KONTEMPLACJA IGNACJAŃSKA – MODLITWA WYOBRAŹNI

Znalezione obrazy dla zapytania kontemplacja ignacjańska

Jako dziecko, wraz z rówieśnikami na mszach świętych dla dzieci, na lekcjach religii zostałam wprowadzona przez o.o. jezuitów w modlitwę wyobraźni. Nie miałam problemu z wyobraźnią, ale dzięki niej lepiej zapamiętywałam Słowo, mocniej się z Nim utożsamiałam. Czasami wystarczył zapach, kolor, dźwięk aby pamięć podsuwała konkretne sceny czy to z Ewangelii czy ze Starego Testamentu. Później, po przeprowadzce, gdy opiekę nad mą duszą objęli kapłani diecezjalni, którzy niewiele albo nic nie wiedzieli o duchowości ignacjańskiej czy kontemplacji ignacjańskiej, dowiedziałam się, że to jakieś „herezje”. Cóż słowo dwunastolatki i słowo kapłana. Więcej się nie „wychyliłam” w ramach swojej parafii, a tylko tęskniłam do mszy świętych i nauk prowadzonych przez jezuitów. Wiadomo, wszystko ma swój kres. Skończył się  okres młodzieńczy, a jako młoda dorosła mogłam już bardziej sama wybierać i nie obawiać się, że w swojej modlitwie mocno błądzę……

Poniżej fragment z książki autorstwa James’a Martin SJ poświęcony MODLITWIE WYOBRAŹNI. Zapraszam do lektury …….  

 

James Martin SJ

Każda modlitwa jest kontemplatywna. Ale terminu „kontemplacja ignacjańska” będę używał w odniesieniu do typu modlitwy związanego ze św. Ignacym Loyolą, założycielem zakonu jezuitów. Bywa ona również nazywana kontemplacją, modlitwą kontemplacyjną oraz modlitwą wyobraźni. Co prawda Ignacy nie jest twórcą tego sposobu modlitwy, ale spopularyzował go w swoich Ćwiczeniach duchowych, gdzie określił go mianem ustalenia miejsca.

 

„Ustalenie miejsca” polega na wyobrażeniu sobie, że jesteś wewnątrz jakiejś sceny z Pisma Świętego lub w obecności Bożej i że uczestniczysz w tym wydarzeniu. W ten sposób pozwalasz, by Bóg przemawiał do ciebie przez twoją wyobraźnię.
Gdy w jezuickim nowicjacie po raz pierwszy usłyszałem o tej metodzie, wydała mi się ona niepoważna. Używanie wyobraźni? Wymyślanie różnych rzeczy w mojej głowie? Czy poprzez te wyobrażenia rzeczywiście mówi to do mnie Bóg? Przecież tak uważają ludzie obłąkani.
Ale mój pierwszy kierownik duchowy, David, powiedział mi: „Jeśli Bóg może działać poprzez relacje, przez nasz intelekt, przez nabożeństwa w kościele, przez muzykę i przyrodę, to dlaczego miałby nie móc działać przez naszą wyobraźnię?”.

Nasza wyobraźnia jest darem od Boga, podobnie jak nasz intelekt. A skoro jest darem, to może pomagać w Jego doświadczaniu. David twierdził, że w posługiwaniu się wyobraźnią chodzi nie tyle o to, żeby coś „zmyślać”, ile o to, by ufać, że wyobraźnia może pomóc nam w drodze ku Temu, który ją stworzył, czyli ku Bogu.
Nie znaczy to, że wszystko, co wyobrażamy sobie podczas modlitwy, pochodzi od Boga. Czasami jednak Bóg może posługiwać się naszą wyobraźnią, aby się z nami porozumiewać.
Jak praktykować kontemplację? Po pierwsze, wybierz fragment Pisma Świętego, który lubisz. Jedną z moich ulubionych historii jest burza na Jeziorze Galilejskim, opisana w kilku Ewangeliach. Scena ta często pomaga ludziom, którzy zmagają się z poważnymi problemami w swoim życiu – czyli, w gruncie rzeczy, wszystkim.
W wersji podanej przez św. Łukasza (Łk 8, 22-25) uczniowie są na łodzi z Jezusem, gdy nagle zrywa się szkwał (zdarza się to tam do dzisiaj). Łukasz pisze, że „fale ich zalewały i byli w niebezpieczeństwie”. Przerażeni uczniowie pytają Jezusa, który śpi, czemu im nie pomaga. Wołają: „Mistrzu, Mistrzu, giniemy!”. Jezus budzi się i „rozkazuje” wiatrowi i falom, ucisza burzę swym słowem, po czym zwraca się do uczniów z pytaniem: „Gdzież jest wasza wiara?”. Oszołomieni uczniowie zastanawiają się: „Kim On jest właściwie, że nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a są Mu posłuszne”.
Ignacjańska kontemplacja to zaproszenie do wejścia w tę scenę, do „ustalenia miejsca” przez wyobrażenie sobie siebie jako jej uczestnika i jak największej liczby szczegółów. Punktem wyjścia jest pięć zmysłów.

 

Co widzę?

Gdy już poprosisz Boga o pomoc w modlitwie, zadaj sobie pytanie: Co widzę? Jeśli wyobrażasz sobie, że jesteś wraz z innymi uczniami na tej drewnianej łódce (inna możliwość to wyobrazić sobie, że obserwujesz tę scenę z brzegu), spróbuj ujrzeć panujący tam ścisk.
Przed twoimi „oczami wyobraźni” otwiera się wiele możliwości. Jak wygląda ta łódź? Być może widziałeś zdjęcia łodzi rybackich z czasów Jezusa, które zostały wydobyte z Jeziora Galilejskiego. Były to długie, wąskie łodzie, w których za niewygodne siedzenia służyły listwy, pośrodku zaś wznosił się wysoki maszt. Być może mając ten obraz przed oczyma, zdasz sobie sprawę, że uczniom na pokładzie jest ciasno, co nigdy wcześniej nie przyszło Ci do głowy. Nawiasem mówiąc, nie musisz być znawcą kultur starożytnych ani archeologiem, aby modlić się w ten sposób. Nie musisz wiedzieć, jak wyglądały łodzie w I wieku w Palestynie. Twoja łódź może być zupełnie nowoczesna.
Co dzieje się wokół łodzi? Pamiętaj, że zerwał się wicher, łódź napełnia się wodą. Uczniowie się boją, nie wiedzą, co będzie dalej: czy piorun nie uderzy w maszt, czy fala nie przedrze się przez burtę, czy z nagła rozkołysana łódź nie wywróci się do góry dnem. W nocy trudno jest dostrzec fale z wyjątkiem chwil, w których oświetlają je błyskawice. Już posługując się tylko jednym zmysłem wyobraźni, wzrokiem, zaczynasz przeżywać ten sam strach co uczniowie.
Następnie wyobraź sobie śpiącego w łodzi Jezusa. Nawet tak prosta rzecz, jak dostrzeżenie Go śpiącego, może nasunąć ci nowe pytania. Możesz dostrzec, że Jego sen to przejaw nie tyle braku troski o przyjaciół czy nawet nieświadomości zagrożenia, ile po prostu zmęczenia po długim dniu. Wtedy oprócz zrozumienia dla przestrachu uczniów poczujesz współczucie dla Jezusa jako człowieka, który również miał fizyczne ciało i się męczył.
Czym innym jest przeczytać słowa „Jezus spał” w ewangelicznej historii, a czym innym wyobrazić to sobie, zobaczyć to oczami wyobraźni. W ten sposób możesz osiągnąć nowe zrozumienie człowieczeństwa Jezusa, twoje zrozumienie.

Nie dałoby Ci go przeczytanie o tym w książce ani usłyszenie na kazaniu.
Co słyszę?

Następnie zadaj sobie pytanie: Co słyszę? Możesz wyobrazić sobie nie tylko wycie wiatru i huk piorunów, ale także uderzenia olbrzymich fal o burtę łodzi. Być może usłyszysz chlupot wody na dnie łodzi gwałtownie huśtanej przez burzę i towarzyszący mu chrzęst sprzętów rybackich i sieci. A może protesty uczniów. Czy są coraz bardziej urażeni obojętnością Jezusa? Przez wiatr i fale daje się słyszeć narzekanie. Czy ich skargi stają się coraz głośniejsze, w miarę jak sztorm się wzmaga? Czy próbują przekrzyczeć pioruny? Gdy w naszym życiu zdarzają się gwałtowne burze, często podobnie wyrażamy nasze pretensje do Boga.
Posługując się oczami i uszami wyobraźni, zaczynasz wchodzić pełniej w tę scenę. Ale to nie wszystko, zostało ci jeszcze kilka zmysłów do dyspozycji.
Jakie zapachy czuję?

Jakie zapachy czujesz? Podczas burzy możesz sobie wyobrazić zapach wody wlewającej się do łodzi. A ponieważ jesteś na łodzi rybackiej, na pewno czuć… ryby! Wreszcie w takim ścisku, wśród dwunastu uczniów, poczujesz zapewne zapach spoconych ciał, a może nawet czyjś nieświeży oddech.
Jakie smaki czuję?

Pozostały jeszcze dwa zmysły. Jednym z nich jest smak. Jakie smaki czujesz? W tej medytacji zmysł smaku nie jest najważniejszy, ale w innych, tam gdzie Jezus wraz z uczniami je i pije – na przykład na weselu w Kanie Galilejskiej albo w czasie Ostatniej Wieczerzy – będzie miał kluczowe znaczenie. Nawet tutaj jednak możesz sobie wyobrazić, że właśnie skosztowałeś prostego posiłku, który wziąłeś na drogę: chleba i ryby.
Czego dotykam?

Ostatnim zmysłem jest dotyk. Czego dotykasz? Czy masz na sobie ubranie utkane domowym sposobem? Być może materiał jest szorstki, nieprzyjemny w kontakcie ze skórą. Trwa burza, pewnie jesteś przemoczony, prawdopodobnie również zmarznięty i obolały, nie mówiąc już o zmęczeniu, jakie ogarnia cię po całym dniu włóczęgi z Jezusem po Galilei.
Żadne z tych ćwiczeń wyobraźni nie wymaga przedstawiania sobie niczego nadzwyczajnego. Święty Ignacy zachęca tylko do podjęcia próby wyobrażenia sobie – na tyle, na ile potrafisz – tego, co w danym momencie można było zobaczyć i poczuć. Poza tym ufasz, że skoro starasz się wejść w tę scenę, żeby spotkać Boga, to Bóg pomoże ci w tej modlitwie.
Po skorzystaniu ze zmysłów i „ustaleniu miejsca” scena jest przygotowana. Teraz możesz pozwolić, by wydarzenia rozgrywały się w twoim umyśle, z tobą jako ich uczestnikiem.
Nie chodzi jednak tylko o „oglądanie” tej sceny. „Nie wyobrażasz sobie wydarzenia, tak jakbyś oglądał je na filmie”, pisze Joseph Tetlow w książce Making Choices in Christ (Dokonywanie wyborów w Chrystusie). „Wchodzisz w nie, pozwalasz, by się rozgrywało, tak jakbyś był jego częścią, stał w cieple świątyni lub po kostki w wodach Jordanu”.

 

Pozwól, by ta historia rozgrywała się w twojej wyobraźni. Staraj się jak najmniej osądzać. Daj się pociągnąć temu, co wydaje ci się najbardziej atrakcyjne bądź interesujące. Jeśli twoja uwaga skupia się bardziej na uczniach niż na Jezusie, nie oceniaj tego jako niewłaściwe lub złe. Podczas medytacji daj się delikatnie poprowadzić Bogu poprzez twoją wyobraźnię.

 

Tekst pochodzi z książki Jamesa Martina SJ „Jezus i ty. Modlitwa w życiu codziennym”.

https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,4260,jak-pachnie-ewangelia-niecodzienna-modlitwa.html

Podziel się z innymi:

3 MINUTY Z LOYOLI – FORMACJA IGNACJAŃSKA

Krótki komentarz do duchowości ignacjańskiej o. Remigiusza Recława SJ.

https://www.youtube.com/watch?v=meEN2yLr1Qs&index=35&list=PLNCZDi-RY4iELc538-qPJwbJ5q35iy6Gh

albo

http://wspolnota.mocniwduchu.pl/news/132/15/3-minuty-z-Loyoli

Zachęcam do słuchania podczas nowenny…… jak również i później. Wszystkie reguły św. Ignacego możemy starać się stosować w naszym życiu. Przyjmujemy różne lekarstwa i witaminy, gdy niedomagamy. Krótkie i bardzo konkretne komentarze do reguł św. Ignacego głoszone przez o. Remigiusza SJ mogą być dla nas taką duchową tabletką.

Polecam …..

Podziel się z innymi:

NOWENNA DO ŚWIĘTEGO IGNACEGO Z LOYOLI

Nowenna do świętego Ignacego z Loyoli

 

(22.07-30.07)

 

Zrób małą przerwę wśród swoich codziennych zajęć i zobacz dokąd zmierzasz w swoim życiu.

 

1 dzień: Cel ludzkiego życia

Zostaliśmy stworzeni, by Boga, naszego Pana, chwalić, czcić i Jemu służyć. Dzięki temu osiągniemy zbawienie. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi zostały stworzone, aby pomóc nam w osiągnięciu tego celu.

 

2 dzień: Grzech

Staję przed Chrystusem ukrzyżowanym i zwracam się do Niego: „Chciałeś stać się jednym z nas, żyć z nami i umrzeć za mnie. Co uczyniłem dla Ciebie? Co czynię dla Ciebie? Co powinienem dla Ciebie uczynić?”

 

3 dzień: Boży plan

Patrzę na Chrystusa, Pana wszechświata, i zastanawiam się nad Jego planem wobec całego stworzenia i każdej osoby: „Pragnieniem moim jest, by wszyscy mieli udział w mojej miłości oraz w chwale Ojca. Dlatego też kto chce przyłączyć się do Mnie, powinien być gotów trudzić się ze Mną, aby idąc za Mną w cierpieniach mieć również udział w mojej chwale”.

 

4 dzień: Dwie drogi

Droga proponowana przez nieprzyjaciela zaczyna się od pragnienia bogactw, następnie zaszczytów i wreszcie prowadzi do pychy, która jest odskocznią do wszystkich innych wad.

Pierwszym krokiem na drodze Jezusa jest ubóstwo w przeciwieństwie do bogactw; drugim — znoszenie zniewag i wzgardy w przeciwieństwie do fałszywych zaszczytów; trzecim — pokora w przeciwieństwie do pychy. I to jest klucz do wszystkich innych cnót.

 

5 dzień: Dwa języki

Bóg obecny jest tam, gdzie ma miejsce prawdziwa wewnętrzna radość, w przeciwieństwie do smutku i zamieszania inspirowanego przez nieprzyjaciela. Ten próbuje podsuwać fałszywe racje, wykrętne argumenty i ukryte zasadzki.

 

6 dzień: Jak wzrastać w Bożej Miłości

Panie Jezu, pragnąc wzrastać w Twej miłości wybieram ubóstwo zamiast bogactw, by naśladować Cię w Twym ubóstwie. Wolę raczej być ignorowanym niż dostępować zaszczytów, by kroczyć obok Ciebie. Wybieram raczej pogardę niż szacunek, by iść za Tobą twoją drogą.

 

7 dzień: Naśladować Chrystusa w Chwale

Pomyśl o obecności Zmartwychwstałego Pana i rozważ, że jeśli idziemy za Nim cierpiąc na ziemi, będziemy z Nim również w Jego chwale.

 

8 dzień: Jesteśmy członkami Kościoła

Pozostawiając na boku własną opinię, powinienem zawsze opowiadać się po stronie Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa.

 

9 dzień: Kochać i służyć we wszystkim

Rozważę, ile Bóg, nasz Pan, uczynił dla mnie i jak bardzo pragnie mi się oddać. Następnie zastanowię się nad sobą i pomyślę o tym, co powinienem Mu ofiarować. Powinienem Mu złożyć w darze samego siebie, tak bym mógł we wszystkim kochać i służyć Boskiemu Majestatowi.

 

Modlitwa:

Panie, Ty znasz nasze potrzeby i zamiary. Pragniesz jednak, byśmy Ci je przedkładali. Jeśli będzie to na większą Twoją chwałę, proszę Cię o …

 

Ofiarowanie:

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę mą całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś — Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni zgodnie z Twoją wolą. Daj mi Twą miłość i Twą łaskę, a to mi wystarczy.

 

Módlmy się:

Boże, Ty powołałeś w swoim Kościele świętego Ignacego do szerzenia Twojej większej chwały, spraw, abyśmy walcząc na ziemi z jego pomocą i za jego przykładem, zasłużyli na udział w jego niebieskiej chwale. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

K: Błogosławmy Panu.

W: Bogu niech będą dzięki.

Podziel się z innymi:

ADWENTOWY RACHUNEK SUMIENIA

Adwent to czas powrotu i nawracania się do Boga. Jak powinien wyglądać rachunek sumienia w tym okresie? Jak się przygotować do spowiedzi i dlaczego znowu musimy się spowiadać?

 

„Jam jest Alfa i Omego, mówi Pan Bóg, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący” (Ap 1, 8).

 

Po co się nawracać w Adwencie? Dlaczego zrównywać góry i wypełniać doliny? Jest kilka powodów.

 

Pierwszy powód

Pan ciągle jest i działa dla naszego dobra. Zarówno w swoim ziemskim życiu jak i teraz Pan przychodzi w tym samym celu: dać ludziom Jego pokój, to znaczy, uwolnić nas od sprzeczności, „pozszywać” nasze rozdarcia, aby powoli zmniejszał się rozdźwięk między tym, co deklarujemy, a tym, co rzeczywiście czynimy. To właśnie te sprzeczności budzą w nas niepokój. Natomiast pokój to wewnętrzna harmonia i jedność, dzięki której mogę swobodnie i z radością czynić dobro.

 

Drugi powód

Św. Ignacy Loyola w kontemplacji wieńczącej „Ćwiczenia Duchowe” przedstawia wizję Boga, który „pragnie dać mi siebie, ile tylko może” (ĆD 234) i bez ustanku „działa i pracuje dla mnie we wszystkich rzeczach stworzonych na obliczu ziemi. Znaczy to, że postępuje jak ktoś pracujący” (ĆD 236). To niesamowite, że Bóg trudzi się dla mnie.

 

Trzeci powód

Każdy człowiek pragnie pokoju, radości i wolności, ale o własnych siłach nie może tych darów zdobyć.

Czwarty powód

Ciągle musimy zawracać i szukać od nowa właściwej drogi, bo oddalamy się od Źródła.

 

Pisze o tym angielski poeta George Herbert w wierszu „Zatrudnienie”:
„Człek to nie gwiazda, lecz węgiel, łup żywy
Śmiertelnego płomienia:
Trzeba weń dmuchać, pobudzać przypływy
Słabnącego pragnienia
Inaczej duszę zdławi popiół siwy”.

 

Nasz zapał i miłość szybko stygną. Każda modlitwa, każda Eucharystia, każde rekolekcje, każda spowiedź, to dmuchanie w żarzący się w nas węgiel. To wiatr Ducha, który wówczas przyjmujemy. Jeśli go zabraknie, węgiel gaśnie. Nie ma czym żyć. Nie ma czego dawać, wszak nikt z nas nie jest źródłem miłości.

Proponuję pomoc do modlitwy i dobrego przygotowania do przedświątecznej spowiedzi, by ogień znów mocniej w nas zapłonął. Najlepiej będzie, jeśli poświęci się na to ćwiczenie dłuższą chwilę ciszy. A skoro Bóg jest i działa, to działa zawsze: w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Trzeba wracać do przeszłości, żyć nadzieją, ale najważniejsze dzieje się teraz. „Teraz” Bóg jest „najbardziej”.

 

Bóg, który był

Czy dostrzegam, że Bóg pierwszy mnie obdarował? Jaki rys Boga bardziej przeważa w mojej wierze? Czy jest to Ktoś, kto najpierw daje, a może Ktoś, kto ciągle czegoś oczekuje i żąda?

Co myślę o moim własnym chrzcie? Czy dziękuję za dar wiary, który otrzymałem także za pośrednictwem wspólnoty Kościoła, rodziny, parafii, przyjaciół? Jak to wydarzenie z przeszłości wpływa dzisiaj na moje życie? Czy w wierze widzę sposób życia, drogę, czy tylko przekonanie, że „Bóg istnieje”?

Czy to, że stałem się dzieckiem Ojca i świętym, dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, ma jakieś znaczenie dla mojego życia? Czy moja nowa tożsamość wpływa na co dzień na moje wybory, postawy i czyny? A może pozostała tylko na metryce chrztu?

Czy mam świadomość, że stałem się również uczniem Chrystusa, a więc kimś, kto stale się uczy i może popełniać błędy? Czy chcę się uczyć, być prowadzonym i korygowanym?

Czy mam świadomość, że Chrystus mnie kształtuje, bym z Nim współpracował, był Jego rękami, nogami, uszami i oczami w świecie, w szkole, małżeństwie, rodzinie, parafii, w pracy?

Czy zdaję sobie sprawę, że Duch Święty działa w Kościele i wewnątrz mnie, nieustannie chce mnie oczyszczać, wzmacniać, dodawać odwagi? Czy gotów jestem tę pomoc przyjąć z pokorą dziecka?

Czy Ewangelię traktuję na serio, a może wybieram sobie tylko to, co mi pasuje, albo wydaje się łatwiejsze, bo bardziej ufam swoim siłom i możliwościom niż mocy Boga? A może się już poddałem i dlatego nie wierzę, że rzeczy niemożliwe mogą stać się możliwe? Czy wiem, że Bóg nigdy nie wymaga ode mnie czegokolwiek, jeśli najpierw mnie do tego nie uzdolni? Czy dostrzegam tę pomoc i czy ją przyjmuję?

 

Bóg, który jest

Jakie uczucia wywołuje we mnie myśl, że w Bogu żyję, poruszam się i jestem?

Czy praktyki religijne są dla mnie źródłem światła, pokarmu, siły, by móc żyć Ewangelią? A może tylko są niechętnie spełnianym obowiązkiem?

Czy rozumiem, że wiara bez codziennego pokarmu i światła modlitwy powoli umiera? Jakie są moje najczęstsze wymówki, by się nie modlić: brak czasu, praca, nieumiejętność, zmęczenie? Co robię, by było inaczej?

Czy i jak się modlę? Czy zdaję sobie sprawę, przed kim staję? Czy modlitwa daje mi pokój, radość, siłę? A może nie, bo upieram się przy raz nauczonej formie modlitwy, która być może już nie jest dla mnie? Czy szukam innych form? Czy chcę iść do przodu na drodze modlitwy?

Co dzieje się podczas mojej modlitwy? Czy nie opuszczam jej roztargniony? Czy nie ulegam pokusie niewiary, nie tyle negując istnienie Boga, co zajmując swoją uwagę mnóstwem innych pilnych spraw tak że, gdy kończę modlitwę, nawet nie wiem, że się modliłem?

Czy przychodzę do kościoła, bo mi kazali, czy dlatego, że sam chcę, wybrałem, pokochałem?

Jak przeżywam niedzielną (codzienną) Eucharystię? Czy jestem na niej obecny nie tylko ciałem, ale i duchem? Na czym skupia się moja uwaga? Czy wychodzę z niej pokrzepiony, zachęcony do dobrych czynów?

Czy nie oddzielam wiary od czynów? Czy nie sprowadzam jej tylko do kultu i praktyk religijnych? Czy jestem żywym Kościołem także poza murami kościołów?

Czy rozumiem, że jakość mojej wiary i modlitwy sprawdza się dopiero w relacjach z bliźnimi?

Czy mam świadomość, że Boga i bliźniego kocham lub obrażam, tym samym sercem, bo mam je jedno? Czy dostrzegam Chrystusa przychodzącego w bliźnich? Czy wierzę, że przez nich też Bóg do mnie przemawia? Jak wygląda moja gotowość do poświęcenia swojego czasu, energii, oczekiwań dla dobra drugiego? Czy rozumiem, że miłość do bliźniego często będzie nieodwzajemniona?

Czy noszę w sobie Jezusową definicję bliźniego, a więc nie tylko tego, kto jest mi bliski, lecz także tego, kto jest w jakiejkolwiek potrzebie i nagle pojawia się na mojej drodze?

 

Bóg, który przychodzi

Czy pociesza mnie fakt, że należę już do wspólnoty wybranych, oczekujących na Pana? Czy czekam na przyjście Pana? Czy pragnę się z Nim spotkać? Jak czuwam w mojej codzienności?

Czy jestem człowiekiem nadziei? Czy zwykle oczekuję dobra, pozytywnych rozwiązań, czy raczej kieruje mną obawa i z góry zakładam najczarniejszy scenariusz wydarzeń?

A może uważam, że już niewiele „da się” zrobić w moim życiu? Czy nie zniechęcam się zbyt szybko w obliczu trudności?

Co się dzieje we mnie, gdy pomyślę, że kiedyś (dziś) będę musiał odejść z tego świata?

Gdyby dano mi szansę powrotu do przeszłości, to co bym w zmienił w moim życiu i dlaczego? Czego żałuję? A czego bym nie zmieniał, bo jestem z tego zadowolony i zrobiłbym to powtórnie?

Czy wierzę w życie wieczne? Nie w jakąkolwiek formę istnienia po śmierci, ale bycie sobą w relacji z Bogiem i innymi świętymi?

Czy nie zachowuję się tak, jakbym na ziemi miał żyć wiecznie? Czy nie absolutyzuję jakiegokolwiek stworzenia, oddając mu całą swoją wolność, siły i zaangażowanie?

Czy mam świadomość, że w ten sposób odbieram sobie nagrodę na tej ziemi, bo nie pragnę już niczego więcej?

Czy zdaję sobie sprawę, że odpowiadam też za zbawienie innych? Czy zależy mi, by moi bliscy i moi „dalecy” zostali zbawieni?

Czy odkrywam w sobie tęsknoty, których nie da się zaspokoić? Co z nimi robię?

Na jakiego Pana czekam? Na takiego, którego należy się bać, czy na tego, który za mnie umarł i zmartwychwstał i tęskni za mną?

(O. Dariusz Piórkowski SJ)

 http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,3080,adwentowy-rachunek-sumienia.html

Podziel się z innymi:

JEZUITOM W IMIĘ JEZUSA

(fot. PSJ)

3 stycznia Jezuici obchodzą święto tytularne (patronalne) swojego Zakonu, Towarzystwa Jezusowego. Nazwę tę odradzano świętemu Ignacemu, on jednak z wielkim przekonaniem argumentował, że Towarzystwo Jezusowe powstało z woli Naszego Pana, dlatego powinno nosić Jego Imię. Ignacy podczas swoich długich rozmyślań i kontemplacji, pokochał To Imię, w którym wszyscy zostaliśmy zbawieni.

 

Imię Jezusa przypomina nam o realności tajemnicy Wcielenia, o Bogu, Który naprawdę wszedł w historię ludzkości. Przyjął też kulturę określonego narodu i wszystko, co w niej było wartościowe z Tradycji Przymierza, przyjął dla Siebie i nasycił nieskończoną Miłością Boga. Wiedział, że owa Tradycja złożona jest nie tylko z Bożych interwencji i odpowiedzi Izraela, lecz również z jego zdrad, niewierności i ponownych powrotów w duchu pokutnym.
 
Święty Ignacy posiadał wielkie nabożeństwo do Imienia Jezus. Znał teologiczne znaczenie tego Imienia: Bóg zbawia. Wyraża ono całe bogactwo łaski Bożego działania. Bóg jest hojny, On nas uprzedza i zaskakuje swoimi darami. Nasz założyciel znał też opowieść o męczenniku, św. Ignacym Antiocheńskim. Wielowiekowa tradycja przekazała nam, że po śmierci Ignacego Antiocheńskiego, na jego sercu odkryto wyryte Imię Pana. Zachwycony tą opowieścią Inigo (takie było imię Ignacego otrzymane na chrzcie świętym) postanowił zmienić własne imię na Ignacy.
 
Święty Ignacy miał też ogromne wyczucie duchowego znaczenia każdego słowa Pisma Świętego i modlitw ułożonych przez świętych. W napisanych przez siebie Ćwiczeniach duchowych zachęca, by smakować pojedyncze, natchnione Bożym Duchem słowa. W każdym z nich ukryta jest Boża łaska i moc przemiany.
 
Idąc za jego przykładem, odkryjmy dzisiaj, jak słodkie jest Imię Jezus, jak nas wewnętrznie oczyszcza, wzbudza nadzieję i pociesza na progu Nowego Roku 2016.
Wyobraźmy sobie jak Maryja, Boża Rodzicielka, woła – tak zwyczajnie, jak każda matka – Jezusa po imieniu.
Starajmy się usłyszeć, jak św. Józef zwraca się do Jezusa po Imieniu i mocno przytula do siebie Syna.
 
W dniu, w którym czcimy Imię Jedynego Zbawiciela wszystkich ludzi, podziękujmy, że tylko w Nim jest ratunek we wszystkich sytuacjach naszego życia. Bo nie dano pod niebem innego Imienia, w którym ludzie mogli być zbawieni.
 
Módlmy się też dzisiaj za Towarzystwo Jezusowe, by skupione na Imieniu Pana, potrafiło zawsze Mu służyć hojnie i wielkodusznie, w Kościele Katolickim, naszej Matce. Oby tej miłości do Jezusa współcześni jezuici umieli się uczyć każdego dnia.
 
Dziś cichą modlitwą otaczam wszystkich ojców i braci jezuitów tu w kraju i za granicą i przez Serce Niepokalanej Dziewicy Maryi dziękuję Panu Jezusowi za nich wszystkich i każdego z osobna. Szczególniej zaś dziękuję za tych, których dane mi było poznać i spotykać się na wspólnych drogach.
 
W uroczystość imienia Jezus
życzę wszystkim ojcom i braciom jezuitom
i Ojcu Świętemu Franciszkowi
w Nowym 2016 roku
dalszego owocnego wypełniania jezuickiej misji
w dziełach, do których ich Pan powołał.
Z darem modlitwy.  
Podziel się z innymi:

JAK ŚWIĘTE I WAŻNE JEST DLA NAS IMIĘ JEZUS ?

Dziś, w dniu kiedy wspominamy Najświętsze Imię JEZUS można i myślę że trzeba zadać sobie kilka pytań.
Jak ja sam/sama odnoszę się do Imienia JEZUS?
Jak często używam tego Imienia niedbale, bez zastanowienia, w emocjach nie zawsze godnych chrześcijanina?
Czy reaguję na czcze wzywanie Imienia Pana, czy w duchu przepraszam Pana, gdy obok mnie ktoś bez zastanowienia nadużywa tego Imienia?
Dbamy o własne obchody imienin i o własne imię. Walczymy i bronimy swojego dobrego imienia.
Jakie świadectwo swoim życiem dajemy JEZUSOWI?
Czy nasze serce jeszcze drży radością gdy słyszy to Imię…?
Czy zaczynamy dzień w Imię JEZUSA, powierzając Mu tym samym wszystko co dzień nam po przebudzeniu niesie?
Czy rozpoczynamy nasze prace, pisanie, spotkania w Jego Imię, prosząc Go tym samym o błogosławieństwo dla naszych działań, aby przyniosły dobre owoce?
Czy mamy już taki dobry nawyk, czy też musimy go sobie wypracować? 
Na ile to Imię, jest dla nas szczególnie ważne?
Jakże często, zbyt często wymawiamy je odruchowo, bez zastanowienia.
Niewiele osób rzeczywiście praktykuje podczas liturgii mszy świętej pochylenie głowy na dźwięk Imienia JEZUS. Może zwyczajnie nie wie, lub nie pamięta, że tak może oddać cześć Panu.
W tym roku liturgicznym wezwani jesteśmy do nawrócenia i ufności w Miłosierdzie Ojca przez Jezusa Chrystusa. Będziemy wielokrotnie powtarzać „JEZU, UFAM TOBIE”. Niech ta modlitwa nas przemienia, uzdrawia i obdarza Bożym pokojem i błogoslawieństwem.
Dobrym początkiem dla naszego pogłębionego nawrócenia będzie jeszcze większe umiłowanie Najświętszego Imienia JEZUS CHRYSTUS  oraz rozpoczynanie i kończenie każdego dnia w Imię JEZUSA.
JEZU, UFAM TOBIE. 
Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA PRZESTRZEŃ – CODZIENNA MODLITWA

Zachęcam do zaprzyjaźnienia się ze stroną ŚWIĘTA PRZESTRZEŃ.  

http://www.swietaprzestrzen.pl/

Jest to polska wersja irlandzkiej Sacred Space – serwisu zapraszającego do modlitwy przy komputerze.

 

Strona Sacred Space jest inspirowana duchowością św. Ignacego Loyoli, Baska żyjącego na przestrzeni XVI wieku – założyciela zakonu Jezuitów. Jego wnikliwe wejrzenie w działanie Boga w ludzkim sercu wyryło głębokie piętno na duchowości niezliczonej ilości ludzi poprzez wieki, a w czasach obecnych odkrywane na nowo stanowi wielkie dziedzictwo duchowe.

Modlitwa przed monitorem komputera czy smartfona może wydać się nieco dziwna, szczególnie jeśli znajdujesz się w hałaśliwym miejscu lub pomiędzy ludźmi. Bóg jest wszędzie, dookoła nas, starając się wciąż do nas dotrzeć nawet w najbardziej nieprawdopodobnej sytuacji. Rozumiejąc to, w oparciu o odrobinę praktyki możemy modlić się wszędzie.

Święta Przestrzeń prowadzi przez sesje modlitwy ujęte w 6 etapów, włączając przygotowanie Twojego ciała i umysłu, poprzez punkt kulminacyjny, który stanowi refleksja nad fragmentem Pisma Świętego.

Sacred Space stanowi wspólny apostolat Irlandzkiej Prowincji Towarzystwa Jezusowego (Jezuitów) oraz wydawnictwa Jezuitów amerykańskich LoyolaPress. Strona została stworzona w ramach Jezuickiego Centrum Komunikacji w Irlandii w 1999, wzbogacona w dość krótkim czasie o kolejne wersje językowe.

Pierwsza polska wersja strony funkcjonowała przez wiele lat dzięki osobom związanym z krakowską Wspólnotą Życia Chrześcijańskiego. Obecnie pieczę nad projektem sprawuje redakcja Jezuici.pl współpracująca z grupą tłumaczy – wolontariuszy.

Święta Przestrzeń oferuje również rekolekcje na adwent.

http://www.swietaprzestrzen.pl//node/198231

 

Podziel się z innymi:

DWA SZTANDARY

Poniżej dwa linki do ignacjańskiej medytacji o dwóch sztandarach.
Zachęcam do lektury i modlitwy.
 
DWA SZTANDARY
O. JÓZEF AUGUSTYN SJ
 
 
 
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? (Mt 6, 24-26).
 
Obraz dla obecnej medytacji: Św. Ignacy zachęca nas, aby w tej medytacji wyobrazić sobie dwa miejsca. Najpierw okolicę Jerozolimy, która jest symbolem życia, pokoju i radości. Jezus wokół Jerozolimy gromadzi wszystkich swoich uczniów, przemawia do nich i wysyła ich na cały świat. Następnie Autor Ćwiczeń duchownych zachęca nas, by wyobrazić sobie także okolicę Babilonu, miejsce złowrogie, uosobienie zła, grzechu i ludzkiej nieprawości. W tym złowrogim miejscu gromadzi się cały świat złych duchów (por. ĆD, 138).
 
Prośba o owoc medytacji: Prosić o to, czego chcę — mówi św. Ignacy. Tutaj prosić o poznanie podstępów złego przywódcy oraz o pomoc, abym się ich ustrzegł; dalej prosić o poznanie prawdziwego życia, do którego zaprasza nas Jezus Chrystus. Prośmy także o łaskę głębokiego związania się z Jezusem oraz coraz wierniejszego naśladowania Go (por. ĆD, 139).
 
cały tekst:
http://www.katolik.pl/dwa-sztandary,23957,416,cz.html
 
DWA SZTANDARY I KUSZENIE NA PUSTYNI
O. TADEUSZ HAJDUK SJ

W czasie rekolekcji drugiego tygodnia św. Ignacy Loyola proponuje w czwartym dniu rozważanie o dwóch sztandarach (por. Ćd 136-148), które należy zrobić dwukrotnie i dwukrotnie powtórzyć. Szóstego dnia natomiast rekolektanci winni dwukrotnie kontemplować scenę wyjścia Jezusa na pustynię (por. Ćd 161, 274), a następnie kontemplację tę dwukrotnie powtórzyć, robiąc na koniec zastosowanie zmysłów. W sumie św.Ignacy Loyola zaleca, by poświęcić tej kontemplacji pięć godzin modlitwy.

Jaki jest zasadniczy cel tak rozbudowanej modlitwy wokół rozważania o dwóch sztandarach i kontemplacji „o tym, jak Chrystus był kuszony” (Ćd 274)?

cały tekst:
http://www.deon.pl/religia/rozwoj-duchowy/fundament-i-cztery-tygodnie/art,13,dwa-sztandary-i-kuszenie-na-pustyni.html

Podziel się z innymi:

MEDYTACJA O ŚWIĘTYM IGNACYM Z LOYOLI

NA WIĘKSZĄ CHWAŁĘ BOGA – CZYLI MEDYTACJA O ŚWIĘTYM KTÓRY ROZPŁOMIENIA SERCA I UMYSŁY WIELU LUDZI

 

 

Panie, Ojcze święty, wszechmogący, wieczny Boże, Ty wezwałeś św. Ignacego do Towarzystwa Twojego Syna, aby zapalony Jego miłością rozpłomieniał umysły i serca do szukania większej Twojej chwały, aby większą służbę Twoją rozszerzał po całej ziemi, i ludowi Twojemu dał społeczność zakonną, odznaczającą się apostolską miłością w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

(z Prefacji o św. Ignacym Loyoli).

 

 

Pociągający i wychowujący przykład świętych

Święci to ludzie, którzy dziełem swego życia wyznaczali miejsce spotkania umysłów i serc przy źródle prawdy i miłości, tj. przy Bogu.

Chcemy wspomnieć w naszej medytacji z wielkim szacunkiem św. Ignacego Loyolę i uczyć się od niego, jak należy być sobą, jak kochać Kościół i jak żyć sprawami społeczności, aby ją przemieniać w Bożą. Jak ratować ją przed kultem fałszywej wielkości, wyrosłej z chaosu myśli, zagubienia i takiego stylu życia jakby Boga nie było.

Święci są potrzebni także nam, ludziom żyjącym w końcu XX wieku, bo służą pomocą w rozeznaniu prawdziwych wartości, byśmy nie czcili „potworków cywilizacyjnych”, tylko czcili jedynego Boga – źródło wszelkiej świętości.

Skojarzmy w tej medytacji odległe czasy XVI wieku ze współczesnymi nam. Pomyślmy o tym świętym człowieku o imieniu Ignacy jako o kimś bliskim, mimo dzielących nas czterech wieków. Tę bliskość odnajdziemy w jego zmaganiach z samym sobą, w pragnieniach podobnych do naszych, często nie uporządkowanych, w przeżywaniu wielu lęków, cierpień fizycznych, pokus, w doświadczeniu zła, szamotaniny, co wybrać, aby zrealizować należycie swoje powołanie i by pomóc w odkryciu go innym.

 

 

Wszelki czas jest dobry dla uświęcenie człowieka

 

Ignacemu przyszło żyć w ciekawych, a zarazem trudnych czasach, co mobilizowało go do ofiarnych czynów i do walki o osiągnięcie wyznaczonych sobie ideałów. Burzliwy wiek XVI to także rozdarcie jedności chrześcijaństwa przez wystąpienie Lutra, skłócenie ze sobą społeczności religijnych, brak posłuszeństwa Kościołowi w dużej części Europy. Zburzenie wizji ładu religijnego i społecznego, proponowanie nowego stylu, ofiarowanie jednostce pełnej autonomii w wyborze prawd podanych do wierzenia i zachęcanie do gromadzenia wszelkiego rodzaju przeżyć zmysłowych, a także kuszenie dalekimi podróżami w nieznane – to wszystko stanowiło najbliższy krąg życia naszego Świętego.

Pomyśl o nim, o jego czasach, byś nie sądził, że tylko ty żyjesz w trudnych dziejowych chwilach; byś nie narzekał, bo wszelki czas jest dobry do owocnego działania łaski Boga, także i ten, w którym ty żyjesz.

Jak bowiem kiedyś zapalał on do czynów i ofiar zwyczajnych ludzi, tak i dzisiaj powinien zrodzić świętych.

Do czasu nawrócenia Ignacy był człowiekiem oddanym marnościom tego świata.

Wierzył mocno, lecz nie żył według wiary.

Był rozmiłowany w elegancji i w rzemiośle rycerskim.

Uległ ówczesnym modom, tj. prowadzeniu pojedynków, grom hazardowym, miłostkom.

Cechowała go wierność wobec swojego króla, pana; był bowiem paziem, rycerzem-dworzaninem i legitymował się rycerskim honorem.

Miał także swoją damę serca i żył pragnieniem zdobycia jej.

To był Ignacy sprzed nawrócenia, jakże podobny do nas.

 

Podczas tego rozważania spójrz na swoje życie, może ma ono wyraźną granicę, wytyczoną przez nawrócenie, jak u Ignacego. Może jest jakoś podobne do jego życia poprzez radykalizm nawrócenia, a zarazem przez rozłożony w czasie proces powrotu do Boga.

Różne sposoby powołania do świętości

Dla Ignacego zmiana zaczęła się nagle. Strzaskana kulą armatnią noga (podczas dowodzenia obroną twierdzy Pampeluny) sprawiła, że trzeba było pożegnać się z karierą wojskową i porzucić myśl o bohaterskich czynach.

Rozważaj także i ty, jak w twoim życiu Bóg poprzez zwyczajne i niezwykłe wydarzenia przemieniał ciebie?

Jak kształtował twoje pragnienia i jak kazał konfrontować je z twardą rzeczywistością?

Podziękuj za te niezwykłe ingerencje Boże w dzieje świata, za upadek Szawła, za kulę armatnią godzącą w dumnego rycerza Iniga Loyolę i za tobie tylko znane, twoje małe i wielkie, zesłane ci od Boga doświadczenia.

Pomyśl, jak mówisz o tym, co cię spotyka; i czy dostrzegasz w tym łaskę dla twojej przemiany?

 

 

Reformować najpierw siebie

 

Powracający do zdrowia Ignacy na zamku w Loyoli czyta pobożne średniowieczne książki i pod wpływem tych lektur zaczyna się powoli otwierać na widzenie innego świata, innych wartości, innej służby i sławy. Zaczyna rozumieć postępowanie świętych , a ich trudne czyny zaczynają budzić w nim podziw.

W czasach powszechnych odstępstw i zdrad nie odchodzi od Kościoła; on go kocha, a nie krytykuje; reformę zaczyna od siebie i przyznaje się z pokorą do świętego i grzesznego Kościoła, prosząc o opiekę nad swoim losem.

Pracuje nad sobą, dba o postęp w doskonałości.

Podejrzewany kilkakrotnie o herezję i skazany na więzienie, cierpi niewinnie. Oczyszczony z zarzutów ciągle rozpoznaje , co ma czynić dalej, jaka jest wola Boża względem niego.

Zdobywa na paryskim uniwersytecie gruntowną wiedzę, stopnie naukowe.

Wiele pomaga innym, dzieli się z nimi własnym doświadczeniem duchowym.

Owładnięty wielkim pragnieniem pomocy w zbawieniu ludzi i w zaprowadzeniu Bożego ładu w ich życiu, pisze dla nich małą książeczkę Ćwiczenia duchowne.

Odprawiającym te ćwiczenia każe wpatrywać się we wzór Chrystusa i współpracować z Jego łaską, rozgrzewając dla Niego swój intelekt, wolę i uczucia.

 

Postawi w nich trzy zasadnicze pytania:

Co uczyniłem dla Chrystusa?

Co czynię?

Co zamierzam czynić?

Stawianie tych pytań i udzielanie na nie odpowiedzi w naszym życiu to odkrywanie sekretu naszego nawracania się.

 

 

Serdeczna rozmowa ze Świętym

 

Podziękuj Bogu za tego Świętego, za jego świadectwo życia, za to że potrafił znajdować Boga we wszystkich rzeczach; za jego kontemplację w działaniu; za badanie i rozeznawanie działania duchów; za potwierdzenie przez niego swej wiary czynami i za to, że założony przez niego zakon uczy przez wieki ludzi poprawnie myśleć, wybierać i działać po chrześcijańsku.

Może teraz i dla ciebie ten szesnastowieczny święty stał się pomocą w odnalezieniu drogi do Boga, działającego w świecie, w Kościele, i w twoim życiu.

Zakończ medytację serdeczną rozmową z tym Świętym i mów mu o wszystkim, co ci serce podpowie.

 

 

ks. Stanisław Groń SJ


http://www.gron.com/Loyola_med.html

Podziel się z innymi: