SKUTKI KOMPROMISÓW

CZWARTEK III TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU

 

Kolekta

Pokornie błagamy Cię, wszechmogący Boże, udziel nam swojej łaski,  abyśmy tym gorliwiej przygotowywali się do obchodzenia paschalnego misterium, im bliżej jest święto naszego odkupienia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Jr 7, 23-28

Psalm Ps 95, 1-2.6-9

 

Ewangelia Łk 11, 14-23

Jezus wyrzucał złego ducha, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.

On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie rozdarte pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam przeciw sobie wewnętrznie jest rozdwojony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże.
Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza”.

 

Zaczyna się od niewielkich ustępstw, małych kompromisów ze złem.

Opuszczenie Eucharystii, niewielkie kłamstwo, wybuch złości (którą mozna było zatrzymać), lenistwo, jednorazowe nadużycie alkoholu, wykorzystanie czasu pracy czy materiałów służbowych do prywatnych spraw itd, itp.

Stopniowo otwarta mała furteczka rozszerza się do wymiarów bramy.

Normy i zasady dobra i zła ustalane są według tego co mi w danej chwili odpowiada.

Inna miara dla mnie, inna dla pozostałych.

Prawa i wymagania Boże są dyskredytowane i odrzucane, jako złe dla człowieka, dla jego pełnego rozwoju i szczęścia.

Na Chrzcie Świętym zostaliśmy włączeni w moc Zmartwychwstałego, Zwycięzcy zła.

Czy pamiętamy o niej, czy ją rozwijamy, czy współpracujemy z Bożą łaską w sakarmentach pokuty i pojednania, aby walczyć ze złem, które próbuje przedostać się do naszych serc przez szczeliny i małe furteczki? 

Bronią zła są pokusy do „niewinnych” kompromisów.

Bronią człowieka w walce o wolność i czystość serca jest czujność. Tylko zdecydowane odrzucenie zła, w każdej jego formie, pozwala rosnąć Królestwu Bożemu.  

Pan dziś przekazuje radykalne w swojej wymowie słowa „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie”.

Może jeszcze nie znam i nie widzę własnych dwuznacznych postaw, zawieranych kompromisów.

Mija półmetek Wielkiego Postu najwyższy czas aby zacząć proces głębokiego nawracania się ku Bogu.

Głębokiego nawrócenia z drobnych grzechów powszednich.

Czas zamknąć furteczki…

I nie zasłaniać się przed sobą, że to przecież drobiazgi, słabości…

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Postu.

Podziel się z innymi:

REKOLEKCJE – ŚRODA

  

 

Czwarty i ostatni dzień rekolekcji wielkopostnych w Warszawskiej Katedrze. Nauki głosił ojciec Stanisław Jarosz – paulin.

 

Temat.

Wiara i zaufanie Panu Bogu w życiu Najświętszej Maryi Panny.

Zaledwie kilka dni temu obchodziliśmy Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Ewangelię o Zwiastowaniu znamy niemal na pamięć, natomiast niewiele osób zna i niezbyt często przy tej okazji wspomina się obowiązujące w tamtym czasie przepisy Prawa żydowskiego i skutki ich nieprzestrzegania. 

Zainteresowanych choćby znalezieniem odpowiedzi na takie pytania jak np.  czy Józef i Maryja mieli wesele zgodnie z obowiązujacym prawem, dlaczego pan młody mógł przybywać na wesele o pólnocy?, po cóż pannom były lampy (przypowieść Jezusa o pannach mądrych i głupich), brak miejsca w gospodzie w Betlejem – a co z silnymi więzami rodzinnymi, brak wina w Kanie Galilejskiej (powody) i przyspieszenie Godziny, łatwe czy pełne upokorzeń życie Maryi w trakcie 3 lat nauczania Jezusa? –  odsyłam do książki Giuseppe Ricciottiego „Życie Jezusa Chrystusa”.

Do tej książki odwoływał się wielokrotnie podczas głoszenia nauki rekolekcjonista.

A mnie przypomniało się jak pierwszy raz przed blisko 40 laty ją czytałam. Jak dzięki niej życie codzienne opisywane na kartach Ewangelii nabrało kolorów, zapachów, rytmu, gdy to co do tej pory niejasne w realiach ówczesnego Izraela stało się bardziej przystępne i zrozumiałe.

Wszystkie te dopowiedzenie konieczne są po to aby uświadomić sobie, że Pełna Łaski, Wybrana i Niepokalana, żyła w określonych, bardzo trudnych warunkach historycznych, i w tych właśnie warunkach mówiła swoje Fiat na każdy dzień i każdą sytuację, od Zwiastowania aż po Krzyż, przez Wielką Sobotę wiary do poranka Zmartwychwstania.

Matka, która wszystko rozumie.

Rozumie nasze sytuacje, nasze trudności, nasze braki i dramaty. Jest dla nas, w naszym dziś, wzorem totalnego zawierzenia Panu Bogu i pomaga nam swoim duchowym dzieciom coraz pełniej i głębiej ufać i wierzyć Panu Bogu, niezależnie od sytuacji jakie nas dotykają.

 

Podziel się z innymi:

ABY WYPEŁNIAĆ TRZEBA ZNAĆ

ŚRODA III TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU

 

Kolekta

Miłosierny Boże, spraw, abyśmy odnowieni na duchu przez czterdziestodniową pokutę i karmieni Twoim słowem, całym sercem oddali się Tobie i zgodnie zanosili do Ciebie wspólne modlitwy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Pwt 4,1.5-9

Psalm Ps 147,12-13.15-16.19-20

 

Ewangelia Mt 5,17-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejsze, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.

 

Słowo Boże wypełnilo się w Jezusie Chrystusie.

Co dzień Słowo adresowane, kierowane jest do każdego z nas, do naszych problemów, naszych radości, marzeń, planów.

Bez refleksji , bez codziennego pochylania się na Słowem trudno będzie nam odczytać plany Boże wobec nas, Jego zachęty, Jego natchnienia i napomnienia.

Codzienne lectio divina.

Nie zasłaniajmy się brakiem czasu, rozproszeniami, nawałem spraw czy kłopotów.

Nie rozwiążemy ich ani lepiej ani sprawniej bez Boga, bazując wyłącznie na ludzkiej wiedzy i inteligencji.

W internecie jest dość pomocnych materiałów do codziennych medytacji.

Zamiast czytać tabloidy, poświęćmy ten sam czas na krótką refleksję, na spotkanie z Bogiem, tu i teraz.

Ewangelizacja w rodzinie, we wspólnocie, w miejscu pracy.

Znamy przykazania Boże, staramy się ich przestrzegać.

Ale czy potrafimy o nich mówić innym, przypominać, zachęcać…? Czy nie zostawiamy tego zadania katechetom, kapłanom i siostrom zakonnym, wychodząc z założenia, że to ich zadanie.

Czy milcząc nie dajemy cichego przyzwolenia na zachowania niezgodne z Bożym prawem wśród chrześcijan?

Nie chodzi o nawracanie kogoś na siłę, czy wbrew jego woli.

Ale o czy inni znają nasze stanowisko na temat wiary we wróżby i horoskopy, braku wierności w małżeństwie, fałszywych oskarżeń itd itp…?

Czy potrafimy uzasadniać nasze stanowisko w oparciu o Katechizm Kościoła Katolickiego?

Ilu z nas przeczytało KKK, ilu z nas sięga do niego (choćby w Internecie), gdy przychodzą trudne pytania o wiarę, o Kościół, o sakramenty?  

A może wolimy się nie wychylać i czekamy, aż znajdzie się ktoś inny, odważniejszy, bo tak naprawdę to poza kościołem, czy anonimowością w wirtualnej rzeczywistości, nie jesteśmy pewni naszej wiary?

Uczeń/uczennica Chrystusa – może my tylko idziemy z tłumem za Panem, ale niewiele wiemy i jeszcze mniej rozumiemy. Jak możemy więc przekazać coś czego nie mamy, innym? Jak mamy przestrzegać czegoś, czego nie znamy ani nie rozumiemy?  

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Postu.

Podziel się z innymi:

REKOLEKCJE – WTOREK

  

 

Trzeci dzień rekolekcji wielkopostnych w Warszawskiej Katedrze. Nauki głosi ojciec Stanisław Jarosz – paulin.

Potrwają do środy włącznie.

Temat.

Sakrament małżeństwa.

Czym jest sakarament? (KKK) W jaki sposób Jezus objawia siebie w sakramencie małżeństwa?

Kiedy możemy mówić o grzechu, gdy mężczyzna i kobieta żyją bez ślubu kościelnego? Tylko wtedy gdy są ochrzczeni i nie decydują się na ślub sakramentalny. Korzystając z pełni przywilejów małżeńskich są jak ktoś kto sprawuje Najświętszą Ofiarę lub sakrament pojednania, bez święceń kapłańskich.

Jeśli para nie jest ochrzczona i żyje jak małżeństwo – grzechu nie ma. 

Kiedy pomimo zawierania ślub  w kościele nie dochodzi do sakramentu? Proces o stwierdzenie zasistnienia skaramentu małżeństwa.

Antykoncepcja. Jeśli dziś doskonale wiemy, że ingernecja człowieka w prawa natury – w przyrodę, przynosi po latach więcej szkód niż pozytku, to dlaczego uważamy, że z praw natury zostało wyłączone łono kobiety i stosowanie antykonepcji przynosi same zyski?

Dzieci. Królewiątka, chronione przez rodziców i nie przystosowywane do życia w świecie pełnym problemów. Dzieci, które mają wszystko oprócz miłości rodziców, ale tej miłości przez którą objawia się Jezus.

Dzieci to nasza jedyna inwestycja, która idzie za nami do nieba.

Mężczyzna ma panować. Ale nie tak jak myślimy. Ma po pierwsze panować nad sobą. (Najtrudniejsze zadanie). Panować nad problemami w domu (to on jest odpowiedzialny za ochronę domu i rozwiązywanie problemów). Ma bronić swojej żony, choćby przed lekceważeniem jej przez dorastające dzieci, bo to żona jest jego najważniejszą miłością. Na drugim miejscu są dzieci, dalej rodzice, rodzeństwo… Kobieta – jej serce i ręce są stworzone do opieki i głaskania, dawania pociechy i nadziei. Nie jest stworzona do przejmowania i pełnej oraz dobrej realziacji męskiej odpowiedzialnosci w rodzinie. W miłości kobiety na pierwszym miejscu ma stać mąż, potem dzieci, następnie rodzice, krewni. Małżonkowie nie powinni burzyć tego porządku. Serce kobiety ma wielką moc kochania. Gorzej jeśli uczucia zostaną skierowane wobec nieodpowiedniego mężczyzny. Dziś niewiele się o tym mówi.

Jak wygląda dziś model rodziny? Jak realizowane są role męża, żony? Jak małzonkowie realizują swoje powołanie do świętości w sakramencie małżeństwa, bo to jest właśnie ich droga świętości?

Wspólne życie sakramentalne, wspólna modlitwa na głos. Jeśli Bóg wybacza w sakramencie pojednania Twojemu mężowi, to i Ty musisz mu wybaczyć. Jesli Bóg wybacza Twojej żonie w sakramencie pojednania to i Ty musisz jej wybaczyć. I nie wolno wracać w przypływie emocji do tego co zostało wybaczone.

Dojrzała postawa wiary żony prowadzi do nawrócenia męża. Dojrzała postawa wiary męża prowadzi do nawrócenia nie tylko żony ale i dzieci. Matka uczy wiary, ale to ojciec wymaga wiary i wierności obowiązkom chrześcijanina i pokazuje jak prawdziwie żyć wiarą w codziennych problemach.

Nie można się obawiać wypowiadać swojego zdania. Rodzice, dziś dojarzali wiarą sami mogli popełniać w młodości wiele błędów. Zamiast narzekać czy uprawiać tanie moralizatorstwo, które młodym nie pomaga, powinni powiedzieć o swoich błędach młodości i ich skutkach. To najlepszy przykład.

 

 

   

  

 

Podziel się z innymi:

100 PROCENT

WTOREK III TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, niech nas nie opuszcza Twoja łaska,  ale niech nas utwierdza w świętej służbie  i zapewnia nam nieustannie Twoją pomoc. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Dn 3,25.34-43

Psalm Ps 25,4-9

 

Ewangelia  Mt 18,21-35

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”

Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, i tak dług oddać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

 

„Panie, ile razy mam przebaczyć?.

Nie starcza mi już sił i cierpliwości. Tym razem, zranienie jest zbyt głębokie. Nawet z Twoją pomocą, obawiam się, że nie dam rady. Pomóż mi…”

A może mówisz: „nie przebaczę, nie dam kolejnej szansy, nie chcę widzieć na oczy, koniec. Wystarczy, że nie życzę jemu/jej/im źle. To maksimum na które mnie stać. Powinieneś to zrozumieć. Znasz mnie.”

Albo może Twoje słowa przypominają te: ” nie wybaczę i nie zapomnę. Niech na nic nikt nie liczy. Oby on/ona/oni też kiedyś tak cierpieli jak ja, może wtedy zrozumieją co przeżywam”.

 

Pan powiedział, że mamy przebaczać w nieskończoność.

To właśnie oznacza owe 77 razy…

Mamy przebaczać tak jak Ojciec, nieustannie wybacza nam ilekroć Go o przebaczenie prosimy.

On nie traci do nas cierpliwości, pomimo że obiecujemy poprawę i wciąż wracamy do tych samych lub podobnych grzechów.

 

Gdy zamykamy serce na naszego bliźniego czy bliźnich, nie myślimy wtedy najczęsciej o Bogu, a jeśli o Nim pomyślimy to jako o świadku naszej krzywdy i potencjalnym mścicielu niesprawiedliwości jaka nas spotkała.

Nie pamiętamy i nie chcemy w takich chwilach pamiętać, że On jest Bogiem Miłosierdzia, że nie pragnie śmierci grzesznika, ale aby się on nawrócił i miał życie….

 

Pragnienia naszego serca w chwilach wielkiego wzburzenia są jednak często zupełnie inne, odmienne od Bożych.

 

Czas Wielkiego Postu, czas wyrzeczeń, to również czas wyrzeczenia się urażonych ambicji, wyrzeczenia się egoistycznej miłości własnego ja, nie skupiania się na własnej krzywdzie i bólu, ale pomyślenia czy czasem swoim stwardniałym z bólu sercem nie ranię Pana równie a może mocniej, niż mnie zraniono.

 

Czas oddać Panu najboleśniejsze zranienia.

Pozwolić Mu je uleczyć i przemienić, i prosić Go o cierpliwość w kruszeniu skamieniałego serca, aby ożyło i nauczyło się wybaczać, na wzór Ojca…

 

Pan nie wzywa nas abyśmy byli chrześcijanami na 50, 70, 99 procent.

Mamy nimi być na 100 procent.

W pełni.

Duch Święty nie napełnia nas w kawałeczku, ale w pełni…

 

Wezwań do świętości i doskonałości skierowanych do nas, do każdego z osobna  przez Pana Jezusa  jest na kartach Ewangelii dość.

Tylko my, czytając je, wcale się nimi nie przejmujemy. Uważamy że są skierowane do jakichś innych, ale na pewno nie do nas, nie do mnie, nie do Ciebie.

Nam wystarcza 50, 70, 99 procent.

Więcej zwyczajnie nie chcemy przyjąć.

Odrzucamy Boży dar.

 

I co ma z nami zrobić Ten który daje nam 100 procent ?

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Postu.

Podziel się z innymi:

REKOLEKCJE – PONIEDZIAŁEK

 

  

 

Drugi dzień rekolekcji wielkopostnych w Warszawskiej Katedrze. Nauki głosi ojciec Stanisław Jarosz – paulin.

Potrwają do środy włącznie.

Temat.

Chrzest święty.

Czy chrzcić każde dziecko, szczególnie gdy wiadomo, że rodzice i rodzina nie przekażą dziecku wiary?

Proporcje liczby chrześcijan w świecie dziś i przed 2000 lat, gdy po raz pierwszy nazwano uczniów Chrystusa – Chrestosami – Chrześcijanami.

Czynić uczniów Chrystusa.

Uczniowie nie są po to aby tu żyli dostatnio i spokojnie, bo raju na ziemi nie ma. Nie w tym sensie przez chrzest zostali wybrani i powołani do szczególnej misji życia. Wszak mogliśmy urodzić się w jakimkolwiek innym kraju i nie słyszeć o Jezusie i nie poznać Chrystusa.

Jak realizujemy nasze powołanie, naszą życiową misję, na wzór pierwszych uczni Chrystusa (12 Apostołów, 72 uczniów, tłumy które się pojawiały i znikały, przeciwnicy).

4 kręgi. W centrum Chrystus Jezus.

Zbawienie – Chrystus umarł za wszystkich ludzi.

Zbawienie dokonuje się w Kościele, w Chrystusie.

Kościół – czy tylko instytucja?

Czy którykolwiek z Apostołów uzyskał cud dla siebie?

Cuda, uzdrowienia są dla niewierzących jako znaki obecnosci i działania Boga.

Czy Panu Bogu są potrzebne nasze modlitwy…?

Dlaczego więc mamy się modlić i nie ustawać?

W czasie modlitwy to my sami otrzymujemy, potrzebujemy wszystkiego i to wszystko otrzymujemy na modlitwie, otawrciu na Boga…

Jako członkowie Mistycznego Ciała Chrystusa cierpimy tak jak i On cierpiał.

Przez chrzest zostaliśmy zanurzeni w Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa.

Święte Perpetua i Felicyta. Skazane na śmierć przez rozszarpanie przez zwierzeta na arenie, za wyznawanie wiary w Chrystusa. Perpetua czekała na wykonanie wyroku aż do czasu rozwiązania. Podczas porodu krzyczała z bólu. Strażnicy więzienni naśmiewali się z niej mówiąc : „krzycz, krzycz, zobaczymy jak będziesz krzyczeć na arenie, gdy byk ciebie weźmie na rogi”. Na to Perpetua miała odpowiedzieć ” Chrystus na Krzyżu nie krzyczał, a w moim ciele żyje On”. 

Nie zawsze nasz krzyż i cierpienie musi mocno boleć. Pan dostosowuje je do nas. Nie trzeba się go bać, ale ofiarowywać za tych którzy Go odrzucają, za dusze czyśćcowe. 

Moc płynie z Krzyża, tylko wtedy gdy na ten Krzyż patrzymy.

Krzyż daje nam siłę do świadectwa, wbrew wszystkiemu co się wokół nas dzieje. To żywe świadectwo wiary Panu, w naszej codzienności, może stać się katalizatorem nawrócenia u kogoś, już nawet po naszej śmierci.

Czy po chrzcie świętym nadal żyje w Tobie Chrystus?

Jesteś solą i światłem.

Czy pamiętasz że soli wystracza odrobina, aby zmienić smak potrawy, ale sól po wypełnieniu zadania rozpuszcza się, niknie, unicestwia.

Światło czy faktycznie jesteś tym prawdziwym płomykiem, który daje nadzieję w ciemności…

 

Podziel się z innymi:

WYBRANI

PONIEDZIAŁEK III TYGODNIA WIELKIEGO POSTU

 

Kolekta

Miłosierny Boże, nieustannie oczyszczaj i umacniaj swój Kościół,  a ponieważ nie może on istnieć bez Ciebie, niech kieruje nim Twoja łaska. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków

 

Czytanie 2 Krl 5, 1-15a

Psalm Ps 42, 2-3; Ps 43,3-4

 

Ewangelia Łk 4, 24-30

 

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

 

Nie lubimy trudnych prawd o nas samych.

Zanim się zastanowimy i je przyjmiemy, najpierw pozwalamy pokierować naszym zachowaniem gniewowi i oburzeniu.

Jakim prawem śmiesz mi zwracać uwagę, jakim prawem mnie pouczasz, jakim prawem mówisz mi że nie jestem godzien, ja wybrany, ja najważniejszy, ja zawsze sprawiedliwy (przynajmniej we własnych oczach)?

Gdyby kapłani powiedzieli nam kilka słów prawdy o nas samych, o naszym zakłamaniu, o powierzchownej pobożności, która pali Panu Bogu świeczkę i wiele ogarków diabłu, o naszym nieposłuszeństwie i zatwardziałości, oburzylibyśmy się zapewne i przyrzekli sobie, że nasza noga więcej w tym kościele, gdzie nas obrażają, a nie są wdzięczni, że przychodzimy, nie postanie.

Może dlatego nie słyszymy zbyt wiele wymagań, może dlatego kazania są słodkie i usypiające sumienie i dusze, może dlatego pokuta ogranicza się do jednej litanii i nie prowadzi do prawdziwego nawrócenia.

Uśpiona letniość, która nie chce słuchać prawdy o sobie, ale chce być doceniana za sam fakt swojego istnienia.

Tak, jakbyśmy chcieli robić łaskę Panu Bogu, Kościołowi, kapłanom… I oczekiwali oklasków i nagród za swoje wielkie „poświęcenie”…

A potem po mszy świętej myślimy, mówimy i działamy nie jak gorliwi chrześcijanie ale jak letni wyznawcy Pana Jezusa.

Nie poczuwamy się do żadnej winy, ani odpowiedzialności za zaniedbania  w pogłębianiu własnej wiary, w byciu wzorem i świadkiem wiary dla tych do których tu i teraz jesteśmy posłani.  Przecież powiedziano nam już dawno, że Polska jest narodem wybranym przez Boga, że z nas wyjdzie iskra, która zapali świat… Przecież to powinno wystarczyć.  

 

A Pan mówi do nas dziś trudne słowa o nas samych…

Choć na wstępie swojej działalności publicznej Jezus otoczony był wieloma wielbicielami, wpatrzonymi w Niego i zasłuchanymi w Jego słowa to w pewnym momencie , nastawienie słuchaczy zmienia się diametralnie.

Z uwielbienia przechodzi do niechęci a następnie odrzucenia. Słuchacze oczekiwali słów, które umocnią ich dobre mniemanie o sobie, potwierdzą ich wyjątkowość, jedyność i wybraństwo. Zamiast tego, słyszą  słowa o innych, obcych,  wybranych przed pokoleniami przez Boga.

Jezus znał  pragnienia, znał  serca swoich słuchaczy.

Mimo to, mówi prawdę, zachowuje wobec słuchaczy, którzy pragną aby to Słowo Boga dostosowywało się do nich, a nie oni do Słowa, pełną wolność . 

Nazaretańczycy nie chcą zmienić swojego myślenia, nie pragną nawrócenia.

Czy ich postawa nie przypomina czasem i moich reakcji na niektóre Słowa  Pana?

Czy nie jest tak, że chętnie rozważam i pochylam się na Słowem, które jest jak balsam i pociecha dla duszy?

Ale gdy Słowo zaczyna wymagać, wzywa do przemiany myślenia, omijam Je i niechętnie do Niego wracam?

Czy nie „naginam” Słowa do swoich oczekiwań i pragnień?

Czy gdy w jakiś sposób przekazuję innym Słowo Pana, to zachowuję wolność i wierność Bogu, czy może dostosowuję się do oczekiwań słuchaczy i pomijam to co wymagające i trudne? Wszytko po to aby tych słuchaczy zachować przy sobie, dla siebie….

 

Odrzucony przez swoich Pan, opuszcza Nazaret.

Czy jestem gotowa Mu towarzyszyć wzgardzonemu, niechcianemu i niesłuchanemu?

Czy zacznę słuchać Słowa Bożego i być Mu prawdziwie posłuszna, wypełniając Je jak najlepiej w mojej codzienności?

Wszak po to jest Ono dane mnie, Tobie.

Ku naszemu pouczeniu, na każdy dzień, na każdą sytuację.

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Postu.

Podziel się z innymi:

REKOLEKCJE

  

 

Dziś rozpoczęłam rekolekcje wielkopostne w Warszawskiej Katedrze. Nauki głosi ojciec Stanisław Jarosz – paulin.

Potrwają do środy włącznie.

Dzisiejsze tematy.

Wiara bierze się ze słuchania Słowa Bożego.

Kerygmat.

Dobra Nowina.

O co chodzi w chrześcijaństwie?

Zabieram wszystkich czytelników i ich intencje do Cudownego Pana Jezusa.

 

 

Podziel się z innymi:

DWA PRAGNIENIA

  

 

 

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU, ROK A

Brewiarz III Tydzień Wielkiego Postu, III Tydzień Psałterza

 

Kolekta

Boże, źródło wszelkiego miłosierdzia i dobroci, Ty nam wskazałeś jako lekarstwo na grzechy post, modlitwę i jałmużnę,  przyjmij nasze pokorne przyznanie się do przewinień, które obciążają nasze sumienia, i podźwignij nas w swoim miłosierdziu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków

 

Pierwsze czytanie Wj 17, 3-7

Psalm Ps 95, 1-2. 6-7ab. 7c-9

Drugie czytanie Rz 5, 1-2.5-8

 

Ewangelia J 4, 5-41

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które Jakub dał synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny.

Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: „Daj Mi pić”. Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: „Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?” Żydzi bowiem nie utrzymują stosunków z Samarytanami. Jezus odpowiedział jej na to: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby Ci wody żywej”.
Powiedziała do Niego kobieta: „Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie, i jego bydło?” W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu”.
Rzekła do Niego kobieta: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać”. A On jej odpowiedział: „Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj”. A kobieta odrzekła Mu na to: „Nie mam męża”. Rzekł do niej Jezus: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem: To powiedziałaś zgodnie z prawdą”.
Rzekła do Niego kobieta: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga”. Odpowiedział jej Jezus: „Wierz Mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”.
Rzekła do Niego kobieta: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko”. Powiedział do niej Jezus: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię”.
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: „Czego od niej chcesz?” lub „Czemu z nią rozmawiasz?” Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?” Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: „Rabbi, jedz!” On im rzekł: „Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie”. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: „Czyż Mu kto przyniósł coś do jedzenia?” Powiedział im Jezus: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli”.
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: „Powiedział mi wszystko, co uczyniłam”. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata”.

 

Nasze życie składa się z rozmaitych pragnień.

Podejmujemy wysiłek aby je zaspokoić.

Pierwsze, niejako wciąż dla nas najważniejsze, pragnienia dotyczą naszych codziennych spraw, problemów materialnych, relacji z bliżnimi, zdrowia. 

Nasza codzienność.

Pragniemy, aby problemy zniknęły, aby zdrowie sie poprawiło, aby realcje z bliźnimi były choć poprawne i nie trzeba było wędrować jak Samarytanka w południe do studni, aby uniknąć ostrych języków sąsiadek.

W tym naszym codziennym zabieganiu nie myślimy o głębszych pragnieniach, jakie są w naszym sercu. 

Pragnieniu trwałego szczęścia, pragnieniu Boga. Jeśli już nawet się one pojawiają, to próbujemy je zaspokoić po swojemu. 

Realizujemy nasze plany małego, krótkotrwałego i ograniczonego szczęścia.

A pragnienie Boga, próbujemy zaspokoić długimi jałowymi dyskusjami o Nim.

Wielosłowie, które ma przysłonić braki w naszej wierze, nasze niewierności i odstępstwa.

Swoje nawrócenie odkładamy wciąż na później, na jakiś inny oddalony w przyszłości czas.

 

Przy studni Jakuba i z Krzyża padły słowa „Pragnę”. 

Pragnienie Boga.

Pragnienie ofiarowania człowiekowi trwałego szczęścia, Miłości, radości.

Pragnienie powrotu człowieka do Boga, pragnienie aby człowiek odpowiedział wiarą i miłością, na pragnienie Boga.

W to pragnienie również wpisany jest trud i zmęczenie DROGI – JEZUSA. 

 

Spotkanie dwóch pragnień –  Boga i człowieka.

Zanim Bóg ofiaruje swój dar, prosi człowieka o podarunek.

W zależnosci od tego jak człowiek odpowie, tak jest obdarowywany.

A, że Bóg pragnie czlowieka obdarować pełnią darów, gotów jest prowadzić z nim długą dyskusję.

Człowiek, próbuje w tej rozmowie zbaczać na boczne drogi, podejmować inne tematy, ale Pan zmierza do tego, aby każdy z nas jak Samarytanka, stanął w końcu w prawdzie o sobie samym. Człowiek – jesli już nawet jest gotów uwierzyć w pragnienia Boga i Jego dar, to pragnie go wykorzystać do zaspokojenia codziennych trudów.

Jak Samarytanka, która myśli że nie będzie już musiała wędrować codziennie do studni. 

 

Prawda o sobie samym. 

Prawda o własnej słabości i grzeszności.

 

Przyjęcie i uznanie prawdy o sobie prowadzi do Boga, do wiary.

Głęboko ukryte pragnienie człowieka zostaje zaspokojone, pragnienie Jezusa aby odzyskać człowieka i doprowadzić go do Ojca zostaje zaspokojone. 

 

Te dwa pragnienia Boga i człowieka, dopóki żyjemy wciąż są aktualne.

Ilekroć zapominamy o naszym chrzcie świętym, ilekroć, zarzucamy nasze źródło wiary liśćmi, piachem, kamykami i głazami, tylekroć do tego źródła przychodzi Pan, aby pomóc je nam oczyścić.

O ile listki i ziarnka piasku możemy sami pod jego kierownictwem usuwać, o tyle kamienie i głazy potrzebują Jego siły i mocy, aby usunąć je sakramencie pokuty i pojednania.

Czy na czas odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych w Wigilię Paschalną moje, Twoje źródło będzie oczyszczone i pogłębione?

A może poczekasz jeszcze kolejny rok, lata i na usłyszaną prośbę Pana „daj mi pić”, będziesz odchodzić w przeciwnym kierunku, byle dalej? 

Twoje głębokie duchowe pragnienia, za jakiś czas ponownie przyprowadzą Ciebie na miejsce spotkania bez świadków, gdzie już będzie czekać na Ciebie Pan.

Może wtedy usłyszysz Jego głos i na niego odpowiesz. 

 

Błogosławionego świetego czasu Wielkiego Postu.

Podziel się z innymi:

DRUGI BRAT

SOBOTA II TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU

 

Kolekta

Boże, Ty przez swoje sakramenty dajesz nam udział w dobrach wiecznych, chociaż żyjemy jeszcze na ziemi; kieruj naszym życiem doczesnym  i doprowadź nas do światłości, w której sam przebywasz. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie Mi 7, 14-15. 18-20

Psalm Ps 103, 1-4.9-12

 

Ewangelia Łk 15, 1-3. 11-32

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników”. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się””.

 

Domownik nie pyta, czy wolno mu otworzyć lodówkę, czy wolno mu skorzystać z łazienki, czy wolno mu zaprosić swoich znajomych, czy wolno mu…?

Domownik nie czuje się niewolnikiem swojego domu i osób tam przebywających.

Nie zachowuje się poprawnie i zgodnie z zasadami obowiązującymi w tym domu, z obawy i z lęku, aby nie zostać wykluczonym z domowej społeczności.

Domownik w pełni uczestniczy w domowym życiu, bez obaw, bez zawiści o innych członków wspólnoty.

 

Można całe życie przeżyć we własnym domu jak niewolnik innych i niewolnik własnych lęków i obaw.

Można całe życie przeżyć z pragnieniem zasłużenia sobie na uznanie i docenienie przez innych.

Taka osoba nie wie, a może nie chce uwierzyć, że wśród domowników nie ma miejsca na zasługiwanie sobie właściwego miejsca.

 

My też możemy być blisko Boga, mieszkać czy przebywać często w kościele a zachowywać się i odczuwać jak niewolnik, nie jak domownik, dziecko Boże, którym poprzez chrzest i sakramenty święte się staliśmy. 

 

Obserwuję na forach pomocy katolickiej częste pytania o to czy to już grzech, czy jeszcze nie…

Albo żale, „…że innym to łatwiej i mają jakieś „specjalne” uprawnienia, a mnie to Pan Bóg dał życie pod górkę, choć jestem Mu niesustannie wierny i zachowuję wszystkie przykazania….”

 

Ten drugi, starszy brat z dzisiejszej przypowieści mocno rozgościł się w naszych sercach, sercach tak zwanych porządnych, uczciwych ludzi.

 

On też, a może szczególnie  właśnie on,  potrzebuje nawrócenia, aby mógł stać się pełnoprawnym domownikiem w domu Ojca.

On właśnie potrzebuje szczególnego nawrócenia, choć na pierwszy rzut oka nie popełnił grzechów, zawsze był przy Ojcu, ale z zamkniętym sercem.

 

Potrzebuje nawrócenia, aby szczerze mógł cieszyć się z nawrócenia innych, aby dobro innych było też jego dobrem.

 

Potrzebuje nawrócenia, aby mógł wejść do domu, z którego fizycznie nigdy się nie oddalił, ale psychicznie i duchowo nigdy w nim jeszcze nie był.

 

I to nawrócenie jest może nawet trudniejsze niż pierwsze. Wymaga konfrontacji z naszym szemraniem wobec Ojca.

Wymaga konfrontacji z naszym posłuszeństwem w spełnianiu oczekiwań Ojca z obawy przed utratą Jego zainteresowania, czy Jego reakcją na nieposłuszeństwo.

Wymaga konfrontacji z naszymi brakami w miłości do rodzeństwa, do Ojca, do których to braków nawet przed sobą nie chcemy się przyznać.

Nieraz potrzeba silnego katalizatora, aby ujawniły się ukryte myśli zatruwajace nasze serca.

 

Błogosławionego świętego czasu Wielkiego Postu.

  

Podziel się z innymi: