PRAGNIENIE MODLITWY

Czytanie 1 Kor 6, 1-11

Psalm Ps 149, 1-6. 9

 

Ewangelia Łk 6, 12-19

Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.

Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu, przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

 

 

Pragnienie modlitwy.

Modlitwy przedłużonej.

W nocnej porze.

Jest taka jedna noc co miesiąc, z dłuższą niż zazwyczaj modlitwą. Stały termin spotkania. Czasem przychodzę spóźniona, gdy wcześniej próbuję trochę przysnąć. Czasem na koniec spotkania otula mnie sen.

Czas również wybrany z rozmysłem, o tej porze nikt i nic nie powinno zakłócić spokoju.

Tylko czasem nocną ciszę przerywa głos karetki, czy szczebiot przebudzonego nagle ptaka.

Miasto uciszone, drzemie.

Wiem, że w tej samej porze ileś osób również wychodzi na swoje modlitewne „góry”. Ktoś dołącza i rozpoczyna, inni kończą i odchodzą, jeszcze inni trwają na modlitwie.

Przemodlone intencje, osoby, sprawy.

Czasem trzeba podjąć ważną decyzję.

Wtedy też dobrze odejść osobno z panem na swoją „górę” i tam  rozeznawać decyzję z Jezusem i przez Niego powierzać się Ojcu. Do dziś odczuwam skutki zbyt pospiesznie podjętych ważnych decyzji. Zbywania światła Bożego moim – „nie, tak nie będzie, a nawet gdyby to jakoś to będzie”. To nie była Boża nadzieja, ale zwyczajna pośpieszna pycha.

Owocem modlitwy Pana jest dziś wybór spośród grupy uczniów Dwunastu, najbliższych.

Nie innych, ale własnie tych, tak różnych, w których każdy z nas może odnależć siebie, ze swoimi zaletami i wadami.

 

Nasze owoce modlitwy. 

Poznajemy je z czasem w historii naszego życia.

Niektóre poznamy dopiero w wieczności.

 

Rankiem na Pana czeka tłum, spragniony Jego Słowa, spragniony uzdrowienia…

My też przychodzimy do Pana, z naszymi bardziej lub mniej skrytymi pragnieniami.

Szukamy światła, pouczenia, odpowiedzi na naglące i ważne pytania.

Co dzień możemy spotykac się z Nim na modlitwie osobistej, na Eucharystii, na Adoracji, na lectio divina. 

Możemy, ale nie zawsze chcemy czy potrafimy tak zorganizować nasz dzień, aby  odpowiedzieć i zaspokoić pragnienia naszej duszy. Częściej przegrywa ona i cierpliwie musi czekać, aż zaspokoimy pragnienia ciała, naszej psychiki, wypełnimy codzienne obowiązki….

A dusza … zaniedbywana, wciąż musi czekać.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Modlitwa i Litania do bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego

Z nieba będę wam pomagał

MODLITWA ZA WSTAWIENNICTWEM
BŁ. KS. IGNACEGO KŁOPOTOWSKIEGO

Boże, który tchnąłeś w serce błogosławionego księdza Ignacego wielką miłość do Wcielonego Słowa i Jego Dziewiczej Matki, wzbudzając w nim pragnienie budowania Twojego królestwa, przez gorliwe naśladowanie miłości Chrystusa wobec ludzi ubogich i odrzuconych, oraz uczyniłeś go apostołem prasy i wydawnictw katolickich – wejrzyj na nasze pokorne błagania i spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy z radością oddawali całych siebie dziełu zbawienia świata. Ojcze nieskończenie dobry, udziel mi za przemożną przyczyną błogosławionego księdza Ignacego pomocy w sprawie, którą Ci z ufnością powierzam… Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


LITANIA DO BŁ. KS. IGANCEGO KŁOPOTOWSKIEGO

Kyrie, eleison. Chryste eleison. Kyrie, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, módl się za nami
Pani Loretańska,
Królowo kapłanów,
Błogosławiony Ignacy Kłopotowski,
Szafarzu Bożych tajemnic,
Ściśle zjednoczony z Najwyższym Kapłanem,
Z wiarą sprawujący misteria Chrystusa,
Miłośniku Eucharystii,
Pilny i mądry głosicielu Ewangelii,
Oddany spowiedniku,
Sługo ołtarza zatopiony w modlitwie,
Stróżu prawd katolickiej wiary,
Bezgranicznie ufający Bogu,
Czcicielu Maryi Panny,
Apostole chrześcijańskiej radości,
Wzorze prawości i odwagi,
Przykładzie pracowitości,
Wielki Synu Ojczyzny,
Skarbie ziemi podlaskiej,
Założycielu zgromadzenia zakonnego,
Wydawco prasy katolickiej,
Wychowawco dzieci i młodzieży,
Ojcze ubogich,
Ratunku zagubionych,
Obrońco godności kobiety,
Opiekunie bezrobotnych,
Oddający całego siebie za zbawienie ludzi,
Orędowniku nasz u Boga,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

K. Oto sługa wierny i roztropny.
W. Któremu Pan powierzył swoją rodzinę.

Módlmy się
Boże, Ty powołałeś błogosławionego Ignacego i włączyłeś go do grona pasterzy, aby oddany posłudze słowa i czynom chrześcijańskiej miłości szerzył królestwo Boże na ziemi, spraw, abyśmy za jego przykładem i wstawiennictwem owocnie pracowali dla Twojej chwały. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

Podziel się z innymi:

Bł. Ignacy Kłopotowski, prezbiter

Błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski

7 września

 

 

Ksiądz Ignacy Kłopotowski urodził się 20 lipca 1866 r. w Korzeniówce w parafii Drohiczyn nad Bugiem w guberni rodzieńskiej. Kształcił się w gimnazjum klasycznym w Siedlcach. W roku 1883 wstąpił do Seminarium Duchownego w Lublinie. Jako alumn czwartego kursu został wysłany na dalsze studia do Akademii Duchownej w Petersburgu, którą ukończył ze stopniem magistra teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 5 lipca 1891 r. w katedrze lubelskiej z rąk ks. bpa Franciszka Jaczewskiego.

 

Po święceniach objął obowiązki wikariusza parafii Nawrócenia Świętego Pawła w Lublinie. W roku 1892 otrzymał nominację na kapelana szpitala Świętego Wincentego oraz profesora Seminarium Duchownego, gdzie w ciągu czternastu lat prowadził wykłady z Pisma świętego, katechetyki, kaznodziejstwa, teologii moralnej i prawa kanonicznego.

Drugą placówką jego pracy kapłańskiej był wikariat katedralny (1892-1894), a następnie pełnił obowiązki rektora kościoła podominikańskiego Świętego Stanisława.

 

Codzienna praca duszpasterska zetknęła młodego kapłana z nędzą moralną i materialną, bezrobociem, sieroctwem, ciemnotą i zacofaniem, w jakich żyła znaczna część ówczesnego społeczeństwa w trudnych warunkach zaboru rosyjskiego.

 

Wiedziony głęboką wrażliwością na potrzeby ludzi oraz szczególnym uczuciem wdzięczności wobec Boga za dar kapłaństwa, zakłada szereg instytucji dobroczynnych: Dom Zarobkowy w Lublinie, szkołę rzemieślniczą, Przytułek Świętego Antoniego dla upadłych moralnie kobiet, sierocińce w Lublinie, w Jacku koło Lubartowa i w Opolu Lubelskim oraz domy dla starców na Sierakowszczyźnie i Wiktorynie. Nie umiał pozostawać biernym wobec czyich potrzeb, lecz usiłował im zawsze zaradzić.

 

O środki na utrzymanie swoich dzieł starał się sam, pobudzając do ofiarności zamożniejszych, a w razie potrzeby osobiście kwestował z wózkiem po ulicach Lublina. Z czasem przekazywał swoje zakłady zgromadzeniom zakonnym, ponieważ bardzo cenił poświęcenie osób zakonnych i z całym zaufaniem powierzał im swoich podopiecznych.

 

Jako rektor kościoła Świętego Stanisława udzielał pomocy unitom. Był też inicjatorem założenia sieci szkół wiejskich w dobrach Jana i Marii Kleniewskich przy pomocy bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr Służek Niepokalanej z Mariówki, za co spotkały go represje ze strony władz rosyjskich.

 

Nie poprzestawał na zaspokajaniu elementarnych potrzeb najbiedniejszych, lecz pragnął nieść im pomoc duchową, religijną i kulturalną.

 

Już w pierwszych latach kapłaństwa wydawał modlitewniki i broszury o treści religijnej. Po ukazie tolerancyjnym Mikołaja II w 1905 roku zaczął wydawać dziennik „Polak-Katolik”, tygodnik „Posiew”, miesięcznik „Dobra Służąca”.

 

Poprzez swe wydawnictwa skierowane do naszerszego kręgu czytelników, zwłaszcza do wsi i biedoty miejskiej, pragnął podnieść znajomość podstawowych prawd wiary i zasad moralności chrześcijańskiej wśród najbardziej zaniedbanych, umacniac ducha religijnego i patriotycznego, aby zachować te najbiedniejsze warstwy społeczeństwa dla polskości i katolicyzmu.

 

Program ten wyrażało hasło jego czasopism zaczerpnięte z pism Skargi: „Z Bogiem i Narodem”.

 

Zdawał sobie sprawę, że zasięg oddziaływania duszpasterskiego nawet najgorliwszych kapłanów jest zawsze ograniczony. Dostrzegał potęgę wpływu słowa drukowanego i powtarzał za bpem mogunckim W Kettelerem, że „gdyby św. Paweł żył obecnie, byłby dziennikarzem”.

 

Publicystyczna i wydawnicza działalność ks. Kłopotowskiego była swoistym odpowiednikiem i przedłużeniem ówczesnego ruchu masowych rekolekcji parafialnych oraz misji.

 

W 1908 r. przeniósł się z działalnością wydawniczą do Warszawy, aby ją rozwinąć na szerszą skalę. Obok pism zainicjowanych w Lublinie rozpoczął wydawanie miesięcznika „Kółko Różańcowe” i pisemka dla dzieci „Anioł Stróż”.

Po odzyskaniu niepodległości wznowił i redagował „Przegląd Katolicki”, a pod koniec życia podjął inicjatywę wydawania miesięcznika „Głos Kapłański”.

 

W dalszym ciągu wydawał i rozpowszechniał setki tysięcy broszur i modlitewników. Mimo kłopotów z cenzurą, trudności finansowych i krytyki ze strony prasy liberalnej trwał wierne przy tej formie apostolstwa.

 

W trudnym okresie kryzysu gospodarczego podtrzymała go życzliwa zachęta nuncjusza Achillesa Ratti. Kard. Aleksander Kakowski również z wielką życzliwością popierał pracę wydawniczą ks. Kłopotowskiego i powierzał mu różne odpowiedzialne stanowiska: rektora kościoła Świętego Floriana na Pradze, dziekana praskiego, kanonika gremialnego kapituły warszawskiej.

 

Aby zapewnić ciągłość zapoczątkowanej przez siebie akcji apostolskiej przez słowo drukowane, w 1920 r. założył Zgromadzenie Sióstr Loretanek.

 

W 1928 r. założył Loretto, ośrodek kolonijny dla biednych dzieci i dla staruszek.

Dziś Loretto stało się Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej.

 

Po przeniesieniu się do Warszawy nie zaprzestał działalności na rzecz opuszczonych i biednych. Popierał w prasie, a także i własną ofiarnością Towarzystwo Św. Wincentego ļ Paulo. Współpracował z Siostrami Miłosierdzia. Organizował bezpłatne kuchnie, kolonie i ochronki dla biednych dzieci, zakłady dla staruszek. Od początku do tych akcji włączył siostry loretanki. Za jego staraniem po I wojnie światowej część placówek dobroczynnych w Warszawie na Pradze objęły siosty albertynki i bracia albertyni. Według relacji osób, które go znały, ks. Kłopotowski był „prawdziwym ojcem, opiekunem sierot”.

 

Zmarł w Warszawie 7 września 1931 r., w wigilię święta Narodzenia Najśw. M. Panny, którą czcił i kochał. W dniu śmierci ostatnią Mszę św. swego życia odprawił przy Jej ołtarzu w kościele św. Floriana.

 

Pogrzeb Sługi Bożego odbył się 10 września i zgromadził liczne rzesze wiernych, którzy go szanowali i kochali dając temu wyraz przez czuwanie przy zwłokach, pocieranie obrazków i różańcy o trumnę.

 

Początkowo pochowany był w Warszawie, w katakumbach cmentarza powązkowskiego, a w pierwszą rocznicę śmierci staraniem sióstr loretanek ciało Sł. Bożego zostało przeniesione i złożone ze czcią w przygotowanym grobowcu na cmentarzu o Loretto. Następnie w 2000 r. przeprowadzono ekshumację i dobrze zachowane szczątki umieszczono w kaplicy Sanktuarium M.B. Loretańskiej.

 

(źródło: www.loretanki.pl)

Podziel się z innymi:

Św. Melchior Grodziecki, jezuita

Święty Melchior Grodziecki, jezuita, męczennik

7 września

Święty Melchior Grodziecki

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Melchior urodził się w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan, w Cieszynie ok. 1584 r.
Studia średnie odbywał Melchior w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka (+ 1568).
Musiał wyróżniać się wśród swoich kolegów, skoro, jak sam w jednym ze swoich listów do rodziców pisze (1602), został przyjęty do Kongregacji Mariańskiej, do której przyjmowano tylko najlepszych i najwybitniejszych uczniów.
Był to równocześnie początek jego życia zakonnego.
22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie: Jan i Wacław.
Razem z nim odbywał nowicjat bł. Stefan Pongracz, późniejszy towarzysz jego męczeńskiej śmierci.
Wśród pierwszych nowicjuszów tego klasztoru znalazł się także bł. Edmund Campion, stracony w Anglii za wiarę w roku 1584.
Po dwuletniej próbie 22 maja 1605 r. Melchior złożył śluby zakonne. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakonu po nowicjacie nie udał się na studia, ale na praktykę nauczycielską do Brna (1605-1606) i do Kłodzka (1606-1607), gdzie jezuici mieli swoje kolegia.
 
W 1608 r. powrócił do Kłodzka. Równocześnie dokształcał się w muzyce.
Od roku 1609 rozpoczął trzyletnie studia filozoficzne w Pradze.
Ponieważ nie okazywał w tym kierunku większych uzdolnień, skierowano go po dwóch latach na dwuletni kurs teologii.
W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie.
Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach.
Przez rok pełnił obowiązki kaznodziei we wsi Kopanina. Około roku 1616 powierzono mu kierownictwo bursy praskiej dla ubogich studentów. Stanowiła ona równocześnie zalążek małego seminarium.
Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Tutaj też 16 czerwca 1619 r. złożył śluby wieczyste.
 
Wkrótce wysłano go w charakterze kapelana wojskowego do Koszyc. Razem z Melchiorem wysłano tam również Stefana Pongracza, który był Węgrem. Pongracz miał obsługiwać katolickich Węgrów, a Melchior – katolickich Polaków i Czechów, którzy znajdowali się w wojsku, jak i w małej grupie wśród ludności.
Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku: kanonika strzygomskiego Marka Kriża, Chorwata, Melchiora Grodzieckiego i Stefana Pongracza. Pastor protestancki, Alwinczy, domagał się wymordowania wszystkich katolików w mieście.
 
Sprzeciwiono się temu, ale wydano wyrok śmierci na trzech kapłanów. Rakoczy zatwierdził wyrok śmierci wydany na kapłanów. Jego hajducy dokonali straszliwej egzekucji.
Po północy z 7 na 8 września 1619 r. w towarzystwie pastora Alwinczy’ego hajducy udali się na zamek.
 
Najpierw usiłowali nakłonić kapłanów do wyrzeczenia się wiary katolickiej. Kiedy zaś groźby okazały się daremne, na miejscu zamordowali kanonika Kriża.
 
Nad jezuitami zaś zaczęli się znęcać i torturować ich, aby wymusić na nich odstępstwo. Umocowali do belki każdego z nich i podnosili w górę. Nogi obciążano kamieniami. Ciało krajali nożami i wyrywali jego kawały obcęgami. Świeże rany przypalali pochodniami. Głowę okręcano sznurem i ściskano tak mocno, że oczy wychodziły na wierzch.
Wśród niesłychanych mąk obaj jezuici powtarzali tylko imiona Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny. Kiedy wreszcie siły katów opadły, dobili swoje ofiary, toporem obc
inając im głowy. Ciała męczenników wrzucono do kloaki.
Wieść o dokonanej zbrodni obiegła lotem błyskawicy Koszyce.
Wywołała oburzenie nawet wśród protestantów. Rada miejska poleciła katowi pogrzebać ciała kapłanów. Wywieziono je do posiadłości w Also-Sobes koło Koszyc.
 
Stąd w roku 1636 przeniesiono je do Trnawy, gdzie po kilkakrotnej zmianie miejsca spoczęły w klasztorze urszulanek.
 
Liczne łaski i cuda przypisywane wstawiennictwu Melchiora i jego towarzyszy oraz kult zataczający coraz większe kręgi w Słowacji, na Węgrzech, na Morawach i na Śląsku, doprowadziły do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego już w roku 1628.
Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X wpisani na listę błogosławionych.
Kanonizował ich Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.

W ikonografii męczennicy przedstawiani są w szatach jezuickich.

Podziel się z innymi: