POSŁANI ABY NAWRACAĆ

 

 

 

XV NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B

Brewiarz: XV Tydzień Okresu Zwykłego, III tydzień psałterza

 

 

Kolekta

Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości,  spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan, odrzucą wszystko, co się sprzeciwia tej godności,  a zabiegają o to, co jest z nią zgodne. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze Am 7, 12-15

Psalm Ps 85, 9-14

Czytanie drugie Ef 1, 3-14

 

Ewangelia Mk 6, 7-13

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”. I mówił do nich: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

 

Powołani przez Pana i następnie przez Niego posłani.

 

Posłani po dwóch – to zgodnie z tradycją hebrajską uwiarygadniało głoszone  świadectwo.

Posłani po dwóch, to również nawiązanie do słów Pana: „gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich (Mt  18,20). W misji prowadzi ich Pan, jest z posłanymi stale obecny.

 

Powierzona misja – to głoszenie Dobrej Nowiny, w której ucieleśnia się moc Boga.

 

Posłani powinni być obficie zaopatrzeni w – brak zabezpieczeń.

Dzięki temu własnie będą czuć się bezpieczni.

Pan nie daje konkretnej listy co wolno zabrać, a czego nie (porównaj Ewangelie synoptyków – które w tym miejscu się różnią).

Podkreśla wolność i dyspozycyjność wobec misji.

 

Apostołowie, posłani powinni szukać oparcia jedynie w nakazie Jezusa, a nie w środkach materialnych.

 

Moc przepowiadania płynie z Ewangelii, a nie ze stosowanych środków. Misja powinna być więc uboga.

 

Skuteczność Ewangelii jest odwrotnie proporcjonalna do bogactwa środków i do skuteczności stosowanych technik.

 

Ewangelia potrzebuje nie środków materialnych, ale samej Ewangelii.

 

Misji towarzyszy łaska.

Nie będzie ona udzielona tym, którzy nie przyjmą lub nie będą słuchać apostołów.

 

Nie można wymuszać na innych, aby chcieli nas słuchać, nas przyjmować.

Nie można ulec pokusie „kija” pomagającego w przekazaniu prawdy.

Takim kijem może być siła, przymus, subtelna manipulacja, otwarty szantaż, dyplomatyczne sztuczki, przywileje, prawa, władza, rózne wpływy – czyli wszystko to czego można użyć, aby zanieść człowiekowi i społeczeństwu Ewangelię, omijając drogę wolności, respektu, szacunku, propozycji, zaproszenia, świadectwa.

 

To prawda, że Mojżesz użył laski, aby rozbić skałę, z której wypłynęła woda. Ale niektóre pobożne osoby mają ochotę użyć „kija” aby dotrzeć do celu, przekonać nie znających Dobrej Nowiny, za wszelką cenę.

Dobra Nowina przegrywa nie wtedy, gdy jest odrzucana, gdy ludzie jej nie słuchają.

Przegrywa gdy zwycięstwo jest „wymuszone”.

 

My też jesteśmy posłani w nasze dziś, w nasze rodziny, znajomych, wspólnoty. Naszą misją jest codzienne świadectwo wierności Ewangelii, wierności Słowu Bożemu w naszej codzienności, wypełnianie oczekiwań i przykazań Jezusa. To nasz przykład, wierności w małym, cierpliwości, miłosierdzia i miłości, łagodności i opanowania, ufności Jezusowi we wszystkim jest naszym głoszeniem Ewangelii, pobudzającym innych do zastanowienia, do nawrócenia. 

Bywa, że nasze świadectwo będzie dla jednych jak olśnienie, a dla innych jak kropla wody drążąca kamień serca.

Chodzi o to, aby przez nasze zniechęcenie brakiem widocznych owoców działania i modlitwy, nie zabrakło tej ostatniej kropli rozkruszającej ostatecznie kamień. 

Aby nasze codzienne świadectwo było prawdziwe, potrzeba nam coraz lepiej poznawać Słowo Boże, pogłębiać swoją wiarę, porzez słuchanie i czytanie Słowa i komentarzy, życ sakaramentami i z Bożą pomocą wykorzeniać starego człowieka w nas.    

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY BONAWENTURA

ŚWIĘTY BONAWENTURA, BISKUP I DOKTOR KOŚCIOŁA

15 lipca

 

Święty Bonawentura

Bonawentura, a właściwie Jan di Fidanza, urodził się około 1218 r. w Bagnoregio koło Viterbo. Ojciec był lekarzem. Rodzice byli w obawie, czy ich dziecko długo pożyje, był bowiem bardzo słabowity. Pobożna matka złożyła więc ślub, że poświęci syna na służbę Bożą, jeśli ten wyzdrowieje. Podanie głosi, że dziecię miano przynieść do św. Franciszka z Asyżu, który w natchnieniu miał powiedzieć: O, buona ventura! – co znaczy: O, szczęśliwe narodziny!
Pierwsze nauki odbył w konwencie minorytów w rodzinnym miasteczku. Po ukończeniu szkoły średniej udał się na uniwersytet do Paryża, na studia filozoficzne (1242-1248). Tu wstąpił do franciszkanów, gdy miał 25 lat. Otrzymał imię zakonne Bonawentura – od słów, jakimi przywitał go wiele lat wcześniej św. Franciszek. Po odbytym nowicjacie studiował teologię w Paryżu (1243-1248) pod kierunkiem słynnych franciszkańskich teologów: Aleksandra z Hales, Jana z La Rochelle i Wilhelma z Overnii. Po otrzymaniu stopnia magistra studiował jeszcze dalsze trzy lata (1248-1251), a równocześnie wykładał Pismo święte i Sentencje Piotra Lombarda. W tym też czasie stoczył słowny i pisemny „pojedynek” z Wilhelmem z Saint-Amour i z Tomaszem z Yorku w obronie zakonów żebraczych (franciszkanów i dominikanów). Z tego też czasu pochodzi jego szczytowe dzieło z zakresu teologii dotyczące Trójcy Świętej. Bonawentura zajął się także filozoficznym problemem poznania ludzkiego. W tej kwestii odszedł od Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, a zbliżył się do Platona i św. Augustyna. Wreszcie w tym samym czasie wydał tom rozpraw, w którym można odnaleźć syntezę jego myśli filozoficznej i teologicznej.
Następne lata Bonawentura spędził w różnych klasztorach franciszkańskich w charakterze wykładowcy. Musiał imponować niezwykłą wiedzą, świętością i zmysłem organizacyjnym, skoro na kapitule generalnej został wybrany przełożonym generalnym zakonu 2 lutego 1257 r., kiedy miał zaledwie 39 lat. Wybór ten okazał się dla młodego zakonu opatrznościowym. Zakon przechodził wówczas trudny czas. Powstały bowiem dwie zwalczające się zaciekle frakcje: gorliwych (zelantów), którzy byli za zachowaniem pierwotnej reguły Ojca Franciszka, oraz zwolennicy reguły łagodniejszej, możliwej do zachowania także przez przeciętnych członków. To jednak groziło rozluźnieniem. Bonawentura umiał wybrać „złoty środek”, a przez swoje roztropne zarządzenia nadał zakonowi właściwy kierunek. Zakon miał również licznych zewnętrznych wrogów, patrzących nieprzychylnym okiem na liczne przywileje, dane mu od papieży. Jako przełożony Bonawentura umiał je obronić. Przez 16 lat swoich rządów (1257-1273) doprowadził zakon do niebywałego rozwoju. W roku 1260 ułożył pierwsze konstytucje jako wykładnię reguły św. Franciszka. W ten sposób przeciął wieloraką dotąd jej interpretację. Zakonem rządził z konwentu paryskiego. Rzadko jednak bywał na miejscu, gdyż musiał odbywać stale wizytacje: w Anglii (1258 i 1265), we Flandrii, czyli w dzisiejszej Belgii i Holandii (1253), w Niemczech i w Hiszpanii (1264) oraz we Włoszech (1262-1272). Dla tych zasług niektórzy historycy nazywają go drugim „Ojcem Zakonu”.
Posiadał umiejętność łączenia życia czynnego i publicznego z bogatym życiem wewnętrznym. Miał wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej i ku jej czci układał przepiękne poematy. Głośno było o nim także na dworze papieskim. Dlatego to papież Grzegorz X w 1273 r. mianował go kardynałem oraz biskupem Albano pod Rzymem. Delegacja papieża z wiadomością o nominacji zastała go przy myciu naczyń kuchennych w klasztorze. Bonawentura musiał zrzec się urzędu przełożonego generalnego zakonu, a oddać się wyłącznie sprawom publicznym. Towarzyszył papieżowi w podróży do Mugello koło Florencji, a w listopadzie 1273 r. udał się do Lyonu na sobór powszechny. Otrzymał zaszczytne wyróżnienie wygłoszenia przemówienia inauguracyjnego na rozpoczęcie obrad. Był szczęśliwy, że doszło do unii między Kościołem rzymskim a greckim, która jednak niebawem została zerwana.

Święty Bonawentura Główny ciężar prac przygotowawczych do soboru spadł na barki Bonawentury. Wyczerpany tymi obowiązkami zmarł 15 lipca 1274 r. podczas trwania soboru w Lyonie. W pogrzebie wziął udział papież i wszyscy ojcowie soboru w liczbie 500 biskupów i ok. 1000 prałatów i teologów. Pogrzeb miał więc królewski. Papież wygłosił mowę pogrzebową ku jego czci. Jego ciało złożono najpierw w zakrystii kościoła św. Franciszka, a w roku 1450 w nowo wystawionej świątyni. Znaleziono wówczas język św. Bonawentury zupełnie nietknięty rozkładem, a nawet zaczerwieniony. Miał to być znak niezwykłego daru wymowy Bonawentury. Kronikarze notują, że tego dnia wielu chorych i kalek odzyskało zdrowie.

Był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecza. Pozostawił po sobie wiele traktatów i dzieł teologicznych. Składają się na nie konstytucje, liczne traktaty i komentarze teologiczne, 440 kazań i wiele innych. Bonawentura stworzył własną szkołę teologiczną. Do najznakomitszych jego dzieł należą: Lignum vitae i Itinerarium mentis in Deum, jak też Illuminationes Ecclesiae. Bullę kanonizacyjną Bonawentury ogłosił Sykstus IV w 1482 roku, a papież Sykstus V ogłosił go doktorem Kościoła (1588). Św. Bonawentura jest patronem franciszkanów, matek oczekujących potomstwa, dzieci, robotników i teologów.

W ikonografii przedstawiany jest w habicie franciszkańskim z biskupim krzyżem na piersiach; jako kardynał w cappa magna; jako teolog nad pulpitem. Jego atrybutami są: anioł przynoszący mitrę, kapelusz kardynalski trzymany przez anioła lub leżący u stóp, księga, krzyż w dłoniach, drzewo Krzyża Świętego (jest to aluzja do traktatu Lignum vitae), zwój.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

 

Podziel się z innymi: