HISTORIA KULTU PRASKIEGO DZIECIĄTKA JEZUS

Kto tylko po raz pierwszy wejdzie do dawnego kościoła Ojców Karmelitów bosych w Pradze, zaraz na wstępie bywa uderzony wytwornością ołtarza, na którym cudowna figurka Dzieciątka Jezus, pół metra wysoka, wśród mnóstwa świateł, bezustannie czcią wiernych jest otoczona.

Dzieciątko Jezus okryte jest bogatym, królewskim płaszczykiem, z koroną lśniącą od drogich kamieni na głowie; prawa rączka, podniesiona, błogosławi; lewa trzyma złotą kulę z krzyżem u góry. Oblicze Jego pełne łaskawości, słodyczy i majestatu.

Książeczka o cudownym Praskim Dzieciątku Jezus była ofiarowaną Ojcu Świętemu Leonowi XIII. Jego Świątobliwość przyjął ją z największą dobrocią, udzielając swego błogosławieństwa.

I.Początek nabożeństwa.

Dnia 8 listopada 1620 roku cesarz Ferdynand II odniósł nad wojskiem protestanckim zwycięstwo na Górze Białej. Hasłem wojsk cesarza Ferdynanda, idącego do boju, było: Maryja! Maryja! Do wzywania Imienia Najświętszej Panny zachęcał świątobliwy ojciec Dominik od Jezusa i Maryi, z Zakonu Karmelitów Bosych. Towarzyszył on armii katolickiej, przygotowywał żołnierzy na śmierć, gorliwie udzielał pomocy duchowej rażonym przez kule nieprzyjaciół, lub ciężko dotkniętym grasującą zarazą.

Ojciec, Dominik był uważany za anioła, zesłanego przez Opatrzność.
Na podziękowanie za zwycięstwo, które Matce Bożej zawdzięczano, wystawił Ferdynand II kilka klasztorów dla Zakonu Najświętszej Panny Maryi z Góry Karmelu. W roku 1624 stanął w Pradze klasztor pod nazwą: Najświętszej Panny Zwycięskiej.
Jak długo cesarz mieszkał w Pradze, sam zaopatrywał zakonników we wszystkie potrzeby. Karmelici jednak od bogatszego uposażenia, jakie im szczodrobliwość cesarska ofiarowywała, zawsze się wypraszali. Kiedy cesarz Ferdynand II opuścił Pragę, zgromadzenie doznało wielkiego niedostatku, zabrakło nawet chleba w refektarzu.
Opatrzność jednak czuwała nad swymi sługami.

Pewna, pobożna księżna Polixena Lobkowitz miała w posiadaniu figurkę Dzieciątka Jezus, którą otrzymała od swojej matki Marii Manriąuez de Sara, z domu księżniczki Pignatelli. Przywiozła ją z Hiszpanii i swej córce jako ślubny podarunek ofiarowała.
Księżna Polixena po stracie męża oddała się całkowicie pobożnemu życiu i dobroczynnym uczynkom.

Dowiedziawszy się o strapieniu Karmelitów bosych, przyszła sama do klasztoru z swoją ukochaną figurką i oddala ją Przełożonemu. „Mój Ojcze, -rzekła, – przynoszę Ci, co mam najdroższego, czcijcie to cudowne Dzieciątko Jezus, a od tej chwili nic waszemu Zgromadzeniu nie zabraknie”.
Dzieciątko Jezus, ubrane bogato przez księżnę, przyjęte było z wielką czcią i umieszczone w oratorium klasztoru. Zakonnicy codziennie przychodzili przedstawiać Dzieciątku Jezus nagłe klasztorne potrzeby.

Niedługo czekano na spełnienie przepowiedni księżnej Polixeny. Dzieciątko Jezus hojnie obsypało swoim błogosławieństwem ubogie Zgromadzenie.

Dobra doczesne i duchowne obficie napływały do klasztoru, tak długo, dopóki Boże Dziecię było wiernie czczone; ale, gdy zapał zaczął ustawać, natychmiast zamykał maleńki Król swoje serce i rękę, którą sypał hojnie dary.

Nowicjusze nade wszystko byli zagrzewani do wytrwałości przez Ojca Cyryla od Matki Bożej, najgorliwszego czciciela Najświętszego Dzieciątka Jezus.

Ten świątobliwy zakonnik, urodzony w Luxemburgu, wstąpił do zakonu, kapłanem już będąc, i najwięcej się przyczynił w swoim czasie do rozkrzewienia nabożeństwa do Dzieciątka Praskiego.

Przez to nabożeństwo otrzymał wiele łask: między innymi, był uwolniony od ciężkich utrapień duszy w noc Bożego Narodzenia w r. 1629.

II.Siedem lat opuszczenia.

Zaledwie dwa lata upłynęło, gdy znów wybuchła wojna w Czechach. Karmelici bosi wobec ustawicznych rozruchów, które spokój klasztorny mąciły, postanowili nowicjat przenieść z Pragi do Monachium w Bawarii. Ojciec Cyryl, zalany łzami, pożegnał z braćmi zakonnymi swe ukochane Dzieciątko.
Miasto wówczas było wciąż zagrożone przez protestantów. Zakonnicy przerażeni codziennie zanosili gorące prośby do Boga o nastanie pokoju.

Wtedy to Ojciec Cyryl przedstawił przełożonemu, że dawniej Dzieciątko Jezus było tak czczone w Zgromadzeniu, udzielało tyle łask i błogosławieństw, prosił więc o odszukanie Go i umieszczenie w chórze zakonnym. Jeśli będziemy cudowne Dzieciątko Jezus czcić jak dawniej, dodał, wróci nam spokój.

Ojciec Cyryl, po otrzymaniu od Przeora pozwolenia, rozpoczął poszukiwania. Na tym samym miejscu, gdzie nowicjusz przed dwoma laty tak lekkomyślnie figurkę zostawił, odnalazł ją, oczyścił jak najstaranniej, łzami oblał, a ustawiona w chórze, stała się na nowo przedmiotem gorącej czci zakonników. I o cudo!! Natychmiast nieprzyjaciel odstąpił od oblężenia Pragi, a klasztor Karmelitów zaopatrzony został obficie we wszystkie konieczne potrzeby.

Ojciec Cyryl, znajdując się jednego dnia przed swoim ukochanym Dzieciątkiem Jezus, usłyszał na modlitwie wyraźnie te słowa: Miejcie litość nade mną, a ja będę miał litość nad wami; oddajcie mi moje ręce, ą ja wam pokój zapewnię. Im więcej mnie czcić będziecie, tym więcej wam będę błogosławić„.

Pobożny zakonnik bierze natychmiast figurkę, przypatruje się jej, odsłania płaszczyk i sprawdza, że jest uszkodzona; bezbożnicy połamali rączki! Biegnie do Przeora i prosi, by pozwolił świętą figurkę naprawić. Mój bracie, odpowiedział Przeor, jesteśmy zanadto biednymi, ażebyśmy mogli ponosić taki wydatek, który zdaje mi się być zbytecznym”.

Ojciec Cyryl aczkolwiek zafrasował się, nie stracił jednak nadziei… Modlił się ciągle… W trzy dni po niepomyślnej odpowiedzi Przeora wezwano go do umierającego starca, a ten dla Dzieciątka Jezus ofiarował mu sto złotych.

Ale jak to zwykle bywa, radość i zawód są zawsze blisko siebie; Ojciec Przeor, zamiast figurkę oddać do naprawy, kupił inną, którą uważał za piękniejszą i bogatszą od dawniejszej.

Tego samego dnia, gdy została ustawiona, ciężki świecznik oderwał się od ściany i nową figurkę roztrzaskał na kawałeczki.

Przeor zaś popadł w chorobę, która mu nie pozwoliła dłużej sprawować swego urzędu. Jego następca gorąco zapragnął cudowną figurkę naprawić, ale jakże to uczynię, pomyślał, nie mając, za co?”.

I znowu Ojciec Cyryl nie przestawał modlić się wytrwale, kiedy jakaś osoba nieznajoma kazała go poprosić do zakrystii i złożyła mu hojną jałmużnę. Uradowany, powiedział sobie: Dziecię Jezus tym razem rączki swe otrzyma. Niestety! Klasztor był w długach, Ojciec Przeor na naprawę rączek ofiarował tylko pół złotego, za tę zaś cenę nikt nie chciał się tego podjąć.
Nowe utrapienia nawiedziły klasztor, nieprzyjaciel zniszczył część dobytku klasztornego. Zaraza wyludniała miasto, wielu zakonników wymarło i sam Przeor zachorował. Po uczynionym przyrzeczeniu rozszerzania czci Dzieciątka Jezus zdrowie odzyskał. Figurka jednakże nie była naprawiona, i Ojciec Cyryl często u stóp swojego maleńkiego Pana żalił się na to.

Jednego dnia usłyszał wyraźnie te słowa: Postaw mnie u wejścia waszej zakrystii, przyjdzie tu ktoś i ulituje się nade mną”.

Ojciec Cyryl natychmiast posłuchał.

Za chwilę jakiś nieznajomy pan wszedł do kościoła, zauważył figurkę i tymi słowy do Ojca Cyryla się odezwał: Ojcze, powierz mi to Dzieciątko Jezus, każę je swoim kosztem naprawić”. Ojciec Cyryl, wdzięczny za tę ofiarność swego dobroczyńcy, powierzył Dzieciątko, a w kilka dni figurka prześlicznie naprawioną została.

Od tej chwili Dzieciątko Jezus nie przestało być czczone w stolicy Czech i w okolicznych miastach.

Cześć gorliwie szerzona przez cały Karmel, rozeszła się szybko po całym świecie.

Liczne okazały się wszędzie cuda i łaski, świadczone Karmelowi i innym zakonom, krajom, rodzinom i pojedynczym osobom.

Podziel się z innymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *