SŁUŻEBNICA BOŻA SIOSTRA LEONIA MARIA NASTAŁ

Służebnica Boża Siostra Leonia Maria Nastał

 

8 listopada 1903 -10 stycznia 1940

 

Jest postacią niezwykłą, o czym świadczy jej głębokie życie wewnętrzne ujawnione w zapiskach duchowych i innych pismach.

Wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek.

Ogrom pracy nie stał się przeszkodą w życiu wewnętrznym – przeciwnie, s. Leonia każdą wolną chwilę poświęcała na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. 

Niemowlęctwo duchowe scharakteryzowane w pismach służebnicy Bożej s. Leonii Marii Nastał jest oryginalną drogą duchowości opartą na pokorze, aż do unicestwienia i bezgranicznej ufności Bogu. Stawia człowieka wobec Boga w postawie bezradnego niemowlęcia, które od Niego oczekuje wszystkiego, a samo w niczym się Mu nie sprzeciwia.

Jest to droga, którą do świętości może iść każdy, bez względu na stan życia.

„Duszom, które z pokorną miłością będą rozważać tajemnice mego niemowlęctwa; moje unicestwienie się aż do tego stopnia doprowadzone, że dobrowolnie przyjąłem na siebie stan niemowlęcia, udzielę daru czystości serca.” (Dz.VI, 189)

 „Weźcie to Dziecko w wasze wnętrze. W wasze oczy, w wasze ręce, w wasze usta, w wasze serce. Niech wasze oczy patrzą jak oczy Jezusa, tzn. niech to będzie spojrzenie wiary, spojrzenie poprzez Ewangelię – na życie, na świat, na rodzicielstwo, na dobra materialne, na cierpienie, na wszystko. Niech wasze ręce pracują jak ręce Chrystusa – a będzie to najbardziej solidna, twórcza praca”

Jan Paweł II w Tondo w Manilii

Siostra Leonia Maria Nastał jest polską mistyczką, dotychczas mało znaną. Jej życie duchowe polegało na głębokim doświadczeniu ojcowskiej miłości Boga i bezgranicznym zawierzeniu, którego wzór znajdowała w Dzieciątku Jezus.

Spisywany na polecenie Jezusa Dziennik duchowy Życie wespół z Jezusem, zawiera zapisy rozmów Leonii z Bogiem, myśli i pragnienia powstałe na modlitwie oraz objawienia mistyczne.

Z prowadzonej przez nią korespondencji zachowały się 352 pisma. Do druku wybrano te listy lub ich fragmenty, które obrazują rozwój życia wewnętrznego Służebnicy Bożej lub bezpośrednio wiążą się z Dziennikiem.

Pisma Siostry Leonii przybliżają prawdę o Bogu cierpliwej miłości i pokornej łagodności.

Będę cię ścigać moją miłością, boś w nią uwierzyła. Pójdę z tobą wszędzie i nieustannie będę ci towarzyszyć, bo chcę byś Mnie ustawicznie miłowała. Moja Leonio, czego mnie ludzie nie kochają?

(Jezus do Leonii Nastał)

O jakbym chciała móc przemówić do dusz bojaźliwych, że Bóg – to Ojciec kochający, że czeka chwili, kiedy będzie mógł do serca przytulić kochające Go dzieci.

(s. Leonia Nastał)

Stań się maleńką, by jak niegdyś Dziecię Jezus, tak teraz ciebie mogła wziąć na swe ręce moja Matka Niepokalana, by cię zaofiarować Trójcy Przenajświętszej. Ofiara złożona przez ręce Maryi jest najmilsza Bogu.

(Jezus do Leonii Nastał)

 Dzieciństwo i dorastanie

Maria Nastał urodziła się w dniu 8 listopada 1903 roku w rodzinie ubogich i bardzo religijnych galicyjskich chłopów. Ojciec wyemigrował zarobkowo do Ameryki i przez dłuższy okres nie utrzymywał kontaktów z rodziną, która pozostała bez środków do życia. Doświadczane każdego dnia ubóstwo spowodowało wrażliwość na niedolę i cierpienie innych ludzi. Już w dzieciństwie odznaczała się wyjątkową religijnością i dużo czasu poświęcała modlitwie. Na strychu rodzinnego domu urządziła sobie kapliczkę i tam oddawała się modlitwie. Od wczesnych lat planowała wstąpić na drogę życia zakonnego w pobliskim klasztorze. Ukończyła szkołę powszechną w Brzozowie oraz rozpoczęła naukę w seminarium nauczycielskim w Staniątkach. Złożyła własne śluby czystości, a mając osiemnaście lat wypaliła rozżarzonym gwoździem na piersiach imię „Jezus”. Ojciec Marii przebywał na emigracji zarobkowej, gdy powrócił stanowczo sprzeciwiał się planom wstąpienia do zgromadzenia zakonnego. Uparcie chciał, aby założyła rodzinę. Dopiero po urodzeniu się syna zmienił nastawienie do planów życiowych córki.

Życie zakonne

Maria wstąpiła w dniu 31 grudnia 1925 r. do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w rodzinnej wsi i przyjęła zakonne imię Leonia. Od samego początku zadziwiała inne siostry swoim nastawieniem do wiary i ludzi, żarliwością modlitwy oraz umiejętnością wyjątkowo surowego umartwiania się. Po odbyciu nowicjatu rozpoczęła naukę i zdała maturę. Pomagała w nauce siostrom z innych zgromadzeń. Najdłużej przybywała w Poznaniu, gdzie podczas uroczystości Zesłania Ducha Świętego doznała najsilniejszego objawienia i dokonała aktu zawierzenia Bogu. Od tego dnia jej mottem były słowa „Uwierzyłam miłości odwiecznej”. Modląc się w sposób mistyczny i kontemplując odkryła swoją drogę wiary, o której mówiła „droga niemowlęctwa duchowego”. Tłumaczyła to tym, że doświadcza miłości Boga tak tkliwej, jaką jest miłość matki do niemowlęcia, na co odpowiadała miłością i wiarą pełną dziecięcej ufności. Jej opiekunem duchowym został skromny i bardzo pobożny ks. Kazimierz Schmelzer. Podczas pobytu w Poznaniu w 1937 roku zachorowała na gruźlicę, która w krótkim czasie poczyniła w jej organizmie spustoszenie. 
Po likwidacji placówki naszego zgromadzenia w Poznaniu w 1937 r. s. Leonia przyjechała do Starej Wsi. Badania lekarskie wykazały zaawansowaną gruźlicę. Przełożeni (Matka Generalna Eleonora Jankiewicz) wysłała ją na kurację do Szczawnicy, gdzie zamieszkała w naszym domu (domu Zgromadzenia „Świtezianka” – istniejącym do dziś).W terminalnym stanie choroby, powróciła do Starej Wsi. Tu zmarła po czternastu latach życia w Zgromadzeniu, odeszła w opinii świętości w dniu 10 stycznia 1940 r.

Dziennik duchowy s. Leonia prowadziła na bieżąco od 1935. Zawiera ona wydarzenia i przeżycia religijne od 1934 r

Kult

Kult s. Leonii nie tylko rozwijał się na Podkarpaciu, ale w całej Polsce i poza jej granicami, m. in. w Stanach Zjednoczonych. Proces beatyfikacyjny rozpoczęto 8 grudnia 1976 r. – ogłoszenie Dekretu Nihil obstat. Ekshumacja zwłok – o przeniesienie szczątek doczesnych Sł. Bożej z cmentarz do specjalnie przygotowanej krypty w domu macierzystym miała miejsce  15 marca 1979 r.
Na stronie poświęconej siostrze Leonii
można znaleźć fragmenty jej dziennika duchowego. 
Podziel się z innymi:

Droga niemowlęctwa duchowego wg pism sl. Bożej s. Leonii Nastał (cz 2).

(11) Błagałam Pana Jezusa, by mi dał poznać te wady, których ja w sobie nie spostrzegam, a widzi je świętość Boża. Pan Jezus mi powiedzial:

Masz upoodbanie w darach Bozych, które odbierasz – trzeba je sobie cenić i dziękować za nie Bogu, ale własne ja powinno być usunięte możliwie jak najdalej. Pamiętaj, że jesteś tylko przewodem łask, a mógłby nim być równie dobrze ktokolwiek inny. Łaski Boże otrzymujesz nie dla siebie, ale dla drugich, dla dobra dusz przeze Mnie umilowanych, którym przez ciebie chcę powiedzieć, ze je kocham, że dla nich kryję w swym Sercu łaski, które mogą odbierać w każdej chwili, byleby tylko z ufnością przychodziły czerpać ze zdrojów Zbawicielowych.

Liczysz na własne siły. Kiedy udajesz się na modlitwę, już naprzód myślisz, jaki obrót weźmie twoja modlitwa, jak będziesz przeze Mnie przyjęta. Na modlitwę trzeba udawać się dla uwielbienia Pana Boga, trzeba Mi odać wszystkie władze duszy, bym mógł ich użyć dowolnie, na Mnie zdać resztę. Nie podoba Mi się także to, że z lękiem patrzysz w przyszłość. Czemu nie ufasz Mi zupełnie?

Odkryję ci cała twoją nędzę, ale narazie nie znioslabyś jej widoku. W pokusach radź się spowiednika i kieruj jego wskazówkami. Pokusy też są łaską, bo dają duszy pole do walki.

Powiedz twojemu spowiednikowi, ze kapłani za mało mówią o obecności Bożej w duszach – dzieciom. Powinno się o tym tak pouczać dzieci, jak o Mojej obecności Eucharystycznej. Mają one bowiem Trójcę Przenajświętszą w swojej duszy, a nie wiedzą o tym. Nic dziwnego, że postępują niekiedy tak jakby Boga w ogóle nie było.   

 

Podziel się z innymi:

Droga niemowlęctwa duchowego wg pism sl. Bożej s. Leonii Nastał (cz 1).

O jakżebym chciała móc przemówić do dusz bojaźliwych, że Bóg – to Ojciec kochający, że czeka chwili, kiedy będzie mógł do serca przytulić kochające Go dzieci. / s. Leonia Maria Nastał/.

 

Sługa Boża siostra Leonia Maria Nastał, ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Niepokalanie Poczętej.

Pan wybierając ją na apostołkę swojej miłości, powiedział do niej między innymi: Łaski  Boże otrzymujesz nie dla siebie, ale dla drugich, dla dobra dusz przeze Mnie umiłowanych, którym przez ciebie chcę powiedzieć, że je kocham, ze dla nich kryję w swoim Sercu łaski, które mogą odbierać w każdej chwili, byleby tylko z ufnością przychodziły czerpać ze zdrojów Zbawicielowych.”

Siostra Leonia żyła stosunkowo krótko (08.11.1903 – 10.01.1940). Pozostawiła po sobie zapiski duchowe w tym Dziennik Duchowy, listy, wiersze, inscenizacje, referaty. W kolejnych wpisach pojawi się wybór zapisków z jej Dziennika Duchowego ” Uwierzyłam Miłości”. (Dziennik Duchowy; Wybór Listów, Stara Wieś 2000 – Imprimatur: Kuria Metropolitalna w Przemyślu, 1999).

Kursywą  zaznaczono zdania lub całe fragmenty tekstu, które w odczuciu s.Leonii pochodziły od Pana Jezusa, innych Osób Boskich lub Matki Najświętszej.

 

Zeszyt 1.

(5) Czułam się bezradna na myśl o tym co inni czynią dla bliźnich, by im dopomóc, a ja nie mam sposobności. Jezus mnie pocieszał: Oddałaś się za grzeszników na ofiarę… Cicha ofiara ma nieraz większe znaczenie wobec Boga niż rozgłośne, wielkie czyny, jeżeli nie są przepojone miłością Bożą. Jeden drobny akt zaparcia się siebie, uczyniony  z miłosci, więcej wart niż wylewanie się na zewnątrz, pozornie dla dobra bliźnich, w istocie dla rozgłosu. Przyjmuję trudy i takich prac, bo w nich nie ma zamiarów wprost grzesznych, ale te dusze szkodzą sobie same. Postępują one z dobrami, jakie z prac apostolskich mogłyby osiągnąć, jak ci co nie znając wartości banknotów, wymieniają je za bezcen.

(6) Oświadczyłam Panu Jezusowi, że kocham Go ponad wsystko, a On z dobrocią odezwal się :

Kochasz jeszcze siebie, nie umartwiasz się we wszystkim, jak tego żądam.

Zaczęlam się usprawiedliwiać: Jezu – widzisz jak słaba jestem, bądź moją mocą.

Jeżeli Ja żądam umartwienia, przed kim boisz sie odpowiedzialności? Ja jestem Życiem, twoje życie też do mnie nalezy. Ja nie zabijam ale ożywiam, O gdyby dusze znały cenę umartwienia, gdyby wiedziały, jaka [jest] ich cena, to by się ubijały o nie daleo więcej niż bogacz dobija się o zdobycie majątku. Małoduszność w poszukiwaniu umartwień jest tą zasloną, której boją się podnieść dusze z obawy, by nie przyjrzeć się z bliska własnej slabości dziecięcej. Nie chodzi mi o umartwienia nadzwyczajne, do tych daję osobne powołanie komu chcę. Od wszystkich jednak dusz wymagam zaparcia się siebie w tym co sprawia przyjemność, dozwoloną wprawdzie, ale z której mozna by złożyć ofiarę. To taka drobnostka. Żebrakowi czasem daje się na ofiarę tylko grosz, a Mnie i tego odmawiają dusze, niestety – nieraz dusze przeze Mnie ubogacane.

(9) Raz wśród wynurzeń mej miłości, Pan Jezus odezwał się:

Otwierasz przede Mną swe serec, bo ci potrzeba Serca, które by cię rozumiało. A czy pomyslałaś o tym, że i Ja mam Serce i chciałbym je otworzyć przed moimi przyjaciółmi? Proś spowiednika, by ci pozwolił słuchać mego głosu. Otrzymasz wiele łask, byś mogła spełnić swoje posłannictwo na ziemi. Przez ciebie, chcę uczyć dusze maleńkie dziecięcej ufności i wiary w Miłość. Chcę ci pwoierzyć tajemnice najdroższe memu Sercu. Proś spowiednika, by ci pozwolił swobodnie ze Mną rozmawiać, inaczej nie mógłbym przyjść.

Pozwolenie otrzymałam. (…)

Stań się maleńką, by jak niegdyś Dziecię Jezus, tak teraz ciebie mogła wziąć na swe ręce moja Matka Niepokalana, by cię zaofiarować Trójcy Przenajświętszej. Ofiara złożona przez ręce Maryi jest najmilsza Bogu.

Podziel się z innymi: