ŻYCZENIA NOWOROCZNE A.D. 2016

NA CAŁY NOWY 2016 ROK

ŻYCZĘ WSZYSTKIM 

POKOJU SERCA,

RADOŚCI Z KAŻDEGO DNIA – DARU ŻYCIA

I MOCY DUCHA ŚWIĘTEGO.

 

W  TYM ROKU  NIECH  KLUCZEM  DO  ODNOWY I PEŁNI  ŻYCIA  BĘDZIE  MIŁOSIERDZIE BOGA OBJAWIAJĄCE SIĘ W PRZYCHODZENIU JEZUSA CHRYSTUSA DO KAŻDEGO Z NAS.

nIECH MATKA MIŁOSIERDZIA WYJEDNA DLA WSZYSTKICH OTWARCIE NA PRZYJĘCIE BOŻYCH DARÓW    

NIECH W ŻYCIU KAŻDEJ I KAŻDEGO Z NAS CNOTY PRZEZWYCIĘŻĄ WADY I SŁABOŚCI.  

  

NIECH NAS WSZYSTKICH PAN BŁOGOSŁAWI I STRZEŻE.

NIECH PAN ROZPROMIENI OBLICZE SWE NAD NAMI,

NIECH NAS OBDARZY SWĄ ŁASKĄ.

NIECH ZWRÓCI KU WAM SWOJE OBLICZE I NIECH NAS OBDARZY POKOJEM. (LB 6, 24-26).

 

BŁOGOSŁAWIONEGO ROKU PAŃSKIEGO

A.D. 2016

Podziel się z innymi:

LEKARSTWA NA DUCHOWE CHOROBY

21 grudnia 2015 roku Ojciec Święty Franciszek podczas spotkania z pracownikami Kurii Rzymskiej w nawiązaniu do przedstawionych rok temu chorób duchowych, jakie mogą zagrażać członkom Kościoła przedstawił środki zaradcze czyli duchowe antybiotyki. Zachęcam do lektury i osobistej refleksji nad słowami Papieża i stosowanie duchowych szczepionek i lekarstw ilekroć będzie to wskazane. Poniżej pełny tekst papieski wraz z końcową modlitwą.

**************************************************************************************

Drodzy bracia i siostry,

Przepraszam, że nie będę mówił stojąc, ale od kilku dni odczuwam przeziębienie i nie czuję się zbyt mocno. Za pozwoleniem będę mówił siedząc.

Cieszę się, że mogę skierować do was najserdeczniejsze życzenia świętego Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku, którymi obejmuję również wszystkich współpracowników, przedstawicieli papieskich, a zwłaszcza tych, którzy w minionym roku z powodu wieku zakończyli swą służbę. Wspominamy również osoby, które Bóg wezwał do siebie. Was wszystkich i waszych najbliższych obejmuję myślą i wdzięcznością.

Podczas mojego pierwszego spotkania z wami w 2013 roku podkreśliłem dwa ważne i nierozdzielne aspekty pracy kurialnej:profesjonalizm i służbę, wskazując jako model do naśladowania postać św. Józefa. W ubiegłym roku, natomiast, aby przygotować się do sakramentu pojednania, wzięliśmy pod uwagę niektóre pokusy, choroby – „katalog chorób kurialnych”; dziś raczej powinienem powiedzieć o „antybiotykach kurialnych” – które mogą zagrażać każdemu chrześcijaninowi, kurii, wspólnocie, zgromadzeniu, parafii i ruchowi kościelnemu. Choroby, które wymagają zapobiegania, czujności, troski i niestety, w niektórych przypadkach, bolesnych i długotrwałych interwencji.

Niektóre z tych chorób pojawiły się w ciągu tego roku, powodując niemało bólu w całym ciele i raniąc wiele dusz, wywołując również zgorszenie.

Obowiązkiem wydaje się stwierdzenie, że było to – i zawsze będzie – przedmiotem uczciwej refleksji i zdecydowanych rozporządzeń. Reforma będzie kontynuowana z determinacją, jasnością i stanowczością, bo Ecclesia semper reformanda.

Niemniej, choroby a nawet skandale nie będą mogły zakryć skuteczności służby, jaką Kuria Rzymska z wysiłkiem, odpowie­dzialnością, zaangażowaniem i oddaniem pełni dla Papieża i dla całego Kościoła, i to jest prawdziwym pocieszeniem. Uczył św. Ignacy, że “właściwością ducha złego jest gryźć, zasmucać i stawiać przeszkody, niepokojąc fałszywymi racjami, aby przeszkodzić w [dalszym] postępie; właściwością zaś ducha dobrego jest dawać odwagę i siły, pocie­szenie, łzy, natchnienia i odpocznienie, zmniejszając lub usuwając wszystkie przeszkody, aby postępować naprzód w czynieniu dobrze[1].

Wielką niesprawiedliwością byłoby nie wyrażenie szczerej wdzięczno­ści i niezbędnej zachęty wszystkim osobom porządnym i uczciwym, które tu pracują z oddaniem, pobożnością, wiernością i profesjona­lizmem, ofiarując Kościołowi i Następcy Piotra wsparcie swoją solidar­nością i posłuszeństwem, jak też swymi szczodrymi modlitwami.

Co więcej, opór, trudy i upadki osób i sprawujących urzędy, stanowią także lekcje i okazje do wzrostu, nigdy zaś do zniechęcenia. Są sposobnością do „powrotu do tego, co istotne”, który oznacza konieczność oceny, jaką mamy świadomość samych siebie, Boga, bliźniego, sensus Ecclesiae sensus fidei.

O tym “powracaniu do tego, co istotne” chciałbym mówić do was, u początku pielgrzymki Roku Świętego Miłosierdzia, którą Kościół otwarł kilka dni temu, a która stanowi dla niego i dla nas wszystkich mocny impuls do wdzięczności, do nawrócenia, do odnowy, do pokuty i do pojednania.

Boże Narodzenie jest w istocie świętem nieskończonego Miłosierdzia Bożego. Mówi św. Augustyn z Hippony: „Czy mogło być większe miłosierdzie dla nas nieszczęsnych, od tego, które sprawiło, że Stwórca nieba zstąpił z nieba i Stwórca ziemi przybrał śmiertelne ciało? To samo miłosierdzie sprawiło, że Pan świata przybrał postać sługi, do tego stopnia, że będąc chlebem cierpiał głód, będąc pełnym nasyceniem cierpiał pragnienie, będąc mocą stał się słaby, będąc zbawieniem został zraniony, będąc życiem mógł umrzeć. A wszystko to dla zaspokojenia naszego głodu, dla ulżenia nam w skwarze, dla wzmocnienia naszej słabości, wymazania naszej nieprawości i rozpalenia naszej miłości[2].

Tak więc, w kontekście tego Roku Miłosierdzia i przygotowania do bliskiego już Bożego Narodzenia, chciałbym zaprezentować wam praktyczną pomoc do owocnego przeżycia tego czasu łaski. Chodzi o otwarty „katalog niezbędnych cnót” każdego, kto pełni posługę w Kurii i tych, którzy chcą uczynić płodną swoją konsekrację lub służbę Kościołowi.

Zachęcam Szefów Dykasterii i Przełożonych do jego pogłębienia, ubogacenia i uzupełnienia. Jest to spis, który wynika właśnie z analizy akrostychicznej słowa „misericordia” (Miłosierdzie) – ojciec Ricci, w Chinach, to robił, tak by było ono naszym przewodnikiem i latarnią:

1. Missionarietà i pastoralità (misyjność i wymiar duszpasterski): misyjność sprawia i ukazuje Kurię jako płodną i owocną; jest dowodem skuteczności, sprawności i autentyczności naszego działania. Wiara jest darem, ale o wielkości naszej wiary świadczy również to, na ile jesteśmy zdolni ją przekazywać[3]. Każdy ochrzczony jest misjonarzem Dobrej Nowiny przede wszystkim przez swoje życie, swą pracę i radosne, pełne przekonania świadectwo. Zdrowy wymiar duszpasterski jest cnotą niezbędną przede wszystkim dla każdego kapłana. Jest to codzienne usiłowanie naśladowania Dobrego Pasterza, który opiekuje się swoimi owcami i oddaje swoje życie, aby ratować życie innych. Jest to miara naszej działalności kurialnej i kapłańskiej. Bez tych dwóch skrzydeł nigdy nie będziemy mogli wzlecieć, ani nawet osiągnąć błogosławieństwa „wiernego sługi” (Mt 25,14-30).

2. Idoneità i sagacità (zdolność i bystrość): zdolność domaga się osobistego wysiłku dla osiągnięcia koniecznych kwalifikacji niezbędnych do jak najlepszego wypełniania swoich zadań i aktywności, ze znajomością rzeczy i intuicją. Sprzeciwia się ona rekomendacjom i łapówkom. Bystrość jest gotowością umysłu do rozumienia i stawienia czoła różnym sytuacjom z mądrością i kreatywnością. Zdolność i bystrość stanowią również ludzką odpowiedź na Bożą łaskę, gdy każdy z nas postępuje według znanego powiedzenia: „robić wszystko tak, jakby Bóg nie istniał, a potem zostawić wszystko Bogu, tak jakbym ja nie istniał”. Jest to postępowanie ucznia, który zwraca się do Pana każdego dnia ze słowami tej pięknej Modlitwy Powszechnej przypisywanej papieżowi Klemensowi XI: „Kieruj mną w swojej mądrości, otocz swą sprawiedliwością…, pocieszaj dobrocią, chroń swoją potęgąOfiaruję Ci moje myśli, Panie, aby mnie prowadziły do Ciebie; moje słowa, aby mówiły jedynie o Tobie; moje uczynki, aby zgodne były z Twoją wolą, i całe postępowanie moje, aby było życiem wyłącznie dla Ciebie”[4].

3. Spiritualità i umanità (duchowość i człowieczeństwo): duchowość jest kręgosłupem każdej posługi w Kościele i w życiu chrześcijańskim. Ona karmi całe nasze działanie, podtrzymuje je i chroni przed ludzką kruchością i przed powszednimi pokusami. Człowieczeństwo jest wcieleniem prawdziwości naszej wiary. Kto rezygnuje ze swego człowieczeństwa, rezygnuje ze wszystkiego. Człowieczeństwo odróżnia nas od maszyn, od robotów, które nie czują i nie wzruszają się. Kiedy okazuje się, że trudno nam poważnie płakać albo śmiać się namiętnie – to dwie oznaki – wówczas zaczął się proces naszego upadku i przekształcania z „ludzi” w coś innego. Człowieczeństwo to umiejętność okazywania wszystkim czułości i bliskości i życzliwości (por. Flp 4,5). Duchowość i człowie­czeństwo, choć są cechami wrodzonymi, są równocześnie możliwościami, które trzeba co raz pełniej realizować, nieustannie zdobywać i codziennie okazywać.

4. Esemplarità i fedeltà (przykładne postępowanie i wierność): błogosławiony Paweł VI – w ’63 – przypomniał Kurii „jej powołanie do dawania przykładu”[5]. Przykładne postępowanie, by uniknąć skandali, które ranią dusze i zagrażają wiarygodności naszego świadectwa. Wierność naszej konsekracji, naszemu powołaniu, zawsze pamiętając o słowach Chrystusa: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10) i „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie!” (Mt 18,6-7).

5. Razionalità i amabilità (racjonalność i uprzejmość): racjonalność jest potrzebna, aby unikać przesadnych uniesień emocjonal­nych, a uprzejmość, by unikać nadmiaru biurokracji, programo­wania i planowania. Są to przymioty niezbędne dla równowagi osobowości: „Nieprzyjaciel – cytuję ponownie św. Ignacego, przepraszam – bardzo bada, czy dusza jest grubego czy delikatnego sumienia. A jeśli jest subtelna, stara się ją jeszcze bardziej wysubtelnić aż do przesady, żeby ją łatwiej zaniepokoić i zamieszać[6]. Każda przesada jest oznaką jakiegoś zaburzenia równowagi, zarówno przesada w racjonalności, jak i przesada w uprzejmości.

6. Innocuità e determinazione (nieszkodliwość i determinacja): nieszkodliwość czyni nas ostrożnymi w sądzeniu, zdolnymi do powstrzymania się od działań pochopnych i impulsywnych. Jest to zdolność do wydobycia tego, co najlepsze z nas, z innych i z danych sytuacji, działając z troską i zrozumieniem. Jest to czynienie innym tego, co chcielibyśmy, aby nam czyniono (por. Mt 7,12 iŁk 6,31). Determinacja to działanie ze zdecydowaną wolą, z jasną wizją i posłuszeństwem wobec Boga i najwyższego prawa, jakim jest salus animarum (por. KPK kan. 1725).

7. Carità i verità (miłość i prawda): są to dwie nierozłączne cnoty życia chrześcijańskiego: „czynienie prawdy w miłości i życie miłością w prawdzie” (por. Ef 4,15)[7]. Do tego stopnia, że ​​Miłość bez prawdy staje się ideologią destrukcyjnego uszczęśliwiania, a prawda bez miłości staje się ślepym jurydyzmem.

8. Onestà i maturità (uczciwość i dojrzałość): uczciwość to prawość, konsekwencja i działanie z całkowitą szczerością wobec siebie i Boga. Człowiek uczciwy działa poprawnie nie tylko pod okiem nadzorcy lub przełożonego; człowiek uczciwy nie obawia się bycia zaskoczonym, ponieważ nigdy nie zwodzi tego, kto mu ufa. Człowiek uczciwy nigdy nie rządzi się, jak „zły sługa” (Mt 24,48-51), ludźmi lub rzeczami, które zostały jemu powierzone do zarządzania. Uczciwość to podstawa, na której opierają się wszystkie inne cechy. Dojrzałość to dążenie do osiągnięcia harmonii między naszymi zdolnościami fizycznymi, psychicznymi i duchowymi. Jest ona celem i rezultatem procesu rozwoju, który nigdy się nie kończy i nie zależy od naszego wieku.

9. Rispettosità i umiltà (szacunek i pokora): okazywanie szacunku jest cechą dusz szlachetnych i delikatnych; osób starających się zawsze okazywać autentyczny respekt dla innych, dla swej roli, dla przełożonych i podwładnych, spraw, akt, tajemnicy i poufności; ludzi, którzy potrafią uważnie słuchać i uprzejmie mówić. Pokora jest natomiast cnotą świętych i ludzi pełnych Boga, którzy tym bardziej wzrastają w znaczeniu, im bardziej wzrasta w nich świadomość, że są niczym i że nic nie mogą uczynić bez Bożej łaski (por.J 15,8).

10.   Doviziosità – mam słabość do neologizmów – i attenzione (bogactwo duchowe i czujność): im bardziej ufamy Bogu i Jego Opatrzności, tym bardziej będziemy bogaci duchowo i tym bardziej otwarci na dawanie, wiedząc, że im więcej dajemy, tym więcej otrzymujemy. Bezużyteczne jest bowiem otwieranie wszystkich drzwi świętych we wszystkich bazylikach świata, jeśli drzwi naszego serca są zamknięte na miłość, jeśli nasze ręce są zamknięte na dawanie, jeśli nasze domy są zamknięte na gościnność, jeśli nasze kościoły są zamknięte na przyjęcie ludzi. Czujność jest troską o szczegóły i dawanie tego, co w nas najlepsze, nie zmniejszając wyczulenia na nasze wady i słabości. Święty Wincenty a Paulo modlił się: „Panie, daj, bym natychmiast dostrzegł, kto stoi u mego boku, kto smuci się bezradny, kto cierpi i to ukrywa, kto wbrew swej woli jest samotny”.

11. Impavidità i prontezza (nieustraszoność i ochotność): bycie nieustraszonym oznacza nie uleganie zastraszeniu w obliczu trudności, jak Daniel w jaskini lwów, jak Dawid przed Goliatem. Oznacza działanie z odwagą i determinacją, bez letniości, „jako dobry żołnierz” (2Tm 2,3-4). Oznacza umie­jętność uczynienia pierwszego kroku bez ociągania się, jak Abraham i jak Maryja. Natomiast ochotność jest umiejętnością działania wolnego i żwawego, bez przywiązywania się do rzeczy materialnych, doczesnych. Psalm mówi: „do bogactw, choćby rosły, serc nie przywiązujcie” (Ps 61,11). Ochotność oznacza bycie zawsze w drodze, nigdy się zbytnio nie obciążając gromadzeniem rzeczy niepotrzebnych, nie zamykając się w swoich własnych projektach i nie pozwalając, by rządziła nami ambicja.

12. W końcu affidabilità i sobrietà (niezawodność i wstrze­mięźliwość): niezawodnym jest ten, kto potrafi wywiązywać się z obowiązków poważnie i rzetelnie, kiedy jest obserwowany, a zwłaszcza, gdy jest sam. To ten, kto promieniuje wokół siebie poczuciem spokoju, bo nigdy nie zawodzi udzielonego mu zaufania. Wstrzemięźliwość – ostatnia cnota w tym katalogu, jednak nie pod względem ważności – jest zdolnością do wyrzeczenia się tego, co zbyteczne i przeciwstawienia się panującej logice konsumpcji. Wstrzemięźliwość jest roztropnością, prostotą, tym co podstawowe, równowagą i umiarkowaniem. Wstrzemięźli­wość jest spojrzeniem na świat oczami Boga oraz spojrzeniem ubogich i z perspektywy ubogich. Wstrzemięźliwość jest stylem życia[8], który wskazuje prymat drugiego jako zasadę porządku­jącą, i wyraża egzystencję jako troskę i służbę dla innych. Człowiek wstrzemięźliwy jest osobą konsekwentną i zasadniczą we wszystkim, bo potrafi zmniejszyć, odzyskiwać, użyć ponownie, naprawić i żyć z poczuciem umiaru.

Drodzy bracia,

Miłosierdzie nie jest przelotnym uczuciem, ale jest syntezą Radosnej Nowiny jako wybór tych, którzy chcą mieć uczucia „Serca Jezusa”[9], osób, które poważnie chcą naśladować Pana, wzywającego nas: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Mt5,48; Łk 6,36). Mówi ojciec Ermes Ronchi: „Miłosierdzie jest zgorszeniem dla sprawiedliwości, szaleństwem dla inteligencji, pocieszeniem dla nas dłużników. Dług życia, dług bycia kochanym spłacamy jedynie miłosierdziem”.

Niech zatem miłosierdzie kieruje naszymi krokami, inspiruje nasze reformy, oświeca nasze decyzje. Niech będzie ono filarem naszej pracy. Niech ono nas poucza, kiedy powinniśmy iść naprzód i kiedy winniśmy zrobić krok wstecz. Niech ono pozwala nam odczytać małość naszych działań w wielkim planie zbawienia Boga oraz we wspaniałości i tajemniczości Jego dzieła.

Abyśmy to mogli zrozumieć, pozwólmy się oczarować piękną modlitwą powszechnie przypisywaną bł. Oscarowi Arnulfo Romero, a którą po raz pierwszy wygłosił Kard. John Dearden:

Pomagaj nam zawsze zrobić krok wstecz i spojrzeć z dystansu.
Królestwo jest nie tylko niedostępne dla naszych wysiłków, jest także poza naszymi wizjami.
W naszym życiu udaje się nam dokonać jedynie niewielkiej części tego wspaniałego przedsięwzięcia, które jest dziełem Boga.
Nic z tego, co czynimy, nie jest pełne.
To jakby powiedzieć, że Królestwo jest bardziej przed nami samymi.
Żadne stwierdzenie nie mówi wszystkiego, co można powiedzieć.
Żadna modlitwa nie wyraża w pełni wiary.
Żadne credo nie pociąga za sobą doskonałości.
Żadna wizytacja duszpasterska nie przynosi ze sobą
wszystkich rozwiązań.
Żaden program nie realizuje w pełni misji Kościoła.
Żaden cel lub kres nie osiąga pełni.
O to chodzi:
Sadzimy nasiona, które ​​pewnego dnia wzrosną.
Podlewamy nasiona już posadzone, wiedząc, że inni będą ich strzegli.
Kładziemy fundamenty czegoś, co się rozwinie.
Kładziemy zaczyn, który pomnoży nasze możliwości.
Nie możemy zrobić wszystkiego,
ale rozpoczęcie dzieła daje poczucie wyzwolenia.
Daj nam moc, by czegoś dokonać i uczynić to dobrze.
Może być niepełne, ale jest to początek, krok pielgrzymki.
Szansa, aby przejawiła się łaska Boga
i dokonała reszty.
Może się zdarzyć, że nigdy nie zobaczymy jego spełnienia,
ale jest to różnica między mistrzem a robotnikiem.
Jesteśmy robotnikami, a nie mistrzami,
sługami, nie mesjaszami.
Jesteśmy prorokami przyszłości, która nie jest nasza.

Z tymi myślami i z tymi uczuciami, życzę wam dobrego i świętego Bożego Narodzenia, i proszę was, abyście się za mnie modlili. Dziękuję.

 


[1]Ćwiczenia duchowne, 315.

[2] Cfr. Serm. 207, 1 PL 38, 1042.

[3] “Charakter misyjny [Kościoła] nie jest tylko kwestią obszarów geograficznych, lecz odnosi się do ludów, kultur i osób właśnie dlatego, że «granice» wiary nie przebiegają tylko przez terytoria i tradycje ludzkie, ale też i przez serce każdego człowieka. Sobór Watykański ii w sposób szczególny podkreślił, że obowiązek misyjny, obowiązek poszerzania granic wiary jest znamienny dla każdego ochrzczonego i dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej”: Orędzie na Światowy Dzień Misyjny 2013, n. 2.

[4] Mszał rzymski.

[5]Papież Paweł VI, Przemówienie do Kurii Rzymskiej, 21 września 1963, AAS 55 (1963), 793-800.

[6] Ćwiczenia duchowne, 349.

[7] „Miłość w prawdzie, której Jezus Chrystus dał świadectwo swoim życiem ziemskim, a zwłaszcza swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości… To siła, która pochodzi od Boga — odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdy (Benedykt XVI, Enc. Caritas in veritate, 29 czerwca 2009, n. 1: AAS 101 (2009), 641), dlatego potrzeba „łączenia miłości z prawdą nie tylko we wskazanym przez św. Pawła kierunku, «veritas in caritate» (Ef 4, 15), ale również w odwrotnym i komplementarnym kierunku — «caritas in veritate». Prawdy trzeba szukać, znajdować ją i wyrażać w «ekonomii» miłości, a miłość z kolei musi być pojmowana, uwierzytelniana i wprowadzana w życie w świetle prawdy” (tamże, n.2).

[8] Styl życia nacechowany wstrzemięźliwością przywraca człowiekowi „postawę bezinteresowną, szlachetną, wrażliwą na wartości estetyczne, która się rodzi z zachwytu dla istnienia i dla piękna, oraz pozwala odczytywać w rzeczach widzialnych przesłanie niewidzialnego Boga, który je stworzył” (Centesimus Annus, 37); por. AA.VV., Nuovi stili di vita nel tempo della globalizzazione, Fond. Apostolicam Actuositatem, Roma 2002.

[9] Św. Jan Paweł II, Anioł Pański, 9 lipca 1989: “Wezwanie «Serce Jezusa» przywodzi na myśl człowieczeństwo Chrystusa i podkreśla bogactwo uczuć: współczucie chorym, umiłowanie ubogich, miłosierdzie wobec grzeszników, czułą miłość do dzieci, odwagę w demaskowaniu hipokryzji, pychy i przemocy, łagodność wobec przeciwników, gorliwość w szerzeniu chwały Ojca i radość z Jego tajemniczych i opatrznościowych planów łaski. (…) Przypomina o smutku Chrystusa po zdradzie Judasza, o udręce samotności, o niepokoju w obliczu śmierci i o synowskim zdaniu się na wolę Ojca. Wezwanie to mówi przede wszystkim o miłości, która wytryska nieustannie z Jego duszy: nieskończonej miłości do Ojca i bezgranicznej miłości do człowieka”.

 

 https://w2.vatican.va/content/francesco/pl/speeches/2015/december/documents/papa-francesco_20151221_curia-romana.html

 
 
Podziel się z innymi:

OTWÓRZ SIĘ NA BOŻE ŁASKI

ROK MIŁOSIERDZIA

VII DZIEŃ OKTAWY NARODZENIA PAŃSKIEGO

 

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, z Twojej woli wszelkie dążenie człowieka do Ciebie ma swój początek i swoje dopełnienie w tajemnicy Narodzenia Twojego Syna, spraw, abyśmy należeli do Chrystusa, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków

 

Czytanie 1 J 2, 18-21

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła

Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni spośród nas, lecz nie byli z nas, bo gdyby byli z nas, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są z nas.

Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakbyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.

 

Psalm Ps 96 (95), 1-2. 11-12. 13 (R.: por. 11a)

Refren: Niebo i ziemia niechaj się radują.

1          Śpiewajcie Panu pieśń nową,

            śpiewaj Panu, ziemio cała.

2          Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię,

            każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Refren: Niebo i ziemia niechaj się radują.

11        Niech się radują niebiosa i ziemia weseli,

            niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.

12        Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,

            niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Refren: Niebo i ziemia niechaj się radują.

13        Przed obliczem Pana, który już się zbliża,

            który już się zbliża, by osądzić ziemię.

            On będzie sądził świat sprawiedliwie,

            a ludy według swej prawdy.

Refren: Niebo i ziemia niechaj się radują.

 

Ewangelia J 1, 1-18

✠ Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».

Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

 

31 grudnia.

W Australii i na Dalekim Wschodzie trwa już żegnanie starego roku. W naszym kraju do północy i zmiany kalendarzowej daty brakuje, gdy piszę te słowa, odrobinę ponad 12 godzin .

Część z nas pójdzie wieczorem na przebłagalno- dziękczynne msze święte, część spędzi tę noc na czuwaniach w kościołach, sanktuariach, klasztorach. Część będzie się bawić na różnych imprezach i składać sobie życzenia pomyślności w nadchodzącym roku. Jeszcze inni będą na swoich służbach pracować i tym życzę aby był to dla nich dobry i owocny czas.

Wszyscy, każdy z osobna i wszyscy razem, niezależnie od tego gdzie dziś przebywamy jesteśmy zaproszeni aby sięgnąć, aby otworzyć się na łaski jakie Wcielone Słowo dla Ciebie, dla mnie, dla nas przygotowało. Nie na tak popularną w rozmaitych reklamach i tytułach „magię” ale na Boże Łaski, które z magią nie mają nic wspólnego.

W jednym z objawień Maryi, jakie miała patronka dzisiejszego dnia  – święta Katarzyna, widziała ona, jak z dłoni Maryi spływają na kulę ziemską wielobarwne promienie. Jednak część z tych promieni była koloru szarego. Święta Katarzyna zapytała, dlaczego tak jest, że część promieni jest szara. W odpowiedzi usłyszała, że są to łaski, które Pan Bóg pragnie udzielać światu, ale o które nikt z ludzi nie prosi.

O jakie łaski obawiamy się prosić czy wręcz nie chcemy prosić? Co tak naprawdę rozumiemy przez słowo Łaska? Czy zgadzamy się ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, że wszystko jest łaską, również to co trudne w naszym życiu?

Maryja, Niepokalana Matka Słowa Wcielonego, Ta o której Anioł powiedział – Pełna Łaski – przypatrzmy się Jej życiu, przypomnijmy sobie nie tylko Jej radości, ale i Jej trudności i boleści. Spójrzmy na nasze życie Jej oczyma.

Otwierając się na prawdziwą Światłość, która nie przeminie jak najbardziej kolorowe sztuczne ognie, otwieramy się na Jego nieprzemijającą moc. Moc Słowa Wcielonego, dzięki której stajemy się dziećmi Bożymi.

Na ile Słowo, które jest Początkiem i Końcem wszystkiego, przemieniło nas w tym kończącym się dziś roku, na ile skorzystaliśmy z Jego pomocy w naszych trudach i ciemnościach? A może odrzucaliśmy lub oskarżaliśmy Je, obwiniając za nasze dramaty, niepowodzenia, za brak ratunku w wyznaczonym przez nas czasie?

O co zechcemy Je dziś poprosić, za co najbardziej podziękować?

Słowo Wcielone zamieszkało między nami. Jest obecne w naszych relacjach. Czy nie ranimy Go naszymi słowami czy nieopanowanym zachowaniem?

Jeśli wierzymy w Jego Imię, tak jak wyznajemy to w Credo, jak wyznali to nasi bliscy  podczas  naszego Chrztu Świętego, jak wyznajemy to w naszej codziennej modlitwie, to jesteśmy dziećmi Bożymi, i z Boga się narodziliśmy, aby czerpiąc łaskę po łasce, nieść Boże światło tam gdzie w dzisiejszym świecie jest ono potrzebne.

 

Błogosławionej Oktawy Narodzenia Pańskiego.

Podziel się z innymi:

LITANIA NA OSTATNI DZIEŃ ROKU

Kyrie elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!

Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże,    zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże …  

Duchu Święty, Boże …

Święta Trójco, jedyny Boże …

Łaskawy i miłosierny Boże …

Boże, który stworzyłeś nas z niczego na obraz i podobieństwo swoje,dziękujemy Ci za to.  

Boże, który dałeś nam duszę nieśmiertelną …

Boże, który wybawiłeś nas od wiekuistego potępienia …

Boże, który pomimo naszych grzechów zawsze wyświadczasz nam Miłosierdzie …

Boże, który dajesz nam deszcze i pogodę słoneczną …

Boże, który nas żywisz i utrzymujesz przy życiu …

Boże, który zsyłasz nam kapłanów i nauczycieli …

Boże, który  uwolniłeś nas swoją pomocą od tylu niebezpieczeństw …

Boże, który zechciałeś nas utrzymywać w pokoju i jedności…

My grzeszni, prosimy Cię, wysłuchaj nas Panie 

Abyś zechciał być naszym dobroczyńcą i w przyszłym roku, prosimy Cię …

Abyś zechciał oświecać mądrością i umacniać naszego papieża Franciszka, prosimy Cię…

Abyś zechciał napełnić gorliwością apostolską naszego metropolitę arcybiskupa Kazimierza Nycza i naszych biskupów  i wszystkich kapłanów, prosimy Cię …

Abyś zechciał kierować wszystkie świeckie rządy dla dobra ich poddanych, prosimy Cię …

Abyś zechciał być pomocny rodzicom, prosimy Cię …

Abyś zechciał użyczyć wszystkim chrześcijanom ducha jedności i braterskiej miłości, prosimy Cię …

Abyś zechciał zawrócić błądzących na drogę prawdy i dobra, prosimy Cię …

Abyś zechciał być Ojcem biednych, opuszczonych, wdów i sierot, prosimy Cię …

Abyś zechciał pocieszyć zasmuconych i przybyć na pomoc uciśnionym, prosimy Cię …

Abyś zechciał pokrzepić chorych, a umierających doprowadzić do życia wiecznego, prosimy Cię …

Abyś zechciał odpłacić łaskami niebieskimi naszym dobroczyńcom ich dary, prosimy Cię …

Abyś zechciał zachować nas od powietrza, głodu, ognia, wojny i wszelkich chorób, prosimy Cię …

Abyś zechciał odwrócić wszelkie nieszczęścia od naszych mieszkań, prosimy Cię …

Abyś zechciał wprowadzić nas po skończonym życiu do szczęśliwej wieczności, prosimy Cię …

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.

Baranku Boży, kóry gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się.

Ojcze Miłosierdzia i Boże wszelkiej pociechy, dziękujemy Ci przez Jezusa Chrystusa, Twego jednorodzonego Syna, żeś zechciał darować nam z Twojej ojcowskiej dobroci ten jeszcze jeden rok dla poprawy naszego życia. Mocno i szczerze postanawiamy, jesli nas jeszcze przy życiu zechcesz zostawić, służyć Ci w następnym roku z większą wiernością. Racz nam o Boże, udzielić Twej łaski dla wykonania tego postanowienia. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen. 

Podziel się z innymi:

MODLITWA NA OSTATNI DZIEŃ ROKU

Wysławiamy Cię, Panie nasz Boże, za Twoją nieskończoną dobroć- jaką okazałeś każdemu z nas w minionym roku: za życie i zdrowie, za pracę i jej owoce, za płody ziemi, odzież i mieszkanie, za Ojczyznę, za każde materialne dobro, które nas umacnia, daje radość i zachwyca pięknem stworzenia.

Błogosławimy Cię Panie, za Twe niepojęte miłosierdzie, które nas podnosi z grzechów, naprawia nasze błędy, przywraca godność i łaskę, za sakrament pojednania, za wzajemne przebaczenie w rodzinie i wspólnocie, za przemianę serca i nadzieję.

Chwalimy Cię Panie, za Twą nieprzebraną miłość, przez którą nas ze Sobą jednoczysz: za Kościół Święty i jego misję, za dar powołania i służbę Tobie, za Twoją bliskość i hojność w Eucharystii, za sakramenty chrztu, kapłaństwa i małżeństwa, za święte śluby zakonne, za Twoją wierność i nasze wytrwanie w wierze, za pokój, radość i wszystkie Twe łaski.

Wywyższamy Cię Panie, za wszelkie cierpienia i troski, za każdą łzę i chorobę, za trudności i wątpliwości, bo przez nie nas oczyszczasz, ukazujesz nam naszą kruchość i to, jak bardzo potrzebujemy Twej mocy i zbawienia.

Dziękujemy Ci Panie, za radość i dobro, za rodzinę i wspólnotę, za przyjaciół, za każdego spotkanego człowieka, za dobre słowo i uśmiech, za pomoc i okazję do czynienia dobra, za wszystkie minione dni i noce, za wydarzenia małe i wielkie, w końcu za to, że tu i teraz możemy stać przed Tobą i oddawać Ci chwałę.

Wszystko to Twój dar, przez wszystko prowadzisz nas do Twego Królestwa. Tobie chwała na wieki.

Ciebie, Boże, wielbimy, Ciebie, Panie, wysławiamy…

Podziel się z innymi:

MODLITWA NA KONIEC ROKU

MODLITWA

Boże, któremu właściwą rzeczą jest litować się zawsze i przebaczać: przyjmij błagania nasze, aby nas i wszystkie sługi Twoje, którzyśmy związani pętami grzechu, miłosierdzie Twojej litości łaskawie rozgrzeszyło…

Boże, którego grzech obraża a pokuta przejednywa: wysłuchaj łaskawie pokornych próśb swojego ludu i odwróć od nas bicz zagniewania Twojego, któryśmy ściągnęli przez nasze winy…

Boże, od którego święte pragnienia, dobre rady i sprawiedliwe uczynki pochodzą, racz obdarzyć sługi Twoje takim pokojem, jakiego świat dać nie może, aby i serca nasze były poddane Twoim przykazaniom i po oddaleniu trwogi przed nieprzyjaciółmi czasy nasze pod Twoją opieką były spokojne…

Podziel się z innymi:

DUCHOWY BILANS ROKU

W domowych dziennych kalendarzach pozostała ostatnia kartka do zerwania. Te tygodniowe i dwutygodniowe są już nowe, z pierwszą kartą na przełom 2015/2016 i zaznaczonymi pierwszymi datami stycznia 2016. Duchowe podsumowanie roku dokonało się najpierw w sakramencie pojednania i pokuty. 

Kończący się 2015 rok był dla mnie wyjątkowo pracowity. W moim wieku powinno się chyba zwalniać tempo, a nie pracować na granicy wytrzymałości. Do dotychczasowych doszły nowe rozwijające i ciekawe obowiązki, do tego nowe duże projekty, część zakończona sukcesem, a część jeszcze trwa. Te zawodowe zaangażowania nie do końca współgrały z badaniami, dalszą diagnostyką itd. Lekarze różnych specjalności uprzejmie podrzucają mnie swoim kolegom i koleżankom po fachu, do dalszych badań i raczej ich rozwoju, a nie mojego wyleczenia. Ufam, że w tym nowym, przecież dłuższym roku, coś się w tym zakresie na lepsze zmieni. Mój Anioł Stróż obiecuje, że będzie lepiej i ja Mu wierzę.  

Co dzień o poranku modliłam się: „Panie proszę udziel mi sił i światła Ducha Świętego, abym wykonała wszystko to, czego ode mnie oczekujesz w dniu dzisiejszym, na Twoją większą chwałę i dla zbawienia mojej duszy.”   Wieczorem zaś dziękowałam za wszystko i przepraszałam za potknięcia, niedociągnięcia, braki w zaangażowaniu, duchową chwilową głuchotę czy ślepotę, ufając, że Pan w kolejnym dniu będzie nadal mnie oczyszczał, napominał, wskazywał, pouczał, prostował. Bywało, że zanim dotarłam do przepraszania zmordowana całym dniem i jako tako ogarniętymi bólami usypiałam jedynie dziękując Bogu. Gdy jednak różne dokuczliwości budziły mnie w nocy wracałam do przerwanej modlitwy przed Panem.

Z tego wszystkiego najbardziej brakowało mi blogowych spotkań. Kłopoty z komputerem, awarie lamp i oczu, przemęczenie nie ułatwiały regularnego kontaktu. Ufam, że ten rok będzie pod tym względem bardziej łaskawy. Pracy nadal będzie sporo jeśli nie więcej, ale udało się z Bożą pomocą wspomóc moje oczy, a technika jest na dobrej drodze do wymiany i tym samym większej niezawodności.

Mijający rok przyniósł trochę zmian w relacjach z moimi bliźnimi. Z jednymi więzy się zacieśniły, z innymi poluzowały, jednych poznałam lepiej, drugich dopiero poznaję. Jedni byli powodem radości, inni smutku i łez. Cieszyłam się z ich sukcesów i martwiłam porażkami. Towarzyszyłam im na ile to było możliwe modlitwą, słowem, wsparciem. Sama wiele, a nawet więcej niż dałam, otrzymywałam od bliźnich i od Pana Boga.

Plany na najbliższe miesiące – codzienne nawracanie się do Pana z  pomocą Jego Słowa i regularne stosowanie lekarstw jakie zalecił Ojciec Święty Franciszek na choroby duchowe.   

Dziś z całego serca Panu Bogu dziękuję za wszystkie dni i noce, i to co one 2015 roku w sobie niosły we wszystkich obszarach życia, szczególnie dziękuję za te, które były dla mnie osobiście najtrudniejsze i najboleśniejsze. Wszystko i wszystkich zawierzam i zanurzam w Bożym Miłosierdziu. Wszystko jest łaską.

 

Podziel się z innymi:

KONIEC I POCZĄTEK ROKU, CZYLI KIEDY? TRADYCJE I HISTORIA

O niczym chyba nie napisano tak wiele nieprawdziwych informacji, jak o tradycjach sylwestrowych. Jeśli gdzieś przeczytamy, że zabawy sylwestrowe mają tysiącletnią tradycję, nie wierzmy. Z końcem roku nic wspólnego nie ma ani św. Sylwester, ani Sylwester II, który był papieżem w roku tysięcznym. Jak zatem było naprawdę?

Naprawdę huczne zabawy sylwestrowe organizuje się dopiero od końca XIX wieku. Noworoczne tradycje mają więc wyjątkowo krótką historię.

Od Syriusza do Juliusza

Oczywiście ludzkość od najdawniejszych czasów świętowała początek nowego roku.

Kalendarz oparty na roku słonecznym, czyli okresie, w którym Ziemia obiega Słońce, znano już w starożytnej Mezopotamii i Egipcie.

Za początek roku starożytni Egipcjanie uznawali 21 września, gdy na niebie pojawiała się czczona przez nich gwiazda Syriusz.

W innych kulturach za początek roku uznawano zwykle wiosenne zrównanie dnia z nocą, gdy natura budzi się do życia. 

W starożytnym Rzymie pierwszy miesiąc roku poświęcony był bogowi Marsowi i rozpoczynał się 1 marca. Miesiące miały na przemian 30 i 31 dni. Pewne zamieszanie wprowadził cesarz Oktawian August. Nazwał swym imieniem szósty miesiąc następujący po miesiącu poświęconemu Juliuszowi Cezarowi (pierwotne, wywodzące się z łaciny nazwy miesięcy pozostały w językach romańskich i germańskich). Nie chciał być gorszy, więc wydłużył „swój” miesiąc do 31 dni. Odbiło się to na długości ostatniego miesiąca – lutego, który do tej pory i tak miał 30 dni tylko w lata przestępne. Teraz pozostało w nim 28-29 dni.

Z datą 1 stycznia wiązało się natomiast w starożytnym Rzymie od II w p.n.e. jedno ważne wydarzenie – wówczas obejmowali władzę konsulowie, najważniejsi urzędnicy republiki.

I chociaż generalnie czas liczono od roku założenia Rzymu, to urzędowe dokumenty datowano zwykle kadencjami poszczególnych konsulów (np. „w trzecim roku konsulatu Caiusa Juliusa”).

1 stycznia jako początek kadencji miał więc spore znaczenie praktyczne.

Co kraj to obyczaj

W świecie chrześcijańskim wielkie znaczenie miało wyznaczenie daty Narodzenia Jezusa na 25 grudnia. Datę taką przyjęto oficjalnie na soborze w Nicei w roku 325.

W niektórych miejscach zaczęto traktować ten dzień jako początek roku.

Wielu teologów twierdziło jednak, że początek roku należy przesunąć na chwilę Zwiastowania, o dziewięć miesięcy wcześniejszą, czyli na 25 marca. Tak np. sugerował Dionizy Mały, mnich, który w VI wieku obliczał dokładną datę narodzin Chrystusa.

Rozpowszechniło się także – również uzasadnione religijnie – liczenie Nowego Roku od Wielkanocy (mimo że była świętem ruchomym).

W średniowieczu panował więc pod tym względem duży bałagan.

W państwie Karola Wielkiego (784-814) jako początek roku przyjmowano dzień Bożego Narodzenia, a w tym samym czasie w Anglii – Wielkanoc.

Potem, wraz z feudalnym podziałem Europy na mniejsze państewka – zamieszanie rosło.

We Francji np. rok zaczynał się w :

Beauvais 25 grudnia,

w Reims 25 marca,

a w Paryżu w Niedzielę Wielkanocną.

Nie wdając się w szczegóły powiedzmy, że najczęściej za początek roku uznawano Boże Narodzenie (regiony zachodnie i południowe), Zwiastowanie (Normandia, Poitou, część środkowej i wschodniej Francji), Wielkanoc (Flandria, Artois, domena królewska).

Podobna mozaika panowała w państwach włoskich i niemieckich.

W Anglii do roku 1066 rozpoczynano rok na Wielkanoc, a następnie, od 1155 – w dniu 25 marca.

W Polsce i w Hiszpanii świętowano Nowy Rok w Boże Narodzenie.

Data kompromisowa

Największe chyba zamieszanie panowało we Francji. Tam też najwcześniej wprowadzono obecny zwyczaj rozpoczynania roku 1 stycznia.

Król Francji, Karol IX (brat naszego Henryka Walezego) wydał w tej sprawie edykt w 1563 r.

Wybrał datę kompromisową, która nie faworyzowała żadnej z dzielnic państwa.

Pomysł dość opornie przyjmował się w Europie. Rosja obchodzi Nowy Rok 1 stycznia od 1700 roku, a Anglia dopiero od 1752.

Wszędzie zresztą traktowano tę datę jako administracyjną, ale jej nie świętowano.

Dopiero na przełomie XIX i XX wieku narodził się zwyczaj urządzania zabaw sylwestrowych.

Najpierw w dużych miastach, wśród bogatych ludzi, potem, w XX wieku, stopniowo również w uboższych warstwach społeczeństwa.

Na początku XX wieku pojawiły się sylwestrowe zwyczaje lokalne. Np. w Hiszpanii o północy z każdym uderzeniem zegara zjada się jedno winogrono. Obyczaj ten pojawił się w roku 1909 i stał się tak popularny, że stosują się do niego prawie wszyscy.

Duńczycy z kolei wdrapują się na krzesło i w chwili wybicia godziny 12 zeskakują z niego, by „skacząco” wejść w nowy rok.

Mimo unifikacji współczesnego świata na innych kontynentach wciąż obchodzi się Nowy Rok w odmiennych terminach.

Np. Chińczycy nie rezygnują ze swego kalendarza księżycowego i świętują między 21 stycznia a 19 lutego, zależnie od roku.

(źródło: www.wiara.pl)

Podziel się z innymi:

ROK KALENDARZOWY

Nasz współczesny kalendarz wywodzi się z kalendarza rzymskiego. Nawet jego nazwa ma łacińskie pochodzenie: Calendae była to w Rzymie nazwa pierwszego dnia każdego miesiąca.

Kalendarz rzymski był początkowo kalendarzem słonecznym. Liczył wtedy 304 dni i dzielił się na 10 nierównych miesięcy. Ten układ miesięcy oddają ich łacińskie nazwy przejęte przez wiele języków Europy, na przykład November (listopad) to miesiąc „dziewiąty”, December (grudzień) oznacza „dziesiąty”. Początek roku następował w pierwszym dniu marca.

Król Numa Pompiliusz w VII wieku p.n.e. przekształcił kalendarz na księżycowy i dodał 2 miesiące (styczeń i luty). Rok rzymski liczył 355 dni i co pewien czas kapłani dodawali miesiąc przestępny. Jednak mimo tego pod koniec Republiki różnica pomiędzy datą a właściwym terminem wynosiła już 90 dni. Początkiem roku pozostał marzec – do czasu, aż w roku 153 p.n.e. pojawiła się sytuacja wymuszająca zmianę.

Trwała wojna w Iberii (dzisiejszej Hiszpanii), a wojska mogli poprowadzić jedynie wybieralni konsulowie (trzeba pamiętać, że były to czasy Republiki Rzymskiej i wszelkie demokratyczne procedury były skrupulatnie przestrzegane). Ponieważ czas naglił, postanowiono przesunąć początek roku na 1 stycznia, aby po wcześniejszym objęciu stanowisk przez konsulów rozpocząć ofensywę. Później już wszyscy konsulowie obejmowali urząd 1 stycznia.

W roku 45 p.n.e. Juliusz Cezar zlecił greckiemu matematykowi i astronomowi Sozigenesowi opracowanie nowego kalendarza, który miał likwidować dotychczasowe niedogodności. Był to tak zwany kalendarz juliański. Ustalono, że rok zwrotnikowy liczy 365,25 dni. Tyle miał też liczyć rok kalendarzowy. Dodanie do roku rzymskiego 10 dni pozwoliło osiągnąć dzisiejszą liczbę dni w poszczególnych miesiącach. Dalej ustalono, że po trzech latach zwykłych będzie następował rok przestępny, liczący 366 dni, a dodatkowy dzień zostanie dopisany do lutego, formalnie jeszcze wtedy ostatniego dnia roku. Numer roku przestępnego miał być podzielny przez cztery. Juliusz Cezar krótko po reformie został zamordowany i dopiero za panowania Oktawiana Augusta weszła ona w życie. Wtedy też formalnie pierwszym dniem roku stał się 1 stycznia.

Do wieku VI po Chrystusie nie było właściwie ustalonej, wspólnej formy liczenia czasu. Najdawniej znano rok księżycowy, ale już starożytni Egipcjanie i Babilończycy znali również dokładniejszy rok słoneczny i posługiwali się nim. Tych dwóch sposobów liczenia lat używano na różnych obszarach ziemi i przez różne narody: od Ameryki Południowej poprzez Europę, Afrykę, po daleki wschód Azji.

Większa jeszcze rozbieżność panowała w datowaniu wydarzeń historycznych. Najczęściej posługiwano się liczbą lat panowania poszczególnych dynastii czy też władców.

Izraelici prowadzili chronologię od biblijnego opisu stworzenia świata (pierwszy rok naszej ery przypadał w 5199 roku), Grecy starożytni od pierwszej olimpiady (776 przed Chr.), Rzymianie od założenia Rzymu (753 przed Chr.).

Dionizy Exiguus, mnich (w. VI), wpadł na pomysł, aby lata nowej ery obliczać od narodzenia Pana Jezusa. Wyliczył on, że przypada ono 25 grudnia 753 roku od założenia Rzymu. Od czasu panowania cesarza Teodozjusza Wielkiego (379-395) religia chrześcijańska została uznana za panującą w imperium rzymskim. Nie było więc trudno w wieku VI wprowadzić datę przyjścia Chrystusa Pana na ziemię jako pierwszy rok i początek liczenia nowej ery, tym bardziej, że cesarstwo zachodnio-rzymskie przestało istnieć, a faktycznymi władcami i przywódcami duchowymi zachodniej Europy byli papieże. Za cesarza Karola Wielkiego (+ 814) sposób liczenia lat ustalił się ostatecznie i tak pozostało dotąd.

Średni rok juliański miał 365,25 dnia, podczas gdy rok zwrotnikowy ma 365,242199 dnia. Rok w kalendarzu juliańskim jest zatem o ponad 11 minut dłuższy niż nasz rok. Po 128 latach daje to 1 dobę różnicy. W XVI wieku różnica urosła do 10 dni. Stanowiło to coraz większy problem. Nad jego rozwiązaniem pracowały największe umysły epoki, w tym również Mikołaj Kopernik.Ostatecznie reformy dokonał w roku 1582 Papież Grzegorz XIII, który stworzył tak zwany kalendarz gregoriański. Najpierw wydał dekret, ustalając, że po 4 października 1582 roku nastąpi 15 października, zachowując jednak następstwo dni tygodnia (po czwartku nastąpił piątek). Nie wszyscy byli zadowoleni. Wielu uważało, że zabrano im 10 dni życia. Z tego też powodu wybuchły nawet zamieszki.

Zadanie wyrównania w przyszłości roku kalendarzowego rozwiązano, zamieniając niektóre lata przestępne na zwykłe. Większość lat to lata zwykłe, ale rok o numerze podzielnym przez 4 jest rokiem przestępnym, chyba że jego numer dzieli się przez 100 – wówczas pozostaje rokiem zwykłym, pod warunkiem jednak, że nie dzieli się przez 400, gdyż wtedy jest znowu rokiem przestępnym. Np. rok 1900 był zwykły, a rok 2000 był rokiem przestępnym. W ten sposób średni rok gregoriański ma w cyklu 400-letnim 303 lata zwykłe i 97 przestępnych, a więc liczy 356,2425 dnia.

Nowy kalendarz rozpowszechniał się szybko. Polska przyjęła go oficjalnie w roku 1586, Anglia w 1752, Japonia w 1873, a Rosja dopiero po rewolucji październikowej, która wybuchła, według naszego kalendarza, nie w październiku, a w listopadzie. Najpóźniej, bo w roku 1923, nowy kalendarz przyjęła Grecja. Kalendarz juliański nadal używany jest w Kościele prawosławnym. Stąd wielkie święta chrześcijańskie odbywają się w różnych terminach. Za naszego życia nie zaobserwujemy innych różnic pomiędzy kalendarzami. Będą widoczne dopiero w roku 2100.

Miesiąc to jednostka oparta na obserwacji zmian oświetlenia Księżyca. Przypomnijmy, że w języku staropolskim miesiącem nazywano właśnie Księżyc. Zwykle miesiąc liczy się od nowiu do nowiu. W nowiu Księżyc zwrócony jest do obserwatora stroną nieoświetloną, czyli początek miesiąca liczy się od momentu pojawienia się na ciemnej tarczy Księżyca pierwszego błysku odbitego światła słonecznego. W ciągu roku mamy ponad 12 okresów miesięcznych.
Polskie nazwy miesięcy są odbiciem tego, co się dzieje w przyrodzie w poszczególnych okresach czasu; styczeń od styku dwóch lat – starego i nowego roku; luty, czyli srogi, bo jest to najzimniejszy miesiąc; marzec, gdyż rozmarza przyroda, koniec zimy, początek wiosny; kwiecień, gdyż pojawiają się kwiaty; maj, gdyż kwiaty są wszędzie; szczyt wiosenny: czerwiec – od chrząszczyka czerwca, z którego wyrabiano czerwony barwnik; lipiec, gdyż kwitną lipy; sierpień, gdyż skończono żniwa sierpami (nie znano kos); wrzesień – od kwitnącego wrzosu; październik od paździerzy, gdyż był to miesiąc obróbki lnu i konopi; listopad, opadają liście; grudzień od grudy, czyli zmarzniętej ziemi.Inne narody przyjęły nazwy miesięcy od dawnych Rzymian.

Dni tygodnia liczono od niedzieli, której znowu nazwa polska wywodzi się od słowa „nie działać”, gdyż zakazana jest w niedzielę ciężka praca. Nazwy inne są jasne: poniedziałek – pierwszy dzień po niedzieli; wtorek – drugi (wtórny); środa – środkowy; czwartek – dzień czwarty; piątek – dzień piąty; nazwa soboty wywodzi się z hebrajskiego sabat (szabat). Tak więc i w nazwach dni tygodnia niedziela jest dniem centralnym.

Kościół Katolicki traktuje każdy rok, dany mu od Boga jako pamiątkę pobytu Chrystusa na naszej ziemi i dokonanego przez Niego dzieła zbawienia rodzaju ludzkiego (memoria Domini). Kościół też stara się każdym dniem, a zwłaszcza przez niedzielę i dni święte, przypomnieć swoim wiernym ważniejsze wydarzenia z dziejów Jezusa Chrystusa i przez to utrzymać wśród nich żywą wiarę w Niego (pronuntiatio Domini). Wreszcie pragnie przygotować swoich wiernych na powtórne przyjście Chrystusa Pana na ziemię, które On w sposób tak uroczysty zapowiedział, aby na wieki połączyć się z Nim w chwale wiecznej (adventus Domini).

CzasPodstawową jednostką w każdym kalendarzu jest doba. Jest to jednostka czasu związana a obrotem Ziemi wokół własnej osi. Wyjaśnienia wymaga podział doby na 24 godziny. Zawdzięczamy go Sumerom, którzy początkowo dzielili dobę na 12 godzin (liczba 12 była powszechnie stosowana w liczeniu, czego pozostałością jest nasz tuzin). Później spadkobiercy Sumerów, mieszkający również w Mezopotamii Babilończycy, podzielili dobę na 12 godzin dziennych i 12 nocnych, co w sumie dawało 24. Długość ich trwania zmieniła się wraz z porami roku. Przy niewielkiej dokładności zegarów słonecznych było to jednak mało istotne. Później godzinę podzielono na 60 minut, tworzących 4 kwadranse po 15 minut. Minutę podzielono na 60 sekund.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA MELANIA MŁODSZA, RZYMIANKA

ŚWIĘTA MELANIA MŁODSZA, RZYMIANKA

 31 grudnia

Mało popularna święta. Jednak dobrze znana w mojej rodzinie, gdyż jest patronką mojej śp. Mamy – Melanii. Mama bliżej poznała jej dzieje podczas swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej w 1998 (zm. 1999). 

Święta Melania Młodsza urodziła się w Rzymie około 383 roku, zmarła w Jerozolimie 31 grudnia 439 roku.

 Należała do znanej zamożnej, rzymskiej, patrycjuszowskiej  rodziny Valerii. Ze strony ojca była wnuczką Melanii Starszej. Jej rodzice Publicola i Albina, wydali ją za mąż za rzymskiego patrycjusza Pinianusa, gdy miała zaledwie 13 lat.

 Po wczesnej śmierci swoich dwojga dzieci, żyła z mężem we wstrzemięźliwości, poświęcając się całkowicie działalności dobroczynnej, na co przeznaczyła swój cały pokaźny majątek.

 Uciekając przed najazdem Wizygotów, opuściła wraz z mężem w 408 roku Rzym i przez około 2 lata żyła w okolicach Messyny na Sycylii. Tu wraz z mężem i byłymi niewolnikami prowadziła życie o charakterze monastycznym.

W 410 roku udała się do Afryki Północnej, gdzie przebywała przez 7 lat. W tym czasie wraz z mężem i matką poznała bliżej św. Augustyna z Hippony i Paulina z Noli.

Poświęcała swój czas pracy charytatywnej i pogłębianiu pobożności, otaczając szczególną troską dusze.

Ufundowała klasztor żeński, którego przez czas pobytu w Afryce była  przełożoną. Była również fundatorką klasztoru męskiego, nad którym nadzór objął jej mąż.

W roku 417 Melania wraz z mężem i matką wyruszyła do Palestyny . Przez rok mieszkali w schronisku dla pielgrzymów w Jerozolimie, gdzie poznali św. Hieronima. Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży swoich dóbr w Hiszpanii składała liczne dotacje na dzieła charytatywne.

W tym też czasie odbyła podróż do Egiptu, gdzie odwiedziła najbardziej znane ośrodki życia monastycznego i pustelniczego oraz spotkała się z Cyrylem Aleksandryjskim.

Po powrocie do Jerozolimy przez blisko dwanaście lat mieszkała w ufundowanym przez siebie klasztorze na Górze Oliwnej. Po śmierci najbliższych ufundowała ponadto klasztor męski, kaplicę oraz kościół. Pod koniec swojego życia odwiedziła na krótko Konstantynopol, gdzie uczestniczyła w polemice ze swoim wujem poganinem Volusianem oraz w konflikcie z Nestorianami.

Po powrocie do Jerozolimy w 438 roku spotkała się z żoną cesarza Teodozjusza, cesarzową Eudocją.

Wkrótce po wyjeździe cesarzowej Eudocji z Jerozolimy, Melania odeszła do Pana.

Podobnie, jak jej babcia Melania Starsza zaliczana jest do grona Matek Pustyni.

(źródła: 
http://www.catholic.org/saints/saint.php?saint_id=426

http://www.newadvent.org/cathen/10154a.htm
 tłumaczenie własne) 

Podziel się z innymi: