ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE NA UCZCZENIE PRZENAJŚWIĘTSZEGO OBLICZA

ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE NA UCZCZENIE PRZENAJŚWIĘTSZEGO OBLICZA

Rozważania różańcowe bł. Honorata Koźmińskiego

CZĘŚĆ RADOSNA

Zwiastowanie

Uwielbiam Cię, Jezu! Uwielbiam Ciebie, który będąc Bogiem, raczyłeś stać się Człowiekiem, ażeby nas upodobnić do Siebie. Odciskaj przez żywą wiarę, coraz głębiej i wyraźniej pieczęć podobieństwa swojego Boskiego Oblicza w naszych duszach.

Przebaczenia i miłosierdzia dla nieszczęśliwych pogan, dla nieprzyjaciół Ewangelii, dla opornych łasce Twojego Wcielenia i dla wrogów życia ludzkiego.

 

Nawiedzenie

Uwielbiam Cię, Jezu, Boskie Słońce, którego promienie, chociaż ukryte w łonie Maryi, przenikają aż do ukrytego w łonie św. Elżbiety Jana Chrzciciela, który ma kiedyś stanąć przed Obliczem Twoim. Niech światłość Twojej Twarzy, która zstępuje na nas w chwili chrztu świętego, nieustannie nas oświeca, zagrzewa i ożywia.

Przebaczenia i miłosierdzia dla niewdzięczników, którzy chcieliby zetrzeć ze swego czoła znamię chrześcijanina, których nie ogarnia podziw nad jaśniejącą obecnością Twoją w łonie Kościoła.

 

Narodzenie

Uwielbiam Cię, Jezu, Dzieciątko leżące w żłobie, którego Oblicze natchnęło śpiew Aniołów, zachwyciło pasterzy i skłoniło Mędrców do oddania Ci pokłonu. Najsłodsza dobroć maluje się w rysach Twoich: Apparuit benignitas – ukazała się łaskawość!

O, piękności Przenajświętszego Oblicza! O dobroci Jezusa! Zawładnij sercami wszystkich ludzi.

 

Ofiarowanie

Uwielbiam Cię, Jezu, przedstawionego w świątyni przez ręce Maryi i Józefa. Ty jesteś ofiarą bez zmazy, jedynie godną upodobania Ojca Niebieskiego. Obyśmy mogli tak jak starzec Symeon, poznawszy Cię oczyma wiary i przypatrzywszy się Obliczu Twemu, nie należeć już do tej ziemi, ale tylko do Ciebie zwracać nasze oczy i serca.

Przebaczenia i miłosierdzia dla tylu bezrozumnych, nieszczęsnych, podbitych tak szybko w niewolę przemijającego świata.

 

Znalezienie

Uwielbiam Cię, Jezu, znalezionego w świątyni pośrodku Doktorów. Jakże piękny był ten promień Boskiego światła, wychodzący z Twego świętego Oblicza, a padający na tych, którzy Cię słuchali. Spraw, aby zajaśniała w nas mądrość, którą przyniosłeś na ziemię, a którą dla wszystkich uczyniłeś dostępną.

Przebaczenia i miłosierdzia dla ofiar wychowania bez Boga i dla dobrowolnie zaślepionych, którzy z uporem odrzucają Twoje światło.


 

CZĘŚĆ BOLESNA

Modlitwa w Ogrójcu

Uwielbiam Cię, najczcigodniejsze Oblicze mojego Zbawiciela, pochylone ku ziemi pod ciężarem naszych grzechów, które okrywają Cię wstydem. Zdejmij z naszego czoła wszelki wzgląd ludzki, wszelki wstyd występny.

Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci to Boskie Oblicze Twojego Syna, oblane potem konania, okryte cierniem śmierci. Niech na ten bolesny widok ułagodzi się sprawiedliwość Twoja, pomimo grzechów, jakie świat popełnia.

 

Biczowanie

Uwielbiam Cię, najczcigodniejsze Oblicze mojego Zbawiciela, znieważone razami zadanymi przez katów, zawziętych na swoją ofiarę. Napraw w mojej duszy zło, jakie jej grzech wyrządził. Zetrzyj ten straszliwy trąd, który ją oszpecił i zhańbił.

Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci tę zalaną krwią Twarz Twojego Syna na wynagrodzenie tylu niegodziwych i obrzydliwych grzechów, które nawet twarz człowieka, piętnują strasznymi bliznami.

 

Cierniem ukoronowanie

Uwielbiam Cię, najczcigodniejsze Oblicze mojego Zbawiciela, zelżywie zasłonięte, okryte plwocinami, ukoronowane cierniem, poranione policzkowaniem. Zetrzyj wśród nas ślady tej niszczącej plagi, jaką jest pycha bezbożna i szatańska, którą odznacza się nasza epoka.

Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci Oblicze Syna Twojego do niepoznania zmienione. Zachowaj nas i przebacz nam tyle bluźnierstw, tyle zniewag i tyle duchowych buntów.

 

Niesienie krzyża

Uwielbiam Cię, najczcigodniejsze Oblicze mojego Zbawiciela, cudownie odbite na chuście św. Weroniki. Oby i na mojej duszy wyryte były Twoje upokorzone rysy, ażebym kiedyś mógł być przyodziany chwałą Twoją na wieki.

Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci Oblicze Syna Twojego, dziś jeszcze ocierane przez tyle osób wiernych, tyle dusz wynagradzających. Dla nich, bo są mili Tobie, powstrzymaj karanie, nie rzucaj na nas piorunów Twojego gniewu.

 

Ukrzyżowanie

Uwielbiam Cię, najczcigodniejsze Oblicze mojego Zbawiciela na krzyżu. Słońce kryje się przed Tobą, ziemię strwożoną okrywają ciemności, cała natura przyodziewa się żałobą. O, rysy umierającego Jezusa, rysy Miłości Ukrzyżowanej! Wasz wyraz zachwycał wszystkich świętych! Wyryjcie się w głębi mojego serca!

Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci Oblicze Twojego umierającego Syna! Spojrzyj na Oblicze Chrystusa Twojego! Niech się wzruszą Twoje wnętrzności i niech Twoje miłosierdzie spłynie na cały świat.


 

CZĘŚĆ CHWALEBNA

Zmartwychwstanie

Chwała Ci, Jezu zmartwychwstały, który ukazujesz się z promieniejącą Twarzą swojej Matce, świętym niewiastom i zgromadzonym uczniom. To już nie okropny widok Kalwarii: jakie piękno, jaki blask, jaka radość!

Przez chwałę Twego Oblicza przywróć naszym duszom piękno, jakiego pozbawił je grzech.

 

Wniebowstąpienie

Chwała Ci, Jezu wstępujący do nieba z Twarzą uniesioną ku błogosławionej ojczyźnie. Zstąpisz znowu kiedyś na ziemię z Obliczem zagniewanego Sędziego, a wówczas wszelka pyszna głowa będzie musiała się ukorzyć przed Twoim Majestatem.

Słodka Twarzy Jezusa, która idziesz przygotować nam miejsce – zachwyć nasze oczy! Niech się ku Tobie wznosi nasze tęskne wejrzenie! Chcemy należeć do pokolenia tych, którzy spragnieni szukają Oblicza Boga.

 

Zesłanie Ducha Świętego

Chwała Ci, Jezu, siedzący po prawicy Ojca! Ukazujesz się ciągle przed Obliczem Bożym, ażeby bronić naszej sprawy. Składamy Ci tysiączne dziękczynienia za to nieustanne pośrednictwo.

Otrzymałeś już, Jezu, dla Twoich Apostołów pełnie łask Ducha Świętego. Proś Ojca Twojego, żeby ten sam Duch zapanował nad powierzchnią wód ludów ziemi, rozszalałych jak ocean burzą bezbożności.

 

Wniebowzięcie

Chwała Ci, o Jezu, nowy Salomonie, wychodzący naprzeciw Matki Twojej! Jakże jesteś piękny, wdzięczny i pełen nieskończonych powabów! Wprowadzasz w niebo Świętą Arkę – Maryję – przy odgłosie pieśni chwały całej Jerozolimy niebieskiej!

O promienna Twarzy Jezusa! Ukaż się nam w godzinę śmierci! Niech na Twój widok natychmiast pierzchnie straszna postać szatana.

 

Ukoronowanie

Chwała Ci, o Jezu, który koronujesz swoją Matkę i sadzasz Ją koło Siebie. Wszystkie spojrzenia błogosławionych zwrócone są na Wasze Oblicza. Te dwie Twarze jaśnieją jak dwa słońca i rozlewają radość i szczęście na całe Królestwo Niebieskie.

Jezu, Maryjo! Udzielcie nam tak upragnionej łaski nad łaskami, żebyśmy mogli oglądać Was kiedyś twarzą w Twarz w błogosławionym widzeniu.

Podziel się z innymi:

RÓŻANIEC Z PRYMASEM STEFANEM WYSZYŃSKIM

Znalezione obrazy dla zapytania Wyszyński i różaniec

Różaniec z Prymasem Stefanem Wyszyńskim

Tajemnice radosne

I. Zwiastowanie
Nie ma nikogo bliższego Trójcy Świętej niż Maryja, z nikim przedtem nie prowadziła rozmów tak nam bliskich i tak nas dotyczących jak właśnie z Maryją w Nazarecie. Każdy człowiek jest upoważniony do prowadzenia takich rozmów z Bogiem. Bóg w swej wielkiej dobroci udziela wyjaśnień, dając światło pytającemu.

II. Nawiedzenie św. Elżbiety
Maryja uwrażliwia nas na innych. Czy widziałem starca, który kończy swoje życie o głodzie? Czy wiem, ile dzieci przyszło do szkoły bez śniadania? Nie wolno mi o nich zapominać, gdy siadam do stołu. Może tak przyjęty posiłek wyprostuje mi duszę, otworzy oczy? Pomoc dla ludzi stanie się stylem mojego życia.

III. Narodzenie Pana Jezusa
Nawet Bóg zapragnął macierzyńskich i czułych dłoni Niepokalanej. A ja miałbym uważać to pragnienie za słabość? Przysiądę u nóg „Błogosławionej między niewiastami” i ufnie złożę swą głowę u stóp, które starły głowę węża. Dziękuję Ci, Ojcze, za Matkę Syna Twego. Gdy widzę Ją, wierzę jeszcze głębiej, że jesteś Ojcem najczulszym, prawdziwym. 

IV. Ofiarowanie w świątyni
Maryja uczy nas, jak mamy samych siebie i swoje sprawy nieustannie oddawać Bogu. Trzeba umieć przezwyciężać głód posiadania za wszelką cenę. Nie chciejmy też całej chwały dla siebie. Nie chciejmy być wolni od wysiłku, trudu i ofiar. Dziękujmy Bogu za całe nasze życie. Wszystko jest łaską.

V. Odnalezienie Pana Jezusa
Bóg chce, żebyśmy Go odnaleźli. Chce nas wyzwolić z naszego małego świata, obronić przed ciasnotą serca. We własnym domu ludzie chodzą koło siebie, modląc się na różańcu, i coraz to kogoś innego dobijają, popełniając jakiś samosąd. A trzeba rozszerzyć swoje serce i wołać za wszystkich: „Ojcze nasz”.

Tajemnice światła

I. Chrzest w Jordanie
Bóg stale w nas działa. Szczególnie od chwili, gdy chrzest wprowadził do naszej duszy Ojca. Nieraz powtarzamy, że Bóg nas już mniej kocha. Pewne jest, że Bóg cię kocha i że nie ma takiego miejsca, gdzie by za tobą nie poszedł. Bogu nie o to idzie, abyśmy się Go bali, ale o to, byśmy się w Nim rozkochali.

II. Wesele w Kanie Galilejskiej
Wszystko, co rodzina ma najlepszego, zawdzięcza Matce Boga. Maryja wgląda w nasze kłopoty, starając się zaradzić im w subtelny sposób. Gdy rodzina żyje duchem Maryi – macierzyństwo i ojcostwo, miłość małżeńska, całe promieniowanie osobowości nabiera delikatnego, wrażliwego na innych charakteru.

III. Głoszenie królestwa Bożego
Tylko w duchu pokory możemy walczyć o królestwo Boże. Nie będziemy mówić: Ja mam rację! Tylko: Widzisz, jak Bóg cię kocha i szuka. Choćby ktoś nas nienawidził, odpowiemy: Mój bracie, to ci się nie uda, ja cię nigdy nie będę uważał za wroga. Są to niesłychanie ważne sprawy w naszym współżyciu, jeśli ma być ono w duchu królestwa Chrystusowego. 

IV. Przemienienie na górze Tabor
Kto bierze ze światłości, staje się światłością. Tak też stało się i z naszym narodem. Gdy zmartwiała wiara w niejednej polskiej duszy, została w życiu narodu, który zdolny jest ożywiać je swoją wiarą. Polska nie umrze. Ale Polacy muszą mieć tak wielką wiarę w życie narodu, jak Kościół ma w żywot wieczny. 

V. Ustanowienie Eucharystii
Chrystus wydał siebie w Eucharystii, to nas zobowiązuje. Trzeba uwrażliwiać siebie na głodnych, nagich i bezdomnych. Jest to może dla nas trudne, bo mamy poczucie „własnego” ładu, który nas utwierdza w przekonaniu, że „to jest moje”. A co moje, to nie twoje. Jesteśmy jeszcze pod tym względem nieustępliwi.

Tajemnice bolesne

I. Modlitwa w Ogrójcu
Jeżeli człowiek ma być całkowicie wolnym od siebie, musi się z wewnętrzną swobodą poddać szczerze i rzetelnie innym. Trzeba wyzwolić się od tego nieustannego lęku, co o mnie myślą, co ze mną zrobią. Łatwo jest się wyzwolić, gdy człowiek stanie się maluczkim, przyjmie postać sługi. Ma już odwagę być poczytanym za nic. Dopiero wtedy jest zwycięstwo – najtrudniejsze, bo nad samym sobą! 

II. Biczowanie
Nieraz się mówi o solidarności w złem. Zazwyczaj jednak każdy grzeszy „na swój rachunek”. Człowiek nie lubi w innych tego grzechu, w którym sam się „specjalizuje”, bo nie znosi konkurencji. Kłamca nie znosi kłamcy, bo wie, że tamten nabiera. Skąd wie? Z własnego doświadczenia! Wszyscy zgrzeszyliśmy i potrzebujemy pomocy Chrystusa, Jego krzyża i krwi.

III. Cierniem ukoronowanie
Jesteśmy ludźmi nastrojowymi. Od naszego nastroju zależy, ilu jest „naszych winowajców”. Ktoś miał do mnie straszny żal: „A bo ksiądz na mnie tak spojrzał”. Jak? „No tak…”. Do tej pory nie wiem jak, ale odtąd już bardzo czuwam nad sobą, aby spojrzeć nie tak, jak ja chcę, tylko tak, jak komuś to w tej chwili jest potrzebne.

IV. Dźwiganie krzyża
Powinniśmy zauważyć, że ktoś czyni dla nas nieustanne ofiary. Im ktoś jest bardziej nieznośny dla drugich, tym więcej musi uważać na to, co inni dla niego świadczą, jak ciągle mu ustępują, aby go nie drażnić i „nie budzić licha”. Najtrudniej wyzwolić się z osobistych upodobań, wyobrażeń i dążeń, a „zamienić się w słuch” wobec Pana Boga.

V. Ukrzyżowanie
Krzyż jest szkołą miłowania, oddawania siebie za braci. Ile nieraz jest niepokoju w nas i w naszym otoczeniu. Wtedy ludzie stają się źli, a przecież ktoś musi być dobry i spokojny, ktoś musi ustępować, aby było miejsce dla tamtych. Jeżeli wszyscy będą wyciągali pięści, ktoś musi je cofnąć i wyciągnąć ramiona z miłości dla braci. 

Tajemnice chwalebne

I. Zmartwychwstanie
Sąd Ostateczny będzie rzeczą bardzo dyskretną. Raczej osąd będzie się dokonywał w nowej świadomości, która nas ogarnie. W niej ujrzymy w prawdziwym świetle całą naszą prawdę. Najlepiej będziemy widzieli: my i Pan Bóg, który dyskretnie spojrzy do naszego serca. Wszyscy inni będą coś widzieli, ale sami znajdą się w wielkim kłopocie i będą bardzo zajęci swoimi sprawami.

II. Wniebowstąpienie
Pochwała i uwielbienie to najbardziej szczytna modlitwa, odpowiadająca woli Boga. Przez żadną inną modlitwę tak się nie sycimy. Gdy rozważamy chwałę Boga, czujemy się nakarmieni. Nic nie daje nam takiej radości jak bezinteresowne uwielbienie Istoty Bożej, nasze niebo już tu, na ziemi.

III. Zesłanie Ducha Świętego
Gdy ktoś zbyt wygodnie plasuje się w Kościele, Kościół porusza go nieustannie i niepokoi. Trzeba sobie pod tym względem troszkę skontrolować serce, przetrząsnąć swoje „walizki”, wszystko przewietrzyć. Wtedy zobaczymy, że nie jest dla nas rzeczą obojętną, co dzieje się w innych narodach, w Kościele powszechnym i w Ojczyźnie naszej.

IV. Wniebowzięcie Maryi
Będę utrzymywać nieustanną łączność z moją Matką i trwać w poczuciu Jej macierzyńskiej obecności. Do Niej będę się często zwracać, od Niej wszystko zaczynać, z Nią sprawę każdą przeprowadzać. Poznawać będę tajemnice Jej życia. Wyrobię w sobie obyczaj częstej modlitwy maryjnej, zwłaszcza różańcowej, o zwycięstwo Kościoła, o żywą wiarę wszystkich Polaków i każdego dziecka Bożego.

V. Ukoronowanie Matki Bożej 
Jako dojrzały naród teraz my mamy stanąć Jej do pomocy. Najpierw w dziele naszego odrodzenia, abyśmy mogli potem stanąć przy Niej pod krzyżem Kościoła powszechnego i razem z Nią czuwać nad dziełem odkupienia. Zamiast oczekiwać tylko od Niej pomocy dla siebie, musimy zgłosić się do wspomagania Jej misji w narodzie polskim i w Kościele. Oddanie siebie w niewolę Maryi jest źródłem prawdziwej wolności – dla nas i dla świata.

Na podst. pism Prymasa Tysiąclecia oprac. Irmina Samulska 

(źródło: http://www.rozaniec.eu/index.php?m=RosarySites&a=ShowRosarySiteArticle&rsa_id=90&rs_id=2 [dostęp: 01.01.2018]

Podziel się z innymi:

ADWENTOWY RÓŻANIEC

Tajemnice radosne

1. Powiedzieć „tak”

„Tak” jest najpiękniejszym słowem, jakie człowiek może powiedzieć Bogu. Tak, Boże, „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. W niebie wola Boża się spełnia. Mówi o tym pięknie księga Apokalipsy: „Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!” (Ap 5, 13). Chodzi jednak o to, by wola Boża spełniła się także na ziemi. Najpierw na tej ziemi, którą jestem ja sam – by spełniła się we mnie, w moich pragnieniach, zamiarach, decyzjach, a potem na ziemi, którą osobiście tworzę – w moich relacjach rodzinnych, zawodowych, wspólnotowych, a wreszcie, by spełniła się aż po krańce ziemi i wszechświata. „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Prośmy Maryję, Pokorną Służebnicę Pańską, by nauczyła nas mówić Bogu „tak”.

2. Iść

„Idźcie” – tak powiedział Chrystus po swoim zmartwychwstaniu (Mk 16, 15). I pierwsi chrześcijanie szli. Czy dziś Kościół nie zrobił się za bardzo „siedzący”? Chodzi tu o mentalność chrześcijan wystraszonych i niezdecydowanych, by wykonać ruch, którzy po niedzielnej Mszy świętej zakładają czapki niewidki, żeby nie można było poznać, kim są; którzy sprawiają wrażenie, jakby podstawowym znakiem ich wiary zamiast krzyża była zwiewna chorągiewka, obracająca się w zależności od wiatru opinii publicznej, i którzy są bardziej wprawieni w dostosowywaniu się do otoczenia niż kameleon. Może dlatego inni, patrząc na nich, nie idą za Chrystusem? „Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem” (Łk 1, 39). Prośmy Maryję, Matkę dobrej drogi, by nauczyła nas iść za Chrystusem. 

3. Kochać

„W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4, 9). Tajemnica Bożego narodzenia to tajemnica Bożej miłości. Bóg w kochaniu był, jest i zawsze będzie pierwszy! Kocha nas bardziej i wierniej, niż my kochamy Jego. A nasza krucha i niestabilna miłość jest jedynie niedoskonałą odpowiedzią na niezwykłą i uprzedzającą miłość Pana. Kiedy człowiek to odkryje i nauczy się tym żyć, wszystko jest do przeżycia, choćby było nie wiadomo jak trudne. „A przykazania Jego nie są ciężkie” (1 J 5, 3). Prośmy Maryję, Matkę pięknej miłości, by nauczyła nas kochać.

4. Dać

Czym zmierzyć miłość? Przecież nie słowami i nie pieniędzmi, bo jeśli miłość jest prawdziwa, to nie jest sprzedajna. Czym więc ją zmierzyć? Jest chyba tylko jedna miara nie do sfałszowania i nie do oszukania – ofiara. Na tyle cię kocham, na ile umiem ci dać coś z siebie i jeszcze umiem przy tym być szczęśliwy. Gdy tak kocham – ty otrzymujesz i ciebie jest więcej, choć mnie i tego, co moje – mniej. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Prośmy Maryję, Pannę możną, by nauczyła nas hojnie dawać siebie i to, co nasze, innym.

5. Szukać

Ciągle trzeba się tego uczyć, że wiara nie jest łatwą odpowiedzią na wszystko, ale jest umiejętnością życia bez odpowiedzi, umiejętnością życia z Tajemnicą przez wielkie „T”. Ciągle trzeba się uczyć tego, że wiara jest szukaniem, często po omacku, że nie wyjaśni wszystkiego, ale pozwoli iść naprzód poprzez ciemności i pomimo ciemności. I choć przeciwieństwem wiary jest niewiara, to wrogiem wiary jest fundamentalizm religijny, czyli głupia „wszystkowiedza” tych, którzy udają oświeconych, a tak naprawdę, niewiele rozumiejąc, bardzo błądzą. „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Prośmy Maryję, Stolicę mądrości, by nauczyła nas zrozumieć, że nie wszystko zrozumiemy.

Tajemnice światła

1. Wytrwać

„Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). Słowo „postępowali” ma w języku polskim różne znaczenia. Jedno z nich odnosi się do konkretnych czynów (ktoś może postępować dobrze albo źle), inne mówi o rozwoju człowieka lub o dokonujących się w nim przemianach (ktoś robi postępy w nauce albo u kogoś postępuje choroba). Jeśli chrzest wzywa nas do tego, byśmy „postępowali w nowym życiu”, to dotyczy to obydwu wspomnianych znaczeń tego słowa. Nasze czyny – te wielkie i te najdrobniejsze – mają być czytelnym i jasnym świadectwem o Chrystusie, a jednocześnie wraz z upływem dni mamy postępować w rozumieniu nauki Chrystusa, być coraz bliżej Niego, Jemu bardziej oddani i w Nim gorliwiej zakochani. Czy tak jest? Jak wygląda moja wierność przyrzeczeniom chrzcielnym? „Wydajcie więc godne owoce nawrócenia” (Łk 3, 8). Prośmy Maryję, Pannę wierną, by nauczyła nas wierności.

2. Ufać

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Najważniejsze w tym zdaniu jest słowo „wszystko”. Maryja nie prosi, by słudzy tylko częściowo wypełnili polecenie Jezusa, ani nawet, by zrobili prawie wszystko, co On powie. Prosi ich o wszystko, to znaczy, by całkowicie zaufali słowu Chrystusa, nawet wtedy (i szczególnie wtedy), gdy będzie się ono wydawało nielogiczne i niemożliwe do wykonania. Wówczas pomimo wszelkich oporów i przeszkód doświadczą cudu. Zaufać można albo całkowicie, albo w ogóle! Zaufanie połowiczne jest podwójnym oszukiwaniem – siebie samego i Chrystusa. Jeśli dziś gaśniemy i smutniejemy z powodu braku wina radości i życia, to dlatego, że bardziej ufamy sobie niż Jemu! „I napełnili je aż po brzegi” (J 2, 7). Prośmy Maryję, Pannę ufną, by nauczyła nas ufać Chrystusowi na przepadłe.

3. Słyszeć i słuchać

„Ich bożki – to srebro i złoto, robota rąk ludzkich. Mają usta, ale nie mówią (…). Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, kto im ufa” (Ps 115, 4-5. 8). Bóg, w którego wierzymy, mówi. Nie jest On jak „ich bożki”, zrobione przez nich samych. Nasz Bóg, żywy i prawdziwy, który w Jezusie Chrystusie stał się człowiekiem, to Bóg słowa. A Jego słowo jest „skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12). I chodzi tylko o to, byśmy się wewnętrznie nie uodporniali na dźwięk, a jeszcze bardziej na działanie tego słowa, byśmy dali się Jego słowu prowadzić, oczyścić, pouczyć, a ostatecznie nawrócić. „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Prośmy Ją, Niewiastę cierpliwie słuchającą, by nauczyła nas słyszeć i słuchać.

4. Przemienić się

Naszym chrześcijańskim powołaniem – jak napisał św. Jan Paweł II w adhortacji Vita consecrata – jest być ikoną Chrystusa przemienionego (zob. nr 14). To znaczy, że ci, którzy nas, chrześcijan, spotykają, mają doświadczyć przedsmaku królestwa Bożego, jak doświadczyli tego Apostołowie na górze Tabor. A królestwo Boże to przecież „nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz 14, 17). Tych darów świat dzisiaj potrzebuje jak tlenu. Jeśli jako chrześcijanie nie dajemy innym pokoju i radości i jeśli nie odbudowujemy w nich poczucia sprawiedliwości, to po co właściwie jesteśmy? Świat nie potrzebuje już więcej trucicieli pełnych smutku, agresji i niesprawiedliwości. Potrzebuje ludzi z Góry Przemienienia. Bądźmy nimi! „Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie” (Łk 1, 44). Prośmy Maryję, Przyczynę naszej radości, by nauczyła nas być przyczyną radości innych.

5. Schylić się

„Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (J 13, 5). Przejmująca jest ta scena. Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg, pochylony nad człowiekiem. Myje nogi, czyli robi coś, co należało do obowiązków zwykłego sługi. I tak się dzieje nadal. On nie tylko „do końca ich umiłował” (J 13, 1), ale i bez końca miłuje nas, każdego i każdą. Na każdym ołtarzu świata podczas każdej Eucharystii Jezus pochyla się nad człowiekiem, choć zamknięty w małej, kruchej hostii bez smaku i prawie bez wagi, to jednak wszechmocny! Szczęśliwy, kto odkryje tę Jego obecność, kto się nią zachwyci i kto da się jej pouczyć, to znaczy: kto sam zacznie pochylać się nad drugimi, aby im służyć, i nie będzie się koncentrował na tym, kim sam jest, ale kim może być dla bliźnich! „Służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał” (1 P 4, 10). Prośmy Maryję, Matkę miłosierdzia, by nauczyła nas pochylać się nad bliźnim.

Tajemnice bolesne

1. W ciemności

„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5, 4). Jezus, błogosławiąc tych, którzy się smucą, w żadnym razie nie bagatelizuje ich stanu. Przeciwnie, chce powiedzieć, że ich smutku nie da się tak łatwo przeskoczyć czy obejść, że żałoba musi mieć swój czas i charakter. Sam wyznał w Ogrójcu, że Jego dusza jest „smutna aż do śmierci” (por. Mt 26, 38). Chrystus zaprasza, byśmy swój smutek odnosili do Niego, byśmy ufali Jego mądrości, a ciemne i smutne doliny naszego życia przechodzili, trzymając się Jego ręki, nawet jeśli nie czujemy jej dotyku. On szczególnie wtedy „chce być naszym Pasterzem” (por. Ps 23, 4). To nas umocni, pomoże wytrwać, przyniesie pociechę, choć nie da prostych odpowiedzi na trudne pytania. Ci, „którzy we łzach sieją, żąć będą w radości” (Ps 126, 5). Prośmy Maryję, Matkę płaczącą, by nauczyła nas płakać z Chrystusem.

2. W pokorze

Ta tajemnica to wielka demonstracja pychy, której bezczelność jest nieograniczona i zabójcza. Pycha biczuje każdego, kto stanie jej na drodze, aż go zniszczy. Jest w niej jakaś niebezpieczna krótkowzroczność, że całe ludzkie życie musi się dokonać tu i teraz, tylko w tym świecie. Pycha nie pozwoli zobaczyć drugiego takim, jakim on jest naprawdę. W innych widzi tylko rywali. Człowiek uwiedziony przez pychę jest jak ktoś zamknięty w pokoju pełnym luster. Z każdej strony widzi tylko siebie samego. Wystarczyłoby, żeby zdarł tę powłokę srebra, a z lustra zrobiłyby się okna, przez które mógłby ujrzeć świat i innych, ale pycha nigdy mu na to nie pozwoli. A Chrystus pokazuje, że jedynym skutecznym lekarstwem na pychę jest pokora. „W pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie” (por. Flp 2, 3). Prośmy Maryję, Niewiastę pokorną, by nauczyła nas piękna życia pokornego.

3. W wolności

Oto paradoks: Chrystus ze związanymi dłońmi, ukoronowany kłującymi patykami, a mimo to całkowicie wolny, a Jego oprawcy – całkowicie zniewoleni. Bo ważniejsza od wolności zewnętrznej jest ta wewnętrzna; wolność ludzkiego serca i sumienia. Pięknie o tej drugiej powiedział ostatni sobór: „[Chrystus] tej władzy udzielił uczniom, aby i oni posiedli stan królewskiej wolności i przez zaparcie się siebie oraz przez życie święte pokonywali w sobie panowanie grzechu” (Lumen gentium, 36). Karol Wojtyła, komentując te słowa, dodał: „Każdy chrześcijanin, który naśladując Chrystusa, zdobywa panowanie nad grzechem, czyli samo-panuje nad sobą, urzeczywistnia przez to jakby rys królewski: uczestniczy w Chrystusowej władzy rządzenia i przyczynia się do budowania Królestwa Chrystusa”. Cóż więcej dodać? „Jak ludzie wolni [postępujcie]” (1 P 2, 16). Prośmy Maryję, Królową świata, by nauczyła nas panować nad sobą.

4. W prawdzie

To chyba jedno z największych kłamstw, które słyszymy w odniesieniu do naszej wiary – ta fałszywa alternatywa, że gdy zwiążę swoje życie z Chrystusem, to będę musiał nieść krzyż, a gdy porzucę Chrystusa, będę wolny od krzyża. Tak nas dzisiaj kuszą! Tylko że to jest blef, a codzienność wystarczająco go weryfikuje! Bo krzyż zawsze będzie: krzyż młodości, kiedy jeszcze nie wszystko można; krzyż starości, kiedy już nie wszystko można; krzyż braku pracy i krzyż jej nadmiaru; krzyż celibatu i krzyż małżeństwa; krzyż wspólnoty i krzyż samotności; wreszcie krzyż choroby, cierpienia, umierania i śmierci. Każdy go dźwiga! Wierzący i niewierzący. Ktoś, kto jest w Kościele, i ktoś będący poza nim! Prawda jest całkiem inna. Jeśli zwiążę swoje życie z Chrystusem, mój krzyż będzie miał podpórkę w Jego ramionach i w Jego miłości; jeśli porzucę Chrystusa, będę dźwigał swój krzyż samotnie. „Jeśli kto chce pójść za Mną, (…) niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Prośmy Maryję, Matkę współcierpiącą, by nauczyła nas, jak nie dać się oszukać.

5. W oddaniu

Ewangelie są zapisem dynamicznego życia Chrystusa, w którym uzdrawiał, wskrzeszał, rozmnażał pokarm, głosił słowo. Ostatecznie zbawił świat, jednak nie tylko przez to, co zrobił, ale także przez to, co pozwolił, aby z Nim zrobiono, a co pięknie i głęboko oddają polskie pobożnościowe formuły: „któryś był ubiczowany”, „któryś był ukoronowany”, „któryś był krzyżem obarczony”, „któryś był zabity”. Chrystus, gdy nie mógł już nigdzie iść – poszedł najdalej, gdy nie mógł już nic mówić – powiedział najgłośniej, gdy nie mógł już nic zrobić – zrobił najwięcej. To jest wielkie pocieszenie dla tych, którzy nic nie mogą zrobić albo mogą zrobić niewiele: dla cierpiących, umierających, wykluczonych, pominiętych, klauzurowych, dla wszystkich zepchniętych na bok aktywnego światowego życia. Nasz ukrzyżowany Pan uczy, że wszystko ma sens, jeśli jest łączone i przeżywane z Nim. I to jest też wielka przestroga dla wszystkich aktywistów, widzących w działaniu jedyną wartość swych dni. Jezus prosi, żeby się opamiętali. „Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich” (Iz 53, 7). Prośmy Maryję, Matkę stojącą pod krzyżem, by nauczyła nas sensownego życia.

Tajemnice chwalebne

1. Wiara

„Po swoim zmartwychwstaniu Chrystus wszedł do Wieczernika mimo drzwi zamkniętych i stanął pośrodku” (por. J 20, 19. 26). Co to znaczy i dlaczego to jest takie ważne, gdzie On wtedy stanął? Czy chodzi tylko o centralne miejsce w tamtym pomieszczeniu? A może zmartwychwstały Chrystus chce nam pokazać, które miejsce jest przeznaczone dla Niego we wspólnocie Kościoła i w każdym sercu? Miejsce pośrodku! Takie, z którego widzi się wszystkich i z którego jest się widzianym przez wszystkich. Przyjrzyjmy się więc sobie i swojemu życiu. Zobaczmy kto nami rządzi. Jakie sprawy, jacy ludzie, jakie namiętności, jakie ambicje? Kto lub co stoi pośrodku? Dlaczego tak często my sami tam stoimy? Wszak nie od dziś wiadomo, że najbardziej popularnym rodzajem bałwochwalstwa jest „autochwalstwo”, czyli kult samego siebie! „Błogosławiona [jest], która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1, 45). Prośmy Maryję, Wspomożycielkę wierzących, by nauczyła nas wierzyć.

2. Nadzieja

Nie, nadzieja nie jest matką głupich, przeciwnie – jest matką mądrych, najmądrzejszych. Benedykt XVI napisał, że kto ją ma, „żyje inaczej; zostało mu dane nowe życie” (Spe salvi, 2). Ona jest lekarstwem na poczucie bezsensu życia i codziennych wysiłków. Pomaga znieść sytuacje, w których życie zdaje się nie przynosić jakichkolwiek owoców. A ostatni sobór powiedział, że „przyszły los ludzkości spoczywa w rękach tych, którzy zdolni są przekazać przyszłym pokoleniom motywację do życia i nadziei” (Gaudium et spes, 31). Ciekawe, że nie zależy od tych, którzy są zdolni przekazać przyszłym pokoleniom kolejne zdobycze techniki i informatyki, ale właśnie od ludzi pełnych nadziei. Najsmutniejsi i najbardziej zagrożeni są ci, którzy porzucili nadzieję lub którym ją odebrano. Idą drogą zgorzknienia i rozpaczy. Żeby nie stracić nadziei, potrzebna jest modlitwa – to pokorne, codzienne i wierne wpatrywanie się w niebo. „Jeśli nikt mnie już więcej nie słucha – mówi Benedykt XVI – Bóg mnie jeszcze słucha. Jeśli już nie mogę z nikim rozmawiać, nikogo wzywać, zawsze mogę mówić do Boga” (Spe salvi, 32). „A nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 5). Prośmy Maryję, Nadzieję naszą, by nauczyła nas, jak żyć, by nie żyć beznadziejnie. 

3. Miłość

„Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). „Małżonkowie otrzymują Ducha Świętego jako komunię miłości Chrystusa i Kościoła. Jest On pieczęcią ich przymierza, zawsze żywym źródłem ich miłości, mocą, dzięki której będzie odnawiać się ich wierność” (KKK 1624). To dotyczy też innych. Duch Święty jest także pieczęcią miłości kapłańskiej, przyjacielskiej, rodzicielskiej, każdej. Bez Jego tchnienia „cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze”. Czy nie dlatego, że On wzywany jest tak rzadko, człowiek jest tak bardzo niedouczony w miłości? A bez miłości na dłuższą metę przecież się nie da żyć. Wie to każdy, kto spróbował. „Człowiek nie może żyć bez miłości – napisał św. Jan Paweł II. – Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie pozbawione jest sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa” (Redemptor hominis, 10). „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem” (Łk 1, 35). Prośmy Maryję, Oblubienicę Ducha Świętego, by nauczyła nas Go kochać.

4. Radość

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14, 3). Wniebowzięcie to erupcja radości; radości spełnionego życia i radości wiecznego przebywania z Chrystusem. „Radość Ewangelii – jak pięknie napisał papież Franciszek – napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość” (Evangelii gaudium, 1). Pierwszą, która spotykała się z Chrystusem, była Maryja. Dbajmy już tu i teraz o prawdziwą radość. A ta niewiele ma wspólnego z uciechą, rozrywką i wesołkowatością. Chrześcijańska radość to postawa serca, które w każdej sytuacji potrafi zachować stałość, harmonię i pokój. Radość to ta wewnętrzna pewność, że moje życie jest w dobrych, bo w Bożych rękach, nawet jeśli nieraz jest trudno i ciężko. „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1, 46). Prośmy Maryję, Matkę wniebowziętą, by nauczyła nas prawdziwej radości.

5. Amen

Ostatnia tajemnica różańca i ostatnie słowo, które zamyka i koronuje wszystko – „amen”. Obyśmy z tym słowem na ustach i w sercu umieli odejść z tego świata, oddając Bogu to wszystko, co było wcześniej. A że nie wiemy, kiedy ta godzina przyjdzie, mówmy już dzisiaj „amen”. Mówmy to spokojnie, w pokorze i bez uczucia zagrożenia: „Ty, Boże, jesteś Bogiem, a ja Nim nie jestem i tak jest dobrze”. „Poznałam więc przez łaskę Bożą – powiedziała św. Juliana z Norwich – że powinnam mocno trzymać się wiary i zdecydowanie wierzyć, że wszystkie rodzaje rzeczy w przyszłości będą dobre”. Nie bójmy się śmierci. Bójmy się życia źle przeżytego, chwil zmarnowanych i głupich, bójmy się egoizmu, który jest nowotworem duszy. Nauczmy się liczyć dni nasze – jak prosi o to psalmista – „abyśmy osiągnęli mądrość serca” (Ps 90, 12). Trudna sztuka. Ile jeszcze będzie tych „dni naszych”: jeden, sto, tysiąc, dziesięć tysięcy? Nie wiadomo. Wiadomo, że jest ten dzień dzisiejszy i że będzie tamten – dzień ostatni. W jednym i w drugim powiedzmy „amen”. „«Zaiste, przyjdę niebawem». Amen. Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22, 20). Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen. 
http://www.rozaniec.eu/index.php?m=RosarySites&a=ShowRosarySiteArticle&rsa_id=247&rs_id=2

RÓŻANIEC Z KS. ADRIANEM GALBASEM SAC

Podziel się z innymi:

RÓŻANIEC ZA ZMARŁYCH

Tajemnice Radosne

I. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie: Dziękujemy Ci Maryjo za Twoją pełną uległości i wiary zgodę na wolę Ojca. Dzięki Twojemu „fiat” Bóg stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas. Twojemu wstawiennictwu u Boga powierzamy zmarłych cierpiących w czyśćcu, którzy tęsknią za mieszkaniem w Domu Ojca.
Ojcze nasz…, (10 razy) Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…, Wieczny odpoczynek…
(I tak odmawiamy modlitwy w każdej tajemnicy).

II. Nawiedzenie św. Elżbiety: Dziękujemy Ci Maryjo, że w swym dziewiczym łonie zaniosłaś Jezusa do domu św. Elżbiety, a Duch Święty napełnił Jana Chrzciciela. Twojemu wstawiennictwu u Boga powierzamy zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby mogli doświadczyć pełni radości spotkania z Jezusem w wieczności.

III. Narodzenie Pana Jezusa: Dziękujemy Ci Maryjo za Twoje boskie ale pełne trudu, pokory i ubóstwa macierzyństwo. Twojemu wstawiennictwu u Boga powierzamy zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby przez tajemnicę swej śmierci mogli narodzić się do pełni dziecięctwa Bożego w niebie.

IV. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni: Dziękujemy Ci Maryjo za Twoje pełne wierności wypełnienie Bożego Prawa w tajemnicy ofiarowania Jezusa w świątyni Jerozolimskiej. Twojemu wstawiennictwu u Boga, powierzamy zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby oczyszczeni mogli wejść do niebieskiej świątyni Bożego Baranka.

V. Znalezienie Jezusa w świątyni: Dziękujemy Ci Maryjo za Twoje pełne bólu serca poszukiwanie Jezusa i radość odnalezienia Go w świątyni. Twojemu wstawiennictwu u Boga powierzamy zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby doświadczyli pełni szczęścia z odnalezienia swego mieszkania w Domu Ojca.

Tajemnice Światła
I. Chrzest Jezusa w Jordanie: Dziękujemy Ci Jezu, że stanąłeś pośród grzeszników, aby przyjąć chrzest z rąk Jana Chrzciciela w Jordanie, i że przez sakrament Chrztu św. uczyniłeś nas Bożymi dziećmi. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby i oni na progu wieczności usłyszeli słowa Ojca: „Ty jesteś mój Syn umiłowany…” .

II. Objawienie się Jezusa na weselu w Kanie: Dziękujemy Ci Jezu, że uczestniczyłeś we wszystkich momentach ludzkiego życia i tam objawiałeś swoją boską moc i miłość. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby dzięki Twemu miłosierdziu, Ojciec Niebieski mógł w nich rozpoznać swoje podobieństwo.

III. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia: Dziękujemy Ci Jezu, że dzięki Tobie królestwo Boże jest już pośród nas, i że swoim życie i słowem nauczasz nas nieustannie jak mamy do niego dążyć. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby w wieczności stali się dziedzicami Twojego Królestwa.

IV. Przemienienie Jezusa na górze Tabor: Dziękujemy Ci Jezu, że dozwalasz nam już tu na ziemi kontemplować Twoje boskie, chwalebne oblicze. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby zostali przemienieni i w wiecznej szczęśliwości mogli wpatrywać się w Twoje pełne miłości i światła oblicze.

V. Ustanowienie Eucharystii: Dziękujemy Ci Jezu, że pozostałeś pośród nas pod postaciami Chleba i Wina i stałeś się naszym pokarmem na wieczność. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby stali się uczestnikami Twej boskiej Uczty w niebie.

Tajemnice Bolesne
I. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu: Dziękujemy Ci Jezu, że przyjąłeś na siebie wszystkie nasze grzechy i ich skutki, i że nie oddaliłeś od siebie gorzkiego kielicha Bożej woli. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby w wieczności mogli się radować owocami Twojego zbawczego cierpienia i męki.

II. Biczowanie Pana Jezusa: Dziękujemy Ci Jezu, że wziąłeś na siebie rany wszystkich naszych słabości, zniewoleń i grzechów. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby oczyszczeni z ze skutków i zmaz grzechowych, otrzymali białą szatę Bożego dziecięctwa w Królestwie Twego Ojca.

III. Ukoronowanie Cierniem: Dziękujemy Ci Jezu, że przyjąłeś na siebie odrzucenie, poniżenie, hańbę i wzgardę, którą zadaje zawsze naszej duszy każdy, nawet najmniejszy grzech. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby w wieczności mogli być dziedzicami chwały Twego Królestwa.

IV. Dźwiganie Krzyża Na Kalwarię: Dziękujemy Ci Jezu, że z miłości ku nam obarczyłeś się krzyżem nędzy, słabości i upadków każdego człowieka, że i zawsze jesteś blisko przy człowieku cierpiącym i potrzebującym. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby uwolnieni i usprawiedliwieni z ciężaru swoich grzechów, mogli radować się na wieki Twoją pełną miłości bliskością.

V. Śmierć Jezusa na Krzyżu: Dziękujemy Ci Jezu, że przyjąłeś na siebie trwogę konania i bolesną śmierć, a przez nią wyzwoliłeś nas spod panowania szatana śmierci. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby obmyci Twoją boską Krwią mogli radować się na wieki pełnią życia i szczęścia w Twoim Królestwie.

Tajemnice Chwalebne
I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa: Dziękujemy Ci Jezu za radość Wielkanocnego poranka, który dla każdego z nas jest niegasnącą nadzieją zmartwychwstania i wiecznego życia. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby wyzwoleni już z trudów, cierpień i łez ziemskiego życia, doświadczyli radości pełni życia.

II. Wniebowstąpienia Pana Jezusa: Dziękujemy Ci Panie Jezu, że pojednałeś nas z Ojcem i otworzyłeś nam drogę do nieba, że w Domu Ojca przygotowałeś nam mieszkanie i tam nas oczekujesz. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby ich przyjął, oczyścił i pozwolił radować się przebywaniem w mieszkaniu dla nich od założenia świata.

III. Zesłanie Ducha Świętego: Dziękujemy Ci Panie Jezu, że nie zostawiłeś nas sierotami, ale posłałeś nam swego Ducha Świętego, aby był z nami na zawsze, napełniał nasze serca miłością i prowadził do całej prawdy. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby oczyszczeni i uświęceni w ogniu Twej miłości mogli radować się we wspólnocie wszystkich świętych w niebie.

IV. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny: Dziękujemy Ci Panie Jezu, ze Twoją i naszą Matkę Maryję, Którą z duszą i ciałem wziąłeś do siebie, aby się za nami wstawiała i była nam na zawsze przewodniczką w pielgrzymce wiary do niebieskiej ojczyzny. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby doświadczyli Jej przemożnego orędownictwa.

V. Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi: Dziękujemy Ci Panie Jezu, że trud Bożego Macierzyństwa i wierność w podejmowaniu i realizacji zbawczych planów Ojca, wynagrodziłeś wyniesieniem swej Matki ponad wszystkich Aniołów i świętych. Prosimy Cię za zmarłymi cierpiącymi w czyśćcu, aby zasługi i wstawiennictwo Maryi wyjednało im chwałę nieba.

Na zakończenie: (modlitwy w intencjach papieskich wymagane do uzyskania odpustu zupełnego) Pod Twoją obronę…, Chwała Ojcu…

Podziel się z innymi:

RÓŻANIEC ZE ŚWIĘTYM JUDĄ TADEUSZEM

I. Tajemnice radosne 
 
1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie 
„Posłał Bóg anioła Gabriela (…) do Dziewicy poślubionej mężowi (…), a Dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami” (Łk 1, 26-28).
Św. Judo Tadeuszu, wychowany w rodzinie oddającej cześć Bogu, wstawiaj się za nami. 
 
2. Nawiedzenie św. Elżbiety 
„Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta (…). Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę” (Łk 1, 39-40).
Św. Judo Tadeuszu, zawsze śpieszący z pomocą wszystkim potrzebującym, wstawiaj się za nami. 
 
3. Narodzenie Jezusa 
„Kiedy przebywali [w Betlejem], nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna” (Łk 2, 6-7).
Św. Judy Tadeuszu, uznający w Jezusie Chrystusie swego Pana i Zbawiciela, wstawiaj się za nami. 
 
4. Ofiarowanie Jezusa w świątyni
„Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu” (Łk 2, 22).
Św. Judo Tadeuszu, od młodych lat oddający Bogu na służbę całego siebie, wstawiaj się za nami. 
 
5. Znalezienie Jezusa w świątyni
„Gdy [Jezus] miał lat dwanaście, udali się [Rodzice wraz z Nim do Jerozolimy] (…). Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. (…) Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni” (Łk 2, 42-46).
Św. Judo Tadeuszu, któremu nieobca była troska związana z głoszeniem prawdy o Bogu, wstawiaj się za nami.
 
II. Tajemnice światła 
 
1. Chrzest Jezusa w Jordanie
„Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest” (Łk 3, 21).
Św. Judo Tadeuszu, świadomie dążący do świętości, który to obowiązek wypływał z przyjęcia przez ciebie chrztu św. za przykładem Jezusa Chrystusa, wstawiaj się za nami. 
 
2. Objawienie się Jezusa w Kanie Galilejskiej
„Odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: Nie mają wina” (J 2, 1-2).
Św. Judo Tadeuszu, starający się zaradzać troskom ludzi, których Bóg postawił na twojej drodze, wstawiaj się za nami. 
 
3. Głoszenie królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
„[Jezus] udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy” (Łk 4, 31-32).
Św. Judo Tadeuszu, swoją postawą gorliwego apostoła Jezusa Chrystusa, najlepiej świadczący o tym, że chrześcijanin powinien żyć w stanie ciągłego nawrócenia, wstawiaj się za nami. 
 
4. Przemienienie Jezusa na górze Tabor
„[Jezus] wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe” (Łk 9, 28-29).
Św. Judo Tadeuszu, którego Jezus Chrystus codziennie coraz bardziej przemieniał w Siebie, wstawiaj się za nami. 
 
5. Ustanowienie Eucharystii
„Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał im, mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22, 19).
Św. Judo Tadeuszu, zawsze złączony z Jezusem Chrystusem w myślach, pragnieniach, słowach i czynach, wstawiaj się za nami.
 
III. Tajemnice bolesne 
 
1. Modlitwa Jezusa w Ogrójcu
„[Jezus] oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22, 41-42).
Św. Judo Tadeuszu, dla którego nieobce było cierpienie i ból śmierci męczeńskiej, wstawiaj się za nami.  

 
2. Biczowanie Jezusa
„Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie” (Mk 15, 15).
Św. Judo Tadeuszu, wiele razy niezrozumiany w swoim postępowaniu i skazany przez sądy ludzkie na cierpienie, wstawiaj się za nami. 
 
3. Ukoronowanie Jezusa cierniem
„Żołnierze (…) ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę” (Mk 15, 16-17).
Św. Judo Tadeuszu, znający wartość niesienia z miłością codziennego krzyża, wstawiaj się za nami.  

 
4. Droga Krzyżowa Jezusa
„Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem” (Łk 23, 26).
Św. Judo Tadeuszu, razem w Jezusem Cierpiącym niosący krzyż swego życia, wstawiaj się za nami. 
 
5. Śmierć Chrystusa na Krzyżu
„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23, 46).
Św. Judo Tadeuszu, przez całe życie doskonale pogodzony z wolą Bożą, wstawiaj się za nami.
 
IV. Tajemnice chwalebne 
 
1. Zmartwychwstanie Chrystusa
„[Niewiasty] przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24, 5-6).
Św. Judo Tadeuszu, zawsze wierzący w ostateczne zwycięstwo światłości nad ciemnością, wstawiaj się za nami. 
 
2. Wniebowstąpienie Chrystusa
„[Jezus] uniósł się w obecności [Apostołów] w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu” (Dz 1, 9).
Św. Judo Tadeuszu, świadku wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, wstawiaj się za nami. 
 
3. Zesłanie Ducha Świętego
„Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2, 2-4).
Św. Judo Tadeuszu, napełniony Duchem Świętym w Wieczerniku, wstawiaj się za nami. 
 
4. Wniebowzięcie Bogarodzicy
„Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej” (Łk 1, 46-47).
Św. Judo Tadeuszu, krewny matki Jezusa Chrystusa, wstawiaj się za nami. 
 
5. Ukoronowanie Maryi
„Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. (…) Błogosławiona [jest], która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1, 42.45).
Św. Judo Tadeuszu, doświadczający fizycznej obecności Najśw. Maryi Panny, wstawiaj się za nami.
Podziel się z innymi:

OSTATNIE ROZWAŻANIE RÓŻAŃCOWE BŁOGOSŁAWIONEGO KSIĘDZA JERZEGO POPIEŁUSZKI

Znalezione obrazy dla zapytania KS jERZY ostatni różaniec

 

 

Ostatnie Rozważanie Różańcowe Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki

Bydgoszcz, Kościół Świętych Polskich Braci Męczenników  – 19 X 1984

 

Maryjo, Matko polskiej ziemi, Nadziejo Nasza, Bolesna Królowo Polski. W naszej dzisiejszej modlitwie różańcowej stajemy przed Tobą   Chcemy trwać przy Twoim Synu w godzinach Jego agonii, spojrzeć na Jego sponiewierane oblicze, chcemy wziąć swój krzyż, krzyż naszej codziennej pracy, naszych znojów, naszych problemów i pójść drogą Chrystusa na Kalwarię.

Nas, których dręczą rany i bóle fizyczne, wspieraj Maryjo. Nas, których tak często spotyka niepokój, rozterka i załamanie, podtrzymaj na duchu, Maryjo. Nam, którzy jesteśmy upokorzeni, pozbawieni nieraz praw i godności ludzkiej, użycz męstwa i wytrwałości. Nam, którzy dokładamy wszelkich starań, aby odnowić oblicze tej ziemi, naszej polskiej ziemi, w duchu Ewangelii, okaż swą matczyną opiekę, Maryjo. Nam, którzy w trudzie i znoju walczymy o Prawdę, Sprawiedliwość, Miłość, Pokój i Wolność w Ojczyźnie naszej, podaj pomocną dłoń.

 

Pierwsza tajemnica bolesna: agonia w Ogrójcu

 

Ojciec Święty, Jan Paweł II, 23 czerwca 1982 r., zwrócił się do Pani Jasnogórskiej w następujących słowach modlitwy: Dziękuję Ci, o Matko, za wszystkich, którzy pozostają wierni Swemu sumieniu, którzy sami walczą ze słabością i umacniają innych. Dziękuję Ci, Matko, za wszystkich, którzy nie dają się zwyciężyć złu, ale zło zwyciężają dobrem. Tylko ten może zwyciężać zło, kto sam jest bogaty w dobro, kto dba o rozwój i wzbogacenie siebie tymi wartościami, które stanowią o ludzkiej godności dziecka Bożego. Odnawiać dobro i zwyciężać zło to dbać o godność dziecka Bożego, o godność swoją, ludzką. Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno.

Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie, prócz Boga. Przerasta mądrość całego świata. Zachować godność, by móc powiększać dobro, zwyciężać zło – to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, pozostać sobą w każdej sytuacji życiowej. Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności, wolność daną człowiekowi, jako wymiar jego wielkości.

 

Druga tajemnica bolesna: biczowanie Pana Jezusa

 

Zachować godność, by móc powiększać dobro i zwyciężać zło – to kierować się w życiu sprawiedliwością. Sprawiedliwość wypływa z Prawdy i Miłości. Im więcej w człowieku jest Prawdy i Miłości, tym więcej i sprawiedliwości. Sprawiedliwość musi iść w parze z miłością, bo bez miłości nie można być w pełni sprawiedliwym. Gdzie brak jest miłości i dobra, tam na ich miejsce wchodzi nienawiść i przemoc. A kierując się nienawiścią i przemocą, nie można mówić o sprawiedliwości. Bo nie ma sprawiedliwości w krajach, gdzie władanie opiera się nie na służbie miłości, ale na przemocy i zniewoleniu. Ważną sprawą dla chrześcijanina jest uświadomienie sobie, że źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg. Trudno więc mówić o sprawiedliwości tam, gdzie nie ma miejsca dla Boga i jego przykazań, gdzie słowo Bóg urzędowo jest eliminowane z życia narodu. Należy więc zdać sobie sprawę z niesprawiedliwości i krzywdy, jaką czyni się naszemu narodowi, w zdecydowanej większości chrześcijańskiemu, gdy urzędowo ateizuje się go za pieniądze wypracowane również i przez chrześcijan, gdy niszczy się w duszach dzieci i młodzieży te wartości chrześcijańskie, które wszczepiali im od kolebki rodzice, wartości, które zdawały wielokrotnie egzamin w tysiącletnich dziejach naszej historii. Sprawiedliwość czynić i o sprawiedliwość wołać, mają obowiązek wszyscy bez wyjątku.

Bo jak powiedział starożytny myśliciel: „Złe czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta”.

Módlmy się, byśmy w życiu naszym na co dzień kierowali się sprawiedliwością.

 

Trzecia tajemnica bolesna: cierniem ukoronowanie

 

Zwyciężać zło dobrem to zachować wierność Prawdzie. Prawda jest bardzo delikatną właściwością naszego rozumu. Dążenie do prawdy wszczepił w człowieka Pan Bóg. Stąd w człowieku jest naturalne dążenie do prawdy i niechęć do kłamstwa. Prawda, podobnie jak sprawiedliwość, łączy się z miłością, a miłość kosztuje – prawdziwa miłość jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Wielkość Prawdy przeraża i demaskuje kłamstwa ludzi małych, zalęknionych. Od wieków trwa nieprzerwanie walka z prawdą. Prawda jest jednak nieśmiertelna, a kłamstwo ginie szybką śmiercią. Stąd też, jak powiedział zmarły Prymas Kardynał Wyszyński, ludzi mówiących w prawdzie nie trzeba wielu. Chrystus wybrał niewielu do głoszenia prawdy, tylko słów kłamstwa musi być dużo, bo kłamstwo jest detaliczne i sklepikarskie, zmienia się jak towar na półkach. Musi być ciągle nowe, musi mieć wiele sług, którzy wedle programu nauczą się go na gwałt w innym kłamstwie. By opanować całą technikę zaprogramowanego kłamstwa, trzeba wielu ludzi. Tak wielu ludzi nie trzeba, by głosić prawdę. Ludzie znajdą, ludzie przyjdą z daleka, by słów prawdy szukać, bo w ludziach jest naturalna tęsknota za prawdą. Musimy nauczyć się odróżniać kłamstwo od prawdy. Nie jest to łatwe w czasach, w których żyjemy. Nie jest to łatwe w czasach, o których powiedział współczesny poeta, że nigdy jeszcze tak okrutnie nie chłostano grzbietów naszych batem kłamstwa i obłudy. Nie jest łatwo dzisiaj, gdy cenzura wykreśla, zwłaszcza w pismach katolickich, słowa prawdziwe i myśli odważne, gdy wykreśla nawet słowa Księdza Prymasa, Ojca Świętego. Nie jest łatwo, gdy katolikowi nie tylko zabrania się zwalczać poglądy przeciwnika, lecz po prostu nie wolno mu bronić przekonań jego własnych czy przekonań ogólnoludzkich wobec napaści choćby najbardziej oszczerczych i krzywdzących. Nie wolno mu prostować fałszu, który inni mają pełną swobodę głosić i rozszerzać bezkarnie. Nie jest łatwo, gdy w ostatnich dziesiątkach lat w glebę ojczystą zasiewano ziarna kłamstwa i ateizmu. Obowiązek chrześcijanina – to stać przy prawdzie, choćby miała ona wiele kosztować. Bo za prawdę się płaci. Tylko plewy nic nie kosztują, za pszeniczne ziarno prawdy trzeba czasami zapłacić.

Módlmy się, by nasze życie codzienne było przepełnione prawdą.

 

Czwarta tajemnica bolesna: dźwiganie krzyża

 

Aby zwyciężać zło dobrem, trzeba troszczyć się o cnotę męstwa. Cnota męstwa jest przezwyciężeniem ludzkiej słabości, zwłaszcza lęku i strachu. Chrześcijanin musi pamiętać, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju.

Chrześcijaninowi nie może wystarczyć tylko samo potępienie zła, kłamstwa, tchórzostwa, zniewalania, nienawiści, przemocy, ale sam musi być prawdziwym świadkiem, rzecznikiem i obrońcą sprawiedliwości, dobra, prawdy, wolności i miłości. O te wartości musi upominać się odważnie dla siebie i dla innych. Prawdziwie roztropnym i sprawiedliwym, mówił Ojciec Święty, może być tylko człowiek mężny. Biada społeczeństwu – wołał Prymas Tysiąclecia – którego obywatele nie rządzą się męstwem, przestają być wtedy obywatelami, stają się zwykłymi niewolnikami. Jeżeli obywatel rezygnuje z cnoty męstwa, staje się niewolnikiem i wyrządza największą krzywdę sobie, swojej ludzkiej osobowości, rodzinie, grupie zawodowej, narodowi, państwu i Kościołowi. Chociaż byłby łatwo pozyskany dla lęku i bojaźni, dla chleba i względów ubocznych. Ale i biada władcom, którzy chcą pozyskać obywatela za cenę zastraszania i niewolniczego lęku. Jeśli władza rządzi zastraszonymi obywatelami, obniża swój autorytet, zubaża życie narodowe, kulturalne i wartości życia zawodowego. Troska więc o męstwo powinna leżeć w interesie zarówno władzy, jak i obywateli.

Prośmy Chrystusa Pana dźwigającego krzyż, abyśmy w naszym codziennym życiu okazywali męstwo w walce o wartości prawdziwie chrześcijańskie.

 

Piąta tajemnica bolesna: ukrzyżowanie Chrystusa

 

Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Ojciec Święty w czasie stanu wojennego, w modlitwie do Pani Jasnogórskiej, powiedział, że naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony praw, które warunkują jego pełną podmiotowość i państwo nie może być mocne siłą żadnej przemocy. Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości. Najwspanialsze i najtrwalsze walki, jakie zna ludzkość, jakie zna historia, to walki ludzkiej myśli; najnędzniejsze i najkrótsze to walki przemocą. Idea, która potrzebuje broni, by się utrzymać, sama obumiera. Idea, która utrzymuje się tylko przy użyciu przemocy, jest wypaczona. Idea, która jest zdolna do życia, podbija sobą; za nią spontanicznie idą miliony. Solidarność dlatego tak szybko zadziwiła świat, że nie walczyła przemocą, ale na kolanach, z różańcem w ręku, przy polowych ołtarzach, upominała się o godność ludzkiej pracy, o godność i szacunek dla człowieka. O te wartości wołała bardziej, niż o chleb powszedni. W ostatnim roku swojego życia Kardynał Wyszyński powiedział, że świat pracowniczy na przestrzeni ostatnich dziesiątek lat doznał wielu zawodów, ograniczeń. Ludzie pracy i całe społeczeństwo przeżywało w Polsce udrękę podstawowych praw osoby ludzkiej, ograniczenie wolności myślenia, światopoglądu, wyznawania Boga, wychowania młodego pokolenia. Wszystko to było tłumione. Na odcinku pracy zależnej, stworzono specjalny model ludzi zmuszanych do milczenia i do wydajnej pracy. Gdy ten ucisk wszystkich dostatecznie umęczył, powstał zryw ku wolności, powstała „Solidarność”, która udowodniła, że do przebudowy społeczno-gospodarczej wcale nie trzeba zrywać z Bogiem.

Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy.

 

 

Podziel się z innymi:

RÓŻANIEC Z BŁOGOSŁAWIONYM OJCEM HONORATEM

Różaniec z bł. ojcem Honoratem

 

„Bardzo pożyteczną jest rzeczą, aby po odmówieniu każdego dziesiątka, zdać sobie sprawę z owocu, czyli pożytku duchowego, jak by z naszych rozmyślań należało wyciągnąć, i prosić o takowy Pana Boga chociażby jednym serdecznym westchnieniem”

(H. Koźmiński, Październik miesiąc N.M.P. Różańcowej)

 

Tajemnice radosne

 

1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

 

I rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38).

Z woli Boga, moc i wielkość, podobna do Jego fiat dana jest cichej Służebnicy Pańskiej, Najświętszej Maryi Pannie. Skoro wyrzekła swe fiat wszystko się odmienia, odradza, dźwiga, ożywia. Bóg zstępuje do ludzi, ziemię zalewa morze łask, niebo otwiera dla nas podwoje chwały. A wszystko to daje nam Wcielenie Chrystusa, sprawione słowem Maryi: „Niech mi się stanie”. Zwróć uwagę na pokorę Matki Bożej, która pomimo swego wyniesienia nazywa się służebnicą. Ucz się od Niej najgłębszej pokory, która Boga samego sprowadza z nieba do serca. Obieraj sobie zawsze ostatnie miejsce, pragnąć być sługą wszystkich i ten tytuł przedkładaj nad inne, jak to uczyniła Najświętsza Panna. Chętnie oddawaj innym wszelkie posługi.

Owoc tajemnicy:

Pokora i poddanie się woli Bożej.

 

II. Nawiedzenie św. Elżbiety

 

Najświętsza Boża Rodzicielka, w której dokonała się tajemnica Wcielenia, idąc za otrzymanym natchnieniem poszła do św. Elżbiety, aby się z nią podzielić radosną nowiną. Dusza Jej wylała się w wyrazach pełnych namaszczenia: „Rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim!” (por. Łk 1, 47). Elżbieta, krewna Maryi, została pierwszą uczestniczką tych darów niebieskich, o czym sama powiedziała Najświętszej Pannie: „Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie” (Łk 1, 44).

Zwróć uwagę na te wielkie łaski, jakie Zbawiciel z łona Maryi wyświadczył św. Janowi: oczyścił go w łonie matki z grzechu pierworodnego i namaścił na swego Poprzednika. Uwielbiaj Syna i Matkę za te łaski. Poznaj także gorliwość Pana Jezusa. Ledwo zamieszkał w Maryi już Ją pobudza do tej podróży, aby mógł rozpocząć sprawę zbawienia, uświęcając tego, który miał Mu przysposobić naród. Naśladuj Jezusa w tej gorliwości.

 

Owoc tajemnicy:

Miłość bliźniego i radość w Bogu.

 

III. Narodzenie Pana Jezusa

 

Nowonarodzony Syn Człowieczy, przyjąwszy na siebie ludzką naturę, stał się przez to Bratem naszym, a będąc jednocześnie Synem Boga, wszystkich nas uczynił przybranymi dziećmi Bożymi i dziedzicami niebieskimi. Tu prawdziwie przepaść wzywa przepaści: być niewolnikiem szatana jest to rzeczywiście niezgłębione poniżenie, być bratem Chrystusa – któż przeniknie to wywyższenie? Przepaść nie do przebycia – być odrzuconym od Boga, przepaść też niedościgła dla umysłu ludzkiego – być jedno z Bogiem i Boga dziedzicem.

Pomyśl o tej wielkiej przemianie, bo przez Narodzenie Pańskie staliśmy się dziećmi Bożymi. Uwielbiaj więc swego Boskiego Brata.

 

Owoc tajemnicy:

Dziecięca prostota i duch ubóstwa.

 

IV. Ofiarowanie Pana Jezusa

 

Wyobraź sobie Maryję z Józefem idących z Betlejem do Jerozolimy i zwróć uwagę na to, z jaką słodyczą Maryja rozmawia ze swym Boskim Synem. Pomyśl, jakie wrażenie zrobił na Maryi widok świątyni, w której spędziła cały czas swego dzieciństwa na służbie Bożej, a teraz idzie ofiarować w niej swojego Syna. Porównaj uczucia, jakie się rodzą w twej duszy na widok domu Bożego, w którym tyle dobrodziejstw codziennie otrzymujesz. Naucz się od Maryi miłosnego przestawania z Panem Jezusem, gdy Go przyjmujesz w Komunii św.

 

Owoc tajemnicy:

Posłuszeństwo i czystość serca.

 

V. Znalezienie Pana Jezusa

„Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał im pytania. Potem wrócił do Nazaretu, i był im poddany” (Łk 2, 4-51).

Miłość wielka bez ofiar obejść się nie może, im większa jest, tym większe ponieść jest gotowa. Taką była miłość Niebieskiego Oblubieńca naszego, którego całe niemal życie, a przynajmniej cały ten okres najobszerniejszy zawarła Ewangelia św. w tych paru wyrazach: „był im poddany”.

I któż to staje się poddanym. Oto Bóg, Stworzyciel świata całego i Prawodawca Najwyższy, którego skinieniu niebo i ziemia ulega, któremu Aniołowie i światła niebieskie i wszystkie twory nierozumne są posłuszne. Staje się poddanym – komu? Ubogiemu cieśli. W czym? W ciesielskich pracach i pokornych usługach. W jaki sposób? Jak małe dziecko, z prostotą i bez rozsądzania, uważając w rozkazach jego wolę Bożą. Tylko sama miłość mogła Go przywieść do tego. Doskonała miłość ku Bogu stara się być poddaną dobrowolnie ludziom na wzór Jezusa Chrystusa, pragnąc na każdą chwilę do woli Bożej się stosować.

 

Owoc tajemnicy:

Szukanie Jezusa po grzechu lub w oschłościach i jednoczenie się z Nim.

 

Tajemnice światła

I. Chrzest Jezusa w Jordanie

Jezus zmywał w Jordanie grzechy tych, których umiłował, gdy byli grzesznikami. Przyjął na siebie nasze grzechy, płacąc za nie swymi zasługami, a wychodząc z wód Jordanu, wydobył nas z naszej nędzy, obdarzył swoją czystością, dał nam swoje Imię i swoje dziedzictwo, i każdego z nas uczynił Swoją oblubienicą niepokalaną.

Teraz Jezus wpatruje się w twoją duszę. O czym myślisz i marzysz?

Czy możesz powiedzieć, że Boga miłujesz nad wszystko?

 

Owoc tajemnicy:

Umiłowanie Boga, niezłomna wierność w zachowywaniu obietnic chrztu świętego, przykazań Bożych i kościelnych.

 

II. Objawienie się Jezusa na weselu w Kanie

Na wesele w Kanie zaproszona była Matka Jezusowa, a także Zbawiciel z uczniami. Macierzyńskie Serce Maryi spostrzegło zakłopotanie gospodarzy, którzy nie zaopatrzyli się dostatecznie w wino. Powodowana współczuciem zwraca się z wiarą i ufnością do Jezusa, mówiąc: „Nie mają już wina” (J 2, 3). Ileż miłosierdzia, pokory i przezornej troski, ile wreszcie wiary i uszanowania dla Syna, zawierają te proste słowa. Maryja nie mówiła nic więcej, bo wiedziała, że Syn wyczyta w Jej Sercu, o co Go prosi i dlaczego. Uczmy się od Maryi powierzania Jezusowi naszych potrzeb.

Czyńmy to zwyczajnie i prosto pozostawiając wszystko Jego woli. Jest to bowiem doskonały sposób modlitwy.

Owoc tajemnicy:

Umiejętność dostrzegania we własnym życiu oznak czułej miłości Serca Jezusowego i świadczenia takiej miłości Jezusowi i bliźnim.

 

III. Głoszenie królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

„Czyj jest ten obraz i napis?” (Mt 22, 20). Oto obraz Boga-Człowieka. Wpatrujmy się ciągle w Niego i nie bądźmy spokojni dotąd, dopóki nie odtworzymy w sobie Jego ubóstwa, cierpliwości, miłości nieprzyjaciół i poświęcenia. Albowiem wybrał nas Bóg, abyśmy byli podobni obrazowi Jego Syna (por. Rz 8, 29).

Owoc tajemnicy:

Uległość natchnieniom Ducha Świętego i zwrócenie swego serca do Boga Miłości.

IV. Przemienienie na górze Tabor

Pan Jezus zaprowadził wybranych uczniów najpierw na górę chwały, a następnie na górę męki. Na Taborze ukazał im chwałę nieba, na Kalwarii – krzyż, na którym był podniesiony w górę. Tam twarz Jego jaśniała jak słońce, na Kalwarii była niepodobna do twarzy ludzkiej. Tam szaty Jego były białe jak śnieg, na Kalwarii okryty był szatą krwi. Tam uczniom było dobrze, z Kalwarii uciekli. Nas również Pan Jezus bierze raz na górę Tabor, a innym razem na Kalwarię. Kiedy obdarza nas pociechą i pomyślnością mówimy, że dobrze nam być razem z Nim, ale co robimy, gdy czyni nas uczestnikami krzyża – czy nie uciekamy? Czy zatem prawdziwie miłujemy Jezusa?

 

Owoc tajemnicy:

Gorliwość w pracy nad przemianą życia przez ożywienie w sobie wiary i miłości Bożej.

 

V. Ustanowienie Eucharystii

„Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje” (Mt 25, 26). Sakrament Eucharystii jest szczytem miłości Chrystusowej, bo w nim daje On nam Samego Siebie i jest codziennym chlebem naszym. Przez ten sakrament Chrystus pragnie jednoczyć się coraz ściślej z każdym, kto zrozumie to Jego pragnienie i odpowie na nie współdziałaniem. W Komunii św. Chrystus przemienia nas w Siebie i sprawia, że On żyje w nas, a my w Nim. Nasze myśli, uczucia, sprawy są wówczas nie tylko w Nim, ale raczej są Jego myślami, uczuciami i sprawami.

Tworzy On wtedy z nami jakby jedną istotę. Nad to już nic więcej nie może dla nas uczynić, chociaż jest wszechmocny, nie ma już nic więcej do dania, chociaż jest najbogatszy, nie umie okazać większego dowodu miłości, chociaż jest samą mądrością. Chociaż jest samą miłością, nie może lepiej nas umiłować, nad tę miłość, którą powołuje nas do zjednoczenia z Sobą.

Nie uciekajmy więc od szczęścia naszego. Jednoczmy się z Nim tu na ziemi jak najczęściej w Komunii św., abyśmy mogli być z Nim zjednoczeni na wieki.

 

Owoc tajemnicy:

Dążenie do tak doskonałego zjednoczenia z Chrystusem, aby już tylko On żył we mnie, a ja w Nim.

 

 Tajemnice bolesne

 I. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

„Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię” (Łk 22, 44). Nie należy ustępować z trwania na modlitwie, gdy ciężkość czujemy. Choćby krople potu zamiast słodkich łez polały się, mamy nie ustępować. Potrzeba nam czuwać i modlić się, czuwać nad sercem, nad światem i modlić się, bo sami nic nie uczynimy.

Módl się zatem i czuwaj, aby nie wejść w pokusy i nie zachwiać się w służbie Bożej, aby nie zasłużyć na tę wymówkę, że jednaj godziny nie możesz czuwać z Chrystusem. Będąc w udręce i oschłości módl się jeszcze dłużej. Choćby ci przyszło tak się umęczyć wewnętrzną walką, iżby pot wystąpił na ciebie, modlitwa twoja milszą będzie Bogu niż wówczas, gdyby słodkie łzy z oczu twoich płynęły.

 

Owoc tajemnicy:

Skrucha, duch modlitwy, czuwanie.

 

II. Biczowanie Pana Jezusa

Gdy Pana Jezusa tak długo biczowano, nikt się nie oburzył, nie ulitował, nie upomniał. A przecież, gdy nawet nad zbrodniarzem kat się pastwi, to oburza ludzi. Jest to nauka dla nas, jak mamy znosić ogólną obojętność na niesprawiedliwości nam wyrządzone i brak współczucia. Trzeba nam wtedy cieszyć się z tego i nie pragnąć pociechy. Zgadzanie się z wolą Bożą jest bowiem cnotą najwznioślejszą, najsłuszniejszą i najpożyteczniejszą. Bóg zaś oznajmia nam swoją wolę: przez przykazania, przez rady, przez rozkazy przełożonych, przez wewnętrzne natchnienia, przez różne zrządzenia Opatrzności. Należy zatem wolę Bożą pełnić: w tym, co On chce, dlatego tylko, że On chce, i tak, jak On chce. Niech nas poruszą boleści biczowania Pańskiego, tak dotkliwe z powodu liczby katów i biczów, abyśmy mogli okazać miłość Temu, który o nas wtedy myślał, który za nas i dla nas cierpiał, aby wyjednać nam zbawienia.

 

Owoc tajemnicy:

Duch pokuty i umartwienie zewnętrzne.

 

III. Ukoronowanie cierniem Pana Jezusa

Zbawiciel nasz jest Królem, ale Królestwa swego nie zdobył złotem, ani orężem, ale cierpieniem. Przystoi Mu więc wieniec cierniowy, który najlepiej mękę wyobraża. Królem jest nasz Pan Jezus, ale swego Królestwa nie założył na przepychu i bogactwie, lecz na najwyższym ubóstwie i pogardzie rzeczy ziemskich. Najlepiej więc pasuje do Niego łachman żołnierski. Królem jest Pan Jezus, lecz nie założył swego Królestwa na sile, ale na zapomnieniu o sobie i nie ufaniu sobie, więc jakież Mu berło dać wypada? Nikt nie wymyśli stosowniejszego jak chwiejącą się trzcinę. Poznaj, że Chrystus jest Bogiem. Spodziewaj się od Niego wszelkich dóbr, kochaj Go ze wszystkich sił, raduj się Jego doskonałością, podziwiaj Jego łaskawość i niezgłębioną pokorę, upokarzaj się. Błagaj, aby przelał w ciebie wszystkie cnoty i dary oraz, aby dokonała się w tobie doskonała jedność zmiłowań, zamiarów i woli, i nastąpiła przemiana w Jezusa.

 

Owoc tajemnicy:

Umartwienie wewnętrzne własnej woli i miłości.

 

IV. Dźwiganie krzyża przez Pana Jezusa

Nie ma wątpliwości, że w owej godzinie Dogi Krzyżowej, Pan nasz Ukochany wszystkie grzechy całego świata dźwigał na sobie. Były tam i twoje grzechy, były i moje, i każdego z nas. A któż cię zapewni, że to nie pod ciężarem twego grzechu Pan Jezus upadał? Kto wie, czy to nie dla Twego nawrócenia czynił te ostatnie wysiłki, podnosząc się z upadku i trudząc się, aby wejść na Kalwarię. Wszystkie łaski były nam wysłużone Jego potem i tą Krwią Przenajdroższą. O, jak słusznie należałoby zalewać się serdecznymi łzami przy każdym wejrzeniu na ten obraz Chrystusa dźwigającego krzyż.

Przypomnij sobie słowa Zbawiciela, pobudzające do płaczu nad swymi grzechami, które były przyczyną Jego Męki, i które grożą nam jeszcze cięższą męką. Staraj się znosić z miłością i poddaniem woli Bożej codzienne krzyże, jakie Bóg na ciebie ześle, a jeżeli zdarzy ci się upadek, powstań zaraz i dalej postępuj za Jezusem.

 

Owoc tajemnicy:

Cierpliwe znoszenie ciężarów swego stanu.

 

V. Ukrzyżowanie Pana Jezusa

Pan Bóg ukochał nas, stwarzając nas. Ukochał nas więcej stwarzając dla nas cały świat. Ale kiedy cierpiał i umarł dla naszego zbawienia, wtedy okazał nam miłość, nad którą większej okazać nie może. Wyrzekł się wtedy wszystkiego, co swoje i wyniszczył się cały. Szukał tylko naszego dobra. Tak i człowiek, jeśli nie przestaje kochać Boga, wtedy gdy na niego zsyła cierpienia duchowe i cielesne, pokazuje prawdziwie, że Jego samego szuka, a nie darów Jego. Miłość prawdziwa bowiem pragnie tylko cierpieć, wyprzedza się nawzajem w cierpieniach i nigdy się nie nasyci dopóki się nie odwzajemni. Nasza miłość względem Boga jest nader wątła, jeżeli tylko ogranicza się do wdzięczności za Jego Mękę, która była przyczyną naszego zbawienia. Powinna nas ona rozpalać do przyjmowania cierpień, choćby w nikłej cząsteczce, aby Mu wzajemną miłość okazać. Umarłeś Jezu na Krzyżu, aby ludzie uwierzyli w miłość Twoją, bo nie wierzyli tej, którą w dziele stworzenia okazałeś, umarłeś, aby pobudzić nas do miłości Twojej, do współcierpienia z Tobą i dźwigania krzyża, do umierania dla Ciebie.

 

Owoc tajemnicy:

Współcierpienie z Jezusem i Maryją.

 

Tajemnice chwalebne

I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Anioł rzekł do niewiast: „Nie lękajcie się!” i podał powód dlaczego nie mają się lękać: „Szukajcie Jezusa” (Mk 16, 6). Lękliwość to przymiot prawdziwej pobożności, która lęka się nawet cienia grzechu. Ach tak! Jednak dopóki Jezusa szukacie, niczego nie potrzebujecie się lękać: ani swojej złości i obojętności, czy gnuśności, ani też braku cnót, bo prędzej, czy później to wszystko usuniecie i wszelkiego dobra nabędziecie, tylko nie ustawajcie w szukaniu Jezusa. Całe życie pobożne jest szukaniem Jezusa: albo tak, jak Go szukali królowie Wschodu, aby Go poznać, albo tak, jak Go szukała Matka Boża, aby Go znaleźć przez łaskę po Jego utracie, albo tak, jak Go szukała Magdalena, aby dostąpić u Niego pociechy w ucisku i smutku.

Owoc tajemnicy:

Prawdziwe nawrócenie, utrzymanie stanu łaski.

 

II. Wniebowstąpienia Pana Jezusa

Należy nam zwrócić uwagę na słowa Ewangelii, mówiące o tym, że Pan Jezus  „po rozmowie z nimi został wzięty do nieba” (Mk 16, 19). Wygląda to tak, jakby Zbawiciel za te wszystkie mowy, jakie miał z Apostołami, został wzięty do nieba, bo też te wszystkie mowy Chrystusa były o Bogu i o rzeczach świętych, bez żadnej skazy. I gdyby kto umiał naśladować w tym Pana Jezusa, słusznie za to jedno mógłby być wzięty do nieba, bo mówi św. Jakub, że kto nie upada w mowie jest mężem doskonałym (por. Jk 3, 2). Zastanówcie się więc kochani bracia, co byłoby z wami, gdyby nagle po waszych rozmowach śmierć was spotkała. Po mowach gorszących, uszczypliwych, złośliwych, czerniących sławę bliźniego, trzeba by podobno iść do piekła, albo przynajmniej na długo do czyśćca, bo mówi Pismo Święte – w mocy języka życie i śmierć. Mowy chrześcijanina, jak uczy św. Tomasz, powinny być do Boga, albo o Bogu i rzeczach do Niego się odnoszących. Pilnujmy przeto lepiej naszego języka, bo z każdego słowa zdawać będziemy rachunek.

 

Owoc tajemnicy:

Pragnienie nieba i przebywanie tam myślą.

 

III. Zesłanie Ducha Świętego

Duch Święty zstąpił w postaci języków ognistych na Kościół zgromadzony w Wieczerniku, aby określić jego posłannictwo i swoje cudowne działanie w nim. Duch Święty jest miłością. Miłość jest nie tylko słodka i tkliwa, nie tylko jasna i promienna, ale też i płonąca, i gorąca jak ogień. Gdy więc Duch Święty zstępuje z nieba, aby zamieszkać w sercach naszych, jawnie okazuje, że chce On spełnić to pragnienie, o którym mówił Chrystus: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę tylko, żeby on już zapłonął” (Łk 12, 49). Każdy wierny spełnia to pragnienie Chrystusa wtedy, gdy w sercu swoim rozpala ten Boski ogień miłości.

Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca wiernych Twoich i ogień miłości Twojej racz w nich zapalić.

Owoc tajemnicy:

Skupienie, gorliwość, prośba o dary Ducha Świętego.

 

IV. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Maryja słusznie została tak wyniesiona, bo Ona najlepszą cząstkę obrała, która nigdy nie będzie od Niej odjęta. Tą cząstką było Jej całkowite zatopienie się w Bogu. Ona żyła w Nim i dla Niego. Cała była oddana temu, co dotyczy chwały Bożej i zbawienia. Modlitwa, słuchanie słowa Bożego, rozmowa z Panem Jezusem, to były Jej najmilsze zajęcia, których nie zaniedbywała nawet w czasie innych prac. Więc Bóg zostawił Jej tę cząstkę na wieki i wziął Ją do swojej chwały. A ty, dlaczego tak się smucisz, gdy cię obmawiają, dlaczego tak się starasz o stroje i o podobanie się ludziom? Bo chciałbym mieć dobre imię i być kochanym – odpowiesz. Ależ to nie konieczne, bo możesz być nienawidzony i prześladowany, i obmawiany, i możesz pójść do nieba. Ale konieczną jest rzeczą, aby Bóg cię kochał, a ty Jego. Czy troszczysz się o to? Odrywaj się więc od marności doczesnych, a wznoś się sercem do nieba. Obieraj sobie tutaj wraz z Maryją najlepszą cząstkę, która nigdy nie będzie ci odjętą, tj. kochać Boga i szukać tylko Jego Jednego. Jakże bardzo potrzeba ci naśladować Maryję, jeżeli chcesz dostać się do nieba!

 

Owoc tajemnicy:

Łaska dobrej śmierci w obecności Maryi.

 

 

V. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny

Bóg stworzył Maryję jako najświętszą i najdoskonalszą. Uczynił ją swoją Matką i wyniósł do godności Królowej nieba. Dlatego nie może oprzeć się Jej prośbom, dla których jest niejako zmuszony przebaczać grzesznikom. On Najświętszą Matkę swoją uczynił także naszą Matką, aby Jej macierzyńskie Serce, czułe na nędzę swych ziemskich dzieci, korzystało z macierzyńskiego prawa wstawiania się za nami i wypraszania czego zechce.

Wesel się, że ta Królowa, która ci na Matkę została oddana, posiada taką władzę. Ufaj, że i dla ciebie w swoim Królestwie miejsce gotuje i po śmierci cię tam wyprowadzi.

Owoc tajemnicy:

Wytrwałość i ufność w opiekę Królowej Nieba.

 

W: O. Jan Jurczak OFMCap., Modlitewnik honoracki, Drukarnia Diecezjalna w Sandomierzu, ul. Żeromskiego 4, 27-600 Sandomierz.

Podziel się z innymi:

POWOŁANIE – ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE

TAJEMNICE RADOSNE

1. Zwiastowanie – Powołanie do służby Bogu

Święty Augustyn wyznaje, że Bóg stworzył nas dla siebie. Racją naszego, istnienia jest więc: być dla Niego – służyć Mu. Powołując nas do istnienia i do służby dla Niego, Bóg jednocześnie wyposaża nas we wszelkie możliwości, abyśmy tę służbę wypełnili jak najlepiej i znaleźli w niej radość i szczęście dla siebie. Powołując Maryję do szczególnego zadania, obdarzył Ją szczególnymi możliwościami, jakie Jej daje przywilej Niepokalanego Poczęcia. Nie inaczej jest z nami. Każdemu powołaniu przypisana jest odpowiednia łaska. Nikt z nas nie może „wykręcić się” od służby Bogu. Ta służba jest dla nas wielkim zaszczytem i na Boże wezwanie jest tylko jedna godna odpowiedź, odpowiedź Maryi: „Oto ja służebnica Pańska”.

2. Nawiedzenie św. Elżbiety – Powołanie do służby człowiekowi

Bóg stworzył nas dla siebie, ale Jego miłość nie jest zaborcza. Im wierniej ktoś chce służyć Jemu, z tym większym oddaniem służy innym. Widzimy to doskonale w tej tajemnicy. Droga do Betlejem prowadzi przez Ain Karim. Droga do stajenki betlejemskiej wiedzie przez dom Zachariasza i Elżbiety. Człowiek jest drogą nie tylko dla całego Kościoła, ale jest drogą do Boga dla każdego, kto został wezwany do miłowania Boga całym sercem, całą dusza i wszystkimi siłami. To również jest powołanie każdego: „Miłować bliźniego, jak siebie samego”.

3. Narodzenie Pańskie – Powołanie do przyjęcia daru

Żyć nie dla siebie, lecz dla Boga i dla tych, z którymi do Boga idziemy, wydaje się być poświęceniem przekraczającym nie tylko wymogi wrodzonego egoizmu, ale nawet i miłości, do której jest zdolne serce człowieka. Nasze relacje z Bogiem i ludźmi często są układane zgodnie z rachubą: Co ja z tego będę miał? Czy muszę dawać wszystko i siebie bez reszty? W świętą noc Bożego Narodzenia wszystko widać jednak najjaśniej; widać, że rachuby te zawierają podstawowy błąd. Zanim Bóg powołuje nas do rozdawania, najpierw obdarza nas sobą w swoim Synu, oddającym się nam tak ufnie w betlejemskim żłóbku. Tym, którzy Go przyjęli daje moc, „aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12). Nie mielibyśmy możliwości obdarzania innych, gdybyśmy sami nie zostali obdarowani. Przed powołaniem do rozdawania Bożych darów jest najpierw powołanie do ich przyjęcia.

4. Ofiarowanie w świątyni – Powołanie w każdym czasie

Myśli o powołaniu pojawiają się nie tylko w czterdziestym dniu od narodzenia, ale już od łona matki (por. Ps. 139,13). Prorok Jeremiasz początki swego powołania upatrywał we wczesnym dzieciństwie. Odczytanie powołania jest szczególnie ważne i aktualne wtedy, gdy człowiek świadomie wkracza w życie. Powołanie jednak jest darem, który obejmuje całe życie. W tej tajemnicy wygłaszane są proroctwa dotyczące nie tylko powołania małego Jezusa, lecz swoje powołanie na nowo odczytują również sędziwi Symeon i Anna. Jest to ciągle to samo powołanie, ale w każdym okresie życia odkrywamy nowe jego aspekty i sposoby jego realizacji. Raz dokonawszy wyboru, ciągle wybierać muszę. „W każdym czasie będę błogosławił Pana” (Ps 34,2).

5. Znalezienie Pana Jezusa – Powołanie do poszukiwania

Pan Bóg pisze prosto nawet na krzywych liniach. Odwrotnie człowiek. Nawet na prostej drodze, wyznaczonej przez Boga, zatacza liczne meandry; wyskakując nieraz nie tylko na pobocza, lecz nawet na manowce. Przy takim przemierzaniu nawet Bożych dróg łatwo się zagubić. Zdarzyło się to nawet Maryi i Józefowi, że zagubili Jezusa w drodze z Jerozolimy. Oni jednak, kiedy tylko się zorientowali, że Jezusa nie ma wśród kobiet, z którymi szła Maryja, i wśród mężczyzn, z którymi wędrował Józef, natychmiast przystąpili do poszukiwań i po trzech dniach znaleźli. Nawet ten, kto zagubił kierunek swojego życia, nie zagubił na szczęście swojego powołania. Ciągle jest powołany do poszukiwania zguby i ciągle ma szanse ją znaleźć. Byleby nie rozpoczynać poszukiwań zbyt późno. „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!” (Iz 55,6).

 

TAJEMNICE ŚWIATŁA

1. Chrzest w Jordanie – Powołanie do godności dziecka Bożego

 

Podczas chrztu w Jordanie słyszymy uroczyste oświadczenie Ojca, skierowane do Chrystusa: „Tyś jest mój Syn umiłowany”. Jest to stwierdzenie stanu najbardziej faktycznego i najcudowniejszej prawdy o Bogu, który jest Ojcem mającym Syna w Duchu Świętym. Podczas naszego chrztu Bóg powiedział o każdym z nas: „Tyś jest moje umiłowane dziecko”. W tym wypadku jest to jednak dopiero postulat. Bóg wprawdzie rodzi nas do pełni w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, pozostaje jednak do spełnienia coś z naszej strony: abyśmy i my stawali się synami światłości. „Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności” (1 Tes 5,5). To jest powołanie do spełnienia w mrocznych krainach grzechu i w cieniu śmierci.

2. Gody w Kanie – Powołanie do małżeństwa

 Pan Jezus był nie tylko gościem na weselu w Kanie Galilejskiej, ale jest on Węzłem każdego małżeństwa. Powołując do wspólnoty małżeńskiej łączy nie tylko mężczyznę z kobietą, ale tych oboje łączy ze sobą. Jest to powołanie do szczególnej miłości. Małżonkowie są wezwani, aby kochać się wzajemnie nie tylko tak, jak mężczyzna kocha kobietę, a kobieta mężczyznę, lecz mają się miłować tak, jak On nas umiłował. Jest to miłość, która nie tyle bierze sobie za żonę, czy męża, ale oddaje siebie współmałżonkowi, aby być jego szczęściem, radością i dopełnieniem. Do wzajemnego brania od siebie powołuje tylko ludzka przezorność i zapobiegliwość. Do wzajemnego oddania się sobie i służenia sobie nawzajem, powołuje miłość kształtowana na wzór Jego miłości.

3. Głoszenie Królestwa Bożego – Powołanie do głoszenia Ewangelii

Najważniejszym heroldem powołanym przez Boga do głoszenia Jego Królestwa jest sam Jezus Chrystus. Nasz Pan jest świadom tego powołania, gdy już na początku swego nauczania głosi: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4,18). Wezwani do głoszenia Ewangelii o Królestwie uczestniczą w niezwykłym posłannictwie obejmującym bardzo szeroką dziedzinę: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). Stąd przekonanie, że powołanie do głoszenia królestwa Bożego jest czymś wyjątkowym i dotyczącym tylko nielicznych wybranych. Tymczasem, jeśli królestwo Boże trzeba głosić nawet bardzo daleko, to tym bardziej trzeba je głosić blisko. Chrystus „przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy są blisko” (Ef 2,17). Ewangelię o Królestwie pokoju każdy może i powinien głosić swoim najbliższym: mąż żonie, żona mężowi, rodzice dzieciom, dzieci rodzicom…

4. Przemienienia Pańskie – Powołanie do przemiany siebie

Pan Jezus wyprowadza nas razem z Piotrem Jakubem i Janem na górę Tabor i dokonuje przed nami przemienienia, aby ukazać nam, kim będzie i jakim będzie po swoim zmartwychwstaniu.

Przemieniony Chrystus jest ikoną, w której widzimy również swoje powołanie i przeznaczenie. Chrystus dokonuje przed nami przemienienia, byśmy przejrzeli i zobaczyli chwałę, którą zawsze ma u Ojca. W istocie On zawsze jest ten sam na wieki. Prawdziwa jednak zmiana ma się dokonywać w nas, gdy przechodzimy za Chrystusem z ciemności do światła, ze śmierci do życia… „Nam nie wolno w miejscu stać”. Mamy iść ciągle za Chrystusem naprzód i ciągle wzwyż.

5. Ustanowienie Eucharystii – Powołanie do przemiany świata

Nieustanne przemienianie siebie samego jest jedynie częścią szczególnego powołania chrześcijanina do przemiany całego świata. Wydaje się, że wobec oporu ciemności i rozmiarów zła trawiącego struktury tego świata, jest to zadanie nie do wykonania. Bóg jednak wobec tak wielkiego zadania nie pozostawia nas bez pomocy. Właściwie całe dzieło naprawy bierze na siebie, a nam pozwala przyłożyć do tego ręki, dając dostęp do tak wspaniałego i skutecznego narzędzia naprawy, jakim jest krzyż Chrystusa. Wszystko, czego Chrystus dokonał na krzyżu, jest dla nas dostępne w Eucharystii. Przeistoczenie, które dokonuje się w eucharystycznym misterium, swoją mocą i zasięgiem obejmuje nie tylko jednego człowieka, lecz całą ludzkość odkupioną bezcenną Krwią Chrystusa. Uczestnicząc świadomie i w pełni we Mszy świętej najlepiej realizujemy nasze powołanie do przemiany świata.

 

TAJEMNICE BOLESNE 

1. Modlitwa w Ogrójcu – Powołanie do modlitwy

Bóg stworzył nas z miłości i dla miłości. Jego miłość jest doskonała i dlatego Bóg zawsze jest z nami. My dopiero wzrastamy w miłości i nie zawsze okazujemy Bogu, że jesteśmy z Nim. Czasem jesteśmy tak zajęci różnymi sprawami, że właściwie kontakt z Bogiem, wyrażający naszą miłość ku Niemu, wydaje się niepotrzebny. Często zapominamy w chwilach szczęścia, od Kogo to szczęście pochodzi. Czasem więc przydają się chwile lęku, zagrożenia i osamotnienia. Każda chwila życia jest powołaniem do modlitwy, ale szczególnie w takich momentach szczególnie odczuwamy jej potrzebę. Jak tę chwilę wykorzystać, by sprostać najtrudniejszemu wezwaniu do modlitwy, ukazuje nam Pan Jezus w tej tajemnicy.

2. Biczowanie Pana Jezusa – Powołanie do cierpliwości

Wszyscy czujemy, że jesteśmy powołani do zmagania się ze złem, do opierania się cierpieniu, do uśmierzania bólu. Nie zawsze jednak można opierać się złu w sposób bezbolesny. Jeśli chcemy kogoś uchronić przed bólem, trzeba czasem samemu nadstawić grzbiet pod bolesne ciosy, tak jak uczynił to Jezus w tajemnicy Biczowania. Przy katowskim słupie stał zupełnie bezbronny. Nie walczył z siepaczami, lecz poddawał się bez oporu zadawanej torturze. „Nasze cierpienia wziął na siebie”. I w sposób paradoksalny, takim poddaniem najwięcej pomógł tym, którzy lękają się cierpienia i boją się chwili, w której ono nawiedza człowieka. Każdy człowiek powołany jest do tego, by sprzeciwiać się cierpieniu nie tylko buntem, lecz i cierpliwością. Często jest to sposób o wiele skuteczniejszy i bardziej pomocny dla innych.

3. Ukoronowanie cierniem – Powołanie do pokory

Wszyscy jesteśmy powołani przez Boga do świętości, a więc do wielkości. Jak z tym pogodzić widok, który kontemplujemy w tej tajemnicy i wezwanie Jezusa: „Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca”? W tych słowach słyszymy powołanie do pokory. Nie ma jednak sprzeczności w tych dwóch powołaniach. Wielkość i świętość jest celem, który mamy osiągnąć, a pokora jest droga do tego celu. Kto bowiem się sam wywyższa będzie poniżony, a kto sam się uniża będzie wywyższony (por.. Mt 23,12).

4. Dźwiganie krzyża – Powołanie na drogę krzyżową

Nie darmo człowiek nosi nazwę „homo viator” – „człowiek, który podąża drogą”..Podążanie, ku celom, które znajdują się poza horyzontem codzienności, wydaje się być ważniejsze od samego życia, jak głosi przysłowie: „navigare necesse esse – vivere non est necesse. (Koniecznie trzeba żeglować, ale żyć nie jest konieczne). Dlatego chętnie ruszamy w drogę, kiedy jest ku temu okazja. Jest jednak jedna droga, której bardzo się boimy. To droga krzyżowa. A Chrystus, który pierwszy przeszedł tą drogą, tak wyraźnie powołuje nas na nią: „Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż…” Pan Jezus woła nas nie dlatego, że Jemu będzie lżej, jeśli więcej będzie ludzi do dźwigania krzyż, lecz dlatego, ze ludziom będzie lżej, kiedy swój krzyż połączą z Jego krzyżem.

5. Jezus umiera na krzyżu – Powołanie do pełni

Powołanie na drogę krzyżową nie jest powołaniem do wybranych stacji Jego drogi i do wybranych epizodów, które przytrafiają się na naszej drodze. Jest to powołanie do pełni. Pełnia nadchodzi wtedy, gdy człowiek potrafi Bogu dać tyle, ile On dał nam – a jest to możliwe wtedy, kiedy człowiek oddaje Bogu wszystko. Jezus osiągnął pełnię na krzyżu w chwili, gdy powiedział: „Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mojego”. Wtedy mógł też stwierdzić: „Consummatum est” – „Dopełniło się”. Chociaż ciągłe próbujemy coś „ocalić” i zachować dla siebie, uczmy się dawać Bogu coraz więcej, abyśmy w ostatniej chwili mogli z Jezusem powiedzieć: „Dopełniło się”.

TAJEMNICE CHWALEBNE

1. Zmartwychwstanie – Powołanie do życia wiecznego

Kiedy ktoś zostaje powołany do odbycia służby wojskowej, to poświęca tej sprawie ustawowa miarę czasu. Kiedy ktoś zostaje powołany, do oddania swego życia ukochanej osobie, to przyrzeka żyć dla niej „aż do śmierci”. Kiedy Chrystus powołuje, abyśmy drogą wiary, nadziei i miłości poszli za Nim, to żyć będziemy dla Niego już na zawsze. Wspaniałe ZAWSZE otwiera się przed nami, bo „Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy” (Rz 6,9).

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa – Powołanie, by być znakiem do nieba

Całym swoim nauczaniem i każdym swoim czynem Pan Jezus wskazywał ludziom drogę do Królestwa niebieskiego. Kto kontempluje Jezusa w Tajemnicy Wniebowstąpienia, widzi znak wskazujący drogę do nieba w sposób najbardziej wyrazisty i przekonywujący. My również jesteśmy powołani do tego, by każdą chwilą swojego życia, a tym bardziej całym życiem ukazywać ludziom szlaki i sposoby osiągnięcia Królestwa Niebieskiego. Podziwiając konsekwencję Jezusa w prowadzeniu ludzi do domu Ojca, zastanawiamy się, gdzie dotrą ci wszyscy, którzy nam zaufali i którzy postępują za nami. Czy zawsze prowadzimy ich do światła? Pamiętajmy o tym, że mamy być wyrazistym znakiem do nieba.

3. Zesłanie Ducha Świętego – Powołanie do dzielenia się charyzmatami

Duch Święty zstąpił najpierw na Jezusa i wyposażył Jego człowieczeństwo we wszystkie dary, które były niezbędne do tego, aby mógł zbawić każdego człowieka i cały świat. W następnym etapie Jezus dzieli się darami Ducha Świętego ze wszystkimi, do których wraz z Ojcem posyła Ducha. To jednak nie jest koniec rozdawnictwa Bożych Darów. Dar mądrości, rozumu, rady i umiejętności, dar męstwa, pobożności i bojaźni Bożej, oraz wszystkie charyzmaty, dane są nie tylko po to, aby pomagały nam w duchowym rozwoju. Charyzmaty Ducha otrzymujemy po to, by dzielić się nimi z innymi i ich mocą podejmować działania dla dobra całego Kościoła.

4. Wniebowzięcie NMP – Powołanie do nieba

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest dla nas wielkim znakiem, który ukazał się na niebie. Wpatrując się w Niewiastę obleczoną w słońce, z księżycem u stóp i z koroną gwiazd dwunastu na głowie, mamy zrozumieć, że nie mamy trwałego miejsca na ziemi, że nasza Ojczyzna jest w niebie. Często czujemy się ponaglani przez nasze potrzeby życiowe i potrzeby innych, aby być w różnych miejscach na ziemi. Trzeba opuścić ojca i matkę, aby być razem ze swoja żoną, mężem…Zdarza się, że rodzice emigrują za swoimi dziećmi, aby być razem z nimi… Wydaje się, że powołanie do tego, by być z Bogiem w niebie jest w nas najcichsze i często mocno tłumione. Jednak to wypełnienie tego powołania będzie dla nas najbardziej korzystne i nada pełny sens naszemu życiu.

5. Ukoronowanie Matki Bożej – Powołanie do chwały

Przypatrywanie się naszemu powołaniu w tajemnicach różańcowych, które pozwalają nam widzieć je w różnych sytuacjach życiowych, nie zawsze jest łatwe. Powołanie do pracy, trudu, a nawet cierpienia może budzić protest. Dlatego na koniec potrzebne jest to podsumowanie, które znajdujemy w ostatniej tajemnicy różańcowej. Każde powołanie, nawet to, które wymaga od człowieka trudu i cierpienia, jest powołaniem do chwały. Kiedy idziemy wraz z Maryją przez tajemnice różańcowe, to drogą pokornej służby dochodzimy do najwspanialszego królowania w całym dziele stworzenia. Naszą dziedziną staje się wtedy nie tylko ziemia i jej kontynenty, nie tylko kosmos z gromadami galaktyk, ale przede wszystkim niebo, w którym sam Bóg jest wszystkim dla wszystkich.

Podziel się z innymi:

NAŚLADOWANIE JEZUSA – ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE

Maryja przez całe Swoje życie kroczyła za Synem, zawsze i wszędzie towarzyszyła Jezusowi. Razem „pielgrzymowali”, wsłuchiwała się w Jego nauczanie, była świadkiem Jego czynów i cudów, w cichości serca przeszytego bólem przemierzyła razem z umiłowanym Synem Drogę Krzyżową, z Nim cierpiała pod krzyżem oraz uczestniczyła w chwale i radości Jego zmartwychwstania. W dniu Pięćdziesiątnicy trwała wespół z Apostołami na modlitwie w Wieczerniku i otrzymała Ducha Świętego, a po Wniebowzięciu doznała radości spotkania z Synem w niebie i została ukoronowana na Królową nieba i ziemi.

Rozważając modlitwę różańcową razem z Maryją pragniemy „naśladować Chrystusa”, chcemy na nowo przeżywać zbawcze wydarzenia, w których Ona uczestniczyła od Niepokalanego Poczęcia Jezusa aż po wyniesienie Jej na Królową. Rozważając wydarzenia z życia naszego Zbawiciela i Jego Matki chcemy stawać się lepsi, kształtować naszą osobowość i odnawiać naszą miłość do Boga i ludzi.

Tomasz a Kempis w swoim dziele O naśladowaniu Jezusa Chrystua napisał: „Kto idzie za mną, nie błądzi w ciemnościach – mówi Pan. Oto słowa Jezusa Chrystusa, w których zachęca nas, abyśmy Go naśladowali, jeśli chcemy naprawdę żyć w świetle i uwolnić się od ślepoty serca. Starajmy się więc rozpamiętywać jak najgorliwiej życie Jezusa Chrystua”.

TAJEMNICE RADOSNE

Zwiastowanie

To wszystko „przyszło z zewnątrz” i było darem samego Boga. Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus został poczęty przez Maryję z Ducha Świętego. Maryja nieustannie dzieli się z nami Chrystusem, zawsze nam Go niesie i na Niego wskazuje. Zwiastowanie jest dla nas wielką „tajemnicą miłości” ze strony Boga. My także mamy w życiu swoje zwiastowania i do każdego z nas Pan Bóg wysyła Anioła z Dobrą Nowiną o zbawieniu. Musimy w porę rozeznać chwilę zwiastowania i dobrze zrozumieć „przesłanie” Bożego Posłańca.

Tomasz a Kempis nam radzi: „Jakże niemądry jest ten, kto zabiega o wszystko, tylko nie o to, co służy jego zbawieniu. Nadmiar słów nie nasyca duszy, ale dobre życie uspokaja umysł, a czyste sumienie przybliża do przyjaźni Boga”.

Nawiedzenie

Od chwili Zwiastowania Maryja stała się żywą i prawdziwą Świątynią, noszącą w Sobie Bożego Syna. Wszystko co jest dobrem i „Bożym życiem” rodzi się w spotkaniu z drugim człowiekiem, z bliźnim. Chociaż Maryja przez Swoje Boskie Macierzyństwo została wywyższona, nie wyzbyła się pokory i myślenia o innych. Wyrazem tej skromności jest Jej pójście do Elżbiety. Nawiedzenie Elżbiety przez Maryję jest także nawiedzeniem Jana Chrzciciela przez Jezusa. To wyjątkowe spotkanie zaowocuje objawieniem się Miłości. Tajemnica ta uczy nas, że prawdziwą radość w życiu możemy osiągnąć wtedy, gdy pomagamy innym, gdy odwiedzamy chorych, słabych, niesiemy pocieszenie samotnym i opuszczonym.

Tomasz a Kempis dopowiada: „Szczęśliwy, kto zrozumiał, co znaczy miłość Jezusa i opuścić siebie dla Jezusa. Miłowane porzucać dla miłowanego… Miłość ziemska jest zawodna i niestała, miłość Jezusa wierna i nieprzemijajaca”.

Narodzenie

Boża Miłość przychodzi do nas. Bóg wyszedł na spotkanie człowieka jako małe dziecko. Odsłonił nam prawdę o Sobie, ukazał wewnętrzne życie Trójcy Przenajświętszej, które jest samą Miłością. Ukazał nam Ojca i Ducha Świętego. Czasmi stajemy „nieporadni” wobec Tajemnicy Narodzenia. Tajemnica ta przypomina nam, że jeśli nie chcemy doznawać w życiu rozczarowań i cieszyć się autentycznie, musimy ciągle rozbudzać naszą radość wiarą w to, że Bóg narodził się dla mnie, że Bóg mnie kocha i przyszedł do mnie w Osobie Syna, aby mnie zbawić.

Tomasz a Kempis powiada: „Kto obejmuje miłością Jezusa, utwierdza siebie na wieki. Jego wybierz za przyjaciela. On, gdy wszyscy cię opuszczą, zostanie przy tobie i na koniec nie da ci zginąć”.

Ofiarowanie

Tajemnica ofiarowania Jezusa w świątyni wyraża najgłębsze pragnienie Maryi oddawania Bogu wszystkiego, co najcenniejsze w życiu. Wszystko, cokolwiek w życiu mamy i posiadamy, pochodzi od Boga. Nie powinniśmy nic „zatrzymywać dla siebie”. Oddajemy Bogu wszystko to, co nasze, a przede wszystkim winniśmy oddać Bogu samych siebie, abyśmy już więcej nie żyli tylko dla siebie, ale dla tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Żyć tylko dla siebie to „strata”, żyć dla Boga, to „zysk”, to życie w pełni.

Tomasz a Kempis wyjaśni: „Jeżeli zaś szukasz siebie, znajdziesz siebie, ale na własną zgubę. Bo ten, kto nie szuka Jezusa, więcej sobie szkodzi…”.

Znalezienie

Dwunastoletni Pan Jezus naucza w świątyni. Ukazuje nam w Swojej Osobie Boską Mądrość i objawia tajemnicę całkowitego oddania się sprawom Ojca. Józef z Maryją zatrwożeni i zaniepokojeni szukają swojego Syna. My także w naszym życiu ciągle szukamy Jezusa. Szukamy Go, bo szukamy dobra, nadziei, a przede wszystkim Miłości. Niespokojne jest ludzkie serce, jeśli nie zazna prawdziwej, Bożej Miłości.

Tomasz a Kempis napisze: „Jeśli u innych szukasz pociechy i zysku, znajdziesz tylko utratę. Lecz jeżeli we wszystkim szukasz Jezusa, na pewno znajdziesz Jezusa”.

TAJEMNICE ŚWIATŁA

Chrzest w Jordanie

Bardzo wymowną tajemnicą światła jest przede wszystkim chrzest w Jordanie. Gdy Jezus schodzi do wody otwierają się niebiosa i głos Ojca ogłasza Go Synem Umiłowanym (por.Mt 3,17), a Duch Święty zstępuje na Niego. Odwieczna Miłość staje się Światłem dla nas, które od chrztu świętego oświetla nasze życie i nasze wnętrze. Tajemnica chrztu Jezusa zapowiada nasz chrzest, który On sam ustanowił. W chwili przyjęcia chrztu także na nas zstępuje Duch Święty i Ojciec w niebie może powiedzieć o każdym z nas: „To jest moje ukochane dziecko”. Przez chrzest zostaliśmy z miłości włączeni w Bożą przestrzeń. Naszym życiem, świadomym postępowaniem i wiernym naśladowaniem Chrystusa, musimy ciągle tę naszą przynależność do Boga potwierdzać…

Tomasz a Kempis: „Kto pragnie zrozumieć i pojąć w całej pełni słowa Chrystusa, powinien starać się według Niego kształtować całe swoje życie”.

Gody w Kanie Galilejskiej

Przemiana wody w wino to wewnętrzna przemiana każdego z nas, dokonana przez Chrystusa. Gdy na prośbę Maryi Chrystus dokonuje widzialne znaki w Kanie, to przez to chce otworzyć serca Swoich uczniów na wiarę. My sami jesteśmy podobni do owych „stągwi wypełnionych wodą”, a przez naśladowanie Chrystusa i przebywanie w Jego obecności musimy przemieniać się w „dobre wino”. Musimy Chrystusa zaprosić do swojego życia, wtedy On dokona w nas cudu przemiany.

Tomasz a Kempis podkreśla: „Staraj się odciągać serce od rzeczy widzialnych, a zwracaj się ku niewidzialnym. Bo ci, co zawierzają tylko poznaniu zmysłów, plamią sumienie i tracą łaskę Boga”.

Nauczanie o Królestwie Bożym

Nauczanie Jezusa, w czasie którego głosi On nadejście Królestwa Bożego i wzywa do nawrócenia (por.Mk 1,15), odpuszczając grzechy, daje początek tajemnicy miłosierdzia, którą On sam realizuje aż do końca świata. Miłosierdzie to możemy doświadczać szczególnie w Sakramencie Pojednania, wtedy Królestwo Boże będzie już realizowało się w nas, w naszych sercach. Ciągle potrzebujemy nawrócenia, potrzebujemy tej „Objawiającej się Miłości”, aby królowanie Boga dokonało się w pełni w naszym życiu. Musimy odpowiedzieć Bożej Miłości i odpowiadać jej stale, całym naszym życiem.

Tomasz a Kempis pisze: „Uchwyć się Jezusa w życiu i śmierci, Jego wierności się powierz, On jeden, gdy wszyscy odejdą, potrafi ci pomóc. Taki już jest ten twój Ukochany, że nic innego nie pragnie tylko twego serca, aby w nim zasiąść jak król na tronie”.

Przemienienie Pańskie

Chwała Boża rozświetla oblicze Chrystusa na górze Tabor. Jeszcze raz Bóg Ojciec wobec Apostołów „uznaje” Swego Syna i wzywa ich, aby Go słuchali (por. Łk 9,35). Może i w naszym życiu uda się nam „zobaczyć światło góry Tabor”? Warto być z tymi, których Jezus zabrał ze sobą. Zobaczyć, samemu doznać „przemiany” i już nigdy nie wątpić.

Tomasz a Kempis znowu kieruje do nas: „Gdy zdołasz opróżnić swoje wnętrze, co ziemskie, Jezus chętnie w tobie zamieszka”.

Ustanowienie Eucharystii

Jezus Chrystus ze Swym Ciałem i Krwią pod postaciami chleba i wina stał się pokarmem dla nas, dając „aż do końca” świadectwo Swej miłości do wszystkich ludzi (por. J 13,50). Aby żyć wiecznie, należy posilać się „pokarmem wieczności”. Takim pokarmem dla nas wierzących i ochrzczonych jest Słowo Boże i Eucharystia. Eucharystia jest „pokarmem Miłości”, a zatem trzeba, aby „Miłość w nas zamieszkała”.

Tomasz a Kempis: „Są ludzie, którzy nawet z częstego słuchania Ewangelii niewiele wynoszą gorliwości, bo nie mają w sobie ducha Chrystusowego”.

TAJEMNICE BOLESNE

Modlitwa w Ogrójcu

Jezus poszedł na miejsce „odosobnienia”, na miejsce ciszy i modlitwy, pogrążył się w smutku i odczuwał trwogę. Wziął ze Sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, aby razem z Nim czuwali (por. Mt 26, 36-50). Droga medytacji otwiera się Ogrodem Oliwnym, tam właśnie Chrystus przeżywa szczególnie dręczące chwilewobec woli Ojca. Tam Jezus Chrystus staje w obliczu wszystkich pokus ludzkości i wobec wszystkich jej grzechów, by powiedzieć Ojcu: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie” (Łk 22, 42). Modlitwa w Ogrójcu jest „podobna” do Zwiastowania Maryi. Przy Zwiastowaniu Maryi też towarzyszy ogromna samotność i trzeba powziąć decyzję, od której wszystko zależy – zależy przyszłość całej ludzkości. Tak samo teraz, podczas modlitwy w Ogrójcu – samotność i decyzja. Podobnie dzieje się w naszym życiu – raz trzeba zdecydować. Jestem do dyspozycji Boga, czy też działam przeciw Niemu? Warto zawsze wiedzieć, że przed daniem odpowiedzi Bogu nie da się uciec…

Tomasz a Kempis radzi: „Kiedy człowieka dobrej woli trapią troski, pokusy lub złe mysli, rozumie jak bardzo potrzeba mu Boga i że bez Niego nic dobrego uczynić nie może”.

Biczowanie

Piłat uwolnił Barabasza, „a Jezusa kazał ubiczować” (Mt 27,26). Przyjaciele Jego uciekli ze strachu, został sam, otoczyli Go i biczowali Jego ciało – czyste, bez skazy i żadnego grzechu. Tajemnica biczowania przypomina nam, za jaką cenę zostaliśmy odkupieni. Nasze grzeszne ciało drży przed konsekwencjami decyzji pójścia za Jazusem. Nasze ciało jest słabe, ułomne i popełnia grzechy, ale nasz duch zawsze się wstydzi. Nasze sumienie potrafi nam wypomnieć i wskazać nasze błądzenia, słabości i zło.

Tomasz a Kempis dopowie: „Staraj się zwalczyć twoją słabość i oduczać złych przyzwyczajeń, by nie nastręczały ci potem większych trudności. O, gdybyś pomyślał, ilebyś mógł osiągnąć pokoju dla siebie, a innym sprawić radości przez pilne czuwanie nad sobą, sadzę, że stałbyś się bardziej gorliwym w doskonaleniu duszy”.

Ukoronowanie cierniem

„Żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go” (J 19, 2-3). Sam Stwórca, Wszechmogący Bóg przyjął w milczeniu to bolesne upokorzenie, aby nas zbawić. I dzisiaj my sami nadal potrafimy gardzić, obrażać i upokarzać Chrystusa – swoją pychą, zepsuciem, grzechem i egoizmem…

Tomasz a Kempis: „Gdybyśmy co roku wykorzenili przynajmniej jedną wadę, rychło stalibyśmy się doskonałymi”.

Dźwiganie krzyża

Wyczerpany i osłabiony Jezus musiał sam zanieść na Golgotę ciężkie drzewo krzyża, drzewo naszego zbawienia. Czy patrafię iść z Chrystusem na mojej współczesnej drodze krzyżowej? Pójść za Chrystusem. Na dobre i na złe, w chwilach radości i smutku. Pójść za Chrystusem, to pójść za Miłością. Owszem Miłość czasami kosztuje, jest wymagająca, trudna, ale warto, bo Ta Miłość przyniesie nam Zbawienie. W naszym życiu słyszymy czasami pytania Jezusa postawione Piotrowi: Czy kochasz? Czy kochasz mnie? Czy kochasz mnie bardziej? I podobnie jak Piotr zawstydzeni, przestraszeni, po cichu, ale pewni odpowiedzi: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (por. J 21, 17).

Tomasz a Kempis dopowie: „Gdybym wiedział wszystko, co można wiedzieć o świecie, a nie trwał w miłości, cóż by mi to pomogło w oczach Boga, który sądzić mnie będzie z tego, co czyniłem”.

Śmierć na krzyżu

„Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja” (J 19, 25-27). Żyć z Chrystusem, cierpieć z Chrystusem i umierać z Chrystusem, to również zwyciężyć z Chrystusem. Umierający Chrystus oddał nas w opiekę Maryi, tak jak Swego umiłowanego ucznia Jana, bo my także jesteśmy Jego umiłowanymi braćmi i siostrami. Musimy także z Chrystusem powstać z martwych i zwyciężyć śmierć, to znaczy powstać z grzechu i już więcej nie umierać, ale żyć wiecznie.

Tomasz a Kempis napisze: „Pewnego dnia zobaczysz, że utraciłeś wszystko, co z siebie umieściłeś w ludziach poza Jezusem. Nie ufaj, nie opieraj się na trzcinie chwiejącej się na wietrze, bo ciało to siano, a cały blask jego jak kwiaty na łące opadnie”.

TAJEMNICE CHWALEBNE

Zmartwychwstanie

„Kontemplacja oblicza Chrystusa nie może zatrzymać się na wizerunku Ukrzyżowanego. Chrystus jest Zmartwychwstałym”. (RVM 23) Kontemplując Zmartwychwstałego Jezusa na nowo odkrywamy motywy naszej wiary, uczestniczymy w radości ponownego objawienia się Żywego i Zmartwychwstałego Pana i Mistrza. Mamy udział w radości Maryi, Apostołów – uczniów z Emaus i Marii Magdaleny (por. 1 Kor 15, 14). Powstać z martwych – tą tajemnicą wiary żyjemy codziennie, gdy podnosimy się z naszych grzechów, upadków i słabości. Kiedy mimo wszystko dźwigamy się, aby nie trwać „w upadku”, nie poddawać się i żyć nadzieją. Codziennie mamy zło zwyciężać dobrem i nienawiść miłością.

Tomasz a Kempis napisał: „Gdy przyjdzie dzień sądu, nie zapytają nas o to, cośmy czytali, lecz cośmy czynili. Lepiej jest unikać grzechu, niż uciekać od śmierci”.

Wniebowstąpienie

Po dokonaniu dzieła Odkupienia Jezus powrócił do domu Ojca w niebie i zasiada po Jego prawicy. Wstąpił do nieba, aby każdemu z nas przygotować tam mieszkanie na wieczność (por. J 14, 2-3). Jezus daje nam nadzieję, że i dla nas przyjdzie czas „wstąpienia” – wejścia do domu Ojca. Zanim jednak dostąpimy radości wiecznej, zanim wejdziemy do domu Ojca, mamy obowiązek czynić niebo tu i teraz, na ziemi, w sobie i wokół siebie. Kiedy w imię Chrystusa przebaczamy sobie wzajemnie winy i urazy, to już czynimy niebo w sobie i wokół siebie. To nasze „ziemskie niebo” jest przedsionkiem nieba w wieczności.

Tomasz a Kempis radzi: „Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo Niebieskie, ale mało takich, którzy dźwigaliby Jego krzyż. Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu”.

Zesłanie Ducha Świętego

W dniu Pięćdziesiątnicy oblicze Kościoła ukazuje się nam jak jedna wielka rodzina zebrana wraz z Maryją w Wieczerniku. Rodzina ta zostaje ożywiona „potężnym wylaniem” Ducha Świętego (por. RVM 23). Ogromne wylanie ognia i płomieni. Musimy dobrze i poprawnie pojąć to „owe wylanie” Ducha Świętego na Kościół, na nas. Musimy uświadomić sobie nowe życie w Chrystusie i musimy pojąć tę nową rzeczywistość Kościoła.

Tomasz a Kempis podpowiada: „Im ktoś ma więcej w sobie wewnętrznego skupienia i prostoty, tym liczniejsze i wznioślejsze rzeczy pojmuje bez trudu”.

Wniebowzięcie

Do chwały nieba, do wiecznego życia, do którego wstąpił już Jej Syn i zasiada po prawicy Ojca, zostaje wzięta Maryja. Ona też zasiądzie w domu Ojca. Wniebowzięcie Maryi jest konsekwencją Niepokalanego Poczęcia. „Coś”, co jest bez grzechu, nie przemija, nie traci swej wartości, nie rozpada się. Owoce łaski i kontemplacji trwają wiecznie. Tradycja ludowa mówi nam, że Maryja zasnęła, to nie był pogrzeb, Ona wraca do domu Ojca. Wśród radosnego śpiewu i weselnej muzyki, wśród kwiatów i tańca zostaje odprowadzona do bram nieba. Ona nas poprzedza, a tęsknota staje się miarą naszej miłości.

Tomasz a Kempis: „Marność nad marnościami i wszystko marność oprócz jednego: miłować Boga i Jemu służyć. To jest mądrość najwyższa, przez odrzucenie świata dążyć do Królestwa niebieskiego”.

Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny

Maryja zostaje ukoronowana w chwale nieba i jaśnieje jako Królowa aniołów i świętych. My także możemy ukoronować Maryję w naszym sercu i duszy, bardziej niż na obrazach, czy figurach. Ukoronować dobrem, miłością i modlitwą w naszym codziennym życiu. Być blisko Maryi i razem z Nią naśladować Chrystusa w naszym życiu, to najlepsza droga do zbawienia, droga naszego powrotu do domu Ojca w niebie.

Tomasz a Kempis pisze: „Nie ustawaj nigdy w modlitwie. Jest ona istotą życia chrześcijańskiego. Ona zadaje gwałt Sercu Bożemu i wyjednuje nam potrzebne łaski”.

Ojciec Dariusz Andrzejewski CSSp

 

Cytaty Tomasza a Kempis pochodzą z książki „O naśladowaniu Jezusa Chrystusa”, w przekładzie Anny Kamieńskiej, Warszawa 1981, s. 19-23, 97-99.

 

(źródło: 
http://www.zdrowaśka.pl/rozwazania/?dzial=opus
)

Podziel się z innymi:

TEST CZŁOWIEKA RÓŻAŃCOWEGO

Znalezione obrazy dla zapytania z różańcem w

„Nie sposób wymienić niezliczoną rzeszę świętych, którzy znaleźli w Różańcu autentyczną drogę uświęcenia. Wystarczy wspomnieć św. Ludwika Marię Grignion de Montforta, autora cennego dzieła o Różańcu, a bliżej naszych czasów – o. Pio z Pietrelciny (…). Szczególny zaś charyzmat, jako prawdziwy apostoł Różańca, miał bł. Bartłomiej Longo. Jego droga świętości oparta była na natchnieniu, jakie usłyszał w głębi serca: «Kto szerzy Różaniec, ten jest ocalony!»” (Jan Paweł II, Rosarium Virginis Mariae, 8).

Czy nie podobne natchnienie towarzyszyło Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II, gdy ogłaszał Rok Różańca? Czy prośba Papieża o to, by zaufać tej modlitwie, nie wynika z wiary, że Różaniec jest lekarstwem dla współczesnego chrześcijanina, który boi się o swoją wiarę i z trudem szuka swego miejsca w świecie? Modlitwa nie jest bowiem sposobem na ucieczkę od wrogiej i niezrozumiałej rzeczywistości, lecz metodą na mądre zmierzenie się z nią. 

Św. Paweł napisał kiedyś do swoich „dzieci w Chrystusie”: „Wy jesteście moim listem polecającym…” (por. 2 Kor 3, 1-2). Chodziło rzecz jasna o chrześcijan, których niegdyś nauczał, a którzy – przez swoją postawę – stali się chlubą Apostoła. Czy po zakończeniu Różańcowego Roku mógłby tak o nas powiedzieć Jan Paweł II? Jeśli w 2002 roku napisał list zachęcający do modlitwy różańcowej, to pewnie chciałby, byśmy my, jego słuchacze, sami stali się żywymi apostołami tej modlitwy, byśmy swoim życiem ukazywali jej skuteczność. 
Czy jestem żywą zachętą do tego, by ludzie wokół mnie sięgali po różaniec? Czy jestem żywym „listem o Różańcu”?

Tym, którzy chcieliby się na serio zmierzyć z tym pytaniem, polecam prosty „test człowieka różańcowego”. Albowiem nie każdy, kto odmawia w należnym porządku Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, może nazwać siebie człowiekiem różańcowym. Różańca się nie odmawia, Różańcem się żyje… albo i nie.

Otóż Ojciec Święty wymienił kilka najważniejszych aspektów modlitwy różańcowej. Jeśli odnajdujemy w nich siebie, jeśli mówią one również o naszym życiu, wówczas zapewne będziemy skuteczni jako apostołowie Różańca. Jeśli nie, to pora nam się znów zabrać za lekturę papieskiego listu o Różańcu…

Oto kryteria człowieka różańcowego:

1. Różaniec to „wspominanie Jezusa z Maryją”. Czy odmawiane przeze mnie Zdrowaśki pomagają mi patrzeć na Jezusa? 

2. Różaniec to „uczenie się Chrystusa z Maryją”. Czy mogę powiedzieć, że dzięki modlitwie różańcowej znam Mistrza coraz lepiej? Czy rozumiem lepiej Jego słowa, gesty, pragnienia?

3. Różaniec to „upodabnianie się do Chrystusa z Maryją”. Czy moje życie zmienia się dzięki Różańcowi? Czy pomaga mi on w naśladowaniu Chrystusa?

4. Różaniec to „prosić Chrystusa z Maryją”. Czy na modlitwę zabieram ze sobą sprawy, ludzi i ich problemy? Czy upodabniam się do Matki Bożej, która „z Synem swoim nas jedna, Synowi swemu nas poleca, Synowi swemu nas oddaje”?

5. Różaniec to „głoszenie Chrystusa z Maryją”. Modlitwa różańcowa przemienia tych, którzy się nią modlą. Dzięki tej przemianie całe ich życie staje się apostolatem na wzór Maryi – dyskretną, ale skuteczną ewangelizacją świata. Czy tak jest ze mną? Nie muszę być wielkim kaznodzieją, by mówić ludziom wokół siebie: „Uczyńcie, co wam Jezus powie” (por. J 2, 5).

Rok Różańca już minął. Ale praca nad różańcową duchowością nas, współczesnych chrześcijan, dopiero się rozpoczyna. Pamiętaj o słowach bł. Bartłomieja Longo: „Kto szerzy Różaniec, ten jest ocalony.” I – zacznij od siebie.

Módlmy się!

Ks. Wojciech Bartkowicz

źródło: http://www.rozaniec.eu/index.php?m=RosaryArticles&a=ShowRosaryArticle&ra_id=7

Myślę, że warto powtarzać sobie (może co rok…. to dobry okres czasu do podsumowań, refleksji, wyciągania wniosków) test człowieka różańcowego. Zobaczymy jak postępujemy w modlitwie różańcowej, jak wiele w nas i w naszym życiu zmienia wytrwała, regularna modlitwa różańcowa. Zobaczmy oczami Maryi, co powinniśmy w naszej modlitwie zmienić, co pogłębić…  

 
Podziel się z innymi: