UCZEŃ KRÓLESTWA

WSPOMNIENIE OBOWIĄZKOWE ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI, PREZBITERA

Kolekta

Boże, Ty powołałeś w swoim Kościele świętego Ignacego do szerzenia Twojej większej chwały, spraw, abyśmy walcząc na ziemi z jego pomocą i za jego przykładem,  zasłużyli na udział w jego niebieskiej chwale. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Jr 18, 1-6

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza. Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: „Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa”.

Zstąpiłem do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi.

Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: „Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? – rzekł Pan. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku”.

 

Psalm Ps 146, 1-6

Refren: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba.

Chwal, duszo moja, Pana.

Będę chwalił Pana do końca swego życia,

będę śpiewał mojemu Bogu,

dopóki istnieję.

Refren: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba.

Nie pokładajcie ufności w książętach

ani w człowieku, który zbawić nie może.

Gdy duch go opuści, znowu w proch się obraca

i przepadają wszystkie jego zamiary.

Refren: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba.

Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba,

kto pokłada nadzieję w Panu Bogu.

On stworzył niebo i ziemię, i morze,

ze wszystkim, co w nich istnieje.

Refren: Szczęśliwy, kogo wspiera Bóg Jakuba.

 

Ewangelia Mt 13,47-53

Słowa Ewangelii według św. Mateusza. Jezus powiedział do tłumów: „Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Zrozumieliście to wszystko?” Odpowiedzieli Mu: „Tak jest”. A On rzekł do nich: „Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

 

 

Codzienność utkana z mniejszych i większych, łatwych i trudnych, mniej i bardziej znaczących wyborów. One wyznaczają kierunek dalszej drogi – drogi wiodącej ku Królestwu albo na bezdroża. Decyzje podejmowane pod wpływem słabości, pychy, impulsów, ukrytych lub nieuporządkowanych pragnień. Ich skutki odczuwamy już teraz, a niektórych odczujemy i poznamy dopiero przy końcu świata.

Kryteria wyboru. Uczymy się ich od najmłodszych lat. Niektóre przyjmujemy jako własne drogowskazy, inne odrzucamy. Niektóre towarzyszą nam przez jakiś etap w naszym życiu, inne przez całe życie. Kryteria Ewangelii pomagają odkryć co jest zgodne a co nie z wolą Bożą. Wskazują co będzie na większą chwałę Bożą, a co na naszą przemijającą chwałę. Umacniają w służbie Bożej i wskazują na zagrożenia w wypełnianiu obowiązków.

Uczeń Królestwa potrafi umiejętnie rozróżniać. Korzysta z całego Skarbca Słowa Bożego, aby odkryć wolę Bożą w swojej codzienności i na nią jak najlepiej odpowiedzieć.

Przeszkodą w umiejętnym rozpoznawaniu Bożej woli są nasze nieuporządkowane pragnienia. Nie zdajemy albo nie chcemy zdawać sobie z nich sprawy.

Niektórzy odrzucają wszystko to co według ich osądu ich ogranicza lub nie spełnia ich oczekiwań. Uznają, że posiadają dość wiedzy aby rozpoznawać co jest dobre a co złe. Prowadzą sami siebie, sami dla siebie są normą i centrum, kierując się swoją własną chwałą i upodobaniem.

Inni w obronie przed własnymi lękami, kolejnymi bolesnymi zranieniami uznają, że dobre jest to co nie rani, nie boli, zapewnia komfort i spokój psychiczny i materialny. Choć może nie czynią zła, przez zaniedbanie z własnej wygody większego dobra, nie przyczyniają się do rozwoju Królestwa.

Jeszcze inni dają się zwodzić fałszywemu dobru, prowadzącemu w ostateczności do zła.

Nie zastanawiamy się nad dalekimi skutkami naszych wyborów i decyzji. W ciągu roku, przytłoczeni wieloma sprawami nie poświęcamy czasu na refleksję, na postawienie pytań czy podejmowane działania, zachowania, relacje prowadzą nas do Boga, czy od Niego, czasem niepostrzeżenie, nie oddalają. Czas urlopu, czas choroby, czas wyłączenia z codziennego biegu jest tym momentem, kiedy dostajemy od Pana Boga szansę aby zadać sobie pytania o swoje wybory, swoje decyzje, swoje skarby, swoje perły. Możemy z tej szansy skorzystać już teraz, możemy zastanawianie się odłożyć na odległe później. Nad owym później nie mamy żadnej władzy i nie wiemy kiedy nadejdzie. Do nas należy tylko teraz i te decyzje, które teraz podejmiemy.

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

NIE TACY STRASZNI – Z UŚMIECHEM O JEZUITACH

Dziś mamy jezuickie święto, uroczystość Założyciela Towarzystwa Jezusowego.

 (SJ -skrót Towarzystwo Jezusowe, jezuita) 

Żeby nie było zbyt poważnie, poniżej kilka dowcipów o jezuitach wybranych z książeczki „Nie tacy straszni…. czyli dowcipy o jezuitach i nie tylko”. Wydawnictwo Rhetos 2006, zebrał i opracowal Krzysztof Ołdakowski SJ.

 

*

Chłopak zainteresowany zakonem, pyta pewnego jezuitę:

– Czy to prawda, że wy jezuici odpowiadacie zawsze pytaniem na pytanie?

– A kto ci synu takich głupstw naopowiadał?

 

*

– Co oznaczają literki SJ, pisane po imieniu i nazwisku?

– Soft Jobs, co się tłumaczy – lekkie, delikatne prace.

 

*

Nawet papież nie wie trzech rzeczy:

– ile jest zakonów żeńskich na świecie

– na czym polega franciszkańskie ubóstwo

– co myślą jezuici.

 

*

Pewien jezuita zaangażowany w zmagania o sprawiedliwość społeczną znalazł się w więzieniu. Doniesiono o tym bolesnym fakcie prowincjałowi. Przejęty przełożony zareagował spontanicznie:

– Teraz będzie przynajmniej wiadomo gdzie go szukać.

 

*

– Co robi dziesięciu jezuitów zebranych wokół wspólnego stołu?

– Formułuje piętnaście różnych opinii.

 

*

Pewnego razu do lekarza okulisty przychodzi zakłopotany chorobą oczu jezuita. Po wnikliwych badaniach doktor pyta:

– Jak to się stało, że Ojciec nabawił się tak poważnej wady wzroku?

– To proste, panie doktorze. Mija 10 lat, jak zmuszam się, aby zobaczyć wolę Bożą w decyzjach swojego przełożonego.

 

*

Franciszkanin skarżył się jezuicie, że przełożony nie chce pozwolić mu palić fajki podczas porannej modlitwy.

– A nikotyna – mówił syn świętego Franciszka – uspakaja mnie i stymuluje działalność komórek nerwowych.

Jezuita odpowiedział mu, że widocznie nie umiał odpowiednio sformułować prośby i dlatego nie otrzymał pozwolenia.

– Ja – powiedział syn świętego Ignacego – takie pozwolenie mam!

– A w jaki sposób udało ci się je uzyskać?

– Widzisz, ty prosiłeś o palenie w czasie modlitwy. Ja natomiast zapytałem „ Czy paląc fajkę mogę się modlić?”

Przełożony odpowiedział mi:

– Oczywiście, przecież każdą naszą czynność powinniśmy uświęcać przez modlitwę.

 

*

Franciszkanin, benedyktyn i dominikanin spierali się do którego z zakonów należy Pan Bóg. W końcu postanowili napisać do Najwyższego, prosząc Go, aby zechciał ostatecznie rozstrzygnąć ten problem. W odpowiedzi otrzymali list następującej treści:

„Drodzy synowi, zakończcie prowadzenie tych bezużytecznych sporów, pozbawionych wszelkich podstaw. Bądźcie szczęśliwi i radośni.”

Podpisano: „Ojciec Niebieski SJ”.

 

*

Na egzaminie z etyki profesor pyta jezuickiego kleryka:

– Co to jest oszustwo?

– Oszustwem będzie – odpowiada kleryk – jeśli nie zdam egzaminu.

– A to dlaczego? – pyta zdziwiony profesor.

– Oszustwa bowiem dopuszcza się ten, kto wykorzystuje nieświadomość drugiej osoby ze szkodą dla niej.

 

*

Jezuita – misjonarz zgubił się w dżungli. Nagle widzi naprzeciw siebie tygrysa i przerażony modli się:

– Jezu, natchnij to zwierzę jakimś chrześcijańskim uczuciem!

Tygrys zbliża się i czyniąc znak krzyża, mruczy:

– Pobłogosław, Panie Boże ten posiłek, który z Twojej łaskawości będę spożywał.

 

*

Pewnego zimowego dnia w Betlejem mały Jezus spał sobie smacznie w żłóbku. Obudziwszy się otworzył oczy. Spojrzał w prawo – a tam osioł. Spojrzał w lewo – a tam wół. Westchnął Pan Jezus i pomyslał:

– Oto i całe moje Tworzystwo Jezusowe.

 

*

– Co to jest raj?

– To jest miejsce, w którym kaznodzieją jest dominikanin, ojcem duchowym jezuita, a liturgistą benedyktyn.

– A co to jest piekło?

– Piekło to miejsce, w którym kaznodzieją jest benedyktyn, ojcem duchowym dominikanin, a liturgistą jezuita…

 

*

Umarł pewien jezuita i poszedł bezpośrednio do raju. Tam ogromnie się zdziwiono jego przybyciem, zwłaszcza że nie spędził ani jednego dnia w czyśćcu. Święty Piotr zapytał:

– Ojcze, czy jesteś pewien swojego przeznaczenia, czy na twojej karcie nie napisano przypadkiem: czyściec?

Jezuita odpowiada:

– Bądź spokojny święty Piotrze, przez wiele lat byłem webmasterem w mojej prowincji, a więc z nawiązką odpokutowałem swoje grzechy.

 

*

 

Trzej kapłani spotkali się, aby wymienić swoje doświadczenia na temat podziału niedzielnej zbiórki na tacę. Pierwszy zabrał głos franciszkanin:

– Ja rysuję linię i podrzucam po kolei pieniążki w górę. To co spadnie na prawo od linii jest dla mnie, a co na lewo jest dla Pana Boga.

Dominiknin nieco inaczej rozwiązywał ten problem:

– Rysuję okrąg i podrzucam pieniążki. To co wpadnie do środka jest dla mnie, a co na zewnątrz jest dla Pana Boga.

Na co jezuita:

– Ja oddaję Panu Bogu wszystko. Podrzucam pieniążki w górę i co Pan Bóg złapie, jest dla Niego, a co spadnie jest dla mnie.

 

*

Dominikanin, franciszkanin, benedyktyn i jezuita płynęli łodką. Nagle pojawiło się wokół nich stado rekinów. Jeden z nich uderzył w łódź, a ta zaczęla tonąć.

Dominikanin zaczął nauczać rekiny o znaczeniu przykazania miłości bliźniego, ale jeden z nich natychmiast wychylił się z wody i pożarł go.

Franciszkanin zawołał donośnym głosem:

– Dziękujemy Ci Panie za naszego brata rekina.

W tym momencie został schwytany i schrupany przez potężną bestię.

Benedyktyn usiłował uspokoić wygłodniałe ryby śpiewem, ale szybko podzielił los współbraci.

Jezuita nie wiedział co robić. Trzymał się ostatkiem sił tonącej łódki. Rekiny jednak wyłowiły go i bezpiecznie zaniosły na brzeg.

– Dlaczego mnie nie pożarłyście? – wyjąkał przerażony.

– Aaaaaa, solidarność zawodowa – odpowiedziały.

Podziel się z innymi:

ILUSTROWANE AFORYZMY ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI

ILUSTROWANE AFORYZMY ŚW. IGNACEGO Z LOYOLI

http://www.madel.jezuici.pl/inigo/01.htm

Powiększ

nr. 85

„Jest czymś wielce niebezpiecznym chcieć wszystkich prowadzić tą samą drogą do doskonałości; taki człowiek nie rozumie, jak różne i jak liczne są dary Ducha Świętego.”
św. Ignacy Loyola Hev VII 4

Dobrej lektury, refleksji i uśmiechu.

Podziel się z innymi:

KILKA MYŚLI ŚWIĘTEGO IGNACEGO Z LOYOLI

Błogosławieństwo Boże idzie za wypełnianiem Bożych przykazań.

 

Ręka Boża jest jak żyzna rola, gdy jej siew powierzysz, z procentem ci go zwroci.

 

Bóg zsyła krzyże na miarę sił człowieka: cnotliwy musi więcej cierpieć, niż zwyczajny chrześcijanin, a święty więcej niż cnotliwy.

 

Boleść jest pługiem, który rolę duszy kraje, aby ją przygotować do przyjęcia ziarna, jakie Siewca niebieski do niej rzuca.

 

Pszczoła z gorzkich kwiatów słodycz dobywa, ostre kolce strzegą pięknej róży. Czlowiek mądry i z cierpienia wiele się nauczy.

 

Czego nie mozemy zmienić znośmy cierpliwie. Jak nic pospolitszego nad cierpienie, tak nic potrzebniejszego nad cierpliwość.

 

Nikt nie będzie doskonały w wielkich rzeczach, jeśli wcześniej nie wydoskonali się w małych.

 

W duszy człowieka wola powinna słuchać rozumu, a rozum Boga.

 

Najpiękniej jest świadczyć dobrodziejstwo ludziom i nie oczekiwać od nich wdzięczności.

 

Krwi Chrystusowa , bądź moim upojeniem.

 

Jak pręt różdżkarza wskazuje, gdzie w ziemi są skarby i szlachetne metale, tak samo krzyż wskazuje czy w sercu czlowieka są skarby ziemskie, czy liche ziemskie śmieci.

 

Do skruszenia twardego serca wystarczy nieraz miękkie, łagodne słowo. Upomnienie zbyt ostre lub w niestosownej chwili dane, czyni gorszym upominanego bo go jątrzy.

 

Mądrość prawdziwa polega na tym, aby starać się poznać Boga i siebie samego.

 

Chmury nieraz zakrywają słońce, ale gdy ustąpią, tym milej ono i jaśniej świeci. Pognębiona prawda kryje się na jakiś czas, ale po pewnym czasie tym wspanialej jaśnieje.

 

Kto musi dżwigać znaczny ciężar, a gniewnie nim potrząsa, ten sobie ciężaru przydaje. Najlepiej go dźwigać cierpliwie i spokojnie.

 

Mniej szkodzi jawny nieprzyjaciel, niż fałszywy przyjaciel. Tamtego można się ustrzec, a tego nie sposób, bo znając zakamarki twego serca, ciężkie rany zadać ci może.

 

Nierozważny zapał więcej cnocie szkodzi niż pomaga. Jeśli konie za prędko pędzą, łatwo wóz wywrócą. Wszystkie szlachetne owoce pomału dojrzewają.

 

Wybierz teraz to, co chciałbyś wybrać w chwili śmierci.

 

Miejsce czlowieka świętym nie czyni. Można nie być w Jerozolimie, ale żyć w świętości.

 

Tylko święci mają prawo sądzić złych. A święci zwykle są pokorni i nikogo sądzić nie chcą.

 

Chcę widzieć uśmiech. Chrześcijanin nie ma żadnego powodu, aby być smutnym, za to ma wiele, aby być wesołym.

 

Bóg cię stworzył bez ciebie, lecz nie zbawi cię bez ciebie. Ty nic nie możesz bez Boga, choćbyś chciał. On znów nic nie chce bez ciebie, choć może.

Podziel się z innymi:

LITANIA DO ŚWIĘTEGO IGNACEGO Z LOYOLI

Litania do świętego Ignacego z Loyoli

 

Panie zmiłuj się nad nami – Panie zmiłuj się nad nami
Chryste zmiłuj się nad nami – Chryste zmiłuj się nad nami
Panie zmiłuj się nad nami – Panie zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo Matko Boża – módl się za nami

Ignacy z Loyoli, nawrócony rycerzu ziemi baskijskiej – módl się za nami
Ignacy z Loyoli, podejmujący w refleksję nad własnym życiem w czasie rekonwalescencji 
Ignacy z Loyoli, odczytujący swoje życie w świetle Bożej prawdy 
Ignacy z Loyoli, rycerzu czuwający w sanktuarium maryjnym Montserrat i przywdziewający strój pielgrzyma 
Ignacy z Loyoli, Boży pielgrzymie 
Ignacy z Loyoli, doświadczający przeżyć mistycznych w grocie manreskiej 
Ignacy z Loyoli, otwarty na Boże natchnienia 
Ignacy z Loyoli, czcicielu Trójcy Przenajświętszej 
Ignacy z Loyoli, powierzyjący się Ojcu Przedwiecznemu 
Ignacy z Loyoli, zatroskany o dogłębne poznanie Jednorodzonego Syna Bożego 
Ignacy z Loyoli, współpracowniku Boży w ułożeniu Ćwiczeń Duchownych 
Ignacy z Loyoli, posiadający głębokie wyczucie Boskiego Majestatu 
Ignacy z Loyoli, oddany całkowicie Pan Bogu 
Ignacy z Loyoli, człowieku wielkich pragnień 
Ignacy z Loyoli, urzeczony Jezusem nauczającym 
Ignacy z Loyoli, głoszący Pana Jezusa przez Ćwiczenia duchowne 
Ignacy z Loyoli, nazywający Jezusa swoim Królem i Panem 
Ignacy z Loyoli, zawsze poszukujący woli Bożej 
Ignacy z Loyoli, znajdujący Boga we wszystkich rzeczach 
Ignacy z Loyoli, zawsze troszczący się o większa chwałę Boga 
Ignacy z Loyoli, czcicielu Matki Jezusowej jako „naszej Pani” 
Ignacy z Loyoli, z wielką czcią sprawujący Mszę świętą 
Ignacy z Loyoli, zwolenniku częstej Komunii świętej 
Ignacy z Loyoli, założycielu Towarzystwa Jezusowego 
Ignacy z Loyoli, wiernie realizujący ślubowane rady ewangeliczne 
Ignacy z Loyoli, wzorze przełożonego 
Ignacy z Loyoli, człowieku wielkiej pokory 
Ignacy z Loyoli, wrażliwy na drugiego człowieka 
Ignacy z Loyoli, troszczący się o kobiety z marginesu społecznego 
Ignacy z Loyoli, zatroskany o sieroty, bezdomnych i chorych 
Ignacy z Loyoli, opiekunie matek oczekujących potomstwa 
Ignacy z Loyoli, posiadający wyczucie spraw Kościoła 
Ignacy z Loyoli, patronie prowadzących rekolekcje 
Ignacy z Loyoli, przypominający i nauczający, że człowiek jest dla chwały, czci i służby Bogu 
Ignacy z Loyoli, zachęcający do troski o zbawienie własnej duszy i bliźnich

Módlmy się: Boże, Ty powołałeś w swoim Kościele świętego Ignacego z Loyoli do szerzenia Twojej większej chwały, spraw, abyśmy walcząc na ziemi z jego pomocą i za jego przykładem zasłużyli na udział w jego niebieskiej chwale. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen. 

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY IGNACY LOYOLA

ŚWIĘTY IGNACY LOYOLA, PREZBITER

31 lipca

Inigo Lopez urodził się w roku 1491 na zamku w Loyola w kraju Basków (Hiszpania), jako trzynaste dziecko w zamożnym rycerskim rodzie. O jego wczesnej młodości mało wiemy. Otrzymał staranne wychowanie. Był paziem ministra skarbu króla hiszpańskiego, następnie służył jako oficer w wojsku wicekróla Nawarry. Nosił długie włosy, spadające mu aż do ramion, różnobarwne spodnie i kolorową czapkę. Publicznie najchętniej pojawiał się w pancerzu rycerza, nosząc miecz, sztylet i oręż wszelkiego rodzaju. Kiedy po latach opowiadał współbraciom o swoim życiu, wyznał, że do 30-tego roku życia oddawał się marnościom świata, że największą jego rozkoszą były ćwiczenia rycerskie z próżnej żądzy sławy. W czasie walk hiszpańsko-francuskich znalazł się w oblężonej Pampelunie. Zraniony poważnie w 1521 r. przez kulę armatnią w prawą nogę, został przewieziony do rodzinnego zamku.

Długie miesiące rekonwalescencji były dla niego okresem łaski i gruntownej przemiany. Dla skrócenia czasu prosił o powieści rycerskie, ale na zamku ich nie było. Podano mu więc książkę znaną w całym średniowieczu, którą napisał bł. Jakub de Voraigne – Złota Legenda. Bratowa podała mu ponadto Życie Jezusa Ludolfa de Saksa. Gdy tylko wyzdrowiał (chociaż na nogę kulał całe życie), opuścił rodzinny zamek i udał się do pobliskiego sanktuarium maryjnego, Montserratu. Zdumionemu żebrakowi oddał swój kosztowny strój rycerski. Przed cudownym wizerunkiem Maryi złożył swoją broń. Stąd udał się do Manresy, gdzie zamieszkał w celi, użyczonej mu przez dominikanów. I tu jednak wydawało mu się, że ma za wiele wygód. Dlatego zamieszkał w jednej z licznych tam grot. Aby zdławić w sobie starego, próżnego, ambitnego człowieka, nie golił się ani nie strzygł, pościł codziennie i biczował się, nie obcinał paznokci, nie nakrywał głowy. Codziennie bywał u dominikanów na Mszy świętej. Oddawał się modlitwie i rozważaniu Męki Pańskiej. Szatan dręczył go gwałtownymi pokusami aż do myśli o samobójstwie. W takich zmaganiach powstał szkic jego najważniejszego dzieła, jakim są Ćwiczenia duchowne. Formę ostateczną otrzymały one dopiero w 1540 roku. Były więc owocem 19 lat przemyśleń i kontemplacji.
Pragnąc nawiedzenia Ziemi Świętej i męczeństwa na niej z rąk Turków, Ignacy zupełnie wyczerpany z sił, po prawie rocznym pobycie w Manresie przez Rzym i Wenecję udał się w pielgrzymkę. Żył z użebranych pieniędzy i czynionych po drodze przysług. W 1523 r. dotarł szczęśliwie do celu. Chciał tam pozostać do końca życia, dopiero w wyniku nalegań tamtejszego legata papieskiego wrócił do kraju. W drodze był dwukrotnie więziony pod zarzutem szpiegostwa. Po długiej podróży powrócił do Barcelony, gdzie przez dwa lata uczył się języka łacińskiego. Nie wstydził się zasiadać w ławie szkolnej z dziećmi, chociaż miał już wówczas 34 lata. Potem udał się do Alkala, by na tamtejszym uniwersytecie studiować filozofię. Wolny czas poświęcał nauczaniu prawd wiary prostych ludzi. Mieszkał w szpitalu i utrzymywał się za posługę oddawaną chorym.
Jego żebraczy strój i niezwykły tryb życia wzbudziły u niektórych nadgorliwców podejrzenie, czy przypadkiem Ignacy nie należy do sektyalumbrado, która w tym czasie niepokoiła w Hiszpanii władze kościelne. Dostał się nawet do więzienia, które było w posiadaniu Świętej Inkwizycji.
 Po uwolnieniu z niego podążył do Salamanki, by na tamtejszym uniwersytecie kontynuować swoje studia (1527). I tu Inkwizycja go zauważyła i znowu trafił do więzienia. Przykre przesłuchania zniósł z radością dla Pana Jezusa. Po uwolnieniu z więzienia, w którym był kilka tygodni, powrócił do Barcelony, a stąd udał się do Paryża (1528). Miał już wówczas 37 lat. Utrzymywał się znów z żebraniny. Dla uzbierania koniecznych opłat w wolnych miesiącach udał się w charakterze żebraka do Belgii i Anglii.

Na uniwersytecie paryskim Ignacy zapoznał się i zaprzyjaźnił z bł. Piotrem Favrem i ze św. Franciszkiem Ksawerym. Do ich trójki dołączyli się niebawem: Jakub Laynez, Alfons Salmeron, Mikołaj Bobadilla, Szymon Rodriguez i Hieronim Nadal. Wszyscy zebrali się rankiem 15 sierpnia 1534 roku w kapliczce na zboczu wzgórza Montmartre i tam w czasie Mszy świętej, odprawionej przez Piotra Favre’a, który przed miesiącem otrzymał święcenia kapłańskie, złożyli śluby ubóstwa, czystości oraz wierności Kościołowi, a zwłaszcza Ojcu Świętemu. W ten sposób powstał nowy zakon, zwany Towarzystwem Jezusowym.
Wszyscy skierowali swoje kroki do Wenecji, by stamtąd odpłynąć do Ziemi Świętej, nawracać niewiernych i z ich ręki ponieść śmierć męczeńską. Do pielgrzymki jednak nie doszło, gdyż Turcja prowadziła właśnie wojnę z Wenecją.

Wówczas udali się do Rzymu, aby przedstawić się papieżowi i oddać się do jego dyspozycji. Paweł III przyjął ich uprzejmie. Korzystając z zachęty papieża, wszyscy przyjęli święcenia kapłańskie (1536), oddali się posłudze chorych po szpitalach i nauczaniu prawd wiary wśród dzieci. Papież polecił, by Ignacy nakreślił szkic konstytucji nowego zakonu. Ignacy uczynił to pod nazwą Formuła Instytutu. Papież po przejrzeniu jej zażądał, by napisać całe konstytucje. Po wielu przeszkodach Rzym zatwierdził je w 1540 roku.

Liczba członków Towarzystwa bardzo szybko rosła. Już w roku następnym (1541) św. Franciszek został zaproszony do Indii. W tym samym czasie bł. Piotr Favre głosił słowo Boże w północnych Włoszech, w południowej Francji i w Hiszpanii. W roku 1541 zebrała się pierwsza kapituła generalna. Przełożonym generalnym jednogłośnie został wybrany Ignacy. W tym samym roku papież oddał jezuitom do dyspozycji kościół w Rzymie pw. Matki Bożej della Strada (Patronki w drodze). W roku 1542 jezuici założyli w Coimbrze (Portugalia) słynne kolegium, które miało się stać zawiązką uniwersytetu. W 1550 r. do zakonu zgłosił się sam wicekról Katalonii, książę Gandii, św. Franciszek Borgiasz.
Przez ostatnich 16 lat życia Ignacy był przykuty do swojego biurka i rzadko opuszczał progi domu generalnego swego zakonu, by być zawsze do dyspozycji duchowych synów. Samych jego listów zachowało się ok. 7 tysięcy. Nękany różnymi chorobami i dolegliwościami 30 lipca 1556 roku zapowiedział swoją śmierć i poprosił o udzielenie mu odpustu papieskiego. Współbracia zdziwili się. Kiedy zaś przypuszczali, że mu jest lepiej, po wieczerzy odeszli od jego łoża. Gdy jednak powrócili dnia następnego, Ignacy był już w agonii i zmarł na ich rękach 31 lipca 1556 r.
Pozostawił po sobie 7 tysięcy listów, zawierających nieraz cenne pouczenia duchowe, „Opowiadanie pielgrzyma” oraz „Dziennik duchowy” – świadectwo ignacjańskiej mistyki. W ewolucji chrześcijańskiej duchowości mają szczególne znaczenie jego „Konstytucje” zakonu, w których zniósł obowiązek wspólnego odmawiania oficjum, przestrzegania reguły klasztornej, nakazując w zamian praktykowanie codziennej modlitwy myślnej, liturgię jako źródło życia duchowego oraz „Ćwiczenia duchowe” – pierwowzór rekolekcji. W swoim nauczaniu przypominał, że człowiek musi dokonać pewnego wysiłku, aby współpracować z Bogiem.

Beatyfikacji Ignacego Loyoli dokonał papież Paweł V (w 1609 r.), a kanonizacji – Grzegorz XV (w 1623 r.).

 

Św. Ignacy jest patronem trzech diecezji w kraju Basków; zakonu jezuitów; dzieci, matek oczekujących dziecka, kuszonych, skrupulantów, żołnierzy oraz uczestników rekolekcji – zarówno rekolektantów, jak i rekolekcjonistów. Jego relikwie spoczywają w rzymskim kościele di Gesu.

Zakon jezuitów odegrał szczególną rolę także w Polsce. Wydał między innymi takie postaci, jak: św. Stanisław Kostka, św. Andrzej Bobola – patron Polski, św. Melchior Grodziecki oraz Jakub Wujek (tłumacz pierwszej drukowanej „Biblii” w Polsce), Piotr Skarga Pawęski (wybitny kaznodzieja), Maciej Sarbiewski (poeta zwany polskim Horacym), Franciszek Bohomolec (ojciec komedii polskiej), Adam Naruszewicz (biskup, historyk, poeta), Franciszek Kniaźnin (poeta), Jan Woronicz (arcybiskup, prymas Królestwa Polskiego, poeta), Grzegorz Piramowicz (sekretarz Komisji Edukacji Narodowej) i bł. Jan Beyzym (apostoł trędowatych na Madagaskarze).

W ikonografii św. Ignacy przedstawiany jest w sutannie i birecie lub w stroju liturgicznym z imieniem IHS na piersiach, niekiedy w stroju rycerskim i w szatach pielgrzyma. Jego atrybutami są: księga; globus, który popycha nogą; monogram Chrystusa – IHS; napis AMDG – Ad maiorem Dei gloriam – „Na większą chwałę Boga”; krucyfiks, łzy, serce w promieniach, smok, sztandar, zbroja.

(źródlo: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

KRÓLESTWO DO WZIĘCIA

Kolekta

Boże, Obrońco ufających Tobie, bez Ciebie nic nie jest mocne ani święte,  spraw w swoim wielkim miłosierdziu, abyśmy pod Twymi rządami i Twoim przewodnictwem dobrze używali rzeczy przemijających  i nieustannie ubiegali się o dobra wieczne. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Jr 15, 10. 16-21

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza. Biada mi, matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi i niezgody dla całego kraju. Nie pożyczam ani nie daję pożyczki, a wszyscy mi złorzeczą.

Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie, Boże Zastępów. Nigdy nie zasiadam w wesołym gronie, by się bawić. Pod Twoją ręką siadałem samotny, bo napełniłeś mnie gniewem. Dlaczego mój ból nie ma granic, a rana moja jest nieuleczalna, niemożliwa do uzdrowienia? Jesteś więc dla mnie zupełnie jak zwodniczy strumień, niepewna woda.

Dlatego to mówi Pan: „Jeśli się nawrócisz, dozwolę, byś znów stanął przede Mną. Jeśli zaś będziesz wykonywać to, co szlachetne, bez jakiejkolwiek podłości, będziesz jakby moimi ustami. Wtedy oni się zwrócą ku tobie, ty się jednak nie będziesz ku nim zwracał. Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu. Będą walczyć z tobą, lecz cię nie zwyciężą, bo jestem z tobą, by cię wspomagać i uwolnić, mówi Pan. Wybawię cię z rąk złoczyńców i uwolnię cię z mocy gwałtowników”.

Psalm Ps 59, 2-5.10-11.17

Refren: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku.

Od nieprzyjaciół moich wyzwól mnie, mój Boże,

broń mnie od tych, co na mnie powstają.

Wybaw mnie od złoczyńców

i od mężów krwawych.

Refren: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku.

Bo oto czyhają na moje życie,

spiskują przeciw mnie mocarze,

a we mnie nie ma zbrodni ani grzechu, Panie,

bez mojej winy tu biegną, by mnie napastować.

Refren: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku.

Na Ciebie będę baczył, Mocy moja,

bo Ty, o Boże, jesteś moją warownią.

Wychodzi mi naprzeciw Bóg w swej łaskawości,

Bóg sprawia, że mogę patrzeć na klęskę swych wrogów.

Refren: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku.

A ja opiewać będę Twoją potęgę

i rankiem będę się weselić z Twojej łaskawości.

bo stałeś się dla mnie warownią

i ucieczką w dniu mego ucisku.

Refren: Bóg jest ucieczką w dniu mego ucisku.

 

Ewangelia Mt 13, 44-46

Jezus powiedział do tłumów: „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną, drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją”.

 

 

 

Skarb, drogocenna perła.

Kto lub co jest w moim życiu największym skarbem lub drogocenną perłą?

Co dla tej wartości jestem w stanie poświęcić, oddać, aby tylko ją zdobyć?

Czy odkrycie mojego największego skarbu napełnia mnie rzeczywistą radością taką, że już nie szukam kolejnych pereł?

Tym największym skarbem w naszym życiu pragnie być Bóg. Zachęca nas do wielkodusznego szukania Go. Obiecuje, że znalezienie Go przewyższy wszystko inne, napełni nas radością i pokojem.

Bóg pragnie być poszukiwany i odnajdywany. Oczekuje, że dla Niego, największego dobra, będziemy potrafili zostawić wielkodusznie wszystkie dotychczasowe „skarby i perły”, aby tylko być z Nim. On chce być naszym największym Skarbem, drogocenną Perłą.

Teorię znamy, ale z praktyką w życiu codziennym jest trudniej.

Zbyt długie poszukiwania szybko nas męczą i zniechęcają. Nasza radość, wielka euforia, szybko mija i po jakimś czasie ani Skarb ani Perła już nas tak nie cieszy jak w pierwszych dniach po znalezieniu.

Nie potrafimy radować się co dzień, co godzina z tego że On jest z nami, jest dla Nas.

Nieraz magicznie myślimy, że od chwili znalezienia Go nasze życie zamieni się w bajkę i raj już tu na ziemi, bez trosk, bez kłopotów, bez chorób.

Myślimy, że posiadając tak wielki Skarb zyskamy na poważaniu i uznaniu w oczach świata i otoczenia.

To nasze myślenie pokazuje nam, iż nasze skarby i perły to wciąż jednak inne wartości, dla których wciąż jesteśmy gotowi wiele, bardzo wiele poświęcić, aby tylko je zdobyć.

To o nich marzymy, to ich tak naprawdę pragniemy, a Bóg potrzebny jest nam o tyle, o ile będzie gwarantował ich otrzymanie i zachowanie.

Potrzeba ciągłej przemiany naszego myślenia, wzrostu w miłości, poznawania Pana, coraz większej z Nim zażyłości, nieustannego szukania Go i znajdowania we wszystkim, aby któregoś dnia móc w prawdzie powiedzieć „Bóg jest dla mnie wszystkim, On jest moim jedynym Skarbem”.

Przyjrzyjmy się naszym pragnieniom, naszym wyobrażeniom szczęścia i zobaczmy gdzie w nich jest miejsce Tego, który ukochał nas zanim pojawiliśmy się na tym świecie, miłością odwieczną i pragnie nas obdarować swoim Królestwem.

To Królestwo wciąż czeka na odkrycie i jest do wzięcia…

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

Post wyjedna to, o co prosi modlitwa, a miłosierdzie to otrzyma – kazanie św. Piotra Chryzologa

Kazanie św. Piotra Chryzologa, biskupa
(Kazanie 43) 

Post wyjedna to, o co prosi modlitwa, a miłosierdzie to otrzyma
Istnieją trzy rzeczy, bracia, na których stoi wiara, wspiera się pobożność i trwa cnota. Są to: modlitwa, post i uczynki miłosierdzia. To, o co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Modlitwa, uczynki miłosierdzia i post – te trzy rzeczy stanowią jedno i dają sobie wzajemnie życie. 
Duszą bowiem modlitwy jest post, a życiem postu miłosierdzie. Niech ich nikt nie rozłącza, gdyż nie znają podziału. Jeśli ktoś ma tylko jedno z nich lub nie posiada wszystkich razem, ten nic nie ma. Kto się więc modli, niech pości, a kto pości, niech spełnia uczynki miłosierdzia, niech wysłucha proszącego, który chce być słyszany. W ten sposób otwiera dla siebie uszy Boga, który nigdy się nie zamyka na głos błagającego. 
Niech rozumie post ten, kto pości. Niech dostrzega głodnego ten, kto pragnie, aby Bóg widział, że on też łaknie. Miłosierdzie okazuje ten, co sam spodziewa się miłosierdzia. Kto szuka życzliwości, niech ją sam praktykuje. Każdy, kto pragnie otrzymywać, niech sam daje. Bezwstydnym niegodziwcem jest ten, który innym odmawia tego, o co sam prosi dla siebie. 
Człowieku, niechże miłosierdzie będzie twoją naturą! Wtedy i ty dostąpisz miłosierdzia tak, jak tego pragniesz, ile tylko pragniesz i tak szybko, jak tylko pragniesz. Bądźże w taki sam sposób miłosierny dla innych. 
A więc modlitwa, uczynki miłosierdzia i post niech będą naszą jedyną obroną u Boga, jedynym wstawiennictwem, jedną trójpostaciową modlitwą. 
To, co stracimy przez wykroczenia, starajmy się odzyskać postem, w którym składajmy w ofierze nasze dusze, ponieważ nic godniejszego Bogu ofiarować nie możemy, jak to potwierdza prorok, gdy mówi: „Ofiarą dla Boga jest duch skruszony. Sercem skruszonym i uniżonym Bóg nie wzgardzi”. 
Człowiecze, złóż Bogu w ofierze swoją duszę i ofiaruj dar postu, aby był czystą żertwą i żywą ofiarą, która i tobie pozostaje, i Bogu jest oddana. Jeżeliby ktoś odmówił Panu tego daru, nie będzie usprawiedliwiony, ponieważ nikt nie może nie posiadać siebie jako daru do ofiarowania. 
Żeby jednak modlitwa i post zostały przyjęte, muszą się do nich przyłączyć uczynki miłosierdzia. Post nie zaowocuje, jeżeli nie będzie użyźniony miłosierdziem. Posucha miłosierdzia powoduje uschnięcie postu. Czym dla ziemi jest deszcz, tym miłosierdzie dla postu. Chociaż bowiem post kształci serce, oczyszcza ciało, wykorzenia grzechy, zasiewa cnoty, to jednak gdy zabraknie orzeźwiających wód miłosierdzia, poszczący nie zbierze żadnych owoców. 
Ty, który pościsz, pamiętaj, że gdy pości miłosierdzie, pości i twoja rola; jeżeli natomiast jesteś hojny w uczynkach miłosierdzia, twój spichlerz będzie obfitował. A zatem, człowieku, bacz, byś nie gubił oszczędzając, lecz zbieraj rozdzielając. Dając ubogiemu, daj samemu sobie, ponieważ czego nie zostawisz drugiemu, tego i sam nie będziesz miał.
Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY PIOTR CHRYZOLOG

Święty Piotr Chryzolog

ŚWIĘTY PIOTR CHRYZOLOG, BISKUP I DOKTOR KOŚCIOŁA

30 lipca

Piotr urodził się około 380 r. w miasteczku Imola. Wychował go i do stanu duchownego przyjął biskup tego miasta, Korneliusz. Potem uczynił go swoim wikariuszem generalnym. Około roku 426 Piotr został wyniesiony do godności metropolity Rawenny, wówczas stolicy Zachodniego Cesarstwa. Był doradcą cesarzowej Galli Placydii oraz jej synów. Na jego kazania przychodził cały dwór cesarski. Jako biskup stolicy cesarskiej miał duży wpływ na kierunek rządów cesarzy. Do niego udawali się duchowni dygnitarze w różnych potrzebach, by pośredniczył między nimi a dworem cesarskim. Wśród nich był także Eutyches, który prosił Piotra o poparcie dla swych błędów o jednej (a nie – jak nauczał Kościół – dwóch) naturze Pana Jezusa. Zachował się list Piotra z napomnieniem do upartego mnicha, aby trzymał się nauki Kościoła. Budowniczy kościołów, gorliwy duszpasterz i wybitny kaznodzieja.

Wygłaszane mowy zjednały mu przydomek „Złotousty” – po grecku „Chryzolog”. W ten sposób Kościół zachodni chciał podkreślić, że jak Wschód miał swojego Jana Złotoustego (+ 407), tak Zachód ma swojego Piotra Złotoustego. Wprawdzie daleko Piotrowi do sławy, jakiej zażywał tak za życia, jak i po śmierci na Wschodzie św. Jan Złotousty, za to liczbą zostawionych kazań Piotr imponuje. Około 715 r. zebrał je wszystkie biskup Feliks w liczbie 376. Do najgłośniejszych należało kazanie o zabawach i swawolnych tańcach. Ze względu na te kazania papież Benedykt XIII w 1729 r. zaliczył Piotra Chryzologa do grona doktorów Kościoła.
Piotr zmarł 31 lipca 450 r. Jest patronem diecezji i miasta Imoli.

Podziel się z innymi:

DUCHOWE POWSTANIE

Godzina „W” przed Najświętszym Sakramentem

„Pragniemy przez 63 dni podjąć duchową walkę o Polskę” – przekonują karmelici bosi, którzy zapraszają do inicjatywy „Duchowe Powstanie”. Od 1 sierpnia zachęcają do modlitwy jedną częścią różańca w intencji ojczyzny.

 

Z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego karmelici bosi chcą uczcić pamięć powstańców i włączyć się w ich walkę o wolną Polskę. „Pragniemy przez 63 dni podjąć duchową walkę o Polskę” – przekonuje o. Jarosław Maria Górka OCD, koordynator „Duchowego Powstania”, czyli inicjatywy modlitewnej w intencji ojczyzny.

 

„Serce człowieka nie może żyć bez miłości. Dlatego prosimy dla Ojczyzny o dar miłości. Tej Miłości, którą jest sam Bóg, a którą dał nam poznać w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie. Wierzymy, że Miłość Boża może odnowić polskie rodziny i całe społeczeństwo” – czytamy w Manifeście „Duchowego Powstania”. Organizatorzy szczególną modlitwą chcą otoczyć tych, „którym powierzona jest odpowiedzialność o dobro Polski” a także ubogich, porzuconych, samotnych i cierpiących.

 

Przez 63 dni, rozpoczynając od 1 sierpnia, dnia wybuchu powstania, odmawiana będzie codziennie jedna część różańca. Pomysłodawcy „Duchowego Powstania” zachęcają by tam, gdzie to możliwe, 1 sierpnia o godz. 17.00 odmówić różaniec przed Najświętszym Sakramentem.

 

„Udział w „Powstaniu” jest jednym ze sposobów, by pamiętać o tych wszystkich, którzy oddali swoje życie dla naszego kraju. Nie zapominajmy o nich” – apeluje o. Górka.

(http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,19440,godzina-w-przed-najswietszym-sakramentem.html)

Podziel się z innymi: