Przeszkody w wędrowaniu z Panem

Kolekta

Boże, Ty dałeś świętemu Hieronimowi żywe i głębokie umiłowanie Pisma świętego, spraw, aby Twój lud obficie karmił się Twoim słowem  i znajdował w nim źródło życia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Ne 2, 1-8

Psalm Ps 137, 1-6

 

 

Ewangelia Łk 9, 57-62

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”.

Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”. Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”.
Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

 

 

Wędrowanie z Jezusem.

Właśnie doszło do odrzucenia uczniów Jezusa w jednym z miast samarytańskich (Łk 9, 51-56); wzburzenie, chęć ukarania to pierwsze reakcje, gdy zamiast życzliwego zainteresowania spotykamy obojetność lub wręcz wrogość. 

 

Wędrowanie trwa dalej.

W krótkich epizodach z drogi, jakie opisuje Łukasz, Jezus wskazuje mnie i Tobie, na to co nie pozwala w pełni odpowiedzieć na Jego wezwanie „pojdź za mną”.

 

„Nora” i „gniazdo” – czy to Pan jest rzeczywiście jedynym zabezpieczeniem i oparciem w drodze?. A może wybór Jezusa jako Pana podyktowany był znalezieniem sobie ciepłego gniazdka dla własnej pobożności, uniknięcia samotności lub odpowiedzialności za siebie i innych.

 

Epizod drugi. Wezwanie Jezusa do pójścia za Nim i nasze  opóźnienie w podjęciu decyzji. Wybór priorytetów w życiowych decyzjach. Jak często te najważniejsze są odkładane na bardziej sprzyjający czas, który tak naprawdę nigdy nie przychodzi. Potem dziwimy się, że czegoś w naszym życiu brakuje. 

 

I trzeci epizod – chciałabym, ale………. Wiele dobrych pragnień i chęci. I wciąż oglądam się wstecz. Trudno się rozstać z przeszłoscią. Nie idę, ale cofam się…….Czy to jest jeszcze wspólne wędrowanie? Wspólna droga, ale kierunki jakby różne.

Podziel się z innymi:

Święty Hieronim

  

 

ŚWIĘTY HIERONIM, PREZBITER, DOKTOR KOŚCIOŁA 

30 września

 

Hieronim urodził się ok. 345 r. w Strydonie, mieście na pograniczu Dalmacji i dzisiejszej Istrii. Był synem zamożnych ludzi pochodzenia rzymskiego, katolików. Studiował w Rzymie pod kierunkiem mistrzów łaciny i retoryki, m.in. Donata. Tam – w wieku młodzieńczym, zgodnie z ówczesnym zwyczajem – przyjął chrzest między 358 a 364 r. z rąk papieża św. Liberiusza. Na życzenie rodziców udał się następnie do Trewiru, ówczesnej stolicy cesarstwa, gdzie miał rozpocząć karierę urzędniczą. Z Galii powrócił do Włoch. W tym czasie jego siostra wstąpiła do klasztoru. Także i sam Hieronim został w Akwilei mnichem i ok. 373 r. wyjechał na Wschód, by w Jerozolimie pracować naukowo i poddać się rygorystycznemu życiu. Poprzez Azję Mniejszą wyruszył do Ziemi Świętej, ale wyczerpany trudami podróży zatrzymał się w Antiochii. Znalazł się o krok od śmierci. Po wyzdrowieniu zaczął intensywną naukę greki i języka hebrajskiego i poświęcił się studiowaniu Pisma świętego na Pustyni Chalcydyckiej.
W 377 r. w Antiochii Hieronim przyjął święcenia kapłańskie, jednak za cel swojego życia postawił sobie pracę naukową. Na dłuższy czas (379-382) zatrzymał się w Konstantynopolu. Miasto urzekło go swoją historią, bogactwem zabytków, zasobnością w książki. Właśnie wtedy patriarchą Konstantynopola był św. Grzegorz z Nazjanzu. Hieronim słuchał pilnie jego kazań. W tym czasie przełożył na język łaciński niektóre homilie Orygenesa i Historię Euzebiusza z Cezarei Palestyńskiej.
W 382 r. uczestniczył w synodzie rzymskim, gdzie na polecenie papieża Damazego zaczął pracować nad poprawianiem starego przekładu Nowego Testamentu i psalmów. W latach 382-384 był sekretarzem i doradcą papieża Damazego. Mieszkał na Awentynie, gdzie skupił wokoło siebie elitę intelektualną i religijną Rzymu. Wśród jego uczniów znalazła się także św. Marcella (+ 410). Właśnie w jej pałacu zamieszkał. Na spotkania duchowe przybywała do niego również inna można pani Rzymu, św. Paula (+ 404), i jej córka, św. Eustochia (+ ok. 419). Po śmierci papieża (+ 384) Hieronim udał się do Egiptu; zwiedził Ziemię Świętą, Egipt, klasztory w Nitrii. Słuchał wykładów znakomitego znawcy pism Orygenesa, Dydyma Ślepca. Udał się następnie do Palestyny i w 386 r. zamieszkał w Betlejem. Tam pozostał już do śmierci.
Organizował działalność charytatywną, prowadził wykłady, pod jego opieką powstały cztery klasztory.
Odznaczał się encyklopedyczną wiedzą, wybuchowym temperamentem, umiłowaniem ascezy, pracowitością, gorącym przywiązaniem do Kościoła, czcią do Matki Bożej, a przede wszystkim umiłowaniem Pisma Świętego.
Pozostawił po sobie niebywale ogromną spuściznę literacką. W latach 389-395 przełożył na łacinę wiele ksiąg Septuaginty (greckiego przekładu Biblii). Przez 24 lata (382-406) przetłumaczył na łacinę całe Pismo święte. Jego przekład, tzw. Wulgata (co oznacza „powszechnie przyjmowane”), został przyjęty przez Sobór Trydencki jako tekst urzędowy. Hieronim napisał także komentarze do wielu ksiąg Pisma oraz przełożył wiele tekstów ojców Kościoła. Zwalczał współczesne mu herezje. Ostatnie lata spędził w grocie sąsiadującej z Grotą Narodzenia Pana Jezusa. Zmarł osamotniony 30 września 419 lub 420 r.
Jego relikwie sprowadzono z czasem do Rzymu. Obecnie znajdują się w głównym ołtarzu bazyliki S. Maria Maggiore. Jest jednym z czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego, patronem eremitów, biblistów, egzegetów, księgarzy i studentów.

Ikonografia ukazuje najczęściej św. Hieronima jako wielkiego pokutnika w długiej szacie albo obnażonego starca, w przepasce na biodrach, wycieńczonego postami. Czasami przedstawiany jest w kapeluszu kardynalskim, co jest aluzją do jego funkcji sekretarza papieskiego, lub w postawie siedzącej przy pulpicie. Atrybutami Świętego są: czaszka, gołębica, kamienie, klepsydra, księga, lew u stóp, oswojone lwiątko, model kościoła, pióro pisarskie, rylec do pisania i tabliczka, trąba powietrzna przypominająca Sąd Ostateczny, wielbłąd.

(www.brewiarz.katolik.pl)


 

Podziel się z innymi:

Modlitwa Pismem Świętym

MODLITWA PISMEM ŚWĘTYM 

 

 

Abba powiedział:

Nie należy wcześniej nic czynić,

zanim nie zbadasz swego sumienia,

czy to, co masz zamiar czynić,

będzie ze względu na Boga.

 

Intencja, treść, forma. Trzy części „składowe” modlitwy. Każda z nich ma w niej swoje miejsce. Spróbujmy wytłumaczyć to tak: zaplanowaliśmy sobie spotkanie z przyjacielem, chcielibyśmy upiec ciasto dla niego, aby było go czym poczęstować. I to jest intencja – piekę ciasto ze względu na przyjaciela. Zastanawiam się co będzie potrzebne, a więc brytfanka i to, co do tej brytfanki włożę. Sama brytfanka – forma nie wystarczy, z próżnego nie nalejesz – powiadają, ale samego ciasta też nie włożę do piekarnika. Chyba, że lubię sprzątać.

 

Formą modlitwy, tym, co ją kształtuje, pilnuje, by się nie rozlała, są rzeczy konkretne: czas, miejsce, często pozycja, którą przyjmujemy. Trzeba to uwzględnić. Często nasze trudności z tego właśnie wynikają.

 

Ale nie można pozostać na tym poziomie. Same klimaty nie wystarczą. Wejście do sadu jeszcze nie mówi nam czym jest smak jabłek, choć sad pełen owoców jest niewątpliwie piękny. Trzeba gryźć i smakować, dotrzeć do treści. Pod płaszczem nudy ukryta jest głębia, często taka o jakiej nam się nie śniło, pod oklepanymi słowami „Ojcze nasz” ukryta jest perła warta cały świat i całe nasze życie. Trzeba się tylko zastanowić co to dla mnie znaczy, o czym mi to mówi. Trzeba się w to zaangażować.

 

 

Pismo święte w modlitwie

 

 

Abba Epifaniusz powiedział, że nic nie wiedzieć o prawach Bożych jest wielką zdradą zbawienia.

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – pisał św. Hieronim. Nim z kimś się umówimy, dobrze by było dowiedzieć się, co to za jeden. I tu jest miejsce na Pismo. Pokazuje nam ono kim i jaki jest Bóg – szczególnie czyni to Nowy Testament. A my czytając możemy stwierdzić, czy chcemy z Nim utrzymywać kontakt czy też nie. Zbyt często zrażamy się do Niego nie wiedząc, że nasze wyobrażenia mało mają wspólnego z prawdziwym Bogiem. Trzeba wpierw kogoś poznać, a potem dopiero się o nim wypowiedzieć. To będzie pierwszy moment naszej modlitwy – zapoznawać się z tekstem.

 

 

Sposób modlitwy Pismem

Każda modlitwa w Kościele ma dwa wymiary: osobisty i wspólnotowy. Nie stają one naprzeciw siebie, ale się wzajemnie uzupełniają i ubogacają. Czytanie Pisma nie różni się tu od innych modlitw.

 

 

Po pierwsze: wymiar wspólnotowy.

 

 

Msza Święta

Eucharystia, cała utkana z Pisma Świętego. Można powiedzieć, że jest pierwszą modlitwą i najważniejszą, gdyż to tu Słowo staje się ciałem i ma wielką szansę na to, aby zrobić coś sensownego z naszym życiem. I tu zaczyna się nasza rola, miejsce na nasze zaangażowanie. Sprawę mamy ułatwioną przez to, że nie musimy już określać formy, czyli czasu, miejsca, pozycji, nie musimy zastanawiać się nad dobraniem tekstów. Bóg już wszystko przygotował. „Mądrość stół zastawiła obficie”, od nas wymaga się tylko pokory, przyjęcia tych dań, które są serwowane i kosztowania ich, bez wybrzydzania. Na każdym przyjęciu trzeba umieć się zachować, my zaś, jakby tego nie wiedząc, potrafimy być bardzo nieuprzejmi w stosunku do Boga – gospodarza.

 

Liturgia Godzin

Jest to modlitwa Kościoła, który chce wielbić Boga w każdej godzinie, nawet jeśli ja sam ją odmawiam, to zawsze modlę się jako Kościół, w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem, Kościół poddaje nam formę. Wszystko co mamy mówić, jak i kiedy, jest napisane w takiej książce, która nazywa się brewiarz. To piękna modlitwa, „gdy bowiem nie umiemy się modlić” sam Duch woła za nas, a tu sam Kościół podprowadza nas do Boga dając nam także możliwość włączenia się w wielowiekowy nurt modlitwy chrześcijańskiej.

 

 

 

Po drugie: modlitwa osobista.

 

 

 

Modlitwa ustna

W naszym przypadku polegać będzie na powtarzaniu „na okrągło” jakiegoś wybranego fragmentu Pisma, niekoniecznie na głos. Taką formą modlitwy jest np. różaniec, lub tzw. „modlitwa Jezusowa” – Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem. To może być inny fragment, który będzie kierował się ku Bogu. Można się też urywków uczyć na pamięć i powtarzać, powtarzać, aż Słowo zacznie żyć we mnie, aż odkryję w nim słowa Boga do mnie skierowane.

Rozważanie

Rozważanie, inaczej medytacja, jest już bardziej „samodzielnym” sposobem modlitwy. Wymaga od nas stałości – ustalenia czasu i miejsca, oraz hojności, że nie zrezygnuję nawet gdy „nic nie będę czuć”. Wybieramy jakiś fragment Pisma Świętego (najlepiej aby nie zaczynać od rodowodów z Księgi Liczb) i rozważamy go, tzn. usiłujemy odkryć, co tekst ma nam do powiedzenia konkretnie dzisiaj i teraz, co mówi o Bogu, o świecie, o człowieku, o nas samych. Dobrze jest rozpocząć prośbą o Ducha Świętego. Duch przecież jest autorem więc powinien być zorientowany w tym, co dla nas najważniejsze.

 

Kontemplacja

Brzmi tajemniczo, a znaczy tyle co „proste spojrzenie na prawdę”. Już nie rozważam danego fragmentu, ale przypatruje mu się, wchodzę w niego, biorę udział w wydarzeniach, obserwuję ludzi, Boga i siebie w tym wszystkim. Po prostu patrzę z miłością. A co Bóg przygotuje, to już Jego sprawa.

 

 

Chcesz się modlić? To się módl!

 

 

 

Abba powiedział: „Ciągła modlitwa szybko leczy duszę„.

Jeśli naprawdę chcesz się modlić, to zacznij dzisiaj, teraz. Nie jutro – jutro nigdy nie nadchodzi. Wyznacz sobie godzinę, znajdź miejsce – ciche, hałas przeszkadza, daj sobie czas na uspokojenie, na uświadomienie przed Kim stajesz. Weź Pismo i czytaj – wolno, jeśli jest możliwość to na głos, potem jeszcze raz, aż „zobaczysz” czytany tekst, to tak jak z trójwymiarowym obrazem: jeśli patrzysz z uporem, w końcu obraz przestaje być płaski. Unikaj subtelnych pokus typu „za chwilę, dziś nie”. Bo jeśli nie dziś, to kiedy? A na zmęczenie odpowiadaj podstępem: jeszcze dziś, tylko dziś się pomodlę. I każdego dnia na nowo mów to samo.

 

 

Owoce modlitwy

 

 

Abba powiedział: „Jeśli mnich modli się tylko wtedy, gdy staje do modlitwy, to nigdy się nie modli”. „Dobre drzewo ma dobre owoce„. Trzeba uczyć się modlitwy nieustannej – pamięci o Bogu, która wyraża się w czynach miłości. Jakub pisze „wprowadzajcie słowo w czyn, a nie bądźcie słuchaczami oszukującymi samych siebie”. To jest owoc – wzrost miłości do Boga i bliźniego. Jeśli go nie ma, znaczy że gdzieś kuleję, gdzieś szukam siebie, a nie Pana Boga. A „nie potrzeba dużo słów. W tych czasach bowiem ludziom słów nie brakuje. Trzeba natomiast czynów. Bóg nie czeka na słowa, które nie przynoszą owocu”.

 

  

Słowo Boga do człowieka.

To zapewne jedna z bardzo wielu „definicji” Biblii. Nie pojęcia i terminy są jednak tutaj istotne, ale sama rzeczywistość. A jest nią dialog Boga

z człowiekiem, który wcale się nie zakończył wraz z postawieniem ostatniej kropki w świętym tekście. Ten dialog trwa! Trwa w chwili, gdy w swe ręce bierze tę Księgę znany teolog i w chwili, gdy ktoś na końcu świata pochyla się nad jednym wersem tekstu, by medytować i rozważać, by odkrywać Boga obecnego w jego życiu, by z tego Słowa pełnego mocy czerpać siłę

i natchnienie do codziennych zmagań, decyzji, wyborów, po prostu: do życia…

 

I taka jest rola Pisma Świętego: ono nie może być jedynie książką

o szlachetnej oprawie pięknie wypełniającą lukę w domowej bibliotece

(i zakurzoną…), ale winno być księgą życia, podręcznikiem codzienności – zawsze pod ręką, blisko, w każdej chwili gotową odsłonić blask swej mądrości…

 

 

Czy tak jest u Ciebie?

 

 

I pamiętaj, że…

Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.

 

 

(2 Tm 3,16-17).

 

 

Tak, tekst święty jest natchniony. Należy go odczytywać, rozważać i odnosić do swego życia. W rozumieniu powinno się jednak uzgadniać odczytywane słowa z innymi, by uniknąć błędów subiektywizmu…

 

 

To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzi.

 

 

(2 P 1,20)

 

(źródło: www.pijarzy.pl)

 

Podziel się z innymi:

Modlitwa do świętego Rafała Archanioła

  

 

Święty Rafale Archaniele,

który czuwasz przed majestatem Bożym i z polecenia Stwórcy,

byłeś przewodnikiem w niebezpiecznej wędrówce Tobiasza.

Czuwaj nad drogami naszego życia,

ostrzegaj przed niebezpieczeństwami jakie nas zgubić mogą .

Ty odpędzałeś demony i uzdrawiałeś mocą Bożą.

Broń nas przed uległością złu,

a gdy zdrowie i życie nasze zagrożone będzie,

wstawiaj się za nami u Boga,

przedstawiaj nasze sprawy i bądź nam pomocny.

Amen.

Podziel się z innymi:

Modlitwa do świętego Gabriela Archanioła

  

 

Święty Gabrielu Archaniele,

który byłeś zawsze zwiastunem dobrej nowiny,

dopomagaj nam do spokojnego przyjmowania wszelkich wieści. Byśmy nigdy nie ulegali panice,

 a zawsze umieli zaufać Bogu,

którego łaską jesteśmy umocnieni.

Przyczyniaj się także do tego,

aby oznajmiana nam prawda stawała się dla nas jasna i zrozumiała, byśmy umieli przyjąć to,

co Bóg w swej dobroci nam objawia.

Amen.

Podziel się z innymi:

Modlitwy do świętego Michała Archanioła

  

 

 

POŚWIĘCENIE SIĘ ŚW. MICHAŁOWI ARCHANIOŁOWI

 

O wielki Książę Niebieski, najwierniejszy Stróżu Kościoła, święty Michale Archaniele, oto ja, chociaż bardzo niegodny Twego oblicza, jednak ufny w Twą dobroć, powodowany potężnym wpływem Twoich modlitw i licznymi Twymi dobrodziejstwami, staję przed Tobą w towarzystwie mego Anioła Stróża i w obecności wszystkich Aniołów Niebieskich, których biorę za świadków mego nabożeństwa ku Tobie.

Ciebie dziś obieram za swego szczególnego obrońcę i orędownika. Postanawiam sobie mocno czcić Cię zawsze i usilnie szerzyć Twoją cześć. Bądź moją mocą przez całe życie, abym nigdy nie obraził Pana Boga myślą, słowem lub uczynkiem. Broń mnie przeciw wszelkim pokusom szatańskim, głównie przeciw tym, które atakują wiarę i czystość, a w godzinę śmierci uproś pokój mej duszy i zaprowadź do ojczyzny wiecznej. Amen.

 

                   (Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z 25 III 1986 r., nr 1590/K/86).

 

 

MODLITWA PORANNA

 

Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

 

                     (Za zgodą Kurii Diecezji Warszawsko-Praskiej z 25 X 1994 r., nr 2352/K/94).

 

 

PROŚBA O POKORĘ

  

Święty Michale Archaniele, pogromco szatana, ducha pychy, pomóż mi zwalczyć mój egoizm, który nie chce poddać się Bogu i Jego świętej woli. Wstawiaj się za mną do Pana, abym zachwycony Bogiem wołał do Niego w każdej chwili mego życia: Któż jak Bóg! Amen.

 

 

EGZORCYZM PROSTY PORANNY

 

W imię Boga w Trójcy Jedynego, w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego, uciekajcie złe duchy z tego miejsca, nie patrzcie, nie słuchajcie, nie niszczcie i nie wprowadzajcie zamieszania do naszej pracy i naszych planów, które poddajemy zbawczemu projektowi Boga. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuje wam: oddalcie się i nie wracajcie więcej tutaj. Amen.

 

Boże, Najwyższy nasz Panie, Twoją Boską mocą uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów!

Święty Michale Archaniele, który wraz z Aniołami zwyciężyłeś szatana w niebie, dopomóż nam zwyciężyć go na ziemi.

 

                         (Za zgodą Kurii Diecezji Warszawsko-Praskiej z 8 II1993 r., nr 184/K/93).

 

 

MODLITWA DO ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA

 

 Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

 

 

Podziel się z innymi:

Litania do świętych Miachała, Gabriela, Rafała

Litania do św.św. Michała, Gabriela i Rafała      
  

Panie, zmiłuj się nad nami!
Chryste, zmiłuj się nad nami!
Panie, zmiłuj się nad nami!
Chryste, usłysz nas!
Chryste, wysłuchaj nas!

Ojcze z nieba, Boże, Stworzycielu wszystkich duchów, zmiłuj się nad nami!
Synu, Odkupicielu świata, Boże, na którego patrzeć pragną aniołowie, zmiłuj się nad nami!
Duchu Święty, Boże, radości duchów błogosławionych, który uświęcasz dusze, zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco Jedyny Boże, chwało świętych aniołów, zmiłuj się nad nami!
Święta Maryjo, Królowo duchów niebieskich; módl się za nami.
Święty Michale, książę zastępu wiecznego;
Wodzu aniołów pokoju;
Najmocniejszy w walce;
Pogromco pradawnego węża;
Odwieczny obrońco ludu Bożego;
Któryś wygnał z nieba Lucyfera i jego popleczników;
Który przyjmujesz odchodzące dusze i prowadzisz je do raju;
Pocieszenie wiernych,
Opiekunie tych, którzy oddali się tobie;
Święty Gabrielu, któryś objawił Danielowi tajemnice Boskie;
Który zapowiedziałeś narodziny i misję Św. Jana Chrzciciela;
Który zwiastowałeś Wcielenie Słowa;
Stróżu Najświętszej Panienki;
Czuwający nad dzieciństwem Zbawiciela
Który pocieszałeś Chrystusa w chwilach męki;
Wierny sługo Chrystusa;
Święty Rafale, aniele zdrowia;
Święty Rafale, jeden z siedmiu duchów stojących przy Tronie Boga;
Wierny przewodniku Tobiasza;
Który zmusiłeś diabła do ucieczki;
Orędowniku naszych modlitw przed Panem;
Uzdrowicielu ślepego;
Wspomożycielu w strapieniu;
Pocieszycielu w trudach;
Niosący radość twym wiernym podopiecznym.
Święty Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami.

Jezu Chryste, błogosławieństwo aniołów, przepuść nam!
Jezu Chryste, chwało duchów niebieskich, wysłuchaj nas!
Jezu Chryste, ozdobo wiecznych zastępów, zmiłuj się nad nami!

Do Św. Michała
Boże, który sprawiłeś, że błogosławiony Michał, Twój Archanioł, zwyciężył pysznego Lucyfera i nikczemne duchy, błagamy Ciebie, byśmy walcząc pod Krzyżem i za swoje przyjmując dewizę: Któż jak Bóg!?, zwyciężyli wszy­stkich naszych wrogów, pokonali wszelkie przeszkody i uporządkowali nasz żywot zgodnie z Twoją wolą i przykazaniami. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Nszego. Amen.

Do Św. Gabriela
Boże, orędowniku zbawienia ludzkości, który posłałeś błogosławionego Gabriela, stojącego przed Twoim tronem, by zwiastował prześwietnej Dziewicy tajemnicę wejścia Twojego błogosławionego Syna w ciało człowiecze, błagamy Ciebie, byśmy poprzez jego wstawiennictwo zyskali pomoc w każdej naszej potrzebie, duchowej i doczesnej. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen.

Do Św. Rafała
Boże, który w swej niewysłowionej dobroci uczyniłeś bło­gosławionego Rafała przewodnikiem wiernych w ich wędrówkach, pokornie prosimy Cię, by poprowadził on nas na drodze zbawienia i byśmy doświadczyli jego pomocy w chorobie duszy. Przez Jezusa Chrystusa, Pana Naszego. Amen

 

Podziel się z innymi:

ŚWIĘCI ARCHANIOŁOWIE

ŚWIĘTO ŚWIĘTYCH ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, GABRIELA, RAFAŁA

 

  

 

Kolekta

Boże, Ty z podziwu godną mądrością wyznaczasz obowiązki Aniołom i ludziom, spraw łaskawie, aby na ziemi strzegli naszego życia Aniołowie,  którzy w niebie zawsze pełnią służbę przed Tobą. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Dn 7, 9-10.13-14  albo Ap 12, 7-12a

Psalm Ps 138, 1-5

 

Ewangelia J 1, 47-51

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym”? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”.

Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

 

 

Według Pisma Świętego Michał, Gabriel i Rafał to trzej spośród siedmiu Archaniołów stojących przed Bogiem. Zarówno Żydowska, jak i Chrześcijańska tradycja uznaje istnienie aniołów i wierzy w ich specjalne posłannictwo oraz szczególną służbę, jaką maja oni do spełnienia wobec ludzi.

Archanioł Michał – Jego imię znaczy „Któż jak Bóg?” W tradycji biblijnej uznany za szczególnego opiekuna narodu Wybranego (Dn 12,1) i Kościoła. W Apokalipsie (Ap 12,7-9) przedstawiony jako przywódca zastępów anielskich w walce z Szatanem,

Archanioł Gabriel – Jego imię znaczy „Bóg jest Mocą„. Jest specjalnym posłannikiem Boga w zapowiadaniu niezwykłych wydarzeń zbawczych. To on przepowiedział przyjście Mesjasza prorokowi Danielowi (Dn 8,15), a według Ewangelii św. Łukasza był posłany do Zachariasza i Maryi w dniu zwiastowania (Łk 1),

Archanioł Rafał – Jego imię oznacza „Bóg uzdrawia„. Sam siebie przedstawia, jako tego, który zanosi modlitwy ludzi przed tron Boży (Tb 12,15). Według Ewangelii św. Jana jest on łączony z sadzawką Betesda w Jerozolimie, gdzie dokonywały się liczne uzdrowienia.

O istnieniu duchów czystych wiemy z Objawienia zawartego w Piśmie Świętym. Według tegoż Objawienia, są to istoty stworzone przez Boga i żyjące niejako w dwóch światach lub stanach: w niebie -w ustawicznej obecności Boga i jako posłane ku pomocy człowiekowi. Według tego  samego Objawienia istnieją również aniołowie upadli, ci którzy odmówili służby Bogu i ich rzeczywistością jest stan piekła i odrzucenia, a ich „posłannictwem” (oczywiście przeciwnym Bogu) jest kuszenie człowieka i odwodzenie go od Boga.
Św. Tomasz z Akwinu mówiąc o aniołach stwierdza, że: „są to inteligencje (duchy) czyste, niezłożone z materii i formy, ale złożone z aktu i potencji, w których można rozróżnić to czym taki byt jest i fakt, że on istnieje” (S.Th. I, I, Q50). Ponadto według nauczania teologów scholastycznych aniołowie będąc duchami i inteligencjami czystymi nie mają możliwości mylenia się ani co za tym idzie nawracania. Stąd upadli aniołowie zbuntowali się przeciwko Bogu z pełną świadomością tego, co czynią i nie mogą się ani usprawiedliwiać niewiedzą, ani nawrócić.

Warto dziś zastanowić się nad kilkoma pytaniami:

– Na ile kiedy myślę o Archaniołach i Aniołach, w pierwszej kolejności pojawiają się słodkie obrazki aniołków, a dopiero w następnej kolejności myślę o potędze duchów czystych, o ich rzeczywistej choć niewidzialnej obecności i aktywnym uczestnictwie w dziele zbawienia?

 

– Czy Jezus Chrystus, tak jak jest Królem dla Archaniołów, jest również dla mnie Królem mojego życia?

 

– Na ile korzystam i pamiętam o możliwości korzystania z pomocy świętych Archaniołów na mojej drodze?

 

 Dzisiejszy psalm (jeden z moich ulubionych) mówi:

„Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,

bo usłyszałeś słowa ust moich,

Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,

pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.”

 

Dobrze jest pamiętać, że kiedy się modlimy, nasi Aniołowie towarzyszą nam w modlitwie, nie zasmucajmy ich naszą bylejakością i małodusznością. Raczej starajmy się uczyć od nich i być posłusznym ich cichym natchnieniom.

 

Kiedy trzeba rozeznawać czy natchnienie pochodzi od Boga czy od złego ducha, przyzywajmy na pomoc świętych Archaniołów, nie pomylimy się wtedy i nie wybierzemy pięknych plew, w miejsce ziarna.

 

Dziękuję i pozdrawiam

 

Podziel się z innymi:

Zgorszenie czyli co….

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B

Brewiarz – XXVI Tydzień zwykły , II tydzień psałterza

 

Kolekta

Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc, udzielaj nam nieustannie swojej łaski,  abyśmy dążąc do obiecanego nam nieba stali się uczestnikami szczęścia wiecznego. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze  Lb 11, 25-29

Psalm Ps 19, 8.10.12-14

Czytanie drugie Jk 5, 1-6

 

Ewangelia Mk 9, 38-43. 45. 47-48

Jan powiedział do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy; i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”. Lecz Jezus odrzekł: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli twoja ręka dla ciebie jest powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie”.

Dziś słyszymy słowa Pana ” kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.” 

Warto zapamiętać te slowa. 

Zbyt często ludzie używają drugiego, podobnego zdania i jeszcze twierdzą, że pochodzi ono z Ewangelii..

To drugie zdanie brzmi „kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam„.

Niby bardzo podobne zdania, ale niosące w sobie jakże różne znaczenie. O ile pierwsze zdanie prowadzi do pokojowej koegzystencji, szacunku dla drugiej osoby; to drugie nawołuje do ustanowienia granicy podziału, niechęci, wrogości. O ile pierwsze zdanie – łączy to drugie zdanie – dzieli. 

Warto od czasu do czasu sprawdzać popularne powiedzenia pochodzące według mówców jakoby z  Ewangelii, aby nie dać się zmanipulować.

Zgorszenie. Ewangeliczne znaczenie tego słowa oznacza, zagrożenie zbawienia, wstrząs dla wiary. Użyte tu słowo oznacza dokładnie przeszkodę, zasadzkę, pułapkę. Ten kto wywołuje zgorszenie, chce złapać kogoś w pułapkę, odwieźć go od wiary, utrudnić mu drogę do Jezusa.

Kim są maluczcy? Nie chodzi tu o dzieci. Są to słabi i chwiejni członkowie wspólnoty, najbardziej pokorni, prości i bezbronni bracia i siostry. Nie są to ci maluczcy „którzy samych siebie uważają za jedynych prawdziwie wierzących i narzucają swoją wiarę wszystkim innym” (E. Schweizer).

 Wiara ludzi prostych jest tak wielkim dobrem, że nikt bezkarnie nie może go niszczyć. Trzeba podkreślić, że Jezus nie zabrania zastanawiać się nad wiarą i dyskutować nad związanymi z nią problemami. Grożba Jezusa skierowana jest do tych, którzy świadomie odciągają innych od wiary w Niego.

Poza zgorszeniem wywołanym przez innych jest też inne zgorszenie, które rodzi się w naszym wnętrzu. Zbawienie, nasladowanie stawiają radykalne wymagania,dlatego trzeba być gotowym na każdą ofiarę, na każde wyrzeczenie. To, że nic nie jest cenniejsze od zbawienie ilustruje obraz utraty najbardziej cennych członków ciała. Niech jednak nikt nie sądzi że Pan Jezus zachęca do okaleczania się dla uniknięcia grzechu. Wszak człowiek chromy czy jednooki takze może grzeszyć. Panu chodzi o życie a nie o okaleczanie fizyczne. Chodzi o wyzwolenie się z tego wzystkiego co przeszkadza w komunii z Bogiem.Każdy podążajacy za Panem, musi mieć dość odwagi aby dokonać owych bolesnych wewnętrznych cięć.

 

Są ludzie, którzy gorszą maluczkich – małych.

Ale i mali mogą gorszyć tych którzy szukają, cierpią, uczciwie próbują. Jest tak wówczas gdy uczniowie, zamaist zdecydowanie podążać za Mistrzem, zatrzymują się w drodze, spierają się o pierwszeństwo, zawzięcie dyskutują nad akademickimi kwestiami, zajmują się rzeczami nieważnymi, zadowalają sie półśrodkami, nie potrafią całkowicie stanąć po stronie Ewangelii.

W takim przypadku stają się zagrożeniem, przeszkodą, zawadą, utrudniają przejście. Stoją na drodze i nie pozwalają zbliżyć się do Chrystusa.

 

Są też tacy maluczcy, którzy w rzeczywistości nie są mali, których wiara jest wszystkim innym ale nie wiarą. Bardziej niż do Mistrza przywiązani są do własnej mentalności, do przyzwyczajeń, do wygody. Kiedy oni będą mówic o zgorszeniu, nie trzeba się tym zbytnio przejmować. W ich ustach obrona wiary jest tylko sposobem na zarzucenie innym powolnego kroku, rutynowyh gestów, bezruchu, nudy. W tym przypadku zgorszenie ma polegać na tym, że nie traktuje się ich poważnie, ale idzie dalej niezależnie od ich krzyków. Być może dzięki temu dadzą się popchnąć do przodu.

 

Kto wie ile osób sama zgorszyłam i nadal gorszę. Mam tego świadomość i odczuwam z tego powodu ból, choć nie zamierzam szukać kamienia młyńskiego.

Ale i ja sama czasem jestem zgorszona. Jeste, zgorszona tymi, którzy nigdy mnie nie gorszą. Chodzi mi o osoby, które przedstawiają siebie (bardzo pokornie) jako modele do nasladowania, modele pobożności, uczciwości, wiary, ofiarności. Są nieskazitelni, bez zarzutu. Nie zdarza się im żadne uchybienie w dziedzinie moralności, w ich ortodoksji nie ma żadnej szczeliny. Nic nie narusza ich spokoju, nic nie wywołuje wyrzutów sumienia. Zależy im na nawróceniu – ale na nawróceniu innych, nie swoim. Przekonaliby mnie gdyby choć raz powiedzieli nie wiem, nie jestem pewien. Ich zadziwiająca pewność siebie, pewność że sa po właściwej stronie, budzi we mnie chęć stanięcia po stronie przeciwnej…

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

Nie bój się pytać Jezusa

Czytanie Za 2, 5-9. 14 – 15a

Psalm Jr 31, 10-13

 

Ewangelia Łk 9, 43 b -45

Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”.

Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

 

 

Droga Jezusa jest i naszą drogą. 

Godzimy się na nią i chętnie akceptujemy w jej radosnych i pełnych podziwu i chwały etapach.

O ewentualnych cierpieniach, odrzuceniu, porażkach staramy się nie myśleć.

W młodości myślimy, że krzyż, dramaty, nie będą nigdy naszym udziałem, a nawet jeśli się wydarzą to napewno wszystko przetrwamy.

Z upływem lat, poznając siebie coraz lepiej, z coraz większym oporem słuchamy trudnego Słowa. Obawiamy się i lękamy, nie będąc pewni swojej wierności i wytrwałości do końca. Gdy przychodzi nasz osobisty krzyż, najczęściej nie jesteśmy w stanie dostrzec jego sensu, nie rozumiemy tego doświadczenia i błagamy Pana aby nas od niego uwolnił i wybawił.

Nie potrafimy też rozmawiać z Panem o tym co dla nas niezrozumiałe, chyba dlatego, że obawiamy się usłyszeć odpowiedź. Odpowiedź, którą ciężko byłoby nam zaakceptować i dlatego na modlitwie starannie omijamy niektóre tematy.

Dzisiejsza Ewangelia jest zachętą do szczerej rozmowy z Jezusem o tym, czego w naszym życiu nie rozumiemy, o tym czego się w nim obawiamy, lękamy. 

Jest zachętą do rozmowy z Panem o tych sytuacjach z naszej rzeczywistości, kiedy Pan objawia się nam jakby w swojej słabości, jakby nie chciał okazać swojej mocy.

Te sytuacje to na przykład nasze niewysłuchane modlitwy w ważnych sprawach, a On zachowuje się tak jakby nas wogóle nie słuchał. 

Inna grupa to gorszące wydarzenia w Kościele. Jeszcze inne to dopuszczenie przez Boga klęsk żywiołowych lub innych wielkich tragedii.

Kolejne, to obserwacja tego jak kolejni znajomi odchodzą od wiary, czy porzucają stan kapłański czy zakonny.

Ta pozorna słabość Boga będzie się manifestować w najróżniejszy sposób do końca naszego świata. 

Bog Wszechmogący jest pokorny wobec swojego stworzenia i szanuje jego wolność. W tym przejawia się Jego Miłość do ludzi. Trzeba jednak stale pamiętać iż droga nie kończy się na Krzyżu. Na końcu drogi, jaśnieje zmartwychwstanie i wieczność z Bogiem. Dojdziemy tam zawierzając Mu samych siebie, choć nie pojmujący Go, to kochający również w wydarzeniach krzyża.

 

Dziękuję i pozdrawiam.  

 

Podziel się z innymi: