MODLITWA PISMEM ŚWIĘTYM

MODLITWA PISMEM ŚWĘTYM 

 

 

Abba powiedział:

Nie należy wcześniej nic czynić,

zanim nie zbadasz swego sumienia,

czy to, co masz zamiar czynić,

będzie ze względu na Boga.

 

Intencja, treść, forma. Trzy części „składowe” modlitwy. Każda z nich ma w niej swoje miejsce. Spróbujmy wytłumaczyć to tak: zaplanowaliśmy sobie spotkanie z przyjacielem, chcielibyśmy upiec ciasto dla niego, aby było go czym poczęstować.

I to jest intencja – piekę ciasto ze względu na przyjaciela. Zastanawiam się co będzie potrzebne, a więc brytfanka i to, co do tej brytfanki włożę. Sama brytfanka – forma nie wystarczy, z próżnego nie nalejesz – powiadają, ale samego ciasta też nie włożę do piekarnika. Chyba, że lubię sprzątać.

 

Formą modlitwy, tym, co ją kształtuje, pilnuje, by się nie rozlała, są rzeczy konkretne: czas, miejsce, często pozycja, którą przyjmujemy. Trzeba to uwzględnić. Często nasze trudności z tego właśnie wynikają.

 

Ale nie można pozostać na tym poziomie. Same klimaty nie wystarczą. Wejście do sadu jeszcze nie mówi nam czym jest smak jabłek, choć sad pełen owoców jest niewątpliwie piękny. Trzeba gryźć i smakować, dotrzeć do treści. Pod płaszczem nudy ukryta jest głębia, często taka o jakiej nam się nie śniło, pod oklepanymi słowami „Ojcze nasz” ukryta jest perła warta cały świat i całe nasze życie. Trzeba się tylko zastanowić co to dla mnie znaczy, o czym mi to mówi. Trzeba się w to zaangażować.

 

 

Pismo święte w modlitwie

 

 

Abba Epifaniusz powiedział, że nic nie wiedzieć o prawach Bożych jest wielką zdradą zbawienia.

 

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – pisał św. Hieronim.

 

Nim z kimś się umówimy, dobrze by było dowiedzieć się, co to za jeden.

I tu jest miejsce na Pismo.

Pokazuje nam ono kim i jaki jest Bóg – szczególnie czyni to Nowy Testament.

A my czytając możemy stwierdzić, czy chcemy z Nim utrzymywać kontakt czy też nie.

Zbyt często zrażamy się do Niego nie wiedząc, że nasze wyobrażenia mało mają wspólnego z prawdziwym Bogiem. Trzeba wpierw kogoś poznać, a potem dopiero się o nim wypowiedzieć.

To będzie pierwszy moment naszej modlitwy – zapoznawać się z tekstem.

 

 

Sposób modlitwy Pismem

Każda modlitwa w Kościele ma dwa wymiary: osobisty i wspólnotowy. Nie stają one naprzeciw siebie, ale się wzajemnie uzupełniają i ubogacają. Czytanie Pisma nie różni się tu od innych modlitw.

 

Po pierwsze: wymiar wspólnotowy.

 

Msza Święta

Eucharystia, cała utkana z Pisma Świętego.

Można powiedzieć, że jest pierwszą modlitwą i najważniejszą, gdyż to tu Słowo staje się ciałem i ma wielką szansę na to, aby zrobić coś sensownego z naszym życiem.

I tu zaczyna się nasza rola, miejsce na nasze zaangażowanie. Sprawę mamy ułatwioną przez to, że nie musimy już określać formy, czyli czasu, miejsca, pozycji, nie musimy zastanawiać się nad dobraniem tekstów.

Bóg już wszystko przygotował. „Mądrość stół zastawiła obficie”, od nas wymaga się tylko pokory, przyjęcia tych dań, które są serwowane i kosztowania ich, bez wybrzydzania.

Na każdym przyjęciu trzeba umieć się zachować, my zaś, jakby tego nie wiedząc, potrafimy być bardzo nieuprzejmi w stosunku do Boga – gospodarza.

 

Liturgia Godzin

Jest to modlitwa Kościoła, który chce wielbić Boga w każdej godzinie, nawet jeśli ja sam ją odmawiam, to zawsze modlę się jako Kościół, w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem, Kościół poddaje nam formę. Wszystko co mamy mówić, jak i kiedy, jest napisane w takiej książce, która nazywa się brewiarz. To piękna modlitwa, „gdy bowiem nie umiemy się modlić” sam Duch woła za nas, a tu sam Kościół podprowadza nas do Boga dając nam także możliwość włączenia się w wielowiekowy nurt modlitwy chrześcijańskiej.

 

 

 

Po drugie: modlitwa osobista.

 

 

Modlitwa ustna

W naszym przypadku polegać będzie na powtarzaniu „na okrągło” jakiegoś wybranego fragmentu Pisma, niekoniecznie na głos.

Taką formą modlitwy jest np. różaniec, lub tzw. „modlitwa Jezusowa” – Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem.

To może być inny fragment, który będzie kierował się ku Bogu.

Można się też urywków uczyć na pamięć i powtarzać, powtarzać, aż Słowo zacznie żyć we mnie, aż odkryję w nim słowa Boga do mnie skierowane.

 

 

Rozważanie

Rozważanie, inaczej medytacja, jest już bardziej „samodzielnym” sposobem modlitwy.

Wymaga od nas stałości – ustalenia czasu i miejsca, oraz hojności, że nie zrezygnuję nawet gdy „nic nie będę czuć”. Wybieramy jakiś fragment Pisma Świętego (najlepiej aby nie zaczynać od rodowodów z Księgi Liczb) i rozważamy go, tzn. usiłujemy odkryć, co tekst ma nam do powiedzenia konkretnie dzisiaj i teraz, co mówi o Bogu, o świecie, o człowieku, o nas samych.

Dobrze jest rozpocząć prośbą o Ducha Świętego.

Duch przecież jest autorem więc powinien być zorientowany w tym, co dla nas najważniejsze.

 

Kontemplacja

Brzmi tajemniczo, a znaczy tyle co „proste spojrzenie na prawdę”. Już nie rozważam danego fragmentu, ale przypatruje mu się, wchodzę w niego, biorę udział w wydarzeniach, obserwuję ludzi, Boga i siebie w tym wszystkim.

Po prostu patrzę z miłością.

A co Bóg przygotuje, to już Jego sprawa.

 

 

Chcesz się modlić? To się módl!

 

Abba powiedział:

Ciągła modlitwa szybko leczy duszę„.

Jeśli naprawdę chcesz się modlić, to zacznij dzisiaj, teraz.

Nie jutro – jutro nigdy nie nadchodzi.

Wyznacz sobie godzinę, znajdź miejsce – ciche, hałas przeszkadza, daj sobie czas na uspokojenie, na uświadomienie przed Kim stajesz.

Weź Pismo i czytaj – wolno, jeśli jest możliwość to na głos, potem jeszcze raz, aż „zobaczysz” czytany tekst, to tak jak z trójwymiarowym obrazem: jeśli patrzysz z uporem, w końcu obraz przestaje być płaski.

 

Unikaj subtelnych pokus typu „za chwilę, dziś nie”. Bo jeśli nie dziś, to kiedy? A na zmęczenie odpowiadaj podstępem: jeszcze dziś, tylko dziś się pomodlę. I każdego dnia na nowo mów to samo.

 

 

Owoce modlitwy

 

 

Abba powiedział:

 

„Jeśli mnich modli się tylko wtedy,

gdy staje do modlitwy,

to nigdy się nie modli”.

 

„Dobre drzewo ma dobre owoce„.

 

Trzeba uczyć się modlitwy nieustannej – pamięci o Bogu, która wyraża się w czynach miłości.

 

Jakub pisze „wprowadzajcie słowo w czyn, a nie bądźcie słuchaczami oszukującymi samych siebie”.

 

To jest owoc – wzrost miłości do Boga i bliźniego. Jeśli go nie ma, znaczy że gdzieś kuleję, gdzieś szukam siebie, a nie Pana Boga.

 

A „nie potrzeba dużo słów. W tych czasach bowiem ludziom słów nie brakuje. Trzeba natomiast czynów. Bóg nie czeka na słowa, które nie przynoszą owocu”.

 

  

Słowo Boga do człowieka.

To zapewne jedna z bardzo wielu „definicji” Biblii. Nie pojęcia i terminy są jednak tutaj istotne, ale sama rzeczywistość.

 

A jest nią dialog Boga

z człowiekiem, który wcale się nie zakończył wraz z postawieniem ostatniej kropki w świętym tekście. Ten dialog trwa!

 

Trwa w chwili, gdy w swe ręce bierze tę Księgę znany teolog i w chwili, gdy ktoś na końcu świata pochyla się nad jednym wersem tekstu, by medytować i rozważać, by odkrywać Boga obecnego w jego życiu, by z tego Słowa pełnego mocy czerpać siłę

i natchnienie do codziennych zmagań, decyzji, wyborów, po prostu: do życia…

 

I taka jest rola Pisma Świętego: ono nie może być jedynie książką

o szlachetnej oprawie pięknie wypełniającą lukę w domowej bibliotece

(i zakurzoną…), ale winno być księgą życia, podręcznikiem codzienności – zawsze pod ręką, blisko, w każdej chwili gotową odsłonić blask swej mądrości…

 

 

Czy tak jest u Ciebie?

 

 

I pamiętaj, że…

Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.

(2 Tm 3,16-17).

 

 

Tak, tekst święty jest natchniony. Należy go odczytywać, rozważać i odnosić do swego życia. W rozumieniu powinno się jednak uzgadniać odczytywane słowa z innymi, by uniknąć błędów subiektywizmu…

 

 

To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzi.

(2 P 1,20)

 

(źródło: www.pijarzy.pl)

Podziel się z innymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *