MODLITWY ZA WSTAWIENNICTWEM ŚW. CHARBELA

Znalezione obrazy dla zapytania święty Charbel

Boże Ojcze Przenajświętszy,

który tak ogromnie ukochałeś człowieka,

że zesłałeś swojego jedynego Syna dla jego zbawienia (Rz 8,32),

i który zesłałeś mu na zawsze swojego Ducha Świętego,

aby objawił mu to wszystko, co musi poznać,

by stać się Twoim przybranym synem

i aby uznał Jezusa za Twojego Jedynego Syna.

 

Błagam cię o spełnienie mojej prośby…

w imię miłości, którą ślubowałeś człowiekowi

i  którą pragnę ofiarować Tobie

za wstawiennictwem Świętego Charbela,

którego miłość do Ciebie była niezmierzona.

 

Albowiem człowiek jest zaproszony, by żyć

jako stworzony na Twój obraz i Twoje podobieństwo (Rdz 1,27).

Jest on przeznaczony do tego by być w Tobie i z Tobą (J 17,21),

by prosić w Twoje imię o wszystko, czego potrzebuje,

bo jedynie Ty jesteś zdolny do dania mu tego (J 16,23),

zwłaszcza jeśli błaga Cię przez wstawiennictwo

twojego ukochanego Świętego Szarbela.

 

Amen.

 

 Znalezione obrazy dla zapytania saint Charbel

Święty Ojcze Charbelu, który wyrzekłeś się przyjemności światowych i żyłeś w pokorze i ukryciu w samotności eremu, a teraz przebywasz w chwale nieba, wstawiaj się za nami. Rozjaśnij nasze umysły i serca, utwierdź wiarę i wzmocnij wolę. Rozpal w nas miłość Boga i bliźniego. Pomagaj w wyborze dobra i unikania zła. Broń nas przed wrogami widzialnymi i niewidzialnymi i wspomagaj w naszej codzienności. Za Twoim wstawiennictwem wielu ludzi otrzymało od Boga dar uzdrowienia duszy i ciała, rozwiązania problemów w sytuacjach po ludzku beznadziejnych. Wejrzyj na nas z miłością, a jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą, uproś nam u Boga łaskę, o którą pokornie prosimy, a przede wszystkim pomagaj nam iść codziennie drogą świętości do życia wiecznego.

Amen.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY CHARBEL

ŚWIĘTY CHARBEL (Sarbel, Szarbel, Sarbeliusz), PREZBITER

28 lipca

Józef Makhluf urodził się 8 maja 1828 r. w Beka Kafra, małej wiosce położonej wysoko w górach Libanu. Był synem ubogiego wieśniaka. Nauki pobierał w szkółce, która funkcjonowała dosłownie pod drzewami. W 1851 r. wstąpił do maronickich antonianów (baladytów). Przebywał najpierw w Maifuq, potem w Annaya, w klasztorze pod wezwaniem św. Marona (Mar Maroun). Składając śluby zakonne, przybrał imię Sarbela (Szarbela, Sarbeliusza), męczennika z Edessy. W 1859 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Powrócił wówczas do klasztoru św. Marona i przebywał tam przez następne szesnaście lat.
W 1875 r. za przyzwoleniem przełożonych udał się do górskiej samotni. Spędził w niej 23 lata, które wypełnił pracą, umartwieniami i kontemplacją Najświętszego Sakramentu. Zmarł 24 grudnia 1898 r.

Bez zwłoki otoczyła go cześć świadczona świętym Pańskim oraz sława cudów. Do grobu Abuna Szarbela ciągnęli nie tylko chrześcijanie, ale i muzułmanie. Wielu fascynowało także to, że ciało świętego mnicha nie ulegało jakiemukolwiek zepsuciu.
Święty Sarbeliusz MakhlufSarbeliusza beatyfikował w ostatnich dniach Soboru Watykańskiego II, 5 grudnia 1965 r., papież Paweł VI. Mówił wtedy: „Eremita z gór Libanu zaliczony zostaje do grona błogosławionych. To pierwszy wyznawca pochodzący ze Wschodu, którego umieszczamy wśród błogosławionych według reguł obowiązujących aktualnie w Kościele katolickim. Symbol jedności Wschodu i Zachodu! Znak zjednoczenia, jakie istnieje między chrześcijanami całego świata! Jego przykład i wstawiennictwo są dzisiaj bardziej konieczne, niż były kiedykolwiek. (…) Właśnie ten błogosławiony zakonnik z Annaya powinien służyć nam za wzór, ukazując nam absolutną konieczność modlitwy, praktykowania cnót ukrytych i umartwiania siebie. Kościół bowiem wykorzystuje również dla celów apostolskich ośrodki życia kontemplacyjnego, gdzie wznoszą się do Boga, z zapałem, który nigdy nie stygnie, uwielbienie i modlitwa”Ten sam papież kanonizował Sarbeliusza 9 października 1977 r.

-*-

Pan Bóg wybiera niektórych ludzi, aby w nadzwyczajny sposób przypominali światu o Jego istnieniu, Jego wszechmocnej miłości oraz nieskończonym miłosierdziu. Święty Charbel Makhlouf jest jednym z najbardziej znanych świętych na Bliskim Wschodzie. Budzi zachwyt i powszechne zdziwienie z powodu nadzwyczajnych cudów i znaków, które się dokonały za pośrednictwem jego osoby.

Święty Charbel Makhlouf urodził się 8.05.1828 r. jako piąte dziecko ubogich rolników Antuna i Brygidy Makhloufów, zamieszkałych w małej, górskiej miejscowości Beąaakafra, 140 km na północ od Bejrutu. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Rodzice jego byli katolikami obrządku maronickiego. Dzieci Makhloufów wzrastały w radosnej atmosferze wzajemnej miłości, która wynikała z codziennej modlitwy oraz ciężkiej pracy na roli. W tych czasach Liban był pod panowaniem otomańskim.

Kiedy Józef miał 3 lata, umarł mu ojciec. Aby zapewnić dzieciom utrzymanie i wykształcenie, matka decyduje się powtórnie wyjść za mąż – za uczciwego i pobożnego Ibrahima, który był stałym diakonem. W wieku 14 lat Józef po raz pierwszy odczuł powołanie do życia zakonnego. Dopiero jednak w 1851 r. decyduje się na wstąpienie do klasztoru w Maifug. Odbywa tam postulat i pierwszy rok nowicjatu. Na początku drugiego roku nowicjatu przenosi się do klasztoru w miejscowości Annaya, gdzie 1 listopada 1853 r. składa pierwsze śluby zakonne. Przybiera imię zakonne Charbel – jest to imię antiocheńskiego męczennika z 107 roku. Kończy studia teologiczne i 23 lipca 1859 r. otrzymuje święcenia kapłańskie.

Jako młody ksiądz w 1860 r. jest świadkiem strasznej masakry przeszło 20 000 chrześcijan, dokonanej przez muzułmanów i druzów. Bojówki muzułmańskie bez żadnej litości mordowały całe rodziny chrześcijan, plądrowały, grabiły i paliły kościoły, konwenty, gospodarstwa i domy. Setki uciekinierów – głodnych, poranionych, przerażonych tym, co się stało i co mogło ich jeszcze spotkać – szukało schronienia w klasztorze w Annai. Ojciec Charbel całym sercem pomagał uciekinierom oraz modlił się, pościł i stosował surowe praktyki pokutne, ofiarując siebie Bogu w duchu ekspiacji za popełnione zbrodnie i błagając o Boże miłosierdzie dla prześladowców i prześladowanych.

Kiedy człowiek całkowicie oddany Chrystusowi się modli, uobecnia w świecie wszechmocną miłość Boga. Wtedy sam Chrystus działa przez niego, zwyciężając zło dobrem, kłamstwo prawdą, nienawiść miłością. Jest to jedyny w pełni skuteczny sposób walki ze złem obecnym w świecie. W taki właśnie sposób przeciwstawiał się złu o. Charbel. Wiedział on, że najskuteczniejszym sposobem zmiany świata na lepsze jest najpierw zmiana samego siebie, czyli własne uświęcenie poprzez zjednoczenie się z Bogiem. To był główny cel jego zakonnego życia. Tylko ludzie, którzy szczerze dążą do świętości, czynią świat lepszym.

15 lutego 1875 r., po 17 latach pobytu we wspólnocie zakonnej w Annai, o. Charbel otrzymuje pozwolenie na przeniesienie się do eremu św. św. Piotra i Pawła, aby tam – w całkowitym milczeniu, przez modlitwę, pracę i jeszcze surowsze umartwienia – całkowicie zjednoczyć się z Chrystusem. Erem ten był pustelnią położoną na wysokości 1350 m n.p.m. i mieszkało w nim trzech zakonników.

Cela o. Charbela miała tylko 6 metrów kwadratowych; pod habitem libański eremita nosił zawsze włosiennicę, spał tylko kilka godzin na dobę, jadł bardzo skromne potrawy bez mięsa, i to tylko jeden raz na dzień. Centrum jego życia była Eucharystia. Codziennie odprawiał Mszę św. w kaplicy eremu; długo się do niej przygotowywał, a po jej skończeniu przez 2 godziny trwał w dziękczynieniu. Najbardziej ulubioną jego modlitwą była adoracja Najświętszego Sakramentu; medytował także teksty Pisma św., nieustannie modlił się i pracował. W ten sposób o. Charbel całkowicie oddawał się do dyspozycji Boga, aby Stwórca oczyszczał jego serce, by uwalniał go od wszelkich złych skłonności i egoizmu – czyli czynił go świętym, to znaczy takim, jakim Jezus pragnął, aby się stał. Jego zakonni współbracia już za życia uważali go za świętego, gdyż widzieli, że w heroiczny sposób naśladował Chrystusa. Tylko niektórych ludzi Chrystus powołuje na taką drogę życia, jaką przeszedł św. Charbel, ale wszystkich powołuje do świętości. Po to żyjemy na ziemi, aby dojrzewać do miłości, do nieba – czyli uczyć się kochać tak, jak kocha nas Chrystus, i wcielać w swoim codziennym życiu Jego największe przykazanie: „abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13, 34).

Ojciec Charbel był tak ściśle zjednoczony z Chrystusem, że w spotkaniu z każdym człowiekiem promieniował radością czystej miłości, a Jezus przez jego pośrednictwo mógł dokonywać różnych znaków i cudów. Spośród wielu cudów libańskiego zakonnika warto przypomnieć zdarzenie, kiedy to w 1885 r. na polach rolników mieszkających w wioskach w pobliżu klasztoru w Annai osiadła potężna chmura szarańczy, która niszczyła uprawy rolne. Dla miejscowych ludzi była to straszna plaga, prowadząca do wielkiego głodu. Przełożony polecił o. Charbelowi, aby natychmiast udał się na pola zajęte przez szarańczę i by się tam modlił, błogosławił i kropił wodą święconą. Ze wszystkich pól, które udało się zakonnikowi pobłogosławić, szarańcza zniknęła, a zbiory zostały uratowane.

W 1873 r. o. Charbel z polecenia swojego przełożonego został zawieziony do pałacu księcia Rachida Beika Al-Khoury, aby się pomodlić nad jego synem Nagibem, który umierał zarażony tyfusem. Lekarze nie dawali mu żadnych szans na przeżycie. Ojciec Charbel udzielił choremu sakramentu chorych, a następnie pokropił go święconą wodą -wtedy w jednym momencie, ku wielkiej radości wszystkich obecnych, Nagib całkowicie odzyskał zdrowie. Po skończeniu studiów medycznych rozpoczął praktykę lekarską i stał się jednym z najsławniejszych lekarzy w Libanie. W małym miasteczku Ehmej żył człowiek psychicznie chory, bardzo niebezpieczny dla siebie i innych. Kilku mężczyzn z wielkim trudem przywiozło go do klasztoru w Annai, lecz nie było w stanie wprowadzić go do kościoła, ponieważ opierał im się z nadludzką siłą. Wtedy zbliżył się •do niego o. Charbel i rozkazał mu pójść za sobą oraz klęknąć przed tabernakulum. Człowiek ów uspokoił się i pokornie wykonał polecenie mnicha. Po modlitwie, zgodnie ze wschodnim zwyczajem, o. Charbel odczytał nad głową chorego fragment Ewangelii. Wtedy stał się cud: psychicznie chory mężczyzna odzyskał zdrowie. Później ożenił się, a kiedy miał już liczną rodzinę, przeniósł się do USA. (Jest jeszcze wiele innych relacji o cudownych zdarzeniach w życiu św. Charbela, ale najwięcej dokonało się już po jego śmierci).

Ojciec Charbel zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia 1898 r., podczas nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Współbracia zakonni znaleźli go rano leżącego na posadzce kaplicy; widzieli, jak z tabernakulum promieniowało przedziwne światło, które otaczało ciało zmarłego. Był to dla nich oczywisty znak z nieba. Na dworze padał wówczas obfity śnieg i wiał mroźny wiatr. Wszystkie drogi do eremu zostały całkowicie zasypane, zatem nikt z klasztoru nie mógł zawiadomić mieszkańców okolicznych wiosek o śmierci świętego pustelnika. Stała się jednak rzecz niezwykła: otóż wszyscy okoliczni mieszkańcy otrzymali tego dnia wewnętrzne przekonanie o narodzeniu się o. Charbela dla nieba. Młodzi mężczyźni wyruszyli z łopatami, aby odgarnąć śnieg, by można było dotrzeć do eremu i przenieść ciało do klasztoru w Annai. „Straciliśmy błyszczącą gwiazdę, która swoją świętością ochraniała Zakon, Kościół i cały Liban” – napisał o. przeor. „Módlmy się, aby Bóg uczynił go naszym patronem, który będzie nas strzegł i prowadził przez ciemności ziemskiego życia”.

25 grudnia, w dzień Bożego Narodzenia, o. Charbel został pochowany we wspólnym zakonnym grobie. W pierwszą noc po pogrzebie zauważono nad miejscem pochówku zakonnika oślepiające, tajemnicze światło, widoczne w całej dolinie, które świeciło nieustannie przez 45 nocy od dnia pogrzebu. Fakt ten wywołał wielkie poruszenie w całej okolicy. Tysiące chrześcijan i muzułmanów przybywało do grobu, aby zobaczyć to osobliwe zjawisko. Niektórym z przybyłych udało się otworzyć grób i zabrać ze sobą jako relikwię kawałek ubrania czy kilka włosów z brody eremity. Patriarcha maronitów, poinformowany o tym, co się działo przy grobie pustelnika, ze względów bezpieczeństwa nakazał przeniesienie ciała do klasztoru. Grób o. Charbela został otwarty w obecności lekarza i innych urzędowych świadków. Była w nim woda z mułem, ale zwłoki świętego pustelnika pozostały nienaruszone. Po wyjęciu z grobu ciało poddano badaniom; stwierdzono, że nie miało ono najmniejszych śladów pośmiertnego rozkładu i wydzielało wspaniały zapach oraz płyn nieznanego pochodzenia (pewien rodzaj surowicy z krwią). Do dnia dzisiejszego płyn ten wypływa z ciała Świętego i jest znakiem Chrystusowej mocy uzdrawiania. Ciało o. Charbela zostało obmyte, ubrane w nowe szaty i włożone do otwartej trumny, która została złożona w klasztornym schowku, niedostępnym dla wiernych. Co dwa tygodnie zakonnicy musieli zmieniać szaty na ciele o. Charbela z powodu nieustannie wydzielającego się płynu.

Dopiero 24 lipca 1927 r. ciało eremity zostało włożone do metalowej trumny i przeniesione do marmurowego grobowca w kościele klasztornym. Ponieważ w 1950 r. z tego grobowca zaczął obficie wyciekać tajemniczy płyn, patriarcha Kościoła maronickiego wydał polecenie otwarcia grobu i ekshumacji zwłok. Dokonano tego w obecności komisji lekarskiej, przedstawicieli Kościoła oraz władz cywilnych. Oczom zebranych ukazał się niesamowity widok: ciało świętego pustelnika wyglądało tak, jak w chwili śmierci – było zachowane w idealnym stanie. Tajemniczy płyn nieustannie wydzielający się z ciała całkowicie skorodował metalową trumnę i przedziurawił marmur grobowca. Po obmyciu i ubraniu w nowe szaty zwłoki św. Charbela zostały przez kilka dni wystawione na widok publiczny, a później w nowej trumnie złożone do grobowca i zacementowane. Tego roku zanotowano w Annai rekordową liczbę cudownych uzdrowień i nawróceń. Klasztor w Annai stał się celem pielgrzymek nie tylko dla chrześcijan, ale także dla muzułmanów oraz przedstawicieli innych wyznań.

7 sierpnia 1952 r. nastąpiła ponowna ekshumacja zwłok o. Charbela w obecności patriarchy syryjskokatolickiego, biskupów, pięciu profesorów medycyny, ministra zdrowia i innych obserwatorów. Ciało świętego eremity było nienaruszone, ale zanurzone w tajemniczym płynie, który się nieustannie z niego wydobywał. Ponownie wystawiono je na widok publiczny od 7 do 25 sierpnia tego roku. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie się płynu ze zwłok, między, innymi usunięto z nich żołądek i jelita, ale wszystkie te zabiegi okazały się nieskuteczne. Ludzkie działania nie były w stanie powstrzymać Bożej mocy działającej w ciele świętego eremity.

Znany libański prof. medycyny Georgio Sciukrallah w ciągu 17 lat 34 razy szczegółowo badał ciało św. Charbela. Naukowiec tak podsumował swoje kilkunastoletnie analizy: „Ile razy badałem ciało Świętego, zawsze ze zdumieniem stwierdzałem, że było ono nienaruszone, giętkie, jakby było zaraz po śmierci. To, co szczególnie mnie zastanawiało, to płyn nieustannie wydzielający się z ciała. Podczas moich wielu wyjazdów konsultowałem się z profesorami medycyny w Bejrucie i w różnych miastach Europy, ale nikt z nich nie potrafił mi tego wyjaśnić. Jest to rzeczywiście zjawisko jedyne w całej historii. Gdyby ciało wydzielało tylko 3 gramy płynu dziennie – a w rzeczywistości wydzielało kilka razy więcej – to wtedy w ciągu 66 lat łączna jego waga wynosiłaby 72 kilo, czyli o wiele więcej aniżeli waga całego ciała. Z naukowego punktu widzenia jest to zjawisko niewytłumaczalne, gdyż w ciele człowieka znajduje się około 5 litrów krwi i innych płynów. Opierając się na dotychczasowych badaniach, doszedłem do przekonania, że ciało św. Charbela zachowuje się w stanie nienaruszonym, wydzielając tajemniczy płyn, dzięki interwencji samego Boga”.

W 1965 r. o. Charbel został beatyfikowany, a 9 października 1977 r. kanonizowany na placu św. Piotra w Rzymie przez Ojca św. Pawła VI. Nikt nie sfotografował św. Charbela ani nikt nie namalował za życia jego portretu. 8 maja 1950 r. wydarzyła się rzecz niezwykła: otóż kilku misjonarzy maronitów zrobiło sobie grupowe zdjęcie przed grobem świętego pustelnika. Po wywołaniu fotografii okazało się, że znalazła się na niej dodatkowa, tajemnicza postać mnicha. Dopiero starsi zakonnicy rozpoznali w niej o. Charbela. Od tej pory na podstawie tego właśnie zdjęcia maluje się portrety świętego pustelnika.

Święty Charbel przykładem swojego życia i nieustannym wstawiennictwem u Boga apeluje do nas, abyśmy codziennie, z odwagą i w sposób bezkompromisowy, zmierzali do szczęścia wiecznego w niebie. A prowadzi tam tylko jedna droga, na którą zaprasza nas Jezus: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mk 8, 34-35). Patrząc na przykład św. Charbela, nie bójmy się iść drogą umartwienia, zaparcia się siebie, śmierci dla grzechu, aby całkowicie jednoczyć się z Chrystusem – Źródłem Miłości – przez wytrwałą modlitwę, sakramenty pokuty i Eucharystii oraz ofiarną miłość bliźniego.
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
źródło: „Miłujcie się!” 2006

Podziel się z innymi:

NOWENNA DO PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO (I)

NOWENNA DO PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO (I)

28 lipca – 5 sierpnia

 

I. Jezu, który przemieniłeś się tak, iż będąc Bogiem, stałeś się człowiekiem, a stawszy się człowiekiem, nie przestałeś być Bogiem, tak racz przemienić wszystkie utrapienia nasze w pocieszenie i radość.
Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

II. Jezu, jakoś się przemienił na Górze Tabor dla utwierdzenia wiary o prawdziwym Bóstwie Twoim, tak racz przemienić wszystkie utrapienia nasze w pocieszenie i radość.

Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

III. Jezu, jakoś się przemienił przy Ostatniej Wieczerzy, gdyś chleb i wino przemienił w Ciało i Krew Swoją Przenajświętszą, tak racz przemienić wszystkie utrapienia nasze w pocieszenie i radość.
Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

IV. Jezu, jakoś się przemienił w czasie Męki Swojej, gdyś był sinością i Ranami oszpecony, będąc Bogiem nieśmiertelnym umarłeś za nas, tak racz przemienić wszystkie utrapienia nasze w pocieszenie  i radość.
Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

V. Jezu, jakoś się przemienił przy chwalebnym Zmartwychwstaniu Twoim, gdyś pocieszył Matkę Najświętszą, tak racz przemienić wszystkie utrapienia nasze w pocieszenie i radość.
Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu…

Módlmy się:
Panie Jezu Chryste, który w Kanie Galilejskiej przemieniłeś wodę w wino, a w drodze do Damaszku przemieniłeś Szawła w Pawła, przemień nasze dusze, umysły i serca, aby stały się Świątyniami Ducha Świętego. Przemień nasze marne i grzeszne życie na życie w świętości i miłości dla Chwały Twojej i ratowania dusz. Amen.

Podziel się z innymi:

NOWENNA NA PRZEMIENIENIE PAŃSKIE (II)

NOWENNA NA PRZEMIENIENIE PAŃSKIE (II)

28 lipca – 5 sierpnia

DZIEŃ I

Bóg jest miłością! Posłannictwem Syna Bożego i wypełnieniem Jego życia jest miłość. Jakże nieskończony w swej miłości jest Pan Jezus! Wysokości niebios zamienia na ziemskie niskości, po to by smutne i nędzne życie grzesznika przemienić. Bóstwo swe, którego nie zdołają ogarnąć niebiańskie przestworza, ukrywa w ludzkim ciele, po to by biednemu człowiekowi być bratem w każdym czasie, w każdej życia chwili.

Boski Zbawiciel przyjmuje trud ziemskiego życia i śmierć męczeńską. Syn Boży zawisł na krzyżu! Miłość Boża została ukrzyżowana! Dla ciebie!

Przed krzyżem Przemieniania Pańskiego klęknijmy na kolana! Do tego krzyża niech przylgną nie tylko nasze myśli, ale dusze i serca, albowiem po tym krzyżu spłynęła Najświętsza Krew Jezusowa na zadośćuczynienie za nasze grzechy, na cudowne zmartwychwstanie naszych dusz! U stóp krzyża wychwalajmy cud Zbawczego Przemienienia.

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ II

Cudowny jest Chrystus, gdy jednym swym słowem albo gestem przywraca zdrowie chorym, powołuje do życia umarłych, nakarmia tysięczne rzesze kilkoma bochenkami chleba, ucisza wzburzone morze, nagradza wiarę uczniów obfitym połowem ryb, lub sam po falach morskich stąpając, podtrzymuje tonącego Piotra. Równie cudowne jest Jego działanie, gdy ucisza burzę grzesznego sumienia i nieśmiertelną duszę wyprowadza z otchłani grzechów na słoneczny blask Łaski Bożej, to znaczy, gdy grzesznika rozgrzesza i uwalnia od grzechów.

Wiedz, że moc i prawo rozgrzeszania okupił Chrystus niezwykłą ceną. Tą ceną jest jego męka i śmierć na krzyżu. Jego najświętsza, przelana krew!

Pomiędzy tobą, grzesznikiem, grzesznikiem a sprawiedliwością Bożą dotkniętą twoimi grzechami, pośredniczy Ukrzyżowany Chrystus po to, aby noc gniewu Bożego przemienić w jasny dzień przebaczenia i Boskiej łaskawości.

Godnym przystąpieniem do Sakramentu Pokuty świętej uczcij cud Przemienienia Chrystusowego, cud rozgrzeszenia!

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ III

Syn Boży, który stał się człowiekiem, żył wśród nas, cierpiał za nas i umarł na krzyżu. Zapragnął pozostać na zawsze wśród ludzi w Bóstwie swym i człowieczeństwie, utajony w Najświętszym Sakramencie Ołtarza pod postacią chleba. Jaki jest cel tego utajenia – przemienienia? Celem tym jest zjednoczenie się z człowiekiem. Komunia święta to łączność człowieka z Boskim Zbawicielem. Przez Komunię świętą stajesz się silnym mocą samego Chrystusa, który zamieszkał w twej duszy, jak w żywym tabernakulum.

A gdy sam Bóg z tobą – któż przeciwko tobie? Postanów przez szczere i częste Komunie święte stać się godnym cudu przemienienia ciebie, wygnańca ziemi w przyszłego mieszkańca niebios.

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ IV

Boski Zbawiciel jest samą miłością. Miłością i ofiarą przemienienia człowieka, zdobywa i zwycięża świat. Chrystusowa miłość przeciwstawia się ludzkiej nienawiści i samolubstwu.

Chcesz, żeby spełnił się cud przemienienia ludzkości w duchu Chrystusowym, żeby stał się cud Królestwa Bożego na ziemi? Spełniaj szczerze i sumiennie przykazania miłości Boga i miłości bliźniego.

Miłujmy się wzajemnie tak, jak nas Chrystus umiłował. Miłujmy nie tylko słowem, ale i czynami, a królestwo pokoju, cud Przemieniającego Miłościwego Zbawcy stanie się naszym udziałem!

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ V

W mozole i trudzie, w krwi męczenników, w bohaterstwie dziewic, w samozaparciu wyznawców, prawda Chrystusowa toruje sobie drogę w ludzkiej społeczności. Przeciwko tej prawdzie sprzysięgło się wszelkie zło. Przykazania Boże są wciąż deptane, a cnota poniewierana.

Czy serce twoje miłujące Chrystusa nie przeraża się tą tragiczną odmianą ludzkości? Cóż uczynisz, by wynagrodzić Boskiemu Zbawcy wyrządzone Mu krzywdy? Przyrzeknij, że będziesz się brzydził każdym, choćby najmniejszym grzechem, że będziesz skwapliwie i ofiarnie służył Chrystusowi w czystości serca.

Przez wierne sługi Boże objawia się zwycięska moc Boskiego Przemienienia.

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ VI

Nie wystarczy służyć Chrystusowi w cichości serca. Kiedy publiczne społeczne życie urąga Bogu i Jego woli, kiedy w zbrodniczym szale odrzuca znak krzyża, wtedy należy publicznie wyznać Chrystusa przed ludźmi.

Czy zabraknie nam do tego odwagi? Wszakże Boski Zbawiciel przemienia każdą ofiarę w wiekuista nagrodę i każdą walkę w wiekuiste zwycięstwo.

Działajmy więc tak, aby w ów wielki dzień Przemienienia Pańskiego, Pan Jezus wyznał nas wiernych swych wyznawców, przed Ojcem, który jest w niebie.

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ VII

Myśl o śmierci dla bezbożnych, występnych ludzi kojarzy się z grobem, pustką, zwątpieniem i rozpaczą.

Lecz dla wyznawców Chrystusa jest tylko przejściem do wiekuistego, zasłużonego pokoju i uszczęśliwienia. Taką bowiem radosną nowinę głosi Przemieniający Chrystus: Chociaż byś umarł, żyw będziesz!

Grobu cienie – śmierci cienie

Rozproszy nam Przemienienie

Boga Zbawcy

Życia Dawcy!

 

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ VIII

Z Boga jestem, do Boga wrócić jest moim przeznaczeniem. Oto streszczenie, oto istotne zadanie życia człowieczego! Spełnisz to zadanie, jeśli wiernym pozostaniesz Bogu w myśli, w słowach i czynach.

Dobrej, lecz słabej naszej woli, użycz łaski wytrwania, Panie Jezu! Ku górze Tabor, górze Twojego Boskiego Przemienienia kierują się nasze serca. Pragniemy na niej zjednoczyć się z Tobą.

Panie! Dobrze tam z Tobą być!

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 

DZIEŃ IX

Od wieków wierni garną się tłumnie do Przemieniającego Cudownego Pana Jezusa, by w modlitwie uczestniczyć w tajemnicy Przemienienia.

Tak bracie, siostro – modlitwa pokorna, modlitwa pełna głębokiej wiary, niczym niezachwianej ufności, modlitwa uznająca najwyższą wolę Stwórcy – taka modlitwa sprawia, że promień wszechmocy Bożej pada na naszą bezradność, na troski, kłopoty i przeciwności życia, na żale i skargi. Po takiej modlitwie wstajemy pokrzepieni i pełni radosnej nadziei. Chciej tak się modlić, a z głębi wzruszonego serca wychwalać będziesz cud Przemienienia Pańskiego!

3 razy Ojcze nasz,

Zdrowaś Maryjo,

Cudowny, Przemieniający Jezu, zmiłuj się nad nami.

 
Podziel się z innymi: