FUNDAMENT

Czytanie 1 Kor 10, 14-22

Psalm Ps 116 B, 12-13.17-18

 

Ewangelia Łk 6, 43-49

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki”.
 

Z obfitości serca mówią usta.

Z obfitosci serca przelewamy myśli na papier, na klawiaturę komputerów.

W naszym sercu ukryte są pragnienia, zamiary, myśli.

Nasze wypowiedziane i napisane słowa, nasze zachowania w konkretnych sytuacjach są lustrem, w którym odbija się stan naszych serc. 

Jakie jest moje/Twoje serce?

Kolejne ważne pytanie wymagające odpowiedzi to czy obfitość usłyszanego Slowa prowadzi nas do większej wierności woli Jezusa, do uwaznego wypełniania Jego oczekiwań, zachowania Jego nauki i postępowania zgodnie z nią w różnych okolicznosciach naszego życia, tu i teraz?

A może przeciwnie bogactwo wysłuchanego Słowa sprawiło że popadamy w powierzchowność i rutynę? Słuchać – słuchamy, znać – znamy i to uważamy za zachowywanie  Słowa Jezusa. Nie łączymy znajomości Słowa z naszym zachowaniem, z działaniem, ze słowami, które wypowiadamy, z myślami za którmi z upodobaniem wędrujemy w naszych głowach.

Z naszych zachowań, z naszych wypowiedzianych czy napisanych słów nie wynika, że kierujemy się Nauką Pana, albo kierujemy się nią wybiórczo, w zależności od nastroju i upodobań, w zależności od tego co nam dyktuje nasze „ego”.

Wierność Panu i wypełnianie w życiu tu i teraz, w konkretnych warunkach  Jego Słowa, wyda dobre owoce. Jest jak budowanie domu na skale.

Wybiórcza wierność Słowu, lub większa wierność własnym słabościom, a nie Bogu, wydaje ostatecznie złe owoce. Jest jak budowanie domu na piasku.

Nieraz i nie dwa z zaskoczeniem słuchaliśmy słów (własnych czy cudzych), gdy przychodziłą chwila ciężkiej próby.

Ci którzy budują na skale Słowa, dla których wiernośc Bogu jest fundamentem życia, przechodzą próby bez większego uszczerbku. Nie słyszymy od nich narzekań, nie słyszymy pytań – „dlaczego to mnie spotkało, dlaczego Bóg mnie tak doświadcza, za co ta kara?”

Ci którzy budują na piasku, bez fundamentów w chwili próby podnoszą lament i narzekanie. Zanoszą swoją skargę wysoko i szeroko. Gubią się gdzieś piękne słowa o wierności i miłości Boga, padają oskarżenia, pojawia się albo zamknięcie, albo agresja, albo ucieczka ze „wspólnej piaskownicy”. Im wyżej budowane były ściany i kruzganki bez odpowiedniego fundamnetu w chwilach dobrobytu duchowego, tym większe są zniszczenia, większy upadek.   

Czas modlitwy osobistej.

Czas budowania fundamentu.

Im wyżej pragniemy budować, im piękniejsze owoce wydać, tym więcej potrzeba pokory i cierpliwości wobec siebie samych, w schodzeniu w dół, w budowie fundamentów naszej wiary, naszej relacji z Panem, naszego krzyżowania swojego „buntowniczego i upartego ego” i dostosowywania go do oczekiwań Pana.

Czas osobistego rozeznawania własnych stanów duchowych.

To ważny czas podejmowania i korygowania podjętych decyzji i wyborów.

Czy danego nam czasu nie marnujemy na to co nie jest ważne i istotne?

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi: