REGUŁY ROZEZNAWANIA DUCHOWEGO

NIE DAJ SIĘ ZACHWIAĆ

o. Józef Kozłowski SJ

 

Chciałbym powrócić do najmniej znanych reguł rozeznawania duchowego – reguł o skrupułach, które pomagają nam rozpoznać sugestie i zachęty naszego nieprzyjaciela. Ogólnie skrupuły określa się jako “widzenie czegoś, co w rzeczywistości nie istnieje”. Jesteśmy kuszeni, by popaść w pewną iluzję, złudzenie i zadręczać się nim lub przeciwnie – usprawiedliwiać swój wewnętrzny nieporządek.

 

Skrupuły a wyrzuty sumienia

 

Poprzez prawo naturalnego sumienia Bóg daje mi poznać, co jest dobre, a co złe. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że na drodze postępowania w dobrym będę kuszony do tego, żeby stracić duchową równowagę.

 

Podam przykład: ktoś zaprosił mnie na spotkanie modlitewne. Ze względu na wielość zajęć w domu nie poszedłem. Czuję teraz niepokój i zamęt w duszy: czy powinienem tam być, czy nie.

Wobec tego należałoby wrócić do początku – jaki stan ducha towarzyszył mi wtedy, kiedy padła propozycja pójścia na spotkanie?

Czy moja odmowa wynikała z konieczności (ważne obowiązki), czy też z obawy, niechęci, lenistwa lub lęku przed czymś nowym, przed zmianą stylu życia?

Jeśli miałem do spełnienia obowiązki wynikające z mojego powołania, stanu życia czy z konieczności wykonania danej pracy – nie będę obarczać swojego sumienia jakimiś niepokojami, nawet jeśli propozycja pójścia na spotkanie była czymś dobrym.

Gdyby jednak tak nie było, należy przyjrzeć się bacznie motywom mojej odmowy.

 

Niepokój sumienia a niepokoje ducha złego

 

Wiadomo, że duch zły będzie rodził niepokój, abyśmy nie osiągnęli swojego celu. Obrazowo można to nazwać, że będzie “tworzył dym na przedpolu” – żeby człowiek się pogubił. Gdy jadąc samochodem wpadamy nagle w gęstą mgłę – ogarnia nas niepokój. Ma on wprawdzie przyczynę zewnętrzną, ale jeśli człowiek bardzo gwałtownie zareaguje, może spowodować wypadek. Podobnie dzieje się na płaszczyźnie naszych myśli.

Podążamy dobrą drogą w naszym rozważaniu, w kontemplacji czy w rozumieniu przedmiotu modlitwy, gdy nieoczekiwanie wpada nam jakaś trudna myśl, która zaczyna drążyć i niepokoić.

Przyjmując ją, zaczynamy ten niepokój wchłaniać.

Pokój kontemplacji jest już zakłócony, gaśnie radość obcowania z Bogiem na modlitwie.

Myśl zaczyna przynosić swój zamierzony skutek.

Człowiek pracujący nad sobą w rachunku sumienia odkryje, czy w myśli popełnił grzech niewierności wobec Boga, czy nie.

Niepokój pogłębi się jednak, gdy sam będzie siebie oskarżać i budzić w sobie poczucie winy z powodu rzekomej niewierności wobec Boga.

Zatarła się różnica między myślą, która została “podrzucona” duszy ludzkiej przez nieprzyjaciela, a odbiorcą.

 

Jak sobie z tym poradzić?

Tutaj należałoby wrócić do jednej z reguł drugiego tygodnia Ćwiczeń, która mówi, żeby badać początek, środek i koniec myśli.

Jeśli cel obrany przeze mnie był dobry i nie miałem intencji zmiany go (lub zmiany sposobu dążenia do niego), a myśl, która się przyłączyła w trakcie, właśnie do tych zmian chce prowadzić – oznacza to, że została sprowokowana przez złego ducha. Nie tylko oderwała mnie od słodyczy modlitwy, od przedmiotu kontemplacji, ale także spowodowała, że popadłem w dręczące wyrzuty sumienia.

Myśl pochodziła z zewnątrz – wcisnęła się pomiędzy mnie a przedmiot kontemplacji czy rozmyślania.

 

Ważne jest to, co ja z nią zrobiłem. Jeżeli nie przyjmowałem jej, nie chciałem z nią współpracować, to nie ma powodu do niepokoju.

 

Skrupuły powstające z naszego osądu

 

Święty Ignacy mówi o nich następująco: te skrupuły wywodzą się z naszego własnego osądu i wolności – kiedy ja sam za grzech uważam to, co nie jest grzechem.

Podam przykład: ktoś przechodząc obok kościoła rozmawiał z drugim człowiekiem, nie zrobił znaku krzyża (który zawsze zwykł czynić). Potem dręczy go to wewnętrznie, ponieważ patrzy na to w kategoriach grzechu.

Natomiast tu grzechu żadnego nie było.

Nie było zaniedbania – był zajęty słuszną rzeczą w rozmowie z drugim człowiekiem.

Jeśli jednak będzie rozważał, że powinien zawrócić i przeżegnać się, to w pewnym sensie zacznie zadręczać samego siebie i tracić ducha.

A przecież Jezus dał nam Ducha trzeźwego myślenia!

 

Fałszywa pokora

 

Istnieje reguła mówiąca o gaszeniu Ducha i Jego natchnień. Opisuje ona sytuację, gdy w człowieku powstaje myśl zrobienia czegoś dobrego, np. na spotkaniu modlitewnym ktoś zachęcany jest do wypowiedzenia słowa proroczego, a zarazem w duszy budzi się mu fałszywa pokora: “Stary, jesteś pyszny, jeśli to wypowiesz. Znowu będziesz błyszczał swoją elokwencją. Niektórzy z obecnych na spotkaniu idą tą drogą już od kilku lat, a ty tylko dwa lata i chcesz się wychylać?”. Widać wyraźnie, że duch zły żeruje na naszej pseudodoskonałości, na niewłaściwym rozumieniu prawdy o nas samych. Tymczasem człowiek uczy się – robiąc.

Tak jak dziecko uczy się chodzić chodząc, tak woda oczyszcza się płynąc. Animator zdobywa doświadczenie służąc, pomagając drugiemu tak, jak potrafi.

Poza tym nie on człowiekowi daje wzrost, ale Duch Święty.

A jeśli starał się będzie o pokorę serca, o posłuszeństwo w wierze, to pomimo jego niedoskonałości (np. jeśli zaniedba coś, co Pan Bóg chciał przez niego przekazać), ma przynajmniej jedno do zaofiarowania: potrafi słuchać.

A skoro tak, Pan Bóg będzie się nim posługiwał.

 

Przeciwnik – diabeł może odciągać osobę od podjęcia współpracy z Bożym natchnieniem czy wezwaniem, poprzez zwrócenie jej uwagi na samą siebie.

Na przykład na spotkaniu modlitewnym może u osób, które przeżywają radość modlitwy wspólnotowej, zasugerować porównywanie się z innymi. Żeby człowiek zaczął zwracać uwagę bardziej na siebie i swoją posługę, niż na Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Wtedy jest mu ukazana jego nieporadność w wypowiadaniu się, niedoskonałość w odpowiedzi na Słowo rozeznane na spotkaniu, czy nagle stają mu przed oczami własne kompleksy, które nie pozwalają mu w pełni otworzyć się na działanie łaski.

W ten sposób duch zły stara się odwrócić uwagę od tego, co dobre. Na przykład od słuchania słowa Bożego i rozważania tego, co mówi Bóg przez to Słowo do jego serca, lub po prostu od radowania się jak dziecko prostą modlitwą zanoszoną do Boga…

 

Przesada w dobrym

 

Ktoś w stanie pocieszenia nałożył na siebie dużo modlitw i teraz czuje, że już nie daje rady, nie ma siły na nie wszystkie, jest zmęczony. Teraz ma wyrzuty sumienia na myśl, że chce z którejś z nich zrezygnować. Jak wyjść z tego zamkniętego koła?

 

Podjęcie tych zobowiązań dokonane zostało często bez porozumienia z kierownikiem duchowym.

 

Dlatego ważne jest, żeby postawić siebie wobec obiektywnych kryteriów: zachowania podstawowego przykazania miłości Boga i bliźniego: czy to, co robię (podejmowana modlitwa w takim a nie innym wymiarze) służy większej miłości?

Czy rzeczywiście znajduje odpowiednik w czynach miłości wobec bliźniego, czyni go człowiekiem większego pokoju, czy też smutku i uciemiężenia? Ważna jest tutaj porada kierownika duchowego, aby rozpoznał, czy ciężary, które zostały przyjęte, nie są podjęte w sposób nieroztropny.

 

Wiadomo, że jeśli jesteśmy w stanie wewnętrznego pocieszenia, gotowi jesteśmy pójść za Jezusem na koniec świata!

Kiedy jednak przychodzi moment strapienia, wtedy jest to bardzo trudne.

Jeżeli podjęliśmy naszą drogę wiary, praktykę modlitwy zgodnie z wolą Boga, Duch Pański da nam wytrwałość i męstwo.

Ale jeśli chcieliśmy “przedobrzyć” i wzięliśmy na siebie więcej, niż to jest możliwe do udźwignięcia, poczujemy się uciemiężeni. Dlatego ważne jest obiektywne kryterium – podstawowego przykazania miłości Boga i bliźniego.

Rozmowa z kierownikiem duchowym na ten temat pomoże nam, abyśmy nie dali posłuchu fałszywym wyrzutom sumienia i nie popadli w skrupuły, zwłaszcza gdy już zaczynamy się oskarżać: bo nie odmówiliśmy określonych modlitw, nie odwiedziliśmy jakichś osób.

A należałoby się raczej oskarżać za swoją nieroztropność w braniu na siebie tylu ciężarów…

Wówczas duch ludzki może słabnąć, a psychika nasza ulec zmęczeniu. Da to okazję bardziej złu niż dobru.

 

Rozpoznać rodzaj niepokoju

 

Doświadczamy dwojakiego rodzaju niepokoju.

 

Czasem może on wynikać z fałszywych subtelności, fałszywych myśli, postaw, odczuć, który należy przezwyciężyć odwołując się do sytuacji, w jakiej ostatnio doświadczaliśmy pokoju ducha – jakby wracając do początku.

Tutaj proponowałbym, aby zbadać, jaki stan ducha towarzyszył mi wtedy, kiedy dana sprawa, decyzja była podejmowana lub kiedy decydowałem się na określony sposób życia.

Jeśli towarzyszył mi wtedy stan wewnętrznego pokoju, to należy się zastanowić, w którym momencie wkradł się niepokój.

Być może zabrakło pełnego zaufania Bogu, a lęk o własną doskonałość wprowadził w naszą duszę zamęt.

 

Z drugiej strony, możemy doświadczać niepokoju jako wezwania do zbawienia, jako upomnienia się Boga o człowieka. Jeśli idziemy drogą wiary, nadziei i miłości, słuchamy Słowa i rozważmy jej w sercu – w pewnym momencie troski tego świata (których mamy każdego dnia bardzo wiele: rozstrzyganie spraw rodzinnych, domowych, zawodowych; podyktowane koniecznością, że jeszcze i to trzeba zrobić) odciągają nas od codziennego stawania przed Bogiem. Zaczynamy gubić się, tracimy zdolność odczuwania rzeczy Bożych i słuchania tego, co Bóg mówi dzisiaj do mnie i mojej rodziny lub zgromadzenia.

Na skutek tego tracimy powoli grunt pod nogami, tzn. nasz wewnętrzny człowiek traci oparcie na Bożej miłości i słabnie.

Czujemy wewnętrznie, że rzeczy, sprawy doczesne próbują nami zawładnąć, że panują nad nami, natomiast my nie potrafimy ich już ogarnąć.

Wtedy przychodzi niepokój, ale niepokój, który daje Bóg, by człowiek się opamiętał i stanął mocno na nogach.

Aby zatrzymał się chociażby na chwilę, posłuchał, co Bóg mówi do niego, by odnalazł właściwy kierunek swego życia, utraconą równowagę i pokój serca.

 

Posłowie

 

Zastosowanie reguł w praktyce oznacza konsekwentne podejmowanie rachunku sumienia, badanie woli Bożej i podejmowanie jej każdego dnia.

 

Jeżeli tego ćwiczenia brak, niełatwo będzie zrozumieć działanie Ducha Świętego na spotkaniu modlitewnym czy w życiu osobistym, ponieważ Duch Święty udziela się człowiekowi w cichości i prostocie serca, w ciszy “Nazaretu”.

 

Przychodzi, żeby objawiła się w nas chwała Boża.

 

I niewątpliwie to nastąpi, natomiast trzeba być na to dobrze przygotowanym.

 

Józef Kozłowski SJ

 (źródło: http://www.katolik.pl/nie-daj-sie-zachwiac,22942,416,cz.html)

Podziel się z innymi:

NOWENNA DO MATKI BOŻEJ ANIELSKIEJ

W ramach nowenny do Matki Bożej Anielskiej

24 lipca – 1 sierpnia

można odmówiać jedną z poniższych litanii do Matki Bożej Królowej Aniołów

 

 

Litania do Królowej Aniołów
Panie zmiłuj się nad nami !
Chryste zmiłuj się nad nami !
Panie zmiłuj się nad nami !
Chryste usłysz nas!
Chryste wysłuchaj nas !
Ojcze z nieba, Boże zmiłuj się nad nami !
Synu, Odkupicielu świata, Boże zmiłuj się nad nami !
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami !
Królowo Aniołów – módl się za nami
Królowo Archaniołów – módl się za nami !
Królowo Księstw – módl się za nami !
Królowo Zwierzchności – módl się za nami !
Królowo Mocarstw – módl się za nami !
Królowo Tronów – módl się za nami !
Królowo Cherubinów – módl się za nami !
Królowo Serafinów – módl się za nami !
Królowo wszystkich zastępów niebieskich – módl się za nami !
Królowo Aniołów, poczęta bez grzechu pierworodnego – módl się za nami !
Królowo Aniołów, której chwała i cuda mnożą się z każdym dniem – módl się za nami !
Królowo Aniołów, która uzdrawiasz chorych, wskrzeszasz zmarłych i nawracasz grzeszników- módl się za nami !
Królowa Aniołów, podziwiana przez Boga, aniołów i świętych – módl się za nami !
Królowo Aniołów, Wspomożycielko nasza w każdej potrzebie – módl się za nami !
Królowo Aniołów nie opuszczająca tych, którzy w Tobie pokładają zaufanie módl się za nami!
Królowo Aniołów, która przywracasz wzrok ślepym i łagodzisz cierpienie – módl się za nami!
Królowo Aniołów, która lubisz być tak nazywana  – módl się za nami !
Królowo Aniołów, która udzielasz wszelkich łask wzywającym ciebie  – módl się za nami !
Królowo Aniołów, chroniąca przed piekłem tych, którzy noszą Twój szkaplerz – módl się za nami
Królowo Aniołów, usuwająca wszelkie przeszkody z drogi tych, którzy pragną poświęcić się Twojemu Synowi – módl się za nami !
Królowo Aniołów, która pouczyłaś tak wielu świętych – módl się za nami !
Ty, którą Bóg Ojciec cieszy się jako ukochaną córką – módl się za nami !
Ty, którą Syn Boży czci jako swą Matkę Niepokalaną – módl się za nami !
Ty, którą Duch Święty miłuje jako wierną oblubienicę – módl się za nami !
Ty, która przewodzisz Zastępom Niebieskim – módl się za nami !
Zycie nasze – módl się za nami !
Radości nasza – módl się za nami !
Nadziejo nasza – módl się za nami !
Nasza Orędowniczko u Pana – módl się za nami !
Ty, której nikt nie wzywa na próżno – módl się za nami !
Ty, której, po Bogu, najwięcej zawdzięczamy – módl się za nami !
Ty, która dokonałaś tak wielu cudów- módl się za nami !
Ty, której kłaniają się aniołowie – módl się za nami!
Królowo Aniołów, mocna Sercem Twojego Syna, wybaw nas od zagrażającego nam zła.
Królowo Aniołów, doskonała wyznawczyni Boskości, wyjednaj dla nas umiłowanie Boga.
Królowo Aniołów, największe dzieło Ducha Świętego, wyjednaj dla nas doskonale posłuszeństwo wobec Jego natchnień.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami Panie!

Chryste, usłysz nas!
Chryste, łaskawie wysłuchaj nas!

K. Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko,
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Boże, który dałeś nam dostojną Królową Aniołów, władającą w niebie i na ziemi, spraw byśmy mogli zaznać Jej niezwykłej opieki, gdy pogrążeni w niedoli, wezwiemy Ją tym chwalebnym tytułem.
Przez Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

 

Litania do Matki Bożej Anielskiej

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Bożezmiłuj się nad nami
Synu Odkupicielu świata Boże, 
Duchu Święty Boże,
Święta Trójco jedyny Boże,
Święta Maryjo, módl się za nami
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Święta Maryjo Królowo Anielska, 
Święta Maryjo Królowo Anielska, przez Anioła łaski pełną nazwana,
Święta Maryjo Królowo Anielska, której Anioł zwiastował, że poczniesz Syna Bożego,
Święta Maryjo Królowo Anielska, przez Anioła o zachowaniu panieństwa zapewniona, 
Święta Maryjo Królowo Anielska, przez Aniołów w Betlejem otoczona,
Święta Maryjo Królowo Anielska, od Aniołów różne posługi odbierająca,
Święta Maryjo Królowo Anielska, przez Aniołów do nieba wzięta,
Święta Maryjo Królowo Anielska, przez Aniołów dusze swych wiernych sług do nieba wprowadzająca,
Święta Maryjo Królowo Anielska, Opiekunko żywych i umarłych synów i córek św. Franciszka,
Święta Maryjo Królowo Anielska, na prośbę św. Franciszka odpust zupełny u Syna swego wypraszająca,
Święta Maryjo Królowo Anielska, najmiłosierniejsza Matko ubogich – pobożnie żyjących,
Święta Maryjo Królowo Anielska, ucieczko najpewniejsza szczerze pokutujących grzeszników,
Święta Maryjo Królowo Anielska, wypraszająca miłosierdzie  u sprawiedliwego Sędziego,
Święta Maryjo Królowo Anielska, Arko Przymierza,
Święta Maryjo Królowo Anielska, dająca zwycięstwo nad szatanem,
Święta Maryjo Królowo Anielska, bramo do nieba wiodąca,
Święta Maryjo Królowo Anielska, jutrzenko przyświecająca nam podczas doczesnej pielgrzymki,
Święta Maryjo Królowo Anielska, jedyna lekarko w śmiertelnych boleściach,
Święta Maryjo Królowo Anielska, najpewniejsza Orędowniczko na Sądzie Boskim,
Święta Maryjo Królowo Anielska, wybawienie dusz z czyśćca,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. 

K: Módl się za nami Królowo Anielska.
W: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

K: Módlmy się. 
Najświętsza Maryjo Panno, Królowo Anielska. Wejrzyj na nas tu obecnych, którzy oddajemy cześć Twojemu Synowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie. Zachowaj nas od nieszczęść, chorób, wszelkich niebezpieczeństw,  a w szczególności od popełnienia grzechu. Serca nasze rozpal miłością Boga i bliźniego. Pamiętaj o Najłaskawsza Matko o naszej Ojczyźnie, naszych rodzinach i wyproś u Syna Swojego wszelkie potrzebne łaski i błogosławieństwo. Wszystkim zmarłym uproś zmiłowanie i przyjmij do Królestwa Niebieskiego. My zaś będziemy wychwalać Twoją dobroć przez wszystkie wieki wieków. Amen. 

 

Podziel się z innymi:

WSPÓŁCZEŚNI KREWNI JEZUSA

WSPOMNIENIE OBOWIĄZKOWE ŚWIĘTEJ KINGI, DZIEWICY

 

Kolekta

Boże, Ty obdarzyłeś świętą Kingę hojnym błogosławieństwem i zachowałeś dziewicą nawet w małżeństwie, spraw, za jej wstawiennictwem, abyśmy dzięki czystości życia zawsze trwali przy Tobie  i wstępując w jej ślady mogli dojść do Ciebie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie Mi 7, 14-15.18-20

Psalm Ps 85, 2-3.5-8

 

Ewangelia Mt 12, 46-50

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą”.

Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?”
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.

 

Współcześni krewni Jezusa.

Nie każdy człowiek, nie wszyscy ludzie.

Tylko ten, tylko ci, którzy wypełniają  wolę Jego i naszego Ojca.

 

Nie każdy, który jest ochrzczony, jest z „automatu” Jego bratem, Jego siostrą.

 

Jeśli chrześcijaństwo ograniczyło się jedynie do kilku sakramentów, jeśli przykazania Boże przestrzegane są wybiórczo i z głośnym narzekaniem, że Kościół – a po cichu Pan Bóg – są jacyś tacy zupełnie nieżyciowi, jakby nie rozumieli i nie znali wspólczesnego świata, to taki człowiek choćby uważał się za chrześcijanina (wierzy przecież w Pana Boga) „ma imię, że żyje, a jest umarły” (Ap 3,1). 

 

Być Jego bratem, być Jego siostrą.

Rzeczywiście szukać, uczciwie rozeznawać i wiernie wypełniać w swojej codzinności wolę Ojca.

Łatwo powiedzieć. Trudniej zrobić.

Ale, też i do niezwykłej godności jest to wezwanie.

 

Jeszcze trudniej być matką.

Co to oznacza być Jego matką?

Przecież Ona jest jedyna, Niepokalana.

Pan jednak mówi, że kto pełni wolę Ojca jest Mu bratem, siostrą, matką.

Matką przyczyniająca się do tego, że Chrystus realnie rodzi się w innych duszach, matką dającą Go innym.

Matka rozumiana szeroko, jako Kościół i macierzyństwo Kościoła. Matka rozumiana jako osoba dojrzała w wierze, prowadząca do wiary i wypełniania woli Ojca w niebie przez innych.

 

Święty Paweł Apostoł mówi „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, dopóki Chrystus się w was nie ukształtuje” (Ga 4,19)” . 

A w innym miejscu „stanęliśmy pośród was, jak matka troskliwie opiekująca się swymi dziećmi” (1 Tes 2,7). 

 

Czy Chrystus może dziś powiedzieć o mnie, o Tobie, że jesteśmy Jego siostrą, Jego bratem?

Czy uczestniczymy w macierzyństwie Kościoła, czy przyczyniamy się na co dzień do tego, aby Chrystus Pan rodzil się w innych ludziach?

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

LITANIA DO ŚWIĘTEJ KINGI

 

Litania do św. Kingi

 

Kyrie eleison. Christe eleison. Kyrie eleison.

Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty, Boże,

Święta Trójco, Jedyny Boże,

 

Święta Maryjo, – módl się za nami.

Święta Boża Rodzicielko,

Święta Panno nad pannami,

Święty Ojcze Franciszku,

Święta Matko Klaro,

Święta Kingo,

Cudowna czcicielko Najświętszej Maryi Panny,

Od dzieciństwa pobożnością promienna,

Kwiecie niewinności,

Lilio panieńskiej czystości,

Oblubienico Chrystusowa najwierniejsza,

Uczennico i naśladowczyni bł. Salomei,

Królowo przez Polaków ukochana,

Królowo dla ubogich miłosierna,

Królowo za nieszczęśliwymi u króla orędująca,

Królowo dla swych podwładnych w dobrych uczynkach oddana,

Królowo solą kraj nasz ubogacająca,

Patronko i Matko skołatanej Ojczyzny,

Pocieszycielko i Matko strapionych,

Opiekunko chorych,

Przywilejem cudów obdarowana,

Mężna wzgardzicielko berła, korony i marności światowych,

Chwalebna córko św. Matki Klary,

Odważna naśladowczyni cnót św. Ojca Franciszka,

W życiu zakonnym rozmiłowana,

W ubóstwie franciszkańskim doskonała,

Klejnocie posłuszeństwa,

Panu Jezusowi na ofiarę całkowicie oddana,

W pokucie i umartwieniu heroiczna,

W modlitwie żarliwa,

W milczeniu zakonnym wzorowa,

Miłością siostrzaną jaśniejąca,

Na wszelkie usługi dla bliźnich gotowa,

W pokorze głęboka,

W cichości niezrównana,

W cierpieniach i potwarzach cierpliwa,

W krzyż i Mękę Chrystusa zapatrzona,

Czcią i miłością do Najświętszego Sakramentu pałająca,

Duchowi Świętemu w natchnieniach posłuszna,

Łaskami i świętością życia ubogacona,

Ozdobo Kościoła,

Perło Serafickiego Zakonu,

Uczestniczko szczęścia wiekuistego,

Patronko nasza u tronu Boga,

 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, – zmiłuj się nad nami

 

Módl się za nami św. Kingo.

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

 

Módlmy się: Boże, Ty obdarzyłeś świętą Kingę hojnym

błogosławieństwem i zachowałeś dziewicą nawet w małżeństwie,

spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy dzięki czystości życia zawsze trwali przy Tobie i wstępując w jej ślady mogli dojść do Ciebie.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Podziel się z innymi:

MODLITWA DO ŚWIĘTEJ KINGI

 

MODLITWA DO ŚWIĘTEJ KINGI

 

Najdroższa Patronka nasza! Kingo święta!

Tyś od zarania życia pałała gorącą miłością ku Bogu i serdecznie współczułaś z niedolą bliźnich; na książęcym tronie i w klasztornej celi ratowałaś Ojczyznę naszą w potrzebie i poddanych swoich wspierałaś hojnie w ubóstwie i cierpieniu, a z tronu niebieskiej chwały poprzez stulecia wypraszałaś i teraz wypraszasz u Boga swoim czcicielom niezliczone łaski i cuda.

Wyjednaj nam, prosimy cię, u Boga łaskę, której tak gorąco pragniemy…………

 

Święta Kingo, módl się za nami

Kwiecie wonnych cnót chrześcijańskich,

Dziewico wielce pobożna,

Dziewico anielskiej czystości,

Małżonko świątobliwa,

Wzorze wdów chrześcijańskich,

Księżno najsprawiedliwsza,

Pani pełna miłosierdzia i łaskawości,

Tkliwa matko dla swoich poddanych,

Opiekunko uciśnionych i nieszczęśliwych,

Pocieszycielko smutnych i cierpiących,

Miłośnico krzyża Chrystusowego,

Patronko narodu polskiego,

 

O matko nasza droga i opiekunko przemożna, święta Kingo, uproś błagamy Cię, u Oblubieńca twojego Jezusa, łaski potrzebne nam dla duszy i dla ciała. Wyjednaj dobrą i mocną wolę, abyśmy cię życiem świątobliwym naśladowali. Wiesz dobrze, jak biedni jesteśmy, ile chorób, smutków i nieszczęść nas nawiedza. Znasz potrzeby naszych krewnych, bliskich i przyjaciół. Wiesz, z jakimi trudnościami zmaga się Ojczyzna nasza i Kościół nasz święty. Gdy na ziemi żyłaś, byłaś matką wszystkich cierpiących i płaczących, a teraz w niebie bądź naszą opiekunką i orędowniczką.

Jako księżna polska odwracałaś groźne klęski od naszego kraju, modlitwą broniłaś powierzonego sobie królestwa polskiego, gdy zagrażał mu nieprzyjaciel. Troszczyłaś się o dobro dla swych poddanych, sól dla nich wyprosiłaś, wszystko, coś miała, im poświęciłaś. Teraz, gdy w niebie już królujesz, nie zapominaj, o święta księżno polska, o twojej i naszej Ojczyźnie.

Uproś wytrwanie i zmiłowanie tym, co za wiarę cierpią. Wybłagaj nam wszystkim życie świątobliwe, niewinne, do twego podobne.

Uproś, aby matki wychowywały swe dzieci Bogu na chwałę, aby w domach polskich panował ład, spokój i miłość prawdziwa.

Uproś nam wszystkim cnoty, jakimi ty jaśniałaś na ziemi.

Uproś pokorę w myślach, słowach i czynach, przezwyciężenie złych namiętności, wiarę i ufność głęboką, której nic zachwiać nie zdoła.

Wyjednaj ludziom łaskę płomiennej miłości Boga. Bądź nam, twym dzieciom i sługom, matką i opiekunką, jak byłaś nią za życia dla wszystkich domowników i poddanych.

Bądź wzorem i jasną drogą wiodącą nas wszystkich do Boga.

Amen.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA KINGA

 

 

ŚWIĘTA KINGA, DZIEWICA I ZAKONNICA

24 lipca

 

Kinga (Kunegunda) urodziła się w 1234 r. jako córka Beli IV, króla węgierskiego z dynastii Arpadów, i jego żony Marii, córki cesarza bizantyjskiego Teodora I Laskarisa.

Była siostrą św. Małgorzaty Węgierskiej oraz bł. Jolanty.

Św. Elżbieta z Turyngii była jej ciotką.

O latach młodości Kingi nie wiemy nic poza tym, że była trzecią z kolei córką i że do piątego roku życia przebywała na dworze królewskim prawdopodobnie w Ostrzychomiu. Miała 2 braci i 5 sióstr. Możemy przypuszczać, że otrzymała głębokie wychowanie religijne i pełne jak na owe czasy wykształcenie.

W Wojniczu małoletnia jeszcze Kinga spotkała się z Bolesławem Wstydliwym, gdzie też doszło do zawarcia umowy małżeńskiej. Ze względu na małoletność obu były to zrękowiny, po których w kilka lat później miał nastąpić akt właściwych zaślubin. Odbyły się one na zamku krakowskim około roku 1247, bowiem wtedy był Bolesław władcą księstwa krakowsko-sandomierskiego. W posagu od ojca Kinga otrzymała 40 000 grzywien srebra, co Szajnocha przeliczył na około 3,5 miliona złotych. Była to ogromna suma.
Pierwsze swoje lata spędziła Kinga w Sandomierzu pod opieką Grzymisławy i pedagoga Mikuły, wraz ze swoim przyszłym mężem Bolesławem.

Były to czasy najazdów Tatarów. Wieści o ich barbarzyńskich mordach dochodziły do Polski coraz bliżej.

Na wiadomość o zdobyciu Lublina i Zawichostu Bolesław z Kingą i Grzymisławą opuścili Sandomierz i udali się do Krakowa. Po klęsce wojsk polskich pod Chmielnikiem koło Szydłowa (18 III 1241 r.) uciekli na Węgry w nadziei, że tam będzie bezpieczniej. Jednak i tu nie znaleźli spokoju.

Wojska węgierskie poniosły klęskę nad rzeką Sajo (11 kwietnia 1241 r.). Dlatego Kinga uciekła z Bolesławem na Morawy, gdzie zapewne zatrzymali się w Welehradzie w tamtejszym konwencie cystersów. Wódz tatarski Batu-chan stanął w Krakowie w Niedzielę Palmową, dnia 24 marca, skąd Tatarzy ruszyli na Śląsk.
Po bitwie pod Legnicą w 1241 r. Tatarzy wycofali się z Polski. Po bohaterskiej śmierci Henryka Pobożnego w bitwie z Tatarami rozgorzała walka o jego dziedzictwo śląskie i krakowskie.

Dopiero po pokonaniu Konrada Mazowieckiego młodzi książęta mogli wrócić do Krakowa (1243). Ponieważ zamek w Krakowie, jak też w Sandomierzu, Tatarzy zupełnie zniszczyli, tak że się nie nadawał do zamieszkania, Bolesław i Kinga pozostali w Nowym Korczynie.

Tu właśnie Kinga nakłoniła swego męża do zachowania dozgonnej czystości, którą ślubowali oboje na ręce biskupa krakowskiego Prandoty.

Dlatego historia nadała Bolesławowi przydomek „Wstydliwy”.

Wtedy także zapewne Kinga wpisała się do III Zakonu św. Franciszka jako tercjarka. W tej formie czystości małżeńskiej Kinga spędziła z Bolesławem 40 lat.

Kinga w tym czasie zapewne kilka razy odwiedzała rodzinne Węgry. Sprowadziła stamtąd do Polski górników, którzy dokonali pierwszego odkrycia złoży soli w Bochni (1251).

Stąd powstała piękna legenda o cudownym odkryciu soli.

 

Aby dopomóc w odbudowaniu zniszczonego przez Tatarów kraju, Kinga ofiarowała Bolesławowi część swojego posagu; Bolesław za to przywilejem z 2 marca 1252 r. oddał jej w wieczyste posiadanie ziemię sądecką.

 

Kinga pomagała Bolesławowi w rządach nad obu księstwami (krakowskim i sandomierskim). Wskazuje na to spora liczba wystawionych przez obu małżonków dokumentów.

Hojnie wspierała katedrę krakowską, klasztory benedyktyńskie, cysterskie i franciszkańskie.

Ufundowała kościoły w Nowym Korczynie i w Bochni, a zapewne również w Jazowsku i w Łęcku.

Do Krakowa sprowadziła z Pragi Kanoników Regularnych od Pokuty i wystawiła im kościół św. Marka.

Do Krzyżanowic nad Nidą sprowadzono norbertanki, gdzie im wystawiono kościół i klasztor.

W Łukowie książę Bolesław osadził templariuszy.

Swojej siostrze, bł. Salomei, pozwolił i dopomógł Bolesław wznieść w Zawichoście kościół, klasztor i szpital.

 

Kinga w sposób istotny przyczyniła się do przeprowadzenia kanonizacji św. Stanisława biskupa (1253). To ona miała wysłać do Rzymu poselstwo w tej sprawie i pokryć koszty związane z tą misją.

7 grudnia 1279 r. umarł w Krakowie książę Bolesław Wstydliwy. Długosz wspomina, że biskup krakowski Paweł i niektórzy z panów zaofiarowali Kindze rządy.

 

Kiedy Kinga poczuła się wolna, postanowiła zrezygnować z władzy i oddać się wyłącznie sprawie zbawienia własnej duszy. Upatrzyła sobie klaryski jako zakon dla siebie najodpowiedniejszy.

Znała go dobrze, bo już w roku 1245 przyjęła welon i habit klaryski jej ciotka, bł. Salomea, która w tym czasie założyła w Zawichoście pierwszy ich klasztor, w roku 1259 przeniesiony do Skały.

Sprawa założenia przez Kingę klasztoru klarysek w Starym Sączu komplikowała się, bo nowy władca Krakowa, Leszek Czarny nie chciał zgodzić się na tę fundację i odkładał decyzję w obawie, aby nie utracić ziemi sądeckiej, którą Kinga chciała ofiarować klasztorowi na jego utrzymanie. Po czterech latach, w 1284 r., ostatecznie doszło do zgody. Kinga wstąpiła do niego już wcześniej (1279), zaraz po śmierci męża.

Prawdopodobnie nie zajmowała w klasztorze żadnych urzędów. Jej staraniem była budowa i troska o jego byt materialny. Welon zakonny otrzymała z rąk biskupa Pawła. Jednak śluby zakonne złożyła dopiero, jak to wynika ze szczęśliwie zachowanego dokumentu, 24 kwietnia 1289 roku.

 

Spędziła w Starym Sączu 12 lat, poddając się we wszystkim surowej regule, zatwierdzonej przez Urbana IV w roku 1263.
Zmarła 24 lipca 1292 r. w Starym Sączu.

 

Beatyfikacja Kingi nastąpiła dopiero za pontyfikatu papieża Aleksandra VIII. Dokonano jej po długim procesie kanonicznym dnia 10 czerwca 1690 r. Dekrety, wydane przez papieża Urbana VIII (1623-1644), zalecały w sprawach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych jak najdalej posuniętą ostrożność i surowość.

 

Kult świątobliwej księżnej trwał jednak od wieków.

Sam fakt porzucenia świata i jej wstąpienia do najsurowszego zakonu żeńskiego był dowodem heroicznej świętości Kingi.

 

Pamięć dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego, jak również instytucji pobożnych, których była fundatorką, były bodźcem do oddawania jej kultu. Była powszechnie czczona przez okoliczny lud jako jego szczególna patronka. Do jej grobu napływali nieustannie pielgrzymi. Liczne łaski, otrzymane za jej wstawiennictwem, rozsławiały jej imię.

 

Kult bł. Kingi znacznie wzrósł po jej beatyfikacji. Benedykt XIII przyznał jej tytuł patronki Polski i Litwy (31 sierpnia 1715 r.). Jest także patroną diecezji tarnowskiej.

W 1999 r. kanonizował ją Jan Paweł II.

W ikonografii przedstawiana jest w stroju klaryski lub księżnej, w ręku trzyma makietę klasztoru ze Starego Sącza, czasami bryłę soli, bywa w niej pierścień.

Podziel się z innymi: