Bojaźliwość

Kolekta

Boże, Ty przez łaskę przybrania uczyniłeś nas dziećmi światłości, nie dopuść, aby nas ogarnęły ciemności błędu,  lecz spraw, abyśmy żyli w blasku Twojej prawdy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Rdz 19, 15-29

Psalm Ps 26

 

Ewangelia Mt 8,23-27

Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: „Panie, ratuj, giniemy!”

A On im rzekł: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza.
A ludzie pytali zdumieni: „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?”

 

Doświadczamy opieki Pana. Widzimy i slyszymy o cudach jakie dokonują się w życiu innych osób. Życie płynie w sposób w miarę usystematyzowany, nawet kłopoty wydają się być uporządkowane i w jakiś sposób oswojone. Słabnie modlitewne napięcie i czujność.

Nagle pojawia się nowy kryzys. Wydaje się nam, że tym razem woda dramatu, tragedii zniszczy całkowicie nasze wątłe siły. Nie pamiętamy już o codziennej opiece Pana, nie dociera do nas światło Jego mocy. Otacza nas zewsząd napór problemów, rwana modlitwa nie przynosi ukojenia, ani pociechy. Pokusy zwątpienia, załamania atakują z coraz większą mocą. Czujemy, ze jeszcze chwila i bez namacalnej interwencji z góry zginiemy, poddamy się napierającej na nas fali zła i zniszczenia. Wołamy, a Pan wydaje się spać. Nie reaguje na to że giniemy. Do głosu dochodzą wtedy wszystkie nasze lęki i obawy, o słabnące siły fizyczne, psychiczne i duchowe, o środki materialne aby nie umrzeć z głodu lub nie stracić dachu nad głową, o pomoc innych osób, obiecaną a nie nadchodzącą. To co nieraz było głęboko skrywane, nagle pojawia się jak wodna piana na wierzchu grzywaczy. Lęk o najbliższą przyszłość urasta do wielkich rozmiarów, paraliżuje. Modlitwa zamienia się w jęk. A Pan się nie odzywa, nie reaguje, wydaje się być nieobecny, odległy. Zaczynamy się miotać bez ładu i składu.

Jak On może nie reagować, gdy my giniemy? Na cóż nasz cały wysiłek, gdy woda zalewa łódź i jeszcze chwila i nas nie będzie. Myśli, które się wtedy pojawiają w wielu z nas, można odszukać w pisanych maczkiem biało-szarych literach na czarnym tle w blogach religijnych.

Choć w kryzysie, przekraczającym wydawałoby się nasze siły, Pan wydaje się odległy to Jego sen, ma nas czegoś ważnego nauczyć. On jest Panem wszystkiego i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Jeśli nie reaguje, to nie dlatego że nas opuscil, bo jest tuż przy nas. Gdy w końcu słyszymy Jego Głos docierają do nas słowa: Czemu bojażliwi jesteście małej wiary?

Próba wiary. Nie znamy naszej wiary, dopóki nie przejdzie ona przez próbę burzy i ciemności. Jak wtedy się zachowujemy? Jakie emocje biorą w nas górę?. Czego najbardziej się obawiamy? Czy jest w nas pragnienie wytrwania przy Panu pomimo wszystko? Czy raczej chcielibyśmy uciec z tego miejsca próby, jak najdalej? Czy zdajemy sobie sprawę, że ta ucieczka byłaby ucieczką od Pana? Czy w chwilach kryzysu modlimy się więcej, czy nasza modlitwa obumiera?

Pan rozkazuje burzy aby się uciszyła. I w łodzi naszego życia ponownie nastaje pokój. Oddychamy z ulgą. Przepełnia nas wdzięczność. Obiecujemy sobie że już nigdy nie zwątpimy w Jego obecność i troskę o nas. Do kolejnej próby….

Zwyciężymy nasze lęki, gdy postanowimy aby nie budzić Go z powodu naszej burzy, ale przy Nim czuwać i trwać w Jego obecności w naszej małej miotanej falami niepokojów łódeczce.

Przeszłam niejedną burzę. Wysłuchałam nie raz i nie dwa słów o mojej małej wierze, zbytniej bojaźni, braku ufności. Lęki paraliżowały mnie, odbierając zdolność logicznego myślenia i działania. Uczyłam się wiary i ufności właśnie w takich kryzysowych sytuacjach „opuszczenia” przez Boga i ludzi. Nie wiem co jeszcze wykaże kolejna próba, która kiedyś nadejdzie. Być może będzie tą, w której pozwolę Umiłowanemu spokojnie spać, bez obaw i lęku, że żywioły zniszczą, to co tylko mnie wydaje się ważne.

 

Pozdrawiam i dziękuję

Podziel się z innymi:

Święty Kościół grzeszników

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW PIOTRA I PAWŁA

 

  

 

 

 

Kolekta

Boże, Ty nam dałeś dzień świętej radości w uroczystość apostołów Piotra i Pawła,  spraw, aby Twój Kościół wiernie zachowywał naukę Apostołów,  od których otrzymał zaczątek wiary. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze  Dz 12,1-11

Psalm Ps 34,2-9

Czytanie drugie 2 Tm 4, 6-9,17-18

 

Ewangelia Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy, za kogo Mnie uważacie?”

Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Oto i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

 

Nasz Kościół, Kościół Chrystusa Jezusa i nas grzeszników. Budowany przez Pana, mocą Ducha Świętego  na fundamencie Apostołów, z nas żywych kamieni, które to On wybiera, formuje, dopasowuje i umieszcza w określonych miejscach, żywej i świętej budowli.

Szymon i Szaweł. Obydwaj wybrani i powołani. Obydwu Pan nadał nowe Imiona, przekazując do wypełnienia ich misję. Prosty rybak, o gorącym sercu i wierze, która przeszła tygiel oczyszczenia. Gorliwy faryzeusz prześladujący rodzący się Kościół staje się tym który znosi prześladowania dla dobra tegoż Kościoła, którego staje się drugim po Piotrze filarem. 

Dwaj wierni, rozmiłowani w Żywym Panu świadkowie. 

Ich apostolskie drogi zbiegają się w Rzymie , gdzie w tym samym czasie obydwaj oddają życie na świadectwo Jezusowi Zmartwychwstałemu.

Kościół – wspólnota tych, którzy jednoczą się z Piotrem, w głoszeniu wiary w Jezusa Chrystusa. Odtąd nie będzie można być prawdziwie i w pełni żywym kamieniem Kościoła, jeśli nie bedzie się w jedności wiary z Piotrem i nie uzna jego władzy. Nie może być Kościoła bez Piotra, który jest obecny w swoich następcach. Urząd Piotra nie jest nagrodą za zaslugi czy talenty, jest służbą w umacnianiu wiary braci. 

Kościól święty i grzeszny zarazem. Świety świętością Głowy – Jezusa Chrystusa. Grzeszny  – naszą grzesznoscią. Świętość Kościoła wzrasta w zależności od naszej świetości, lub maleje w zależności od naszego trwania w grzechu. Kościól jest dla grzeszników, którzy akceptują swoją grzeszność czyli przepraszają za swoje grzechy Chrystusa oraz Kościół, za to że pomnijszają jego świętość.Nie można swoich grzechów załatwiać prywatnie z Panem Bogiem pomijając Kościół, bo jest to niezgodne z zamairem i wolą Pana. Jesteśmy jedną wspólnotą, jak naczynia połączone przez które przepływa dobro i zło jego członków.

Kościół oparty jest na Bozym Miłosierdziu, a nie na ludzkiej sile i doskonałości. 

Są wśród nas tacy, którzy nie potrafią zaakceptować niedoskonałości członków Kościoła. Każda niewielka nawet skaza, plama, zmarszczka gorszy ich, oburza, przygnębia, wywołuje potępienie ze strony tych małych sędziów, którzy w nas siedzą. Oni wierzą w Kościół idealistyczny, a nie Kościół założony przez Chrystusa Jezusa i oparty na Nim. Fanatycy idealnej czystości Kościoła są „nieprzyjaciólmi królestwa” (A.Maillot).

Uczę się kochać i radośnie akceptować Kościól taki, jaki jest. Bo ja również jestem jego czlonkiem i ja również potrzebuję aby Kościół przyjmował mnie z moimi słabościami i cieniami. W tym Kościele otrzymuję sakramenty, Słowo Boże i Jego objaśnienie. W tym Kościele poprzez posługę kaplanów, spowiedników, rekolekcjonistów, kierowników duchowych jestem formowana, uzdrawiana i prowadzona. Do tego Kościoła przynieśli mnie przed laty moi rodzice. Dziś w dniu Świętych Apostołów Piotra i Pawła, chcę Pana Boga uwielbiać i  dziękować Mu , za wszystkich, którzy mnie do Niego przez lata prowadzili i prowadzą.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Moja wiara

Czytanie Rdz 18, 1-15

Psalm Łk 1, 46b-50.53-54

 

Ewangelia Mt 8,5-17

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”.

Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź”, a idzie; drugiemu: „Chodź tu”, a przychodzi; a słudze: „Zrób to”, a robi”.
Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Do setnika zaś Jezus rzekł: „Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś”. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.
Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka opuściła ją. Wstała i usługiwała Mu.
Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”.

 

Pan może dokonać w moim życiu tyle, ile jest we mnie wiary. „Niech ci się stanie jak uwierzyłeś”. Jeśli prośba nie jest wysłuchana, trzeba zadać sobie pierwsze pytanie o to z jaką wiarą o coś dla siebie czy dla innej osoby proszę. Pan przenika moje serce. Wie ile we mnie pozornej wiary, ile słwonych deklaracji wiary, a ile rzeczywistego, żywego zawierzenia. 

Cała moja codzienność, relacje z innymi świadczą o tym jaka moja wiara w Niego i zaufanie Jego Słowu naprawdę są. 

Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, przed Komunią Świętą słyszymy i sami wypowiadamy słowa setnika : „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. 

Na marginesie od strony liturgicznej  – również kobiety powinny cytować słowa setnika, a nie zmieniać je na „Panie nie jestem godna….

Pan wypowiada swoje Słowo nieustannie. Czy wierzę, że to Słowo uzdrawia mnie, uzdrawia innych. Czy przyjmuję to Słowo z wiarą, czy pozwalam Mu działać w sobie?

Osobowe spotkanie w Komunii Świętej. Czy pamiętam o Nim kwadrans po zakończeniu mszy świętej, poza budynkiem kościoła?

Czy swoim życiem usługuję Panu obecnemu w moich bliźnich?

Nieraz niby pokornie mówimy, iż nasza wiara jest słaba, chwiejna, mała ale jednocześnie w głębi duszy oczekujemy, aby nasz rozmówca szybko zaprzeczył tym naszym niby pokornym wyznaniom. Gdybyśmy rzeczywiście przejęli się tym iż nasza wiara jest uśpiona i wciąż zbyt mała, prosilibyśmy o modlitwę w tej intencji, prosilibyśmy Pana, aby nas uzdrowil i przmnożył nam wiary żywej, silnej, głębokiej. 

Rok temu rozpoczął  się Rok świętego Pawła Apostoła. Czy dziś po upływie blisko 365 dni możemy za świętym Pawłem powiedzieć żyję juz nie ja, ale żyje we mnie Chrystus. Jak wykorzystaliśmy ten rok? 

Nasza wiara nieustannie sprawdza się i oczyszcza w różnych próbach i doświadczeniach, jakie niesie nasze życie. Od nas zależy jak spojrzymy i jak przeżyjemy te doświadczenia. 

Czasami odnoszę wrażenie, że bardziej wierzymy prognozom pogody, prognozom ekonomicznym czy politycznym, zachętom reklamowym takich czy innych produktów niż naszemu Panu. 

Czy On znajdzie we mnie wiarę gdy przyjdzie?

 

Dziękuję i pozdrawiam   

Podziel się z innymi:

Pokora trędowatego

Patroni dnia św. Josemaria Escriva, św. Zygmunt Gorazdowski

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia,  albowiem nigdy nie odmawiasz opieki  tym, których utwierdzasz w swojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie Rdz 17, 1.9-10.15-22

Psalm Ps 128

 

Ewangelia Mt 8, 1-4

Gdy Jezus zeszedł z góry, postępowały za nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: „Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast został oczyszczony z trądu.

A Jezus rzekł do niego: „Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

 

W Ewangelii wg świetego Mateusza rozdziały 5, 6, 7 poświęcone są Kazaniu Jezusa na Górze Błogosławieństw. Po skończeniu nauczania, schodzi w dół.

Dzisiejsze spotkanie z trędowatym opisuje również święty Marek ( Mk 1, 40-45) oraz święty Łukasz (Łk 5, 12-16).

Uzdrowienie dokonuje się na dole, wśród ludzi. Ojcowie Kościoła interpretowali ten fragment jako odniesienie do Wcielenia Boga, który przychodzi do grzesznej ludzkości, aby ją uzdrowić z trądu grzechów.

Uzdrowienia, przede wszystkim duchowe, dokonują się dziś przez posługę kapłanów w sakarmentach, których są szafarzami. Z naszej strony potrzeba pokornej wiary, zdania się na miłosierdzie Boga. Trędowaty nie mówi jeśli możesz – wie, że Jezus może Go uzdrowić. Prosi pokornie – jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. W tej prośbie zdaje się całkowicie na wolę Jezusa. My czasami powątpiewamy w to czy Bóg może coś dla nas uczynić, czy ma taką moc. A kiedy już uwierzymy, że może coś dla nas uczynić, rzadko stajemy przed Nim w pokorze trędowatego mówiąc „jesli chcesz -uczyń mi to i to”. Raczej prosząc naciskamy, jakby w naszej ocenie to się nam sprawiedliwie należało. Wciąż trudno nam zaryzykować niespełnienie naszej prośby.

 

Dziękuję i pozdrawiam        

 

    

Podziel się z innymi:

Pokora fundamentem

Kolekta

Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia,  albowiem nigdy nie odmawiasz opieki tym, których utwierdzasz w swojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Rdz 16, 1-12.15-16

Psalm Ps 106, 1-5

 

Ewangelia Mt 7, 21-29

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który mi mówi: „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy im oświadczę: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”.

Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony.
Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry, i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.
Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.

Słuchać słów Pana i  wypełniać je w swoim życiu, we wszystkich jego okolicznościach. Przynajmniej starać się. Mieć Boga przed oczami i Go nasladować, a nie tylko pięknie o Nim mówić czy pouczać. Bardziej dbać o Jego sprawy niż o swoje własne.

Jakie słowa Pana przychodzą mi dziś szczególnie na myśl w związku z dzisiejszą Ewangelią, która jest jakby odpowiedzią na pewną rozmową z młodą kobietą …

Kto z was  jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią  kamień…(J 8,7) – kamieniem mogą być również nasze słowa wypowiedziane, napisane w emocjach…

Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią (Łk 23,34) …. poczucie niesprawiedliwości, krzywdy… czystym sercem modlić się o wybaczenie dla tych, którzy w taki czy inny sposób, mniej lub mocniej  nas zranili. 

Niech weżmie krzyż swój i mnie naśladuje (Łk 9,23) ….

Jakie słowa wypowiedział Pan od Ostatniej Wieczerzy do swojej śmierci na Krzyżu…. wzruszamy się podczas nabożeństw, medytacji, ale niech tylko ktoś nas zrani, źle nas potraktuje wtedy padają różne słowa, oceny…

 

Pokora – fundament naszego chrześcijańskiego życia. To na niej opierają się inne cnoty wiara, nadzieja, miłość. Można mieć wielką wiarę, która zachwieje się gdy zabraknie nam pokory, można szczycić się swoją miłością do Boga i bliżniego, ale w sytuacji próby, gdy zabraknie nam pokory okaże się że kochamy tylko wtedy gdy inni nas kochają a przynajmniej nie utrudniają nam życia.

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

Uroczystość Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela

UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA ŚWIĘTEGO JANA CHRZCICIELA

 

Kolekta

Boże, Ty powołałeś świętego Jana Chrzciciela, aby przygotował Twój lud na przyjście Chrystusa Pana, udziel Twojemu Kościołowi daru radości w Duchu Świętym  i skieruj dusze wszystkich wiernych na drogę zbawienia i pokoju. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze Iz 49, 1-6

Psalm Ps 139, 1-3.13-15

Czytanie drugie Dz 13, 22-26

 

 

Ewangelia Łk 1,57-66.80

Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”. Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

 

Współcześni Elżbiecie i Zachariaszowi zastanawiali się kim, będzie to dziecię, imieniem Jan. Po latach w Kościele jest jedynym człowiekiem po Niepokalalnej Maryi, którego narodziny obchodzimy jako święto liturgiczne. Sam Jezus mówi o nim, ze nie było i nie będzie większego od niego, narodzonego z niewiasty. Prorok, Poprzednik,Głos wskazujący na Baranka.

Dziś też pochylając się nad nowonarodzonymi rodzice i bliscy zastanawiają się kim one będą.

Kiedyś taki dzień był i w naszym życiu, dzień w którym przyszliśmy na świat. Czy dziękujemy za ten dzień, za nasze matki które w bólach nas urodziły?

Nasze istnienie, nasze życie jest aktem Bożego Miłosierdzia. Jesteśmy, żyjemy ponieważ bylismy i jesteśmy kochani przez Boga, zanim jeszcze poczęliśmy się pod sercami naszych mam.

Cieszono się z naszych narodzin i trzeba dziękować Panu za każdą osobę, która w ciągu naszego życia dawała nam  odczuć że jesteśmy chciani, potrzebni, która wzmacniała poczucie naszej wartości. Trzeba też prosić o uzdrowienie przez Boga tych wszystkich relacji, w których czuliśmy się lub nadal czujemy odrzuceni, niechciani przez inne osoby.

Nadano nam imię. Imię każdego z nas wskazuje, że jestesmy kimś ważnym dla Boga, jesteśmy przez Niego wybrani. Imię niesie w sobie naszą tożsamość. Bóg wymawia nasze imię z miłością, wzywa nas po imieniu. Czy kiedykolwiek dziękowaliśmy za nasze imię…?

Nasze życie nie jest sumą przypadków. Pan Bóg wszystko w nim przewidział. Pozostawił nam jednak wolność wyborów. Jeśli ufamy Bogu, jeśli idziemy za Jego słowem jak Jan, wtedy nasze życie jest spełnione. Jeśli oddalamy się od Jego wskazań, od Jego natchnień, od Jego dłoni, która chce nas prowadzić, błąkamy się w poszukiwaniu szczęścia i spelnienia, narzekając na życie i jego trud.

Każda chwila, każdy drobiazg naszego życia jest łaską. Rzadko o tym pamiętamy, jeszcze rzadziej za nie dziękujemy.

Czasami życie i okoliczności w których przychodzimy na świat i potem żyjemy są trudne, odpychające. Nie potrafimy po ludzku znależć w naszym życiu nic za co mielibyśmy dziękować. Nie widzimy sensu naszego życia, nie rozumiemy jego krętych i pełnych wybojów dróg. Zamykamy się w cierpieniu, odrzuceniu, niezrozumieniu. Obwiniamy Boga za fakt naszego istnienia, zamykając się na to co On nam chce powiedzieć. W bólu i cierpieniu jesteśmy głusi i ślepi i nie chcemy już tego odmienić uważajac że taki los będzie nam towarzyszyć do konca naszych dni. Bez wejścia w dialog z Bogiem, nie odkryjemy Jego woli i Jego miłosci. Nie odkryjemy Jego łaski UPRZEDZAJĄCEJ każde trudne do przyjęcia  doświadczenie, przekraczające po ludzku nasze ograniczone siły, możliwości, umiejętności. Trzeba tylko uwierzyć, że ta łaska jest nam dana, że czeka aż się jej uchwycimy. Nie odganiajmy się od niej jak od uprzykrzonej muchy.

 

Pozdrawiam i dziękuję.

Podziel się z innymi:

Czasami warto milczeć

Czytanie Rdz 13, 2.5-18

Psalm Ps 15,1-5

 

Ewangelia Mt 7, 6.12-14

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie dawajcie psom tego, co święte i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami i obróciwszy się, was nie poszarpały.

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują”.

 

Nie należy mówić o rzeczach najważniejszych, o prawdzie, ludziom, których te prawdy zupełnie nie obchodzą. Jezus milczał przed Herodem, zamilkł gdy Piłat zadeklarował swój sceptycyzm i obojętność na temat prawdy. Milczenie Pana Jezusa wypływało nie z pogardy dla Heroda czy Piłata ale z szacunku dla prawdy. To było praktyczne zastosowanie dzisiejszego przesłania z Ewangelii „ Nie dawajcie psom tego co święte i nie rzucajcie pereł przed świnie” (Mt 7,6).  Nie narażajcie na zbezczeszczenie tego co święte, prawdziwe, najważniejsze. Podobne pouczenie znajduje się w księdze Syracha. „Kto chce obdarzyć prawdą człowieka głupiego, to tak, jakby próbował kleić skorupy rozbitego dzbana, albo jakby chciał nauczać człowieka, który usnął” (Syr 21,14). Człowiek głupi w języku biblijnym to ten kogo nie interesuje to co najważniejsze. Myślę, że warto pamiętać o tym pouczeniu gdy nasze dyskusje w gronie znajomych, w mediach , na internetowych forach czy blogach, zamieniają się w słowną przepychankę, gdy gubimy gdzieś w słownym zamęcie to co najważniejsze, gdy gubimy  prawdę. Czasem, choć dla wielu z nas może to być trudne, lepiej zamilknąć.

Wszyscy oczekujemy od innych ludzi aby czynili nam dobro. Gdy doświadczamy dobra, odpowiadamy na nie chętnie podobnymi gestami czy postawami. Ważne jest jednak aby inicjatywa czynienia dobra wokół nas wychodziła od nas, chrześcijan. Aby nie była tylko odpowiedzią na otrzymany dar, ale naszą własną bezinteresowną inicjatywą, zgodnie z nauczaniem  Jezusa.

Wąska i szeroka brama. Nasze codzienne wybory i ich owoce. Czy szukamy bramy prowadzącej do życia wiecznego, czy raczej idąc za pokusą wygody, chwilowego pożądania, obawy czy lęku przed utratą czegoś z naszych dóbr wybieramy bramę szeroką. Nie zapominajmy, że prawdziwe dobro zawsze kosztuje.

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

Sąd

Kolekta

Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia,  albowiem nigdy nie odmawiasz opieki  tym, których utwierdzasz w swojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie Rdz 12, 1-9

Psalm Ps 33, 12-13.18-20.22

 

Ewangelia Mt 7, 1-5

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: „Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka”, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

Uwielbiamy sądzić innych. Uważamy, że w swoich osądach jesteśmy bardzo sprawiedliwi. Chlubimy się bezstronnością. Przypinamy innym etykietki – dobry- zły; przyjaciel-wróg; z powołania-bez powołania; miły-niemiły; pracowity-leń; prawdomówny-kłamca; uczciwy-oszust; ofiarny-egoista it, itd. Na podstawie pozorów, jednego czy kilku wydarzeń mamy wyrobioną opinię o kimś i tą opinią dzielimy się z całym światem. Człowiek osądzony, zaszufladkowany. Nasz świat dzięki temu jest bezpieczny, uporządkowany, wiemy czego po kim możemy się spodziewać, wiemy czego od kogo możemy oczekiwać. 

Nie życzymy sobie, aby inni nas osądzali i sądzili. Przecież jesteśmy zupełnie inni, niż oni uważają. Nie znają naszej historii życia, nie znają naszych zranień, nie są w stanie nas zrozumieć. Jakim prawem przypinają nam etykiety na podstawie naszego gorszego dnia, a nie na podstawie tego jacy wedlug naszego osądu jesteśmy. Przecież jesteśmy tacy wspaniali, doskonali, utalentowani. Czemu tego nie dostrzegają….

Nieustannie słyszę zarzuty – bo ty to każdego bronisz i chcesz znajdować dla niego dla niej okoliczności łagodzące. To prawda, ale nie tylko dla niego czy dla niej, bo tak samo postępuję również wobec ciebie, który/która stawiasz mi zarzuty, szukam i wyciągam na wierzch dobro. Nie oceniam i nie sądzę, bo nie znam drugiej osoby. Siebie samej do końca nie znam, więc tym bardziej nie mogę osądzać kogoś innego. 

Moi pracownicy napisali mi kiedyś w ocenie – surowa i wymagająca dla siebie samej, łagodna i wyrozumiała dla innych. Może właśnie jesli już podejmujemy się sądu bądżmy własnie tacy. Wymagajmy najpierw od siebie, a sąd nad innymi zostawmy Panu Bogu. On jedynie jest sprawiedliwy. A my w naszej ograniczoności powstrzymajmy się od ocen i sądów, które w 99 przypadkach na 100 są nieprawdziwe i krzywdzące. 

Dziękuję i pozdrawiam.    

Podziel się z innymi:

Uwierzyć Bogu, który śpi

  

 

 

XII NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK B

Brewiarz , XII Tydzień Okresu Zwykłego, IV tydzień psałterza

 

patron dnia Alojzy Gonzaga, jezuita

 

 

Kolekta

Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia, albowiem nigdy nie odmawiasz opieki tym, których utwierdzasz w swojej miłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

Czytanie pierwsze Hi 38,1.8-11

Psalm Ps 107, 23-26.28-31

Czytanie drugie 2 Kor 5, 14-17

 

Ewangelia Mk 4,35-41

 

Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.

Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

 

Doświadczamy opieki Pana. Widzimy i slyszymy o cudach jakie dokonują się w życiu innych osób. Życie płynie w sposób w miarę usystematyzowany, nawet kłopoty wydają się być uporządkowane i w jakiś sposób oswojone. Słabnie modlitewne napięcie i czujność.

Nagle pojawia się nowy kryzys. Wydaje się nam, że tym razem woda dramatu, tragedii zniszczy całkowicie nasze wątłe siły. Nie pamiętamy już o codziennej opiece Pana, nie dociera do nas światło Jego mocy. Otacza nas zewsząd napór problemów, rwana modlitwa nie przynosi ukojenia, ani pociechy. Pokusy zwątpienia, załamania atakują z coraz większą mocą. Czujemy, ze jeszcze chwila i bez namacalnej interwencji z góry zginiemy, poddamy się napierającej na nas fali zła i zniszczenia. Wołamy, a Pan wydaje się spać. Nie reaguje na to że giniemy. Do głosu dochodzą wtedy wszystkie nasze lęki i obawy, o słabnące siły fizyczne, psychiczne i duchowe, o środki materialne aby nie umrzeć z głodu lub nie stracić dachu nad głową, o pomoc innych osób, obiecaną a nie nadchodzącą. To co nieraz było głęboko skrywane, nagle pojawia się jak wodna piana na wierzchu grzywaczy. Lęk o najbliższą przyszłość urasta do wielkich rozmiarów, paraliżuje. Modlitwa zamienia się w jęk. A Pan się nie odzywa, nie reaguje, wydaje się być nieobecny, odległy. Zaczynamy się miotać bez ładu i składu.

Jak On może nie reagować, gdy my giniemy? Na cóż nasz cały wysiłek, gdy woda zalewa łódź i jeszcze chwila i nas nie będzie. Myśli, które się wtedy pojawiają w wielu z nas, można odszukać w pisanych maczkiem biało-szarych literach na czarnym tle w blogach religijnych.

Choć w kryzysie, przekraczającym wydawałoby się nasze siły, Pan wydaje się odległy to Jego sen, ma nas czegoś ważnego nauczyć. On jest Panem wszystkiego i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Jeśli nie reaguje, to nie dlatego że nas opuscil, bo jest tuż przy nas. Gdy w końcu słyszymy Jego Głos docierają do nas słowa: Czemu bojażliwi jesteście małej wiary?

Próba wiary. Nie znamy naszej wiary, dopóki nie przejdzie ona przez próbę burzy i ciemności. Jak wtedy się zachowujemy? Jakie emocje biorą w nas górę?. Czego najbardziej się obawiamy? Czy jest w nas pragnienie wytrwania przy Panu pomimo wszystko? Czy raczej chcielibyśmy uciec z tego miejsca próby, jak najdalej? Czy zdajemy sobie sprawę, że ta ucieczka byłaby ucieczką od Pana? Czy w chwilach kryzysu modlimy się więcej, czy nasza modlitwa obumiera?

Pan rozkazuje burzy aby się uciszyła. I w łodzi naszego życia ponownie nastaje pokój. Oddychamy z ulgą. Przepełnia nas wdzięczność. Obiecujemy sobie że już nigdy nie zwątpimy w Jego obecność i troskę o nas. Do kolejnej próby….

Zwyciężymy nasze lęki, gdy postanowimy aby nie budzić Go z powodu naszej burzy, ale przy Nim czuwać i trwać w Jego obecności w naszej małej miotanej falami niepokojów łódeczce.

Przeszłam niejedną burzę. Wysłuchałam nie raz i nie dwa słów o mojej małej wierze, zbytniej bojaźni, braku ufności. Lęki paraliżowały mnie, odbierając zdolność logicznego myślenia i działania. Uczyłam się wiary i ufności właśnie w takich kryzysowych sytuacjach „opuszczenia” przez Boga i ludzi. Nie wiem co jeszcze wykaże kolejna próba, która kiedyś nadejdzie. Być może będzie tą, w której pozwolę Umiłowanemu spokojnie spać, bez obaw i lęku, że żywioły zniszczą, to co tylko mnie wydaje się ważne.

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi: