a Paulo)

Podziel się z innymi:

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O CZYSTOŚCI

RADY EWANGELICZNE – KILKA MYŚLI O CZYSTOŚCI

Czyste uczucia są podstawą moralności.

Miłość i pokora stoją na straży czystości.

(św. Augustyn)

 

Jest tylko jeden sekret naszej dziewiczej czystości: pozostać w miłości, tzn. w Bogu

(bł. Elżbieta z Dijon)

 

Nie szanuje czystości człowiek, który okazuje wprawdzie wytrwałość wobec zewnętrznych namiętności, ale nadyma się i pyszni tym, że potrafi panować nad cielesnymi pragnieniami.

(św. Grzegorz z Nazjanzu).

 

Czystość to cnota, którą najbardziej przyjęła do serca Maryja Dziewica. Jeżeli jest – jest wszystko. Jeśli jej braknie – nie ma niczego.

(św. Jan Bosko)

 

Bóg woli w tobie najmniejszy stopień czystości sumienia niż wszystkie dzieła, które mógłbyś dokonać.

Nie może być całkowitego przeobrażenia bez całkowitej czystości. W miarę więc czystości duszy, będzie mniejsze lub większe jej oświecenie, prześwietlenie i zjednoczenie z Bogiem.

(św. Jan od Krzyża)

 

Bóg z miłością kontempluje czystą duszę, daje jej wszystko to, o co ona prosi (…). Ona krępuje Jego wolę.

Nie można zrozumieć władzy jaką ma czysta dusza nad dobrym Bogiem. To nie ona wypełnia wolę Boga, ale Bóg wypełnia jej wolę.

(św. Jan Maria Vianney).

 

Bez świętej czystości nie wytrwasz w pracy apostolskiej.

Czystość jest pokorą ciała, które podporządkowuje się duchowi.

By chronić świętą czystość, czystość życia, musisz kochać i praktykować codzienne umartwienia.

Czystość intencji polega na szukaniu „jedynie i we wszystkim” chwały Boga.

Czystość – każdego w swoim stanie: samotnego, żonatego, wdowca, kapłana – jest triumfującym potwierdzeniem miłości.

Nie zapominaj, że czystość wzmacnia i odradza charakter.

Pan Bóg daje świętą czystość gdy się o nią prosi z pokorą.

(św. Josemaria Escriva).

 

Dusza, która coraz bardziej zbliża się do Mnie, staje się coraz czystsza.

(św. Katarzyna ze Sieny)

 

… abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa (Flp 1,10)

Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienia są zbrukane (Tt 2,15)

(św. Paweł)

 

Z czystego serca rodzi się owoc dobrego życia.

(św. Tomasz z Akwinu)

Podziel się z innymi:

ZGROMADZENIE SIÓSTR ŚWIĘTEJ KATARZYNY DZIEWICY I MĘCZENNICY

ZGROMADZENIE SIÓSTR ŚWIĘTEJ KATARZYNY DZIEWICY I MĘCZENNICY

Siostrę Katarzynkę można rozpoznać po wyjątkowym znaku: jest to krzyż wpisany w koło.

Dlaczego krzyż w kole? Ponieważ koło jest symbolem męczeństwa św. Katarzyny z Aleksandrii, patronki naszego Zgromadzenia.

Uformowany ze szprych koła krzyż stanowi centrum znaku i dla każdej siostry jest drogowskazem przypominającym, że należy do wspólnoty powołanych, w której gładkie kształty, wgłębienia i cienie są oznaką autentyczności i żywotności.

Krzyż znajdował się również w centrum życia i duchowości błogosławionej Reginy Protmann, założycielki Zgromadzenia. To właśnie Chrystus cierpiący w drugim człowieku powołał ją do porzucenia dotychczasowego życia i podjęcia służby Bogu i ludziom.

Cztery części koła mogą być odpowiednikiem czterech głównych form naszego apostolstwa. Są to:

I –  Modlitwa
 

II –  Pielęgnowanie chorych i pomoc potrzebującym

III –  Edukacja oraz opieka nad dziećmi i młodzieżą

 
IV –  Praca w Kościele

więcej : http://www.katarzynki.org.pl/
 

Podziel się z innymi:

WYBÓR MODLITW NA ROK ŻYCIA KONSEKROWANEGO

Przenajświętsza Trójco, błogosławiona i błogosławiąca, napełnij błogosławieństwem swoich synów, których powołałaś, aby wyznawali wielkość Twojej miłości, Twojej miłosiernej dobroci i Twojego piękna. Ojcze Święty, uświęć swoich synów, którzy konsekrowali się Tobie dla chwały Twojego imienia. Wspomagaj ich swoją mocą, aby mogli świadczyć, że Ty jesteś początkiem wszystkiego, jedynym źródłem miłości i wolności. Dziękujemy Ci za dar życia konsekrowanego, które z wiarą szuka Ciebie, a pełniąc swoją powszechną misję, wzywa wszystkich, aby zmierzali ku Tobie. Jezu Zbawicielu, Słowo Wcielone, Ty powierzyłeś swoją drogę życia tym, których powołałeś: nadal przyciągaj do siebie ludzi, którzy będą dla współczesnego człowieka świadkami Twojego miłosierdzia, zapowiedzią Twojego powrotu, żywym znakiem dóbr przyszłego zmartwychwstania. Niech żadna próba nie oderwie ich od Twojej miłości! Duchu Święty, Miłości rozlana w sercach, który umysłom udzielasz łaski i natchnienia, odwieczne Źródło życia, który doprowadzasz do końca misję Chrystusa przez różnorakie charyzmaty, prosimy Cię za wszystkie osoby konsekrowane. Napełnij ich serca głęboką pewnością, że zostały wybrane, aby kochać, wielbić i służyć. Pozwól im zaznać Twojej przyjaźni, napełnij je Twoją radością i pociechą, pomagaj im przezwyciężać chwile trudności i podnosić się po upadkach, uczyń je odblaskiem Boskiego piękna. Daj im odwagę podejmowania wyzwań naszych czasów i łaskę ukazywania ludziom dobroci i człowieczeństwa Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa (por. Tt 3, 4). Amen. 
(św. Jan Paweł II, w Adhortacji Apostolskiej Vita Consecrata, nr 111)


 

Maryjo, wizerunku Kościoła — Oblubienicy bez zmarszczki i skazy, która naśladując Ciebie zachowuje dziewiczo nienaruszoną wiarę, mocną nadzieję i szczerą miłość — wspomagaj osoby konsekrowane w ich dążeniu do wieczystej i jedynej szczęśliwości. Zawierzamy je Tobie, Dziewico Nawiedzenia, aby umiały wychodzić naprzeciw ludziom w potrzebie i nieść im pomoc, a nade wszystko nieść im Jezusa. Naucz je głosić wielkie dzieła, jakich Bóg dokonuje w świecie, aby wszystkie ludy wielbiły Twoje imię. Wspomagaj je w pracy dla dobra ubogich, głodnych, pozbawionych nadziei, ostatnich i tych wszystkich, którzy szczerym sercem szukają Twojego Syna. Do Ciebie, Maryjo, która pragniesz duchowej i apostolskiej odnowy Twoich synów przez miłość do Chrystusa i przez całkowite oddanie się Jemu, kierujemy z ufnością naszą modlitwę. Ty, która czyniłaś wolę Ojca, okazując gorliwość w posłuszeństwie, męstwo w ubóstwie, a w swym płodnym dziewictwie gotowość na przyjęcie życia, uproś Twego Boskiego Syna, aby ci, którzy otrzymali dar naśladowania Go przez swą konsekrację, umieli o Nim świadczyć swoim przemienionym życiem, podążając radośnie, wraz ze wszystkimi innymi braćmi i siostrami, ku niebieskiej ojczyźnie i ku światłu, które nie zna zmierzchu. O to Cię prosimy, aby we wszystkich i we wszystkim został otoczony chwałą, błogosławieństwem i miłością Najwyższy Władca wszystkich rzeczy, którym jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen. 
(św. Jan Paweł II, w Adhortacji Apostolskiej Vita Consecrata, nr 112)


 

Pani nasza Jasnogórska, Najświętsza Matko Jezusa Chrystusa, naszego Arcykapłana. Ciebie Syn Twój uczynił Matką wszystkich kapłanów, kiedy umiłowanego ucznia swojego oddał Tobie na Syna. Dlatego Ciebie, Matko Kapłanów, prosimy, abyś się opiekowała tymi, których Syn Twój wybiera na swoich zastępców, uczestników kapłańskiej godności. Oręduj za nimi, aby łaski powołania kapłańskiego nie stracili, ale pozostali jej wierni do końca, pracując gorliwie nad sercami powierzonymi ich pieczy. Prosimy Cię, Matko Kapłanów, aby ojcowie i matki z radością oddawali swoich synów na kapłańską służbę Synowi Twojemu. Nam zaś wyjednaj zrozumienie wszystkich błogosławieństw, jakie Bóg daje przez świętych kapłanów. Amen.


 

Matko Boża Jasnogórska i Matko moja! Dopomóż mi odnaleźć drogę życiową, na której chce mnie widzieć Twój Syn, największy Przyjaciel młodzieży, i na której przygotował dla mnie potrzebne mi łaski, których nie znajdę na innej drodze. Spraw, abym drogą tą zdecydowanie poszedł i wytrwał na niej prawdziwie szczęśliwy za życia i po śmierci. Amen.


 

Ty wiesz, że niełatwo usłyszeć Twój głos pośród hałasu tego świata. Ale Twoje ciche i pokorne Serce wciąż woła rozpięte na krzyżu: „Pragnę”, tęskniąc za moim sercem. Pomóż mi gorliwie szukać a potem pójść tam, gdzie Miłość pragnie! Daj mi Ducha, który nie wstrzyma mnie przed wypełnieniem Jego Woli! Maryjo, Matko Serca Jezusowego, wyproś mi u Niego tę łaskę, aby „wiosna młodości”, jaką teraz przeżywam zaowocowała dojrzałym wyborem drogi, drogi mojej świętości. Amen.


 

O Jezu,ukryty w białej Hostii, pomagaj mi otwierać się na Ciebie, przyjmować Twoją wolę, uznawać ją za przewodnika i spełniać do końca powołanie, jakim mnie obdarowałeś. Uzdolnij mnie do pójścia za Tobą ścieżką Twojej Ewangelii. Daj mi ducha odwagi i męstwa oraz umiejętność powierzenia Ci siebie, który jesteś drogą,prawdą i życiem i na każdego spoglądasz z miłością. Amen.


 

Jezu, Synu Ojca, Ty w odwiecznej swojej mądrości wybrałeś dla mnie niepowtarzalną drogę mojego zbawienia. Przychodzę dziś do Ciebie, aby w Twym Sercu gorejącym ku mnie miłością, zamknąć pytanie o moją ścieżkę życia, a równocześnie o szczęście, jakie dla mnie przewidziałeś. „Ty, Panie, wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cie kocham.” Ty wiesz, że niełatwo usłyszeć Twój głos pośród hałasu tego świata. Ale Twoje ciche i pokorne Serce wciąż woła rozpięte na krzyżu: „Pragnę”, tęskniąc za moim sercem. Pomóż mi gorliwie szukać a potem pójść tam, gdzie Miłość pragnie! Daj mi Ducha, który nie wstrzyma mnie przed wypełnieniem Jego Woli! Maryjo, Matko Serca Jezusowego, wyproś mi u Niego tę łaskę, aby „wiosna młodości”, jaką teraz przeżywam zaowocowała dojrzałym wyborem drogi, drogi mojej świętości. Amen.


 

Daj mi Panie łaskę, bym żywo ocenił Twą wolę, bym poznał jasno czym jest powołany. Daj mi tę łaskę, o którą od lat modlę się. Daj mi uczynić stanowczą decyzję w życiu. Daj mi rozum jasny i życie piękne, i pracowite do ostatnich granic, a Ty bądź motorem mej pracy, jej całym motywem. Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź chwała Tobie, niech to będzie żywym moim ideałem, celem pracy. Zabierz zupełnie mą wolę i pociągnij mnie do siebie. Boże, serce moje zostawiam otwarte na działanie Twej łaski. Zawsze i w każdej chwili. I czekam Panie i zupełnie oddaję się, Panie, woli Twojej. Przyjdź, Panie, wezwij mnie do winnicy Twojej na pracownika. 
(z Pamiętnika bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego)


 

Ojcze, spraw, by wśród chrześcijan rozkwitały liczne i święte powołania kapłańskie, które będą podtrzymywały żywą wiarę i strzegły wdzięczną pamięć o Twoim Synu Jezusie poprzez głoszenie Jego słowa i sprawowani Sakramentów, za pomocą których nieustannie odnawiasz Twoich wiernych. Daj nam świętych szafarzy Twojego ołtarza, którzy będą mądrymi i żarliwymi stróżami Eucharystii, Sakramentu najwyższego daru Chrystusa dla zbawienia świata. Powołuj sługi Twego miłosierdzia, którzy poprzez sakrament Pojednania będą rozszerzać radość Twojego przebaczenia. Spraw, Panie, by Kościół przyjmował z radością liczne natchnienia Ducha Twojego Syna i posłuszny Jego wskazaniom troszczył się o powołanie kapłańskie i do życia konsekrowanego. Wspieraj Biskupów, kapłanów i diakonów, osoby konsekrowane i wszystkich ochrzczonych w Chrystusie, aby wiernie wypełniali swoje posłannictwo w służbie Ewangelii. Prosimy o to przez Chrystusa naszego Pana. Amen. 
(Benedykt XVI)


 

Maryjo, któraś wspierała pierwszą wspólnotę, gdzie „wszyscy trwali jednomyślnie na modlitwie” (por. Dz 1, 14), do Ciebie się zwracamy, abyś pomagała Kościołowi w stawaniu się dla współczesnego świata ikoną Trójcy Świętej – wymownego znaku miłości Boga do wszystkich ludzi. Wstawiaj się za nami, aby ludowi chrześcijańskiemu nie zabrakło sług Bożej radości – kapłanów, którzy w jedności z ich biskupami, będą wiernie głosić Ewangelię i sprawować sakramenty, zatroszczą się o lud Boży i będą gotowi, by ewangelizować całą ludzkość. Niech także wzrasta liczba osób konsekrowanych, które pójdą pod prąd, realizując rady ewangeliczne ubóstwa, czystości i posłuszeństwa i które w sposób profetyczny świadczyć będą o Chrystusie i o Jego wyzwalającym orędziu zbawienia. Pomóż nam powiedzieć całym życiem: „Oto, Boże, idę pełnić Twoją wolę” (por. Hbr 10, 7). 
(Benedykt XVI)


 

Panie Jezu, który powołujesz tego kogo zechcesz, wezwij wielu z nas do pracy dla Ciebie, do pracy z Tobą. Ty, który swoim słowem oświeciłeś tych, których powołałeś, oświeć nas darem wiary w Ciebie. Ty, który wsparłeś powołanych w trudnościach, pomóż przezwyciężyć nasze trudności młodzieży współczesnej. A jeśli powołujesz któregoś z nas, aby poświęcić go w całości dla siebie, niech od samego początku Twoja miłość rozpali to powołanie i pozwoli mu wzrastać i wytrwać aż do końca. I niech się tak stanie. Amen. 
(bł. Jan Paweł II)


 

Panie, Ty wezwałeś Apostołów: „Idźcie i ogłaszajcie Dobrą Nowinę wszystkim narodom”. (Wielu usłyszało Twoja Ewangelie, ale do bardzo wielu jeszcze nie dotarła). Daj misjonarzom wielka wiarę i nowy zapal. Pozwól im zanieść światło tam, gdzie panują ciemności, nadzieje tam, gdzie jest rozpacz, miłość tam, gdzie jest nienawiść, wiedze tam, gdzie jej brak, oraz uzdrowienie tam, gdzie choroba sieje spustoszenie. Pomóż im poprowadzić ludzi do pełniejszego życia, w którym rozpoznają oni, ze są Twoimi dziećmi. I jeżeli Panie wołasz mnie albo kogoś z moich ukochanych, aby uczynić z nas Twoich wysłanników, daj nam wiarę do przyjęcia Twego wezwania ze wspaniałomyślnością. Z Maryja, nasza Matka i naszym wzorem, prosimy o te łaskę w Twoje imię. Amen. 
(bł. Jan Paweł II)


 

Do Ciebie, Panie, zwracamy się z ufnością! Synu Boży, posłany przez Ojca do ludzi wszystkich czasów i żyjących w każdym zakątku świata! Błagamy Ciebie, za pośrednictwem Maryi, Matki Twojej i Matki naszej: spraw, aby w Kościele nie brakowało powołań, zwłaszcza do szczególnej służby Twemu Królestwu. Jezu, jedyny Zbawicielu człowieka! Modlimy się do Ciebie za naszych braci i za nasze siostry, którzy odpowiedzieli “tak” na Twoje powołanie do kapłaństwa, do życia konsekrowanego i do misji. Spraw, aby ich życie odnawiało się każdego dnia i stawało się żywą Ewangelią. Panie miłosierny i święty, nadal posyłaj nowych robotników na żniwo Twego Królestwa! Pomagaj tym, których powołujesz, by Cię naśladowali w naszych czasach: spraw, by kontemplując Twoje oblicze, przyjmowali z radością tę przedziwną misję, którą im powierzasz dla dobra Twego Ludu i wszystkich ludzi. Ty, który jesteś Bogiem i żyjesz, i królujesz z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen. 
(bł. Jan Paweł II)


 

O Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby ich uczynić łowcami dusz, pociągnij ku Sobie gorące i szlachetne umysły młodych i uczyń ich Swoimi naśladowcami i Swoimi sługami. Spraw, by dzielili Twoje pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego ponawiasz na ołtarzach Swoją Ofiarę. Ty o Panie, który zawsze żyjesz, aby się wstawiać za nami, otwórz przed nimi horyzonty, aby dostrzegli cały świat, w którym wznosi się niema prośba tak wielu braci o światło prawdy i ciepło miłości, by odpowiadając na Twoje wołanie przedłużali tu na ziemi Twoją misję, budowali Twoje Ciało mistyczne – Kościół i byli solą ziemi i światłością świata. Rozszerz, o Panie, Twoje miłościwe wołanie również na wiele serc kobiecych, czystych i wielkodusznych, i wlej w nie pragnienie doskonałości ewangelicznej, oddania się służbie Kościoła oraz braciom potrzebującym pomocy i miłości. Amen. 
(Paweł VI)


 

Boże Ojcze Przedwieczny! Boski Twój Syn, którego posłałeś na zbawienie rodzaju ludzkiego, powiedział, że wiele jest dusz, które należy skierować na drogę wiodącą da nieba, że mało jest jednak pracowników. Dlatego kazał nam prosić Cię, jako Pana żniwa na Twej mistycznej roli, abyś posłał robotników ewangelicznych napełnionych duchem Twojej Boskiej miłości. Racz przeto, przez nieskończone miłosierdzie Twoje, przez nieskończone zasługi Jezusa Chrystusa i przez przyczynę Najśw. Maryi Panny, Aniołów i Świętych, ich posłać. Wysłuchaj nas, albowiem idąc za rozkazem Jezusa Chrystusa, zwracamy się do Ciebie teraz i w każdym czasie, i błagamy, aby jak najrychlej stała się jedna Owczarnia i jeden Pasterz. Panie Jezu Chryste, któryś dla odkupienia świata był posłusznym aż do śmierci krzyżowej, i któryś powiedział do swych Apostołów i Uczniów: Wiele jest dusz, które trzeba zbawić, ale mało jest pracowników, proście tedy mego Ojca niebieskiego, aby posłał robotników. Racz udzielić nam tej łaski, abyśmy się mogli modlić w zjednoczeniu z tą intencją, z jaką Ty się modliłeś na ziemi do swego Ojca niebieskiego o zbawienie dusz, i abyśmy byli wysłuchani przez miłosierdzie Boże i przez zasługi Twoje, i przez przyczynę Twej Najświętszej Matki, Maryi, Aniołów i Świętych. Amen. 
(św. Wincenty Pallotti)


 

Panie, nasz Boże, Jezus Chrystus pouczał swoich uczniów, że nie mają dawać się obsługiwać, lecz służyć braciom, spraw, aby osoby powołane do służby w Kościele były roztropne w działaniu, przyjazne dla wszystkich, których stawiasz na ich drodze, wierne Ewangelii i oddane dziełom miłosierdzia. Niech swoją siłę czerpią z sakramentów i wytrwałej modlitwy. Spraw, aby Twój Syn, który obmył nogi uczniom napełnił ich duchem pokory i miłości. Amen.


 

Jezu, Dobry Pasterzu, wzbudź we wszystkich wspólnotach parafialnych powołania do kapłaństwa, do diakonatu, do zakonów męskich i żeńskich, do życia świeckiego konsekrowanego i misyjnego, według potrzeb całego świata, który Ty miłujesz i pragniesz zbawić. Tobie powierzamy w szczególności naszą wspólnotę parafialną, stwórz w nas duchowy klimat pierwszych chrześcijan, abyśmy się stali wieczernikiem modlitwy i pełnego miłości przyjęcia Ducha Świętego i Jego darów. Wspieraj naszych pasterzy i wszystkie osoby konsekrowane. Kieruj krokami tych, którzy wielkodusznie odpowiedzieli na Twoje wezwanie i przygotowują się do święceń albo ślubów opartych na radach ewangelicznych. Wejrzyj miłościwie na tylu młodych ludzi dobrze przygotowanych i wezwij ich do naśladowania Ciebie. Pomóż im zrozumieć, że tylko w Tobie będą mogli w pełni urzeczywistnić samych siebie. Zawierzając te wielkie sprawy Twojego Serca możnemu pośrednictwu Maryi, która jest Matką i Wzorem wszystkich powołań, prosimy Cię o podtrzymanie naszej wiary, że Ojciec wysłucha nas, gdy modlimy się o to, o co Ty sam nakazałeś nam prosić. Amen.


 

Panie Jezu, Wiekuisty Kapłanie Nowego Przymierza, Ty przyszedłeś rzucić ogień na ziemię i bardzo pragniesz, aby on już zapłonął, zapal serca młodych ogniem Twojej miłości. Spraw, aby oddani Tobie bez reszty, podjęli ewangeliczną posługę wobec świata tak spragnionego Ciebie. Niech ich gorliwość pociąga wszystkich do Twojego miłującego Serca, gorejącego Ogniska Miłości. Jezu, Ty jesteś Panem żniwa; poślij żniwiarzy na pola ludzkich serc, poślij robotników do Twojej winnicy. Włóż Twoje słowo w ich usta i Twoją miłość w ich serca, aby nieśli Dobrą Nowinę ubogim i uzdrowienie tym, którzy tracą nadzieję. Ustrzeż ich, Panie, od zła wszelkiego; niech nie wchodzą na drogę grzeszników, niech mają upodobanie w Twoich przykazaniach i przynoszą błogosławione owoce wiary, nadziei i miłości. Maryjo, Matko wiernie słuchająca Słowa Życia, wychowawczyni powołań kapłańskich, Twojemu matczynemu Sercu polecamy tych, którzy pragną służyć Twojemu Synowi. Amen.


 

Prosimy Cię, Panie, poślij robotników na swoje żniwo, aby zawsze zachowywano przykazania Twojego Jednorodzonego Syna i wszędzie odnawiano Jego ofiarę. Prosimy Cię, Panie, wejrzyj łaskawie na modlitwy nasze i spraw, aby coraz liczniejsi byli szafarze Twoich tajemnic i zawsze trwali w Twojej miłości. Spraw, prosimy Cię, Panie, aby łaska, o którą prosimy, dodała nam sił i aby wybrani przez Ciebie słudzy odkupienia z czystym sercem służyli Twojej nieskończonej miłości. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


 

Panie Jezu Chryste, jak niegdyś powołałeś Apostołów dla głoszenia Ewangelii, prosimy Cię, poślij i dziś następców Apostołów na żniwo swoje. Udziel im odwagi, mądrości i łaski, aby godnie świadczyli przed ludźmi o Twojej śmierci, Twoim zmartwychwstaniu i Twoim przyjściu w chwale. Pozwól nam za przyczyną Twej Najświętszej Matki, być szermierzami wiary oraz światłem, rozpraszającym obojętność i ciemności grzechu. Który zawsze jesteś z nami. Amen.


 

Jezu Chryste, spójrz na dzisiejszy świat. Jest tyle potrzebujących dusz, a lekarzy wciąż mało. Obdarz Kościół święty licznymi zastępami kapłanów, którzy Twoją mocą ratować będą zagubione dusze od wiecznego potępienia. Ty widzisz, jak wiele jest na świecie zła. Spraw, by rozwijały się zgromadzenia zakonne, które nieustanną modlitwą i pracą wspomagałyby ludzi w dążeniu do świętości i wypraszałyby potrzebne łaski. Amen.


 

Panie Jezu, Ty chcesz, abyśmy naszymi prośbami współdziałali z Tobą, który wzywasz mężczyzn i kobiety, by poświęcili się Tobie na służbę. Kiedy zanosimy prośby, Ty dzielisz się z nami gorącym pragnieniem, by na świat cały posłać świadków ewangelicznej radości. Błagamy Cię więc, o Panie, daj Kościołowi wielu powołanych, niech będą jego życiem i siłą, niech niosą na krańce świata Twoje zbawienie. Błagamy Cię więc, o Panie, niech głos Twój przeniknie serca młodych, niech wielu z nich pociągnie do Twojego Cudownego dzieła.


 

Panie Boże, Wiekuisty Ojcze, otwórz serca młodych ludzi i pociągnij ich ku sobie, aby stali się łowcami dusz. Ty, o Panie, który zawsze żyjesz, aby wstawiać się za nami otwórz przed nimi horyzonty, by dostrzegli cały świat, w którym wznosi się niema prośba tak wielu braci i sióstr o światło prawdy i ciepło miłości. Spraw, by przedłużali na ziemi Twoją misję. Spojrzyj Panie także na wiele serc kobiecych, czystych i wielkodusznych. Wlej w nie pragnienie doskonałości ewangelicznej i oddania się służbie Kościołowi oraz braciom potrzebującym pomocy i miłości. Amen.


 

Jezu Chryste, Ty wezwałeś swych uczniów, aby porzucili wszystko i poszli za Tobą. Spraw, aby wielu za ich przykładem mogło opuścić to co ziemskie i dążyć do tego co boskie. Prosimy Cię o liczne powołania kapłańskie i zakonne, aby nigdy nie zabrakło robotników w winnicy Pańskiej. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.


 

Boże Wszechmocny, Stwórco wszelkiego życia, któryś poprzez mękę swego Syna odkupił świat, spójrz na Twój lud, zagubiony jak owca, bez siły przewodniej, którą szatan tłamsi. Daj, Panie, mocy swemu narodowi. Poprzez Swój Kościół w serce wspólnoty wstaw szeregi nowych Pasterzy Jezusa, by Twe stworzenia znały głos swego Pana. Boże Jedyny, poślij na pole rolników, co plon mają zebrać w żniw czasie. Padnijmy przed Synem Bożym w pokorze na kolanach, prośmy o nowych pasterzy, co owce pańskie na wieczne pastwisko prowadzić będą. Niech silnych rąk nigdy nie zabraknie, by Krzyż Pański podtrzymywać i słabość ludzką miażdżyć, by siłą Ducha Świętego, uczeni w Piśmie Twym wiernym moc Ewangelii dali. Armię bez mieczy stwórz wielką, co Słowo Pańskie ich tarczą, modlitwa siłę ma wielką i dobroć przykładną na wieki. Pozwól nauczycielom, co ich wybrałeś, Panie, chrzcić wodą dzieci i pogan, niech świat pamięta o Tobie o zna Cię ostatni człowiek.


 

Panie Jezu Chryste, Ty obdarowałeś szczególnym powołaniem apostołów, którzy głosili orędzie Dobrej Nowiny o zbawieniu całemu światu. Spójrz Panie na potrzeby współczesnego świata i wezwij wielu młodych ludzi na Twoją apostolską służbę w stanie kapłańskim i zakonnym. Daj im odczuć ogrom Twojej miłości, jaką będą mogli doświadczyć szukając Ciebie w drugim człowieku, zwłaszcza w ubogim, cierpiącym, załamanym, zagubionym, nie znającym sensu życia, pogrążonym w nałogach. Jezu, wyzwól ich wolność, aby nie zważali na trudności i idąc za Twoim wezwaniem wspaniałomyślnie i z radością oddali Tobie swoje życie, przez wierną służbę tym, do których ich poślesz. Matko Najświętsza oddaję Ci w Twą matczyną opiekę wszystkich powołanych do kapłaństwa i życia zakonnego. Niechaj będą oddani sprawie Bożego królestwa na wzór Twojego oddania się woli Bożej w swym ziemskim życiu.


 

O Jezu, który z głębi swego Boskiego Serca, pełnego troskliwości, głęboko współczujesz z biedną ludzkością i troszczysz się o to, kto ma ją wieść ku światłu i życiu wiecznemu poprzez cierniste szlaki tej ziemi, – Panie, co czynisz z duchów anielskich i z kapłanów twoich jakoby płomienie ogniste, – ześlij ludowi, który jest twoim i twoim pozostać pragnie, licznych kapłanów wyposażonych w Sprawiedliwość, aby byli radością świętych twoich. Panie, Ty znasz serca wszystkich, wskaż przeto wybranych, którym byś powierzył wzniosły urząd prawdy i miłości. Oświeć ich umysł, aby poznali nieocenioną łaskę Boskiego twego wezwania. Wzmocnij wolę, by ich nie pokonała słabość i rozkosz ludzka, aby nie popadli w miękkość próżnego używania i nie stoczyli się na niziny, okryte oparami ludzkich namiętności. Spraw, by nie lękali się ofiar, lecz rozwinęli swe skrzydła do prawdziwie orlich wzlotów, ku pogodnym i świetlanym wyżynom wiecznego kapłaństwa. Przekonaj ich rodziców, że wielką i niezrównanie piękną ofiarą jest poświęcić Tobie swe dzieci. Udziel im siły do złożenia Bogu żertwy własnych uczuć i zamiarów na przyszłość. Natchnij dusze hojne skuteczną ofiarnością dla ubogich wybrańców twoich, by ubóstwo nie było im przeszkodą w pójściu za twoim powołaniem. Wychowawcom daj światło, potrzebne do pielęgnowania w ich sercach delikatnego szczepu powołania, aż do dnia, w którym czystym i gorącym sercem przystąpią do twoich świętych ołtarzy. Niechaj będą, o Jezu, prawdziwymi aniołami ludu twego. Aniołami czystymi, na pierwszym miejscu stawiającymi twoją Boską miłość nad wszelką inną, choćby czystą i świętą, ale ziemską i przyrodzoną. Niech będą aniołami miłości, wyrzekającymi się szczęścia tworzenia ziemskiej rodziny, w zamian za inne wyższe ojcostwo i pasterstwo. Niechaj szczególnie miłują maluczkich i nieszczęśliwych, udręczonych i opuszczonych. Niechaj będą aniołami światłości, jaśniejącymi przed umysłami ludzkimi żywą wiarą w Ciebie, jak gwiazdy zaranne. Niechaj będą aniołami ofiary, jak płomień całopalenia wyniszczającymi się dla dobra swych braci. Niechaj będą aniołami rady i pokrzepienia, pociechą w cierpieniach, podtrzymaniem w walkach, sterem w udrękach i wątpliwościach, jasnym drogowskazem na drodze cnoty i obowiązku. Niech będą aniołami łaski, która oczyszcza i podnosi dusze, prowadząc je do zjednoczenia z Tobą przez uczestnictwo w Chlebie żywota. Niech będą aniołami pokoju, jawiącymi się w ostatniej chwili, by wlać w dusze niewysłowione pragnienie twojej słodkiej miłości, aniołami przygotowującymi je na porywający, Boski pocałunek u progu niebieskich podwoi, gdzie Ty, Panie, jesteś światłością i nieskończoną radością serc po wszystkie wieki wieków. Amen. 
(Pius XII)


 

Panie Jezu Chryste, który dla zbawienia świata stałeś się posłuszny aż do śmierci, a swoim uczniom powiedziałeś: proście Pana żniwa, aby posłał robotników na żniwo swoje, spraw łaskawie, abyśmy mogli odprawić te modlitwy w zjednoczeniu z tą Boską intencją, z jaką Ty modliłeś się do swojego Ojca oraz abyśmy stali się godnymi wysłuchania nas przez Twoje nieskończone miłosierdzie, przez zasługi i przyczynę Najświętszej Maryi Panny, Twojej Matki, i wszystkich świętych. 
Chryste, Zbawicielu rodzaju ludzkiego, 
– poślij robotników na żniwo swoje. 
Chryste, Oczekiwanie i Zbawienie rodzaju ludzkiego, 
Chryste, Wodzu i Bramo rodzaju ludzkiego, 
Chryste, Nauczycielu i Doktorze rodzaju ludzkiego, 
Chryste, Drogo i Prawdo rodzaju ludzkiego, 
Chryste, Pośredniku i Obrońco rodzaju ludzkiego, 
Chryste, Ojcze i Lekarzu rodzaju ludzkiego, 
Chryste, któryś pod przewodnictwem gwiazdy objawił się narodom, 
Chryste, któryś został posłany, aby przepowiadać Ewangelię ubogim, 
Chryste, któryś swoich Apostołów uczynił rybakami ludzi, 
Chryste, któryś obchodził nauczając wszystkie miasta i miasteczka, 
Chryste, któryś wyznał, że Twoim pokarmem jest nawrócenie dusz, 
Chryste, któryś chciał, aby Twoi uczniowie byli światłem świata, 
Chryste, któryś robotników, cały dzień próżnujących, jeszcze o godzinie jedenastej posłał do swojej winnicy, Chryste, któryś świętemu Piotrowi Apostołowi i jego następcom przekazał najwyższą władzę związywania i rozwiązywania, 
Chryste, któryś z prześladowcy Szawła uczynił Naczynie wybrane i Doktora narodów, 
Chryste, któryś posłał swoich uczniów, dokąd sam przyjść miałeś, 
Chryste, któryś nakazał przepowiadać Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, 
Chryste, któryś powiedział, że masz jeszcze inne owce, które chcesz przyprowadzić do Twojej Owczarni, 
Chryste, któryś żądał od swojego Ojca, aby Ci dał narody w dziedzictwo, a krańce ziemi w posiadanie, 
Chryste, któryś Najczystszą swoją Matkę ustanowił Panią i Królową Apostołów, 
Chryste, przez najświętsze tajemnice odkupienia ludzkiego oraz przez zasługi i przyczynę Maryi Panny, bez grzechu poczętej i wszystkich Świętych.

Zbaw, Panie, sługi swoje. 
I objaw Imię Twoje wszystkim narodom.

Módlmy się: Boże, któryś zjednoczył wszystkie narody w wyznawaniu Twojego Imienia, daj nam, abyśmy chcieli i mogli wykonać to, co nakazujesz, tak iżby lud, wezwany do wieczności, kierował się jedną wiarą w umysłach i jedną miłością w uczynkach. Boże, Rządco i Pasterzu wiernych, racz łaskawie wejrzeć na Sługę Twego, papieża N., którego ustanowiłeś Pasterzem Twojego Kościoła. Daj mu, prosimy, tak przewodzić powierzonym sobie Kościołowi słowem i przykładem, aby z powierzonym sobie ludem doszedł do życia wiecznego. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. 
(św. Wincenty Pallotti)

Podziel się z innymi:

ROK ŻYCIA KONSEKROWANEGO – ZAKONY, ZGROMADZENIA, MODLITWA

Trwa Rok Życia Konsekrowanego. 

Niedawno dotarło do mnie, że dość spora liczba osób z szerokiego grona świeckich katolików ma niewielkie rozeznanie odnośnie bogactwa i różnorodności form życia zakonnego a szerzej konsekrowanego.  Dlatego w miarę moich możliwości będę starała się podawać aktualne linki do stron zgromadzeń zakonnych tych znanych i tych mniej znanych.

Dla poszukujących i rozeznających swoje powołanie może to być okazja do odkrycia miejsca, do którego ich Pan Bóg zaprasza.

Dla pozostałych, a szczególnie tych którzy modlą się o nowe święte powołania do zgromadzeń zakonnych i innych form życia konsekrowanego, okazja do lepszego poznania poszczególnych zgromadzeń i ich charyzmatów.  

Jeśli mogę zaproponować to proszę codziennie o jedno Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu… w intencji rozeznających powołanie oraz wszystkich osób konsekrowanych.

 

Paulini – Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika

http://www.paulini.pl/

Werbiści – Misjonarze Werbiści Zgromadzenie Słowa Bożego

http://www.werbisci.pl/

Zgromadzenie Misyjne Służebnic Ducha Świętego

http://www.siostrymisyjne.pl/

Siostry Służebnice Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji (klauzurowe)

http://siostryklauzurowe.pl/

 

 

Podziel się z innymi: