DAR POKOJU

ROK WIARY

V TYDZIEŃ OKRESU WIELKANOCNEGO

Kolekta

Boże, Ty przez zmartwychwstanie Chrystusa przywróciłeś nam życie wieczne; umocnij naszą wiarę i nadzieję, abyśmy z ufnością oczekiwali spełnienia Twoich obietnic. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Dz 14, 19-28

Psalm Ps 145, 1-4. 15-16

Ewangelia J 14, 27 -31a

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.

 

 

 

Jezusowy dar pokoju.

Tak często podkreślany przez Ojca Ignacego. Niezbędny w rozeznawaniu duchów I i II tygodnia, dobrego przeżywania czasu strapień i pociech duchowych.

Mylimy POKÓJ ze SPOKOJEM.

O ile ten pierwszy ma bardziej wymiar wewnętrzny i udziela się na zewnątrz na nasze otoczenie, o tyle ten drugi ma wymiar zewnętrzny i wpływa jedynie na nasze emocje. najmniejsze zaburzenie na zewnątrz porusza emocje, wywołuje mniej lub bardziej gwałtowne reakcje.

Pokój jaki daje Pan, pozwala zachować wewnętrzną jasność i stabilność niezależnie od sytuacji zewnętrznej i naszych pierwszych emocji.

Pozwala nam panować nad nieuporządkowanymi emocjami.

Nie zaciemnia obrazu gdy wokół „wszystko się wali”, ani też nie stwarza złudnego poczucia wiecznego szczęścia w chwilach pociech duchowych, lub odnoszonych sukcesów i pochwał.

Pokój przeżywany na trzech płaszczyznach.

Pokój z samym sobą, pokój w relacjach z bliźnimi i pokój z Bogiem.

Ten pokój nie ma nic wspólnego z zimną obojętnością, bezwzględnością, zamknięciem.

Pokój uwalnia od lęków, obaw, nieufności wobec Boga.

Pozwala widzieć nasze życie i to wszystko co się na nie składa z Bożej perspektywy.

Boży Pokój napełnia głęboką wewnętrzną radością i miłością.

Przed przyjęciem tego wielkiego daru bronimy się poprzez brak zaufania Panu, przez pokładanie nadziei w sobie, albo przez „magiczne” zaklinanie rzeczywistości.

Dzisiejszy świat i każdy człowiek potrzebuje, jak powietrza Bożego pokoju.

Bez Bożego pokoju w ludziach, rodzinach, wspólnotach, instytucjach, państwach kwitnie lęk, podejrzliwość, zachłanność, wszelkie niegodziwości i przemoc militarna, ekonomiczna, społeczna i psychologiczna.

Pan co dzień udziela nam swojego pokoju. Odnawia go nieustannie. Pamiętajmy o tym, gdy osoby, wydarzenia, codzienne sytuacje próbują nas wytrącić z duchowej równowagi. Postanówmy sobie od rana, że dzisiejszy dzień przeżyjemy w Bożym Pokoju, zgodnie z wolą Bożą. W południe przyjrzyjmy się na ile pamiętaliśmy o tym postanowieniu, jak reagowaliśmy na codzienne małe i duże utrudnienia, zgryźliwe uwagi, własne błędy, przeżywane cierpienia itd. itp. Odnówmy postanowienie życia w Bożym pokoju na dalszą część dnia, a wieczorem przyjrzyjmy się jak współpracowaliśmy z darem i łaską pokoju Jezusa Chrystusa. Zło będzie nas atakować, poprzez wydarzenia, osoby, poprzez myśli, aby wywołać złe emocje i w ślad za tym niegodne chrześcijanina zachowania. A my mamy naśladować Jezusa, Księcia Pokoju. On już pokonał przeciwnika pokoju, księcia zamieszania i  kłamstwa. W Nim, w Chrystusie Jezusie jesteśmy zwycięzcami. Do Kogo należymy? Kto wykupił nas swoją Krwią? Komu ufamy i wierzymy? Komu poddajemy nasze życie?

Za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, pełnej Bożego pokoju, pozwólmy się przemieniać Duchowi Świętemu, abyśmy coraz pełniej mogli się otwierać na Łaskę Pokoju i nieść ją otaczającemu nas światu.

Łaski Pokoju i błogosławionego czasu Okresu Wielkanocnego.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY PIUS V

Święty Pius V

ŚWIĘTY PIUS V, PAPIEŻ

30 kwietnia

Antonio Ghislieri zwany Aleksandrinus urodził się 17 stycznia 1504 r. w Bosco Marengo, w Piemoncie (Włochy). Drogowskazem jego całego życia była najdoskonalsza pobożność chrześcijańska. Rodziców nie było stać na kształcenie syna. Dlatego Antonio zajmował się wypasem owiec. W wieku 14 lat dzięki pomocy jednego z sąsiadów dostał się na studia do konwentu dominikanów. Mając zaledwie piętnaście lat, w 1520 r., przywdział habit dominikański. Otrzymał zakonne imię Michał. W 1521 r. złożył śluby. W zakonie stał się wzorem doskonałości religijnej. Studia teologiczne odbywał kolejno w Bolonii i w Genui. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1528 roku, gdy miał 24 lata. Po uzyskaniu tytułu lektora teologii wykładał w klasztorach w Vigevano, w Soncino i w Alba. Praca ta zajęła mu szesnaście lat; prócz tego pełnił w zakonie inne ważne funkcje. Wielokrotnie wybierano go na przeora, ponieważ wyróżniał się szlachetnymi obyczajami i prowadził surowe życie.

Dla zażegnania szerzących się herezji papież Paweł III w roku 1542 wyznaczył w każdej diecezji inkwizytorów rzymskich. Ojciec Michał musiał wyróżniać się niezwykłą gorliwością, skoro został wyznaczony na wikariusza inkwizytora papieskiego na Padwę. Niedługo potem został mianowany inkwizytorem Pawii, a w roku 1546 – na diecezję Como i Bergamo. Wreszcie na propozycję kardynała Piotra Carafy papież mianował o. Michała inkwizytorem na okręg rzymski (1551). W roku 1555 na tron papieski wstąpił kard. Piotr Carafa pod imieniem Pawła IV. Jako zwolennik generalnych reform w Kościele w roku 1556 zaprosił o. Michała do Rzymu dla przeprowadzenia reform w kurii rzymskiej. W tymże roku Paweł IV mianował o. Michała biskupem Nepi i Sutri. W roku zaś 1557 wyniósł go do godności kardynała. Wreszcie w roku 1558 powierzył mu urząd naczelnego inkwizytora na cały Kościół powszechny.

Pomimo tylu tak zaszczytnych godności kardynał Michał Ghislieri wyróżniał się nadal niezwykłą prostotą i stylem życia. Po pewnym czasie jednak naraził się papieżowi. Paweł IV był bowiem zwolennikiem rządów twardych i na punkcie prawowierności był nieubłagany. Polecił inkwizytorom, by wobec podejrzanych o sprzyjanie nowinkom byli bezwzględni. Nie można się temu dziwić, gdyż głoszone błędy znajdowały wielu zwolenników także wśród hierarchii kościelnej. Kardynał Ghislieri był natomiast zwolennikiem taktyki przekonywania, upominania i jak najłagodniejszych kar. Dzięki temu uwolnił od podejrzenia o herezję kardynała Morone i uwolnił z więzienia arcybiskupa Toledo, Bartłomieja Carranza, podejrzanego również o sprzyjanie herezji. Na wiadomość o tym, surowy papież wypominał kard. Ghislieri, że przez swą zbytnią łagodność rozzuchwala błędnowierców. Doszło do tego, że wyrzucał mu wprost, że jest niegodnym kardynalskiej purpury, groził mu nawet uwięzieniem w Zamku Anioła (1559).

Następca Pawła IV, Pius IV zwolnił kard. Ghislieri z urzędu naczelnego inkwizytora i przeniósł go z Rzymu na biskupstwo Mondovi w Piemoncie (1560). Okazało się, że także do jego diecezji dotarły „nowinki” heretyckie. Gorliwy biskup starał się wszelkimi sposobami pozyskać odpadłych od Kościoła. Unikał przy tym środków represyjnych.

9 grudnia 1565 roku zmarł papież Pius IV. Kardynałowie, na wniosek św. Karola Boromeusza, 7 stycznia 1566 roku wybrali jego następcą kardynała Ghislieri. Nowy papież przybrał sobie imię Piusa V. Koronacja odbyła się 17 stycznia, w sam dzień urodzin papieża. Miał on wtedy 62 lata.


Pius V od razu przystąpił do wprowadzania w życie uchwał zakończonego 3 lata wcześniej Soboru Trydenckiego. Zwracał baczną uwagę, by do godności i urzędów kościelnych dopuszczać tylko najgodniejszych. Odrzucał stanowczo względy rodzinne, dyplomatyczne czy też polityczne. Przeprowadził do końca reformę w kurii rzymskiej: w Datarii, Sygnaturze, w Kamerze i w Kancelarii Papieskiej. Zaprowadził także ład w poszczególnych kongregacjach rzymskich i wprowadził kongregacje nowe, jak na przykład kongregację interpretacji uchwał Soboru Trydenckiego i kongregację indeksu. Wprowadził zakaz opuszczania na dłuższy czas przez biskupów diecezji i parafii przez proboszczów. Nakazał biskupom odbywanie regularnych wizytacji parafii. Dla podniesienia studiów i poziomu moralnego kleru państwa watykańskiego nakazał, by klerycy odbywali studia w Kolegium Rzymskim, które zostało powierzone jezuitom. Nalegał niemniej stanowczo, by każda diecezja miała seminarium dla swoich kleryków. Wyznaczył wizytatorów apostolskich, którzy mieli dopilnować, aby uchwały Soboru były przeprowadzone we wszystkich krajach. Jednym z pierwszych posunięć nowego papieża było uzupełnienie kolegium kardynalskiego o ludzi prawych i całkowicie oddanych sprawie Kościoła.

W swoich wysiłkach dla przeprowadzenia reformy nie pominął papież także zakonów. Kiedy humiliaci nie chcieli poddać się zarządzeniom papieskim, zostali zniesieni dekretem w 1571 roku.

Dla pozyskania prawosławnych Greków Pius V wyniósł do godności doktorów Kościoła czterech przedstawicieli Kościoła wschodniego: św. Bazylego, św. Grzegorza z Nazjanu, św. Grzegorza z Nyssy i św. Jana Złotoustego. Wprowadził też ich imiona do liturgii łacińskiej na wzór czterech wielkich doktorów w Kościele zachodnim, którymi byli: św. Ambroży, św. Hieronim, św. Augustyn i św. Grzegorz I Wielki. Do grona doktorów, czyli nauczycieli Kościoła, dołączył w 1567 r. także swojego współbrata zakonnego, św. Tomasza z Akwinu (z tytułem Doktora Anielskiego) i zarządził wydanie drukiem jego dzieł, a także wprowadził je do programów seminaryjnych.

Katechezie katolickiej przysłużył się przez zainicjowanie i ogłoszenie Katechizmu Rzymskiego (1566), który miał być dla proboszczów podstawą do wykładu wiary. Zasługą Piusa V była także reforma brewiarza (1568) i mszału (1570). Dla ujednolicenia liturgii łacińskiej papież zniósł zbyt daleko idące na tym polu przywileje liturgii partykularnych kościołów czy też zakonów. Inkwizytorom nakazał stosować wielką roztropność i umiar. Wystąpił stanowczo przeciwko inkwizycji hiszpańskiej, która nie miała nic wspólnego z obroną wiary, a służyła wyłącznie celom politycznym króla Filipa II.
Tak wszechstronnie zaplanowana i konsekwentnie przeprowadzona reforma Kościoła zaczęła bardzo szybko wydawać błogosławione owoce religijnego odrodzenia.

Święty Pius VPapież starał się zaprowadzić ład także w państwie kościelnym. Raz w miesiącu osobiście przyjmował zażalenia na wyroki sądów i urzędników papieskich i rozstrzygał je na korzyść poszkodowanych. Dwa razy w tygodniu przyjmował skargi ubogich. W owym czasie rozwinął się bardzo w państwie kościelnym bandytyzm. Święty ścigał przestępców z całą surowością, aż zaprowadził wreszcie upragniony spokój. Wystawił wiele szkół, szpitali i przytułków. Uzdrowił administrację w państwie kościelnym i rozkładał sprawiedliwie podatki. Cenił bardzo modlitwę różańcową i propagował ją wsród duchowieństwa i ludu. W 1569 r. specjalnym dokumentem nadał różańcowi formę, która przetrwała aż do naszych czasów.
Za jego pontyfikatu cesarz Jan Austriacki odniósł pod Lepanto słynne zwycięstwo nad Turkami podczas jednej z najkrwawszych bitew morskich. Zjednoczona flota chrześcijańska odniosła 7 października 1571 roku druzgocące zwycięstwo. Z 250 galer tureckich 60 zostało zatopionych lub dostało się do niewoli. Z armii tureckiej, liczącej 75 000 doborowego żołnierza 27 000 zatonęło, a 5000 dostało się do niewoli. Straty chrześcijańskie wyniosły: 12 zatopionych galer i 8000 zabitych. Na wieść o zbliżającej się wojnie papież, dominikanin i wielki czciciel Matki Bożej, rozpoczął żarliwe odmawianie modlitwy różańcowej w intencji powstrzymania islamizacji Starego Kontynentu. Po zwycięstwie przypisał je wstawiennictwu Najświętszej Marii Panny Różańcowej i ustanowił w tym dniu jej święto (początkowo obchodzone tylko w kościołach, przy których były Bractwa Różańcowe).
W rok po tym zwycięstwie ciężko zachorował na nerki. Zaopatrzony ostatnimi sakramentami świętymi, ubrany w habit dominikański modlił się: „Panie, powiększaj moje cierpienia, ale z nimi powiększaj cierpliwość”. Zmarł 1 maja 1572 roku w wieku 68 lat. Zaraz po śmierci otoczyła go cześć ludu. Na ołtarze wyniósł go w chwale błogosławionych dopiero papież Klemens X w roku 1672. Kanonizował go zaś papież Klemens XI 22 maja 1712 r. Jego ciało spoczywa w Rzymie, w bazylice Santa Maria Maggiore. Jest patronem Kongregacji Nauki Wiary. Pontyfikat Piusa V to początek białej sutanny papieży. Zaczerpnięty z dominikańskiego habitu kolor sutanny do dziś używany jest przez biskupów Rzymu.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY JÓZEF BENEDYKT COTTOLENGO, PREZBITER

30 kwietnia

Józef urodził się 3 maja 1786 r. w miasteczku Bra w Piemoncie, gdzie znajduję się cudowny obraz Matki Bożej „Od Kwiatów”. Był najstarszym z dwanaściorga dzieci poborcy podatkowego Józefa Antoniego i Benedetty Chiarotti. Dzieciństwo przeżyło tylko sześcioro dzieci, z których troje zostało kapłanami. Józef od najmłodszych lat wyróżniał się wyczuleniem na potrzeby bliźnich. Miał zaledwie 5 lat, kiedy pewnego dnia wziął do ręki laskę, mierzył nią swój dom rodzinny i mówił: „Gdy będę duży, cały dom zapełnię biednymi, chorymi”.
W seminarium duchownym miał początkowo pewne trudności, ale pilną pracą doszedł do tego, że studia ukończył ze stopniem celującym. Równocześnie pracował intensywnie nad swoim charakterem. Choć miał wybuchowy temperament, usilną pracą doszedł do niezwykłej łagodności. Był lubiany przez kolegów za poczucie humoru.
Święcenia kapłańskie otrzymał w Turynie 8 czerwca 1811 roku. Powierzono mu obowiązki wikariusza w rodzinnym mieście Bra, a potem w pobliskim Corneliano d’Alba. Stąd przeznaczony został na studia uniwersyteckie do Turynu, które po dwóch latach uwieńczył doktoratem (maj 1816). Powrócił do Bra, ale po dwóch dalszych latach został mianowany kanonikiem kościoła Bożego Ciała w Turynie (1818). Bazylika została wystawiona w roku 1453 na pamiątkę cudu. Złodziej wykradł z jednego z kościołów Turynu wraz z naczyniami Najświętszy Sakrament. Złożył go do worka i umieścił go na mule. Ten klęknął i mimo bicia nie ruszył ani kroku naprzód. Złodziej zmuszony został w ten sposób pozostawić Najświętszy Sakrament i szybko ratował się ucieczką. Jako proboszcz Józef z całym zapałem zabrał się do pracy duszpasterskiej. Ze szczególnym jednak zapałem oddawał się posłudze ubogim i chorym.
W pewnym momencie trafił do jego rąk żywot św. Wincentego a Paulo. Niedługo potem, 2 września 1827 r. był świadkiem śmierci młodej kobiety w szóstym miesiącu ciąży, chorej na gruźlicę. Odmówiono jej przyjęcia do miejskiego szpitala, by nie zaraziła innych. Umieszczono ją więc w nędznym baraku. Tam na ręku Józefa umarła, zostawiając męża i troje drobnych dzieci. Józef postanowił zakupić domek dla chorych i opuszczonych tuż przy kościele Bożego Ciała. Już 17 stycznia 1828 roku dom został otwarty. Zaczęli napływać chorzy i bezdomni tak prędko, że trzeba było kupić nowe zabudowania. Do obsługi chorych zgłosiła się pewna młoda wdowa, Maria Nasi Pullini. Józef zgromadził równocześnie zastęp szlachetnych dziewcząt, które także zaofiarowały mu swoją pomoc. Z nich to powstało później pierwsze zgromadzenie sióstr. Wybuchła jednak zaraza cholery. Wtedy zakazano Józefowi gromadzić chorych w mieście, w obawie, by nie roznieśli epidemii. Józef wynajął wówczas szopę na polach Borgo Dora (obecnie część dzielnicy Aurora w Turynie) i tam się przeniósł. Niedługo zakupił drugi domek i tak z czasem powstał ogromny szpital pod nazwą „Mały Domek Bożej Opatrzności”. Za program obrał sobie św. Cottolengo słowa św. Pawła Apostoła: „Miłość Chrystusowa przynagla nas” (2 Kor 5, 14).
Miłosierny kapłan zaufał Opatrzności i nie zawiódł się. Kiedy 27 kwietnia 1832 r. przeniósł się na Borgo Dora, miał ze sobą kilku chorych. Rychło wszakże zaczęła napływać do niego wszelka nędza ludzka: niewidomi, głuchoniemi, paralitycy, epileptycy itp. Dla każdej z tych chorób i kalectw przeznaczył osobny dom, który nazywał rodziną. Powtarzał za św. Wincentym, że wszyscy kalecy, ułomni i biedni są jego panami. Dbając o zdrowie powierzonych sobie przez Opatrzność nieszczęśliwych, tym większą miłością i troską otaczał ich potrzeby duchowe. I stała się rzecz zdumiewająca: kapłan, który nie miał przy sobie grosza, wystawił całe pawilony i dawał opiekę setkom potrzebujących. Codziennie nadjeżdżały powozy i wozy z darami i prowiantem. Dla poszczególnych grup-rodzin Święty założył szereg zgromadzeń zakonnych żeńskich i jedno męskie. Matkę Bożą nazywał patronką i opiekunką swoich dzieł. Za swoje najważniejsze osiągnięcie św. Józef Benedykt uważał założenie pięciu żeńskich klasztorów kontemplacyjnych i jednego eremu, gdzie zakonnice i pustelnicy nieustannie modlili się za podopiecznych księdza Cottolengo i dobroczyńców dzieła.
Święty miał przedziwny dar mobilizowania do współpracy ludzi dobrej woli: kapłanów do duchowej obsługi chorych, wiernych do składania danin, chorych do modlitwy za dobrodziejów. Z czasem w Borgo Dora powstało miasteczko.
Utrudzony zbożną pracą Józef pożegnał ziemię dla nieba 30 kwietnia 1842 roku w Cheri (Piemont) w domu swojego brata, także księdza. W ostatnich dniach swojego pobytu na ziemi, wśród cierpień spowodowanych tyfusem, powtarzał: „Brzydką jest ziemia, piękne jest niebo! Matko moja, Maryjo! Mamo moja, Maryjo!” Przed samym zaś zgonem słyszano powtarzane przez niego słowa psalmu: „Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: pójdziemy do domu Pana” (Ps 122, 1).
Aktu jego beatyfikacji dokonał papież Benedykt XV w roku 1917. Do chwały świętych wyniósł Józefa Cottolengo papież Pius XI w roku świętym, 1933. Ciało jego spoczywa w kryształowej trumnie w bocznej kaplicy kościoła szpitalnego w Borgo Dora. Mnóstwo darów wotywnych dokoła ołtarza świadczy o tym, że proszący nie odchodzą stąd zawiedzeni. Święty Józef Benedykt Cottolengo jest patronem potrzebujących, chorych, opuszczonych.

W ikonografii przedstawiany w sutannie, często wśród biednych lub chorych. Jego atrybutem jest: stuła, krzyż.

Dziś w „Małym Domku Opatrzności” przebywa kilka tysięcy ludzi chorych, potrzebujących opieki i troski drugiego człowieka. Szpital ten utrzymuje się z dobroci ludzi, którzy wspierają to dzieło. Obecnie jest ono największym kompleksem dzieł miłosierdzia na całym świecie, jest miastem ludzi chorych. W tym mieście posługę pełnią różne zakony żeńskie i męskie.
Dzieło św. Józefa Benedykta Cottolengo wywarło wpływ na innych znanych świętych pochodzących z tej części Włoch: Jana Bosko i Alojzego Orione. Ks. Orione nazywał swoje domy i ośrodki dla chorych, które zajmowały się kalekami, upośledzonymi fizycznie i psychicznie „małymi Cottolengami”. Uważał św. Józefa Benedykta za patrona swojego Zgromadzenia i dzieł, które tworzył z myślą o chorych.
Postacie tych trzech świętych (księży Cottolengo, Bosko i Orione) wymienił papież Benedykt XVI w swojej pierwszej encyklice „Deus caritas est”.

Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIONA MARIA OD WCIELENIA GUYARD-MARTIN

Błogosławiona Maria od Wcielenia Guyard-Martin

BŁOGOSŁAWIONA MARIA OD WCIELENIA GUYARD-MARTIN, ZAKONNICA

30 kwietnia

 

Teresa przyszła na świat w Tours (Francja) 28 października 1599 r. w rodzinie piekarza Florenta Guyarta i Jeanne Michelet. Zgodnie z wolą rodziców, mając 17 lat wyszła za mąż za Claude Martina, właściciela przędzalni jedwabiu. Dwa lata po ślubie zmarł jej mąż, zostawiając ją z kilkutygodniowym synem. Mimo propozycji powtórnego małżeństwa, postanowiła pozostać wdową.

24 marca 1620 roku doświadczenie mistyczne wprowadziło ją w świat, którego wspaniałości nie podejrzewała. Weszła na drogę, która doprowadziła ją aż do najgłębszej zażyłości z Bogiem Trójjedynym, którego wymagania czystości zażądają od niej bolesnych wyrzeczeń.

W kilka lat później, 10-letniego syna – późniejszego benedyktyna – oddała pod opiekę siostrze, a sama wstąpiła do urszulanek. Następnie w 1639 r. wyjechała do Quebecu, gdzie podjęła pracę misyjną. Nauczyła się języka Irokezów, pracowała wśród Indian. Napisała dla nich słowniki i katechizmy. Nazwano ją „Teresą Nowej Francji”. Była mistyczką. Pozostało po niej ponad 12 tysięcy listów, które są jednymi ze świadectw życia kolonii francuskiej w XVII w. na Nowej Ziemi.
Zmarła 30 kwietnia 1672 r. Pochowana została w założonym przez nią klasztorze. Jan Paweł II ogłosił ją 22 czerwca 1980 r. błogosławioną. Jest patronką urszulanek i Kanady. Biografię napisał jej syn, Klaudiusz, asystent przełożonego generalnego benedyktynów.

Podziel się z innymi:

PAPIEŻ FRANCISZEK: SPOWIEDŹ NIE JEST TORTURĄ ANI PRALNIĄ

Wstyd z powodu grzechów przygotowuje nas do przyjęcia Bożego przebaczenia – powiedział papież podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty. Spowiedź nie jest sesją tortur – tłumaczył Ojciec Święty podczas Mszy św., w której uczestniczyli pracownicy Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA) i kilka zakonnic.

 

Komentując słowa pierwszego listu świętego Jana, mówiące, że „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1,5) papież Franciszek podkreślił, że „wszyscy w naszym życiu doświadczamy ciemności,” chwil, kiedy „wszystko, także w naszym sumieniu jest ciemne”, ale jak wskazał – nie oznacza to kroczenia w ciemnościach:

„Kroczenie w ciemności oznacza bycie zadowolonym z siebie, przekonanym, że nie potrzebujemy zbawienia. To właśnie są ciemności! Kiedy ktoś podąża tą drogą ciemności, niełatwo zawrócić. Dlatego św. Jan pisze dalej: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy”(w. 8). Spójrzcie na swoje grzechy, na nasze grzechy: wszyscy jesteśmy grzesznikami, wszyscy … To jest punkt wyjścia. Ale jeśli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jest wierny i sprawiedliwy, tak bardzo, że przebacza nam grzechy i oczyszcza nas z wszelkiej nieprawości. I ukazuje nam tego Pana tak dobrego, tak wiernego, tak sprawiedliwego, który przebacza nam grzechy” – powiedział papież Franciszek.

Ojciec Święty zaznaczył, że kiedy Bóg wybacza człowiekowi grzechy, to dokonuje sprawiedliwości nade wszystko wobec siebie samego, gdyż przyszedł On, aby ludzi zbawić i przebaczyć im grzechy, przyjmując ich z czułością, jaką ma ojciec wobec synów. Bóg jest bowiem serdeczny wobec tych którzy się go boją, którzy do Niego przychodzą i pragnie ich obdarzyć takim pokojem, który jedynie On daje – tłumaczył papież. To właśnie ma miejsce w sakramencie pojednania, mówił Franciszek, przestrzegając przed traktowaniem spowiedzi jak wizyty w …pralni.

„Jezus w konfesjonale nie jest pralnią: jest to spotkanie z Jezusem, z tym Jezusem, który na nas czeka, czeka nas, takimi jakimi jesteśmy” – mówił Papież. Dodał, że choć czujemy się zawstydzeni, aby wyznać prawdę: „Uczyniłem to, to a tamto pomyślałem…” to jednak „wstyd jest prawdziwą cnotą chrześcijańską i także ludzką…”, zaś „zawstydzenie jest cnotą człowieka pokornego, pokornego mężczyzny i kobiety” – wskazał Ojciec Święty.

Papież zachęcił, aby żywić ufność, ponieważ kiedy człowiek zgrzeszy, ma obrońcę wobec Ojca, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On nas wspiera przed Ojcem i broni nas w obliczu naszych słabości. Trzeba jednak stanąć przed Panem „w naszej prawdzie grzeszników”, z zaufaniem, także z radością, nie przybierając masek. „Nigdy nie powinniśmy przybierać masek przed Bogiem” – podkreślił Franciszek. Wskazał jednocześnie, że wstyd jest cnotą, Jezus oczekuje bowiem od człowieka pokory i łagodności.

„Pokora i łagodność są jakby ramami życia chrześcijańskiego. Chrześcijanin zawsze idzie tą drogą, w pokorze i łagodności. A Jezus czeka na nas, aby nam przebaczać” – tłumaczył Ojciec Święty. Dodał, że pójście do spowiedzi nie jest udaniem się na sesję tortur. „To wyruszenie, by chwalić Boga, bo jako grzesznik przez Niego zostałem zbawiony. Czy czeka On na mnie, aby mnie obić kijami? Nie, czeka na mnie z czułością, aby mi wybaczyć. A jeśli jutro uczynię to samo? To idź raz jeszcze, i jeszcze, jeszcze, idź …. On zawsze na nas czeka. To jest czułość Pana, pokora, łagodność …” – tłumaczył Papież.

Kończąc Ojciec Święty wskazał, że ta ufność „daje nam oddech.” „Niech Pan da nam tę łaskę, odwagę, aby zawsze iść do Niego z prawdą, bo prawda jest światłem, a nie z ciemnością półprawd czy kłamstw wobec Boga. Niech Bóg da nam tę łaskę! Niech się tak stanie” – powiedział papież Franciszek.

Z Ojcem Świętym koncelebrowali przewodniczący APSA, kard. Domenico Calcagno, oraz abp Francesco Gioia OFM Cap, przewodniczący Peregrinatio ad Petri Sedem – instytucji pomagającej pielgrzymom przybywającym do Stolicy Piotrowej.

 http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,288,franciszek-spowiedz-nie-jest-tortura-ani-pralnia.html

Może przez to, że do pierwszej spowiedzi świętej przygotowywali mnie jezuici, miałam wbite w głowę i w serce też, że spowiedź to nie pralnia, że jak się zabrudzi to się wypierze, ale że to pokój serca, duszy i ducha i  miłość Boża. Odnośnie tortur – nie doświadczyłam ich nigdy w konfesjonale u Tronu Bożego Miłosierdzia. 

Podziel się z innymi:

WIARA I ROZUM

ROK WIARY

V TYDZIEŃ OKRESU WIELKANOCNEGO

Święto świętej Katarzyny Sieneńskiej, dziewicy i Doktora Kościoła, patronki Europy

Kolekta

Wszechmogący Boże, święta Katarzyna ze Sieny rozważając Mękę Pańską i służąc Twojemu Kościołowi, płonęła miłością ku Tobie, spraw za jej wstawiennictwem,  abyśmy się zjednoczyli z misterium Chrystusa i radowali się z objawienia Jego chwały. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie 1 J 1,5 – 2,2

Psalm Ps 103, 1-4.8-9.13-14.17-18

Ewangelia Mt 11,25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

 

Dar wiary nie jest zastrzeżony, tak jak wiele innych dóbr, jedynie dla wielkich tego świata.

Uwierzyli Jezusowi na podstawie Jego Słów i czynów ludzie o prostym sercu.

Mądrość i roztropność o jakich Jezus dziś mówi nie są mądrością Bożą, ale zamykającą na wiarę czy wręcz odrzucającą wiarę mądrością ludzką i wyłącznie ludzkim doświadczeniem.

Rozum i wiara nie stoją w sprzeczności, jakby to niektórzy chcieli widzieć i innym narzucać.

Są potrzebne obie, jak dwa skrzydła dla ducha człowieka, jak dwie nogi, jeśli chcemy iść równo do przodu.

Brak jednego lub drugiego powoduje, że człowiek nie jest w stanie osiągnąć swojej pełni, rozwoju na swoich wszystkich poziomach bytu fizycznego, psychicznego i duchowego.

Przyjąć prawdę o Królestwie Bożym, o Bogu może jedynie człowiek, który nie boi się otworzyć swojego rozumu na to co przekracza ludzkie doświadczenie, człowiek, który dopuszcza istnienie tego czego jego rozum i zmysły nie są w stanie zmierzyć, dotknąć, dokładnie opisać i wyjaśnić. Człowiek który nie boi się Prawdy, ale czystym sercem jej poszukuje.

Takimi ludźmi było wielu laureatów Nagrody Nobla.

Wiara nie przeszkadzała im w ich naukowych poszukiwaniach i odkryciach.

Wręcz przeciwnie, była pomocą w chwilach utrudzenia i zniechęcenia. Zachęcała do samodyscypliny, wytrwałości i ufności.

Jarzmo Chrystusa to słodki ciężar miłości bliźniego i Boga , zawsze i w każdej sytuacji.

Nie rygorystyczne przepisy, które można z większym lub mniejszym powodzeniem wypełniać, ale przekraczanie samego siebie.

Ta miłość nie jest miłością łatwą – miłością na jedynie  pogodne dni.

Jest miłością trudną, zadaniem i wyzwaniem na każdy dzień.

Wytrwania w takiej miłości możemy nauczyć się jedynie w szkole Jezusa, wpatrując się i naśladując naszego Pana.

Od Niego też powinniśmy uczyć się rozmawiania z tymi, którzy Boga i wiarę pragnęliby całkowicie wykreślić z ludzkiego życia.

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

MODLITWA DO ŚW. DOMINIKA I ŚW. KATARZYNY ZE SIENY

Modlitwa do św. Dominika i św. Katarzyny ze Sieny, by za ich przyczyną uzyskać łaskę od Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

Święty Dominiku, Kapłanie Najwyższego i chwalebny Patriarcho! Tyś był przyjacielem, ulubionym synem i powiernikiem chwalebnej Królowej Niebios! Tyś przez Różaniec Święty rozliczne czynił cuda! I Ty, Święta Katarzyno Sieneńska, najstarsza córo Zakonu Różańca Świętego, potężna pośredniczko u tronu Maryi i u Najświętszego Serca Jezusowego, które twoje serce ze swoim złączyło! O wy, ukochani święci! Wy znacie moją potrzebę i cierpienie moje. Zmiłujcie się nad nędznym stanem moim. W czasie życia Waszego tu na ziemi serca Wasze zajmowały się czule cierpieniami waszych bliźnich, a Wasze ręce nie ustawały nigdy w niesieniu im pomocy. Ponieważ w niebie Wasza potęga i miłość większe jeszcze się stały, aniżeli tu były na ziemi, więc błagajcie za mnie Matkę Różańca Świętego i Jej Boskiego Syna; wielka jest bowiem ufność moja, że za Waszą przyczyną otrzymam łaskę, którą tak wielce uzyskać pragnę. Amen.

Podziel się z innymi:

MODLITWY ŚWIĘTEJ KATARZYNY ZE SIENY

PRZYJDŹ DUCHU ŚWIĘTY

Duchu Święty, przyjdź do serca mego. Przyciągnij je do siebie swoją mocą. Obdarz mnie miłością z bojaźnią. Chryste, oddal ode mnie wszelkie złe myśli. Ogrzej mnie żarem Twojej miłości. Rozpal we mnie ogień Twej błogiej miłości, aby każde cierpienie wydało mi się lekkie. Ojcze mój święty i słodki mój Panie, wspomagaj mnie w mojej posłudze.

Chryste miłości, Chryste miłości. Amen.

 

BOŻA POTĘGA, MĄDROŚĆ I ŁASKAWOŚĆ

Potęgo Ojca Przedwiecznego, pomóż mi. Mądrości Syna Bożego, oświeć oko mego intelektu. Słodka łaskawości Ducha Świętego, rozpal me serce i zjednocz je z Twoim sercem. Boże Wiekuisty, wyznaję, że potęga Twoja jest tak wielka i wszechmocna, że może uwolnić Kościół i lud Twój, może wyrwać lud ze szpon szatana, wstrzymać prześladowania Kościoła świętego, a mnie dać siłę i zwycięstwo nad moimi nieprzyjaciółmi. Wyznaję, Boże, iż mądrość Twego Syna, co jest jedno z Tobą, może oświecić oko mego intelektu oraz oko intelektu Twojego ludu, może  rozproszyć ciemności wokół Twojej Oblubienicy. Miła Dobroci Wiekuista, wyznaję, że łaskawość Ducha Świętego i płomienna Twa miłość chce rozpalić i zjednoczyć z Tobą moje serce oraz serca wszystkich rozumnych stworzeń.

O, Boże, Ty co wszystko wiesz, wszystko chcesz i możesz, błagam Cię, wysłuchaj moich próśb. O, potęgo Ojca Przedwiecznego, o mądrości Syna Jednorodzonego, zaklinam Cię na drogocenną Twą krew! O, łaskawości Ducha Świętego, o ogniu i niezgłębiona miłości, co przymocowałaś i przybiłaś Syna Bożego do krzyża, proszę Cię, okaż miłosierdzie światu i zlej żar miłości na Kościół święty, aby cieszył się pokojem i jednością. Boże, Boże mój, nie chcę, żebyś dłużej zwlekał! Niechaj Twa nieskończona dobroć zmusi Cię do otwarcia oka Twego miłosierdzia.

Jezu słodki, Jezu miłości.

 

DO MATKI BOŻEJ

O Maryjo, Świątynio Trójcy; Maryjo, Nosicielko Ognia…

Maryjo, Ziemio urodzajna. Ty jesteś tą młodą rośliną,

która dała nam wonny kwiat Słowa Jednorodzonego, Syna Boga,

w Tobie bowiem zostało zasiane to Słowo.

Maryjo, Wozie Ognisty, Ty niosłaś ogień ukryty

i przysłonięty popiołem Twego człowieczeństwa…

O Maryjo, widzę, że Słowo, które dałaś, jest w Tobie,

nie będąc odłączone od Ojca…

W tym wszystkim ukazuje się godność człowieka,

dla którego Bóg uczynił tak wiele i tak wielkie rzeczy…

Dziś także, o Maryjo, w Tobie objawia się moc

i wolność człowieka, bowiem gdy Anioł posłany był do Ciebie,

aby Ci zwiastować tajemnicę daru Bożego,

Syn Boży nie zszedł do łona Twego

zanim nie zgodziłaś się w Twej woli.

On czekał u drzwi Twojej woli. aż Mu otworzysz,

gdyż pragnął wejść do Ciebie i byłby nigdy nie wszedł,

gdybyś Mu nie była otwarła…

Pukała do drzwi Twoich, o Maryjo Boskość odwieczna,

lecz gdybyś nie otwarła, Bóg nie wcieliłby się w Tobie…

Do Ciebie się uciekam, Maryjo,

Tobie oddaję moje błaganie za słodką oblubienicą Chrystusa

oraz za Jego Wikariusza na ziemi,

ażeby do prowadzenia Kościoła świętego

otrzymał światło rozwagi i roztropności.

Amen.

 

GLINIANE NACZYNIE

Boże Wiekuisty, dobry Mistrzu, Ty z mułu uformowałeś i ulepiłeś naczynie ludzkiego ciała. O, Miłości najsłodsza, ulepiłeś ciało stworzenia z tak podłego materiału, a włożyłeś w nie bardzo cenny skarb, czyli duszę, która nosi w sobie Twój obraz, Boże Wieczny. Dobry mój Mistrzu, Miłości, moja słodka Miłości, jesteś tym garncarzem, co rozbija naczynie i lepi je na nowo. Porozbijaj więc na drobne kawałki naczynie mego ciała, jeśli tylko spodoba się tak dobroci Twojej.

Ojcze Przedwieczny, ja, nędznica, ofiaruję Ci na nowo moje życie za Twą miłą Oblubienicę. Ile razy spodoba się Twej dobroci, tyle razy wyrywaj mą duszę z ciała i wkładaj ją z powrotem. Niechaj za każdym razem sprawia mi to większy ból, bylebym tylko ujrzała odnowę miłej Oblubienicy Twojej, świętego Kościoła. Proszę Cię, Boże Wieczny, daj mi Twoją Oblubienicę. Polecam Ci moje umiłowane dzieci. Błagam Cię, Wiekuisty Ojcze Niebieski, z miłosierdziem i dobrocią zechciej wyjąć mą duszę z naczynia ciała i nie każ jej więcej wracać z powrotem. Nie zostawiaj jednak moich dzieci sierotami, lecz nawiedź je swą łaską. Spraw, aby żyli oświeceni prawdziwym i najdoskonalszym światłem, a umarli dla miłości własnej. Zwiąż ich błogimi więzami miłości, aby oddali swe życie dla owej miłej Oblubienicy, cierpiąc i trudząc się dla Niej. Proszę Cię, Ojcze Wiekuisty, aby nikt nie został wyrwany z Twojej ręki (J 10, 28-29). Wybacz nam wszystkie nasze nieprawości. Mnie zaś wybacz mą wielką głupotę i niedbałość, przez którą nie uczyniłam dla Kościoła tego, co mogłam i powinnam była uczynić.

Zmiłuj się nade mną, Panie, bo zgrzeszyłam przeciwko Tobie.

Ofiaruję Ci i polecam jeszcze raz moje dzieci, bo one są źrenicą mego oka i całą moją duszą. Jeśli zaś spodoba się Twojej dobroci zostawić mą duszę w naczyniu ciała, opatrz je, najlepszy Lekarzu, napraw je, najlepszy Garncarzu, bo jest popękane i rozlatuje się na kawałki.

Ojcze Wiekuisty, udziel nam Twego miłego błogosławieństwa. Amen.

 

OCEAN BEZ DNA

O Trójco wieczna, bez dna Oceanie

co mogłaś dać mi więcej niż dając mi siebie?

Ty jesteś ogniem, co nigdy nie gaśnie.

Ty jesteś ogniem, który we mnie spala

miłość własną mej duszy.

W Twoim świetle dałaś mi poznać Twoją prawdę

Światłości ponad wszelką światłość.

Przez światłość wiary

posiadam mądrość w mądrości Twojego Syna.

Przez światłość wiary

ufam nie słabnąc w drodze.

Ta światłość wskazuje mi drogę.

Bez niej szłabym w ciemnościach.

Dlatego proszę Cię, Ojcze mój przedwieczny,

niech mnie oświeca zawsze światłość wiary.

Ta światłość jest prawdziwym oceanem,

bo zanurza duszę w Tobie, Oceanie pokoju,

Trójco odwieczna.

W tej światłości poznaję Ciebie

i Ty jesteś obecna w moim duchu,

Dobro najwyższe i nieskończone.

Dobro ponad wszelkie dobro, dające szczęśliwość.

Niepojęte, nieocenione Dobro

Piękności przekraczająca wszelką piękność!

Mądrości ponad wszelką Mądrość.

Ty jesteś szatą, która okrywa każdą nagość.

Jesteś pokarmem, który swoją słodyczą

ratuje tych, co cierpią z głodu.

Okryj mnie, Prawdo odwieczna,

okryj mnie sobą,

abym przeżywała życie w posłuszeństwie

i w światłości wiary.

 

O MIŁOŚĆ ROZTROPNĄ

O Duchu Święty, przyjdź do mojego serca. Boże żywy, mocą Twoją świętą pociągnij me serce ku Sobie. Racz mi udzielić roztropnej miłości i daru świętej bojaźni. Zachowaj mnie od wszelkiej złej myśli. Niech miłość Twoja będzie mi żarem i światłem, ażeby każdy ciężar stał mi się lekkim ciężarem. Święty mój Ojcze i słodki mój Panie, wspomóż mnie w każdej Twej służbie. Daj mi miłość Twoją! Amen.

 

Panie, spraw, abym… Potrafił się uśmiechać w monotonii codziennej pracy. Potrafił milczeć, gdy spostrzegam, że komuś coś się nie udało. – Chwalił brata, który uczynił coś dobrego. Uścisnął serdecznie dłoń bliźniemu, który jest smutny. Rozmawiał ze słodyczą z nieszczęśliwymi i niecierpliwymi. Obdarzał uczuciem brata, który cierpi. Naprawiał uczynione zło.

 

O, WIECZNE BÓSTWO!

O wieczne Bóstwo, wiekuista Trójco!

Ty sprawiłaś, ze przez zjednoczenie z Bożą naturą

krew Twojego Jednorodzonego Syna nabrała takiej ceny.

Ty, Trójco wieczna jesteś morzem głębokim,

w którym im więcej szukam,

więcej znajduję,

a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam.

Ty w nienasycony sposób nasycasz duszę;

w Twojej głębokości tak nasycasz duszę,

że zawsze pozostaje ona złakniona Ciebie, Trójco wieczna,

i pragnie ujrzeć Ciebie, Światłości, w Twoim świetle.

Zakosztowałam i światłem mojego umysłu,

w świetle Twoim ujrzałam Twoje przepastne głębiny,

Trójco wieczna, i piękno Twojego stworzenia.

A oglądając siebie w Tobie, ujrzałam, że jestem obrazem Twoim.

Bo z Twej mocy, wiekuisty Ojcze,

i z mądrości, którą jest Syn Twój Jednorodzony,

udzieliłeś mi; a Duch Święty,

który od Ciebie i od Syna pochodzi,

dał mi zdolność kochania Ciebie.

Ty, wiekuista Trójco, jesteś Stwórcą, a ja stworzeniem.

W odrodzeniu, którego dokonałeś we mnie przez Krew Syna Twego Jedynego,

ujrzałam, że rozmiłowałeś się w piękności twego stworzenia.

O przepaści, o Trójco Boska i wieczna, o morze głębokie!

Cóż mogłeś mi dać więcej nad siebie samego?

Jesteś ogniem, który swoim żarem spala,

wszelką miłość własną duszy,

Jesteś ogniem, który usuwa wszelką oziębłość

i który oświeca wszelki umysł swoim światłem.

W tym świetle dałeś mi poznać Twoją prawdę.

W odblasku tego światła poznaję Ciebie,

Dobro Najwyższe, Dobro ponad dobrami,

dobro błogosławione i niepojęte, Dobro bezcenne,

Piękności nad pięknościami, Mądrości nad mądrościami, Mądrości sama!

Ty chlebie aniołów, z żarem miłości oddałeś się ludziom.

Jesteś szatą, która okrywa moją nagość,

jesteś pokarmem, który swoją słodyczą żywi zgłodniałych.

Jesteś słodyczą bez osadu goryczy.

O Trójco wieczna!

Podziel się z innymi:

LITANIA DO ŚWIĘTEJ KATARZYNY ZE SIENY

LITANIA DO ŚWIĘTEJ KATARZYNY ZE SIENY

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.

Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.

Synu Odkupicielu świata Boże,

Duchu Święty Boże,

Święta Trójco jedyny Boże,

Święta Maryjo – módl się za nami.

Święty Ojcze Dominiku,

Święta Katarzyno,

Lilio czystości,

Różo cierpliwości,

Przykładzie pokory i cichości,

Naczynie łaski Bożej,

Korono dziewic Chrystusowych,

Ozdobo Kościoła,

Najmilsza duchowa córko św. Ojca Dominika,

Naznaczona ranami Pana Jezusa,

Uwieńczona koroną Zbawiciela,

Rozmiłowana w ubóstwie Chrystusowym,

Troskliwa opiekunko ubogich,

Najczulsza Matko cierpiących,

Pocieszycielko grzeszników rozpaczających,

Służąca radą Namiestnikom Chrystusowym,

Pełna troski o Kościół święty,

Harfo Ducha Świętego,

Mistrzyni życia wewnętrznego,

Obdarzona charyzmatem słowa,

Zanurzona w kontemplacji Bożych tajemnic,

Otwarta na potrzeby świata,

Dźwigająca z Chrystusem krzyż za nie swoje winy,

Ogłoszona Doktorem Kościoła,

Nasza przemożna orędowniczko,

Matko Tercjarko i Siostro nasza,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie!

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami!

Módl się za nami, święta Katarzyno,

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:

Wszechmogący Boże, święta Katarzyna rozważając Mękę Pańską i służąc Twojemu Kościołowi, płonęła miłością ku Tobie, spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy się zjednoczyli z misterium Chrystusa i radowali się z objawienia Jego chwały. Przez naszego Pana. Amen.

 

Podziel się z innymi:

KILKA MYŚLI ŚW. KATARZYNY ZE SIENY

Cierpliwość jest probierzem cnót w duszy.

Pośród wszystkich zniewag cierpliwość błyszczy i utwierdza swe panowanie.

Cnota doświadcza się w przeciwnościach.

Miłość i pokora są to dwa skrzydła, konieczne do lotu w krainę życia wiecznego.

Dusza która coraz bardziej zbliża się do Mnie, staje się coraz czystsza. (Pan Jezus do św.Katarzyny ze Sieny)

Bez uczynków nie ma ani woli prawdziwej, ani żywej wiary.

Natychmiast to najlepszy czas do czynienia dobra.

Doskonałość nie polega na umartwianiu i zabijaniu ciała, lecz na zabiciu woli własnej i przewrotnej.

Kto orze ten odrzuca skiby ziemi; podobnie Duch Święty odrzuca grunt naszej przewrotnej i zmysłowej woli.

Bez korzenia miłości drzewo duszy nie wyda owocu, lecz uschnie.

Dusza, która zna swoją nędzę, zna dobrze nędzę świata.

Dusza nie może żyć bez miłości; musi kochać Boga lub świat.

Gwoździe nie wystarczyłyby do utrzymania Boga Człowieka, przybitego do Krzyża, gdyby Go nie przytwierzdiła do niego miłość.

Maryja, jak drzewo miłosierdzia przyjęła w siebie duszę ofiarną Syna…

Lekarstwem na wszystkie ułomności nasze jest nie co innego, tylko ogień miłości.

Miłość nie stoi bezczynnie…

Miłowałem was, zanim byłem miłowany, i stąd wszelka miłość, jaką macie do Mnie, jest długiem, który Mi uiszczacie, a nie łaską dla Mnie.

Miłość, moja miłość, was stworzyła i moja miłość was zachowuje.

Nie przez obfitość słów dochodzi się do modlitwy doskonałej, lecz przez uczucie pragnienia, przez wznoszenie się ku Mnie z poznaniem siebie, jedno i drugie (poznanie) połączone wspólnie.

Jestem tą wielką Opatrznością, która nigdy nie uchyla się od próśb tych sług, którzy we Mnie wierzą, próśb dotyczących ciała i duszy. (Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny)

Podziel się z innymi: