OLIWA WIARY

Kolekta

Boże, Ty jednoczysz serca Twoich wiernych w dążeniu do Ciebie,daj swojemu ludowi miłować to, co nakazujesz, i pragnąć tego, co obiecujesz,abyśmy wśród zmienności świata tam wznieśli nasze serca, gdzie są prawdziwe radości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie 1 Kor 1, 17-25

Psalm Ps 33, 1-2. 4-5. 10-11

 

Ewangelia Mt 25, 1-13

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Podobne jest królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły ze sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec: te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”. Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”.
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”
 

Dziś Pan Jezus kontynuuje  wyjaśnienia  okoliczności swojego przyszłego powtórnego przyjścia, a także konsekwencje Jego przyjęcia i odrzucenia, jako Syna Bożego przez ludzi z wszystkich narodów.

Po przypowieści o słudze, który wykorzystał nieobecność pana i przejął samowolnie władzę nad współsługami, teraz opisuje królestwo Boże posługując się obrazem weselnym.

 

W starożytnym Izraelu siedmiodniowe uroczystości ślubne rozpoczynały się wieczorem pierwszego dnia. Druhny pozostawiały pannę młodą i udawały się z pochodniami na spotkanie pana młodego. Następnie przyprowadzały go do oblubienicy i wszystkich razem odprowadzały do domu pana młodego.

 

Pochodnie nasączane oliwą mogły się palić tylko kilkanaście minut, dlatego potrzebny był zapas oliwy. Druhny pełniły zaszczytną funkcję, zapomnienie o zapasie oliwy mogło doprowadzić do obrazy gospodarzy, a nawet wyproszenia z uczty weselnej lub zamknięcia bramy wejściowej, by nie weszli spóźnieni goście.

 

Druhny przygotowane, mądre, roztropne to ci Judejczycy oraz pierwsi wierzący przedstawiciele innych narodów, którzy uwierzyli w Jezusa.

 

Druhny nieprzygotowane, głupie, nieroztropne to ci Judejczycy, którzy nie wykazali zainteresowania w czasie Jego pierwszego przyjścia. Na pewien czas zostaną zamknięte drzwi królestwa, lecz w przyszłości będą mieli jeszcze wiele okazji spotkania się z misyjnym Kościołem, ze wspólnotą uczniów Jezusa.

 

Postawa pięciu przygotowanych druhen jest dla uczniów Jezusa wzorem dojrzałej wiary. Ludzie dojrzali w wierze, podobnie jak panny, winni być przygotowani na powtórne przyjście, pełnego chwały, Syna Bożego, nawet gdyby ono się opóźniało.

 

Postawa pięciu druhen nieprzygotowanych jest dla uczniów Jezusa wzorem ludzi, którzy nie są gotowi do spotkania z Nim i są zaskoczeni nawet jego pierwszym przyjściem.

 

Spóźnienie pana młodego nie ma wielkiego znaczenia, bo pierwszy dzień wesela wypełniały tańce panny młodej w towarzystwie druhen.

Opóźnienie powtórnego przyjścia nie ma znaczenia dla Jego pewnych zbawienia uczniów. On może przyjść zawsze, bo Jego uczniowie trwają w wierze i oczekiwaniu.

 

Zbędne i zbyt długiego poszukiwanie oliwy dla uczniów Jezusa może oznaczać na przykład takie poszukiwanie prawdy, że w końcu jej nie znajdują. Skupiają się na zwyczajach religijnych, a nie myślą o Bogu i Jego słowie.

 

Zasuwa w drzwiach otwarta oznacza wiarę, jako przygotowanie i pewne wejście do królestwa Bożego.

Zasuwa zamknięta oznacza, że nie ma automatycznego wejścia w relację z Bogiem, bez uwierzenia rozumianego jako akt jednorazowy, którego nic nie może zastąpić.

Uwierzenie otwiera dostęp do Boga i umożliwia zaufanie Bogu przez resztę życia.

 

Życie człowieka bez wiary oznacza grzech czyli błądzenie. Śmierć może zdarzyć się niespodziewanie.

Mówienie: „Panie, panie, otwórz nam!” wtedy, gdy czas na decyzję wiary minął już nie pomoże.

Gotowość przyjęcia zbawienia jest ostatecznie osobistą odpowiedzialnością każdego człowieka przed jego śmiercią.

 

Panny roztropne i panny nieroztropne. W naszym życiu wiary możemy w pewnych jego etapach, przypominać raz bardziej panny nieroztropne, innym razem panny roztropne.

Warto słysząc dzisiejszą Ewangelię pytać siebie samego o swoją wiarę.

Nie można usypiać swojego sumienia samym stwierdzeniem faktu, iż jestem osobą wierzącą i praktykującą.

Trzeba to stwierdzenie odnosić do tego co w naszym życiu, w otaczającym świecie nas porusza, do prób wiary, przez które nieustannie przechodzimy.

Może okazać się, że właśnie teraz potrzeba nam wzmocnienia, ożywienia na nowo naszej wiary.

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY NIKODEM

ŚWIĘTY NIKODEM

31 sierpnia

 

Święty Nikodem

O Nikodemie posiadamy skąpe wiadomości, ale za to z Ewangelii. Pisze o nim św. Jan Apostoł. Nazywa on go „dostojnikiem żydowskim”. Na ten tytuł zasłużył sobie Nikodem zapewne majątkiem, pochodzeniem i wpływami, jakimi się cieszył wśród starszyzny żydowskiej.
Należał on do stronnictwa faryzeuszów (J 7, 45-52; 19, 39-42) – do patriotów żydowskich, wyróżniających się przywiązaniem do ojczyzny i wiary.
Zaraz na początku publicznej działalności Pana Jezusa Nikodem zainteresował się Jego osobą i nauką.
Cuda, których był świadkiem, dawały mu gwarancję, że ma do czynienia z człowiekiem niezwykłym, co najmniej z prorokiem. Zaintrygowany, bał się jednak jawnie opowiedzieć za Nim.
Dlatego przybył do Jezusa w nocy o umówionej z Nim porze.
Dialog, jaki wówczas przeprowadził Nikodem z Panem Jezusem, należy do najpiękniejszych kart Ewangelii (J 3, 1-22).
Kiedy Sanhedryn (najwyższa rada żydowska) wydał na Jezusa Chrystusa wyrok śmierci bez przeprowadzenia formalnego nad Nim sądu, Nikodem zaprotestował przeciw takiemu postępowaniu stanowczo: „Czy prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?” (J 7, 49-52). Ta odważna obrona musiała zaskoczyć Sanhedryn. Dlatego niektórzy odezwali się z przekąsem: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”. Nikodem jednak musiał mieć oparcie także u innych, skoro wówczas nie uchwalono niczego przeciwko Chrystusowi Panu, bo wszyscy „rozeszli się – każdy do swego domu”.
Najodważniej Nikodem wystąpił z okazji pogrzebu Jezusa. Gdy wszyscy Apostołowie uciekali (poza św. Janem, który Mu towarzyszył aż do śmierci krzyżowej), Nikodem zakupił sto funtów kosztownych olejków i wraz z Józefem z Arymatei zabrał się do namaszczenia ciała Pana Jezusa:

Przybył także Nikodem; ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania (J 19, 39-40).

Ówczesny funt wynosił 325 gramów. Nikodem przyniósł więc ponad 30 kilogramów zakupionych wonności, aby zabezpieczyć ciało Pana Jezusa od zepsucia. Był to piękny i bardzo kosztowny gest dla Zbawiciela.

Święty Nikodem Według św. Lucjana, który w roku 415 odkrył śmiertelne szczątki św. Nikodema wraz z relikwiami św. Szczepana, Nikodem miał przyjąć chrzest z rąk świętych Piotra i Jana. Poniósł śmierć męczeńską z rąk Żydów. Pochowany został w Kefaz-Gamla. Na początku XX w. znaleziono tu szczątki bazyliki świętych Szczepana i Nikodema.

W ikonografii św. Nikodem przedstawiany jest przeważnie razem z Józefem z Arymatei w scenie zdjęcia z krzyża.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY JÓZEF Z ARYMATEI

 
 
 
ŚWIĘTY JÓZEF Z ARYMATEI
31 sierpnia
 
Jak pisze św. Jan Ewangelista, Józef z Arymatei „był uczniem [Jezusa], lecz ukrytym z obawy przed Żydami” (por. J 19, 38). Żaden z Ewangelistów nie wspomina o jakichkolwiek kontaktach Józefa z Jezusem czy Jego uczniami. Arymatea była niewielkim miasteczkiem, leżącym ok. 50 km na północ od Jerozolimy.
Józef z Arymatei był członkiem Sanhedrynu, najwyższej władzy żydowskiej w zakresie spraw państwowych, prawnych i religijnych (Łk 23, 50-53; Mt 27, 57-58; Mk 15, 42-46; J 19, 38-42).
Św. Łukasz stwierdza, że Józef „nie zgodził się na uchwałę i postępowanie Wysokiej Rady” (por. Łk 23, 51). Ewangeliści Mateusz i Marek, identycznie jak św. Łukasz, stwierdzają, że Józef śmiało poprosił Piłata o ciało Jezusa, kupił płótna, zdjął ciało z krzyża i złożył w grobie, który wykuty był w skale, a na wejście zatoczył kamień. Mateusz dodaje, że był to grób, który Józef wykuł dla siebie (por. Mt 27, 57-60; Mk 15, 42-46).

 Według późnośredniowiecznej legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, arcykapłani na wieść o zmartwychwstaniu Jezusa wtrącili Józefa z Arymatei do lochu. Jezus nie zapomniał jednak oddanej Mu przysługi i po swym zmartwychwstaniu ukazał mu się w więzieniu, przekazując kielich, do którego według jednych Nikodem, a według innych – Józef – zebrał po zdjęciu z krzyża krew, jaka wypływała z ran Jezusa. Był to ten sam kielich, którym Jezus posługiwał się podczas Ostatniej Wieczerzy. Kielich ten, nazwany Graalem, stanowi główny wątek tej legendy. Mówi ona, że Józefa po kilku latach miał uwolnić z więzienia sam cesarz, który zabrał go do Rzymu. Potem wysłał Józefa do Anglii, gdzie kielich niebawem zaginął. Poszukiwali go rycerze króla Artura: Lancelot i Persifal.
Legenda ta posiada kilka wariantów. Według innej wersji, Józef przekazał kielich w spadku swoim synom. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, trafił w ręce patriarchy Jerozolimy, który w 1257 r. ofiarował go królowi Anglii Henrykowi III. Inna legenda utrzymuje, że Józef razem z Łazarzem, Martą i Marią, uciekajac przed prześladowaniami, dopłynęli statkiem do Marsylii, gdzie głosili Dobrą Nowinę o Jezusie. Jeszcze inna legenda ukazuje Józefa w Hiszpanii, dokąd udał się razem ze św. Jakubem Apostołem, który ustanowił go tam biskupem.

W ikonografii św. Józef występuje przeważnie wraz ze św. Nikodemem w scenach zdjęcia z krzyża, złożenia do grobu i opłakiwania Jezusa.

barka (17:29)

Podziel się z innymi:

TRUDNY DAR CZASU

Kolekta

Boże, Ty jednoczysz serca Twoich wiernych w dążeniu do Ciebie, daj swojemu ludowi miłować to, co nakazujesz, i pragnąć tego, co obiecujesz, abyśmy wśród zmienności świata tam wznieśli nasze serca, gdzie są prawdziwe radości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie 1 Kor 1, 1-9

Psalm Ps 145, 2-7

 

Ewangelia Mt 24, 42-51

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby się włamać do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.
Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

 

Czas.

Niezauważone dobro, najtrudniejsze do właściwego i odpowiedzialnego używania.

Albo nieumiejętnie przez nas wykorzystywany co można rozpoznać, gdy coraz częściej mówimy i czujemy że „na nic nie mamy czasu”.

Albo czyniący nas swoim niewolnikiem.

 

Żyjemy przeszłością lub drobiazgowo planujemy przyszlość. Nasze dziś, teraz, bieżąca chwila, jedyna nad którą mamy władzę, umyka niezauważalnie i bezpowrotnie.

 

Ten mijający niepostrzeżenie czas prowadzi nieuchronnie do ostatecznego spotkania z Chrystusem.

Nikt nie wie, kiedy ten moment nastąpi.

Koniec czasu.

Indywidualny, osobisty i wszechświata.

 

Ci ktorzy doświadczyli śmierci klinicznej, mają możliwość przeżyć  tajemnicę czasu. Gdy wracają do zdrowia, widzimy, ku naszemu zaskoczeniu jak bardzo zmienia się ich postrzeganie życia, głównych wartości. Czuwają i cenią każdą darowaną minutę.

 

Jednakże większość stara się i robi niemal wszystko, aby o końcu swojego czasu nie pamiętać. Tak jakby nadmiar nieistotnych zajęć, przesadne dbanie o siebie mogły w magiczny sposób usunąć z naszej historii życia tę chwilę.

 

Nasze zajęcia, plany, refleksje, relacje z innymi mogą sprawić, że ostatnia chwila nas nie zaskoczy, kierują nas ku Bogu.

Mogą też na tyle nas zaabsorbować i zaangażować, że  jak ten zły sługa z dzisiejszej Ewangelii zapomnimy o swoich podstawowych obowiązkach i zupełnie oddalimy się od Boga, którego dla nas jakby nie było.

 

Czuwanie na modlitwie i wrażliwość na potrzeby innych. Rzetelne wypelnianie obowiązków stanu.

Spokojne i ufne oczekiwanie, bycie zawsze gotowym na spotkanie z Panem.

Spotkanie radosne lub pełne zaskoczenia i przerażenia, że to już…

 

Nie wiemy ile dni, miesięcy, lat, dostajemy niejako „dodatkowo” aby to nasze spotkanie z Panem było radosne. Gdyż Jemu zależy na tym, abyśmy razem z Nim byli zawsze przy Ojcu.

Od nas zależy, czy dany nam czas ostatecznie wykorzystamy jak dobry, albo jak zły sługa.

Od nas zależy, jak odpowiemy na polecenie Pana „czuwaj i bądź gotowy”.

Zmiany najlepiej zacząć od teraz, od tej chwili która „dziś” się nazywa.

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA MAŁGORZATA WARD

ŚWIĘTA MAŁGORZATA WARD, MĘCZENNICA
30 sierpnia
 
 
Małgorzata Ward pochodziła z arystokratycznej rodziny Cogleton. Była damą dworu księżnej Whitall w Londynie za panowania królowej Elżbiety I (1558-1603), córki Henryka VIII.
Kiedy wybuchło krwawe prześladowanie, które rozpoczął Henryk VIII (1509-1547) przeciwko Kościołowi z zemsty, że papież nie chciał uznać rozwodu i jego nieprawej małżonki, Anglia została oderwana od Rzymu. Elżbieta I podtrzymała prześladowanie Kościoła. Do więzienia został wtrącony, w oczekiwaniu na wyrok śmierci, ks. Wilhelm Wattson, znajomy Małgorzaty, za to, że nie chciał podpisać ustawy parlamentu, uznającej króla Anglii głową Kościoła w tym kraju: odmówił też złożenia przysięgi królowej jako swojemu najwyższemu duchowemu przełożonemu. Pod wpływem straszliwych tortur kapłan załamał się, ale kiedy został wypuszczony na wolność, żałował tego i głosił publicznie, że złożył przysięgę zmuszony do niej katuszami. Został więc ponownie aresztowany i wtrącony do więzienia.
W obawie, by ks. Wilhelm ponownie się nie załamał i nie wyrzekł wiary katolickiej, Małgorzata zaczęła go potajemnie odwiedzać i umacniać w wierze. Kiedy zaś zbliżał się wyrok śmierci, dostarczyła mu sznura, po którym zdołał uciec z wieży więzienia
.
Na nieszczęście pozostała lina, zawiązana u okna, której Małgorzata nie zdołała odwiązać. Małgorzata została natychmiast aresztowana. Poddana została torturom, by wymusić na niej wskazanie miejsca, gdzie ukrywał się kapłan, i by sama także wyparła się wiary. Mimo zadawania jej najbardziej wyszukanych mąk, nie załamała się. Skazano ją więc na śmierć przez powieszenie.
Z całą odwagą weszła na miejsce stracenia i 30 sierpnia 1588 r. oddała za Chrystusa i Jego Kościół swoją duszę.
Papież Pius XI wyniósł ją do chwały ołtarzy w 1929 roku, a papież Paweł VI ją kanonizował w roku 1970.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

WIERNOŚĆ BOGU DO KOŃCA

  

 

 

Uroczystość męczeństwa świętego Jana Chrzciciela

patrona warszawskiej bazyliki archikatedralnej

 

 

Kolekta

Boże, Ty chciałeś, aby święty Jan Chrzciciel był poprzednikiem Twojego Syna w narodzeniu i śmierci i oddał życie za prawdę i sprawiedliwość,  spraw, abyśmy nieustraszenie walczyli w obronie wiary, którą wyznajemy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie Jr 1,17-19

Psalm Ps 71,1-6.15.17

 

Ewangelia Mk 6,17-29

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”.
Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

 

Święty Jan Chrzciciel nie obawiał się nazywać grzechów po imieniu.

Swoje słowa kierował do wielkich i małych tego świata. Piętnując grzech Herodiady i Heroda naraził się na jej nienawiść i ostatecznie uwięzienie.

Nawet przebywając w lochach pozostał do końca wierny swoim ideałom i swojej misji.

Choć uwięziony był wewnętrznie wolny.

 

Dziś również, gdy Kościół nazywa po imieniu i piętnuje grzechy, naraża się na nienawiść.

Ileż osób chciałoby, aby w końcu zamilkł, a jeśli nie chce zamilknąć to, aby przestał wprost nazywać grzechy i zajął się czymś innym.

 

Uwikłanie w grzech.

Nie zdajemy sobie sprawy, jak jeden grzech rodzi kolejny, tworząc cały łańcuch uzależnień i powiązań.

Wydaje się nam że jesteśmy całkowicie wolni, że możemy ze wszystkiego korzystać, że panujemy nad sytuacją.

Choć pozostaje w nas cząstka dobra, choć mamy dobre pragnienia, choć sumienie czasami nas niepokoi, choć czasem chętnie posłuchamy czy poczytamy o przesłaniu Dobrej Nowiny, to stajemy się coraz bardziej uzależnieni od naszych grzesznych pożądań, przywiązani do przemijających wartości, zależni od opinii innych.

 

Historia Heroda i Herodiady pokazuje jak potrafi się nakręcać spirala złych przywiązań: od nieuporządkowanych relacji, przez niepokój, lęk,  do zawziętości, nienawiści i ostatecznie do zabójstwa.

 

Wewnętrzna wolność i wierność ideałom Ewangelii jest dziś przeciwstawiona wewnętrznemu zniewoleniu i stopniowemu zagłuszaniu szlachetnych poruszeń serca i dobrych pragnień.

 

Czy więcej w nas pierwszej czy drugiej postawy?

 

Lęk przed opinią innych. 

Lęk przed utratą zdrowia, dobrego imienia, czasem życia, ze względu na wierność Ewangelii.

 

A Jezus przypomina ” Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, jeżeli duszy zabić nie mogą”.

 

Dziś za rzeczywistą wierność Ewangelii, również trzeba, prędzej czy później, zapłacić odpowiednią cenę.

 

Wybór jak zawsze należy do nas…. 

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY JAN CHRZCICIEL

ŚWIĘTY JAN CHRZCICIEL

 

 

24 czerwca – uroczystość narodzenia

29 sierpnia – wspomnienie obowiązkowe męczeństwa

 

Jan Chrzciciel urodził się w Judei, według tradycji w Ain Karim, jako syn kapłana Zachariasza i Elżbiety (Łk 1, 5-80). Jego narodzenie z wcześniej bezpłodnej Elżbiety i szczególne posłannictwo zwiastował Zachariaszowi archanioł Gabriel, kiedy Zachariasz jako kapłan okadzał ołtarz w świątyni (Łk 1, 8-17).

Przyszedł na świat w sześć miesięcy przed narodzeniem Jezusa (Łk 1, 36). Przy obrzezaniu otrzymał imię, zgodnie z poleceniem anioła. Z tej okazji Zachariasz wyśpiewał kantyk, w którym sławi wypełnienie się obietnic mesjańskich i wita go jako proroka, który przed obliczem Pana będzie szedł i gotował mu drogę w sercach ludzkich (Łk 1, 68-79).

Kantyk ten wszedł na stałe do liturgii i stanowi istotny element codziennej porannej modlitwy Kościoła – Jutrzni. Poprzez swoją matkę, Elżbietę, Jan był krewnym Jezusa (Łk 1, 36).

 

Św. Łukasz przekazuje nam w Ewangelii następującą informację: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (Łk 1, 80). Można to rozumieć w ten sposób, że po wczesnej śmierci rodziców będących już w wieku podeszłym, Jan pędził żywot anachorety, pustelnika, sam lub w towarzystwie innych. Nie jest wykluczone, że mógł zetknąć się także z Esseńczykami, którzy wówczas mieli nad Morzem Martwym w Qumram swoją wspólnotę.

 

Kiedy miał już lat 30, wolno mu było według prawa występować publicznie i nauczać. Podjął to dzieło nad Jordanem, nad brodem w pobliżu Jerycha. Czasem przenosił się do innych miejsc, np. Betanii (J 1, 28) i Enon (Ainon) w pobliżu Salim (J 3, 23). Swoje nauczenie rozpoczął w piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza (Łk 3, 1), czyli w 30 r. naszej ery według chronologii, którą się zwykło podawać.

 

Jako herold Mesjasza Jan podkreślał z naciskiem, że nie wystarczy przynależność do pokolenia Abrahama, ale trzeba czynić owoce pokuty, trzeba wewnętrznego przeobrażenia. Na znak skruchy i gotowości zmiany życia udzielał chrztu pokuty (Łk 3, 7-14; Mt 3, 7-10; Mk 1, 8). Garnęła się do niego „Jerozolima i cała Judea, i wszelka kraina wokół Jordanu” (Mt 3, 5; Mk 1, 5). Zaczęto nawet go pytać, czy przypadkiem on sam nie jest zapowiadanym Mesjaszem. Jan stanowczo rozwiewał wątpliwości twierdząc, że „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie: ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów” (Mt 3, 11).

 

Na prośbę Chrystusa, który przybył nad Jordan, Jan udzielił mu chrztu.

 

Potem świadczył o Nim wobec tłumu: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29. 36).

Na skutek tego wyznania przy Chrystusie Panu zjawili się dwaj pierwsi uczniowie – Jan i Andrzej, którzy dotąd byli uczniami św. Jana (J 1, 37-40).

 

Na działalność Jana szybko zwrócili uwagę starsi ludu. Bali się jednak jawnie przeciwko niemu występować, woleli raczej zająć stanowisko wyczekujące (J 1, 19; Mt 3, 7).

 

Osobą Jana zainteresował się także władca Galilei, Herod II Antypas (+ 40), syn Heroda I Wielkiego, który nakazał wymordować dzieci w Betlejem. Można się domyślać, że Herod wezwał Jana do swojego zamku, Macherontu. Gorzko jednak pożałował swojej ciekawości. Jan bowiem skorzystał z tej okazji, aby rzucić mu prosto w oczy: „Nie wolno ci mieć żony twego brata” (Mk 6, 18).

 

Rozgniewany król z poduszczenia żony brata Filipa, którą ku ogólnemu oburzeniu Herod wziął za własną, wydalając swoją żonę prawowitą, nakazał Jana aresztować.

 

W dniu swoich urodzin wydał ucztę, w czasie której pijany pod przysięgą zobowiązał się dać córce Herodiady, Salome, wszystko, o cokolwiek zażąda.

Ta po naradzeniu się z matką zażądała głowy Jana.

Herod nakazał katowi wykonać wyrok śmierci na Janie i jego głowę przynieść na misie dla Salome (Mt 14, 1-12). Jan miał wtedy trzydzieści kilka lat.

 

Jezus wystawił Janowi świadectwo, jakiego żaden człowiek z Jego ust nie otrzymał: „Coście wyszli oglądać na pustyni? (…) Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 7-11; Łk 7, 24-27).


 

Jan Chrzciciel jako jedyny wśród świętych Pańskich cieszy się przywilejem, iż obchodzi się jako uroczystość dzień jego narodzin -24 czerwca.

U wszystkich innych świętych obchodzimy jako święto dzień ich śmierci jako dzień ich narodzin dla nieba. Ponadto w kalendarzu liturgicznym znajduje się także wspomnienie męczeńskiej śmierci św. Jana Chrzciciela, obchodzone 29 sierpnia.

 

W Janie Chrzcicielu uderza jego świętość, życie pełne ascezy i pokuty, siła charakteru, bezkompromisowość.

Był pierwszym świętym czczonym w całym Kościele.

Jemu dedykowana jest bazylika rzymska św. Jana na Lateranie, przy której przez prawie 1000 lat mieli swoją siedzibę papieże.

 

Dziś w Bazylice Archikatedralnej w Warszawie pod wezwaniem Męczeństwa św. Jana Chrzciciela uroczysta msza święta pontyfikalna o godzinie 18.00.

Podziel się z innymi:

KOMAR I WIELBŁĄD

WSPOMNIENIE OBOWIĄZKOWE ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA, BISKUPA I DOKTORA KOŚCIOŁA

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, odnów w swoim Kościele ducha, którym obdarzyłeś świętego Augustyna, biskupa, abyśmy napełnieni tym duchem pragnęli i szukali Ciebie samego, bo Ty jesteś źródłem mądrości i dawcą miłości wiecznej. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie 2 Tes 2, 1-3a.14-17 

Psalm Ps 96, 10-13

 

Ewangelia Mt 23,23-26

Jezus przemówił tymi słowami: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta”.

 

Na początek anegdota.

Pewien rozbójnik włamał się do cudzego domu. Zabrał wszystkie kosztowności. Na koniec wszedł do spiżarni, wziął pęto kiełbasy, ugryzł i natychmiast wypluł mówiąc do siebie „Przecież dziś piątek, o mało co bym postu nie złamał”.

 

Również nasz zmysł moralny może ulec zaburzeniu tak dalece, że będziemy przecedzać komara, a wielbłąda nie zauważymy.

 

Uwaga Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii o obłudzie skierowana do faryzeuszy odnosi się do ludzi wszystkich czasów, również do nas.

Domagamy się , zabiegamy i dbamy o procedury demokratyczne. Jednocześnie nie zastanawiamy się nad sprawiedliwością stanowionego w naszym państwie prawa.

 

Staramy się aby nasze dzieci miały zapewnione wszystkie dobra materialne,  nawet więcej niż nas na to stać. Jednocześnie nie dajemy im tego co jest dla nich najważniejsze siebie, czasu i naszej miłości.

 

Skupiamy się na zewnętrznej pobożności i praktykach religijnych, nie rozwijając i nie pogłębiając własnej wiary i pomagając budować jej innym.

 

Chętniej wspomagamy akcje charytatywne niż podamy pomocną dłoń dziecku, samotnej starszej czy chorej osobie z naszej klatki schodowej czy najbliższego sąsiedztwa. Jesteśmy miłosierni w deklaracjach wobec dalekich osób ale nie w czynach wobec najbliższych.

 

Zapominamy i rzadko stosujemy się w praktyce na co dzień, tam gdzie żyjemy, do ważnych wskazań moralnych : do sprawiedliwości, wiary i miłosierdzia.

 

Przywiązujemy nadmierną uwagę do ludzkich  opinii i to ich bardziej obawiamy się niż Pana Boga.

Ze względu na ludzką opinię niektórzy są nawet gotowi łamać Boże przykazania. W ten sposób chcąc przypodobać się większości czy temu co modne, dbają o zewnętrzną stronę kubka i misy, a ich wnętrze jest pełne brudu.

 

Pan doskonale zna naszą duchową zarozumiałość i dlatego dziś zachęca każdego z nas, aby przyjrzeć się własnemu wnętrzu w tych trzech wymiarach: sprawiedliwości, miłosierdzia i wiary.

 

Przemianę i nawrócenie należy zaczynać zawsze od wewnątrz, od siebie samego.

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

MODLITWA ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA

Moja nadziejo jedyna
Panie, Boże mój, wierzę w Ciebie,
Ojcze, Synu i Duchu Święty!
Jak tylko mogłem z Twoją pomocą,
szukałem Ciebie mój Boże.
Pragnąłem pojąć rozumem to,
w co uwierzyłem.

Uczyłem się Ciebie w trudzie.
Panie mój Boże, nadziejo moja jedyna,
wysłuchaj mnie!

Nie dopuść, abym pod wpływem znużenia
nie chciał już Ciebie szukać.
Spraw, niech szukam żarliwie, więcej i więcej!
Daj mi siłę do szukania Ciebie,
Ty, który już pozwoliłeś mi
szukać Ciebie i znaleźć i dałeś mi nadzieję,
że będę Cię szukał i znajdował
wciąż więcej i więcej.

Przed Twym obliczem moja siła,
przed Twym obliczem moja słabość.
Przed Tobą moja wiedza, przed Tobą moja niewiedza.
W bramie przez Ciebie już uchylonej,
kiedy wejść pragnę, przyjmij mnie.
A kiedy pukam do drzwi Twoich jeszcze zamkniętych,
Otwórz mi!
Niech o Tobie pamiętam.
Niech Ciebie pojmuję.
Niech Ciebie pokocham.
Pomnażaj we mnie te trzy Twoje dary,
aż mnie do cna otworzysz. Amen.

 

Podziel się z innymi:

LITANIA DO ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA

 

Litania do św. Augustyna

Kyrie, elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami.
Święty Ojcze Augustynie, ubłagaj nam Serce Boże.
Synu pobożnych łez świętej Moniki, módl się za nami.
Ojcze i założycielu zakonu pustelników,
Wybrane światło Doktorów,
Gorliwie studiujący Pismo święte,
Nauczycielu teologów,
Wzorze apostolskiego życia,
Sławny głosicielu słowa Bożego,
Obrońco wiary,
Zraniony miłością Chrystusową,
Biskupie wielkiej pokory i litości,
Światło rozpraszające ciemności błędów,
Źródło boskiej wymowy,
Ojcze wielu zakonów żyjących pod Twoją regułą,
Łaskawy obrońco uciekających się do Ciebie,
Pociecho ubogich i utrapionych,

Przez przedziwne Twoje nawrócenie,
Przez miłość, którą pałałeś w obronie wiary,
Przez Twoje prace, którymi wspierałeś Kościół,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się:
Boże, pocieszycielu zasmuconych, Ty miłosiernie przyjąłeś matczyne łzy świętej Moniki i udzieliłeś łaski nawrócenia jej synowi Augustynowi, daj nam za wstawiennictwem ich obojga opłakiwać nasze grzechy i znaleźć Twoje przebaczenie. Przez Chrys­tusa, Pana naszego.
Amen.

Podziel się z innymi: