BOŻE ŻNIWA CZEKAJĄ NA SWOICH ROBOTNIKÓW

Kolekta

Boże, Ty przez uniżenie się Twojego Syna podźwignąłeś upadłą ludzkość, udziel swoim wiernym duchowej radości  i spraw, aby oswobodzeni z niewoli grzechu osiągnęli wieczne szczęście. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie Oz 8, 4-7. 11-13

Psalm Ps 115, 3-10

 

Ewangelia Mt 9, 32-37

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu”.

Lecz faryzeusze mówili: „Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy”.
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.
Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

 

Widząc stado owiec, możemy określić jaki jest, czy jacy są ich pasterze. Choć nie zawsze tych pasterzy od razu widzimy, to domyślamy się, że są w pobliżu i strzegą stada, sami nie zawsze widoczni.

Rozproszone, zmęczone, zagubione owce szukające pożywienia gdziekolwiek nawet nad przepaścią stanowią przykry widok.

 

Tłumy ciągnęły za Jezusem.

W Jego obecności ludzie czuli się bezpiecznie.

Uzdrawiał chorych, nauczał, pocieszał.

Może nie zawsze rozumieli kierowane do nich słowa, ale szli za Nim.

 

Faryzeusze, którzy mieli prowadzić lud, widząc, że przestają być dla niego autorytetem, nie poddają się atmosferze cudownych uzdrowień, nauczaniu.

Widzą i słuchają i jeszcze bardziej zamykają się w swoich osądach  czynów Jezusa. Pan staje się ich osobistym wrogiem.

Entuzjazm tłumów próbują gasić nienawistnymi komentarzami, zarzucając Jezusowi czynienie cudów mocą złego ducha.

 

Czas wakacji.

Czas rozeznawania własnego powołania i misji.

Wielu usłyszy zaproszenie Pana do służby i trudnej pracy.

Ilu/ile odpowie – „tak”?

A może zostawią sobie czas do kolejnych wakacji, a teraz jeszcze sprawdzą się w takiej czy innej dziedzinie.  

 

Czas szukania pasterzy na nowych wakacyjnych pastwiskach.

Na kogo trafia młodsze i starsze owce?

Kto będzie ich idolem, autorytetem przez najbliższe tygodnie?

Co w ich sercach zostanie zaszczepione? 

Jaki będzie duchowy plon tych wakacyjnych tygodni?

Czy przybliżą się do Pana, czy może pod wpływem fałszywych przewodników oddalą? 

 

Czas wakacji – czas największego zagrożenia przez różnego rodzaju sekty.

W sercach fałszywych pasterzy nie ma litości dla poszukujących miłości i Boga owiec. Oni sami nie prowadzą ich do Boga, jeśli już to tuczą je dla siebie, a te które nie spełnią oczekiwań porzucają, na zmarnowanie.

Fałszywi pasterze działający przeciw Królestwu Bożemu, działają aktywnie.

 

Prawdziwi robotnicy żniwa, powoływani przez Pana do troski o owczarnię i służby na jej rzecz, zbyt często zasłaniając się wolnością wyboru człowieka, zostawiają „nieposłuszne, zbyt zranione czy chodzące własnymi drogami owce” samym sobie. 

Dla Boga te owce są szczególnym podmiotem Jego miłości. Czy jednak Pan ma kogo posłać do nich?  

 

Wciąż dostrzega się brak prawdziwie zaangażowanych w Bożą służbę kapłanów, zakonników, zakonnic, świeckich. Tam gdzie się pojawią i podejmują pracę idą za nimi setki i tysiące. A oni kierują ich do Boga i do ludzi. Leczą ich choroby duchowe, pomagają walczyć ze słabościami. Nie szukają swojej chwały, ale dobra powierzonych im przez Boga owiec.   

 

Czy my sami prosimy o świętych kapłanów, zakonników, zakonnice, zaangażowanych świeckich, czy prosimy o ich coraz większe uświęcenie? A może jest to nam obojętne, albo wręcz wrogo się do takich osób nastawiamy?

 

Jeśli kiedykolwiek będziesz narzekać na kapłanów, to zrób w końcu uczciwy rachunek sumienia jak Ty rozeznawałeś/rozeznawałaś swoje powołanie, o ile w ogóle się nad tym choć przez jakiś czas zastanawiałeś/zastanawiałaś.

Bo może odrzuciłeś/odrzuciłaś z góry taką myśl, jako całkowicie niedorzeczną.

 

A jak zareagujesz na rozeznawanie powołania przez twoje dziecko, być może jedynaka czy jedynaczkę?

Czy swoją postawą rodzica nie przyczyniasz się do ciągle prawdziwego stwierdzenia, że żniwo jest wielkie, a robotników wciąż mało?

Jak reagujemy na rozeznawanie powołania do Bozej służby przez naszych kolegów, koleżanki? Czy nie wyśmiewamy ich, nie wykluczamy z naszego grona jako „straconych i nawiedzonych”.

 

Teraz w lipcu do nowicjatów wstępują nowe roczniki, tych co usłyszeli Boże zaproszenie do pracy i postanowili je przyjąć.

Nie wiemy ilu z nich dotrwa do święceń prezbiteratu i ślubów zakonnych. Nie wiemy ilu z nich wytrwa potem w służbie Bogu i ludziom przez następne 5, 10, 20, 40 i więcej lat.

 

Jeśli nie jest to dla nas obojętne, to czas najwyższy, abyśmy zaczęli prawdziwie prosić w intencjach powołanych do Bożych żniw. 

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi: