NATYCHMIAST

ROK WIARY

ŚWIĘTO ŚWIĘTEGO ANDRZEJA, APOSTOŁA

  Kolekta

Wszechmogący Boże, święty Andrzej Apostoł był głosicielem Ewangelii i pasterzem Twojego Kościoła, pokornie Cię prosimy, aby nieustannie wstawiał się za nami. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie  Iz  49, 1-6 albo Rz 10,9-18

Psalm Ps 19,2-5

Ewangelia Mt 4,18-22

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.

I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

 

W krótkim fragmencie dzisiejszej Ewangelii, pojawia się dwukrotnie słowo „natychmiast„.

Powołani, wezwani przez Jezusa, natychmiast zostawiają swoje dotychczasowe zajęcie, łodzie, bliskich i idą za Panem.

  Ich nawrócone serca były na tyle czyste, że odpowiedziały natychmiast na głos Boga.

Bez głębokiego nawrócenia, bez zmiany myślenia, bez otwarcia na Boży zamysł i wolę, nie można zrealizować słów Boga.

Pojawią się wtedy w nas dywagacje, przeliczanie zysków i korzyści, powątpiewanie, odwlekanie podejmowania decyzji. Taka postawa jest daleka, od natychmiastowej czynnej odpowiedzi na wezwanie Jezusa.

Dziś w święto Pierwszego Powołanego warto zapytać się siebie o odkrywanie przed laty własnego, osobistego powołania.

Na ile bylo to pragnienie wypelnienia Bożego zamiaru w życiu, a na ile  własny plan?

Czy było nasłuchiwanie, czy było nawrócenie, czy było rozeznanie ?

A jeśli już usłyszałam wezwanie, to jak na nie odpowiedziałam?

Warto też przyjrzeć się realizacji naszej życiowej misji do jakiej powołał, każdego z nas Pan.

Czy jesteśmy jej wierni?

Czy w chwilach kryzysów, zwątpienia nie podejmujemy zbyt pochopnych decyzji?

A może odwlekamy w nieskończoność decyzję, skupiając się na sobie i własnych lękach, oporach, obawach, które swoim ociąganiem i zawężaniem serca karmimy.

Święty Ignacy Loyola radził, aby czy to w czasie pocieszenia duchowego czy to w czasie strapienia nie podejmować żadnych ważnych decyzji życiowych.

W czasie pocieszenia zbyt łatwo ulegamy naszemu „ego”. 

W czasie strapienia zbyt łatwo padamy ofiarami pokus złego ducha, który pragnie nas odwieść od posluszeństwa Bogu.

Do czego, w moim dziś, Jezus mnie powołuje?

Czy skupiona na sobie zauważę, jak On przechodzi obok mnie?

Czy wsłuchana w swoje troski usłyszę Jego zaproszenie do … głębszego zaangażowania w Jego sprawy?

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

MODLITWY DO ŚWIĘTEGO ANDRZEJA APOSTOŁA

Modlitwa dziękczynna

(jeśli prośba zostanie wysłuchana)

Bądź nieskończenie pochwalony, Boże mój, ze przez zasługi Pana naszego, Jezusa Chrystusa, oraz za wstawiennictwem św. Andrzeja Apostoła, raczyłeś przyjąć niegodne moje prośby i użyczyłeś mi łaski, o którą błagałem u tronu miłosierdzia Twego, podczas tej nowenny. Bądź pochwalon i Ty, Święty Apostole i Męczenniku, Andrzeju, osobliwszy mój Patronie i Orędowniku. Popieraj i nadal przed Bogiem nasze sprawy doczesne, a przede wszystkim sprawę naszego zbawienia. Przybądź nam na każdy dzień z pomocą, użyczaj siły do walki z nieprzyjaciółmi jawnymi i ukrytymi, którymi są szatan i źli ludzie. Strzeż serca mego od najmniejszego grzechu dobrowolnego, ożywiaj w nas miłość Bożą. Błagamy Cię, przybądź w godzinę śmierci i uczyń prędkie zejście z tego świata do osiągnięcia wiecznej szczęśliwości. Broń Kościoła Świętego i Głowy Jego, Ojca Świętego, od zasadzek nieprzyjacielskich. Wstawiaj się, o Najchwalebniejszy Męczenniku, i oręduj za biednymi grzesznikami i stań się silnym Pośrednikiem dusz czyśćcowych, zwłaszcza tych, które są najbliższe sercu memu. Amen.

Modlitwa do Św. Andrzeja

 ( jeżeli prośba nie zostanie wysłuchana)

Święty Andrzeju ! Nie otrzymałem łaski, o którą Cię prosiłem. I cóż mi pozostaje ? Czy poddać się rozpaczy ? O, święty Apostole Męczenniku, nie dozwól, by zniechęcenie i zwątpienie miało choć na chwilę przystęp do mego serca. Niezbadane są wyroki Boże, przed którymi ja niegodny kornie schylam głowę. Widocznie prośba moja nie zgadzała się z wolą Bożą, skoro nie zostałem wysłuchany. Ufam jednak, że w zamian za to otrzymam łaskę korzystniejszą dla mej duszy. Św. Andrzeju, umocnij mnie Twym męstwem we wszystkich przeciwnościach życia, a osobliwie teraz… Spraw, abym nie tylko na Taborze okazywał miłość Panu Jezusowi, ale i na Golgocie. Uproś, abym przytulony do Stóp Jezusowych trwał przy nich zawsze na wieki. Amen.

Podziel się z innymi:

LITANIA DO ŚWIĘTEGO ANDRZEJA APOSTOŁA

LITANIA DO ŚWIĘTEGO ANDRZEJA APOSTOŁA

Kyrie  eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże , zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Święta Maryjo, Królowo Apostołów,
Święty Andrzeju, chwalebny Apostole,Święty Andrzeju, pierwszy powołany,
Święty Andrzeju, bracie św. Piotra,
Święty Andrzeju, gorliwy wyznawco,
Święty Andrzeju, prawdziwy przyjacielu Chrystusa,
Święty Andrzeju, wierny sługo Boży,
Święty Andrzeju, na opowiadanie Ewangelii powołany,
Święty Andrzeju, pierwszy z apostołów, którzy spotkali Jezusa,
Święty Andrzeju, pierwszy człowieku, który uwierzył w Jezusa jako Mesjasza i tę wiarę zwiastował innym,
Święty Andrzeju, któryś przyprowadził brata do Jezusa,
Święty Andrzeju, który przywiodłeś brata do Mistrza, bo rozpoznałeś w Nim życie,
Święty Andrzeju, któryś ogłosił Piotrowi radosną nowinę: „Znaleźliśmy Mesjasza.”,
Święty Andrzeju, któryś pozostał u Jezusa i nauczył się wiele,
Święty Andrzeju, niegdyś rybaku, a teraz dusz apostole,
Święty Andrzeju, nauczycielu i przewodniku Kościoła,
Święty Andrzeju, bracie rodzony Piotra i równy w śmierci sposobie,
Święty Andrzeju, głosicielu Ewangelii i pasterzu Kościoła,
Święty Andrzeju, jeden z dwóch uczniów św. Jana Chrzciciela, którzy pierwsi poszli za Chrystusem,
Święty Andrzeju, mężu błogosławiony, nauczający i rządzący w Kościele,
Święty Andrzeju, niech Twoja sieć nas wyłowi z burzliwych świata odmętów,
Święty Andrzeju, któryś dla miłości Chrystusa i Jego Prawa poniósł męczeństwo,
Święty Andrzeju, poddany torturom tych, którzy nakazali zniszczyć wiarę,
Święty Andrzeju, pośredniku między Chrystusem a tymi, którzy w Jezusa jako Mesjasza jeszcze nie uwierzyli,
Święty Andrzeju, powołany do grona uczniów Chrystusa razem ze swoim bratem Piotrem,
Święty Andrzeju, wierny uczniu św. Jana Chrzciciela,
Święty Andrzeju, usłyszałeś głos wzywającego Pana, natychmiast zostawiłeś sieci, i poszedłeś po hojną nagrodę życia wiecznego,
Święty Andrzeju, wezwany byłeś przez Pana, by z Piotrem głosić Nowinę,
Święty Andrzeju, niezmordowany głosicielu Słowa Bożego,
Święty Andrzeju, filarze Kościoła Bożego,
Święty Andrzeju, postrachu mocarzów piekielnych,
Święty Andrzeju, wspomożenie tonących w grzechach,
Święty Andrzeju, mężu niebieskiej doskonałości,
Święty Andrzeju, oświecenie biskupów,
Święty Andrzeju, najwyższego Kapłana, Jezusa Chrystusa, naśladowco,
Święty Andrzeju, obrońco świata na Sądzie Ostatecznym,
Święty Andrzeju, któryś wypełnił dzieło Chrystusowe,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie !
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami !
 
K.: Módl się za nami święty Andrzeju.
W.: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.
 
Módlmy się. Wszechmogący Boże, święty Andrzej Apostoł był głosicielem Ewangelii i Pasterzem Twojego Kościoła, pokornie Cię prosimy, aby nieustannie wstawiał się za nami. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

 

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY ANDRZEJ, APOSTOŁ

Święty Andrzej

 

 

 

 

 

 

 

ŚWIĘTY ANDRZEJ, APOSTOŁ – PIERWSZY POWOŁANY

30 listopada

Andrzej pochodził z Betsaidy nad Jeziorem Galilejskim (por. J 1, 44), ale mieszkał w domu teściowej swego starszego brata, św. Piotra, w Kafarnaum (por. Mk 1, 21. 29-30).

Był – jak św. Piotr – rybakiem.

Początkowo był uczniem Jana Chrzciciela.

Pod jego wpływem poszedł za Chrystusem, gdy Ten przyjmował chrzest w Jordanie.

Andrzej nie tylko sam przystąpił do Chrystusa, ale przyprowadził także św. Piotra, swojego brata:

 ”Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej”.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa” (J 1, 35-41).

Andrzej był pierwszym powołanym przez Jezusa na apostoła uczniem.
Apostołowie Andrzej, Jan i Piotr nie od razu na stałe połączyli się z Panem Jezusem.

Po pierwszym spotkaniu w pobliżu Jordanu wrócili do Galilei do swoich zajęć.

Byli rybakami zamożnymi, skoro mieli własne łodzie i sieci. Tam ich Chrystus po raz drugi wezwał i odtąd pozostaną z nim aż do Jego śmierci i wniebowstąpienia.

Spotkanie nad Jeziorem Genezaret i powtórne wezwanie przekazał nam św. Mateusz:

„Gdy (Jezus) przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro: byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za nim” (Mt 4, 18-20).

Św. Łukasz dorzuca szczegół, że powołanie to łączyło się z cudownym połowem ryb (Łk 5, 1-11). Tak więc Pan Jezus niezwykłym cudem chciał umocnić w swoich pierwszych uczniach wiarę w siebie, że jest naprawdę tym, za kogo się podaje.
W Ewangeliach św. Andrzej występuje jeszcze dwa razy.

Kiedy Pan Jezus przed cudownym rozmnożeniem chleba zapytał Filipa: „Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?” – św. Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?” (J 6, 5. 9).

I jeszcze raz występuje św. Andrzej, kiedy pośredniczy, aby poganie także mogli ujrzeć Chrystusa i z nim się zetknąć bezpośrednio:

„A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon (Bogu) w czasie święta byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy, i prosili go mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi” (J 12, 20-22).

Chodziło w tym wypadku o prozelitów.

W spisie Apostołów wymieniany jest na drugim (Mt i Łk) lub czwartym (Mk) miejscu. Przez cały okres publicznej działalności Pana Jezusa należał do Jego najbliższego otoczenia.

W domu Andrzeja i Piotra w Kafarnaum Chrystus niejednokrotnie się zatrzymywał.

Andrzej był świadkiem cudu w Kanie (J 1, 40 – 2, 12) i cudownego rozmnożenia chleba (J 6, 8 nn).W tradycji usiłowano wybadać ślady jego apostolskiej działalności po Zesłaniu Ducha Świętego. 

Orygenes (+ 254) wyraża opinię, że św. Andrzej pracował w Scytii, w kraju leżącym pomiędzy Dunajem a Donem. Byłby to zatem Apostoł Słowian, których tu właśnie miały być pierwotne siedziby.

Według św. Hieronima (+ 421), św. Andrzej miał także pracować w Poncie, w Kapadocji, w Galicji i Bitynii, skąd udał się do Achai.

Ten sam pogląd podziela Teodoret (+ 458), który twierdzi, że św. Andrzej przeszedł ze Scytii do Tracji i Epiru, aby zakończyć życie śmiercią męczeńską w Achai.

Wszystkie źródła są zgodne, że św. Andrzej zakończył swoje apostolskie życie śmiercią męczeńską w Patras w Achai, na drzewie krzyża. Patras leży na Peloponezie przy ujściu Zatoki Korynckiej.
Niemniej pilne zainteresowanie osobą i działalnością, a zwłaszcza śmiercią św. Andrzeja okazują apokryfy: Dzieje Andrzeja z wieku II-III oraz Męka św. Andrzeja z wieku IV. Są to dokumenty bardzo dawne, sięgające niemal czasów apostolskich.

Zwłaszcza Dzieje Andrzeja cieszyły się kiedyś wielkim powodzeniem. Według tych źródeł po Zesłaniu Ducha Świętego Andrzej miał pracować w Poncie i Bitynii (dzisiaj zachodnia Turcja) oraz w Tracji (Bułgaria), Scytii (dolny bieg Dunaju) i Grecji. Tam też, w Patras, 30 listopada 65 lub 70 roku, przeżegnawszy zebranych wyznawców, został ukrzyżowany głową w dół na krzyżu w kształcie litery X. Wyrok ten przyjął z wielką radością – cieszył się, że umrze na krzyżu, jak Jezus.

Kult św. Andrzeja był w Kościele bardzo zawsze żywy.

Liturgia bizantyjska określa św. Andrzeja przydomkiem Protokleros, co znaczy „pierwszy powołaniem”, gdyż obok św. Jana pierwszy został przez Chrystusa wezwany na Apostoła. Achaja się chlubi, że jego pierwszym metropolitą był św. Andrzej.
W 356 roku relikwie św. Andrzeja przewieziono z Patras do Konstantynopola i umieszczono je w kościele Apostołów. Krzyżowcy z czwartej wyprawy krzyżowej, którzy w 1202 r. zdobyli Konstantynopol, zabrali relikwie i umieścili w Amalfi w pobliżu Neapolu. Głowę św. Andrzeja papież Pius II w XV w. kazał przewieźć do Rzymu, do bazyliki św. Piotra w myśl zasady, że skoro chwała wspólna połączyła obu braci, powinna ta sama chwała połączyć także ich ciała.

25 września 1964 r. papież Paweł VI nakazał ją zwrócić kościołowi w Patras. Najpierw 23 września złożyli hołd relikwii wszyscy ojcowie soboru watykańskiego drugiego, zebrani na trzeciej sesji wraz z papieżem, który w procesji przeniósł relikwię z kaplicy Najśw. Sakramentu na ołtarz auli soborowej. Mszę świętą odprawił przy tej okazji kardynał Marcella, archiprezbiter Bazyliki Św. Piotra, a kazanie wygłosił kardynał Koenig z Wiednia, kończąc homilię modlitwą o zjednoczenie Kościołów. Po południu przewieziono relikwie do kościoła Św. Andrzeja delia Valle, gdzie były wystawione ku czci publicznej przez trzy dni. Dnia 25 września przybyła drogą lotniczą do Rzymu delegacja greckiego Kościoła Prawosławnego. Przyjął ją Paweł VI na osobnej audiencji i wręczył święte relikwie. Jeszcze tego samego dnia przewieziono relikwię samolotem do Patras. Kościół grecki posiada też relikwie krzyża, na którym umarł św. Andrzej.

Kult św. Andrzeja był w różnych krajach zawsze bardzo żywy. Święty Grzegorz I Wielki założył ku jego czci klasztor i kościół w Rzymie. Otrzymał także relikwie Apostoła z Konstantynopola (+ 604).

Wiele narodów i państw ogłosiło św. Andrzeja za swojego szczególnego patrona. Tak uczyniły: Neapol, Niderlandy, Szkocja, Hiszpania, arcybiskupstwo Brunszwiku, księstwo Burgundii, Limburg, Luksemburg, Mantua i Szlezwig, a z innych krajów – Bitynia, Grecja, Holandia, Niemcy, Pont, Prusy, Rosja i Sycylia. Także bardzo wiele miast chlubi się patronatem św. Andrzeja: Agde, Aranches, Baeza, Bordeaux, Brescia, Bruggia, Hanower, Neapol, Orange, Pesaro, Rawenna, Rochester.

Jest także patronem małżeństw, podróżujących, rybaków, rycerzy, woziwodów, rzeźników.

Orędownik zakochanych, wspomaga w sprawach matrymonialnych i wypraszaniu potomstwa.

Dużą czcią cieszył się św. Andrzej również w Polsce. Istniał u nas zwyczaj wróżb andrzejkowych. Dziewczęta lały wosk roztopiony na wodę i zgadywały z figur, jakie się tworzą, która będzie miała pierwsza wesele.

 

W ikonografii św. Andrzej Apostoł przedstawiany jest jako starszy mężczyzna o gęstych, siwych włosach i krzaczastej, krótkiej brodzie. Jako apostoł nosi długi płaszcz. Czasami ukazywany jako rybak w krótkiej tunice. Powracającą sceną w sztuce religijnej jest chwila jego ukrzyżowania. Atrybutami Świętego są: „krzyż św. Andrzeja” w kształcie litery X, księga, ryba, sieć.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

NOWENNA PRZED UROCZYSTOŚCIĄ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

NOWENNA PRZED UROCZYSTOŚCIĄ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
 
  
  
  

Maryjo, Pani Niepokalana, uwielbiamy razem z Tobą Trójcę Przenajświętszą i dziękujemy, że Cię obdarowała wolnością od grzechu pierworodnego. Prosimy Cię gorąco, przyjmij nasze błagania i otaczaj nas swą pomocą i opieką. Amen.

  

Dzień pierwszy – 29 listopada
Maryjo Niepokalana, sławimy Twoje Niepokalane Poczęcie. Spraw, prosimy, by wezwanie Twojego imienia pokonywało w nas złe skłonności i pożądliwości. Amen.

 

Dzień drugi – 30 listopada
Maryjo Niepokalana, Ty jesteś pokorną Służebnicą Pańską, przeto spraw wstawiennictwem Twym u Syna, aby pycha nie zatruwała naszych dusz. Amen.

 

Dzień trzeci – 1 grudnia
Maryjo Niepokalana, Ty przebaczyłaś wszystkim, którzy ranili Serce Syna Twego i Twoje Serce – ulecz nas z niechęci do bliźnich i natchnij życzliwością do nich. Amen.

 

Dzień czwarty – 2 grudnia
Maryjo Niepokalana, dziewicza niewinność jest szczególną Twoją ozdobą. Naucz nas cenić tę cnotę i brzydzić się wszelkim grzechem nieczystym. Amen.

 

Dzień piąty – 3 grudnia
Maryjo Niepokalana, zachowaj nas od obmowy i oszczerstw, które ranią serca bliźnich. Amen.

 

Dzień szósty – 4 grudnia
Maryjo Niepokalana, uproś nam łaskę, aby wstrzemięźliwość i trzeźwość stały się znamionami naszego życia. Amen.

 

Dzień siódmy – 5 grudnia
Maryjo Niepokalana, byłaś zawsze wierną w wypełnianiu woli Bożej, a my ileż razy wykraczaliśmy przeciwko przykazaniom Bożym. Naucz nas, Matko, poszanowania woli Twego Syna. Amen.

 

Dzień ósmy – 6 grudnia
Maryjo Niepokalana, tyle w nas nieszczerości i pozy. Uproś nam łaskę prostoty i prawdy. Amen.

 

Dzień dziewiąty – 7 grudnia
Maryjo Niepokalana, oto już zbliża się Twoje święto. Ty jesteś arcydziełem Trójcy Przenajświętszej. Miłość Boża dała nam Ciebie. Dziękujemy Bogu wdzięcznym sercem za ten wielki dar, a Ciebie prosimy, naucz nas kochać szczerze Ojca w niebie i braci na ziemi. Amen.

 

Hymn
Cała piękna jesteś, Maryjo,

i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie.
Tyś chwałą Jeruzalem,
Tyś weselem Izraela,
Tyś chlubą ludu naszego,
Tyś ucieczką grzeszników, o Maryjo,
Panno Najroztropniejsza,
o Matko Najmiłosierniejsza,
módl się za nami i wstaw się
u Twego Syna,
Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Amen.

Podziel się z innymi:

W OCZEKIWANIU NA PARUZJĘ

ROK WIARY

Kolekta

Boże, nasz Ojcze, pobudź wolę swoich wiernych, aby gorliwiej korzystając z owoców odkupienia, zasłużyli na obfitsze łaski Twojej dobroci. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków

Czytanie Ap 18, 1-2. 21-23; 19,1-3.9a

Psalm Ps 100, 1-5

Ewangelia Łk 21, 20-28

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane.

Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą.
Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.
Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.



 

Paruzja.

 

Powtórne przyjście Pana na ziemię.

Choć wyznajemy, że oczekujemy Jego przyjścia w chwale, to chyba nie do końca rozumiemy co wypowiadamy ustami.

Na wieść o katastrofach, zniszczeniach, zagrożeniu kataklizmami ogrania nas raczej lęk i pragnienie ukrycia się w bezpiecznym miejscu przed potencjalnym niebezpieczeństwem.

Daleko nam do postawy „nabierzcie ducha i podnieście głowy”.

W końcu naszego świata widzimy tragedię, a nie oczekiwane Odkupienie.

Lęk i obawa przed wyobrażanym sobie kataklizmem, zamykają nas na rzeczywistość Boga. Trudno czasem pogodzić się i rzeczywiście na co dzień żyć faktem iż nasze życie i pobyt na ziemi, są przemijające, nietrwałe. Trudno uwierzyć, że w historii naszego świata  wypełnią się słowa Jezusa.

Pierwsi chrześcijanie oczekiwali Paruzji, jako wydarzenia, które nastąpi bardzo szybko, może w

 

najbliższych dniach.

Z upływem czasu, ta rzeczywistość ulegała stopniowo zatarciu, i dziś jeśli się o niej mówi to jako o bardzo odległej przyszłości, jak o czymś co naszego pokolenia nie dotyczy.

Kiedyś, pod koniec roku liturgicznego, podczas homilii, kapłan wezwał uczestników Eucharystii, aby sobie wyobrazili, że Paruzja w całym swym pięknie i majestacie, ale i grozie dokonuje się właśnie w tym momencie, gdy jesteśmy na mszy świętej.

Kiedy poprosił nas abyśmy zawołali na głos ”Marana tha”, w kościele rozległ się jedynie szmer głosów. Poddaliśmy się obawie i lękowi. 

Z opuszczonymi głowami, zawstydzeni  uświadomiliśmy sobie wewnątrz własnego serca, że wcale, aż tak bardzo nie pragniemy i nie oczekujemy przyjścia Pana.

Co innego radośnie i pełnym głosem śpiewać „Marana tha”, a co innego wejść w tę nadchodzącą rzeczywistość.

Nie byliśmy gotowi na Spotkanie.Baliśmy się nieznanego, które bezpośrednio poprzedzi samo Spotkanie.

Czy po tych kilku latach, od tamtego wydarzenia, zachowalibyśmy się podobnie?

Czy kolejne lata słuchania Słowa, pogłębiania i ożywiania wiary, spotkania z Jezusem na modlitwie i w sakramentach rzeczywiście nas przemieniły?

Czy staliśmy się gotowi na spotkanie z Panem twarzą w twarz?

Czy choć trochę podnieśliśmy głowy w oczekiwaniu radości odkupienia?

Błogosławionego dnia.

 

 

Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIONA MARIA KLEMENTYNA ANUARITA NENGAPETA

BŁOGOSŁAWIONA MARIA KLEMENTYNA ANUARITA NENGAPETA, DZIEWICA I MĘCZENNICA

29 listopada

Błogosławiona Maria Klementyna

Anuarita urodziła się 29 grudnia 1939 roku w Wamba w Prowincji Wschodniej Konga jako córka Amisi Badjulu i Isude Julienne. Pochodziła z plemienia Babudu, z rodziny mającej sześcioro dzieci. Jej rodzice rozwiedli się. Na chrzcie świętym, który przyjęła w wieku sześciu lat razem ze swoją matką, przyjęła imię Alphonsine. Całe swoje wychowanie religijne zdobyła w pierwszej misji chrześcijańskiej na terenach Zairu – w Bafwabaka.
W wieku 16 lat zdecydowała się wstąpić do zgromadzenia Najświętszej Rodziny. W 1959 roku złożyła śluby zakonne i przyjęła imiona Maria Klementyna. Ukończyła szkołę i pracowała jako nauczycielka, otaczając swoich uczniów serdeczną troską. Z wielką życzliwością odnosiła się także do współsióstr. W zakonnej wspólnocie pełniła obowiązki zakrystianki i pracowała w kuchni. Jej życiową dewizą było „służyć i sprawiać radość”.
Zginęła 1 grudnia 1964 r., w okresie wojny domowej w Kongo, broniąc swej czystości. Siostry zostały porwane i wywiezione przez żołnierzy. Dowódca upatrzył sobie Anuaritę i chciał ją zmusić do uległości. Wobec zdecydowanego oporu kazał ją zabić. Siostra Anuarita, zdając sobie sprawę, że za chwilę zginie, powiedziała do oprawców: „Przebaczam wam, bo nie wiecie, co czynicie”. Została zasztyletowana, a odtrącony dowódca dobił ja strzałem. Świadkami jej męczeństwa były siostry uprowadzone razem z nią, które w chwili jej konania odśpiewały Magnificat.
Początkowo została pochowana we wspólnym grobie, ale po zakończeniu rebelii jej ciało przeniesiono do katedry w Isiro. Jan Paweł II beatyfikował ją w Kinszasie 15 sierpnia 1985 r.
Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIENI MĘCZENNICY DIONIZY I REDEMPT

BŁOGOSŁAWIENI MĘCZENNICY DIONIZY I REDEMPT

29 listopada

 
Męczeństwo błogosławionych Dionizego i Redempta
 

 

W 1620 r. został założony przez karmelitów bosych klasztor w Goa w Indiach, który wydał dwóch męczenników: bł. Dionizego od Narodzenia Pańskiego i bł. Redempta od Krzyża, zamordowanych na Sumatrze w 1638 r. Nakłaniano ich do przyjęcia islamu. Wobec stałości w wierze, po miesiącu tortur, zostali ścięci wraz z innymi wiernymi. Obaj karmelici zostali beatyfikowani przez papieża Leona XIII w dniu 10 czerwca 1900 roku.

Piotr Berthelot urodził się 12 grudnia 1600 r. w Honfleur w Normandii. Był synem kapitana statku; sam też wcześnie został marynarzem. Współcześni opisywali go jako przystojnego, krępego mężczyznę, dociekliwego i odważnego. Pierwszy raz wyruszył na morze w wieku 12 lat. Gdy miał lat dziewiętnaście, okręt, na którym płynął, został na Dalekim Wschodzie zaatakowany przez piratów holenderskich i spalony. Piotr uciekł, by nie pójść na służbę do protestanckich zdobywców, i udał się do Malakki. Tam zaciągnął się do marynarki portugalskiej, gdzie za odwagę otrzymał tytuł szlachecki i nominację na kapitana i kosmografa króla Portugalii. Zyskał sławę jako kartograf, a jego mapa archipelagu Sumatra jest do dziś przechowywana w muzeum. Mimo otwierającej się przed nim kariery w marynarce, wstąpił w 1635 r. do karmelitów bosych i przyjął imię Dionizy od Narodzenia Pańskiego. Jego przewodnik duchowy, o. Filip, twierdził, że już w nowicjacie był przykładem cnót religijnych. Dionizy miał też dar kontemplacji.
Święcenia kapłańskie przyjął 24 sierpnia 1638 r. Został skierowany do dyspozycji wicekróla Indii, który właśnie wysyłał poselstwo do mahometańskiego władcy Sumatry – sułtana Acehu. Dionizy jako przewodnik i tłumacz (znał język malajski) wyruszył na tę misję, towarzysząc Franciszkowi Sousa de Castro, ambasadorowi Portugalii. Wszyscy uczestnicy misji, zdradzeni przez wrogo do nich nastawionych Holendrów, zostali uwięzieni zaraz po przybiciu do Acehu.

Ojcu Dionizemu w podróży towarzyszył brat Redempt (Tomasz Rodriguez da Cunha). Urodził się on w 1598 r. w Pfaredes w Portugalii. W młodym wieku wyjechał do Indii Wschodnich, gdzie pełnił służbę wojskową. Był członkiem straży gubernatora Meliapor. Doszedł do stopnia kapitana i dowódcy straży. Wstąpił do Karmelu i otrzymał imię Redempt od Krzyża. Jako brat zakonny złożył śluby w 1615 r. W klasztorze w Goa pracował jako furtian i zakrystian.
Brat Redempt był człowiekiem bardzo przyjaznym i miłym. Gdy został przydzielony do ekspedycji na Sumatrę, zażartował do współbraci, że powinni zacząć malować jego portret jako męczennika. To właśnie on prawdopodobnie jako jeden z pierwszy poniósł męczeńską śmierć przez ścięcie.

Uwięzieni byli namawiani do odejścia od wiary katolickiej, ale podtrzymywani na duchu przez o. Dionizego nie zrobili tego. Wszyscy ponieśli śmierć. Zwolniono jedynie ambasadora Franciszka Sousa de Castro, bo jego rodzina wpłaciła duży okup.
O. Dionizy został zabity jako ostatni. Poniósł śmierć męczeńską 29 listopada 1638 r. przez uderzenie mieczem w głowę tak, że rozpadła się na dwie części. Do końca umacniał swoich współtowarzyszy w wierze.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

KOSZTY WIARY W JEZUSA CHRYSTUSA

ROK WIARY

Kolekta

Boże, nasz Ojcze, pobudź wolę swoich wiernych, aby gorliwiej korzystając z owoców odkupienia, zasłużyli na obfitsze łaski Twojej dobroci. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Ap 15, 1-4
Psalm 98, 1-3. 7-9

Ewangelia Łk 21, 12-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Najpierw potrzeba odwagi, aby wysłuchać dzisiejszych słów Pana.

A potem potrzeba odwagi i męstwa jakie daje Duch Święty, aby wytrwać przy Nim w każdej sytuacji.

Możni tego świata (na różnych płaszczyznach życia), nie zawsze przychylnie patrzą na nasze życie według zasad wiary. Często odrzucają nas, ze względu na nasze przekonania religijne, choć nie zawsze powiedzą to wprost. Jak wtedy reagujemy, czy nie mamy żalu do Pana, że aż tak mocno musimy się dla Niego poświęcać?

Bez naszego świadectwa Pan nie przemieni łaską, naszego cierpienia z powodu odrzucenia.

Czasem popełniamy ten błąd, że nie świadcząc o Nim, usuwamy się w cień i cierpimy niejako podwójnie. Dziwimy się, ze Pan nam w takich sytuacjach nie spieszy z pociechą. A On przecież udzielił juz swojej łaski aby o Nim świadczyć, ale my woleliśmy usunąć się, bez korzystania z Jego pomocy.

Gdy jesteśmy bezradni i bezsilni, On nie tylko pragnie udzielać nam swojej mądrości i mocy ale jej faktycznie udziela. Potrzeba nam jednak się na nią otworzyć. Potrzeba aby to On w nas i poprzez nas działał.  

Ale czy my w to wierzymy?

Na pewno każdy przeżył w swoim życiu doświadczenie Jego prowadzenia i bliskości.

Czy jednak nadal całkowicie tylko na Nim polegamy, a może myślimy, że to się już pewnie nie powtórzy i licząc jedynie na własne siły upadamy?

Pan jednak nie zniechęca się naszym brakiem wiary, zaufania, miłości ….uczy nas wciąż na nowo całkowitego polegania na Nim.

Bywa, że wierność Panu może domagać się bardzo wysokiej ceny – odrzucenia przez najbliższych, utraty miejsca pracy, w niektórych regionach świata – utraty życia.

Czy jesteśmy gotowi na przyjęcie takiej sytuacji dla Jezusa?

Czy nasza postawa wywołuje u przeciwników Chrystusa Jezusa zastanowienie czy politowanie dla naszej chwiejności i słabości?

Pan zapewnia, iż włos z naszej głowy nie zaginie. To On ma panowanie nad wszystkim.

Wiem z własnego doświadczenia, jak czasem trudno jest wierzyć w te słowa. Wiem ile kosztuje wierność Jezusowi.

Ale wiem też, co się dzieje, gdy powątpiewanie w Niego bierze górę.

Dlatego wybieram wiarę w Niego i Jemu…

A Ty?

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY JAKUB Z MARCHII

ŚWIĘTY JAKUB Z MARCHII, PREZBITER

28 listopada

Święty Jakub z Marchii

Jakub Gangala urodził się w 1394 r. w Monteprandone (Ascoli Piceno), w Marchii Ankońskiej – rejonie Włoch położonym nad Adriatykiem. W dzieciństwie musiał ciężko pracować, bo jego rodzina była bardzo uboga. Był osiemnastym z dziewiętnaściorga dzieci swoich rodziców. Zajmował się wypasaniem bydła i świń. Po śmierci ojca, Jakubem zaopiekował się wuj – kapłan i to dzięki niemu chłopak zdobył wykształcenie. Studiował na kilku włoskich uniwersytetach i ukończył studia prawnicze.
Gdy miał 22 lata, wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych. Ukończył studia filozoficzno-teologiczne i w 1420 r. przyjął święcenia kapłańskie. Szybko zaczął się wyróżniać swoją wiedzą teologiczną, pięknem i logiką wypowiedzi oraz pokorą i świętością życia. Dzięki temu z polecenia św. Bernardyna ze Sieny został mianowany kaznodzieją zakonu, co było dużym wyróżnieniem. Chociaż poświęcił się przede wszystkim tej posłudze, znalazł czas, by współpracować ze św. Janem Kapistranem i św. Bernardynem przy reformowaniu zakonu. Przyczynił się do zakładania klasztorów o surowszej regule. Godny podziwu był jego dar przyswajania nowych języków oraz doskonała pamięć.
Jako misjonarz przewędrował prawie całe Włochy. Dotarł także do wielu państw europejskich. Swoje kazania głosił na terenie Bośni, Dalmacji, Albanii, Czech, Polski, Rusi, Norwegii, Danii, Węgier, Prus i Austrii. Mówi się, że w ciągu 40 lat swojej pracy nawrócił 50 tysięcy heretyków oraz niezliczone rzesze grzeszników.
Wszędzie krzewił kult Najświętszego Imienia Jezus. Z poczucia wagi pełnionej misji ani na chwilę nie ustawał w swojej posłudze. Jego starania zostały docenione przez trzech papieży. Był legatem Eugeniusza IV, Mikołaja V i Kaliksta III. Darząc Jakuba szacunkiem i podziwem, powierzali mu kolejne, ważne zadania misyjne oraz funkcję inkwizytora.
W czasie swoich podróży Jakub nie tylko ewangelizował. Zauważał różne potrzeby społeczne, był często mediatorem między skłóconymi miastami włoskimi. Troszczył się też o warunki życia najuboższych. W wielu miejscach zakładał montes pietatis, czyli banki pobożne. Były to lombardy, w których biedni mogli zaciągnąć kredyt na niski procent. Po jego śmierci zostały one rozpowszechnione przez bł. Bernardyna z Feltre.
Z pokory Jakub nie przyjął proponowanej mu godności biskupa Mediolanu.

Zmarł w Neapolu 28 listopada 1476 roku. Pozostawił po sobie kilka rozpraw ascetycznych i wiele listów. Beatyfikował go papież Urban VIII w 1624 roku, kanonizował Benedykt XIII w 1726 roku. Ciało zostało w minionym stuleciu przeniesione z Neapolu do rodzinnego Monteprandone. Przechowywane jest w oszklonym sarkofagu w kościele franciszkanów.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi: