DROGA

Kolekta

Boże, Tobie zawdzięczamy zbawienie i prawdziwą wolność, wysłuchaj nasze błagania  i spraw, aby odkupieni krwią Chrystusa od Ciebie czerpali życie i w Tobie znaleźli wieczne szczęście. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Dz 13, 26-33

Psalm Ps 2,6-11

 

Ewangelia J 14,1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”.

Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

 

 

Nasze życie to powrót w Ramiona miłującego nas Ojca.

Jesteśmy w drodze.

Nasze wybory i życie pokazują na ile wędrujemy w Panu, a na ile bocznymi drogami.

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

Wierność Jezusowi, Jego nauce, czerpanie z sakramentów, ze Słowa. Szukanie odpowiedzi na pytania „co w danej sytuacji zrobiłby Jezus?” 

Szukanie Jego woli.

To wszystko gwarantuje, że poruszamy się w swoim indywidualnym tempie Drogą, której celem jest Dom Ojca.

W rzeczywistości jednak dość często wybieramy boczne drogi, czasem wędrujemy dookoła, czasem idziemy na skróty.

Kierujemy się lękiem i obawami; nie przyjęliśmy jeszcze w pełni do siebie słów Pana „Niech się nie trwoży serce wasze”.

Czasem wymagania jakie stawia Droga wydają się nam zbyt duże, niezrozumiałe i zbaczamy z Niej na boczne drogi, gdzie w naszej ocenie jest milej, sympatyczniej, bez wysiłku.

Zagłuszamy sumienie, które próbuje nakierować nas ponownie na właściwą Drogę.

Korektę wybranej trasy zostawiamy sobie na później.

Może właśnie przyszedł ten czas, aby zatrzymać się, sprawdzić gdzie jesteśmy i dokonać niezbędnych zmian, jeśli rzeczywiście chcemy dotrzeć do ostatecznego celu.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Dzień z dzisiejszą Ewangelią w tle…

Mam za sobą wyjątkowo ciężki dzień.

Dobrze, że dziś padły slowa dla utrudzonych o tym gdzie mogą szukać orzeźwienia i sił i dobrze, że patronką dzisiejszego dnia jest jedna z moich ulubionych świętych Katarzyna ze Sieny.

Wczoraj i przedwczoraj szykowalam się w firmie do zapowiedzianej na dziś kontroli z ZUS za okres blisko 4 lat. Na dziś musiałam też przygotować materiały i uchwały na Radę na naszej uczelni. Nie wiadomo było ile czasu kontrola potrwa. Dwie panie, które przyszly też nie umiały z góry określić ile czasu zajmie im sprawdzanie firmy. Otrzymały wszystko o co prosiły, więc mogłam zająć się w międzyczasie uchwałami. Ktoś obok prosił o sprawdzenie fragmentów tłumaczenia do suplementu, ktoś inny próbowal zagadywać…

Nie wiem jak wszystko udało mi się ogarnąć, ale…

Po 7 godzinach kontrola się zakończyła. Wygląda na to, że nie znaleziono żadnych uchybień.

Uchwały udało się przygotować na czas.

Tłumaczenie też. 

Dotarłam do domu i jeszcze poprawiłam referat na jakąś konferencję.

Teraz czekam aż zmęczenie trochę odpuści i pozwoli zasnąć. Nie dam jednak rady odpowiedzieć na komentarze. To musi poczekać do jutra rana.

 

Bladym porankiem oddałam cały dzień ze wszystkimi wydarzeniami i osobami Panu.

Nie przypuszczałam, że On tyle zdziała i tak mocno wesprze i pokieruje.  

Podziel się z innymi:

WIARA I ROZUM

Święto świętej Katarzyny Sieneńskiej, dziewicy i Doktora Kościoła, patronki Europy

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, święta Katarzyna ze Sieny rozważając Mękę Pańską i służąc Twojemu Kościołowi, płonęła miłością ku Tobie, spraw za jej wstawiennictwem,  abyśmy się zjednoczyli z misterium Chrystusa i radowali się z objawienia Jego chwały. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie 1 J 1,5 – 2,2

Psalm Ps 103, 1-4.8-9.13-14.17-18

 

Ewangelia Mt 11,25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

Dar wiary nie jest zastrzeżony tak jak wiele innych dóbr jedynie dla wielkich tego świata.

Uwierzyli Jezusowi na podstawie Jego Słów i czynów ludzie o prostym sercu. 

Mądrość i roztropność o jakich Jezus dziś mówi nie są mądrością Bożą, ale zamykającą na wiarę czy wręcz odrzucającą wiarę mądrością ludzką i wyłącznie ludzkim doświadczeniem.

Rozum i wiara nie stoją w sprzeczności, jakby to niektórzy chcieli widzieć i innym narzucać.

Są potrzebne obie, jak dwa skrzydła dla ducha człowieka, jak dwie nogi, jeśli chcemy iść równo do przodu.

Brak jednego lub drugiego powoduje, że człowiek nie jest w stanie osiągnąć swojej pełni, rozwoju na swoich wszystkich poziomach bytu fizycznego, psychicznego i duchowego. 

Przyjąć prawdę o Królestwie Bożym, o Bogu może jedynie człowiek, który nie boi się otworzyć swojego rozumu na to co przekracza ludzkie doświadczenie, człowiek, który dopuszcza istnienie tego czego jego rozum i zmysły nie są w stanie zmierzyć, dotknąć, dokładnie opisać i wyjaśnić. Człowiek który nie boi się Prawdy, ale czystym sercem jej poszukuje.

Takimi ludźmi było wielu laureatów Nagrody Nobla.

Wiara nie przeszkadzała im w ich naukowych poszukiwaniach i odkryciach.

Wręcz przeciwnie, była pomocą w chwilach utrudzenia i zniechęcenia. Zachęcała do samodyscypliny, wytrwałości i ufności. 

 

Jarzmo Chrystusa to słodki ciężar miłosci bliźniego i Boga , zawsze i w każdej sytuacji.

Nie rygorystyczne przepisy, które można z większym lub mniejszym powodzeniem wypełniać, ale przekraczanie samego siebie.

Ta miłość nie jest miłością łatwą – miłością na jedynie  pogodne dni. 

Jest miłością trudną, zadaniem i wyzwaniem na każdy dzień.

Wytrwania w takiej miłości możemy nauczyć się jedynie w szkole Jezusa, wpatrując się i naśladując naszego Pana. 

Od Niego też powinniśmy uczyć się rozmawiania z tymi, którzy Boga i wiarę pragnęliby całkowicie wykreślić z ludzkiego życia.

 

Dziekuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

ŚWIĘTA KATARZYNA ZE SIENY

ŚWIĘTA KATARZYNA SIENEŃSKA

dziewica, Doktor Kościoła, patronka Europy

29 kwietnia

 

 

  

Niewiele jest świętych kobiet, które szczycą się takim uznaniem i taką czcią. Szacunkiem darzą ją zarówno duchowni, jak i rzesze ludzi świeckich. Święta Katarzyna ze Sieny była mistyczką, przewodniczką i matką duchową, opiekunką ludzi chorych i cierpiących, ale też doradcą i powiernikiem dostojników kościelnych.

 

Współpatronka Europy
Ojciec Święty Jan Paweł II ustanawiając św. Katarzynę ze Sieny Współpatronką Europy kierował się przede wszystkim uniwersalnym i ponadczasowym przesłaniem, jakie dla naszego kontynentu niesie ta niezwykła Włoszka. Żyła w czasach średniowiecza (1347-1380). Spełniała misję wobec Kościoła i papieża. Jej działalność jest przykładem pozytywnej roli, jaką może odegrać w szerokich kręgach kobieta.

W dzisiejszych czasach obserwujemy i doświadczamy szybko postępującej laicyzacji życia oraz tendencji do traktowania ludzi tylko w kategoriach rynkowych, ekonomicznych. Coraz bardziej odchodzimy od duchowego prymatu życia ludzkiego, a tym samym od chrześcijańskiej myśli i chrześcijańskich wartości.
 
Z tych własnie powodów współczesny świat coraz bardziej potrzebuje mistrzów, przewodników, autorytetów i wzorów do naśladowania. Św. Katarzyna jest niewątpliwie wspaniałym przewodnikiem, zarówno dla osób duchownych, jak i świeckich, dla chrześcijan, jak i dla dyplomatów, polityków, mężów stanu. Jest autorytetem, wzorem postępowania dla wychowawców, nauczycieli, pielęgniarek (których również jest patronką), dla kobiet i mężczyzn różnego stanu, bez względu na ich status i wykształcenie.

Katarzyna Benincasa nie uprawiała polityki partykularnej, nie dążyła do sławy i kariery, nie zabiegała o godności i bogactwo, lecz – w pełnym tego słowa znaczeniu – poświęciła się dla dobra swojej ojczyzny i Kościoła. Walcząc zaś o jedność Kościoła i jego wewnętrzną siłę, występowała tym samym o jedność chrześcijańskiej Europy. Ten fakt – jak się wydaje – zadecydował o postawieniu św. Katarzyny jako wzorca dla współczesnych polityków i stojących na czele państw.

W centrum wydarzeń
Ta prosta, niewykształcona sienenka, dominikańska tercjarka, obdarzona była licznymi łaskami i nadprzyrodzonymi darami, które z pożytkiem wykorzystywała dla dobra ludzi i całego Kościoła. Nie zważając na swoją małość i na swoje ludzkie ograniczenia, wyruszyła na ratunek zagrożonego i skompromitowanego w tym czasie Kościoła. Wielka schizma zachodnia sprawiła, że autorytet papieża, jak i całego duchowieństwa był mocno zachwiany. Św. Katarzyna w sprawy Kościoła zaangażowała się z całą swoją energią. Napisała mnóstwo listów do znanych osobistości, do samego papieża, do królów i rządów, do ludzi wpływowych, do każdej z zainteresowanych stron. Wyruszyła w dalekie podróże, by osobiście interweniować, pertraktować i służyć radą. Podjęła się nawet misji sprowadzenia papieża Grzegorza XI z Awinionu na Stolicę Piotrową w Rzymie.

Pragnienie pokoju
Św. Katarzyna z uporem nawoływała do pokoju, którego brakowało niemal na wszystkich szczeblach społecznych: od rodziny poczynając, a na stosunkach międzynarodowych kończąc. Zdawała sobie sprawę, iż zarówno dobro jednego człowieka, jak i większych społeczności zależy w dużej mierze od ładu i zgody, więc nie ustawała w staraniach, by głosić potrzebę pokoju i podejmować energiczne, zdecydowane i skuteczne działania, by go osiągnąć. Starała się uzmysłowić ludziom, że najlepszą gwarancją trwałego pokoju jest miłość i jedność w relacjach z innymi. O ten upragniony pokój apelowała do wszystkich, tak swoich współziomków, jak i do rządów innych republik, polityków, duchownych, królów i samego papieża.

Podkreślała przede wszystkim, jak ważną sprawą jest zawarcie pokoju z Bogiem. Bez tego pojednania nie ma bowiem żadnych szans na trwały pokój między ludźmi. Jest on tą wartością, którą zdobywać trzeba nieustannie. Nauczała też, że ów zewnętrzny pokój nie jest możliwy bez wewnętrznego pojednania z Bogiem i bliźnimi. I tę prawdę św. Katarzyna starała się wpoić zarówno swoim uczniom, jak i każdemu napotkanemu człowiekowi.

 

Wzór polityka i negocjatora
Czy św. Katarzynę można nazwać politykiem? We współczesnym rozumieniu tego pojęcia na pewno tak. Jednak podkreślić należy, że stanęła ona na tym polu jako mistyczka, świadek i narzędzie działania samego Boga. Dlatego mogła bez kompleksów i wręcz w zuchwały i apodyktyczny sposób wkroczyć w historię Kościoła i w historię Europy. Motywy jej działania są wyjątkowo wolne. Inspiracją Świętej była tylko i wyłącznie miłość Boga i bliźniego, a co za tym idzie, służba dobru człowieka i całego społeczeństwa. Pamiętać trzeba, że św. Katarzyną nie rządził żaden interes polityczny. Celem, o który jej chodziło, była walka o wewnętrzny rozwój człowieka, o jego dojście do zbawienia oraz o dobro Kościoła. Niezmordowanie przypominała, iż całą politykę należy podporządkować wartościom moralnym.

Była głęboko przekonana, że każdy człowiek jest ważniejszy od wszelkich struktur społecznych i politycznych, nie obawiała się stanąć przed papieżem i przed kardynałami, by im o tym powiedzieć. Z mocą wypływającą z mistycznego obcowania z Bogiem głosiła im, że naczelnym fundamentem ładu i pokoju jest uszanowanie godności każdego człowieka, a rządzenie ludźmi oznacza nic innego jak służenie im i ich szeroko rozumianemu dobru.

 

Święta m.in. napisała: Niechaj zatem wzrasta Europa, niech się rozwija jako Europa ducha, idąc śladem swojej najlepszej tradycji, której najwznioślejszym wyrazem jest właśnie świętość. Jedność kontynentu, dojrzewająca stopniowo w ludzkiej świadomości i nabierająca coraz bardziej wyrazistych kształtów również na płaszczyźnie politycznej, otwiera niewątpliwie rozległe perspektywy nadziei. Europejczycy są powołani, aby raz na zawsze zamknąć rozdział historycznych rywalizacji, które często były przyczyną krwawych wojen na kontynencie. Jednocześnie winni tworzyć warunki dla ściślejszej jedności i współpracy między narodami. Wielkim wyzwaniem dla nich jest kształtowanie kultury i etyki jedności, bez nich bowiem wszelkie działania polityczne na rzecz jedności skazane są prędzej czy później na niepowodzenie.

Te słowa zostały spisane ponad sześćset lat temu. Czyż dziś nie są jak najbardziej aktualne?

Podziel się z innymi:

Litania do świętej Katarzyny Sieneńskiej

Litania do świętej Katarzyny Sieneńskiej

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże,
Duchu Święty Boże,
Święta Trójco jedyny Boże,

Święta Maryjo – módl się za nami.
Święty Ojcze Dominiku,
Święta Katarzyno,
Lilio czystości,
Różo cierpliwości,

Przykładzie pokory i cichości,
Naczynie łaski Bożej,
Korono dziewic Chrystusowych,
Ozdobo Kościoła,
Najmilsza duchowa córko św. Ojca Dominika,

Naznaczona ranami Pana Jezusa,
Uwieńczona koroną Zbawiciela,
Rozmiłowana w ubóstwie Chrystusowym,
Troskliwa opiekunko ubogich,
Najczulsza Matko cierpiących,

Pocieszycielko grzeszników rozpaczających,
Służąca radą Namiestnikom Chrystusowym,
Pełna troski o Kościół święty,
Harfo Ducha Świętego,
Mistrzyni życia wewnętrznego,
Obdarzona charyzmatem słowa,

Zanurzona w kontemplacji Bożych tajemnic,
Otwarta na potrzeby świata,
Dźwigająca z Chrystusem krzyż za nie swoje winy,
Ogłoszona Doktorem Kościoła,
Nasza przemożna orędowniczko,
Matko Tercjarko i Siostro nasza,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami!

Módl się za nami, święta Katarzyno,
Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:

Wszechmogący Boże, święta Katarzyna rozważając Mękę Pańską i służąc Twojemu Kościołowi, płonęła miłością ku Tobie, spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy się zjednoczyli z misterium Chrystusa i radowali się z objawienia Jego chwały. Przez naszego Pana. Amen.

Podziel się z innymi:

Kilka myśli św. Katarzyny Sieneńskiej

Cierpliwość jest probierzem cnót w duszy.

Pośród wszystkich zniewag cierpliwość błyszczy i utwierdza swe panowanie.

Cnota doświadcza się w przeciwnościach.

Miłość i pokora są to dwa skrzydła, konieczne do lotu w krainę życia wiecznego.

Dusza która coraz bardziej zbliża się do Mnie, staje się coraz czystsza.

Bez uczynków nie ma ani woli prawdziwej, ani żywej wiary.

Natychmiast to najlepszy czas do czynienia dobra.

Doskonałość nie polega na umartwianiu i zabijaniu ciała, lecz na zabiciu woli własnej i przewrotnej.

Kto orze ten odrzuca skiby ziemi; podobnie Duch Święty odrzuca grunt naszej przewrotnej i zmysłowej woli.

Bez korzenia miłości drzewo duszy nie wyda owocu, lecz uschnie.

Dusza, która zna swoją nędzę, zna dobrze nędzę świata.

Dusza nie może żyć bez miłości; musi kochać Boga lub świat.

Gwoździe nie wystarczyłyby do utrzymania Boga Człowieka, przybitego do Krzyża, gdyby Go nie przytwierzdiła do niego miłość.

Maryja, jak drzewo miłosierdzia przyjęła w siebie duszę ofiarną Syna…

Lekarstwem na wszystkie ułomności nasze jest nie co innego, tylko ogień miłości.

Miłość nie stoi bezczynnie…

Miłowałem was, zanim byłem miłowany, i stąd wszelka miłość, jaką macie do Mnie, jest długiem, który Mi uiszczacie, a nie łaską dla Mnie.

Miłość moja miłość, was stworzyła i moja miłość was zachowuje.

Nie przez obfitość słów dochodzi się do modlitwy doskonałej, lecz przez uczucie pragnienia, przez wznoszenie się ku Mnie z poznaniem siebie, jedno i drugie (poznanie) połączone wspólnie.

Jestem ta wielką Opatrznością, która nigdy nie uchyla się od próśb tych sług, którzy we Mnie wierzą, próśb dotyczących ciała i duszy.

Podziel się z innymi:

Solidarni 2010

Ja również obejrzałam film „Solidarni 2010”.

I odnoszę wrażenie, że ten dokument lepiej oddawał uczucia ludzi, którzy czuli się swobodnie przed kamerą, których nikt nie naciskał ani też nie ukierunkowywał swoimi komentarzami czy dodatkowymi pytaniami ich wypowiedzi. Kamera towarzyszyła im dyskretnie.

Przez tydzień na wszystkich kanałach informacyjnych telewizji dziennikarze prowadzili wywiady, czasami naciskali na swoich rozmówców, którzy akurat w tym momencie wcale nie chcieli się wypowiadać. Łączyli emocje i zgrabnie je podgrzewali. Dodatkowo domagali się od polityków wypowiedzi na temat wyborów, kampanii i to już w kilkanaście godzin po katastrofie. Kamery nie uszanowały prywatnosci i intymności wielu osób. Choćby pani Marty Kaczyńskiej, czy bliskich innych ofiar.  

Nikt specjalnie się na to nie oburzał.

W filmie „Solidarni 2010” zwyczajni ludzie stawiali proste pytania, snuli hipotezy, szukali odpowiedzi, słuchali siebie nawzajem, uzupełniali. Rozmawiali między sobą i to nagrywała i rejestrowała kamera.

W 1980 roku słowa Solidarność, solidarni budziła skrajne uczucia od zachwytu i nadziei po niechęć, złość, az do nienawiści.

Po 30 latach gdy ponownie ludzie jednoczą się w obliczu trudnych chwil, slowo Solidarność i Solidarni ponownie wywołuje ataki niechęci. Przeciw wypowiadającym się zwykłym ludziom, przeciw autorom dokumentu, wreszcie przeciw Telewizji, która film pokazała.

Dziwne jest to, ze najgłośniej protestują na blogach ci, którzy Solidarności zawdzięczają wolność wypowiedzi… 

A moze obawiają się, ze to jednak Jarosław Kaczyński zwycięży wybory prezydenckie. Dlatego wszelkie głosy popierajace prawicę, sprzeciwiające się zbyt dalece posuniętemu liberalizmowi moralnemu i etycznemu są, bez wysłuchania i próby podjęcia dialogu i rozmowy zakrzykiwane i wyśmiewane.

Wiem, że mój kandydat pan Marszałek Marek Jurek ma niewielkie szanse na wygraną.

I od wczoraj mocno się zastanawiam czy nie nalezy od samego poczatku wesprzeć pana Jarosława Kaczyńskiego, tak żeby jego wygrana była całkowicie pewna. Bez koniecznosci przeprowadzania drugiej tury wyborów. 

Podziel się z innymi:

WYBÓR

Kolekta

Wszechmogący Boże, Ty jesteś życiem wiernych, chwałą pokornych i szczęściem sprawiedliwych,  wysłuchaj naszego błagania  i obdarz nas hojnie obiecaną łaską. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Dz 12, 24 – 13, 5a

Psalm Ps 67, 2-6. 8

 

Ewangelia J 12, 44-50

Jezus tak wołał: „Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział”.

 

Niemal każda strona Ewangelii to objawianie  przez Jezusa Ojca Niebiskiego.

Pan oświetla ciemności naszych dusz i prowadzi do Ojca.

Nie potępia. Nie sądzi.

Prowadzi do Zbawienia.

Słowo Pańskie wskazuje co należy wybierać, co czynić, co jest dla nas dobre a co złe. Co wartościowe, a co szkodliwe. Co na chwałę Bożą, a co niezgodne z odwiecznym planem Boga.

Jeśli odrzucamy Słowo, odrzucamy też drogę do Ojca. Będziemy wybierać  to co do Niego nie prowadzi. W tym znaczeniu Słowo będzie naszym sędzią. U konca czasów zobaczymy jasno naszą drogę, nasze wolne i świadome wybory.

Sądu – oceny dokonamy my sami.

Kierując się własnym upodobaniem i określaniem tego co jest złe a co dobre, stosując relatywizm i wybiórczość w wierze, skazujemy siebie na wędrowanie po obrzeżach wiary, lub coraz głębsze od niej odchodzenie; w efekcie oddalamy się od życia wiecznego i od Boga.

Krótkotrwałe złudne zyski okazują się być na dłuższą metę naszymi porażkami i klęskami życiowymi. Konsekwencje naszych złych wyborów ponosimy nie tylko my, ale i nasze bliższe i dalsze otoczenie.

Jeśli będziemy zgłębiać Słowo, modlić się Nim na codzień, praktykować lectio divina to Ono pomoże nam odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu, będzie światłem w codziennych wyborach.

Dobre wybory, wypływające z wierności Słowu wpływają nie tylko na nasze życie, ale życie naszego bliższego i dalszego otoczenia. Oświetlają drogę innym osobom. Zachęcają do zawierzenia i zaufania Bogu.

Słowo jest zawsze na początku wszystkiego.

Możemy Je przyjmować i zachowywać.

Możemy Je odrzucać.  

A w  Twoim życiu?

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Św. Ludwik Maria Grignion de Montrort

LUDWIK MARIA GRIGNION DE MONTFORT, PREZBITER

 

28 kwietnia

 

  

 

 

Słowa ”Totus tuus” Jan Paweł II zaczerpnął z nauczania św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, który modlił się, naśladując całkowite przylgnięcie Maryi do Jezusa: ”Jestem cały Twój, a wszystko, co moje, do Ciebie należy, mój ukochany Jezu”.

 

Tak przed laty pisał św. Ludwik Maria, a jego traktat kształtował maryjną pobożność wielu pokoleń. Papież wielokrotnie podkreślał, że nauczanie tego Świętego wywarło ogromny wpływ na jego życie.

W centrum swej duchowości osobistej i apostolskiej Ludwik Grignon postawił kult Najświetszej Maryi Panny i wierność przyrzeczeniom chrztu świętego.

Aby dać temu wyraz przybrał jako drugie imię „Maria”, a do swego nazwiska dodał „Montfort”, od nazwy parafii, w której był ochrzczony.
 

Urodził się w ubogiej rodzinie 31 stycznia 1673 roku we Francji. O jego trudnej sytuacji świadczy fakt, że wykształcenie musiał zdobyć dzięki pomocy sponsorów. Także dzięki nim przyjął święcenia kapłańskie. Od dzieciństwa wyróżniał się wielką pobożnością i zdecydowaniem wbrew wielu próbom i przeciwnościom. Większość swego życia kapłańskiego spędził na misjach parafialnych. Najbardziej jest znany ze swojej teologicznej twórczości.

 

Po dziś dzień bardzo popularny jest jego ”Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”.

Ludwik Maria tak pisał o duszy: ”Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa. Nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone jak w Różańcu. Maryja żyje tylko i wyłącznie w Chrystusie i ze względu na Chrystusa!”.

 

Różaniec – jak nauczał – trzeba odmawiać z wiarą, pamiętając słowa Jezusa Chrystusa: ”Wszystko, o co w modlitwie poprosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24; Mt 8,13). Jeżeli potem wśród was jest ktoś, kto potrzebuje mądrości, niech prosi o nią Boga… niech prosi jednak z wiarą, bez żadnej wątpliwości (Jk 1, 5-6). Kto odmawia Różaniec, zostanie mu udzielone, o co prosi.

Święty zachęcał, by modlić się z pokorą, jak celnik. ”Klęczał on na ziemi – pisze – nie na jedno kolano lub na ławce, jak pyszni ludzie światowi; stał w głębi kościoła, a nie w sanktuarium, jak faryzeusz; miał oczy pochylone ku ziemi, nie ośmielając się patrzeć w niebo, a nie z głową w górę, patrząc tu i tam jak faryzeusz; bił się w piersi, uznając się za grzesznika i prosząc o przebaczenie”.

 

Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort zainspirował Papieża do napisania listu apostolskiego Rosarium Virginis Mariae poświęconego modlitwie różańcowej.

Jan Paweł II powołał się w tym dokumencie na Świętego, który – jak czytamy – ”tak wyjaśniał rolę Maryi w procesie upodabniania każdego z nas do Chrystusa: Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana, na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki”.

 

Papież Jan Paweł II tak pisał o swym spotkaniu z doktryną  Św. Ludwika do Montfort: „Święty Ludwik-Maria Grignion de Montfort stanowi dla mnie postać znaczącego odniesienia, która mnie oświecała w ważnych chwilach mego życia, kiedy byłem ukrytym seminarzystą i kiedy pracowałem w fabryce Solvay w Krakowie.

Mój kierownik duchowy poradził mi rozważać „Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”. Przeczytałem i ponownie czytałem wiele razy z wielką korzyścią duchową tę cenną książeczkę ascetyczną, której niebieska okładka poplamiła się od sody.

Umieszczając Matkę Chrystusa w relacji z tajemnicą Trójcy, Montfort pomógł mi zrozumieć, że Dziewica należy do planu zbawienia z woli Ojca, jako Matka Słowa Wcielonego, że Ona poczęła przez działanie Ducha Świętego”.

 

Jan Paweł II wyjaśnia, że słowo „zawierzenie” określa szczególną osobową relację, jaka pojawia się w wyniku odpowiedzi na dar miłości ze strony Jezusa. Zawierzając się po synowsku Maryi, chrześcijanin – podobnie jak Jan Apostoł – przyjmuje Matkę Chrystusa i wprowadza Ją we wszystko, co stanowi jego własne życie wewnętrzne (por. RM 45). Bardzo istotną sprawą wydaje się ta swoista „gra” postaw: zawierzenia i przyjmowania. Powierzając siebie, darując się w akcie zawierzenia, człowiek jednocześnie przyjmuje Maryję i całe bogactwo Jej zachowań. Można by dodać, że bezgraniczne oddanie siebie zmierza do nieograniczonego przyjmowania Tej, która jest pełna łaski. Trwanie w zawierzeniu przybliża do Chrystusa i Jego niezgłębionego bogactwa (por. Ef 3, 8). Zatem z teologicznego punktu widzenia zawierzenie zmierza przez przyjęcie do zjednoczenia z Bogiem. Zawierzenie to wyrasta z macierzyństwa i pośrednictwa Maryi. Wiąże się na planie ogólnym z poddaniem woli Boga (por. LG 53) oraz ufności, że Maryja będzie wspomagać w trudach codzienności”.

 

Podziel się z innymi:

Myśli św. Ludwika Marii Grignion de Montfort

„Tuus totus ego sum, et omnia mea tua sunt –  Oto jestem cały Twój i wszystko co moje, Twoim jest, o Jezu mój najmilszy, przez Maryję, Twą Najświętszą Matkę”.(Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, tłum. J. Rybałta, wyd. IV, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1996, 233).

Chrystus jest jedynym Mistrzem, który ma nas nauczać, jedynym Panem, od którego winniśmy być zależni, jedyną Głową, z którą winniśmy być złączeni, jedynym wzorem, do którego upodobnić się mamy, jedynym lekarzem zdolnym nas uleczyć, jedynym pasterzem, który musi nas żywić, jedyną drogą, mającą nas prowadzić, jedyną prawdą, w którą winniśmy wierzyć, jedynym życiem, które ma nas ożywiać, i naszym jedynym wszystkim we wszystkim, które ma nam wystarczyć (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 61).

 

Całkowite odniesienie Maryi do Jezusa, a w Nim do Trójcy Świętej, można dostrzec przede wszystkim w następującej uwadze: „Ilekroć wreszcie myślisz o Maryi, Maryja za ciebie myśli o Bogu; ilekroć wielbisz Maryję, Maryja wraz z tobą wielbi i czci Boga. W Maryi wszystko odnosi się do Boga, jest Ona odbiciem Boga, które istnieje tylko w związku z Bogiem, echem Bożym, mówiącym głosem Boga i powtarzającym Jego słowa. Jeśli powiesz „Maryja”, Ona powie „Bóg”. Gdy św. Elżbieta wygłosiła pochwałę Maryi, zwąc Ją błogosławioną, za to, że uwierzyła, Maryja, wierne echo Boga, zaintonowała: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk l, 46). Maryja czyni nadal każdego dnia to, co uczyniła wtedy. Gdy Ją chwalisz, miłujesz, czcisz lub coś Jej ofiarujesz, wówczas chwalisz, miłujesz i czcisz Boga i Bogu dajesz przez Maryję i w Maryi” (tamże, 225).


W modlitwie skierowanej do Matki naszego Pana św. Ludwik Maria wyraża również trynitarny wymiar Jej relacji z Bogiem: „Pozdrawiam Cię, Maryjo, umiłowana Córko Ojca przedwiecznego! Pozdrawiam Cię, przedziwna Matko Syna! Pozdrawiam Cię, Maryjo, najwierniejsza Oblubienico Ducha Świętego!” (Tajemnica Maryi, 68).

 

„Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana – pisze św. Ludwik Maria Grignion de Montfort – na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej dusza poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 120).

 

W Chrystusie, jednorodzonym Synu, jesteśmy rzeczywiście dziećmi Ojca, a jednocześnie dziećmi Maryi i Kościoła. W dziewiczym narodzeniu Jezusa w pewnym sensie narodziła się na nowo cała ludzkość. „A słowa, które św. Paweł do siebie stosuje, znajdują w zastosowaniu do Niej jeszcze słuszniejsze uzasadnienie: „Synaczkowie moi! Oto na nowo w boleści was rodzę, dopóki nie odtworzy się w was obraz Chrystusa” (Ga 4, 19). Codziennie rodzę synów Bożych, dopóki nie odtworzy się w nich obraz Jezusa Chrystusa w pełni swego wieku” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 33).

 

Nauka ta znajduje najpiękniejszy wyraz w modlitwie: „Duchu Święty, udziel mi głębokiej pobożności i wielkiej miłości do Maryi, mocnego oparcia na Jej matczynym łonie i łaski nieustannego uciekania się do Jej miłosierdzia, abyś poprzez Nią ukształtował Jezusa w moim wnętrzu” (Tajemnica Maryi, 67). Ludwik Maria pisze: „Jakże szczęśliwa jest dusza, która (…) cała jest opanowana i owładnięta duchem Maryi, który jest słodki i mocny, gorliwy i roztropny, pokorny i mężny, czysty i płodny” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 258). Mistyczne utożsamienie się z Maryją jest ukierunkowane całkowicie na Jezusa, jak wyraża to w modlitwie: „W końcu, moja najdroższa i najukochańsza Matko, spraw, jeśli to możliwe, abym nie miał innego ducha, jak tylko Twojego, do poznania Jezusa Chrystusa i Jego boskiej woli; abym nie miał innej duszy, jak tylko Twoją, do chwalenia i wysławiania Pana; abym nie miał innego serca, jak tylko Twoje, do kochania Boga miłością czystą i żarliwą jak Ty” (Tajemnica Maryi, 68).

„Nie ma też dla chrześcijanina niczego, dzięki czemu mógłby stać się bardziej całkowitą własnością Jezusa Chrystusa i Jego świętej Matki, niż dobrowolna niewola wzorowana na przykładzie samego Chrystusa, który z miłości ku nam „przyjął postać sługi” (Flp 2,7), i Matki Najświętszej, która się nazwała służebnicą i niewolnicą Pańską (Łk l,46-48). Apostoł nazywa siebie zaszczytnym mianem sługi Chrystusa (Rz l,1). Pismo święte zwie kilkakrotnie chrześcijan sługami Chrystusa (l Kor 7,22; 2 Tym 2,24)” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 72). Syn Boży, który w posłuszeństwie Ojcu przyszedł na świat przez wcielenie (por. Hbr 10,7), uniżył później samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (por. Flp 2,7-8). Maryja odpowiedziała na wolę Bożą poprzez całkowity dar z siebie, swego ciała i duszy, dar stały: od zwiastowania po krzyż i od krzyża aż po wniebowzięcie. Między posłuszeństwem Chrystusa i posłuszeństwem Maryi istnieje oczywiście asymetria, wynikająca z ontycznej różnicy między Boską osobą Syna i ludzką osobą Maryi. Konsekwencją tego jest fakt, że posłuszeństwo Chrystusa jest jedynym skutecznym źródłem zbawienia, z którego Jego Matka otrzymała łaskę całkowitego posłuszeństwa Bogu a zarazem współpracy w posłannictwie Jej Syna.
„Niewolę miłości” należy interpretować zatem w świetle przedziwnej wymiany między Bogiem i ludzkością, dokonanej w tajemnicy wcielonego Słowa. Jest to prawdziwa wymiana miłości między Bogiem i Jego stworzeniem w całkowitym wzajemnym darze z siebie. „Istotą tego nabożeństwa (…) jest uczynienie duszy wewnętrznie niewolniczo oddanej Najświętszej Maryi Pannie, a za Jej pośrednictwem – Jezusowi” (Tajemnica Maryi, 44). Paradoksalnie owe „więzy miłości”, owa „niewola miłości” sprawiają, że człowiek staje się w pełni wolny, prawdziwą wolnością dzieci Bożych (por. Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 169). Chodzi o całkowite powierzenie się Jezusowi, w odpowiedzi na miłość, którą On pierwszy nas umiłował. Kto żyje tą miłością, może powtórzyć za św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

św. Ludwik Maria w swoich pismach kładzie akcent na żywej wierze Matki Jezusa, w drodze od wcielenia aż po krzyż. Maryja jest dzięki swej wierze modelem i prawzorem Kościoła. Św. Ludwik Maria wyraża tę
myśl posługując się różnymi środkami, ukazując czytelnikowi „cudowne skutki” doskonałego nabożeństwa do Maryi: „Im bardziej zatem pozyskasz sobie życzliwość tej Pani dostojnej i Panny wiernej, tym więcej posiądziesz wiary we wszystkim: wiary czystej, która sprawi, iż nie będziesz dbał o to, co schlebia uczuciu lub odznacza się niezwykłością; wiary żywej i ożywionej miłością, która sprawi, iż pobudką wszystkich twych czynów stanie się czysta miłość; wiary mocnej i niezachwianej jak skała, dzięki której trwać będziesz niewzruszony i niezłomny wśród burz i zawieruchy; wiary czynnej i przenikliwej, która niby klucz cudowny umożliwi ci wstęp do wszystkich tajemnic Chrystusowych, pozwoli ci wniknąć w ostateczne rzeczy człowieka, a nawet w samo serce Boga; wiary mężnej, dzięki której bez wahania podejmiesz się wielkich rzeczy dla Boga i zbawienia dusz i sprawom tym szczęśliwie podołasz; wreszcie wiary, która będzie dla ciebie płonącą pochodnią, życiem Bożym, ukrytym skarbem Bożej Mądrości, bronią wszechmocną, którą posługiwać się będziesz, by świecić tym, co są w ciemnościach i w cieniu śmierci, by rozpalać tych, co są oziębli i łakną rozżarzonego złota miłości, by darzyć życiem tych, co umarli przez grzech, by poruszać słowem mocnym a łagodnym serca chłodne jak marmur i obalać cedry Libanu, a wreszcie, by oprzeć się diabłu i wszystkim wrogom zbawienia” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 214).

Podobnie jak św. Jan od Krzyża, św. Ludwik Maria kładzie nacisk przede wszystkim na czystość wiary i na typowe dla niej, często bolesne, ciemności (por. Tajemnica Maryi, 51-52). Jest to wiara kontemplacyjna, która – rezygnując z rzeczy odczuwalnych i nadzwyczajnych – przenika tajemnicze głębie Chrystusa. Św. Ludwik Maria zwraca się w modlitwie do Matki Pana słowami: „Nie proszę Cię o wizje czy objawienia, o odczucia ani rozkosze, choćby tylko duchowe (…). Tu w dole nie pragnę mieć żadnej innej cząstki niż ta, którą Ty miałaś, tzn. wierzyć czystą wiarą, niczego nie doświadczając i nie oglądając” (tamże, 69). Krzyż jest kulminacyjnym momentem wiary Maryi, jak napisał Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris Mater. „Przez tę wiarę Maryja jest doskonale zjednoczona z Chrystusem w Jego wyniszczeniu (…). Jest to chyba najgłębsza w dziejach człowieka „kenoza” wiary” (n. 18).

Duch Święty wzywa Maryję, by „odtwarzała się” w Jego wybranych i aby zakorzeniła się w nich Jej „wiara niezłomna”, jak również „nadzieja stanowcza” (por. Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 34).

Św. Ludwik Maria kontempluje wymiar eschatologiczny, zwłaszcza gdy mówi o „apostołach czasów ostatecznych”, kształtowanych przez Najświętszą Maryję Pannę, aby nieśli w Kościele zwycięstwo Chrystusa nad siłami zła (por. Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 49-59). Nie chodzi tu w żadnym wypadku o jakąś formę „millenaryzmu”, lecz o głęboki sens eschatologicznego wymiaru Kościoła, związany z jedynością i powszechnością zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Kościół oczekuje chwalebnego przyjścia Jezusa przy końcu czasów. Podobnie jak Maryja, i wraz z Nią, święci są w Kościele i dla Kościoła, aby zajaśniała jego świętość, aby głosić aż po krańce ziemi i do końca czasów dzieło Chrystusa, jedynego Zbawiciela.

„Przywiązujemy dusze do nadziei w Tobie jak do mocnej kotwicy. Wszak właśnie do Niej najbardziej przywiązali się święci, którzy zostali zbawieni, i do Niej też przywiązywali innych, by w cnocie wytrwali. Szczęśliwi więc, i po tysiąckroć szczęśliwi ci, którzy teraz przywiązują się do Niej jak do mocnej kotwicy i wiernie przy Niej trwają” (Traktat o prawdziwym nabożeństwie, 175). Poprzez nabożeństwo do Maryi sam Jezus „rozszerza serce świętą ufnością w Bogu, w którym każe widzieć Ojca. Wzbudza w nim tkliwą, synowską miłość” (tamże, 169).

Podziel się z innymi: