KOBIETA W KOŚCIELE

Czytanie 1 Kor 15, 12-20

Psalm Ps 17, 1.6-8.15

 

Ewangelia Łk 8, 1-3

Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.


 

Dzisiejsza Ewangelia skłania do podjęcia choćby krótkiej refleksji nad rolą i miejscem kobiety w Kościele.

Jest ona – rola i miejsce – często umniejszana czy sprowadzana do pewnych krzywdzących dla kobiet stereotypów. Takie stereotypowe czy lękowe postrzeganie kobiet nie tylko nie ułatwia ale często uniemożliwia wręcz rozpoznanie przez kobiety swojego szczególnego powołania, misji w Kościele, pamiętania o godności jaką nieustanie mają w oczach Boga.

Kobiety wcale nie dążą do święceń kapłańskich czy też nie marzą o sięganiu po władzę w Kościele. Te nieliczne wyjątki o jakich czasami głośno to te które z różnych powodów nie odczytały ani swojej tożsamości jako kobiety ani swojego rzeczywistego powołania w Kościele, zgodnego z Bożym zamysłem.

 

Kiedy przyglądamy się sylwetkom świętych kobiet w tym kobiet Doktorów Kościoła jasno widać, że władza w Kościele była ostatnią rzeczą na którą zwracały uwagę. One zawsze pytały o Boga, o Chrystusa. Ich pisma jak św. Katarzyny ze Sieny, św. Teresy od Dzieciątka Jezus czy św. Teresy Wielkiej są pelne opisów niepokoju o Boga, niepokoju o więź z Nim. One pytają o Niego, a On pyta o nie i w tych rozmowach wydaje się nie być końca. Kobiety mają w sobie jakąś specjalną zdolność i specjalną wrażliwość do stawiania takich pytań (oczywiście mężczyźni też takie pytania stawiają).

Ojciec Wojciech Giertych OP twierdzi, że kobiecie z natury rzeczy, łatwiej dostrzec Boga, łatwiej Go usłyszeć,  bo tak została stworzona. Pisze on:

„Spróbujmy wniknąć głebiej w intncje Stwórcy. W Księdze Rodzaju stworzenie kobiety jest opisane jako późniejsze wobec stworzenia Adama. Pan Bóg zobaczył, ze Adam był samotny. Stworzył więc Ewę, aby przełamała tę samotność, w głębokim sensie, również duchowym. Ewa ma mu pokazać, jak blisko jest Pan Bóg. Dlatego można powiedzieć, że kobieta ma pewną misję duchową wobec mężczyzny – ma go obudzić na miłość. (…) Kobieta została tak stworzona (psychicznie, duchowo), że jest bardziej wrażliwa na poruszenia Ducha Świętego, na wezwania do miłości, do ofiarności. Chyba jest bardziej cierpliwa. Umie też znieść cierpienie związane z oczekiwaniem. Potrafi czekać. Wie że dojrzewanie przebiega powoli. Nie będzie na siłę przyspieszać poszczególnych etapów. Mężczyzna chce widzieć sukces od razu, chce efektów natychmiast. Kobieta uczy go: poczekaj, nie śpiesz się, dziecko musi dojrzeć, musi się rozwinąć. I miłość Boża w twoim sercu także musi się rozwinąć. Kobieta jest bardziej wrażliwa na przekazywanie życia, zarówno biologicznego jak i duchowego, które jest byciem z Bogiem. Bóg objawił się nam jako Ojciec, ale ukazał naturę ojcostwa, które jest czułe, delikatne miłosierne. Żeby mężczyzna nauczył się takiej czułej i delikatnej miłości, potrzebuje kobiety, która ławtiej uchwyci to swoim intuicyjnym umysłem. To kobieta uczy mężczyznę, jak stać się ojcem w wymiarze duchowym. Jest wiele prawdy w obserwacji, że kobiecie łatwiej przychodzi dawanie siebie za darmo. Dlatego ważna posługa kobiety w stosunku do mężczyzny polega na obudzeniu w nim zdolnosci do dawania darmo. Kobieta jest bilogicznie lepiej do tego przzygotowana. Oczekując narodzenia dziecka, ona już z nim rozmawia, a przede wszystkim cały czas daje dziecku siebie. Można nawet powiedzieć, że zwraca się do dziecka ze słwoami „bierz i jedz, bierz i pij, to jest ciało moje, to jest krew moja”. W strukturze cielesnej i duchowej kobiety jest pewien wymiar eucharystyczny. Można powiedzieć, że w pewnym sensie Kościół ma naturę bardziej kobiecą niż męską. Po łacinie Kościół – ecclesia jest rzezcownikiem rodzaju zeńskiego. Istotą Kościoła jest trwanie wobec tajemnicy. Przyjmowanie łaski i przekazywanie jej przez miłość. Dlatego Jan Paweł II pisał, że Kościół jest bardziej Maryjny niż Piotrowy. Bo bliższe tajemnicy Kościołą jest trwanie, czasem ciche, nienarzucajace się, ukryte, kontemplacyjne, jak Maryja w pierwotnym Kościele. To właśnie potrafi kobieta. Umie zgodzić się na to że dzieje się coś, czego pojąć nie można. Dlatego władza w Kościele cała jego struktura administracyjna ma funkcję służebną w stosunku do zycia duchowego.”

 

W historii Kościoła łatwo dostrzec, że za każdym jego duchowym sukcesem stały kobiety. To one wspierały i inspirowały mężczyzn podejmujacych wysiłek zmiany. Tak było ze św. Franciszkiem, św. Dominikiem czy św. Janem od Krzyża. Kobiety działaly też samodzielnie. Święta Katarzyna ze Sieny odegrała ogromny wpływ na papieżu. 

 

Mężczyźni często myślą o Bogu teoretycznie, budują definicje. Kobiety wiedzą od zawsze, że jest Miłoscią, ze jest czuły, że można go dotknąć, że jest zawsze obecny. To one nieustannie o tym przypominają, to jest ich niezaprzeczalny i jedyny w swoim rodzaju wkład w Kościół.

 

Pomimo to wszystko odnosi się czasem wrażenie, jakby Kościół obawiał się kobiet. Nie tylko dawno temu, ale i dziś. Niektórzy Kapłani obawiają się, ze kobiety chciałyby o czymś w Kosciele decydować. Obawiają się też kobiecej emocjonalności. Zagubiła się gdzieś komplementarność kobiety i mężczyzny. Kobieta przestała budzić mężczyznę na Boga i już nie czuwa nad rozwojem jego miłosci ku Niemu. Mężczyzna zaś nie rozumie dylematów kobiety. Skupia się na walce i dominacji, które są sposobem działania we współczesnym nam świecie, a kobieta, niestety coraz częściej temu ulega, nasladuje mężczyznę, włacza się do gonitwy, a czasem nawet wyprzedza. 

Gdyby budziła w mężczyźnie intujcję, gdyby uczyła go swojego widzenia Boga, on z czasem pomógłby jej oddzielić prawdziwą wiarę od emocji. Jej intucja i jego logika wspólnie pracowałaby nad przemianą świata.

 

Sięgnęłam dzis ponownie do lektury Listu Apostolskiego Sługi Bożego Jana Pawła II z 1988 roku o godnosci kobiet Mulieris dignitatem. Jan Paweł II podkreślił w nim antropologiczną, społeczną i duchową godność ko
biety. Zwrócił uwagę na szczególność spotkań Jezusa z kobietami w Ewangelii, na ich rozmowy, w których odkrywa On przed nimi, wielorakie tajemnice swego Bóstwa. Kobiety z Ewangelii mają inne niż uczniowie drogi powołania i inną rolę do spełnienia według Bozego zamysłu. Nie mniej są one ważnymi świadkami życia, męki i zmartwychwstania Jezusa.

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego zatwierdzony w 1983 roku przez Jana Pawła II zrównał prawa i obowiązki świeckich kobiet i mężczyzn w Kościele. Dzieki temu kobiety mogą pełnić wiele funkcji, które przez lata, były dla nich niedostępne.

Nie chodzi jednak o funkcje. Problem dotyczy bycia kobiety dziś w Kościele, w naszych parafiach, w grupach i wspólnotach modlitewnych, w pomocy odnalezienia przez nią  jej duchowych charyzmatów, którymi ma ona w niepowtarzalny sposób służyć swoim najbliższym, wspólnocie, Kościołowi.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

17 września 1939

 

17 września 1939 roku

O wydarzeniach 17 września 39 roku opowiadała mi ściszonym głosem moja mama. Urodziła się i mieszkała w Białymstoku, we wrześniu 1939 roku, przeżyła i niemiecką i początek bolszewickiej okupacji. Sama miała wtedy ledwo 14 lat.

W Katyniu zginęli ojcowie kilkorga  jej kolegów i przyjaciółek. 

Sama za zgodą swojego taty zesłańca syberyjskiego, działała w ostatnich latach wojny i po wojnie w białostockim AK ps. Czarna.

Wiedziałam, że w szkole ani przy obcych nie wolno mi mówić, że  cokolwiek wiem o 17 września. Moja prawdomówna natura cała się skręcała i wyrywała, żeby na lekcjach historii w szkole podstawowej czy średniej, gdy omawiane były początki II wojny światowej, a potem wychwalono zasługi ZSRR, głośno protestować.

Tym bardziej nie można było wspominać o Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie. Za głośne mówienie słowa Katyń można było w najlepszym razie skończyć w więzieniu.

Dziękuję moim rodzicom, którzy zaryzykowali i przekazali dziecku wiele informacji i własnych traumatycznych doświadczeń o tamtych czasach. Mój rodzony brat, dowiedzial się o 17 września i o Katyniu znacznie później. A o tym, że mama była w AK, jaki miała pseudonim, o jej pobycie w piwnicach aresztu  białostockiego UB, gdzie niemal straciła życie dowiedział się już po jej śmierci w 1999 r. Nie był zadowolony, że nie dopuszczono go do rodzinnych tajemnic, ale zgodził się, że przy jego uwielbieniu dla gadania o wszystkim i o niczym, była to wyjątkowo rozsądna decyzja.

Mocno zapadły mi w serce i pamięć słowa rodziców, że ponieważ Rosjanie i Niemcy, wyniszczyli elitę narodu Polskiego, ważne jest, aby  wartości jak honor, Ojczyzna, wiara, wiedza, patriotyzm, prawda, historia narodu i państwa, uczciwość, rzetelność, umiłowanie wolności, odwaga, które szczególnie cechowały tych, którzy zostali wymordowani, przeszły w nowe, młode pokolenie, które nie może czerpać z żyjących wzorców, ale może czerpać z niedawnej historii, tej niezakłamanej, przekazywanej ustnie czy w powielaczowych zeszytach. Rodzice mawiali, może ty nie dożyjesz, ale twoje dzieci lub wnuki urodzą się juz w naprawdę wolnej Polsce. To dla niej, dla przyszłej wolnej Polski, dla nich – przyszłych pokoleń, teraz trzeba się trudzić, uczyć, uczciwie pracować, żeby potem człowiek nie miał sobie nic do wyrzucenia.

Moje, nasze pokolenie, powinno przekazywać tę wiedzę i wartości otwarcie, tym bardziej, że grono naocznych świadków tamtych dni staje się z dnia na dzień, z roku na rok, coraz mniejsze.

To od młodych Polaków, będzie zależało, czy doprowadzą do przedstawienia pełnej prawdy o Katyniu, Miednoje, Bykowcu i zapewne innych miejscach kaźni, od nich będzie zależało, czy w międzynarodowej świadomosci zbrodnie te zostaną zapisane jako zbrodnie ludobójstwa. 

Po duchową pomoc, w tych działaniach ale i w przebaczeniu, bo przyszłości nie można budować na nienawiści,  można zwrócić się do Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Różańca z Kozielska. Jej cudowny wizerunek znajduje się  w Narodowym Sanktuarium św. Andrzeja Boboli. 

 

 

MATKO BOLESNA I ZWYCIĘSKA

    

Byłaś z nimi do końca?

 

Gdzie ich żegnałaś?

 

W lasach, na polach, na morzu?

 

Ty znasz tajemnicę tę ukrywaną przed światem,

 

A czy widziałaś też tych, którzy strzelali, wykonując

 

barbarzyński rozkaz?

 

Czy ich widziałaś?

 

I przebaczyłaś im wszystkim?

 

Nie mogłaś inaczej.

 

Pamiętałaś przecież słowa Twojego Syna: „Ojcze odpuść im

 

bo nie wiedzą co czynią”.

 

I nam pomóż przebaczyć. Amen.

  

Podziel się z innymi:

Kilka myśli św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego

Wyjątki z pism Świętego

Abp Zygmunta Szczęsnego Felińskiego

 

„Mój punkt widzenia – to wiara, chciałbym, żeby wszystko, co mnie czaruje i zachwyca, miało w niej swój początek” (1843).

 

„Kościół, to największy skarb mój, to cel życia mojego, to jedyne kochanie moje na ziemi” (1855).

 

„Polakiem jestem i Polakiem pragnę umrzeć, ponieważ to mi nakazują prawa boskie i ludzkie. Uważam nasz język, nasze obyczaje narodowe, naszą historię za drogocenną spuściznę naszych przodków, którą z nabożeństwem powinniśmy przechowywać dla potomności, wzbogaciwszy majątek narodowy naszą własną pracą. Razem z wami szczycę się naszymi starymi polskimi cnotami, szlachetnością synów Polski, ich poświęceniem, odwagą i miłością Ojczyzny” (1862).

 

„Strzeżcie praw Kościoła świętego, pilnujcie gorliwie tej świętej wiary naszej; przeciwnościami nie zrażajcie się. (…) Jeżeliby was kto namawiał do takiego czynu, którego popełnić się nie godzi bez uchybienia prawom Bożym i prawom Kościoła, odpowiadajcie każdy: Non possumus. (…) Kochajcie się wzajem, żyjcie w jedności i miłości, wspomagajcie się w modlitwie i pracy, módlcie się jedni za drugich” (1863).

 

„O, czcijcie Maryję, strójcie Jej ołtarze w sercach waszych kwiatami niewinności, cnoty lub przynajmniej łzami pokuty, nawrócenia i szczerej poprawy (…) O, dałby Bóg Wszechmogący, aby wam wszystkim, bez wyjątku, Królowa nasza była gwiazdą i przewodniczką do cnotliwego życia, wzajemnej miłości, zgody i pokoju” (1863).

 

„Pamiętajcie, że męka i śmierć trwają trzy dni tylko, a Zmartwychwstanie trwa na wieki” (1879).

 

„Niech pokój Boży, łaska Jego i błogosławieństwo towarzyszą wam zawsze i wszędzie” (1890).

Podziel się z innymi:

Święty Zygmunt Szczęsny Feliński

ŚWIĘTY ZYGMUNT SZCZĘSNY FELIŃSKI, BISKUP

17 września

 

 

Święty Zygmunt Szczęsny Feliński

Zygmunt Szczęsny urodził się w 1822 r. w Wojutynie na Wołyniu. Wychowany został w atmosferze religijnej i patriotycznej, od najmłodszych lat był czcicielem Matki Bożej. Skończył studia w Moskwie i Paryżu. Wstąpił do seminarium duchownego i w 1855 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Petersburgu. Został ojcem duchownym w tamtejszym seminarium. Uważnie przyglądał się sytuacji w Rosji i losom Polaków, zwłaszcza opuszczonych dzieci i starców. Bolał nad zamknięciem nowicjatów zakonnych – jedną z form carskich represji wobec Kościoła katolickiego.

W 1857 r. założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, któremu zlecił opiekę nad dziećmi oraz ludźmi chorymi i starymi. W 1862 r. papież Pius XII mianował go arcybiskupem metropolitą warszawskim. Piastując ten urząd przyczynił się do wyraźnego odrodzenia duchowego dawnej stolicy Polski. Zreformował seminarium i Akademię Duchowną w Warszawie, założył schronisko dla biednych dzieci i upowszechnił nabożeństwo majowe ku czci Najświętszej Maryi Panny.

 
W 1864 r., po niespełna półtorarocznej posłudze arcybiskupiej, został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji za to, że w marcu 1863 r. napisał list do cara Aleksandra II w obronie Kościoła i narodu. Również na wygnaniu, w Jarosławiu nad Wołgą, dawał przykład głębokiej wiary. Po 20 latach zwolniono go, jednakże otrzymał zakaz powrotu na teren swojej archidiecezji. Zamieszkał w Dźwiniaczce, gdzie mimo podeszłego wieku i wyczerpania wygnaniem podjął pracę wśród ludzi. Założonemu przez siebie Zgromadzeniu powierzył m.in. zadanie organizowania szkół dla wiejskich dzieci.
Zmarł w pałacu arcybiskupim w Krakowie 17 września 1895 r. Jego pogrzeb na Wawelu stał się okazją do manifestacji patriotycznych.

 Proces informacyjny przed beatyfikacją abp. Felińskiego otworzył kard. Stefan Wyszyński w 1965 r., zaś zamknięcia dokonał w 1984 r. kard. Józef Glemp. W 1988 roku Kongregacja ds. Kanonizacji ogłosiła ważność procesu. Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński został beatyfikowany 18 sierpnia 2002 r. przez Jana Pawła II podczas odprawianej przez niego Mszy świętej na krakowskich Błoniach. Ojciec Święty powiedział wówczas o nim m.in.:

Błogosławiony Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy w trudnym czasie niewoli narodowej, wytrwale wzywał do ofiarności na rzecz ubogich, do otwierania instytucji wychowawczych i zakładów dobroczynnych. Sam założył sierociniec i szkołę i sprowadził do stolicy Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Po upadku powstania styczniowego, wiedziony miłosierdziem wobec braci, otwarcie wystąpił w obronie prześladowanych. Ceną za tę wierność miłości było zesłanie w głąb Rosji, które trwało dwadzieścia lat. Również tam pamiętał o ludziach biednych i zagubionych, okazując im wielką miłość, cierpliwość i wyrozumiałość. Napisano o nim, że „w czasie swego wygnania, w ucisku wszechstronnym, w ubóstwie modlitwy, trzymał się tylko ciągle u stóp krzyża i oddawał się miłosierdziu Bożemu”.

Kanonizacji Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w październiku 2009 r. dokonał papież Benedykt XVI. Ciało świętego spoczywa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

 

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)


Podziel się z innymi:

Św. Robert Bellarmin

Święty Robert Bellarmin, biskup i doktor Kościoła

17 września

 

Święty Robert Bellarmin

Robert Franciszek Romulus urodził się 4 października 1542 r. w możnej rodzinie w Montepulciano (Toskania). Jego matka była siostrą papieża Marcelego II (+ 1555). Kiedy Robert miał 15 lat, w jego mieście jezuici otwierali szkołę. Robert był jednym z pierwszych jej alumnów. Po jej ukończeniu, mimo początkowego sprzeciwu ojca, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w 1560 r. Po chlubnym ukończeniu studiów filozoficznych w Kolegium Rzymskim (1560-1563), studiował dalej we Florencji (1564-1567) i w Mondovi (1564-1567). Następnie przełożeni wysłali go na studia teologiczne do Padwy, a potem do Lowanium (w Belgii). Po ich ukończeniu otrzymał święcenia kapłańskie w roku 1570, gdy miał 28 lat. Na uniwersytecie w Lowanium z ucznia został nauczycielem. Pełnił równocześnie przy tamtejszym kolegium funkcję prefekta studiów i dyrektora duchowego. Toczono tam wówczas zażarte dyskusje na temat prawd wiary, atakowanych przez protestantów. Bellarmin brał w nich żywy udział. W tych okolicznościach powstał osobliwy styl jego przemówień i pism o zabarwieniu wybitnie apologetycznym. Tam też powstały pierwsze drukowane pisma Roberta: Wykaz heretyków (Index Haereticorum), Konkluzje o Sakramentach i O pisarzach kościelnych.
Sława Roberta Bellarmina była tak wielka, że na żądanie papieża Grzegorza XIII przełożeni po 7 latach (1570-1576) przenieśli go do Rzymu. W Kolegium Rzymskim objął wykłady na te same tematy. Ich owocem było czołowe dzieło Roberta, które zyskało mu największą sławę: Kontrowersje. Ukazały się one drukiem w latach 1586-1593 w trzech tomach. Autor cytuje w nim ponad 259 autorów katolickich i 59 niekatolickich. Była to pierwsza summa nauki katolickiej, sformułowana według nowych potrzeb. W ciągu 30 lat ukazało się w różnych językach 20 jej wydań. Dla wykończenia tak potężnego dzieła przełożeni zwolnili Roberta z obowiązków wykładania, pozostawiając mu jedynie opiekę duchową nad studentami jezuickimi w Kolegium Rzymskim. W roku 1592 Bellarmin został mianowany rektorem tego kolegium.
Skromny, ascetyczny, budził podziw swą wiedzą. Jego prace polemizujące z protestantami spowodowały powstanie katedr antybellarminowskich. W roku 1594 został wybrany na przełożonego prowincji neapolitańskiej. Rządził nią jednak tylko trzy lata (1594-1597), bowiem papież Klemens VIII wezwał go do Rzymu na swojego doradcę i na egzaminatora biskupów. Papież zlecił mu tak wiele zajęć, że kurialiści byli zdziwieni, jak może im podołać. Był tytanem pracy. Zasłużył sobie na żartobliwy przydomek „tragarza kurii rzymskiej”. W tym samym czasie, w roku 1597, wydał Katechizm, który w krótkim czasie ukazał się w 56 językach i doczekał się ponad 400 wydań drukiem.

Święty Robert Bellarmin W nagrodę za tak wielkie zasługi dla Kościoła papież Klemens VIII w roku 1599 mianował Bellarmina kardynałem. Robert zrobił wówczas następujące postanowienia: nie gromadzić majątku, nie wspierać krewnych, ale ubogich, być zawsze zakonnikiem. Pozostał tym założeniom wierny do śmierci. Dlatego też nie przyjął wysokiej pensji, ofiarowanej mu przez króla Hiszpanii, Filipa III. Bellarmin umiał przeciwstawić się nawet papieżowi, gdy widział, że tego wymaga chwała Boża. Napisał rozprawkę O głównym obowiązku papieża, w której wylicza 7 źródeł nadużyć. Ta prostolinijność nie wszystkim się podobała. Dlatego zaproponowano Bellarminowi biskupstwo w Kapui. Robert chętnie przyjął propozycję i w 1602 roku objął diecezję po przyjęciu sakry biskupiej.
Jako biskup Kapui Bellarmin okazał nie tylko gorliwość duszpasterza, ale także niezwykły talent administratora
. Za program obrał sobie pracę nad klerem, opiekę nad ubogimi i liturgię. W ciągu trzech lat odbył trzy razy wizytacje całej diecezji i zwołał trzy synody. Przemawiał we wszystkie niedziele i święta. Swojemu duchowieństwu starał się być wzorem także jako sługa Boży. Ulubioną jego lekturą były żywoty świętych biskupów, z których pragnął czerpać wzory. W tym też czasie wydał drukiem Wyjaśnienie symbolu dla proboszczów, by mogli mieć materiał do swoich kazań.
Po śmierci papieża Klemensa VIII w czasie konklawe otrzymał pewną liczbę głosów. Pisał, że omalże nie został wybrany na papieża. Nowy papież Paweł V natychmiast odwołał Bellarmina z Kapui do Rzymu, gdzie uczynił go członkiem wielu kongregacji rzymskich. Powierzył mu też egzaminowanie biskupów. W tym czasie Bellarmin napisał trzy rozprawy i wydał je drukiem: W obronie papieża przeciwko Pawłowi Sarpi; Protest do króla Anglii, który zakazywał misjonarzom katolickim składać przysięgę na wierność papieżowi; wreszcie O władzy papieskiej przeciwko Wilhelmowi Bardayowi, który z punktu widzenia gallikańskiego tę władzę znacznie ograniczał.
Najwięcej zarzutów czyniono Bellarminowi za potępienie Galileusza. Jako członek Kongregacji Świętego Oficjum uważał w sumieniu za swój obowiązek wraz z całym zespołem 11 kardynałów potępić polemiczne wnioski, jakie Galileusz wyciągnął z dzieła Mikołaja Kopernika do walki z Kościołem. W latach 1615-1621 Bellarmin przewodniczył komisji, ustanowionej przez papieża dla zrewidowania tekstu greckiego Nowego Testamentu. Wydał również drukiem komentarze do Psalmów (1611). Pod koniec życia wydał jeszcze: O wzdychaniu gołębicy (1615) i O sztuce dobrego umierania (1620). Nadto pozostawił po sobie ogromną korespondencję.
W roku 1621 jako 79-letni starzec po raz drugi wziął udział w konklawe, na którym wybrano papieżem Grzegorza XV. Czując, że opada już z sił, prosił nowego papieża, aby mu pozwolił opuścić swój dwór i wrócić do klasztoru. Zamieszkał w domu nowicjatu przy kościele św. Andrzeja Apostoła. Niebawem śmiertelnie zachorował. Umierającego odwiedził osobiście papież. Kardynał Bellarmin zmarł 17 września 1621 r. Jego proces beatyfikacyjny trwał długo. Dopiero Pius XI dokonał jego beatyfikacji w roku 1923. Tenże papież niebawem wyniósł bł. Roberta Bellarmina do chwały świętych (1930). W roku 1931 ogłosił go także doktorem Kościoła. Relikwie św. Roberta znajdują się w kościele św. Ignacego w Rzymie. Jest patronem kanonistów.

W ikonografii św. Robert przedstawiany jest jako kardynał, w mantolecie i birecie.

 
Podziel się z innymi: