WIARA I UFNOŚĆ

WSPOMNIENIE OBOWIĄZKOWE ŚWIETEGO JANA BOSKO

 

Kolekta

Boże, Ty powołałeś świętego Jana Bosko na ojca i nauczyciela młodzieży, spraw, abyśmy zapaleni taką samą miłością, starali się o zbawienie bliźnich i służyli Tobie samemu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

 

Czytanie 2 Sm 18,9-10.14b.24-25a.30 – 19,3

Psalm Ps 86,1-6

 

Ewangelia Mk 5,21-43

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.
A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»” On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”.
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: „Nie bój się, wierz tylko”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: „Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

 

Uzdrowienie i wskrzeszenie.

 

Kobieta cierpiąca na krwotok i córeczka przełożonego synagogi Jaira.

 

Chora kobieta powtarza sobie, że jeśli tylko dotknie się choć skrawka szaty Jezusa będzie uzdrowiona. Cała jej ufność w możliwość uzdrowienia skupia się na osobie Jezusa. Jej ufność i wiara zostają nagrodzone. W otaczającym Jezusa tłumie udaje jej się, dotknąć Jego płaszcza i dręcząca ją od lat choroba staje się przeszłością.

 

My też dotykamy Pana w Eucharystii , w Słowie. Jeśli nie odczuwamy uzdrowienia z naszych chorób duszy czy ciała, to może zbyt wiele wciąż  w nas lęku, zbyt mało ufności i wiary……

 

Przełożony synagogi po otrzymaniu wieści że córeczka nie żyje, słyszy od Pana „Nie bój się, wierz tylko”. Na jego oczach, gdy za ścianą trwa już żalobny lament i rozpacz córeczka zostaje wskrzszona, budzi się do ponownego życia jak ze snu.

 

Słowa „nie bój się” skierowane są również do nas.

Lęk często powstrzymuje nas i paraliżuje, odbiera zdolność myślenia, działania, wiary że Pan w trudnych wydarzeniach jest obecny i pragnie przez nie nas przeprowadzić. Wezwanie do wiary i ufności.

Gdy po ludzku nic nie można już zrobić trzeba czasem zamknąć oczy i nie bać się zaufać na ślepo.

 

Ile prawdy jest w nas gdy mówimy „Jezu, ufam Tobie”?

Czy nie czas to zacząć zmieniać, prosząc Pana aby przemienił i wykorzenil w nas to wszystko co sprzeciwia się ufności?

Czy jesteśmy gotowi zaufać Mu, kiedy On zacznie proces naszego oczyszczania z lęków i obaw? Proces, który może nie będzie zbyt dla nas przyjemny, ale który jest konieczny aby doszło do naszego uzdrowienia. Czy w trakcie duchowego leczenia, nie zwątpimy i nie odwrócimy się od Pana Jezusa?

Ufność wbrew wszystkim dotychczasowym wydarzeniom i doświadczeniom.

Ufność Weroniki gdy 12 lat leczenia nie przyniosło żadnego efektu.

Ufność Jaira, gdy ludzie mówią mu aby już nie trudził niepotrzebnie Nauczyciela, gdyż jest za późno na uzdrowienie jego umierającej córeczki.

 

Wiele mówimy o zaufaniu Bogu.

 

Modlimy się Koronką do Miłosierdzia Bożego i aktem strzelistym „Jezu ufam Tobie”.

 

Jeśli tak bardzo ufamy, to czemu nasze twarze, gdy wychodzimy z Eucharystii są jak zmierzch?

 

Jeśli tak bardzo ufamy, to czemu w nas tyle lęków o przyszłość?

Jeśli tak bardzo ufamy, to czemu nie potrafimy za Hiobem powtórzyć „Choćbyś mnie zabił Tobie ufać będę”?

 

Niech słowa „Jezu ufam Tobie”, wyryją się tak mocno w naszych sercach, że zaczną promieniować na zewnątrz, jako znak światła dla innych, w obecnych trudnych, ciemnych czasach. 

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTY JAN BOSKO

ŚWIĘTY JAN BOSCO, PREZBITER

31 stycznia

 

Święty Jan Bosko - zdjęcie z 16 marca 1886 r.

Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r. w Becchi (ok. 40 km od Turynu). Był synem piemonckich wieśniaków. Gdy miał 2 lata, zmarł jego ojciec. Jego matka musiała zająć się utrzymaniem trzech synów. Młode lata spędził w ubóstwie. Wcześnie musiał podjąć pracę zarobkową.
 
Kiedy miał 9 lat, Pan Bóg w tajemniczym widzeniu sennym objawił mu jego przyszłą misję. Zaczął ją na swój sposób rozumieć i pełnić. Widząc, jak wielkim powodzeniem cieszą się przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem swojej matki w wolnych godzinach szedł do miejsc, gdzie ci popisywali się swoimi sztuczkami, i zaczynał ich naśladować. W ten sposób zbierał mieszkańców swojego osiedla i zabawiał ich w niedziele i świąteczne popołudnia, przeplatając swoje popisy modlitwą, pobożnym śpiewem, i „kazaniem”, które wygłaszał. Było to zwykle kazanie, które tego dnia na porannej Mszy świętej zasłyszał w kościele parafialnym.

Pierwszą Komunię świętą przyjął w wieku 11 lat (1826). Gdy miał lat 14, rozpoczął naukę u pewnego kapłana-emeryta. Musiał ją jednak po roku przerwać po jego nagłej śmierci. W latach 1831-1835 ukończył szkołę podstawową i średnią. Nie mając funduszów na naukę, Jan musiał pracować dodatkowo w różnych zawodach, by zdobyć konieczne podręczniki i opłacić nauczycieli. Musiał także pomyśleć o własnym utrzymaniu, mieszkając na stancji. Dorabiał nadto dawaniem korepetycji.

Święty Jan Bosko Po ukończeniu szkół średnich Jan został przyjęty do wyższego seminarium duchownego w Turynie. Tutaj pod kierunkiem św. Józefa Cafasso, wykładowcy i spowiednika, czynił znaczne postępy w doskonałości chrześcijańskiej (1835-1841). 5 czerwca 1841 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Za poradą św. Józefa Jan wstąpił do Konwiktu Kościelnego dla pogłębienia swojej wiedzy religijnej i życia wewnętrznego.

 

8 grudnia 1841 roku, napotkał przypadkowo 15-letniego młodzieńca-sierotę, zupełnie opuszczonego materialnie i moralnie. Od tego dnia zaczął gromadzić samotną młodzież, uczyć ją prawd wiary, szukać dla nich pracy u uczciwych ludzi. W niedzielę zaś zajmował młodzież rozrywką, dawał okazję do wysłuchania Mszy świętej i do przyjmowania sakramentów świętych. Ponieważ wielu z nich było bezdomnych, starał się dla nich o dach nad głową. Tak powstały szkoły elementarne, zawodowe i internaty, które rychło rozpowszechniły się w Piemoncie. „Zaniósł wiarę, światło i pokój tam, gdzie samotność rodziła nędzę” (z hymnu Liturgii Godzin).

Ten apostoł młodzieży uważany jest za jednego z największych pedagogów w dziejach Kościoła. Zdawał sobie wszakże sprawę, że sam jeden tak wielkiemu dziełu nie podoła.

 

Aby zapewnić stałą pieczę nad młodzieżą, założył dwie rodziny zakonne: Pobożne Towarzystwo Św. Franciszka Salezego dla młodzieży męskiej – salezjanów (1859) oraz zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych dla dziewcząt (1872).

 

Będąc tak aktywnym, Jan potrafił odnajdywać czas na modlitwę i głębokie życie wewnętrzne. Obdarzony niezwykłymi charyzmatycznymi przymiotami, pozostawał człowiekiem pokornym i skromnym. Uważał siebie za liche narzędzie Boga.

Rozwinął szeroko działalność misyjną, posyłając najlepszych swoich synów duchownych i córki do Ameryki Południowej. Dzisiaj te dwie rodziny salezjańskie pracują na wszystkich kontynentach świata, na polu misyjnym, zajmując jedno z pierwszych miejsc. W dziedzinie wychowania chrześcijańskiego św. Jan Bosko wyróżnił się nie tylko jako jeden z największych w dziejach Kościoła pedagogów, ale zostawił po sobie kierunek-szkołę pod nazwą „systemu uprzedzającego”, który wprowadził prawdziwy przewrót w dotychczasowym wychowaniu.

Święty Jan Bosko Nie mniejsze zasługi położył św. Jan Bosko na polu ascezy katolickiej, którą uwspółcześnił, uczynił dostępną dla najszerszych warstw wiernych Kościoła: uświęcenie się przez sumienne wypełnianie obowiązków stanu, doskonalenie się przez uświęconą pracę.

 

Najświętsza Maryja Panna i św. Józef nie poszli w swoim życiu codziennym drogą nadzwyczajnych pokut czy też wielu godzin modlitwy. Wszystko jednak czynili dla wypełnienia woli Bożej, dla Jezusa.

 

W ten sposób wszystkie ich czynności były aktem czci i miłości Bożej. Ta właśnie tak prosta i wszystkim dostępna asceza salezjańska wyniosła na ołtarze Jana Bosko, Michała Rua, jego następcę, Dominika Savio – jego wychowanka, Alojzego Orione – jego byłego wychowanka i Marię Dominikę Mazzarello – współzałożycielkę Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych, oraz Alojzego Versiglia, biskupa, i Kaliksta Caravario, misjonarzy i męczenników w Chinach (+ 25 II 1930).

Cały wolny czas Jan poświęcał na pisanie i propagowanie dobrej prasy i książek.

Początkowo wydawał w drukarniach turyńskich. Od roku 1861 posiadał już własną drukarnię.

 

Rozpoczął od wydawania żywotów świątobliwych młodzieńców, by swoim chłopcom dać konkretne żywe przykłady i wzory do naśladowania.

 

Od roku 1877 dla wszystkich przyjaciół swoich dzieł zaczął wydawać jako miesięcznik, do dziś istniejący, Biuletyn Salezjański. Wszystkie jego pisma wydane drukiem to 37 tomów. Ponadto pozostawił po sobie olbrzymią korespondencję.

W czasie kanonicznego procesu naoczni świadkowie w detalach opisywali wypadki uzdrowienia ślepych, głuchych, chromych, sparaliżowanych, nieuleczalnie chorych.

Wiemy co najmniej o wskrzeszeniu jednego umarłego.

 

Jan Bosko posiadał nader rzadki nawet wśród świętych dar bilokacji, rozmnażania orzechów, kasztanów jadalnych i Komunii świętej.

 

Najwięcej wszakże rozgłosu przyniosły mu dar czytania w sumieniach ludzkich, którym posługiwał się niemal na co dzień, oraz dar przepowiadania przyszłości jednostek, swojego zgromadzenia, dziejów Italii i Kościoła.

Jan Bosko zmarł w roku 1888.

Jest patronem młodzieży, młodych robotników i rzemieślników.

Duchowi synowie św. Jana Bosko, zwani pospolicie salezjanami, przybyli do Polski w 1898 roku.

Córki Maryi Wspomożycielki przybyły do Polski w roku 1922.

 

Ze zgromadzenia salezjańskiego wyszli m.in. prymas Polski, kardynał August Hlond (1881-1948) i metropolita poznański Antoni Baraniak (1904-1977).

 

Z tego zgromadzenia powstało na ziemiach polskich zgromadzenie św. Michała Archanioła (michalici), założone przez bł. Bronisława Markiewicza (+ 1912).

 

Z grona polskich salezjanów wywodzi się także bł. August Czartoryski, beatyfikowany przez Jana Pawła II 25 kwietnia 2004 r.

W ikonografii św. Jan Bosco przedstawiany jest jako kapłan w sutannie zakonnej. Najczęściej ukazywany jest w otoczeniu młodzieży, której poświęcił swoje życie.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

STRATA?

Czytanie 2 Sm 15, 13-14.30;  16, 5-13a

Psalm Ps 3, 2-7

 

Ewangelia Mk 5, 1-20

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy, ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.

Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie”. Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi legion, bo nas jest wielu”. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy.
A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: „Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli”. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze.
Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.
Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.

 

Nawet dla Boga, czy ze względu na Niego –  nie lubimy tracić.

Chcielibyśmy mieć i cuda i uwolnienia i jednoczesnie zachować wszystko co posiadamy, choćby oznaczało to wyrzeczenie się w jakiejś mierze Pana.

 

Gdy staje przed nami wybór albo – albo, zasłaniamy się jak mieszkańcy Dekapolu własnym lękiem i strachem i uważamy, że nas to całkowicie usprawiedliwa w dokonywanych na co dzień wyborach.

 

Dziwimy się otaczającej nas wokół agresji, egoizmowi, zachłanności, przemocy psychicznej i fizycznej.

Omijamy z daleka wszelkie grożące naszemu bezpieczeństwu sytuacje.

Staramy się przepisami prawnymi uregulować i okiełznać destrukcyjną siłę agresywnych nastolatków, pseudokibiców, nieetycznych pracodawców, skorumpowanych urzędników, znęcajacych się nad rodzinami mężów itd. itp.

 

Okazuje się jednak, że przepisy i regulacje prawne, tak jak łańcuchy w dzisiejszej Ewangelii nie powstrzymują zachowań, których tak bardzo się obawiamy.

 

Z drugiej strony z życia publicznego, państwowego, społecznego, z życia młodzieży i dorosłych wyklucza się Boga i Jego uwalniającą i uzdrawiającą moc.

 

Gdyby Boga dopuścić do naszego życia społecznego trzeba by  pozbyć się tego wszystkiego  co sprzyja złu, co je chroni, co je reklamuje, czy do niego w zaowalowany sposób zachęca.

 

A to już zbyt duża bieżąca strata dla społeczeństwa, państwa…

Dlatego wielu stanowiących prawo, mówi Panu …..

„odejdź od nas…, nie narażaj nas na kolejne straty……”.

Kiedy zdadzą sobie sprawę z tego co czynią?

 

A my sami.

Czy naprawdę pozwalamy Panu Bogu na działanie w naszym życiu?

Czy nie boimy się stracić tego co stanowi przeszkodę na drodze naszego zbawiania?

 

Błogosławionego dnia.

Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIONY BRONISŁAW MARKIEWICZ

BŁOGOSLAWIONY BRONISŁAW MARKIEWICZ, PREZBITER

30 stycznia

 

Błogosławiony Bronisław Markiewicz

Bronisław Markiewicz urodził się 13 lipca 1842 r. w Pruchniku koło Jarosławia.
 
Otrzymał staranną formację religijną; nie uchroniło go to jednak przed pewnym załamaniem wiary podczas nauki w gimnazjum przemyskim.
 
W 1863 r. wstąpił do seminarium duchownego. We wrześniu 1867 r. przyjął święcenia kapłańskie. Został skierowany do pracy duszpasterskiej w Harcie i w katedrze przemyskiej. Pragnął poświęcić się pracy z młodzieżą, dlatego podjął dodatkowe studia z pedagogiki, filozofii i historii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1875 r. został proboszczem parafii Gać, a dwa lata później – w Błażowej. Od 1882 r. wykładał teologię pastoralną w seminarium duchownym w Przemyślu.
Z czasem ks. Bronisław odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego. W listopadzie 1885 r. wyjechał do Włoch i tam wstąpił do salezjanów. W marcu 1887 r. złożył śluby na ręce św. Jana Bosko. Z oddaniem i gorliwością wypełniał powierzane mu zadania. Z powodu surowego trybu życia zachorował na gruźlicę; uważano go za bliskiego śmierci. Udało mu się jednak odzyskać zdrowie.
 
W marcu 1892 r., za pozwoleniem przełożonych, powrócił do Polski i został proboszczem w Miejscu Piastowym.
Oddał się tutaj pracy z młodzieżą, głównie z ubogimi i sierotami. Otworzył Instytut Wychowawczy, przez który troszczył się o materialną i zawodową przyszłość podopiecznych.
 
W 1897 r. założył dwa nowe zgromadzenia zakonne pod opieką św. Michała Archanioła, oparte na duchowości św. Jana Bosko. Zostały one zatwierdzone dopiero po śmierci założyciela – gałąź męska w 1921 r., a żeńska – siedem lat później.
Bronisław Markiewicz w Miejscu Piastowym stworzył dom, w którym wychowały się setki chłopców. W 1903 r. powstała też nowa placówka w Pawlikowicach koło Krakowa.
Wyczerpany pracą, zmarł 29 stycznia 1912 r. W 1958 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Zakończył się on uroczystą beatyfikacją, dokonaną przez delegata papieskiego, kard. Józefa Glempa, w Warszawie 19 czerwca 2005 r.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)
 

 

Podziel się z innymi:

MOC SŁOWA BOŻEGO

Painting: Van Gogh’s “Womem Miners Carrying Coal,”(1881-82)

 

 

IV NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B

Brewiarz: IV tydzień Okresu Zwykłego, IV tydzień psałterza

 

Kolekta

Panie, nasz Boże, spraw, abyśmy chwalili Ciebie z całej duszy  i szczerze miłowali wszystkich ludzi. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze Pwt 18, 15-20

Psalm Ps 95, 1-2. 6-9

Czytanie drugie 1 Kor 7, 32-35

 

Ewangelia Mk 1, 21-28

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumiewali, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

W dzisiejszym świecie brakuje nam poważnych autorytetów.

Z jednej strony poszukujemy ich, z drugiej strony gdy nie zadawalają naszych oczekiwań, porzucamy te odkryte i rozpoczynamy poszukiwania od nowa.

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia Pana Jezusa nauczającego z mocą i autorytetem, z władzą, która przywraca wolność.

Jego słuchacze są zdumieni i zaskoczeni.

Zapewne zastanawiają się, kto dał Mu prawo do nauczania? Skąd pochodzi Jego moc, od Boga czy bożków?

Zanim słuchacze rozpoznają, Kim On Jest, duch nieczysty ustami opętanego obecnego w synagodze chce wyjawić Kim jest Jezus.

Lecz Pan mu rozkazał „Milcz i wyjdź z niego”.

Duch nieczysty jest posłuszny.

Cud uwolnienia.

Ten cud stanowi jedynie tło dla przedstawienia przez Ewangelistę autorytetu i honoru jakim Jezus zacznie się od tej chwili cieszyć wśród społeczności żydowskiej.

Wieść o Nim rozprzestrzenia się po całej okolicy.

Nauczyciel z Nazaretu, skąd wedle obiegowej opinii nic dobrego nie pochodzi, naucza z mocą i uwalnia od złych duchów.

 

Jak dziś rozprzestrzenia się w naszej okolicy wieść o Mocy Słowa, Słowa którego moc i wladza objawia się w czynie?

Słowa, które nie przestało działać i dokonuje co dzień mniejszych i większych cudów w naszym życiu?

Czy nas to jeszcze zdumiewa?

Czy dzielimy się naszym świadectwem z innymi?

 

Błogosławionego Dnia Pańskiego.

Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIONA ARCHANIELA GIRLANI

BŁOGOSŁAWIONA ARCHANIELA GIRLANI, DZIEWICA

29 stycznia

Błogosławiona Archaniela Girlani

Eleonora Girlani, bo takie imię dostała na chrzcie późniejsza błogosławiona, urodziła się w 1460 w Trino, w północnych Włoszech. Pochodziła ze szlacheckiej rodziny.
 
Od najmłodszych lat jej myśli były skierowane ku Bogu.
 
Nauki pobierała u benedyktynek i początkowo chciała wstąpić do tego klasztoru, ale gdy się tam wybierała, koń nie chciał ruszyć z miejsca.
Zinterpretowała to jako znak i razem z dwiema siostrami, Marią i Franciszką (Scholastyką), wstąpiła do karmelitanek w Parmie. Było to w 1477 roku; miała wtedy 17 lat. Tam przyjęła imię Archaniela.
Szybko wyprzedziła wszystkie siostry w cnocie i doskonałości, która w połączeniu z wyjątkowo ujmującym usposobieniem spowodowała uznanie u karmelitanek; mimo młodego wieku Archaniela została wkrótce jednomyślnie wybrana na przeoryszę w Parmie.

Po upływie kadencji trafiła do Mantui, gdzie została przeoryszą nowego klasztoru ufundowanego przez książęcy ród Gonzagów. Zasłynęła w tym mieście swoją pobożnością, oddaniem Maryi i szczególnym nabożeństwem do Trójcy Świętej. Jej cnoty i sposób bycia był powodem wielu powołań, a ludzie uważali, że jest zesłanym na ziemię Aniołem Bożym. Miała dar ekstazy, lewitacji i czynienia cudów.


W trzecim roku posługi w Mantui ciężko zachorowała. Opatrzona sakramentami i wpatrzona w obraz Chrystusa Ukrzyżowanego, powtarzając słowa: „Jezu, moja miłości” – Jesus, amor meus – oddała duszę Bogu 25 stycznia 1495 roku. Została pochowana w kościele przy swoim klasztorze w Mantui. Jej kult został potwierdzony 1 października 1864 roku przez papieża bł. Piusa IX.

W ikonografii przedstawiana jest w karmelitańskim habicie z gołębiem lub lilią.
(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

 

Podziel się z innymi:

LITANIA DO BŁOGOSŁAWIONEJ BOLESŁAWY LAMENT

Litania do Błogosławionej Bolesławy Lament

(do prywatnego odmawiania)

 

Kyrie, eleison. Chryste, eleison. Kyrie, eleison.

Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże, – zmiłuj się nad nami.

Synu Odkupicielu świata, Boże,

Duchu Święty, Boże,

Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, – módl się za nami.

Święta Maryjo, Królowo Dziewic,

Błogosławiona Bolesławo, – módl się za nami.

Bł. Bolesławo, niedościgniona w pobożności,

Bł. Bolesławo, czyniąca wszystko na chwałę Bożą,

Bł. Bolesławo, pełna żywej wiary,

Bł. Bolesławo, żarliwa w modlitwie,

Bł. Bolesławo, bezgranicznie ufająca Bogu,

Bł. Bolesławo, całkowicie poddana woli Bożej,

Bł. Bolesławo, pełna cierpliwości,

Bł. Bolesławo, prowadząca głębokie życie wewnętrzne,

Bł. Bolesławo, ściśle zjednoczona z Bogiem,

Bł. Bolesławo, wzorze modlitwy i kontemplacji,

Bł. Bolesławo, powołana do pracy apostolskiej,

Bł. Bolesławo, bolejąca nad rozdarciem jedności Kościoła,

Bł. Bolesławo, dążąca do zjednoczenia chrześcijan,

Bł. Bolesławo, inspiratorko ekumenizmu przez miłość,

Bł. Bolesławo, gorliwa w działalności misyjnej,

Bł. Bolesławo, przykładzie życia ewangelicznego,

Bł. Bolesławo, założycielko rodziny zakonnej,

Bł. Bolesławo, wzorze czystości,

Bł. Bolesławo, heroiczna w ubóstwie,

Bł. Bolesławo, posłuszna woli Bożej,

Bł. Bolesławo, czcicielko Serca Jezusowego,

Bł. Bolesławo, miłośnico ukrzyżowanego Zbawiciela,

Bł. Bolesławo, adoratorko Eucharystii,

Bł. Bolesławo, wielbicielko Najświętszej Dziewicy,

Bł. Bolesławo, naśladowczyni Świętej Rodziny,

Bł. Bolesławo, wychowawczyni młodzieży,

Bł. Bolesławo, pełna wyrzeczenia,

Bł. Bolesławo, wzorze pracowitości,

Bł. Bolesławo, przykładzie głębokiej pokory,

Bł. Bolesławo, rozpalająca miłość do Boga,

Bł. Bolesławo, umacniająca słabych w wierze,

Bł. Bolesławo, wzorze męstwa i wytrwałości,

Bł. Bolesławo, uwrażliwiona na potrzeby ubogich,

Bł. Bolesławo, opiekunko upośledzonych i wzgardzonych,

Bł. Bolesławo, doświadczona cierpieniem,

Bł. Bolesławo, troskliwa o zbawienie grzeszników,

Bł. Bolesławo, zabiegająca o pomnożenie chwały Bożej,

Bł. Bolesławo, wspomagająca dusze w czyśćcu,

Bł. Bolesławo, orędowniczko nasza przed Bogiem,

 

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

 

Módl się za nami błogosławiona Bolesławo.

Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

 

Módlmy się: Boże, Ty powołałeś błogosławioną Bolesławę do szukania na tym świecie Twojego Królestwa przez dążenie do doskonałej miłości, spraw, abyśmy wsparci Jej modlitwami, w radości ducha coraz więcej Ciebie miłowali. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Podziel się z innymi:

BŁOGOSŁAWIONA BOLESŁAWA LAMENT

BŁOGOSŁAWIONA BOLESŁAWA LAMENT, DZIEWICA

29 stycznia

 

 

Błogosławiona Bolesława Lament

Bolesława urodziła się 3 lipca 1862 roku w Łowiczu. Jej ojciec był rzemieślnikiem. Po niej w rodzinie przyszło na świat jeszcze siedmioro dzieci.
 
Atmosfera domu, w którym się wychowała, przepojona była głęboką i prawdziwą religijnością, a Bolesława od dziecka kochała Boga i posiadała dar modlitwy.
W 1880 roku ukończyła ze złotym medalem gimnazjum w Łowiczu.
 
Tam też miała okazję poznać problemy religijne, narodowe i społeczne swojej epoki, co miało duże znaczenie dla jej duchowej formacji.
 
Przez dwa lata uczyła się w Warszawie zawodu krawcowej, po czym otworzyła w Łowiczu własny zakład krawiecki, wykazując dużo inicjatywy, przedsiębiorczości i talentu organizacyjnego.
Wkrótce zlikwidowała swoją pracownię i mając 22 lata razem z siostrą Stanisławą wstąpiła do zgromadzenia sióstr Rodziny Maryi w Warszawie.
Jako postulantka wyróżniała się darem modlitwy, skupienia oraz wiernością obowiązkom. Po złożeniu pierwszej profesji była wychowawczynią dziewcząt w internatach zgromadzenia i instruktorką krawiectwa; uczyła także w szkołach podstawowych.
 
Ujawnił się wtedy jej talent organizacyjny. Nie będąc pewna swego powołania, nie złożyła jednak profesji wieczystej. W 1893 roku opuściła zgromadzenie.
 
Rok później nagła śmierć ojca postawiła przed nią zadanie zapewnienia bytu matce i młodszemu rodzeństwu. Cała rodzina zamieszkała w Warszawie. Tu Bolesława odznaczyła się szczególną wrażliwością na ludzką biedę, rozwinęła działalność charytatywną wśród ubogich i bezdomnych, prowadząc dom noclegowy na Pradze.
 
Ojciec Honorat Koźmiński – jej duchowy przewodnik polecił, aby objęła stanowisko przełożonej świeckiego III zakonu św. Franciszka przy jednej z warszawskich parafii.
 
Przeżywając boleśnie rozdarcie jedności Kościoła dostrzegła w sobie powołanie do pracy nad zjednoczeniem Kościoła braci odłączonych.
 
W 1903 roku poszła za radą ojca Honorata i wyjechała razem z dwiema ochotniczkami do Mohylewa nad Dnieprem, aby zająć się tam katolickim wychowaniem młodzieży.
W 1905 roku wszystkie trzy rozpoczęły nowicjat zakonny.
 
Przy pomocy jezuity ojca Józefa Wiercińskiego, Bronisława Lament napisała konstytucje nowego zgromadzenia zakonnego Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, którego celem było wspieranie zjednoczenia chrześcijan na Wschodzie z Kościołem katolickim i umocnienie wiary.
 
Służyła gorliwie tej sprawie, przyczyniając się do wzajemnego zbliżenia katolików i prawosławnych.
 
W 1906 roku wraz ze swymi dwoma towarzyszkami Bronisława Lament złożyła pierwsze śluby zakonne, a w rok później siostry przeniosły się do Petersburga, gdzie rozwinęły działalność wychowawczą wśród dzieci oraz młodzieży.
W 1913 roku wszystkie trzy złożyły wieczyste śluby.
Stawiając siostrom i sobie wzór Świętej Rodziny, Bolesława naśladowała Ją w ubóstwie, umiłowaniu pracy, wytrwałości i delikatności. W jej duchowości uderza wierność woli Bożej, postawa wstawiennicza i wynagradzająca.

Po wybuchu rewolucji październikowej zgromadzenie nie mogło prowadzić swojej działalności.

 
Za naukę religii więziono siostry, jedna z nich została wywieziona na Syberię. Mężnie znosiły prześladowania i głód. Pozbawione domu i środków do życia, w 1921 wróciły do Polski.
 
W 1922 roku w Chełmnie na Pomorzu siostry otoczyły opieką młode repatriantki z Rosji.
Po raz pierwszy włożyły wówczas habity.
 
W 1925 roku siostra Bolesława zorganizowała nowicjat w Piątnicy pod Łomżą, a w rok później przeniosła dom generalny do Ratowa w diecezji płockiej.
W 1935 r. zrzekła się urzędu przełożonej generalnej zgromadzenia.
Decyzją nowej przełożonej generalnej wysłana do Białegostoku, zorganizowała tam przedszkole, kursy kroju i szycia oraz gimnazjum. Z jej inicjatywy siostry podjęły pracę w dwu internatach, domu noclegowym i stołówce dla bezrobotnej inteligencji. Otaczały też opieką więźniów.
 
Od 1941 r. Bolesława znosiła cierpliwie paraliż, zamieniając swe czynne apostolstwo na apostolstwo cierpienia i modlitwy. Przez całe życie była człowiekiem głębokiej modlitwy, umiała modlić się w każdej sytuacji, jednocząc się przez to z Bogiem. Była przykładem ofiarnego i pełnego ufności do Boga życia.

Zmarła 29 stycznia 1946 roku w Białymstoku w opinii świętości. Jej ciało przeniesiono do klasztoru w Ratowie i złożono w krypcie pod kościołem św. Antoniego. Beatyfikował ją w Białymstoku w 1991 roku Jan Paweł II. Ojciec Święty tak wtedy mówił o niej:

W głębokim poczuciu odpowiedzialności za cały Kościół, boleśnie przeżywała Bolesława rozdarcie jedności Kościoła. Sama doświadczyła wielorakich podziałów, a nawet nienawiści narodowych i wyznaniowych, pogłębionych jeszcze bardziej przez ówczesne stosunki polityczne. Dlatego też głównym celem jej życia oraz założonego przez nią zgromadzenia stała się jedność Kościoła, ta jedność, o którą modlił się w Wielki Czwartek w wieczerniku Chrystus: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim Imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno” (J 17, 11). Służyła matka Lament sprawie zjednoczenia tam zwłaszcza, gdzie podział zaznaczał się ze szczególną ostrością. Nie szczędziła niczego, byleby umacniać wiarę i rozpalać miłość do Boga, byle tylko przyczynić się do wzajemnego zbliżenia katolików i prawosławnych: „Żebyśmy wszyscy – jak mówiła – miłowali się i stanowili jedno”. Pracę na rzecz jedności Kościoła, zwłaszcza na terenach wschodnich, uważała za szczególną łaskę Bożej Opatrzności. Długo przed Soborem Watykańskim II stała się inspiratorką ekumenizmu w życiu codziennym przez miłość.

W ikonografii bł. Bolesława przedstawiana jest w habicie zgromadzenia. W dłoniach trzyma otwartą księgę.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA ANIELA MERICI

ŚWIĘTA ANIELA MERICI

29 stycznia

Święta Aniela Merici

Aniela urodziła się między rokiem 1470 a 1475 w Desenzano nad jeziorem Garda w północnych Włoszech.

Wcześnie zaczęła wieść życie wypełnione modlitwą i pokutą. Sprzyjała temu religijna atmosfera domu. Niedługo jednak cieszyła się szczęściem rodzinnym. Miała zaledwie 15 lat, kiedy straciła najpierw ukochaną siostrę, a niedługo potem matkę i ojca.

Sierotę przyjął do siebie wuj z Salo. Aniela zajmowała się jego gospodarstwem. W tym czasie wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka. Po śmierci wuja powróciła do rodzinnego Desenzano, by następnie udać się do Brescii (1516). Miała już wówczas ponad 40 lat.


Należąc do bardzo rozwiniętego wówczas ruchu Del Divino Amore, który miał za cel odrodzenie religijne członków i wniesienie zbawczego fermentu w otoczenie, podjęła pracę charytatywną.

Stowarzyszeni zbierali się w określonych dniach na modlitwę i rozmowy duchowe; zaprawiali się do praktykowania cnót ewangelicznych, a przede wszystkim do uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego. Odwiedzali więc szpitale, fundowali przytułki dla sierot i opuszczonych oraz zakłady i szkoły dla ubogiej młodzieży. Duszą tego ruchu stała się Aniela.

 

Niebawem zdobyła sobie taki autorytet, że cała elita miasta schodziła się do jej ubogiej izby przy kościele św. Afry.

Towarzystwo w Wenecji zaproponowało jej, aby objęła kierownictwo nad wszystkimi jego dziełami miłosierdzia.

 

Również papież Klemens VII zaproponował Anieli, by zechciała zaopiekować się dziełami dobroczynnymi w Wiecznym Mieście.

 

Dla uproszenia sobie światła Bożego Aniela udała się z pielgrzymką do Ziemi Świętej (1524). Kiedy znalazła się na Krecie, omal że nie utraciła zupełnie wzroku. Na szczęście schorzenie minęło. W rok potem udała się w charakterze pątniczki do Rzymu, by uzyskać jubileuszowy odpust (1525).

Święta Aniela Merici Po powrocie do Brescii musiała chwilowo opuścić miasto, gdyż najechały je wojska cesarza Karola V. Zajęły one wówczas Italię, szerząc dokoła spustoszenie.

 

Święta tułała się po różnych miastach, wykorzystując konieczne podróże do mobilizacji dusz ofiarnych dla wielkiej akcji apostolatu Del Divino Amore.

Prowadziła życie pełne modlitwy i wyrzeczenia.

 

Trzeźwa obserwacja oraz pogłębione życie duchowe doprowadziły ją do poszukiwania nowych dróg duchowości w chrześcijaństwie. Wśród skromnych posług, jakie wykonywała, umiała odnaleźć nową rolę kobiety w społeczeństwie przekształconym przez Odrodzenie. Podjęła pracę wychowawczą, uważając, „iż nieład w społeczeństwie wywodzi się z nieładu w rodzinie”.

Kiedy nastał już pokój, powróciła do Brescii i tam założyła nową rodzinę zakonną sióstr urszulanek. Na akcie fundacyjnym figuruje 28 nazwisk pierwszych duchowych córek św. Urszuli. Dokument nosi datę 25 listopada 1535 roku. Aniela miała wtedy ponad 60 lat.

 

Ułożyła regułę spisaną w 12 rozdziałach, którą zatwierdził wikariusz generalny diecezji 8 sierpnia 1536 r.

Po śmierci Anieli papież Paweł V regułę zatwierdził w roku 1544.

Pierwsza kapituła generalna odbyła się 8 marca 1537 r. Aniela została na niej wybrana pierwszą przełożoną generalną.

 

Urszulanki, nie wyróżniając się strojem, nie będąc zamknięte w klauzurze, poświęcają się wychowaniu dziewcząt, przyszłych matek.

Swoim zakonnicom Aniela kazała „iść w lud”.

Stworzyła nowy model apostołowania w Kościele.

Dała początek ogromnej liczbie rodzin zakonnych „czynnych”, które tak wiele dobra czynią do dziś.

Zajęła się głównie dziewczętami – również w tym jej dzieło okazało się opatrznościowe. Dotychczas bowiem zajmowano się przede wszystkim młodzieżą męską.

 

Nie mając elementarnego wykształcenia, Aniela posiadała wyjątkową inteligencję i wielką mądrość. Pod jej duchowym wpływem pozostawała poważna część elity ówczesnych Włoch. Nazywano ją powszechnie „matką”. Tego tytułu używał wobec niej sam książę Mediolanu, Sforza.

Zmarła 27 stycznia 1540 r. Pochowano ją w pobliskim kościele św. Afry, gdzie do dnia dzisiejszego jej ciało spoczywa w kryształowej trumnie na ołtarzu poświęconym jej czci. Beatyfikacja Anieli Merici odbyła się w 1788 roku, a jej kanonizacja w roku 1807.

W ikonografii Święta przedstawiana jest w habicie urszulanki z białą chustą na szyi.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

MODLITWA ZA UBOGICH ŚWIATA RAOULA FOLLEREAU

MODLITWA ZA UBOGICH ŚWIATA

Panie, naucz nas nie kochać już jedynie samych siebie
i nie zadowalać się tylko tym,
że kochamy naszych bliskich.
Panie, naucz nas myśleć wyłącznie o bliźnich
 i kochać przede wszystkim tych, którzy nie są kochani.
Panie, spraw, aby bolało nas cierpienie innych.
Daj nam łaskę zrozumienia,
że w każdej minucie naszego życia
naszego szczęśliwego życia,
nad którym Ty sam czuwasz
tysiące istot ludzkich, twoich dzieci, umiera z głodu i zimna,
chociaż na to nie zasłużyły…
Panie, ulituj się nad wszystkimi ubogimi świata.
Ulituj się nad trędowatymi,
do których tak często uśmiechałeś się, gdy chodziłeś po ziemi,
nad milionami trędowatych,
którzy wyciągają ku Twojemu Miłosierdziu dłonie bez palców,
ręce bez dłoni…
I wybacz nam,
że na zbyt długi czas zostawiliśmy ich samym sobie,
powodowani haniebnym strachem…
Panie, nie pozwól,
abyśmy potrafili być szczęśliwi sami.
Spraw, aby dotykała nas nędza panująca na świecie
i uwolnij nas od nas samych,
… jeśli taka jest Twoja wola.

Raoul Follereau
tłumaczenie: dr. Kazimierz Szałata

Podziel się z innymi: