AKT POŚWIĘCENIA SIĘ BOLESNEMU NIEPOKALANEMU SERCU MARYI

  

AKT POŚWIĘCENIA SIĘ BOLESNEMU NIEPOKALANEMU SERCU MARYI

 

Matko nasza, błagamy Cię przez zasługi Twego Bolesnego Serca, uproś nam i naszym braciom łaskę zawierzenia Bogu i oddania się Mu przez zjednoczenie z Nim serc naszych, przez doskonałą uległość Jego woli i wierność Jego Prawu.

Ukazuj nam twoje serce przebite mieczem grzechów naszych. Wzbudzaj w nas odrazę do zła. Dopomóż nam żyć w duchu wynagrodzenia za nasze grzechy.

Bolesne, Niepokalane Serce Maryi, poświęcam Ci siebie, powierzam Twej macierzyńskiej trosce nasze rodziny, młodzież, chorych i cierpiących oraz dusze Bogu poświęcone.

Weź wszystkei moje sprawy w Twoje ręce i uświęcaj je, aby ofiarowane przez Twoje Serce mogły być miłe Twemu Synowi. Dopomóż mi usunąć w moim postępowaniu wszystko, co nie podoba się Bogu i nie zmierza ku Jego chwale.

Amen.

 

Podziel się z innymi:

BOLEŚĆ NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY TRWA

Wspomnienie obowiązkowe Najświętszej Maryi Panny Bolesnej

 

Kolekta

Boże, Ty sprawiłeś, że obok Twojego Syna wywyższonego na krzyżu stała współcierpiąca Matka, daj, aby Twój Kościół uczestniczył razem z Maryją w męce Chrystusa  i zasłużył na udział w Jego zmartwychwstaniu. Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Hbr 5, 7-9

Psalm Ps 31, 2-6. 15-16.20

 

Ewangelia J 19, 25-27

Obok krzyża Chrystusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

 

albo

 

Ewangelia Łk 2, 33-35

Po przedstawieniu Jezusa w świątyni Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.

Symeon zaś błogosławich Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

 

Testament Jezusa, skierowany do każdego kto chce słuchać.

 

…..to syn twój….

 

……to matka twoja….

 

………od tej chwili uczeń wziął ją do siebie.

 

Co oznacza wziąć kogoś do siebie, bez długich zastanowień, bez analiz, czekania na bardziej sprzyjające okoliczności.

 

Podejmując różne decyzje, zastanawiamy się co się nam opłaca, a co nie opłaca. Dla wielu projektów opracowujemy skomplikowane analizy. Zapewne św. Jan Apostoł takiej analizy nie robił, wielu z nas jednak zastanawia się czy warto zaprosić Maryję do swojego życia. Warto, warto opierać się na tych którzy zdali w tym życiu najtrudniejsze egzaminy, którzy wiedzą i rozumieją jak to jest, kiedy świat rozpada się pod stopami, którzy niewiele mówią, ale wiedzą jak pomóc wytrwać stojąc w tym miejscu, i w tych okolicznościach, w których Bóg nas stawia.

 

 Poczynając od XIV w. coraz częściej w pobożności chrześcijańskiej  pojawia się motyw siedmiu boleści Maryi.

 

Są nimi:

1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)

2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)

3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)

4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej

5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)

6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42).

 

 Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) jako Piętę, czyli Maryję z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś czy też serce.

 

Zatrzymujemy się dzisiaj przy Tej, która z woli naszego Pana jest naszą Matką w porządku duchowym. Ból Jej serca nie mija. W  niektórych objawieniach uznanych przez Kościół Katolicki Maryja płacze, wskazuje na swoje cierpiące serce z powodu ludzkich grzechów, obrażających Pana Boga. Wzywa i prosi nas o nawrócenie. Interwencja Maryi odnosi się do człowieka, aby przestał grzeszyć, co zresztą jest zawsze aktualizacją orędzia Objawienia (Mt 7,13-27; Łk 13,1-9)

 

Czasem myślę, że wielokrotnie nasze zachowania, słowa, zamysły serca są jakby ósmą boleścią jaką wciąż nieustannie przeżywa nasza Matka.

Dotyczy to wielu naszych postaw moralnych, etycznych, społecznych. Naszych przywar i wad z którymi nie chcemy, lub nie mamy czasu i cierpliwości walczyć. Naszych działań na pokaz, obłudy i kłamstwa w życiu rodzinnym, zawodowym, szkolnym. Naszego braku wytrwałości w dobrym, zaniedbań i zaniechań.

 

Jak małe dzieci, które chciałby żyć bez pomocy i opieki rodziców w swoim świecie zabaw i ustalanych przez nie praw, do czasu gdy bez tej opieki rodziców nie dadzą sobie w życiu rady, odrzucamy zasady Boże, które przeszkadzają nam w naszej zabawie. Wykluczamy Boga i Jego zasady z naszego życia i stanowionego prawa, jako niedzisiejsze, niedemokratyczne. Gdy jednak pojawiają się katastrofy, tragedie to właśnie ci, którzy Boga negują – pierwsi wołają, jak On może na to pozwalać… Jesteśmy jak  małe dzieci…….. zadające nieustannie ósmą boleść Maryi.

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

SEKWENCJA STABAT MATER

Sekwencja Stabat Mater

Bolejąca Matka stała
U stóp krzyża, we łzach cała,
Kiedy na nim zawisł Syn

A w Jej pełnym jęku duszy
Od męczarni i katuszy
Tkwił miecz ostry naszych win.

Jakże smutna i strapiona
Była ta Błogosławiona,
Z której się narodził Bóg!

Jak cierpiała i bolała.
Jakże drżała, gdy widziała
Dziecię swe wśród śmierci trwóg.

Któryż człowiek nie zapłacze,
Widząc męki i rozpacze Matki
Bożej w żalu tym?

Któż od smutku się powstrzyma,
Mając Matkę przed oczyma,
Która cierpi z Synem swym?

Widzi, jak za ludzkie winy
Znosi męki Syn jedyny,
Jezus, jak Go smaga bat.

Widzi, jak samotnie kona
Owoc Jej czystego łona,
Dając życie za ten świat.

Matko, coś miłości zdrojem.
Przejmij mnie cierpieniem swoim,
Abym boleć z Tobą mógł.

Niechaj serce moje pała,
By radością mą się stała
Miłość, którą Chrystus Bóg.

Matko święta, srogie rany,
Które zniósł Ukrzyżowany,
Wyryj mocno w duszy mej.

Mękę Syna rodzonego,
Co dla dobra cierpiał mego,
Ze mną się podzielić chciej.

Pragnę płakać w Twym pobliżu,
Cierpiąc z Tym, co zmarł na krzyżu,
Po mojego życia kres.

Chcę pod krzyżem stać przy Tobie,
Z Tobą łączyć się w żałobie
I wylewać zdroje łez.

Panno czysta nad pannami,
Niechaj dobroć Twoja da mi
Płakać z żalu z Tobą współ.

Bym z Chrystusem konał razem,
Męki Jego był obrazem.
Rany Jego w sobie czuł.

Niech mnie do krwi rani zgraja,
Niech mnie męki krzyż upaja
I Twojego Syna krew.

W ogniu, Panno, niech nie płonę,
Więc mnie w swoją weź obronę,
Gdy nadejdzie sądu gniew.

Gdy kres dni przede mną stanie,
Przez Twą Matkę dojść mi, Panie,
Do zwycięstwa palmy daj.

Kiedy umrze moje ciało,
Niechaj duszę mą z swą chwałą
Czeka Twój wieczysty raj. Amen.

Podziel się z innymi:

NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA BOLESNA

NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA BOLESNA

15 września

 

 

„Oto Ten przeznaczony jest na upadek… A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34a. 35).

Maryja siedmiokrotnie przebita mieczem boleści Tymi słowami prorok Symeon zapowiedział Maryi, podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, cierpienie. Maryja, jako najpokorniejsza i najwierniejsza Służebnica Pańska, miała szczególny udział w dziele zbawczym Chrystusa, wiodącym przez krzyż.

Przez wiele stuleci Kościół obchodził dwa święta dla uczczenia cierpień Najświętszej Maryi Panny: w piątek przed Niedzielą Palmową – Matki Bożej Bolesnej i 15 września – Siedmiu Boleści Maryi. Pierwsze święto wprowadzono najpierw w Niemczech w roku 1423 w diecezji kolońskiej i nazywano je „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich husyci”. Początkowo obchodzono je w piątek po trzeciej niedzieli wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową.
Drugie święto ma nieco inny charakter. Czci Bożą Matkę jako Bolesną i Królową Męczenników nie tyle w aspekcie chrystologicznym, co historycznym, przypominając ważniejsze etapy i sceny dramatu Maryi i Jej cierpień. Zaczęli to święto wprowadzać serwici. Od roku 1667 zaczęło się rozszerzać na niektóre diecezje. Pius VII w roku 1814 rozszerzył je na cały Kościół, a dzień święta wyznaczył na trzecią niedzielę września. Papież św. Pius X ustalił je na 15 września. W Polsce oba święta rychło się przyjęły. Już stary mszał krakowski z 1484 r. zawiera Mszę De tribulatione Beatae Virgini oraz drugą: De quinque doloribus B. M. Virginis. Również mszały wrocławski z 1512 roku i poznański z 1555 zawierają te Msze.
Oba święta są paralelne do świąt Męki Pańskiej, są w pewnym stopniu ich odpowiednikiem. Pierwsze bowiem święto łączy się bezpośrednio z Wielkim Tygodniem, drugie zaś z uroczystością Podwyższenia św. Krzyża. Ostatnia zmiana kalendarza kościelnego zniosła święto przed Niedzielą Palmową.

Od XIV w. często pojawiał się motyw siedmiu boleści Maryi. Są nimi:
1. Proroctwo Symeona (Łk 2, 34-35)
2. Ucieczka do Egiptu (Mt 2, 13-14)
3. Zgubienie Jezusa (Łk 2, 43-45)
4. Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej
5. Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa (Mt 27, 32-50; Mk 15, 20b-37; Łk 23, 26-46; J 19, 17-30)
6. Zdjęcie Jezusa z krzyża (Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)
7. Złożenie Jezusa do grobu (Mt 27, 57-61; Mk 15, 42-47; Łk 23, 50-54; J 19, 38-42)

Maryja Bolesna Jest rzeczą niezaprzeczalną, że Maryja wiele wycierpiała jako Matka Zbawiciela. Nie wiemy, czy dokładnie wiedziała, co czeka Jej Syna. Niektórzy pisarze kościelni uważają to za rzecz oczywistą. Ich zdaniem, skoro Maryja została obdarzona szczególniejszym światłem Ducha Świętego odnośnie rozumienia Ksiąg świętych, gdzie na wielu miejscach i nieraz bardzo szczegółowo jest zapowiedziana męka i śmierć Zbawiciela świata, to również wiedziała o przyszłych cierpieniach Syna. Inni pisarze, powołując się na miejsca, gdzie kilka razy jest podkreślone, że Maryja nie rozumiała wszystkiego, co się działo, są przekonani, że Maryja nie była wtajemniczona we wszystkie szczegóły życia i śmierci Jej Syna.
Maryja nie była tylko biernym świadkiem cierpień Pana Jezusa, ale miała w nich najpełniejszy udział. Jest nie do pomyślenia nawet na płaszczyźnie samej natury, aby matka nie doznawała cierpień na widok syna. Maryja cierpiała jak nikt na ziemi z ludzi. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że Jej Syn jest Zbawicielem rodzaju ludzkiego.

Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić siedmiu Założycieli zakonu Serwitów (w. XIII), św. Bernardyna (+ 1444), bł. Władysława z Gielniowa (+ 1505), św. Pawła od Krzyża, założyciela pasjonistów (+ 1775) i św. Gabriela Perdolente, który sobie obrał imię zakonne Gabriel od Boleści Maryi (+ 1860).

Ikonografia chrześcijańska zwykła przedstawiać Matkę Bożą Bolesną w trojaki sposób: najdawniejsze wizerunki pokazują Maryję pod krzyżem Chrystusa, nieco późniejsze (od XIV w.) jako Piętę, czyli Maryję z Jezusem złożonym po śmierci na Jej kolanach. W tym czasie pojawiają się obrazy i figury Maryi z mieczem, który przebija jej pierś czy też serce. Potem pojawia się więcej mieczy – do siedmiu włącznie.

Znany jest także średniowieczny hymn Stabat Mater. Wątek współcierpienia Maryi w dziele odkupienia znajduje swoje odzwierciedlenie także w znanym polskim nabożeństwie wielkopostnym – Gorzkich Żalów.

Przez wspomnienie Maryi Bolesnej uświadamiamy sobie cierpienia, jakie były udziałem Matki Bożej, która – jak nikt inny – była zjednoczona z Chrystusem, również w Jego męce, cierpieniu i śmierci.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

Podziel się z innymi:

Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu….

Przedczoraj podczas wizyty u mojej pani doktor tzw. pierwszego kontaktu, zobaczyłam kolejnego zdenerowowanego na służbę zdrowia i procedury lekarza. Powód dośc prosty – czas oczekiwania na rezonans magnetyczny mojego guza czy moze pheo(?) czyli guza chromochłonnego. Już nie wspomnę, że moja siostra cioteczna, lekarz pediatra, ordynator jednego ze szpitali w naszym województwie, wciąż mnie goni z badaniami i już grozi, że mnie umieści w szpitalu, bo sprawa robi się poważna. Do niej od przedwczoraj dołączyła moja pani doktor Beata. Cóz żeby się zapisać na ten rezonans mam zadzwonić dopiero w grudniu i zapis będzie na jakiś tam termin w przyszłym roku. Przyznam, że choc się w pierwszej chwili (w maju) trochę zmartwiłam i lekko zbuntowałam, to dość szybko mi przeszło. Ale teraz obie panie mocno mnie nastraszyły (specjalista endokrynolog w maju – trochę też) siejąc wizję nagłego zawału czy udaru mózgu, jeśli ów guz okaże się guzem chromochłonnym. Ponoć powoduje on skoki ciśnienia i może prowadzić do nagłego zgonu sercowego, choć sam z siebie w 90% jest łagodny. Ponieważ z wynikami Holtera do kardiologa również mam dzwonić dopiero w grudniu, żeby się zapisać na przyszły rok, pani doktor była pierwszą, która te wyniki obejrzała i wpadła w panikę. Mnie osobiscie one wydawały się calkiem niezłe. Okazało się, że w nocy podczas snu jestem na granicy zycia i śmierci, gdyż ciśnienie niemal ginie. W ciągu dnia oczywiście jak głupie czasem szybuje w górę bez ewidentnych przyczyn i pomimo dobrze ustawionych leków.  

Pani doktor Beata, była oburzona, że z podejrzeniem pheo mam czekać kolejne ileś miesięcy na kolejną diagnozę. I postanowiła sama się zająć wpisaniem mnie na listę oczekujących. Z tego wszystkiego ciśnienie i tętno rozkołysało mi się bez mojej winy przedwczoraj tak, że wieczorem pomimo leków, byłam już nim z lekka przerażona, oczekując na wypełnienie czarnych scenariuszy obu pań doktor… Na szczęście udało się to opanować, więc widać z tego, że blog ma szanse być dalej prowadzony, na większą chwałę Bożą. A ja czekam na wyniki interwencji wśród swoich kolegów i koleżanek mojej pani doktor. Pozostałe guzki jak i inne schorzenia mają się dobrze. Wiedzą, że nie czas teraz na dokazywanie. Jak powiedział mi mój szef, czas na chorowanie to ja mam w sierpniu podczas urlopu, a nie w ciągu roku, kiedy jestem niezbednie potrzebna w pracy. Wiem, że on się modli o moją dyspozycyjność i jak na razie Pan Bóg wysłuchuje jego próśb. To się nazywa troska o pracownika. Klopoty z oczami to też może być wynik owego pheo, więc nie ma czym się martwić – przynajmniej według mojej osobistej oceny. Na jakiś czas to tyle z frontu walki o zdrowie.

Podziel się z innymi:

Mała rocznica blogowania

Wczoraj minęły 3 lata prowadzenia tego małego bloga. 14 września 2007 roku rozpoczęłam notką w święto Podwyższenia Krzyża Świętego o

 

 

Uśmiechniętym Ukrzyżowanym Chrystusie z kaplicy w Xavier, w Hiszpanii.

„Krzyż, przez który przyszło zbawienie, na którym ucałowały się Miłość i Sprawiedliwość, najczęściej kojarzy się nam z umęczoną postacią Zbawiciela.

Jeśli nie widzieliście, przypatrzcie się uśmiechowi Chrystusa. Autor krucyfiksu, zapewne nie raz widział na utrudzonych twarzach cień, słaby uśmiech, kiedy zmęczony człowiek kończył swoje trudne zadanie. Podobny uśmiech odwzorował na twarzy naszego Pana. Kontemplując dziś Krzyż, rozważając dzisiejsze słowa Pisma warto pamiętać o tym delikatnym uśmiechu płynącym z  Miłości do nas.”

Choć czasem trudno mi było nadążyć z pisaniem, czy znależć czas na pozostające wciąż bez mojej odpowiedzi komentarze (jak to jest na dziś), to jednak każdego dnia wieczorem posyłałam do wszystkich czytelników modlitwę i ten uśmiech naszego Pana, patronujący temu blogowi.

Nadal nie mam zbyt wiele czasu na zaglądanie na inne blogi, choć coś się zmieniło, na kilka zaglądam codziennie i choć nie starcza czasu na moje komentarze, to jednak przynajmniej czytam czym inni się z nami dzielą.

Zajrzałam dziś do statystyk w sumie pokazują 166502 odwiedziny oraz 3738 komentarzy. Za każdą wspólnie spędzoną minutę na tym blogu każdej osobie z serca dziękuję i zapraszam tak długo, jak długo będzie się tu dobrze czuła.

Kategorie notek dość mocno sie rozrosły, choć część z nich zawiera jedynie kilka wpisów. Mam nadzieję, kontynuować te tematy w Nowym Roku Liturgicznym, w którym codziennik dotyczyć będzie czytań dnia, a nie tylko Ewangelii, jak przez te trzy lata. Dojdą też nowe kategorie jesli Bóg pozwoli: o doktorach Kościoła, o współczesnych mistykach , o wielkich teologach i sprawach które poruszali na przestrzeni dziejów.  To czego nadal tu nie będzie to czystej codziennej polityki.  Powód jest bardzo prosty – muszę uważać na moje ciśnienie i zapewne części stałych czytelników również. Od czasu do czasu coś się pojawi, ale bez nadmiaru.

Panu Bogu za te lata i wszystkie dni z serca dziękuję i proszę o Jego dalsze błogosławieństwo na kolejne dni pisania i dla odwiedzających.

 

Podziel się z innymi: