NOWENNA DO ŚWIĘTEJ FAUSTYNY

NOWENNA PRZED WSPOMNIENIEM ŚW. FAUSTYNY

5 października

 

Dzień pierwszy

WEZWANIE DO OFIARY I MODLITWY ZA INNYCH

 

Córko Moja, chcę cię pouczyć, jak masz ratować dusze ofiarą i modlitwą. Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz, aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania. Chcę cię widzieć jako ofiarę żywej miłości, która dopiero wtenczas ma moc przede Mną. Musisz być unicestwiona, zniszczona, żyjąca jakoby umarła w najtajniejszym jestestwie swoim. (…) Na zewnątrz ofiara twoja tak ma wyglądać: ukryta, cicha, przesiąknięta miłością, przepojona modlitwą. (…). Nie będę szczędził ci łaski Swojej, abyś mogła spełnić to, czego żądam od ciebie.

Teraz cię pouczę, z czego się będzie składać ta całopalna ofiara w życiu codziennym, aby cię ustrzec od złudzenia. Wszystkie cierpienia przyjmiesz z miłością; nie trap się tym, jeżeli serce twoje często będzie doznawać odrazy i niechęci do tej ofiary. Cała moc jej jest zawarta w woli, a więc te uczucia przeciwne nie tylko nie obniżą w oczach Moich tej ofiary, ale ją spotęgują. Wiedz o tym, że ciało i dusza twoja często będzie w ogniu. Chociaż w niektórych godzinach nie będziesz Mnie czuć, ale Ja będę przy tobie. Nie bój się, łaska Moja będzie z tobą (Dz 1767).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny, którą wybrałeś do obwieszczania światu Twojej nieskończonej miłości i miłosierdzia, uczyń i mnie Twoim narzędziem w niesieniu pomocy potrzebującym. Przemień moje serce i daj łaskę pokory oraz ofiarnej służby drugiemu człowiekowi według moich sił i możliwości.

 

Każdego dnia nowenny:

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień drugi

MODLITWA ZA NIEPRZYJACIÓŁ

 

Podczas Mszy św. ujrzałam Jezusa rozciągniętego na krzyżu i powiedział mi: – Uczennico Moja, miej wielką miłość do tych, którzy ci zadają cierpienie, czyń dobrze tym, którzy cię nienawidzą. Odpowiedziałam: – O mój Mistrzu, przecież Ty widzisz, że nie mam uczucia miłości dla nich i to mnie martwi. Jezus mi odpowiedział: – Uczucie nie zawsze jest w twej mocy, poznasz po tym, czy masz miłość, jeżeli po doznanych przykrościach i przeciwnościach nie tracisz spokoju, ale modlisz się za tych, od których doznałaś cierpienia i życzysz im dobrze (Dz 1628).

O Jezu mój, Ty wiesz, jakich trzeba wysiłków, aby obcować szczerze i z prostotą z tymi, od których natura nasza ucieka, albo z tymi, którzy czy świadomie, czy też nieświadomie zadali nam cierpienie; po ludzku jest to niemożliwe. W takich chwilach staram się odkryć, więcej niż kiedy indziej, w danej osobie Pana Jezusa i dla tego Jezusa czynię wszystko dla danych osób. W takich uczynkach miłość jest czysta, takie ćwiczenie się w miłości daje duszy hart i siłę. Niczego się nie spodziewam od stworzeń, dlatego nie doznaję żadnych zawodów, wiem, że biedne stworzenie samo z siebie i czegóż się od niego spodziewać. Bóg mi jest wszystkim, wszystko oceniać pragnę według Boga (Dz 766).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny o Twoją miłość i przebaczenie w moim sercu wobec tych, którzy zadają mi cierpienie, którzy mnie niszczą. Wszyscy przed Tobą jesteśmy biedakami i grzesznikami. Spraw, Panie, by ofiarowana za nich modlitwa przemieniała ich Twoją mocą. Szczególnie proszę za tych z mojego otoczenia – w rodzinie, pracy, wśród sąsiadów.

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień trzeci

GŁODNYCH NAKARMIĆ

 

Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty. Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść. Jednak poszłam do kuchni, nic nie zastałam dla ubogich; jednak po chwili szukania znalazło się trochę zupy, którą zagrzałam i wdrobiłam trochę chleba, i podałam ubogiemu, który zjadł. W chwili gdy odbierałam od niego kubek, dał mi poznać, że jest Pan nieba i ziemi. Gdym Go ujrzała, jako jest, znikł mi z oczu.

Kiedy weszłam do mieszkania i zastanawiałam się nad tym, co zaszło przy furcie, usłyszałam te słowa w duszy: Córko Moja, doszły uszu Moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty, błogosławią Mi, i podobało Mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego. (…)

Od tej chwili serce moje jeszcze czystszą miłością zapaliło się względem ubogich i potrzebujących. O, jak się cieszę, że mi przełożeni dali taką pracę. Rozumiem, że miłosierdzie jest wielorakie, zawsze i wszędzie i w każdy czas można czynić dobrze. Gorąca miłość Boga widzi wkoło siebie nieustanne potrzeby udzielania się przez czyn, słowo i modlitwę (Dz 1312-1313).

Dziś nieostrożnie zapytałam się ubogich dwóch dzieci, czy naprawdę nie mają co w domu jeść? Dzieci te nic mi nie odpowiadając, odeszły od furty. Zrozumiałam, jak im trudno mówić o swej nędzy, więc spiesznie poszłam za nimi i wróciłam ich, dając im, co mogłam i na co miałam pozwolenie (Dz 1297).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny, otwórz moje serce na pomoc potrzebującym: głodnym, bezdomnym, odtrąconym, których Ty postawisz na mojej drodze. Spraw, bym się przed nimi nie odwrócił (-a), bym w nich zawsze widział (-a) Ciebie.

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu… 

 

Dzień czwarty

MIŁOŚĆ PRZEMIENIA LUDZKIE SERCA

 

Dziś rano przyszło do furty pięciu bezrobotnych, którzy koniecznie chcieli wejść za furtę. Kiedy przez dłuższą chwilę Siostra N. z nimi się uprawiała i nie mogła ich odprawić, przyszła da kaplicy do Mateczki i Mateczka mi kazała iść, a jeszcze byłam kawałek od furty, już mnie doleciało ich głośne dobijanie się. W jednej chwili ogarnęło mnie zwątpienie i lęk, nie wiedziałam czy im otworzyć, czy tak jak ta Siostra N. odpowiedzieć przez okienko.

Jednak w jednej chwili usłyszałam głos w duszy: Idź i otwórz furtę, i rozmawiaj z nimi z taką słodyczą, jako rozmawiasz ze Mną. Natychmiast otworzyłam furtę i zbliżyłam się da najgroźniejszego, i zaczęłam z nim mówić z taką słodyczą i spokojem, że oni sami nie wiedzieli, co ze sobą zrobić i zaczęli też rozmawiać delikatnie, i powiedzieli: – No to trudno, jeżeli klasztor nie może nam dać roboty. – I odeszli ze spokojem. Wyraźnie wyczułam, że Jezus działał przeze mnie do ich serc, Którego co przed godziną przyjęłam w Komunii św. – O, jak dobrze jest działać pod tchnieniem Bożym (Dz 1377).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny, dawaj mi odwagę wychodzić naprzeciw ludziom rozgoryczonym, rozgniewanym, zbuntowanym na swój los. Pomóż do nich przemawiać słowami Twojej miłości, by ona łagodziła ich ból i wlewała nadzieję na lepsze jutro.

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień piąty

WYSŁUCHAJ DRUGIEGO CZŁOWIEKA

 

Mistrzu mój, spraw w moim sercu to, abym nie wyczekiwała pomocy od nikogo, ale starać się będę, aby innym zawsze nieść pomoc, pociechę i wszelką ulgę. Mam zawsze otwarte serce na cierpienia innych i nie zamknę serca swego na cierpienia innych, chociaż przez to zostałam z przycinkiem nazwana śmietniczką, to jest, że każdy wrzuca swój ból do mojego serca; odpowiedziałam, że każdy ma miejsce w sercu moim, a ja mam za to w Sercu Jezusa. Przycinki pod tym względem prawa miłości nie zacieśnią serca mojego. Dusza moja jest zawsze wrażliwa na tym punkcie i tylko Jezus jest mi pobudką do miłości bliźniego (Dz 871).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny, bym nie skupiał (-a) się na sobie i swoich sprawach, ale bym zawsze był (-a) gotów porozmawiać z drugim człowiekiem, ofiarować mu swój czas, wysłuchać go i pocieszyć, zapewnić o Twojej miłości.

 Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień szósty

WYNAGRODZENIE BOGU ZA DZIECIOBÓJSTWO NIENARODZONYCH

 

Dziś tak gorąco pragnęłam odprawić godzinę św. przed Najświętszym Sakramentem, jednak inna była wola Boża; o godzinie ósmej dostałam tak gwałtownych boleści, że musiałam się natychmiast położyć do łóżka; wiłam się w tych boleściach trzy godziny, to jest do jedenastej wieczorem. Żadne lekarstwo mi nie pomogło, (…) chwilami odbierały mi te boleści przytomność.

Jezus dał mi poznać, że w ten sposób wzięłam udział w Jego konaniu w ogrodzie i że te cierpienia Sam dopuścił dla zadośćuczynienia Bogu za dusze pomordowane w żywotach złych matek (…). Obym tymi cierpieniami uratować mogła choćby jedną duszę od morderstwa (Dz 1276).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny, powstrzymaj przed aborcją zamierzających dopuścić się tej zbrodni lub do niej nakłaniających. Daj swoją mądrość i odwagę wszystkim matkom i ojcom, by przyjęli potomstwo, którym Ty sam ich obdarzasz. Przyprowadź, Panie, do sie
bie tych wszystkich, którzy mają na sumieniu zabite dzieci, by przyjęli Twoje przebaczenie i wiernie Ci służyli.

 Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień siódmy

OPIEKA NAD CHORYMI

 

Zdarza się często w chorobie tak, jak z Jobem [Hiobem], gdy się chodzi i pracuje, no, to wszystko dobrze i pięknie, ale jak Bóg ześle chorobę, jakoś tych przyjaciół jest mniej. Ale są jednak. Interesują się naszym cierpieniem i tak dalej. Ale jeżeli Bóg dopuszcza dłuższą chorobę, powoli zaczynają nas opuszczać i ci wierni przyjaciele. Odwiedzają nas rzadziej, a ich odwiedziny sprawiają często cierpienie. Zamiast nas pocieszyć, wyrzucają nam niektóre rzeczy, które sprawiają wiele cierpienia, i tak dusza, jak ów Job, jest sama, ale na szczęście nie jest sama, bo jest z nią Jezus Hostia.

(…) kiedy ksiądz kapelan przyniósł mi Komunię św. musiałam się siłą woli opanować, aby nie wykrzyknąć w cały głos: – Witaj prawdziwy, jedyny Przyjacielu. Komunia św. daje mi moc do cierpień i walki. Jeszcze jedno chcę powiedzieć, com doświadczyła.

Kiedy Bóg nie daje ani śmierci, ani zdrowia i to trwa latami, otoczenie przyzwyczaja się do tego i uważa, jakoby człowiek nie był chory. Wtenczas zaczyna się pasmo cichego męczeństwa. Bogu tylko wiadomo, ile dusza składa ofiar (…) (Dz 1509-1510).

Wtenczas sam Bóg przychodzi w pomoc, bo inaczej dusza nie udźwignęłaby tych krzyżów (…) (Dz 1511).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny o światłe oczy serca na potrzeby chorych wokół mnie. Jeśli taka Twoja wola, przywróć im zdrowie. Jeśli nie, daj im, Panie, siły do znoszenia cierpienia w jedności z Tobą. A mnie uzdolnij do niesienia im opieki w duchu miłości tak długo, jak Ty tego zechcesz, by nie czuli się opuszczeni.

 Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień ósmy

POMOC UMIERAJĄCYM

 

Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win, i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują.

O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże (Dz 1698).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny o pojednanie z Tobą i bliźnimi dla umierających, a zwłaszcza dla tych, którzy do ostatniej chwili zwlekają z przystąpieniem do spowiedzi św. i Komunii. Szczególnie też proszę o łaskę nawrócenia dla konających zatwardziałych grzeszników, by i oni mogli dostąpić życia w wiecznej szczęśliwości.

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

 

Dzień dziewiąty

MODLITWY ZA CIERPIĄCYCH W CZYŚĆCU

 

Ujrzałam Anioła Bożego, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. (…) I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednoznacznie, że największym dla nich cierpieniem, to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. (…)

Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącymi (Dz 20).

Powiedział mi Pan: – Wstępuj często do czyśćca, bo tam cię potrzebują (Dz 1738).

 

Jezu Chryste Miłosierny, proszę Cię za wstawiennictwem św. Faustyny za przebywający
ch w czyśćcu. Ponieważ oni sami nie mogą sobie ulżyć w cierpieniach, Ty, Panie, pokazałeś, że miła jest Ci modlitwa nas, pielgrzymujących jeszcze na ziemi, o skrócenie ich mąk. Polecam Ci, Chryste, najbliższych memu sercu i tych, wobec których zawiniłem (-am).

 

„Cieszę się, żeś postąpiła

jako prawdziwa córka moja.

Bądź zawsze miłosierna, jako Ja miłosierny jestem.

Kochaj wszystkich z miłości ku mnie,

choćby największych wrogów,

aby się mogło w całej pełni odbić w sercu twoim

miłosierdzie moje”.

Dzienniczek św. Faustyny, 1695

 

Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

Podziel się z innymi:

PIEKŁO BEZIMIENNYCH ZACZYNA SIĘ TERAZ

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK C

Brewiarz: XXVI Tydzień Okresu Zwykłego, II Tydzień Psałterza

 

Kolekta

Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc, udzielaj nam nieustannie swojej łaski,  abyśmy dążąc do obiecanego nam nieba stali się uczestnikami szczęścia wiecznego. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Pierwsze czytanie Am 6, 1a.4-7

Psalm Ps 146, 6-10

Drugie czytanie 1 Tm 6, 11-16

 

Ewangelia Łk 16, 19-31

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.

Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.
Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”.
Tamten odrzekł: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą””.
 

Po ubiegłotygodniowej pochwale otwierającego się na potrzeby innych rządcy, dziś przypowieść skierowana do słuchających Jezusa  faryzeuszów.

Człowiek bez imienia w kulturze semickiej to ktoś kto nie ma własnej tożsamości, jest nikim, nie ma swojej historii, zagubił sens życia.

Nędzarz z przypowieści nosi imię przyjaciela Jezusa z Betanii. Łazarz- Eleazar, imię które w tamtych czasach było dość popularne oznacza „Bóg pomaga”, „Jahwe przychodzi z pomocą”. 

Okruchy ze stołu bogacza to nic innego jak kawałki podpłomyków, które ówcześnie były używane do zaczerpnięcia sosów, a następnie wyrzucane na ziemię.

Pięciu braci bogacza to właśnie my, w naszym dziś, którzy albo otworzymy się na Słowo Boże, uwierzymy i nawrócimy, albo w oczekiwaniu na wielki cud (który pozwoli nam uwierzyć), dopełnimy naszego życia jak ów bogacz z przypowieści.

Czy bogactwo jest złe? Nie, tego Jezus nigdy nie powiedział. To co piętnował, to źle wykorzystane bogactwo, to zamknięcie we własnym egoiźmie i dramatyczny brak miłości bliźniego.

Każdy z nas po przejrzeniu codziennych wiadomości, obejrzeniu kilku filmów, łatwo odnajdzie odpowiedniki tytułowych postaci. W skali globalnej – tak zwany Pierwszy i juz nie Trzeci Świat, ale Dwie-Trzecie Świata. Pólkula pólnocna i z małymi wyjątkami niemal całą półkula południowa. Można spojrzeć też na naszą ojczyznę. Zderzenie dwóch światów przepychu i szukania jedzenia w śmietnikach; pokazów mody ( nie tylko dosłownych, ale i tych codziennych w naszych firmach, na konferencjach itp)  i nędznie ubranych dosrosłych i dzieci. I wreszcie spojrzeć wokół siebie, od ilu osób oddzieliłem/oddzieliłam się murem (rzeczywistym lub jeszcze mocniejszym murem niechęci i odrzucenia), kto nie może liczyć na wpuszczenie do mojego teoretycznie otwartego domu.

Jezus zna doskonale nasze pragnienia, plany, myśli, uczucia – dziś prosi, aby wraz z nim przyjrzeć się, kiedy i w czym jesteśmy jak bogacz, mający na „imię” sukces, władza, pieniądze, zabawa.

Dziś mamy jeszcze czas aby otrzymać imię, odnależć swoją utraconą tożsamość i być mądrze bogatym.

Dziś decyduje się nasza wieczność.

Czasem zbytnio upraszczamy dzisiejszą perykopę Ewangeliczną, myśląc że wieczność jest odwróceniem doczesności. Tak jednak nie jest.

Wieczność jest kontynuacją tego co wybieramy w naszym dziś, za czym się opowiadamy, czego i Kogo się trzymamy.

Bogacz jest samotny, odizolowany. Bogactwo zamyka go w egoiźmie, oddziela od innych ludzi. Piekło jest niczym innym jak „konsekracją” tego stanu oddzielenia, separcji. Oddzielenia od Boga i od przyjaciół.

Można powiedzieć że bogacz sam wybiera potepienie w czasie swojego ziemskiego życia. Jest uwięziony w swoim „prywatnym świecie”.  Bezmyślne bankietowanie, ubieranie się w luksusowe szaty, gromadzenie pieniędzy nie czynią nas na dłuższą metę ani radosnymi ani szczęśliwymi. Puste czy wypełnione bezużytecznymi zajęciami życie nie jest ani radosne, ani twórcze. Gdy zajrzy się pod maskę takich osób widać przepaść zagubienia, rany, rozpacz, ślad piekła już tu na ziemi. Piekła wyposażonego komfortowo, ale piekła.

To co decyduje o naszej przyszłości dokonuje się dziś, tu i teraz w naszej konkretnej codzienności. To teraz nawiązujemy relacje, to teraz spotykamy się z ludźmi, to teraz jesteśmy wezwani do czynienie dobra, zgodnie z naszym powołaniem.

Tylko teraz, dzisiaj możemy zostać wyzwoleni z naszej przeszłosci i zapewnić sobie przyszłość.

Nawrócenie nie powinno się jednak opierać ani na cudzie, ani na strachu.

Choć nie widzieliśmy Pana wychodzącego z grobu to wierzymy dzięki przepowiadaniu Słowa Bożego i wierząc wychodzimy szukać naszych braci i siostry, którzy nas poszukują. Nasze oczy i serca otwiera Słowo Boże. I to Ono prowadzi nas do zmartwychwstania ku życiu wiecznemu.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Samotne odejścia

W ostatnich dniach odeszło do Pana dwóch moich sąsiadów. Jeden z mojej klatki wdowiec. Drugi z bloku naprzeciwko – również wdowiec.

Odeszli nagle…w swoich mieszkaniach.

Do pierwszego synowie mieli zapasowe klucze. Do drugiego pana niestety straż i policja dostała się na specjalnym wysięgniku z wozu strażackiego, przez małe okienko, było uchylone.

Stałam i przyglądałam się całej operacji wchodzenia. Ze mną kilkoro sąsiadów. W duchu modliłam się modlitwą – Trzech Zdrowaś Maryjo.. i modlitwą do Michała Archanioła o wstawiennictwo podczas Sądu.

Pomyslalam o samotności i mimo wszystko anonimowości w wielkim miescie.

Poza osobami, które bywają codziennie na mszy świetej i widać kto jest a kogo brakuje, kolejna grupa to własciciele czworonogów. Znają się choć z widzenia, spotykają/mijają  o w miarę stałych porach.

I jeszcze indywidualnosci – pani karmiąca wróble i gołębie, które z daleka ją rozpoznają, pani karmiąca dzikie koty o stałych porach, pan opiekujący się ogródkiem przy figurce Matki Bożej Fatimskiej.

Łatwo zauważyć, gdy przestają zostawiać ślad swojej obecności.

Inni odchodzą niemal niezauważenie.

Dużo mówimy o społeczeństwie obywatelskim o budowaniu realcji społecznosciowych, ale to wszystko jakby dla młodszych. Starsi wydają się być odsunięci na boczny tor.

A może i sami się usuwają, aby nikomu nie przeszkadzać…

Proszę o chwilę modlitwy za tych co dziś odejdą, a o ich odejściu bliscy dowiedzą się dopiero za jakiś czas…

Podziel się z innymi:

Modlitwa o betyfikację Prymasa Stefana Wyszyńskiego

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ SŁUGI BOŻEGO

KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO

PRYMASA TYSIĄCLECIA

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, Ty w swojej niewypowiedzianej dobroci powołujesz ciągle nowych apostołów, aby przybliżali światu Twoją Miłość. Bądź uwielbiony za to, że dałeś nam opatrznościowego Pasterza Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.

Boże, źródło wszelkiej świętości, spraw, prosimy Cię, aby Kościół zaliczył go do grona swoich świętych. Wejrzyj na jego heroiczną wiarę, całkowite oddanie się Tobie, na jego męstwo wobec przeciwności i prześladowań, które znosił dla imienia Twego. Pomnij, jak bardzo umiłował Kościół Twojego Syna, jak wiernie kochał Ojczyznę i każdego człowieka, broniąc jego godności i praw, przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężając.

Otocz chwałą wiernego Sługę Twojego Stefana Kardynała, który wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic, u Niej szukając pomocy w obronie wiary Chrystusowej i wolności Narodu. Ojcze nieskończenie dobry, uczyń go orędownikiem naszych spraw przed Tobą. Amen. Pokornie Cię błagam, Boże, udziel mi za wstawiennictwem Stefana Kardynała Wyszyńskiego tej łaski, o którą Cię teraz szczególnie proszę…

 

Nihil obstat do prywatnego odmawiania
Kuria Metrop. Warszawska 24 Vl 83 nr 4792/K
Ks. Stefan Piotrowski, wikariusz generalny
Ks. Stanisław Pyzel, notariusz

 

(źródło: http://www.nonpossumus.pl/)

Podziel się z innymi:

Nowenna o beatyfikację – wrzesień 2010

Ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski

 

PIERWSZY MIESIĄC NOWENNY – WRZESIEŃ 2010
Droga życia Stefana kardynała Wyszyńskiego

Wprowadzenie
Najlepszy i najbardziej prawdziwy klucz do poznania i przybliżenia osoby oraz dzieła kard. Stefana Wyszyńskiego stanowią słowa, które 23 października 1978 r., czyli w tydzień po pamiętnym konklawe, podczas audiencji dla Polaków wypowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II: Czcigodny i umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem.

Z modlitwy o beatyfikację
Boże w Trójcy Świętej Jedyny (…) Bądź uwielbiony za to, że dałeś nam opatrznościowego Pasterza Stefana kardynała Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia. – Módlmy się o Jego rychłą beatyfikację.

 

Materiał do homilii

Stefan kardynał Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela położonej nad Bugiem, na pograniczu Mazowsza i Podlasia. Polska była wówczas od ponad stu lat podzielona między trzech zaborców, a Zuzela należała do zaboru rosyjskiego. Stefan już jako dziecko poznał smak niewoli, zaś oboje rodzice zaszczepiali mu miłość do Polski. Nad jego dzieciństwem dramatycznie zaciążyła śmierć matki, która zmarła, gdy miał 9 lat. Tęsknił za nią przez całe życie i ta tęsknota skierowała jego serce ku Maryi jako Matce, Tej, „która nie umiera”. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Pod koniec studiów zapadł na ciężką chorobę płuc, która uniemożliwiła mu przyjęcie święceń kapłańskich razem z kolegami. Przyjął je 3 sierpnia 1924 r., samotnie, w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w katedrze włocławskiej.
Po czterech latach studiów w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na podstawie rozprawy „Prawa Kościoła do szkoły” uzyskał stopień doktora prawa kanonicznego. Następnie odbył podróż naukową do kilku krajów Europy Zachodniej, interesując się zwłaszcza Akcją Katolicką i działalnością chrześcijańskich związków zawodowych. Zawsze bliskie mu były sprawy sprawiedliwości społecznej i godności ludzi pracy. Gdy wrócił do kraju, został wykładowcą nauk społecznych w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku i redaktorem naczelnym czasopisma „Ateneum Kapłańskie”.

Po wybuchu II wojny światowej jako znany kapłan i społecznik był poszukiwany przez Niemców. Jego biskup, Michał Kozal, późniejszy męczennik, polecił mu opuścić Włocławek. Ukrywał się między innymi we Wrociszewie i Laskach pod Warszawą, gdzie podczas Powstania Warszawskiego pełnił obowiązki kapelana grupy „Kampinos” Armii Krajowej, używając pseudonimu „Radwan III”. Zbierał rannych, towarzyszył przy operacjach i podtrzymywał na duchu ludzi dotkniętych cierpieniem i rozpaczą.

Po zakończeniu wojny wrócił do Włocławka i rozpoczął organizację życia poważnie zniszczonego seminarium duchownego. Pełnił funkcję jego rektora, a także redaktora diecezjalnego tygodnika „Ład Boży”. 4 marca 1946 r. papież Pius XII mianował go biskupem ordynariuszem diecezji lubelskiej. Sakry biskupiej udzielił nominatowi 12 maja 1946 r. August kardynał Hlond, prymas Polski. Biskup Stefan Wyszyński zabrał się z ogromnym zapałem do pracy duszpasterskiej, wspierał również skutecznie dźwigający się po przejściach wojennych Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Po śmierci kardynała Augusta Hlonda biskup Stefan Wyszyński otrzymał 12 listopada 1948 r. nominację na arcybiskupa Gniezna i Warszawy oraz prymasa Polski. Warszawa była zburzona, katedra legła w gruzach, w każdej rodzinie były ofiary, a także panowały rozbicie i bieda. Gdy na początku lutego 1949 r., podczas uroczystego ingresu, wierni usłyszeli: Umiłowane dzieci Boże, dzieci moje, poczuli, że nowy biskup będzie im pasterzem i ojcem, a tego najbardziej wtedy potrzebowano. Od początku swej prymasowskiej posługi arcybiskup Wyszyński podkreślał, że Kościół nie jest partią, ani nie rości sobie aspiracji politycznych: Nie jestem politykiem ani dyplomatą, nie jestem działaczem ani reformatorem, ale jestem Ojcem waszym duchowym, Pasterzem i Biskupem dusz waszych.

Trudne było pasterzowanie w powojennych latach naszej ojczyzny. Ten okres stanowił śmiertelne zderzenie komunizmu z chrześcijaństwem, a ściślej z Kościołem katolickim, i to nie tylko w Polsce, lecz w całej Europie Środkowej. Zamierzano całkowicie podporządkować Kościół partii komunistycznej i powoli, lecz systematycznie, go zniszczyć. Rząd twierdził, że biskupi sieją zamęt i występują przeciw „władzy ludowej”, oskarżał duchowieństwo o patronat i współpracę z grupami przestępczymi i „agenturami imperialistycznymi”. Prymas Stefan Wyszyński odpowiadał: Episkopat Polski niejednokrotnie wzywał do włączenia się w odbudowę kraju. Przeciwko sprawującym władzę nie występuje, chyba, że ci naruszają podstawowe prawa, a zwłaszcza dotyczące wolności sumienia i wyznania.

Tymczasem w Polsce likwidowano prasę katolicką, upaństwowiono Caritas i zagarniano jej majątek, likwidowano stowarzyszenia i bractwa katolickie, usuwano religię ze szkół. Wobec wzmagających się prześladowań, by uchronić Kościół i naród od rozlewu krwi i napięć, prymas Wyszyński podjął decyzję o zawarciu porozumienia z rządem. Podpisane 14 lutego 1951 r. przez przedstawicieli episkopatu i władz państwowych stanowiło jedyną deklarację prawną określającą status Kościoła katolickiego w Polsce. Dowodem uznania dla zasług i zaufania ze strony papieża było włączenie 12 stycznia 1953 r. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego do grona kardynałów.

Władze komunistyczne nie zamierzały dotrzymywać swoich zobowiązań. Kardynał Wyszyński nie otrzymał paszportu na wyjazd do Rzymu po kapelusz kardynalski, a sytuacja w kraju coraz bardziej się zaostrzała. Późnym wieczorem 25 września 1953 r. kardynał Wyszyński został aresztowany i potajemnie wywieziony z Warszawy. Przebywał, kolejno, w czterech miejscach odosobnienia: Rywałd Królewski koło Grudziądza, Stoczek Warmiński, Prudnik koło Opola i Komańcza w Bieszczadach. Dopiero w ostatnim miejscu internowania złagodzono surowe rygory. 16 maja 1956 r. prymas Polski, ciągle uwięziony w Komańczy, napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu Polskiego, uroczyście odczytany pod jego nieobecność milionowej rzeszy pielgrzymów z Episkopatem Polski na czele 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze jako Jasnogórskie Śluby Narodu. Dwa miesiące później, 26 października 1956 r., kardynał Stefan Wyszyński został uwolniony i w
rócił do Warszawy, entuzjastycznie witany przez jej mieszkańców. Trzyletnie więzienie, które było ceną za życie zgodne z wyznawaną wiarą, zaowocowało umocnieniem wiary Polaków i ocaleniem Kościoła.

W latach 1957-1965 kardynał Wyszyński prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski. Wielkie narodowe rekolekcje odbywały się pod hasłem, które stało się dewizą Prymasa Tysiąclecia: „Wszystko postawiłem na Maryję”. Zapoczątkowaniu nowenny towarzyszyło nawiedzenie przez kopię cudownego wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej każdej diecezji, parafii i katolickiej rodziny w Polsce. Uroczystości milenijne, obchodzone 3 maja 1966 r., na które pod wpływem decyzji z Moskwy odmówiono prawa przyjazdu papieżowi Pawłowi VI, stały się symbolem wielkiego duchowego zwycięstwa Kościoła. U stóp Jasnej Góry stanęła znowu milionowa rzesza pielgrzymów, którzy w obecności całego Episkopatu Polski, z kardynałem Stefanem Wyszyńskim i kardynałem Karolem Wojtyłą, oddali Polskę i „wszystko, co ją stanowi” Matce Bożej w macierzyńską niewolę miłości.

W pierwszej połowie lat 60. prymas Polski czynnie uczestniczył w pracach II Soboru Watykańskiego, wnosząc doń cenne doświadczenia Kościoła w Polsce. Na ręce Pawła VI złożył memoriał z prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła, co zostało spełnione 21 listopada 1964 r., na zakończenie III sesji Soboru. W tym czasie kardynał Stefan Wyszyński cieszył się ogromnym uznaniem w kraju i za granicą, jako wierny wyznawca Chrystusa i opatrznościowy mąż stanu, szczerze i bezgranicznie zatroskany o dobro Kościoła i ojczyzny.

16 października 1978 r. na Stolicę Piotrową został wybrany Polak – kardynał Karol Wojtyła. To wydarzenie było największą radością Prymasa Tysiąclecia i całego Kościoła w Polsce. Kilka miesięcy później, w czerwcu 1979 r., Prymas Tysiąclecia przyjął po raz pierwszy w naszej tysiącletniej historii widzialną Głowę Kościoła – Ojca Świętego Jana Pawła II. W okresie rodzącej się „Solidarności” kardynał Wyszyński pozostawał ostoją równowagi i pokoju społecznego. Zatroskany o prawdziwą sprawiedliwość i pokój oraz dobro ludzi, ustawicznie wzywał do odpowiedzialności.
W maju 1981 r., gdy Jan Paweł II, postrzelony przez zamachowca, walczył ze śmiercią w poliklinice Gemelli w Rzymie, w Warszawie, w historycznej siedzibie prymasa Polski na Miodowej, z różańcem na szyi przekazanym przez Ojca Świętego, umierał kardynał Stefan Wyszyński. Odszedł do Boga wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Jego prawdziwie królewski pogrzeb, który odbył się 31 maja, zgromadził tysiące wiernych, a także ludzi niewierzących, którzy wyrażali swój wielki szacunek i cześć dla Prymasa Tysiąclecia. Wysłannik papieski, arcybiskup Agostino Casaroli, sekretarz Stanu, we wprowadzeniu do Mszy świętej pogrzebowej wypowiedział znamienne słowa: Współcześni, jakby uprzedzając sąd potomnych, zaliczyli Go już teraz między Wielkich w dziejach Kościoła i Jego Ojczyzny.

Przeżywając nabrzmiały bólem rok 1981, poeta w sutannie tak sparafrazował Mickiewiczowską aklamację na rok 1812:
O roku ów! Kto się Ciebie spodziewał w naszym kraju,
Naród cię nazwał rokiem rozpaczy i żalu.
Ogarnęło Polaków z wiosny słońcem
jakieś dziwne przeczucie, jak przed świata końcem.
Śmierć bowiem skosić miała kulą i chorobą,
dwa żywota ogromne Herosów Narodu
i zamknąć ich pamięć we wspomnienie grobu.
W Apokalipsie św. Jana czytamy: Czyny ich idą za nimi. Kardynał Stefan Wyszyński uratował wiarę i Kościół przed ateizmem i bezbożnictwem, przeprowadził Kościół i naród przez mroczny okres komunistycznych represji, pomógł Polsce i Polakom zachować oraz rozwinąć tożsamość narodową. Prosimy Boga, aby ten opatrznościowy Pasterz, którego czyny idą za nim, nadal orędował za nami. Amen.

Modlitwa powszechna
• Módlmy się za Kościół święty, aby wiernie stał na straży wartości chrześcijańskich w naszej ojczyźnie – Ciebie prosimy…
• Módlmy się za młodzież polską, aby kuszona materializmem i relatywizmem, chciała i umiała mocno trwać przy wierze katolickiej – Ciebie prosimy…
• Módlmy się za rodziny, aby swoją chrześcijańską postawą wychowywały młode pokolenie Polaków w wierności Bogu i ojczyźnie – Ciebie prosimy…
• Módlmy się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego, aby wszyscy wyznawcy Chrystusa mogli naśladować go w wierności Bogu i wypełnianiu Jego świętej woli – Ciebie prosimy…
• Módlmy się za zmarłych …. i wszystkich, którzy oddali życie za Polskę, aby ich ofiara owocowała w powszechnym zaangażowaniu w naprawę rzeczywistości dnia codziennego – Ciebie prosimy…
• Módlmy się za nas samych, aby dziedzictwo kardynała Stefana Wyszyńskiego było dla nas i naszych bliskich prawdziwym umocnieniem na każdy dzień – Ciebie prosimy…

 

Ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski

źródło: http://archidiecezja.warszawa.pl/homepage/aktualnosci_nowosci/?a=4582

Podziel się z innymi:

Wielka Nowenna w intencji beatyfikacji Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski

Dziś w warszawskich parafiach rozpoczyna się wielka nowenna o beatyfikację Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.

 

W dniu 28 maja 2011 roku przypada 30. rocznica śmierci sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego.

W naszej Archidiecezji obchody tej rocznicy zostaną poprzedzone 9-miesięczną nowenną przypominającą sylwetką Prymasa Tysiąclecia, jego nauczanie oraz wpływ jaki wywarł na życie Kościoła i Ojczyzny.

 

Osnową comiesięcznych rozważań będą wypowiedzi papieża Jana Pawła II o kardynale Stefanie Wyszyńskim oraz fragmenty modlitwy o jego beatyfikację.

 

Obchody nowenny będą dla Kościoła Warszawskiego okazją do wyrażenia wdzięczności Bogu za osobę Wielkiego Prymasa, a młodemu pokoleniu przybliżą Jego postać i duchową sylwetkę.

 

Schemat nowenny zamieszczamy poniżej, a szczegółowy program jej obchodów zostanie przekazany do parafii w terminie późniejszym.

 

NIE BYŁOBY NA STOLICY PIOTROWEJ TEGO PAPIEŻA POLAKA…
„Podejmijcie to wielkie i trudne dzieło, dziedzictwo przeszło tysiącletniej historii, na którym On, Kardynał Stefan Prymas Polski, Dobry Pasterz, wycisnął trwałe, niezatarte piętno…”

 

I. Przybliżenie drogi życia Prymasa Tysiąclecia (wrzesień 2010)
Boże w Trójcy Jedyny, Ty w swojej niewypowiedzianej dobroci powołujesz ciągle nowych apostołów, aby przybliżali światu Twoją Miłość. Bądź uwielbiony za to, że dałeś nam opatrznościowego Pasterza Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– stał na czele Kościoła w Polsce w trudnych czasach (lata komunizmu, trudny okres dla Kościoła w Polsce; wielka walka z religią);
– zapłacił za to wysoką cenę: więzienie, napięcia, konflikty;
– Kościół przez ten okres stał się silnym wiarą.

 

II. Ukazanie wiary Stefana Kardynała Wyszyńskiego (październik 2010)
Boże źródło wszelkiej świętości, spraw prosimy cię, aby Kościół zaliczył go do grona swoich świętych. Wejrzyj na jego heroiczną wiarę
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– program duchowy kardynała (całkowite oddanie się Bogu; przekonanie, że Bóg jest Panem historii, a Maryja jest nam „dana jako pomoc ku obronie narodu”; opór wobec komunizmu jako systemu negującego Boga, upominanie się o prawa Kościoła w życiu społecznym).
– „…gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem…” (Jan Paweł II z Przemówienia do Polaków 23 X 1978)

 

III. Ufność w cierpieniu dla Chrystusa (listopad 2010)
Wejrzyj na jego męstwo wobec przeciwności i prześladowań, które znosił dla imienia Twego.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– więzienie,
– szykany wobec Kościoła i jego osoby,
– „Całe moje życie było drogą Wielkiego Piątku”.
(kard. Wyszyński Podczas sakramentu chorych)

 

IV. Umiłowanie Kościoła (grudzień 2010)
Pomnij, jak bardzo umiłował Kościół Twojego Syna.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– udział w pracach Soboru Watykańskiego II – modlitwa Kościoła polskiego za Kościół powszechny (czuwania z Maryją Jasnogórską, soborowe czyny dobroci),
– stosunek do Głowy Kościoła,
– Maryja Matką Kościoła,
– troska o Kościół za żelazną kurtyną (uprawnienie specjalne)
zob. np. Przemówienie do Rady Głównej 22 V 1981.

 

V. Umiłowanie Ojczyzny (styczeń 2011)
Pomnij, jak wiernie kochał Ojczyznę.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
Jakiej Polski pragnął Stefan kardynał Wyszyński:
– mocnej wiarą,
– świadomej swojej tożsamości historycznej, kulturowej i ekonomicznej,
– sprawiedliwej i otwartej.

 

VI. Umiłowanie człowieka (luty 2011)
Pomnij, jak kochał każdego człowieka, broniąc jego godności i praw
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– „Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyj. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata” (Społeczna Krucjata Miłości)
– katolicka nauka społeczna – formacja sumienia narodu,
– duszpasterstwo zawodowe,
– upominanie się o prawa ludzi pracy, związki z Solidarnością,
– stosunek do dzieci.

 

VII. Formacja w duchu przebaczenia (marzec 2011)
…Przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężając.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– Orędzie do biskupów niemieckich,
– beatyfikacja Ojca Maksymiliana Kolbego,
– wizyta biskupów polskich w Niemczech.

 

VIII. Paschalna droga Prymasa (kwiecień 2011)
– życie w blasku krzyża,
– przez krz
yż do zmartwychwstania,
– współczesne Emaus,
– „Do końca nas umiłował” – Eucharystia

 

IX. Maryjna droga Prymasa (maj 2011)
Otocz chwałą wiernego Sługę Twojego Stefana Kardynała, który wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)
– osobiste oddanie Matce Bożej,
– Śluby Jasnogórskie,
– Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej,
– Akt Milenijny oddania Polski w niewolę miłości za wolność Kościoła w Polsce i w świecie współczesnym,
– codzienna modlitwa Prymasa o wolność Kościoła na Wschodzie.

Ojcze nieskończenie dobry, uczyń go orędownikiem naszych spraw przed Tobą.
(z Modlitwy o beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego)

(źródło: http://archidiecezja.warszawa.pl/homepage/aktualnosci_nowosci/?a=4400)

Podziel się z innymi:

MODLITWA WIERNYCH

Modlitwa Wiernych
26 września 2010 r.

Wstęp:

 

Drodzy bracia i siostry. Bóg w swoim odwiecznym planie postanowił, aby krzyż stał się znakiem Jego miłosierdzia. Patrząc na krzyż, pamiętamy, że na nim Chrystus objawił swoją najwyższą miłość do Kościoła i świata. Krzyż Chrystusowy jest także znakiem zwycięstwa miłości nad nienawiścią – życia nad śmiercią. Chcemy uczyć się mądrości wypływającej z Krzyża
i brać codziennie swój krzyż obowiązków małżeńskich, rodzinnych, zawodowych i społecznych, bowiem przez Krzyż idziemy do chwały zmartwychwstania. Świadomi tych prawd skierujmy teraz do naszego Odkupiciela, Jezusa Chrystusa nasze gorące prośby wołając:

Przez krzyż Twój wybaw nas, Panie

 

Chryste, Ty uniżyłeś samego siebie, przyjąwszy postać sługi i stawszy się podobnym do ludzi
– spraw, niech wszyscy członkowie Kościoła naśladują Twoją pokorę.

 

Chryste, Ty uniżyłeś samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci,
i to śmierci krzyżowej,
– daj swoim sługom łaskę posłuszeństwa.

 

Chryste, Ty zwyciężając na drzewie krzyża śmierć sprawiłeś, że krzyż Twój stał się znakiem zwycięstwa,
– nie pozwól, aby znak ten był usuwany, poniżany i bezczeszczony.

 

Chryste, Ty umierając na krzyżu za wszystkich, uczyniłeś krzyż znakiem jedności,
– daj, aby znak ten zawsze nas łączył a nie dzielił.

Chryste, na Twoje imię zgina się wszelkie kolano istot niebieskich, ziemskich
i podziemnych,
– pociągnij wszystkich do Siebie, aby Ciebie czcili i wiernie Tobie służyli.

 

Chryste, wszyscy ludzie powinni wyznawać ku chwale Boga Ojca, że Ty jesteś Panem,
– przyjmij naszych zmarłych braci – bliskich, krewnych, znajomych, poległych w
obronie wiary i ojczyzny, poległych w katastrofie pod Smoleńskiem,……, –
i daj im wieczną radość w Twoim królestwie.

 

Panie Jezu Chryste, Ty umierając na krzyżu dla naszego zbawienia sprawiłeś, że krzyż Twój stał się dla nas i dla całego świata najwymowniejszym znakiem miłości i dobra, oraz źródłem wszelkich błogosławieństw i przyczyną wszelkich łask, przyjmij nasze gorące prośby i pozwól nam zrozumieć jak wielkim darem jest dla nas Twój krzyż i jaką winniśmy mu cześć. Który żyjesz i królujesz
na wieki wieków. Amen.

 

Modlitwa przed błogosławieństwem:
/odmówiona jako „Modlitwa nad ludem”/

K. Pan z wami.
W. l z duchem twoim.

K. Pochylcie głowy.

Wszechmogący Boże, prosimy: niech Twoi wierni zawsze z należną czcią otaczają krzyż, jako znak zbawienia świata i swojego zbawienia. Niech będzie on dla nich znakiem miłości i jedności z Tobą i z wszystkimi braćmi. Niech oddając mu cześć dostępują owoców Odkupienia, które Jezus Chrystus wysłużył nam swoją męką. Niech u stóp krzyża umierają dla grzechu, jego mocą przezwyciężają pychę, znajdują siłę w słabości.
W ucisku niech z krzyża czerpią pociechę, w niebezpieczeństwie szukają
w nim ratunku. Wspierani mocą krzyża, niech szczęśliwie przechodzą drogami świata, aż Ty, Ojcze, przyjmiesz ich na wieki do swojego domu
w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego.

W. Amen.

K. Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty.

W. Amen.

(źródło: http://www.archidiecezja.warszawa.pl/homepage/aktualnosci_nowosci/?a=4524)

 

Podziel się z innymi:

NABOŻEŃSTWA EKSPIACYJNE ZA ZNIEWAGI KRZYŻA CHRYSTUSOWEGO

26 września

NABOŻEŃSTWA EKSPIACYJNE W PARAFIACH ARCHIDIECEZJI WARSZAWSKIEJ

List księdza Arcybiskupa Kazimierza Nycza na Niedzielę 26 września

 

Warszawa, 13.09.2010 r.

 

 

 

 

 

 

         Nr 4056/Abp/2010

 

         Drodzy Bracia i Siostry,

 

         Przez cały kraj przetoczyła się dyskusja na temat obecności krzyża
w przestrzeni publicznej. Od początku istnienia naszej państwowości był on obecny nie tylko w naszym krajobrazie, ale i w sercach wielu ludzi, dla których stał się życiowym drogowskazem. Krzyż, który w starożytności przed- chrześcijańskiej był znakiem haniebnej śmierci i poniżenia, stał się dzięki ofierze zbawczej Chrystusa powszechnym znakiem miłości Boga do człowieka, stał się znakiem zwycięstwa miłości nad nienawiścią, życia nad śmiercią. Tak jak na drzewie śmierć wzięła swój początek, tak na drzewie krzyża śmierć została pokonana (por. Prefacja o Krzyżu). Krzyż stał się więc tronem chwały
i zwycięstwa, którego pełnia objawi się w zmartwychwstaniu. Świadomi tego znaczenia ojcowie nasi stawiali go na rozstaju dróg, by w ten sposób przypominał, że to właściwa droga do nieba. Stawiali ten znak na grobach jako znak nadziei na zmartwychwstanie. Krzyżem wyróżniali tych, którzy gotowi byli ofiarować swoje życie za prawdę, wolność, Ojczyznę i drugiego człowieka.

         Krzyża nie można odłączyć od chrześcijaństwa. W życiu każdego człowieka obecny jest krzyż, czy to nam się podoba, czy nie. Przyjęty z wiarą może być dla każdego źródłem mocy i mądrości Bożej. Pan Jezus powiedział: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (por. Mt 16,24-26). Święty Paweł, wielki mistyk i nauczyciel zachęca nas do odczytywania mądrości krzyża, to znaczy odczytywanie ciągle na nowo Bożego planu zbawienia dla siebie oraz dla świata. Mądrość ta polega między innymi na podporządkowaniu Bogu swojej woli. Mądrość krzyża, to uczciwe podejmowanie i wypełnianie obowiązków małżeńskich, rodzinnych, zawodowych, społecznych
i politycznych.

         Chcemy w dniu dzisiejszym dokonać aktu wywyższenia krzyża Chrystusowego w naszych sercach, chcemy również przeprosić za wszystkie akty profanacji dokonanej wobec tego znaku ofiarnej miłości. Chcemy przeprosić za egoizm i niechęć a nawet nienawiść do innych. Chcemy również, by ten znak był znakiem pojednania i pokoju. Potrzebujemy dzisiaj odczytania na nowo krzyża jako znaku łączenia Boga z człowiekiem, człowieka z drugim człowiekiem, nieba z ziemią. Potrzebujemy dziś ludzi żyjących mądrością krzyża, którzy będą umieli postawić dobro wspólne ponad swoimi egoistycznymi racjami, którzy odnowią nasze życie rodzinne, społeczne
i polityczne. Niech to nabożeństwo będzie okazją do wejścia na ewangeliczną drogę naśladowania Chrystusa.

         Wszystkim, którzy zechcą włączyć się w nurt modlitwy ekspiacyjnej,
z serca błogosławię

 

 

 

                                                                           † Kazimierz Nycz

                                                                Arcybiskup Metropolita Warszawski

 

 

 List do odczytania na wszystkich Mszach świętych w dniu 26 września 2010 roku

(źródło: http://www.archidiecezja.warszawa.pl/homepage/aktualnosci_nowosci/?a=4524)

Podziel się z innymi: