Milczenie

Czytanie Flp 1, 1-11

Psalm Ps 111, 1-6

 

Ewangelia Łk 14, 1-6

 

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.

Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: „Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?” Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił.
A do nich rzekł: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz nawet w dzień szabatu?” I nie mogli Mu na to odpowiedzieć.

 

 

Milczenie.

Narzekamy i skarżymy się na milczenie Boga.

A ileż razy to my nie odpowiadamy na Jego pytania, kierowane do nas? Tak jak w dzisiejszej Ewangelii faryzeusze.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Ucieczka z wybranej drogi

Czytanie Ef 6, 10-20

W końcu, bracia, bądźcie mocni w Panu siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.

Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę za tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego.
Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże, wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu. Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

 

Psalm Ps 144, 1-2.9-10

 

Ewangelia Łk 13, 31-35

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”.

Lecz On im odpowiedział: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi: „Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu”. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie””.

 

„Wyjdź, uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”. Ratuj życie, inaczej zginiesz. Można pozostać wiernym swojej misji, swojemu powołaniu, obietnicy złożonej Bogu Ojcu, do końca. Można też w sytuacji zagrożenia własnego życia ratowac się ucieczką. Wycofać się.

Pan wie co Go czeka w Jerozolimie. Zdaje sobie doskonale sprawę z nieuchronności męki i śmierci. Pozostaje jednak stanowczy i wierny wypełnieniu swojej misji. Nie cofa się przed niczym, co utrudnia Mu jej wypełnienie. Na naszej drodze również przeżywamy kryzysy i próby. Z jednych wychodzimy zwycięsko, innym się poddajemy. Czy jednak wracamy na droge powołania, czy konsekwentnie pomimo słabości i upadków dążymy do celu naszego życia? Czy jesteśmy wierni życiowym wyborom?

Jezus jest Panem czasu i ludzkiego życia. W Nim możemy czuć się wewnętrznie  wolni i bezpieczni. On może uzdrowić nas z każdego lęku, o ile w prostocie i szczerości serca Mu zaufamy.

Pan idzie raz obraną drogą. nie cofa słowa danego Ojcu. On czyni to dla nas, dla mnie, dla ciebie.  Co jestem gotowa dla Niego dziś uczynić? Przed czym jeszcze uciekam, czego się obawiam? Może bardziej powinnam brać przykład z współcześnie prześladowanych i ginących chrześcijan w Indiach, w Chinach? Oni tracą wszystko i nie wypierają się wiary w Jezusa Chrystusa. My nie jesteśmy zagrożeni aż tak wielkimi stratami, a mimo to zachowujemy się tak jakby Boga nie było. Kiedy lekceważymy wiarę, kiedy pozwalamy aby z niej się szyderczo naigrywano, kiedy odstępujemy od Pana rozpoczynamy „krzyżowanie w sobie Syna Bożego i wystawiamy Go na pośmiewisko”.

Przebywanie pod Bożymi skrzydłami wyrażało w Starym Testamencie radowanie się z przebywania blisko Boga, zażyłość z Nim, cieszenie się Jego opieką i bliskością. Psalmista nie raz (por Ps 61, 63 i inne) przywołuje obraz Bożych skrzydeł i ich niezrównaną opiekę nad zagrożonym niebezpieczeństwami człowiekiem.

Pan  pragnie zgromadzić nas wokół siebie, aby otoczyć nas opieką, jak ptak swoje pisklęta. Tylko, że w przyrodzie pisklęta lgną do dorosłych, szukając u nich wszystkiego co im potrzebne do życia. A ludzie – nie tylko, że okazali i okazują się niewdzięczni i nieposłuszni, ale mordują Jezusa. 

 

Przytoczyłam dziś również fragment Listu świętego Pawła do Efezjan. Refleksja nad tym fragmentem powinna dość często nam towarzyszyć, szczególnie wtedy gdy ulegamy pokusom, gdy upadamy, gdy nie wiemy jak walczyć w naszej podejmowanej wciąż na nowo codziennej walce duchowej. Zobaczmy jak jesteśmy przygotowani do niej. 

Przepasanie bioder – nie krępuje ruchów. Czy jesteśmy przepasani, a jesli tak to czym, prawda czy może cienką wstążeczką półprawd, pekąjącą przy każdym poruszeniu?

Pancerz sprawiedliwości – ma chronić wrażliwe miejsca przed zranieniem. A może mamy na sobie wygodną bluzę z kapturem, albo lekki szlafroczek – odpowiedniki naszej sprawiedliwości…?

Obute stopy, aby pewnie iść drogą, czy może klapeczki albo szpileczki?

Tarcza wiary czy może parasolka i to dziurawa, z połamanymi drutami?

Hełm zbawienia, otulający i dobrze chroniący głowę czy może raczej kapelusik, kaptur albo berecik?

Miecz Ducha czyli Słowo Boże – na ile je znamy, na ile Nim żyjemy?

Przy każdej sposobności modlić się – nie poddawać się pokusie skracania modlitwy, odkładania jej na później, jak będzie cisza i spokój i odpowiednie według nas warunki do skupienia…

Czy można się więc dziwić, że tak „ubrani” do walki duchowej, jeśli nie uciekamy, to często zbaczamy z wybranej drogi ucznia Jezusa.

 

Dziękuję i pozdrawiam 

   

Podziel się z innymi:

Ciasne drzwi

Środa, XXX tydzień zwykły

Czytanie Ef 6,1-9

Psalm Ps 145, 10-14

 

Ewangelia Łk 13, 22-30

Jezus, nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”

On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”.
Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.

 

Można spotykać Jezusa na codzień, tak jak ci, którzy żyli w czasie Jego ziemskiego życia i nie rozpoznawać Go, nie przyjmować Jego Słowa, nie przyjmować świadectwa Jego życia. Można być blisko, a naprawdę bardzo daleko.

I dziś spotykamy Pana w Słowie, Echarystii, Sakramentach. Można powiedzieć, że nalezymy do wybrańców. Otrzymujemy Jego łaski i natchnienia. Jak to wszystko wpływa na nasze codzienne bycie z Nim? Czy z upływem czasu nasza gorliwość i zażyłość się zwiększyła, czy może wręcz przeciwnie. Wydaje się nam, że już wszystko osiągnęliśmy i pomału wpadamy w rutynę i powierzchowność w naszych relacjach z Panem.

Bóg patrzy w serce, na jego wierność i czystą miłość. Nie kieruje się pozorami i deklaracjami bez pokrycia. Brama życia, przez którą wchodzimy do wieczności, jest wąska, wymaga od nas stałego wysiłku. Pan prowadzi nas przez „ciasne przejścia”.  Są one jakże często dla nas niewygodne, niechętnie je akceptujemy i na nie się zgadzamy. Na modlitwie prosimy o wygodne, szerokie bramy. Czas aby sobie odpowiedzieć na pytanie czy szukamy wygody i zadowolenia z siebie czy raczej szukamy Pana i podążamy za Nim dokądkolwiek by nas nie prowadził? Od tego zależy nasze życie wieczne i to czy kiedyś nie usłyszymy skierowanych do siebie Jego słów: „Nie wiem skąd jesteś. Odstąp ode Mnie…”

 

 

Dziękuję i pozdrawiam   

Podziel się z innymi:

Powołanie

 

   

 

ŚWIĘTO ŚWIETYCH APOSTOŁÓW SZYMONA I JUDY TADEUSZA

 

 

Kolekta

Boże, Ty nas doprowadziłeś do poznania Twojego imienia przez nauczanie świętych Apostołów, spraw za wstawiennictwem świętych Szymona i Judy Tadeusza, aby Twój Kościół wzrastał, pociągając do wiary nowe narody. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

 

 

 

Czytanie pierwsze Ef 2, 19-22

Psalm Ps 19, 2-5

 

Ewangelia Łk 6, 12-19

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.

Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

 

12 apostołów, powołanych przez Pana z grupy uczniów. Wśród nich dwóch o imieniu Juda. Juda syn Jakuba i Juda Iskariota. Ten drugi stał się zdrajcą. Jego postać i historia powinna być dla każdego z nas ostrzeżeniem, uczyć nas pokory i czujności, abyśmy nie zaprzepaścili naszego powołania.

 

 

O życiu św. Judy nie wiemy prawie nic. Miał przydomek Tadeusz, czyli „Odważny” (Mt 10, 3; Mk 3, 18). Nie wiemy, dlaczego Ewangeliści tak go nazywają. Był bratem św. Jakuba Młodszego, Apostoła (Mt 13, 55). Dlatego bywa nazywany również Juda Jakubowy (Łk 6, 16; Dz 1, 13). Nie wiemy, dlaczego Orygenes, a za nim inni pisarze kościelni nazywają Judę Tadeusza także przydomkiem Lebbeusz. Mogłoby to mieć jakiś związek z sercem (hebrajski wyraz leb znaczy tyle, co serce) albo wywodzić się od pewnego wzgórza w Galilei, które miało nazwę Lebba. Był jednym z krewnych Jezusa. Prawdopodobnie jego matką była Maria Kleofasowa, o której wspominają Ewangelie.
Imię Judy umieszczone na dalszym miejscu w katalogu apostołów sugeruje jego późniejsze wejście do grona uczniów. To on przy Ostatniej Wieczerzy zapytał Jezusa: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” Zasadne jest zatem przypuszczenie, że św. Juda, przystępując do grona apostołów, kierował się na początku perspektywą zrobienia przy Chrystusie kariery.
Juda jest autorem jednego z listów Nowego Testamentu. Sam w nim nazywa siebie bratem Jakuba. Z listu wynika, że prawdopodobnie był człowiekiem wykształconym. List ten napisał przed rokiem 67, gdyż zapożycza od niego pewne fragmenty i słowa nawet św. Piotr. Po Zesłaniu Ducha Świętego Juda głosił Ewangelię w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii; część wędrówek misyjnych odbył razem ze św. Szymonem. Część tradycji podaje, że razem ponieśli śmierć męczeńską. Inni mówią, że Szymon został zabity w Jerozolimie, a Juda Tadeusz prawdopodobnie w Libanie lub w Persji.
Hegezyp, który żył w wieku II, podaje, że Juda był żonaty, kiedy wstąpił do grona Apostołów. Dlatego podejrzliwy na punkcie władzy cesarz Domicjan kazał wezwać do Rzymu wnuków św. Judy w obawie, aby oni – jako „krewni” Jezusa – nie chcieli kiedyś sięgnąć także po jego cesarską władzę. Kiedy jednak ujrzał ich i przekonał się, że są to ludzie prości, odesłał ich do domu.
Kult św. Judy Tadeusza jest szczególnie żywy od XVIII w. w Austrii i w Polsce. Bardzo popularne jest w tych krajach nabożeństwo do św. Judy jako patrona od spraw beznadziejnych. Z tego powodu w wielu kościołach odbywają się specjalne nabożeństwa ku jego czci, połączone z odczytaniem próśb i podziękowań. Czczone są także jego obrazy. Jest patronem diecezji siedleckiej i Magdeburga. Jest także patronem szpitali i personelu medycznego.

W ikonografii św. Juda Tadeusz przedstawiany jest w długiej, czerwonej szacie lub w brązowo-czamym płaszczu. Trzyma mandylion z wizerunkiem Jezusa – według podania jako krewny Jezusa miał być do Niego bardzo podobny. Jego atrybutami są: barka rybacka, kamienie, krzyż, księga, laska, maczuga, miecz, pałki, którymi został zabity, topór.
/źródło: brewiarz.katolik.pl?

Podziel się z innymi:

Wyprostowany widzi niebo

Czytanie Ef 4, 32 –5,8

Psalm Ps 1, 1-4.6

Ewangelia Łk 13, 10-17

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować.

Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.
Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu”.
Pan mu odpowiedział: „Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?”
Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.

 

Otaczająca nas cywilizacja. Pochylona ku ziemi i doczesności. Niezdolna do wyprostowania się i spojrzenia daleko poza horyzonty, do spojrzenia w górę , w niebo. Nie ma w tym nawet ewidentnej złej woli, tylko ogromna wewnętrzna słabość wspólczesnych. Pan Bóg, prawda ostateczna, wiekuiste przeznaczenie człowieka stały się dla wielu współczesnych dalekie i nieobecne. Sens swojego życia określają i mierzą ziemskimi sukcesami, intensywnością doznawanych wrażeń i eksperymentowaniem jak daleko można odejść od zasad moralnych. 

Kobietę z dzisiejszej Ewangelii mógł uwolnić, uzdrowić jedynie Chrystus, Zbawiciel. Szatan, wróg trzymał ją przez lata na uwięzi. jego celem zawsze jest rozdzielanie ludzi od Boga. Podobnie jak ta kobieta współczesna nam cywilizacja śmierci trzymana jest na uwięzi, pochylona i zamknięta w horyzoncie doczesności.

Pan bez trudu daje sobie radę z naszym głównym wrogiem – szatanem. Dostrzega kobietę i uwalnią ją. Protestującemu przełożonemu synagogi przypomina, że ważniejsze od lagalizmu jest dobro człowieka i miłosierdzie. Przypomina, że nieraz więcej mamy litości dla naszych mniejszych braci niż dla bliżnich.

Zbawienie choć oferowane wszystkim narodom i cywilizacjom w każdym wieku historii, dokonuje się przez zbawienie poszczególnych ludzi. To mnie, ciebie Pan pragnie wyprostować, abyśmy mogli patrzeć w niebo.

 

Dziękuję i pozdrawiam

Podziel się z innymi:

Miłość

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA, ROK A

(w kościołach niepoświęconych i w katedrach)

 

brewiarz: XXX tydzień zwykły, II tydzień psałterza

 

Kolekta

Wszechmogący, wieczny Boże, pomnóż w nas wiarę, nadzieję i miłość  i daj nam ukochać Twoje przykazania,  abyśmy mogli otrzymać obiecane zbawienie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Czytanie pierwsze Wj 22, 20-26

Psalm Ps 18, 2-4.47.51

Czytanie drugie 1 Tes 1, 5c-10

 

Ewangelia Mt 22, 34-40

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?” On mu odpowiedział: „”Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.

 

Największe i najważniejsze przykazanie.

Kodyfikacja najróżniejszych sytuacji życiowych uzupełniła prawo Mojżeszowe . W sumie zebrało się 613 przepisów. 365 było zakazami (por. z ilością dni w roku) a 248 wyrażało nakazy (tyle według ówczesnych przekonań było części ludzkiego ciała). Kodyfikacji dokonywano z troski o jak najlepsze wypełniania woli Bożej, tak aby człowiek był pewien że jego postępowanie będzie miłe Bogu. Dzięki kodyfikacji wiedział co jest miłe, a co nie jest.

Zastanawiające jest, że i dziś niektórzy chcieliby wprowadzić swoistą kodyfikację zakazów i nakazów w życiu chrześcijańskim i szukają sztywnych przepisów szczegółowych na każdą okolicznosć życia. Chyba nawet mają trochę pretensji do Kościoła, że takich szczegółowych kodeksów normatywnych nie chce opracować.

Nagromadzenie takiej ilości mniej i bardziej ważnych przepisów i praw doprowadziło do tego, że ludzie zaczęli się gubić. Uważano wtedy, że czyste sumienie jest kwestią ilości przestrzeganych norm i wykonywanych praktyk. Potrzeba była zatem ustalenia jakiejś hierarchii wartości w tym zróżnicowanym i pokaźnym zbiorze. Potrzebne było uproszczenie, tak aby było jasne co jest naprawdę ważne.

Chrystus odpowiada uczonemu w Piśmie wiążąc ze sobą dwa fragmenty z Pięcioksięgu.

Pierwszy (Pwt 6,4) to początek Shema Israel – Słuchaj Izraelu!

Drugi (Kpł 19,18) to fragment z Księgi Kapłańskiej.

Obydwa przykazania stanowią „największe przykazanie”

Miłość człowieka do Boga ma być całością, ma być wyrażana za pomocą wszystkich władz człowieka jego serca, duszy, umysłu. Boga nalezy kochać miłością która wypływa z centrum osoby i jest kompletna, obejmuje całego człowieka a nie tylko jeden czy dwa poziomy.

„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Tylko prawdziwie i dojrzale kochając siebie, będziemy umieli kochać innych. Wielu z nas ma trudności a czasem wręcz jest niezdolnych do akceptowania i kochania innych, bo jesteśmy niezdolni do dojrzałego kochania i akceptowania siebie, ze swoimi zaletami i wadami, upadkami i sukcesami.

Gdyby ktoś chciał wykonać ćwiczenie dla zbadania rzeczywistego poziomu swojej miłosci do Bogai zbadać swoje serce, duszę i umysł, niech 

a) badanie na poziomie serca: wypisze na karteczkach osoby, zajęcia, rzeczy do których żywi najsilniejsze uczucia przylgnięcia. Niech następnie kierując się spontanicznym odruchem serca ułoży je w takiej kolejności w jakiej dyktuje mu serce. Które miejsce zajmuje Bóg?

b) badanie na poziomie duszy: dotyczy duchowej siły woli. Trzeba  ponownie przyjrzeć się zapisanym na karteczkach wartościom i odwołując się do konkretnych sytuacji życiowych zobaczyć, które  ztych uczcuciowych przywiązań wymagają największego wysiłku, aby dac pierwszeństwo Bogu.

c) badanie na poziomie umysłu: należy sobie przypomniec w skrócie najważniejsze wydarzenia w historii swojego życia. W których z nich pojawiłą się spontaniczna myśl o Bogu, świadomosć Jego obecności, albo ból z powodu Jego nieobecności? Być może są też zdarzenia które budzą żal do Boga?

Powyższe ćwiczenia pomogą również zbadać poziom dojrzałosci miłości do siebie samego.

Dziś Pan przestrzega każdego z nas przed niebezpieczeństwem legalizmu, który traci z oczu Bożą wolę. Największe przykazanie jest najważniejsze bo to ono nadaje sens wszystkim innym przepisom. Różnorodne nakazy tracą swoją wartość, znaczenie, treść jeśli nie są widziane i wypełniane w świetle i perspektywie miłości. Na ten dar miłości Boga trzeba się jednak w pełni otworzyć, aby potem odpowiedzieć pełnią miłości.

 

Dziękuję i pozdrawiam.

Podziel się z innymi:

Kościół

UROCZYSTOŚĆ ROCZNICY POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA WŁASNEGO

(tam gdzie data poświęcenia nie jest znana)

ostatnia niedziela października

 

Kolekta

Boże, Ty co roku pozwalasz nam przeżywać na nowo dzień poświęcenia tego kościoła, wysłuchaj prośby swojego ludu i spraw, aby tutaj zawsze służył Tobie z czystym sercem i w pełni osiągnął owoce odkupienia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

 

Czytanie pierwsze 1 Krl 8, 22-23. 27-30

Psalm Ps 84, 3-5.10-11

lub

 

Czytanie pierwsze 2 Krn 5,6-8. 9b. 10. 13 — 6,2

Psalm 1Krn 29, 10-12

lub

 

Czytanie pierwsze Iz 56, 1.6-7

Psalm Ps 84, 3-5.10-11

lub

 

Czytanie pierwsze Ez 43, 1-2.4-7a

Psalm 1Krn 29,10-12

lub

 

Czytanie pierwsze Ez 47,1-2.8-9.12

Psalm Ps 46, 2-3.5-6.8-9

 

Czytanie drugie 1 Kor 3, 9b-11. 16-17

lub

Czytanie drugie Ef 2, 19-22

lub

Czytanie drugie Hbr 12,18-19.22-24

lub

Czytanie drugie 1P 2, 4-9

 

Ewangelia J 2, 13-22

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, co sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała.
Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

 

lub

Ewangelia Łk 19, 1-10

lub

Ewangelia J 4, 19-24

lub

Ewangelia J 10,22-30

lub

Ewangelia Mt 16,13-19

 

Niektórzy z nas mogą dziś być trochę zaskoczeni, wchodząc na mszę świętą do swoich kościołów. Zapalone „zacheuszki”, włączone pełne oświetlenie, kwiaty, podniosły i radosny nastrój.

Liturgia na dzisiejszy dzień proponuje bogaty wybór czytań mszalnych. Mają one uświadomić nam czym jest Kościół, mają pobudzić do pogłębienia z Nim osobistych więzi. Pomóc w udzieleniu sobie i innym odpowiedzi na pytanie „dlaczego chodzę – dlaczego nie chodzę – do kościoła?”. 

Dziś myślą biegnę i łączę się duchowo ze wspólnotami zgromadzonymi w moich wcześniejszych i obecnym kościele parafialnym – kościół pw. Nawrócenia świętego Pawła na Grochowie, gdzie zostałam ochrzczona, kościół pw. świętego Szczepana, na Mokotowie gdzie przystąpiłam do I Komunii Świętej, kościół pw. Opatrzności Bożej na Rakowcu gdzie byłam bierzmowana, w którego budowie uczestniczyłam. Myślę też o tych wszystkich znanych i mniej znanych miejscach kultu w Warszawie, Polsce, Europie  i na świecie, gdzie uczestniczyłam w Eucharystiach, gdzie wchodziałm na modlitwę osobistą  aby dziękować czy błagać o potrzebne łaski. Gdzie wszędzie czułam się u siebie, choć nie zawsze podobał mi się wystrój świątyni, czy nie przemawiała do mnie architektura. Choć są one ważne to przecież nie najważniejsze. Kościół. Ekklesia (gr). Zgromadzenie ludu. Zwoływać, wzywać to po grecku kalei/ekkalein. Kościół – społeczność zgromadzona (zwołana) przez samego Jezusa w celu oddawania najwyższej czci i uwielbienia Bogu i przez to uczestniczenia w świętości samego Boga. Kościół złożony jest z dwóch elementów: boskiego – Osoby Jezusa Chrystusa, Głowy Kościoła i ludzkiego, każdego z nas. Elemntu świętego – Jezusa i elementu grzesznego – nas ludzi. Kościół jest dla grzeszników, którzy akceptują swoją grzeszność, przepraszają Chrystusa za grzechy i przepraszają Kościół za to, że swoimi słabosciami pomniejszają jego świętość. Jesteśmy wspólnotą, jednym żywym duchowym organizamem, przez który przepływa i dobro i zło. Stanowimy coś w rodzaju systemu naczyń połaczonych. Każdy grzech ma wymiar społeczny. Dlatego swoich własnych grzechów nie możemy „załatwiać” tylko prywatnie z Panem Bogiem, pomijając Kościół. Ten Kościół cierpliwie znosi niejeden bunt swoich członków, niejedno destruktywne krytykanctwo, niejedno odejście. Taka jest własnie Miłosć Chrystusa, cierpliwa i wszystko znosząca. Kościół opluwany, porzucany, oskarżany, krytykowany, ośmieszany, niszczony nie przestaje być Kościołem Jezusa Chrystusa.

         ________________________________

W ciągu roku są dwa dni, szczególnie ważne dla każdej świątyni: dzień jej patrona i rocznica jej poświęcenia. Pierwszy z nich jest odpowiednikiem naszych imienin – w tym dniu w kościele obchodzona jest uroczystość odpustowa (często przenoszona – ze względu na możliwość uczestnictwa większej liczby wiernych – na najbliższą niedzielę). Dzień rocznicy poświęcenia kościoła jest analogią do wspomnienia dnia przyjęcia Chrztu. Przez chrzest człowiek staje się dzieckiem Bożym; przez poświęcenie świątynia staje się budynkiem przeznaczonym do wyłącznej służby Bożej. Odtąd nie może on służyć żadnym świeckim celom.

Istnieją dwie liturgiczne formy oddania budowli do celów kultu. Pierwsza to pobłogosławienie kościoła. Druga – to jego poświęcenie (dawniej zwane też konsekracją; obecnie termin ten jest zarezerwowany dla ludzi). Błogosławi się tylko te kościoły, które nie są przeznaczone na stałe do kultu Bożego; np. jeśli wiadomo, że kościół ulegnie rozbiórce po wybudowaniu nowego kościoła, albo w razie wybudowania kościoła z materiału nietrwałego. Poświęcenie jest formą uroczystszą – przewodniczy mu biskup, sprawujący bogate obrzędy. Od budowniczych otrzymuje on klucze do świątyni, po otwarciu drzwi jako pierwszy do niej wchodzi, wprowadzając lud. Podczas uroczystej Eucharystii kropi ołtarz i ściany wodą święconą, namaszcza też ołtarz i ściany (w czterech lub dwunastu miejscach – tzw. zacheuszkach). W ołtarzu umieszcza się ponadto relikwie świętych, zapala światła i okadza nową świątynię. Po raz pierwszy też umieszcza się Chleb Eucharystyczny w tabernakulum.

Każdy kościół posiada swój tytuł. Zwyczaj ten pochodzi jeszcze ze starożytności. Według obecnie obowiązujących uregulowań tytułem kościoła może być:

  • Przenajświętsza Trójca lub każda z Osób Bożych, czyli Bóg Ojciec, Jezus Chrystus pod wezwaniem tajemnicy Jego życia lub pod imieniem już wprowadzonym do liturgii, Duch Święty
  • Matka Boża pod wezwaniem już przyjętym w liturgii
  • święci aniołowie
  • święty wpisany do Martyrologium Rzymskiego lub bezsprzecznie kanonizowany.

Kościół może nosić tytuł błogosławionego, ale tylko wtedy, gdy ten błogosławiony został zgodnie z prawem wpisany do kalendarza danej diecezji – wymagana jest wówczas zgoda ordynariusza. Kościół może mieć tylko i wyłącznie jeden tytuł. Istnieje jednak możliwość wyboru dwóch lub więcej świętych, pod warunkiem, że w kalendarzu liturgicznym występują oni razem (np. święci Apostołowie Piotr i Paweł).

Niektóre kościoły nie są związane z parafią – są wówczas określane mianem kościołów rektorskich. Opiekę nad nimi sprawuje wówczas nie proboszcz, a rektor. Kościoły, w których przechowywane są relikwie świętych lub słynące łaskami wizerunki Matki Bożej lub świętych mogą zostać na mocy decyzji biskupa ordynariusza wyniesione do godności sanktuarium. Z takim wyróżnieniem wiąże się obowiązek troski opiekunów tego miejsca o rozwój istniejącego tam kultu.
W każdej diecezji istnieje także zwykle przynajmniej jedna bazylika mniejsza. Mianem bazyliki większej określa się jedynie kilka kościołów w Rzymie:

  • Bazylikę Najświętszego Zbawiciela na Lateranie
  • Bazylikę św. Piotra na Watykanie
  • Bazylikę św. Pawła za Murami
  • Bazylikę Matki Bożej Większej
  • Bazylikę św. Wawrzyńca za Murami

Jedynym wyjątkiem jest Bazylika św. Franciszka w Asyżu.
Tytuł bazyliki mniejszej mogą uzyskać świątynie spełniające m.in. następujące warunki:

  • świątynia musi być odpowiednio wielka, odznaczająca się artyzmem i odpowiadająca przepisom liturgicznym; (ołtarz, tron celebransa, tabernakulum,)
  • ma być konsekrowana, a dla diecezji powinna być wzorem w celebrowaniu Świętej Liturgii, przepowiadania Słowa Bożego, słuchania spowiedzi i sprawowania sakramentów Kościoła
  • ma zajmować w diecezji szczególna pozycje np. z racji łaskami słynącego obrazu, relikwii, czy też bezpośrednio związana z historią diecezji

Na kościele, który otrzymał godność bazyliki, spoczywają też określone obowiązki i przywileje, np. większą wagę powinno się przywiązywać do upowszechniania nauczania papieskiego; częściej można uzyskać w tej świątyni odpust zupełny.

Każda diecezja ma swoją katedrę – matkę wszystkich innych kościołów. Jest ona siedzibą biskupa. Stanowi centrum struktury diecezji. Ma szczególną wymowę dla kapłanów, którzy przeważnie przyjmują w niej święcenia kapłańskie, którzy tutaj w każdy Wielki Czwartek gromadzą się wokół swojego biskupa odnawiając przyrzeczenia złożone w czasie swoich święceń, oraz dla osób życia konsekrowanego, które w jej murach uroczyście odnawiają śluby zakonne. Biskup diecezjalny spełnia swoją najważniejszą posługę pasterską właśnie w świątyni katedralnej. W największe uroczystości w ciągu roku liturgicznego odprawia w niej Msze święte, udziela sakramentów – zwłaszcza święceń kapłańskich i sakramentu bierzmowania – oraz głosi Słowo Boże. Jak mówią przepisy liturgiczne, „aby bardziej uwidocznić znaczenie i godność Kościoła lokalnego, obchodzi się rocznicę poświęcenia jego kościoła katedralnego jako uroczystość w samym kościele katedralnym, a w innych kościołach diecezji – jako święto”.

(źródło: www.brewiarz.katolik.pl)

 

Dziękuję i pozdrawiam.

 

Podziel się z innymi:

Prosty algorytm

Czytanie Ef 4, 7-16

Psalm Ps 122, 1-2. 4-5

Ewangelia Łk 13, 1-9

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”.

I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.
Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?”
Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć””.

 

Łatwo nam wskazać, kto wokół nas grzeszy. Często w dramatycznych wydarzeniach, które kogoś dotykają, doszukujemy się Bożej kary za jego/jej grzechy. Trudno nam natomiast wziąć sobie do serca słowa „Jeśli się nie nawrócisz, zginiesz.” Nie odczuwamy potrzeby nawrócenia, gdyż nie rozpoznaliśmy naszych grzechów, albo nie uznajemy tego co jest grzechem, za grzech. Bez uświadomienia sobie własnej grzeszności, bez woli powiedzenia „nie” osobistemu grzechowi, nawrócenie nie jest możliwe.

Wiele osób na tyle mocno „zapleśniało” w grzechu, że już nie odczuwa potrzeby spowiadania się z niego. Grzech wyjałowił ich serce, pragnienia, zniszczył życie. Ale oni tego nawet nie dostrzegają i nie rozumieją. Ogrodnik z dzisiejszej przypowieści proponuje roczną terapię dla nieurodzajnego drzewa, którym to my jesteśmy. Okopanie i obłożenie nawozem to obrazowe przedstawienie poruszenia sumienia poprzez wydarzenia, słowo, obraz i  dostarczenia mu Słowa Bożego, które ma moc przemieniać nieurodzaj i śmierć w obfite plony i życie. 

Są też i tacy, którzy nie chcą przyjąć do swojej wiadomości faktu iż popełnili grzech i nadal w nim tkwią. Pomimo objaśnień, nauki nie zgadzają się z tym, że to w czym tkwią jest grzechem. Twierdzą, że w ich przypadku to nie może być grzech i wszyscy się mylą, a oni mają rację. Myślę, że w takich przypadkach ogrodnik zastosuje nie roczną, ale wieloletnią terapię okopywania i nawożenia, w nadziei, że kiedyś i to drzewko wyda owoce.

A ja, ty? Czy czasem nie potrzeba i nam nawrócenia i dobrej spowiedzi?

 

Dziękuję i pozdrawiam.    

Podziel się z innymi:

Kilka myśli bł ks. Jana Balickiego

30.06.1943

Dobrze Panie, żeś mnie upokorzył… dobrze…. Upokorzenie miękczy serce.. czyniąc pokornym, czyni je czułym, wzruszającym się na widok każdej niedoli i do czynu miłosiernego usposabia. Serce wyniosłe, samolubne, w sobie zamknięte myśli tylko o sobie, o dogodzeniu sobie, staraniu, by mu nic nie brakło. Toz i dla Pana Boga nieczułe, żadnej szczerej ofiary nie złoży ze siebie. Wtedy człowiek sztywny, jakby z łaski czyni coś dla Pana Boga. O dobre upokorzenie……..

16. 09. 1941

Dobrze Panie, żeś mnie upokorzył… dobrze…tak nabywa się miłości Boga doskonałej. O Panu Jezusie mówi Ewangelia, że gdy był w ciężkości, dłużej się modlił, by spełnić wolę Ojca niebieskiego. „Bądź Wola Twoja Panie” mówić w jakichkolwiek by był człowiek uciskach i spełniać Wolę Bożą modląc się, choć ciężko, pracę obowiązkową wykonując, choć przykrą jest ona, z bliźnimi miłości pełen Bożej stosunek zachowując, choć prześladowanym by się było od nich – to miłość prawdziwa, która daje pokój prawdziwy. 

 

 

22. 08. 1940

Dobrze Panie, żeś mnie upokorzył… dobrze…. bo dla człowieka, który łatwo przywiązuje się do tego co naturze sprzyja jak np. pociechy, stany błogie duszy, oświecenia, porywy serca, skuteczność działań, nawrócenia, łatwość w nauczaniu, przystępność w objaśnianiu, wpływ zbawienny na drugich a może i nawróćenia o Bogu zapominajacych itd., że to wszystko łaska Boża i dar miłosierdzia Bozego, nie owoc pracy, starań, zdolności człowieka, jedynie – doświadcza Bóg ciemnością, niepowodzeniem, trudnosciami, oporem, ciężkością duchową, aby człowiek nie zapomniał ani na chwilę, że jest absolutnie zawisły od Boga, że o wszystko zbawienne wprost czy ubocznie, musi prosić, za wszystko dziękować i ciągle przepraszać… i ufać bez granic.

 

/ źródło: Wybór pism ks. Jana Balickiego, Warszawa 1981/. 

Podziel się z innymi: